Dodaj do ulubionych

O kuszeniu

27.01.04, 19:21
Wieczór jak codzień, niestety ani piątkowy, ani sobotni. Wtorek.
Dylemat jak co dzień, co jutro na obiad?
Cokolwiek by to być nie miało, muszę do sklepu. Zabieram mężowi jego kartę,
ostatni dowód, że kiedyś był wolnym człowiekiem i lecę. Przed bankomatem jakiś
pan stoi, stoi i stoi. Ja też stoję i pracowqicie powtarzam w myśli pin do
meżowskiej karty. Akcja odblokowywania karty nie należy do moich ulubionych.
Pan się odwraca i wreszcie idzie, coś przeklinając. Podchodzę do bankomatu...
a tu pieniądze. Najpierw pustka w głowie. Potem szybki rzut na kase... jakieś
500 zł, pół mojej pensji, czynsz za mieszkanie, może nawet plus moja
sieciówka. Łapię te piniądze i......
... lecę za za facetem drąc się "proszę pana". Facet w końcu mnie usłyszał,
pojął o co chodzi, wziął pieniądze, podziękował, odwrócił się i poszedł.
Panie Boże, nie wódź mnie więcej na takie pokuszenie.
Linusia
P.S. Jutro na obiad będzie żurek, z białą kiełbasą. Na prywatnym kącie męża
było 20 zł smile.

Obserwuj wątek
    • mamaadama4 Re: O kuszeniu 27.01.04, 19:29
      Linusia, jakby nie było, czy pokusa zaistniała w głowie czy nie ( w końcu każdy
      jest tylko człowiekiem), to nie ma znaczenia. Nie jestes z siebie dumna? Nie
      każdego byłoby stać na to. Brawo. (Myslę, że tym bardziej ten zurek będzie ci
      bardziej smakował)
      danka
      • linusia_75 Re: O kuszeniu 27.01.04, 19:41
        Nie jestem dumna. Zupełnie.
        Byłabym, gdyby moja reakcja była dla mnie oczywista.
        Tak normalna, że nie musiałbym opisać tej historii na forum.
        Pozdrawiam
        Linusia
        • mamaadama4 Re: O kuszeniu 27.01.04, 19:45
          Linusia, nikt nie jest doskonały. A takie historie trzeba opisywać, są budujące.
          danka
        • gemma.v Re: O kuszeniu 28.01.04, 23:27
          linusia_75 napisała:

          > Nie jestem dumna. Zupełnie.
          > Byłabym, gdyby moja reakcja była dla mnie oczywista.
          > Tak normalna, że nie musiałbym opisać tej historii na forum.

          A według mnie tym bardziej powinnaś być z siebie dumna. Im większą pokusę się
          pokona, tym większą się ma zasługę. smile I to nie ja wymyśliłam. smile

          Nawiązując do znajdowania pieniędzy i do zup - raz tylko znalazłam większą
          kwotę, miałam może 9 lat i znalazłam banknot dwudziestozłotowy. Oczywiście w
          tamtych czasach nikomu nie śniły się bankomaty, więc nie miałam komu oddać,
          nawet gdybym bardzo chciała. Poszłam wtedy dumna do baru, kupiłam
          pomidorówkę, jeszcze głodnego kolegę poratowałam drugim talerzem, i z miną
          burżuja zapłacilam tą dwudziestką... Heh... wink
          POzdrawiam smile)
          gemma
    • aniask_mama Re: O kuszeniu 27.01.04, 20:10
      Hm... to ja tak miałam "pokuszenie" cały wieczór i noc. Dostalam zwrot ze
      skarbowego, pocztą, pani wypłaciła, ja schowałam i... wyjęłam dopiero w domu.
      300zł więcej. Rano pędem na pocztę, pani wzięła, nazwet się nie uśmiechnęła,
      zdawkowe dziękuję, ale mnie i tak było jakoś spokojniej na duszy wink
    • 73nikusia Re: O kuszeniu 27.01.04, 20:35
      Czesc
      To ja tez Wam opowiem historie zguby.
      Moj maz, jeszcze wtedy nie maz, wogole jeszcze o nim ptaszki nie spiewaly wtedy
      jak studiowal w Krakowie to taka dziwna historia sie mu przydazyla. Szedl sobie
      ulica juz ciemno bylo i patrzy a tu tak przy samym krawezniku lezy cos
      czarnego. Podszedl blizej, przyglada sie - duzy czarny notes, czy cos takiego,
      zeszyt moze, nie pamieta juz dobrze. Wzial do reki otwiera i w srodu kupka
      pieniedzy, sporo tego bylo jakies 2 500 000 zlotych a on wtedy od rodzicow
      dostawal 200 000 zlotych na tydzien - oczywiscie w starych zlotych hi hi hi.
      Byl tez tam telefon i jakis adres i imie i nazwiska ale kilka nie jedno.

      No i dzwonil po tych telefonach. Okazlo sie ze byl to notes taksowkarza. Oddal
      mu notes i pieniadze. Byl to jego utarg.
      Maz tostal znalezne ok 30 000 - co staryczylo mu na bilet do domku i jeszcze
      troche. No i ten taksiaz powiedzial mu ze jak bedzie chcial wezwac taksowke to
      niech dzwoni po niego, bedzie na koszt firmy.

      Niezla opowiesc prawda smile

      Pozdrawiam Nika
    • tynia3 Re: O kuszeniu 27.01.04, 21:13
      Oj chwała Bogu, Linuś, że nie przyszło Ci do głowy przeliczyć tego na
      czekolady, bo wtedy... smile.
      A tak całkiem serio: jestem z Ciebie dumna!
      Marta.
      • linusia_75 Re: O kuszeniu 28.01.04, 07:17
        Co Ty Tynia, ja za słaba z matematyki jestem smile. Żeby tak w pamięci dzielić
        500 zł na czekolady, do tego w ciągu jakiś 2 sekund, bo tyle trwało ważenie
        tych pieniążków w ręku... a jakie czekolady, z orzechami czy nadzieniem
        truskawkowym, Milka czy Wedel, a może, o rozpusto, choć z Lindt jeden smile?
        I każda ma inna cenę wink.
        Za nic się bym nie doliczyła.
        Ale dziś w torbie mam kit kata do porannej kawusi. Zaraz się do niego dobiorę
        wink.
        Linusia
    • wieczna-gosia Re: O kuszeniu 28.01.04, 00:44
      Mogl ci kurcze znalezne dac....

      Mi pol roku temu z kieszeni wypadl portfel... 800 zeta. Ale nie ty cholerka
      znalazlaswink))) a znaleznie bym dala przeciez....
      • linusia_75 Re: O kuszeniu 28.01.04, 07:23
        Bosz, gdyby w tym portfelu były dokumenty na wieczną gosię, to bym zaraz
        poleciała smile.
        A za znaleźnie dzieciom czekolady bym kupiła smile.
        Linusia
    • vaana Re: O kuszeniu 28.01.04, 07:00
      Linusia, faceta tak zatkalo, ze Ci pieknie nie podziekowal, ale cos mi sie
      wydaje, ze po paru minutach zdal sobie sprawe z tego, jak uczciwa osoba jestes.
      Wiesz, o zachowaniach "automatycznych" decyduje mozdzek, Ty masz zal do siebie,
      ze Twoja reakcja byla wynikiem przemyslenia - nie wyglupiaj sie, musialabys
      codziennie znajdowac pieniadze, by mozdzek zarejestrowal automatyczne
      postepowanie smile Badz z siebie dumna, gdyby nie bylo pokus, trudniej byloby
      zgrzeszyc, to wlasnie kwestia wyboru.
      Spac nie moge sad
      • linusia_75 Re: O kuszeniu 28.01.04, 07:30
        Ależ podziękował.
        Że mało wylewinie, żalu nie mam, sama ledwo kontaktowałam wink.
        No, reakcja przemyślana to to tez nie była, to trwało może 2 sekundy. Ale
        starczyło, żeby oszcować tę kupkę banknotów, żeby przyszedł mi do głowy czynsz
        za mieszkanie ... po to, żeby na koniec złapać te piniądze i lecieć za
        właścicielem.
        Linusia
    • olaj10 Re: O kuszeniu-hahahahahaa 28.01.04, 08:16
      Codziennie idąc do banku po wyciąg firmowy (po drugiej stronie ulicy)
      wyobrazam sobie, jak jakiś bogaty jegomość gubi 10000 zł i oczywiscie ja na
      kasę wpadam, kiedy nikogo nie ma wink.
      Codziennie!!!!!!!!!!!
      I tak układam sobie historie, ze dla niego te pieniądze, to jak dla mnie 10
      wink
      W kazdym razie Linusia, to się nazywa instynkt.
      Jakby przyszło co do czego wiekszosc z nas by poleciała za tym facetem!
      Jak ja z kilkoma portfelami za kimś w rezultacie biegałam...
      No, ale kasę jak byłam dzieckiem znalazłam, dużo wink i wygrałam pralkę ;p, i te
      portfele...

      Dzisiaj też żurek na obiad smile
      Ola
    • m_o_k_o Re: O kuszeniu 28.01.04, 08:20
      Ehhhhh, brawo!
    • linusia_75 Re: O kuszeniu 28.01.04, 08:56
      Są jednak uczciwi ludzie na tym świecie.
      Pozdrawiam ich serdecznie wink.
      Linusia z rozterkami smile
    • tesska Re: O kuszeniu 28.01.04, 09:20
      Linusia, szczerze Cie podziwiam... Ja nie wiem, jak bym sie zachowala, na
      Twoim miejscu...tak jak pisza dziwczyny i Ty tez, osoba ktorejs ie oddaje, i
      okazuje swoja uczciwosc przy tym, nie reaguja odpowiedznio, nikt nie
      podziekuje za uczciwosc...koles powinien Ci odpalic 10%...
      Ja ostatnio tylko z nieuczicwoscia sie spotykam i dlatego Ciebie podziwiam, bo
      sama nie wiem, czy bym za nim pobiegla...
      Zastanawiam, sie dlaczego niektorzy zawsze musza byc po stronie tych
      poszkodowanych...a inni sobie igraja z ludzka ufnoscia i nic z tego nie
      maja...bo czasem uczciwosc bywa wysmiewana...niestety.
      Podziwiam jeszcze raz.
    • madzia.b2 Re: O kuszeniu 28.01.04, 13:12
      Linusia, ja zachowałabym sie tak samo jak ty. Może niektórzy powiedzą, że
      naiwnie i głupio, ale za to możemy sobie spokojnie spojrzeć w twarz w lustrze.
      Pozdrawiam serdecznie i chciałabym, żeby wiecej było takich ludzi jak tysmile)
      • allga Re: O kuszeniu 28.01.04, 18:46
        Hej dziewczyny!
        Starszy pan z naszego kiosku ma wydać mi 30 zeta. I wydaje: jedna dziątka,
        druga dziesiątka i ... kładzie stówę. Absolutnie nie kuma, co położył. A ja,
        widząc tę setkę od momentu wyjęcia jej z szuflady, poczułam mrowienie w
        piętach!
        -"Oj, chyba to za dużo..."- wyszeptałam.
        -"Bardzo pani dziękuję"- też wyszeptał i dziewczyny, on miał coś takiego w
        oczach...
        Dawno nie wracałam ze spaceru do tych moich żurków i ogórkowych z taką
        lekkością w sercu. Lubię sobie w trudnym momencie to spojrzenie starszego pana
        przywołać.
        Pozdrawiam Was bardzo ciepło!
        • aste Re: O kuszeniu 28.01.04, 20:06
          to i ja się dopiszę niedawno kupowałam jakiś bzdet w stylu guma do żucia, małe
          i tanie dałam 10 zeta a babeczka mi wydała do 50 ja z matmy słaba to patrze i
          próbuję przeliczyć jak to tam wychodzi ale nawet przy moim poziomie liczenia
          wyszło za dużo i Linuś nie rób sobie wyrzutów ten móżdżek mnie przekonuje ja
          też zobaczyłam dodatkową kasę bez względu na to ile jej tam było. ale co tam z
          niepewnością stwierdziłam, że:" chyba pani się oszukała?" babeczka podziękowała
          też miała coś w oczach a mi dzień się zrobił taki ładny jak sobie myślałam o
          tym jaka to ja uczciwa jestemsmile
          pozdrawiam cieplutko
          A.
    • beatach1 Re: O kuszeniu 29.01.04, 10:05
      Linusia podobna sytuacje ja przezylam. Ale kwota byla jeszcze wjeksza. Wchodze
      z malusim Maximiliankiem do banku i chcemy wyciagac pieniadza na jakis drobiazg
      dla Tatusia (z okazji walentynek). Dwa bankomaty. Przy jednym stoi starsza
      pani, a drugi wolny. Jakos mnie tak cos pokusilo by poczekac na ten zajety. No
      nic starsza pani odchodzi. Ja dochodze, szukam mojej karty i juz mam ja
      wkladac, a tu widze pieniadze. Niezly plik, a wszystko po 100 DM. Mi sie kolana
      ugiely, 100 mysli na sekunde. Zlapalam pieniadze, wozek i za owa starsza pania
      jak wariatka biegne. Pani bardzo sie ucieszyla, bo okazalo sie ze to jej cala
      emerytura ( 2500 DM). A i ja sie cieszylam, ze kobieta widziala, ze sa jeszcze
      uczciwe ludzie wink.

      Pozdrawiam serdecznie
      BeataCh1 mama Maximiliana
      Moderator "Karmienie piersia"
    • naaka Re: O kuszeniu 07.02.04, 21:54
      ale co mnie spotkalo!
      ja ogolnie zakrecona jestem i nigdy nie zwracam uwagi na moj telefon.
      kiedys sobie przechodzilam przez ulice. na zielonym jeszcze sprawdzalam czy nie
      dostalam smsa, patrze, a tu swiatlo zmienilo sie na czerwone- to pobieglam. ide
      na kolejne swiatla i slysze ze ktos wola halo- odwracam sie a chlopak na tm
      czerwonym swietle- przed nadjezdzajacym sznurkiem samochodow nachyla sie i
      podnosi moj telefon z jezdni, poczym podbiega do mnie i mi go oddjae.
      zamurowala mnie. nie umialam mu nawet podziekowac.
      to budujace ze luzie sa sklonni poswiecic zycie zeby oddac komus jego
      wlasnosc smile
    • ekan13 Re: O kuszeniu 07.02.04, 23:40
      Cieszę się, że to Ty stałaś za tym facetem. Może nie zupełnie w temacie, ale
      moj mąż zgubił przed świętami prawie całą wypłatę, dzwonię podłamana do
      koleżanki a ona rozmażonym głosem;"szkoda, że to nie ja je znalazłam".
      Myślałam ,iż chodzi jej o to, że by mi je oddała, a ona na to;"oj przydały by
      mi się...". Powiem Wam, że strasznie źle się poczułam.
    • domali Re: O kuszeniu 08.02.04, 20:28
      JA też byłam zaskoczona uczciwością... Pewnego dnia w domu zorientowałam się,
      że nie mam portfela. Przeszukałam mieszkanie, myślałam, że Wiktorek gdzieś go
      schował. W portfelu miałam bardzo dużo jak dla nas gotówki, poza tym dokumenty,
      bilet.
      Napisałam karteczki, że proszę o zwrot przynajmniej dokumentów, mąż poszedł je
      rozwiesić w okolicy i zobaczył informację, że znaleziono portfel, do odbioru -
      adres. Okazało się, że wypadł mi on w czasie wnoszenia wózka, całe szczęście na
      klatce schodowej. I całe szczęście znalazła go moja sąsiadka, która uczciwie go
      oddała, nie zaglądając nawet do środka.
    • mamamarka Re: O kuszeniu 08.02.04, 23:54
      Jak byłam z synkiem na szczepieniu w przychodni pani pielęgniarka tak była
      zaabsorbowana robieniem zastrzyku i wypisywaniem rachunku, że zapomniała wziąć
      ode mnie kasę - 130 zł - zawsze na waciki by było smile
      Niestety dogoniłam panią i dałam jej kasę... smile
      A właściwie to na szczęście.
      Ja też chcę żurku!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka