Dodaj do ulubionych

Zero [bez] pieniędzy

22.03.10, 12:16
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,66725,7672693,Zero_pieniedzy.html


Teza z wątku Marysi w wersji hardkorowej, tzn. wartość kobiety
zależy nie tylko od tego, czy robi COŚ poza nicnierobieniem w domu,
ale od konkretnej kwoty dochodu, jaką może wykazać w PIT.
Obserwuj wątek
    • yenna_m Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 12:26
      no, Marysia powinna tez brylowac i poczuc sie wrecz fantastic bombastic

      beznadziejne jest to, powtorze po raz kolejny, ze my kobiety nie trzymamy sie
      raze i nie wspieramy sie nawzajem
      • yenna_m Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 12:28
        powinna TERAZ brylowac a nie tez brylowac

        kabel od myszki komputerowej mi kota skutecznie upolowala

        a na lapku bez myszy to sie niefajnie pisze
      • triss_merigold6 Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 12:35
        Nie wierzę w twór "mykobiety". Kobiety mają często sprzeczne
        interesy: rywalizują o mężczyzn, stanowiska pracy i przestrzeń
        życiową dla swoich dzieci, więc trudno, żeby trzymały się razem.
    • anika772 Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 12:34
      Mam wrażenie, że zero dochodu to w przypadku tej pani wierzchołek
      góry lodowej. Czuję jakieś drugie dno.
      • miedzymorze Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 12:38
        brzmi jak klasyczny wstęp do deprechy.

        pozdr,
        mi

      • triss_merigold6 Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 12:39
        Hm... to kompletny brak własnej i tylko własnej kasy nie jest
        wystarczająco dołujący?
        • echtom Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 12:47
          Autorka listu zareagowała na utratę dobrze płatnej pracy w sposób
          typowo męski - wszystko albo nic. Gdyby nie zatraciła kobiecej
          elastyczności, zarobiłaby parę groszy np. niańcząc czyjeś dziecko
          albo zajmując się rękodziełem.
          • triss_merigold6 Fuck 22.03.10, 13:02
            Normalnie zareagowała. Może ma w dupie niańczenie cudzych dzieci
            albo robienie aniołków z masy solnej i chce pracy. Pracy w miarę
            odpowiadającej doświadczeniu zawodowemu i predyspozycjom. Pracy ZA
            PIENIĄDZE. a nie jakiegoś g....ego wolontariatu. Zabiłabym śmiechem
            gdyby ktoś zaproponował mi wyplatanie koszyków, dzierganie serwetek
            czy inne rękodzieło w miejsce utraconej dobrej fuchy.
            Pani do lekarza, antydepresanty i powrót na rynek dla własnego
            zdrowia psychicznego i finansowego.
            • verdana Re: Fuck 22.03.10, 16:28
              Się podpisuje obiema ręcami.
          • cherry.coke Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 14:21
            > Gdyby nie zatraciła kobiecej
            > elastyczności, zarobiłaby parę groszy np. niańcząc czyjeś dziecko
            > albo zajmując się rękodziełem.

            O ja, jaki piekny stereotyp big_grin
          • an_ni Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 16:30
            kobiecej elastycznosci?! chyba mialas na mysli nabytej podatnosci na
            wykorzystywanie i gotowosci do pracy za glodowe pensje ponizej
            kwalifikacji.
            tzw dzielnosc kobiet to najgorszy bat ukrecony na kobiety, czesto
            przez nie same

            autorce listu przydalaby sie terapia a nie rekodzielo
        • anika772 Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 12:55
          triss_merigold6 napisała:

          > Hm... to kompletny brak własnej i tylko własnej kasy nie jest
          > wystarczająco dołujący?
          Dla mnie nie. Jeśli dla bohaterki artykułu jest, to przecież może
          zacząć zarabiać? Tylko najpierw musiałaby nieco popracować nad tym
          depresyjnym nastrojem.
    • d.o.s.i.a Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 14:38
      No, jabym sie nie zdziwila gdyby to byla depresja. Ale jak nie
      dostac depresji, jak sie nic nie robi? Bo chyba nie mamy
      watpliwosci,ze autorka tego listu absolutnie NIC nie robi w domu.
      Ja dostalabym fiola po dwoch dniach czegos takiego.
      • an_ni Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 16:24
        oo piekne praca w domu cie uzdrowi kobieto !
        baba bez obowiazkow domowych to pasozyt
        a regularne wysprzatanie chalupy i ugotowanie 3 daniowego obiadu
        wyzwoli cie z humorow. gratuluje.

        • cherry.coke Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 16:33
          Ej no nie w tym rzecz. Nie chodzi o upodlenie garami, ale nie robiac nic mozna
          sie wpedzic w niezlego dola. Pare lat temu mialam pare tygodni bez pracy, jak
          zamknela mi sie firma (znienacka, wiec lekki szok) i podczas szukania nowej
          zaczynalam chodzic po scianach - obowiazki domowe to byla wtedy taka terapia
          zajeciowa. Byla zima, ogolnie kijowo z aktywnosciami i z kasa, wiec przez kawal
          dnia zajmowalam sie mysleniem, co robic na obiad, a nastepny kawal zajmowalam
          sie cwiczeniami fizycznymi i jakos to szlo. Gdybym siedziala i patrzyla w
          sciane, zafundowalabym sobie jakies zaburzenia na wlasne zyczenie.
          • d.o.s.i.a Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 16:40
            No wlasnie o to mi chodzi. Nie chodzi mi o zapedzenie Pani do
            upodlajacych prac domowych, ale przez ROK nic nie robic? Toz ja bym
            pierdolca chyba dostala. To jest najlepszy sposob na zafundowanie
            sobie depresji na wlasne zyczenie.
            • an_ni Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 17:25
              nie chodzi o to o co wlasnie chodzi?
              chyba nadal jednak o to, ze kobieta bez obowiazkow domowych, badz
              bez obowiazkow zastepczych zanudzi sie na smierc, wpadnie w depresje
              i ze kobiete nie powinien wartosciowac zarobek, ale czyn, najlepiej
              czyn domowy, czyn dla rodziny. wiec o co rozpaczac ze stracilo sie
              prace, kase, niezaleznosc i wartosc, skoro wystarczy ze kobieta
              poswieci sie rodzinie i domowi albo rekodzielu a na pewno ominie ja
              depresja i zalamanie po stracie pracy.
              ponownie gratuluje "poczucia wlasnej wartosci"
              • cherry.coke Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 17:29
                Jak dla mnie to ona moze dla satysfakcji uprawiac wspinaczke wysokogorska w
                przerwach miedzy szukaniem pracy, ale skoro z opisu wynika, ze i tak siedzi w
                domu, to niech sie zajmie czyms w domu lub w okolicach - chyba logiczne?
                Czymkolwiek niech sie zajmie. Dla wlasnego zdrowia.

                Nie pisze, ze ma sie czyms zajmowac zamiast szukania pracy, tylko oprocz - czyz nie?
              • d.o.s.i.a Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 17:51
                > chyba nadal jednak o to, ze kobieta bez obowiazkow domowych, badz
                > bez obowiazkow zastepczych zanudzi sie na smierc, wpadnie w
                depresje


                Bo tak wlasnie jest. Nicnierobienie to najkrotsza droga do depresji.

                > i ze kobiete nie powinien wartosciowac zarobek, ale czyn,
                najlepiej czyn domowy, czyn dla rodziny.

                A gdzie to, przepraszam, napisalam?
    • martishia7 Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 16:36
      Ja rozumiem, że to się może wydawać okrutne, ale czy tak właśnie nie jest? W
      wielu rodzinach panuje jeszcze neandertalski system "kto ma kasę ten ma władzę",
      gdzie pan mąż łaskawie wydzieli niepracującej pani na waciki. Ale nawet jeżeli
      układ w rodzinie jest zdrowy, a pozostanie pani w domu odbywa się za obopólną
      zgodą etc. etc., to zawsze, ZAWSZE może się coś przydarzyć, co zaskutkuje tym,
      że pani zostanie sama i ciężar utrzymania rodziny spadnie na jej barki. Ciężko
      utrzymać rodzinę kiedy nie ma się stałego źródła dochodów. Rodziny które żyją z
      dochodów z posiadanych nieruchomości, albo odsetek od kapitału, ewentualnie z
      "wielkiego biznesu", to można na palcach jednej ręki policzyć. Głównym sposobem
      utrzymania jest "praca najemna". To co w danej chwili wydaje się dobrym wyborem
      może powrócić w najmniej oczekiwanym momencie i boleśnie kopnąć nas w zad.
      Umiejętność zapewnienia sobie dochodu to mechanizm przetrwania równie dobry jak
      każdy inny. A organ nieużywany zanika.
    • lykaena Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 17:30
      Ależ w tym liście są opisane obowiązki domowe.
      Nie ma za to szukania pracy, jest leżenie od obowiązku do obowiązku....
      Nie rozumiem.
      • cherry.coke Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 18:13
        > Ależ w tym liście są opisane obowiązki domowe.
        > Nie ma za to szukania pracy, jest leżenie od obowiązku do obowiązku....
        > Nie rozumiem.

        W tym liscie jest opisana depresja wynikajaca z braku pracy w sytuacji, gdy
        kobieta nie odnajduje sie w roli domowej.
      • myelegans Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 18:14
        > Nie ma za to szukania pracy, jest leżenie od obowiązku do
        obowiązku....
        > Nie rozumiem.


        O depresji klinicznej/reaktywnej pani slyszala? Debilitujaca
        choroba, ktora istnieje nie tylko wsrod gwiazd hollywoodzkich, ale
        wsrod maluczkich jak najbardziej. Nieleczona moze trwac latami i
        dekadami, w ciezkich stanach doprowadzic do psychoz. Czasami na tyle
        niszczaca, ze chory nie potrafi zebrac sily, zeby wstac z lozka,
        umyc zeby, nie mowiac o ... pojsciu do lekarza. Powiedzenie "wez sie
        w garsc" to tak jak alkoholikowi czy palaczowi powiedziec "wez
        przestan jesc/pic/jesc".
        • lykaena Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 18:22
          Słyszała, leżała w szpitalu na to.
          Ale dyskusja rozpętana w wątku jest o roli mężczyzny i kobiety w rodzinie,
          zarabianiu pieniędzy itd. a nie o depresji
          • myelegans Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 18:30
            Ta piszaca kobieta, to klasyczny przyklad depresji, na slepo mozna
            diagnozowac, i najpierw TO poprawic, reszta sama sie naprawi.
            Bo ty nie moglas zrozumiec, jak to mozna lezec w lozku caly dzien,
            jako byla depresantka, jakos cienko ze zrozumieniem, ze jednak mozna
            i to dosc prosto.
            • lykaena Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 18:43
              Każdy inaczej sobie radzi ,nie wiem czy masz doświadczenie czynne lub bierne z
              depresją,ale jeśli masz bierne to powinnaś wiedzieć ,zę tak jest.
              A ten list zawiera IMHO zbyt mało informacji by7 diagnozować depresję , o ile w
              ogóle można diagnozować przez net.
              O czym jest list wie tylko sama autorka, dyskusja została wywołana o zarabianiu,
              pracy...
              Na stratę pracy reaguje się różnie,ale między innymi poszukiwaniem nowej pracy-
              tu nie ma o tym ano słowa, dlaczego ?
              Depresja u podstaw?
              A może ja po prostu nie rozumiem...
              • triss_merigold6 Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 18:49
                Może ma małe dzieci i zero szans na żłobek/komercyjną niańkę/chętną
                babcię? Może musi opiekować się kim starszym/chorym z rodziny? Może
                mieszka na takim zadupiu, że zorganizowanie pracy i dojazdów dla 2
                osób jest bardzo trudne? Może jest wg. wymagań rynku za stara lub
                nieadekwatna?
                Takie zmęczenie, obojętność i bezwolność są charakterystyczne dla
                depresji.
                Ja ją rozumiem. Przymus siedzenia w domu odbieram jako więzienie.
                Brak własnych pieniędzy jako ubezwłasnowolnienie totalne.
                • lykaena Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 18:52
                  A ja nie wiem, zwyczajnie nie wiem.
                  Nie byłam w takiej sytuacji, kiedyś w domu siedziałam długi czas ,jak mi
                  przestało pasować to się z owego domu wyrwałam.
                  Braku własnych pieniędzy nie wyobrażam sobie.
                • echtom Re: Zero [bez] pieniędzy 22.03.10, 21:05
                  > Może ma małe dzieci i zero szans na żłobek/komercyjną niańkę/chętną
                  > babcię? Może musi opiekować się kim starszym/chorym z rodziny?

                  W liście jest mowa tylko o 3-letnim dziecku, które chodzi do przedszkola. Wynika też z niego, że autorka przestała funkcjonować z chwilą utraty pracy. Ja bym raczej zdiagnozowała pracoholizm.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka