Dodaj do ulubionych

Integracja - dla mnie koszmar

11.09.09, 22:59
Właśnie wróciłam z całodniowej integracji (na szczęście tylko 1 dzień). NIE
ZNOSZĘ tego. Nie cierpię. Na samą myśl dostaję wysypki. Uważam za stratę
mojego czasu. Zamiast siedzieć 8 godzin w biurze muszę tracić cały dzień -
dokładnie 14 godzin a pracy za mnie nikt nie zrobi, za nadgodziny nie zapłaci.
Wiem, że cele są szczytne, ale dla mnie są one o d... rozbić. Nie czuję
potrzeby spędzania czasu z ludźmi których widzę na oczy codziennie. W żadnej
formie. Nie dali podwyżek bo kryzys a trwonią kasę na takie coś...
Teoretycznie mogę nie jechać, w praktyce od samego "eventu" gorsza jest
szefowa nagabująca na każdym kroku. Wiem, że brzmię jak malkontent - firma się
stara a ja narzekam, ale... ja chce moje 6 godzin ... Żadne darmowe piwo,
darmowe żarcie i super atrakcje mnie nie przekonają. Ktoś też tak ma?
Obserwuj wątek
    • szyszunia11 Re: Integracja - dla mnie koszmar 11.09.09, 23:05
      ja tak miałam, na szczęście już nie pracuję u nikogosmile imprezy integracyjne niby super, a ja cały czas patrzyłam na zegarek i się wściekałam, że trwonie swój cenny, wolny czas.
    • kosmitka06 Re: Integracja - dla mnie koszmar 11.09.09, 23:06
      U nas jako takowej całodniowej integracji nie ma smile
      Jest ale w godzinach pracy czyli na porannej kawie wink Wliczone w
      czas pracy, wiec jeżeli chodzi o mnie to mogę się integrowac do
      bólu wink
      Ale podobnie jak Ty nie czuję potrzeby spędzania "wolnego" czasu z
      ludzmi z pracy.

      >Żadne darmowe piwo,
      > darmowe żarcie i super atrakcje mnie nie przekonają.
      Znam takich co idą właśnie tylko dla tego żarcia i alkoholu-
      oczywiście darmowego wink
      Pozdrawiam
    • ma_dre Re: Integracja - dla mnie koszmar 11.09.09, 23:08
      nie smile Bez takiego szkolenia jeszcze dlugo bym nie zobaczyla Wenecji, a na
      cztery dni w Bauerze z posilkami to jeszcze dlugo nie bedzie mnie stac!
    • bea.bea Re: Integracja - dla mnie koszmar 12.09.09, 07:56
      zgadzam się z tobą,
    • gku25 Re: Integracja - dla mnie koszmar 12.09.09, 08:18
      Mam podobnieuncertain
    • royalmail Re: Integracja - dla mnie koszmar 12.09.09, 22:05
      2 x razy do roku - nawet lubię. I często na takiej imperezie, w
      nowych okolicznościach - poznajesz z innej strony ludzi, których
      widujesz na codzień.
      Ot - drobiazgi - kto zatroszczył się i kto komu pomógł podnieść
      wywrócony kajak na spływie, albo poczekał na "tych w ogonie" wyprawy
      rowerowej...
      Czasami totalne zaskoczenie wink
    • 18_lipcowa1 Re: Integracja - dla mnie koszmar 13.09.09, 02:04
      zalezy jaka firma
      imprez intergracyjnych w np. Urzedzie nie znosilam
      falsz, obluda i strata czasu
    • gagunia Re: Integracja - dla mnie koszmar 13.09.09, 09:30
      U mnie nie ma nacisku. Są ludzie, którzy nie chodzą nigdy. Są tacy, którzy
      bywają na każdej. I ja się do nich zaliczam. Mamy fajną ekipę. Dobrze się razem
      bawimy.
      • gagunia Re: Integracja - dla mnie koszmar 13.09.09, 09:31
        Za 3 tygodnie jedziemy do spa. Już zacieram rączki wink
        • clepsydra Re: Integracja - dla mnie koszmar 16.09.09, 13:39
          chyba uda zacierasz
          • akle2 Re: Integracja - dla mnie koszmar 16.09.09, 23:49
            haha
    • jelyfish Re: Integracja - dla mnie koszmar 13.09.09, 11:36
      Ktoś też tak ma?

      Ma smile Nienawidzę imprez integracyjnych, jak będę miała ochotę się z kimś
      zintegrować, zrobię to bez udziału szefostwa i całej świty...

      Najgorzej było w jednej firmie, w której (na szczęście) juz nie pracuję- szefowa
      była walniętą babą, jej fochy rozwalały całą firmę, ale na imprezach i
      kolacyjkach zamieniała się w słodko-pierdzącą niunie i ćwierkała "ach, pani
      Joluniu, ach, pani Iwonko!" No i oczywiście był nieformalny nakaz jeżdżenia na
      te imprezy, pod groźbą narażenia się szefowej....
    • lipsmacker Re: Integracja - dla mnie koszmar 13.09.09, 11:51
      U mnie takie imprezy zawsze wiazaly sie z wyjazdem kilku-dniowym lub
      tygodniowym, byly obowiazkowe i zadna atrakcja zapewniona na nich
      przez pracodawce (latanie balonem, wchodzenie na most z widokiem na
      opere w Sydney, Los Angeles, Madryt, rafting,o zwyklych quadach i
      paintballu nie wspominajac) nie byly w stanie zrekompensowac mi
      faktu ze w tym czasie np. omijaly mnie urodziny mojego dziecka (2 x
      tak sie zlozylo...). Po 12stu latach takiej integracji zialam juz po
      prostu nienawiscia do korporacji zmuszajacych mnie do tego. Od roku
      pracuje na wlasny rachunek i mam spokoj, a swiat zwiedzam z rodzina.
    • sueellen Re: Integracja - dla mnie koszmar 13.09.09, 12:28
      W byłej firmie (około 400 pracowników) były i były niemal przymusowe. W każdym
      razie było niemile widziane permanentne uciekanie przed imprezami pracowniczymi.

      Obecnie (ogromna korporacja, tysiące pracowników) nie ma czegoś takiego. Firma
      co jakiś czas wykupuje bilety na różne imprezy i proponuje je różnym działom.
      Pracuję rok, skorzystałam raz- byłam na wyścigach konnych w Windsorze. Pojechał
      niemal cały nasz dział. W prawdzie sporo przegrałam, ale świetnie się bawiłam.
      • rosyjska_niebieska Re: Integracja - dla mnie koszmar 13.09.09, 12:41
        Mnie czeka taka impeza w połowie października, dwudniowa, na
        szczęście w czwartek i piątek, więc przynajmniej nie tracę wolnego
        weekendu.
        Niby uczestnictwo nie jest obowiązkowe, ale w praktyce nie wyobrażam
        sobie, żeby ktoś mógł się wyłamać, skoro jedzie cały nasz wydział i
        współpracujące z nami.
        Trzeba będzie jakoś przeżyć, chociaż tak całkiem na trzeźwo to chyba
        nie dam radywink. Ale po lampce, dwóch wina, to już będzie inna
        rozmowa.
        No i jak będzie tragicznie, to pocieszać się będę myślą, że zaraz po
        powrocie czeka mnie moja Afryka (na szczęście bez nikogo z firmy)
        A na lot balonem już się zapisałamsmile
    • boziaj Re: Integracja - dla mnie koszmar 13.09.09, 14:40
      ja nie mma takiego problemu
      u mnie w robocie taka impreza jest 1x w roku, trzeba zaplacic, wiec
      przymusu nie ma wink
      raz bylam i nawet fajnie bylo
      oprocz ludzi ktorych widuje codziennie byla tez masa tych których
      widuje rzadko lub wcale
      • doral2 Re: Integracja - dla mnie koszmar 13.09.09, 16:33
        najwyraźniej organizatorzy tych imprez nie wiedzą, że integracja nie polega na
        spędzeniu ludzi do kupy i postawienia im skrzynki browara, tylko na zupełni czym
        innym.

        dyletanci organizują właśnie takie drętwe imprezy i dziwią się, że ludzie idą
        jak na skazanie.

        czas najwyższy zatrudnić do tej roboty fachowców.
        • mniemanologia Re: Integracja - dla mnie koszmar 14.09.09, 16:15
          doral2 napisała:

          > najwyraźniej organizatorzy tych imprez nie wiedzą, że integracja
          > nie polega na spędzeniu ludzi do kupy i postawienia im skrzynki
          > browara, tylko na zupełni czym innym.
          >
          > dyletanci organizują właśnie takie drętwe imprezy i dziwią się, że
          > ludzie idą jak na skazanie.
          >
          > czas najwyższy zatrudnić do tej roboty fachowców.

          Mój mąż narzeka zawsze na takich fachowców smile
          Biorą od grooooooma kasy, przynoszą kartki i mazaki i każą jakieś
          gry i zabawy uskuteczniać...
    • velluto Re: Integracja - dla mnie koszmar 13.09.09, 18:52
      witaj w klubie. W poprzedniej firmie jeździłam i bawiłam się
      świetnie, ale byliśmy po prostu paczką kumpli. W obecnej - sorry,
      nie mam ochoty oglądać tych ludzi ponad niezbędne minimum. W pracy
      się lubimy, robimy swoje, dobrze współpracujemy ze sobą - ale to
      wszystko, chcę trzymać dystans. Ja po prostu odmawiam wyjazdu pod
      byle pretekstem, tym bardziej że u nas są takie fajne pomysły pt. od
      piątku do niedzieli. Nie mam ochoty tracić prywatnego czasu na
      pogaduszki o niczym, mam ciekawsze zajęcia i fajniejszych znajomych
      do spędzania weekendusmile
    • mariolka99 Re: Integracja - dla mnie koszmar 14.09.09, 17:14
      U mnie, w każdym koncernie w którym pracowałam, ten cyrk był
      obowiązkowy. Połączony z różnymi szkoleniami i innym biciem piany. W
      "DE" mam te ich spływy kajakowe (boję się wody) czy inne skakania na
      linach. Mogliby mi te swoje prezentacje mailem wysłać i dać święty
      spokój.
      To że zwiedziłam większość najlepszych hoteli, zamków i innych takich
      wcale mnie nie wzrusza.
      Najlepsze, że mój zawód wymaga bycia indywidualistą, wg tego
      kryterium częściowo dobiera się ludzi...a na tych spędach nagle każe
      się tej bandzie indywidualistów integrować wink No cyrk wink
      • ywwy Re: Integracja - dla mnie koszmar 14.09.09, 17:43
        zależy wszystko od ludzi, w jednej pracy po pierwsze nie ma
        przymusu, jak ktoś nie chce to zostaje w domku, a reszta wtedy
        korzysta do woli i jest fajnie! Czekamy na to, mamy 2x w roku i na
        samą myśl, że się urwę z domu, będzie wesoło, tańce i hulanki aż mi
        się "gęba śmieje"

        Za to w drugiej pracy była takaż impreza, " robiłam " z siebie
        kretynkę, tańczyłam z dyrekcją, grałam na gitarze...a po paru
        miesiącach mnie zwolnili.... chyba im się mój występ nie spodobałsad
    • lacitadelle Re: Integracja - dla mnie koszmar 15.09.09, 10:03
      laurentina.g napisał:

      > Właśnie wróciłam z całodniowej integracji (na szczęście tylko 1 dzień). NIE
      > ZNOSZĘ tego. Nie cierpię. Na samą myśl dostaję wysypki. Uważam za stratę
      > mojego czasu. Zamiast siedzieć 8 godzin w biurze muszę tracić cały dzień -
      > dokładnie 14 godzin a pracy za mnie nikt nie zrobi, za nadgodziny nie zapłaci.
      > Wiem, że cele są szczytne, ale dla mnie są one o d... rozbić. Nie czuję
      > potrzeby spędzania czasu z ludźmi których widzę na oczy codziennie. W żadnej
      > formie. Nie dali podwyżek bo kryzys a trwonią kasę na takie coś...
      > Teoretycznie mogę nie jechać, w praktyce od samego "eventu" gorsza jest
      > szefowa nagabująca na każdym kroku. Wiem, że brzmię jak malkontent - firma się
      > stara a ja narzekam, ale... ja chce moje 6 godzin ... Żadne darmowe piwo,
      > darmowe żarcie i super atrakcje mnie nie przekonają. Ktoś też tak ma?

      Mam dokładnie takie same odczucia - nienawidzę, jak ktoś decyduje za mnie, co
      mam robić z własnym czasem, przymusza mnie do czegokolwiek - jeżeli integracja,
      to tylko spontaniczna. Do tego żal mi kasy -zamiast luksusowej kolacji czy
      wyjazdu, wolałabym kasę i wolny wieczór czy weekend.

      Bardzo szybko odeszłam z firmy, która choć była mała, próbowała się robić na
      korporację i szczerze mówiąc integracja była jednym z ważnych powodów tego kroku
      (a wtedy jeszcze nie miałam dziecka, więc dysponowałam znacznie większą ilością
      wolnego czasu).
      • joxanna Re: Integracja - dla mnie koszmar 15.09.09, 12:12
        Wyjazdy nie, ale impreza w Warszawie od czasu do czasu, czemu nie? Ja lubię
        ludzi, z którymi pracuję, w pracy nie bardzo jest czas pogadać, rzadko spotykamy
        się poza pracą - jest akurat okazja. 1-max 2 razy do roku i bez wyjazdu - dla
        mnie akurat fajnie.
        • zdzichu-nr1 Re: Integracja - dla mnie koszmar 16.09.09, 01:41
          Mój kumpel pracuje od 17 lat w działach sprzedaży różnych wielkich
          koncernów. Przez ten czas "zintegrował" się chyba z ponad
          dziesięcioma Paniami, od początku posiadając też żonę. Najmocniejszą
          integracją była ta, kiedy to jadąc służbowym autem na imprezę
          integracyjną z koleżanką z działu, zaczęli rozpijać pierwszą flaszkę
          już w drodze (zakup na stacji benzynowej). A szanowna
          współpracowniczka tak się rozochociła że ostatnie sto kilometrów
          jechała na przednim siedzeniu całkiem nago. I tak dalej...

          Ogólnie, trzeba stwierdzić, że imprezy te są albo katorgą (dla osób
          myślących o żonie/mężu/stałym partnerze/rodzinie/dzieciach), albo są
          skrajnie alkoholowym ku...dołkiem (dla tych pozostałych).
          Najmniejsze korzyści widze dla firm toto organizujących (o ile
          pominąć samo podpatrywanie pracowników w celu szukania na nich haków)
          • mniemanologia Re: Integracja - dla mnie koszmar 16.09.09, 10:22
            Oj tam. Nigdy takie imprezy nie były dla mnie katorgą.
            Ale pewnie to zalezy od towarzystwa smile
            • o-qrde.pl Re: Integracja - dla mnie koszmar 16.09.09, 12:11
              Najpierw wszyscy się "integrują" si sa dla siebie mili, aby później
              obgadać "zintegrowanych". Szczyt hipokryzji.
    • adiat Re: Integracja - dla mnie koszmar 16.09.09, 12:23
      Chyba większość tak ma. Ale cóż taka moda.
    • uczula Re: Integracja - dla mnie koszmar 16.09.09, 12:32
      ja tez tak mam ale w nowej firmie, wszystko jest w ramach nie
      przesadzania, wiec nie ma wymuszania bycia i tyle smile
    • mick_dundee Re: Integracja - dla mnie koszmar 16.09.09, 12:33
      Zależy jaka firma i jaki charakter mają takie imprezy.

      Nie cierpię nudnego siedzenia, gadania o niczym i udawania, że lubię się z
      danymi osobami. Chodzę zatem tylko na takie spotkania integracyjne, gdzie będą
      fajni ludzie, "moje klimaty" i coś ciekawego. Na szczęście jestem w firmie,
      gdzie uczestnictwo w takich wydarzeniach jest całkowicie dobrowolne. Jako szef
      nikogo nie namawiam tylko staram się, aby miejsce i "treść" imprezy były
      sympatyczne.

      Naprawdę szkoda marnować czas i demotywować ludzi ciąganiem na coś, co ich
      denerwuje i zasadniczo nie jest krytyczne dla istnienia firmy.

      W firmie, w której pracuję, wymyśliłem taki drobiazg jak wyjście do kina - idzie
      kto chce, można brać małżonka/partnera-kę/przyjaciela. Nikt się nie oglada na
      innych, idą faktycznie zainteresowani.
    • bojabedezlosliwynamaxa ja po prostu mówię-NIE IDĘ 16.09.09, 12:42
      nie przejmuję się NICZYJĄ opinią.
    • outsider404 Re: Integracja - dla mnie koszmar 16.09.09, 12:58
      Po lekturze tego wątku nasunęło mi się skojarzenie z wywiadem z panią Branicką (fragment dotyczy dzieciństwa w Wilanowie):
      "Pamiętam, że jako dzieci lubiłyśmy się bawić w sierotki. Zakładałyśmy chustki na głowy i niby żebrałyśmy. Pewnego dnia przyszłam tak ubrana do panny Józefy, naszej nauczycielki, i mówię, że taka jestem głodna. Ona pyta: 'Co, sierotko, dzisiaj jadłaś?'. A ja, że tylko jedną kuropatwę"
      • symulacrum Re: Integracja - dla mnie koszmar 16.09.09, 13:24
        celne i bardzo smakowite
        będę używała tej anegdoty

        pozdrawiam smile
    • grand_warszawa Re: Integracja - dla mnie koszmar 16.09.09, 13:27
      Szefowie robią Wam takie przerwy? I kupują Wam wycieczki? I można
      jeść za darmo kanapeczki??? I jest piwo?! W sumie zabawne.
    • texeira Re: Integracja - dla mnie koszmar 16.09.09, 13:49
      Hi, hi... jak to kiedyś szefostwu urządziłem "integrację"...Umiem pić,a jeszcze
      lepiej - udawać, że piję. Impreza integracyjna, wszyscy mili dla siebie jak
      cukiereczki (z cyjankiem),a ja dorwałem się do tequilli i udając, ze piję
      polewałem, polewałem, polewałem. Trzy godziny trwało, ale opłaciło się. Aż 90% z
      szefostwa i "koleżeństwa" schlało się jak świntuchy. Nocka była wiosenno-letnia,
      więc w luźnych ciuchach będąc poszedłem...biegać i na spacerek marszobiegiem.
      Też trzy godziny.Wróciłem trzeźwiutki. Tyle tylko, ze trzy godziny spania mi
      tylko zostały, no ale to było spanie, nie rzyganie. Reszta konała. Rano
      skacowane gęby "nieodzywajsiedomnie" i "mamdzisku...złyhumor". Reszty dokonało
      kilka uwag. Prawdziwych. Takich szeptem - kto kogo obściskiwał. Ale tylko do
      zainteresowanych i na ucho. Niech ich sumienie męczy. I męczyło. Naturalnie
      padały pytania gdzie byłem. Odpowiedziałem - nawet trochę zgodnie z prawdą - ze
      "jak się napiję to mi palma odbija i wyruszam w świat". Padło pytanie - "no to
      ku... gdzie byłeś?". Na co ja z niewinnym uśmiechem - "nie wiem, ale gdzieś pod
      Wrockiem" (20 km odległości). Zapadła cisza i dalszych pytań nie było. A kac
      dręczył ich jeszcze cały dzień.
    • default Re: Integracja - dla mnie koszmar 16.09.09, 14:27
      Na imprezy typu wieczór w restauracji - nie chodzę. Na wyjazdy 2-3
      dniowe jeżdżę, ale bardziej z poczucia przyzwoitości wobec firmy niż
      osobistej chęci. Nieraz jest fajnie, ale jednak boleśnie odczuwam
      odbieranie mi mojego prywatnego czasu (wyjazdy są na ogół
      weekendowe). A pamiętam dawne czasy, kiedy nie było takich imprez, a
      ludzie i tak się integrowali, spontanicznie i bez nakazu
      odgórnego....A jak ktoś miał imieniny, to nikt trzeźwy nie wychodził
      do domu, a teraz ? Czekoladka, ciasteczko, ą ę i do widzenia sad
    • robmar Re: Integracja - dla mnie koszmar 16.09.09, 15:25
      > Wiem, że cele są szczytne, ale dla mnie są one o d... rozbić.

      nieprawda - cały taki wyjazd ma być uciążliwy, męczący - żeby go lepiej zapamiętać

      > Wiem, że brzmię jak malkontent - firma się
      > stara a ja narzekam, ale...

      i tak właśnie chcą, żeby pracownicy myśleli - że firma się stara, a oni - źle się bawiąc - ją zawiedli; szefowie chcą wyrobić w Was poczucie winy

      a sami bawią się dobrze, bo impreza jest zwykle dostosowana do ich stylu "rozrywki" i poziomu kulturalno/intelektualnego

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka