ola_motocyklistka
11.12.09, 21:51
Dziewczyny, muszę się wyżalić bo mam serdecznie dość.
Chodzi o córkę mojej teściowej, ma 20 lat i jest upośledzona.
Od pół roku jest z nią problem, bo uczepiła się mojej córki-bije ją i
szczypie. Łapska ma silne prawie jak facet, a jak złapie paluchami skórę pod
oczami to moja chodzi z siniakami. Kiedyś naderwała jej powiekę. Bije ją po
głowie. JESTEM TAK POIRYTOWANA I WŚCIEKŁA, ŻE ZA KAŻDYM RAZEM OBIECUJĘ SOBIE,
ŻE JAK JESZCZE RAZ JĄ DORWIE, TO JEJ TAK WP...OLE ŻE NIE WSTANIE. Ale nie
potrafię. Jedynie w imieniu mojej córki jej oddaję, ale wierzcie mi rączki
mnie swędzą...
Tłumaczyłam córce, że ona jest chora, że nie rozumie, prosiłam żeby nie
podchodziła do niej, ograniczyłam kontakty. Moja córka nie chce tam jeździć,
zawsze jest płacz. Czasami muszę podjechać po coś tam. Zawsze to robię jak
moja jest w przedszkolu, ale teraz znowu chora, więc siłą rzeczy jadę tam z
córą. Widują się raz na tydzień, rzadziej się nie da.
Moja córka aniołkiem nie jest, czasami ją zaczepia. Nie pozwalam, zabieram ją.
jeśli moja coś jej zrobiła tamta się broni-tłu,maczę że dlatego, że ją
zaczepiała. Ale nie mogę znieść jak moja obrywa bez powodu. Staram się być
sprawiedliwa. Pilnuję obu i obserwuję sytuację.
Nie wiem co będzie za parę lat, prawdopodobnie z mężem będziemy jej opiekunami
prawnymi, n o chyba ją zabiję wtedy tak mi działa na nerwy.
Nie będę się rozpisywać szczegółowo, dodam jeszcze tyle, że ona te sztuczki
próbuje na każdym. Cała dorosła część rodziny i znajomych sobie nie pozwoli.
Ona ma głupi zwyczaj poklepywania właśnie nowo poznanych osób po głowie,
przechodzi i uderza. Kilka razy jej oddałam i się ode mnie odczepiła. Moja
jest mała i ona ma tą przewagę. oSTATNIO Z Córką przerabiam opcję oddawania
jej jak jej przyłoży, bo nie mam pomysłu co z nią zrobić.
Nawet sama będę rodzić, bo mąż zostaje z córką. Pierwsza wersja była taka że
pojedzie do babci na te kilka dni. Ale szkoda mi jej. Nie dość że jej życie na
dniach przewróci się do góry nogami, to jeszcze mam ją zostawić na pastwę losu
tamtej "gwiazdy"
Przemawia we minie taka złość, agresja i nie mam jak jej upuścić. Irytuje mnie
i wytrąca z równowagi sam jej widok. Nie umiem sobie z tym poradzić.
To straszne co teraz napiszę, ale przez tą jedną osobę mam awersję do
niepełnosprawności intelektualnej. Chociaż tak jak kiedyś pisałam mam od
małego z nią kontakt. Ale teraz na każdą taką osobę patrzę przez pryzmat mojej
szwagierki i z tych negatywnych emocji nie umiem się uwolnić. Jednocześnie mam
wyrzuty sumienia. Przeraża mnie ta niechęć i złość jaka od jakiegoś czasu
gromadzi się we mnie.
I co? Nawet mi nie ulżyło.Jezu.