Dziewczyny, moje dziecko nabrało okropnego zwyczaju zasypiania w towarzystwie
osoby dorosłej. Kiedyś super zasypiał sam, ale raz był chory, położyliśmy się
z nim i teraz nie ma przebacz. Ja mam już tego z lekka dość, bo każdy mój
wieczór polega na leżeniu z dzieckiem. Dziś postanowiłam być twarda, wsadziłam
go do łóżeczka, postawiłam butelkę z mlekiem i smoczek w zasięgu ręki, ale nic
z tego - płacz jest dramatyczny od 15 minut. Usiłuję się nie złamać i nie
wziąć go do swojego łóżka, zaglądam tam od czasu do czasu, ale serce mi się
kraje... A może źle robię, może się nad nim znęcam?

poradźcie, jak inaczej
go przekonać do samodzielnego zasypiania.