Dodaj do ulubionych

źle mi bardzo- sytuacja rodzinna....

30.03.10, 21:51
moje drogie mój mąz nie zna znaczenia słowa "zasady wychowania",
"konsekwencja"...wspólne wychowywanie dzieci jest koszmarem.Do niego nie
trafiają żadne argumenty, tłumczenia..idzie w zaparte.A ja wciąż walcze żeby
jakoś wychować dzieci, czegoś ich nauczyć..Dopoki jestem z nimi sama jest
ok.słuchają mnie, co powiem raczej jest wykonane bez słowa.Jak tylko mąż sie
pojawia to dzieci zamieniają sie w diałebłki.Córka10-letnia odzywa sie do mnie
fatalnie, poniża mnie..syn krzyczy, obraża sie..nie słucha..mąż..nie
reaguje..ja probuje upominać, krzyknę czasem nie ukrywam ale generalnie walcze
z wiatrakami..wspólne chwile zamiast być miłe są koszmarne..kiedy nie ma
dzieci(sa u dziadków miedzy nami jest super) jestem już zmeczona tą
walką...bycia dorosłą w tej rodzinie..męczy mnie to i brak mi sił...może ktoś
da mi parę konstruktywnych rad i zrozumie mnie..jedynymi osobami które mnie
wsierają w wychowaniu dzieci są moi rodzice..
Obserwuj wątek
    • superslaw Re: źle mi bardzo- sytuacja rodzinna.... 30.03.10, 21:53
      dodam jeszcze że mąż niczego od dzieci nie wymaga, nie egzekwuje..nie omaga
      corce w zadaniu..a jedynie pozwala na wszystko:
      • sabka22 Re: źle mi bardzo- sytuacja rodzinna.... 30.03.10, 22:02
        smutne,ale też to znam...tylko ja w ten sposób użeram się z
        byłym.Dzieci jeszcze małe ale widze że syn zaczyna już w jego
        obecności pozwalać sobie na więcej w stosunku do mnie.
        Tatuś pozwala im na wszystki i jeszcze potrafi przy nich wytykać mi
        wg.niego błędy jakie popełniam,a tymi błędami jest to że wymagam od
        dzieci pewnych zasad.

        Rozmawiałas o tym zmężem?co on na to?
        • superslaw sabko22 30.03.10, 22:06
          no mój mąż nie widzi problemu miłość to jego zdaniem pozwalanie na wszystko,
          chce coś to niech ma..a co tak..a ja ja jestem ta "niedobra"ktora na nic nie
          pozwala..
    • figrut Re: źle mi bardzo- sytuacja rodzinna.... 30.03.10, 21:59
      Wiem, że to głupie, ale tylko jedno przychodzi mi na myśl - zacznij
      traktować swojego męża jak trzecie dziecko i konsekwentnie go wychowuj
      dokładnie tak samo, jak dzieci. Niektórzy faceci nigdy nie dorastają. U
      mnie było bardzo podobnie.
      • superslaw Re: figrut 30.03.10, 22:14
        wcale nie głupie..już kiedys ktos mi powiedział że ja jestem jedyną dorosłą w
        tej rodzinie...tylko że ja mam już dosyc..walnęłabym tym wszystkim
        najchętniej...budzi sie we mnie egoizm...bo ja jestem paskudna, niedobra..maz
        sie czesto obraża na mnie bo jego zdaniem jestem złą matką i krzycze ...
    • julialila Re: źle mi bardzo- sytuacja rodzinna.... 30.03.10, 22:00
      ja mogę powiedzieć, że mam tak samo...
      mój mąż nie uznaje zasad wychowania. moje tłumaczenia, gadanie, opowieści jednym
      uchem wlatują drugim wylatują. udaje najmądrzejszego a z dziećmi spędza tylko
      weekendy. nauczycielki są głupie i nic nie wiedzą, psychologowie nic nie wiedzą
      a się wymądrzają, lekarze gadają bzdury. to co ja staram się stworzyć przez 5
      dni tygodnia, on mi rujnuje przez 2 dni swojego pobytu. ja mówię nie, on mówi
      tak. starsza córka nim rządzi, on chodzi u niej jak zegareczek. na wszystko jej
      pozwala.
      istny horror
      • verdana Re: źle mi bardzo- sytuacja rodzinna.... 30.03.10, 22:05
        Cóż, a mnie jednak zaniepokoiło to, że jak dzieci są z mamą to bez
        słowa robią to, co mama każe. I "odżywają" dopiero jak jest tata -
        przy nim robią się niegrzeczne i pyskate. Oczywiscie, pierwszy model
        jest dużo wygodniejszy - ale czy znowu taki dobry dla dzieci? Może
        ojciec nie jest po prostu bezmyslny, tylko chce dzieciom dać trochę
        luzu?
        • superslaw Re: verdano 30.03.10, 22:11
          czasem się buntują , coś tam cóka pysknie...ale generalnie zrobi o co proze czy
          co karzę(na przykłd sprząta za sobą, poukłada cos .)syn tez.nawet jak zadam kare
          ..sEidzenia to on siedzi i generalnie się uspokaja..nie ma taK że ja na nic nie
          powalam..niestety tato pozwala na dużo i bezgranicznie...a jak się bija,kłócą to
          mówi.bije cie sie to tatus was już nie lubi..
        • figrut Re: źle mi bardzo- sytuacja rodzinna.... 30.03.10, 22:12
          Verdano, a mnie się właśnie na samym początku to w oczy rzuciło:
          Dopoki jestem z nimi sama jest
          ok.słuchają mnie, co powiem raczej jest wykonane bez słowa.
          ,
          a więc nie jest to bezwzględny posłuch, a raczej jak u większości
          względny .
        • iuscogens Re: źle mi bardzo- sytuacja rodzinna.... 30.03.10, 22:14
          Z tego co napisała autorka wynika raczej, że tatuś sobie olewa wychowanie dzieci
          na całej linii. I to znacznie bardziej wygodne niż konsekwentne wychowywanie.
          Danie dziecku luzu nie polega na tym, żeby pozwalać się obrażać Dzieci po prostu
          sprawdzają na ile mogą sobie pozwolić. Widziałam dziecko, któremu rodzice w
          ramach dawania luzu pozwalają bawić się nożem.
          Współczuję sytuacji, ale nie widzę możliwości zmiany, dopóki mąż nie zrozumie,
          że musicie razem wypracować wspólne zasady i ich przestrzegać.
          • superslaw Re: przepraszam bardzo za literówki 30.03.10, 22:21

        • mondovi Re: źle mi bardzo- sytuacja rodzinna.... 30.03.10, 22:21
          a może jest tak, że dzieci przed tatą się "popisują", naśladując jego zachowanie?
      • marzeka1 Re: źle mi bardzo- sytuacja rodzinna.... 30.03.10, 22:05


        "mój mąż nie uznaje zasad wychowania. moje tłumaczenia, gadanie, opowieści jednym
        uchem wlatują drugim wylatują. udaje najmądrzejszego a z dziećmi spędza tylko
        weekendy. nauczycielki są głupie i nic nie wiedzą, psychologowie nic nie wiedzą "-

        wiesz, myślę, że życie z kimś tak głupio-mądrym musi być koszmarem.Nieuk z
        pretensjami do wykształcenia.
    • morekac Re: źle mi bardzo- sytuacja rodzinna.... 30.03.10, 23:00
      Przestań walczyć, skoro to i tak nieskuteczne. Nie tłumacz, nie argumentuj, nie
      krzycz, nie zdzieraj sobie głosu - tylko spędź miłe chwile w samotności.Zostaw
      męża z niesprzątniętym bałaganem córki i wyjącym synem - i po prostu zrób sobie
      wolne. Przynajmniej ty będziesz szczęśliwsza. A córeczce/synkowi powiedz,"Ja się
      tak do ciebie nie odzywam, a twoje zachowanie/odzywki mnie wkurzają. Oczekuję,
      że będziesz odzywała się do mnie kulturalnie." I nic poza tym, wycofujesz się na
      z góry upatrzone pozycje i robisz sobie relaksacyjną kąpiel w pianie, koniecznie
      ze stoperami w uszach (nic tak nie psuje relaksu jak wyjące dziecko) wink.
      Zasadniczo działa, pod warunkiem, ze pierwsza część pierwszego zdania jest prawdą.
    • velluto Re: źle mi bardzo- sytuacja rodzinna.... 31.03.10, 11:22
      Przepraszam, ze nie użalę się nad tobą - ale co ma wspólnego fakt, że mąż się
      nie angażuje z tym, że ty pozwalasz dzieciom na brak szacunku i poniżanie?

      wybacz, ale postawa męża jest problemem zastępczym - przyczyną pierwotną jest
      twój brak autorytetu i nieumiejętność zapanowania nad dziećmi.
      • superslaw Re: velluto 31.03.10, 11:48
        wiesz co..wcale nie o to chodzi, chodzi o to że mąż mnie nie popiera, nie stoi
        za mną murem(a ewentualnych uwag nie kieruje do mnie ale robi to przy dzieciach)
        ja nie powole on pozwoli a dzieci wiedzą że jeszcze ja oberwę że jestem za
        surowa.10 latka nie chce się uczyć-trudno..nie odrabia lekcji...no widać sie jej
        nie chce...i tak moge mnożyc przyklady...
        • morekac Re: velluto 31.03.10, 12:03
          10 latka nie chce się uczyć-trudno..nie odrabia lekcji..
          Pozwól jej na to. To jest jej szkoła i jej odpowiedzialność. A na
          wywiadówkę niech mąż idzie wink
    • lola211 Re: źle mi bardzo- sytuacja rodzinna.... 31.03.10, 13:08
      Hmm, a moze to ty jestes za surowa faktycznie i non stop dzieci
      strofujesz?
      • marminia Re: źle mi bardzo- sytuacja rodzinna.... 31.03.10, 21:58
        A ja pomyślałam coś takiego, że może problem z mężem jest taki, że
        Ty uważasz się za jedyną dorosłą w rodzinie, więc zepchnęłaś go do
        roli trzeciego dziecka. On wszedł w tę rolę i choć może nie do
        końca mu to odpowiada, to próbuje walczyć z Tobą tak jak walczy
        dziecko - negując to co robisz, na każdą Twoją propozycję
        rozwiązania tego problemu mówiąc "to jest głupie", czy szukając
        poklasku wśród innych dzieciaków. Między Wami toczy się jakaś gra,
        gdzie każdy odgrywa rolę, która nie do końca mu odpowiada.
        Zachowanie dzieci może być wyrazem tego, że włączyły się one do
        gry "Mama wychowuje Tatę, a on się nie daje".
    • iwles Re: źle mi bardzo- sytuacja rodzinna.... 31.03.10, 22:24

      wspólczuje bardzo. tatusiowi przydałaby sie jakaś wizyta u
      psychologa dziecięcego, który wytlumaczyłby mu, jaka jest rola
      dobrego rodzica, że dobry tatus to nie ten, który na wszystko
      pozwala i żeby tatuś nauczyl sie kochać mądrze.
      Znam rodzinę, która miał podobny problem do waszego. tylko, że tam-
      na terapię chodzi nastoletni syn sad a tatuś i tak w dalszym ciągu
      nie widzi problemu w tym, że bardzo często przy dziecku podważał (i
      podważa) to, co powie/wypracuje matka, że kiedy matka mowi "nie" -
      tatus mówi "tak", że kiedy matka zabrania ojciec pozwala itd.
      Ucierpiało na tym dziecko, a odbiło sie nie tylko na psychice
      dziecka ale z czasem przeszło i na ciało - dziecko przestało jeść,
      uzaleznilo sie od komputera (bo tatuś na wszystko pozwalał - zgodnie
      z zasadą - nie chce niech nie je) - chlopak wpadł w anoreksję.
      Nie dopuść do tego. Nie wiem - może najpierw sama poszukaj pomocy u
      psychologa, przedstaw mu sytuację, bo jak tak dalej będzie -
      zniszczycie dzieci sad
    • annvangier Re: źle mi bardzo- sytuacja rodzinna.... 01.04.10, 11:18
      a moze sproboj z nim pogadac jak to wyglada z twojej strony- jesli boisz sie ze
      zaczniesz sie zbyt irytowac i boisz sie o sprowokowanie bezproduktywnej klotni-
      napisz to mu w punktach smile
      jak nie zadziala cos co kiedys dalo rade na bunt pewnej 15latki:
      jesli dzieciaki ci w szkole nie leca na tzw. dopuszczających czyli 2 i nie grozi
      im oblanie roku :
      nie pomagaj im w lekcjach,w ogole do nich nie gon
      nie sprzataj w pokoju - no chyba ze wyrzucisz cos co gnije, piesz tylko to co w
      koszu na brudy
      a mezulkowi coś tez wszytko olewaj - jak wroci z pracy wychodz - nic nie gotuj
      chyba ze sobie herbate , ciekawe ile wytrzymaja i oczywiscie wysylaj go an
      wywiadowki - szybko zacznie cie blagac o wprowadzenie wspolengo frontu na rzecz
      porzadku


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka