Dodaj do ulubionych

Zły start w przedszkolu

16.10.07, 10:10
Mój syn skończył w lipcu 4 lata. Po wakacjach postanowiliśmy posłać
go do przedszkola, oczywiście wcześniej o tym często rozmawialiśmy.
Robiliśmy razem zakupy (worek, kapcie). Zapisałam syna na zajęcia
adaptacyjne w sierpniu. Przez pierwsze trzy dni syn wykazywał chęć
współpracy z Panią, ale pod warunkiem, że byłam blisko niego.
Potrafił wykonać prace plastyczne z których bardzo się później
cieszył, a wręcz był dumny, wszystkim o tym opowiadał.
W czwarty dzień Pani mnie zaskoczyła gdyż kazała mi go zostawić na
siłę w sali , tłumacząc synowi, że będą teraz dzieci robiły
niespodziankę dla rodziców. Rodzice musieli wyjść i wtedy się
zaczęło, płacz rozpaczliwy, syn nie chciał zostać, ale Pani uparcie
twierdziła, że to dobry pomysł i uległam. Po fakcie syn miał do mnie
ogromny żal że go zostawiłam bez wcześniejszego uprzedzenia go o tym.
Finał był taki, że syn się rozchorował, aż w końcu okazało się, że
dostał alergicznego kaszlu nocnego (pani pediatra zasugerowała, że
to może być wynik stresu). Tydzień posiedział w domu i znowu tym
razem z mężem poszedł do przedszkola. Umowa była taka, że tata
siedzi w szatni i w każdej chwili może do niego zajrzeć.
Znowu było odrywanie syna płączącego tym razem od ojca, ale
podobnież tak trzeba było? Płakał krótko, pani chwaliła go że bardzo
szybko zaczął wspólpracować, ale ciągle był niespokojny.
Syn przestał cieszyć się wrażeniami z przedszkola.
Finał był taki, że syn kaszlał w nocy coraz gorzej. Przez cały
weekend pytał się ciągle czy musi iść do przedszkola, a ja
odpowidałam, że tak co doprowadzało do rozpaczy. W poniedziałek rano
był pełen strachu płacz, błaganie żeby nie iść do przedszkola.
Trafiło tym razem na babcię, która miała go już po okresie adaptacji
zaprowadzać i niestety babcia uległa i nie zaprowadziła go.
Co najgorsze mój syn nie chce zostać nawet na chwilę sam, musi
ciągle mieć na widoku mnie lub babcię. Kiedyś można go było zostawić
na placu zabaw z kolegami pod okiem innej znajomej opiekunki, a
dzisiaj wpada w rozpaczliwy płacz i boi się , że się go zostawi nie
wróci. Jeszcze w wakacje nie bał się ludzi, a dzisiaj czuje przed
obcymi strach. Zdecydowaliśmy, że nie puszczamy go do przedszkola,
gdyż mamy alternatywę. Mój syn bardzo lubi uczyć się literek i
cyfer, ciągle prosi, żeby mu wytłumaczyć jaka to literka. Lubi uczyć
się nowych żeczy, ale niestety psychicznie jest chyba jeszcze
niedojrzały, żeby zostawić go w przedszkolu. Proszę o radę jak pomóc
mu przełamać ten strach.Nie potrafię mu wytłumaczyć dlaczego musi
iść do przedszkola w którym będzie "sam" bez rodziców.
Obserwuj wątek
    • anna.kosk Re: Zły start w przedszkolu 16.10.07, 17:26
      Witam.
      Zły start w przedszkolu to trudna sprawa. Adaptacja dziecka jest sprawą
      indywidualną, czasem zdarza się, że trwa kilka miesięcy. Dobrze, jeśli bliska
      osoba dorosła - najczęściej mama, tata lub ktoś inny z rodziny może towarzyszyć
      dziecku tak długo, jak tego potrzebuje.
      Spróbowałabym porozmawiać w przedszkolu, czy jest tak możliwość, aby ułatwić
      dziecku start w przedszkolu - żeby ktoś dorosły mu towarzyszył. To taki "pomost"
      który mogą zbudować dla dziecka współpracujący dorośli, etap przejściowy z domu
      - do świata. W wielu przedszkolach jest tak możliwość, rodzice mogą być z
      dzieckiem - zasady ich obecności są określone przez przedszkole, wychowawców.
      Jeśli nie ma takiej opcji - rozejrzałabym się wokół za przedszkolem, które
      stwarza takie możliwości. W tej chwili, gdy dziecko jest zniechęcone, ma złe
      doświadczenia - drugie podejście może być trudniejsze, trzeba się do niego
      przygotować. Życzę powodzenia, pozdrawiam.
      • mmagdam Re: Zły start w przedszkolu 21.10.07, 18:26
        Dla wiekszości dzieci adaptacja w przedszkolu to proces długotrwaly.
        Dzieci nie chcą rozstawać się z rodzicami, po to aby podporządkowac
        się grupie. W przedszkolu coś mu sie każe, obowiązują reguły. Moja
        córka 4 lataka przez pierwszy tydzien chodziła do przedszkola z
        uśmiechem na twarzy a potem regres. Płacz, prośby żeby nie iść. Mam
        pewność, że w przedszkolu nic złego jej sie nie dizeje. Jak pani
        pytała dlaczego płacze czy tez nie bawi się - mówiła, ze tęskni za
        mamą. Rada pani była następująca - przeczekać - dzieko nas probuje.
        Nikt kto dobrze bawi się w domu nie bedize chciał chodzić do
        przedszkola gdzie to nie on dyktuje zasady zabaw. Przeczekalismy.
        Mała codzienie rozstawała sie z płaczem ale po 2 tyg. Zaczeło być
        coraz lepiej i lepiej. Teraz jest juz naprawdę super. Moja rada -
        nie ulegać. Jeżeli dziecko ma chodzic do przedszkola to niech
        chodzi, żadnego odpuszczania i chodzenia w kratkę. No chyba, ze
        wolisz aby posiedział jeszcze rok w domu, wówczas go zabierz i nie
        puszczaj. Trochę się rozpisałam smile)
    • blog.estee Re: Zły start w przedszkolu 26.10.07, 01:47
      Jest w tej historii coś niepokojącego.
      A mianowicie, to, że, jak napisałaś:

      > W czwarty dzień Pani mnie zaskoczyła gdyż kazała mi go zostawić na
      > siłę w sali , tłumacząc synowi, że będą teraz dzieci robiły
      > niespodziankę dla rodziców
      (...)
      > Po fakcie syn miał do mnie
      > ogromny żal że go zostawiłam bez wcześniejszego uprzedzenia go o
      > tym.


      Oraz:

      > Znowu było odrywanie syna płączącego tym razem od ojca, ale
      > podobnież tak trzeba było?

      Raz zaskoczenie, zupełnie, i oderwanie od matki. Niedługo później
      odrywanie dziecka od ojca.
      Mam wrażenie, że to wszystko to był dla niego ogromny szok.
      Autentyczne odrywanie dziecka od rodzica siłą, bez uprzedzenia.
      Ktore wyraźnie nalezy do dzieci, ktore wola miec swiadomosc
      bliskosci matki.

      Kompletna utrata poczucia bezpieczenstwa. Ogromny stres. On się
      czuje oszukany - mam zostawiła go bez zapowiedzi. Jakas obca kobieta
      odrywala go siłą od tatusia (ze swojej strony: gratuluje
      przedszkolance wyobrazni...)

      Wyobraź sobie, że masz 4 lata i przeżywasz coś takiego.

      Różnica pomiędzy zostawianiem go pod okiem znajomej albo opiekunki,
      a tą sytuacja z przedszkola polega na tym, ze w tej pierwszej nic
      nie działo się tak brutalnie, niespodzianie, jak w przedszkolu.

      Wiem, że Ciebie tamta propozycja "niespodzianki" też zaskoczyła. Ale
      tu nie chodzi o jakąs zwykłą niechęć dziecka do przeszkola w ogóle.
      On chciał do niego iść - tylko kilka rzeczy wydarzyło sie zbyt
      brutalnie.

      Nie będę opisywać jak to naprawić - bo nie wiem. Wiem tylko, że on
      musi odzyskać zaufanie do Ciebie i swojego ojca, przede wszystkim.
      Do tego stopnia, zeby, gdy mu powiesz, ze zostawiasz go na kilka
      godzin w przedszkolu, i wrocisz - to Ci uwierzy. Mam wrazenie, ze
      teraz on czuje, ze go oszukujesz, ze znow go ktos bedzie odrywal od
      mamusi albo tatusia, znow go gdzies niespodziewanie zostawisz.


      A propos tej alergii....ciekawe.... Alergia to nadwrażliwość. To
      wytwarzanie przeciwciał w reakcji na alergen (zagrozenie). Syn broni
      sie przed zagrozeniem (przedszkolem). Jezeli kaszle, nie bedzie
      musial tam pojsc. Sprytne i bardzo przystosowawcze - oczywiscie,
      wszystko dzieje sie poza zasiegiem jego swiadomosci.

      Pozdrawiam,


    • sylwia19795 Re: Zły start w przedszkolu 27.10.07, 13:14
      Witam.
      Ja milam bardzo podobny przypadek, w zeszłym roku i niestety po 1,5
      miesiąca zrezygnowaliśmy z przedszkola. Synek nie chciał się bawić z
      dziećmi, nie uczestniczył w zabawach,siedział na krzesełku i mówł że
      czeka aż po niego przyjdiemy, rozpaczał każdego dnia rano przed
      wyjściem i w czasie rozstania, zrobił się nerwowy i smutny, a ten
      smutek był najgorszy! Też w naszym przedszkolu panie karzą rodzicą
      jak najszybciej rozstać się rano i nie przedłużać porzegnania.
      Myśle, że maluch nie dojrzał jeszcze do przedszkola, my
      spróbowalismy w tym roku ponownie i o dziwo synek bawi się, śpiewa
      piosenki, uczestniczy w zabawach i jest bardzo zadowolony, lubi
      dzieci, panią a jak przychodzimy to musimy czekać na niego bo
      jeszcze nie skończył zabawy.
      Pozdrawiamy Sylwia mama Nikodemka 5 lat i Emilka 19 mieś.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka