laurentina.g
11.09.09, 22:59
Właśnie wróciłam z całodniowej integracji (na szczęście tylko 1 dzień). NIE
ZNOSZĘ tego. Nie cierpię. Na samą myśl dostaję wysypki. Uważam za stratę
mojego czasu. Zamiast siedzieć 8 godzin w biurze muszę tracić cały dzień -
dokładnie 14 godzin a pracy za mnie nikt nie zrobi, za nadgodziny nie zapłaci.
Wiem, że cele są szczytne, ale dla mnie są one o d... rozbić. Nie czuję
potrzeby spędzania czasu z ludźmi których widzę na oczy codziennie. W żadnej
formie. Nie dali podwyżek bo kryzys a trwonią kasę na takie coś...
Teoretycznie mogę nie jechać, w praktyce od samego "eventu" gorsza jest
szefowa nagabująca na każdym kroku. Wiem, że brzmię jak malkontent - firma się
stara a ja narzekam, ale... ja chce moje 6 godzin ... Żadne darmowe piwo,
darmowe żarcie i super atrakcje mnie nie przekonają. Ktoś też tak ma?