koleandra
07.01.04, 15:50
Jako 18 letnia dziewczyna po skonczeniu szkoly sredniej poszlam do pracy
zarobic swoje pierwsze w zyciu pieniazki. Mialam wtedy chlopaka ktory czesto
wyjezdzal za granice do pracy. W swojej nowej pracy poznalam pewnego bardzo
milego chlopaka 6 lat starszego ode mnie. Nie byl to mezczyzna przystojny ani
bogaty ale zauroczyl mnie swoim spokojem, cierpliwoscia i umiejetnoscia
nawiazywania kontaktow z ludzmi. W pracy byl bardzo szanowanym przez
wszystkich czlowiekiem. Byla impreza w pracy no i tak to sie zaczelo,
zostawilam dla niego tamtego chlopaka. W lutym 2002 roku zamieszkalismy
razem, w marcu zaszlam w ciaze, w lipcu pobralismy sie a w grudniu urodzila
sie nasza coreczka. Wszystko by bylo w porzadku gdyby nie pewne watpliwosci.
Czy ja nie popelnilam bledu? Teraz jakos tak sie dziwnie czuje. Siedze calymi
dniami w domu z dzieckiem, wychodze tylko na spacer lub do sklepu, zadnych
znajomych. Czegos mi brak, a moj maz mnie nie rozumie. Jak zaczynam troche
narzekac to on mowi ze mi gwiazdki z nieba nie bedzie zciagal. No i ma racje
bo kasy ciagle brak. No ale my nigdzie ale to nigdzie nie wychodzimy juz od 2
lat. To nie zycie tylko taka wegetacja. A ja czasem mysle sobie ze wstane i
pojde bo juz nie wytrzymam. Stalam sie bardzo przygnebiona ostatnio, nie
potrafie sie nad niczym normalnie zastanowic, nie mam zdania na zaden temat,
nic mi sie nie chce robic, robie tylko to co musze a najchetniej to bym
poszla spac i zeby ta noc trwala z pol roku. Dodam jeszcze ze dzieckiem sie
moj maz wcale nie zajmuje. A ostatnio zaczal bardzo krzyczec na corke jak
placze. Nie chce zeby mnie ktoras z Was pocieszala. Po prostu napiszcie czy
tez macie czasami podobne sytuacje i nastroje. Dziekuje za cierpliwosc w
czytaniu tego posta. Ania.