Czytając wątek matrix-79, o tym jak dość mamy swoich dzieciaków-ja zrozumiałam
jedno...że prócz tego iż daję mu wszystko żeby był tylko cicho, to jeszcze
unikam z nim wspólnej zabawy, bo mnie to doprowadza do furii!
Mój syn ma 17 miesięcy i nie wiem czy to wina chemioterapii,ale stałam się
strasznie nerwowa i rozdrażniona!
Nie umiem żadnej zabawy wymyślić-a nawet jeśli wezmę kredki i kartkę-maluje po
ścianach, klockami we mnie rzuca,autka rozwala itp.
Nie mam cierpliwości ani ochoty z nim się bawić!
Jak nie śpi to ja robię obowiązki domowe, a on sobie..niech robi co tam chce
(pilnuję tylko żeby przy tym ducha nie wyzionął),a potem-zaś za nim sprzątam,
więc albo latam po lekarzach i szpitalach albo sprzątam co mój syn powywalał
na środek mieszkania..co doprowadza mnie do frustracji, że zaś to samo!
Rozumiem,że dziecko to nie zwierzątko które się trzyma w klatce żeby nic nie
nabroiło-ale musi być coś co i ja polubię z nim robić i on chociaż na chwilę
się zainteresuje....?
Bardzo Was proszę o pomysły, bo ja mam zbyt małą wyobraźnię

Wielkie Dzięki

Z.K.