Dodaj do ulubionych

Moment z przed 5 lat

02.04.10, 09:03
Ponoć jezeli zapytać amerykanina co robił jak dowiedział się o smierci Kennedy'ego każdy wie dokładnie co wtedy robił.

Myślę że jakby zapytac polaka o to co robił w momencie gdy dwiedział sie o śmierci papieża też dokładnie by pamietał (i to bez wzgledu na to czy jest, czy nie jest katolikiem).

Ja pamietam że siedziałam w domu o haftowałam (krzyżykami nomen omen).
Pamientam ze pomimo tego ze sie wszyscy spodziewalismy ze to sie wydarzy osłupiałam jak zobaczyłam tablice w telewizji "Polska w żałobie". Ruszyło mnie to choć z kosciołem od dawna nie mam nic wspólnego i nie ze wszystkim co mówił sie zgadzałam.

Pamietam ten moment.

Ale potem nastapił ten koszmarny tydzień z tymi wszystkimi szopkami (zapal świeczke, zgaś światło, zapal znicza wyślij łancuszek na gg itp itd) i przestałam czuć że jestem swiatkiem Historii i jedyne co czułam to narastajace z godziny na godziny podirytowanie tym cyrkiem.

Jak u was pomietacie ta chwilę?
Obserwuj wątek
    • lila1974 Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 09:09
      Nie pamiętam.

      Za to pamiętam dokładnie co robiłam 11. wrzesnia 2001 r.
      • sueellen Re: Moment z przed 5 lat 06.04.10, 18:02
        Też pamietam 11 wrzesnia. Nawet to jak byłam ubrana smile Dopiero miałam zaczac
        studia i miałam jeszcze wakacje, ale nie było za cieplo. Siedzialam u mojego
        nowego (traz juz eks) faceta w domu i ogladaliśmy TVN 24 - akurat dopiero co
        wystartowali. Wiedzieli kiedy wystartowac z tą stacją...
    • kali_pso Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 09:20

      Pamiętam.
      Byłam w domu, była moja mama u nas wtedy.
      • m.nikla Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 09:25
        Ja tez pamietama 11 wrzesnia- co robiłam, a tego co 5 lat temu
        niezbyt.
    • mniemanologia Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 09:29
      Tyle tylko, że oglądałam z mężem jakiś film, który przerwała ta
      informacja.
      • amilos Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 09:32
        tak, pamiętam, zmywałam naczynia i słuchałam radia
    • takatoszymura Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 09:34
      Dla mnie ten dzień był szczęśliwy. Choć wszystkie media przekazywały
      wiadomości o chorobie i śmierci Papieża- ja dawałam właśnie życie
      nastepnemu pokoleniu. Papież umierał, mój pierworodny syn się
      narodził. 2 kwietnia w mojej rodzinie życie przezwyciężyło śmierć!
      Mój syn ma najwspanialszego na świecie patrona i opiekuna.
      • matsuda w knajpie, przy piwie, z koleżanką 02.04.10, 09:39
        n/t
      • kannama Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 12:28
        o której godzinie urodziłaś?
    • morgen_stern Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 09:37
      5 lat temu byłam jeszcze mężatką. Siedziałam sama w domu, mąż skądś wracał, był w trasie. Zappowałam i w pewnym momencie kliknęłam na tvn24, a tam wiadoma plansza. Wysłałam mężowi smsa z jednym słowem: "umarł".

      11 września 2001 to była niezła jazda, bo o fakcie dowiedziałam się dopiero na drugi dzień. Tego dnia byłam w pracy (restauracja) i dziwiliśmy się, co taki mały ruch. Ludzi prawie zero. Nikt do nas nie zadzwonił, nie włączaliśmy radia i byliśmy trochę odcięci od świata (restauracja w parku).
      A potem wieczorem byłam zajęta z jednym panem (notabene był wyjątkowo kiepskim kochankiem) i dopiero następnego dnia rano, kiedy włączyłam do kawy tvn24, to aż usiedliśmy z wrażenia. Na początku myśleliśmy, że to film jakiś. Pamiętam bardzo dobrze, jak siedzieliśmy z kubkami kawy w rękach i szczękami na podłodze i powtarzaliśmy "qrwa, to niemożliwe, niemożliwe".
      Kiedy pokazali ludzi wyskakujących z okien, płakałam.
    • 18_lipcowa1 jasne, że pamiętam 02.04.10, 09:42
      szłam na balety w cudownym nastroju
      byłam wściekła że je odwołali i zamknęli knajpę

      w sumie powodu do tej pory nie rozumiem, grrr
      • 18_lipcowa1 a 11 września 02.04.10, 09:43
        miałam poprawkę z Historii Powszechnej na uniwerku
        też balowałam z resztą
    • karra-mia Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 09:44
      W knajpie ze znajomymi, zastanawialiśmy się, dlaczego muzykę wyłaczono.
    • kali_pso Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 09:48

      Pogrzeb też pamiętam- byłam w pracy, oglądałam razem z dziecmi i ich
      rodzicami.
      Ciagle mam przed oczami obraz kiedy wiatr przewraca karty Ewangelii
      leżącej na trumnie...to tak jak w życiu- dwa kroki do przodu, jeden
      do tyłuwink W jedną i druga stronę....

      Wybór Ratzingera też pamiętam- byłam w domu, oglądałam wszystko.
    • beataj1 Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 09:49
      11/09 siedziałam w domu od 3 tygodni z nogą w gipsie. Robiłam jakąś robote zleconą przy włączonym telewizorze.
      Pamietam ze na poczatku nie wierzyłam w to co widze.
      Zawołałam rodziców bo jeszcze z nimi mieszkałam i juz do końca dnia w szoku oglądaliśmy to co sie działo. Pierwsza wieża nie była bardzo dużym szokiem bo byłam swieżo po dokumencie o samolocie który udeżył w Empire State Building. Dopiero druga ogladana na zywo sprawiła ze zaczełam sie bac tego co sie dzieje.
    • melmire Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 10:08
      Gdyby nie artykul na gazecie, nie wiedzialabym nawet ze dzisiaj jakas rocznica.
      Tym bardziej nie mam pojecia co wtyedy robilam.
      Za to pamietam 11.09
      • llidkaa Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 10:14
        Pamiętam moment ogłoszenia śmierci papieża, leżałam przed telewizorem i karmiłam
        piersią dziecko, kiedy na wszystkim kanałach przerwali emisje programów i
        puścili napisy o śmierci papieża, a 11 września siedziałam z koleżanką na piwku
        w barze i barman przełączył telewizor z jakiegoś muzycznego kanału na Polsat i
        była wtedy relacja na żywo.
    • crises Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 10:10
      No to widocznie nie jestem Polką, bo tego akurat nie pamiętam.

      Za to doskonale pamiętam, co robiłam, jak się dowiedziałam o WTC i o
      śmierci Michaela Jacksona.
      • bweiher Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 10:19
        Pamiętam doskonale.
    • echtom Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 10:19
      5 lat temu o 21.37 byłam w domu i chyba nie robiłam niczego
      specjalnego. Kiedy dowiedziałam się z TV o śmierci papieża, poczułam
      smutek. To chyba wtedy powiedziałam: "Nie we wszystkim się z nim
      zgadzałam, ale zawsze smutno, gdy umiera człowiek", bo później w
      czasie porządków znalazłam te słowa zapisane na kartce przez moją
      córkę.
      11 września to inna bajka. Skończyłam lekcje i poszłam na zakupy. Po
      drodze spotkałam podekscytowaną woźną z naszej szkoły i usłyszałam
      taki mniej więcej tekst: "Pani, ale jaja, w Nowym Jorku samoloty w
      jakieś wieże uderzyły, no cyrk normalnie". Potem w domu włączyłam TV
      i dowiedziałam się dokładnie, co się stało.
    • morgen_stern Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 10:23
      Dobrze pamiętam jeszcze jedną datę - 7 lipca 2005 - zamach w Londynie.
      Zadzwoniła do mnie przyjaciółka i powiedziała, że nie może się dodzwonić do
      swojej siostry (również mojej koleżanki). Już wtedy nie żyła, znaleźli ją po
      ponad tygodniu, gdzieś na stacji King's Cross.
    • deodyma Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 10:27
      tego dnia akurat pracowalam do pozna.
      nastepnego dnia zwolnili nas wszystkich wczesniej do domu z pracy o
      kilka godzin wczesniej, niz zwykle.
    • martishia7 Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 10:28
      2 kwietnia nigdy nie zapomnę. Przyjechał do mnie mój przyjaciel z Łodzi i
      mieliśmy z moimi znajomymi ze studiów iść na balety. Wracałam z psem ze spaceru
      i jeszcze się z kolegą zagadałam w ogródku, a mój przyjaciel wychyla się przez
      balkon i mówi:
      – Umarł.
      – Ale kto? – zapytałam pełna przejęcia.
      I dopiero mnie olśniło.
      W klubie imprezę oczywiście odwołano, nabyliśmy więc 2x wódkę Sobieski w nocnym
      w Hali Mirowskiej i oddaliliśmy się celem konsumpcji.

      11 września siedziałam i robiłam zadania z chemii. Idąc do kuchni zajrzałam do
      dużego pokoju, spojrzałam na TV i zapytałam ojca co za film ogląda.
      – To nie film.
      • dzoaann Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 10:36
        no, coz, w momencie smierci papieza akurat kochałam sie z moim mężem, który
        przyjechał do domu po dłuższej nieobecności. Przerwała nam syrena strażacka...
        atak na WTC pamietam lepiej, bo akurat wróciłam ze szpitala z noworodkiem i w
        szoku bylam, święcie przekonana, że czeka nas 3 wojna światowasad
    • hexella Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 10:35
      Pamiętam, że oglądałam jakis film na dvd, bo w telewizji nie mozna
      było obejrzeć nic poza papieżem. Po filmie zobaczyłam wyświetlajace
      się wszędzie napisy informujace, że to "juz". Poczułam ulgę, że to
      juz koniec zbiorowej histerii. Jakże się myliłam...
      • ceide.fields Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 10:40
        Histerii? Jakoś nie pamiętam histerii. Smutek, żal, przygnębienie,
        owszem.
        • hexella Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 10:55
          zdominowanie środków masowego przekazu jedynie słusznym tematem,
          odwoływanie imprez masowych (bo przecież wszystkim MUSI być
          przykro), zawieszanie pracy szkół, przedszkoli, a nawet sklepów.
          Włączanie/wyłączanie świateł, zapalanie świeczek itp. itd., to
          wszystko jakoś bardziej mi sie kojarzy z histerią niż tylko i
          jedynie "smutkiem, żalem, przygnębieniem".
          • ceide.fields Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 11:09
            To był temat, który interesowal ogrąmna większość Polaków...

            Wciąż nie widzę tu histerii.

            Zapalenie świeczki to histeria?

            Zawieszania pracyw szkołach czy firmach nie było bo i czemu miałoby
            to służyć?
            • hexella Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 11:34
              owszem, w dniu pogrzebu papieża część firm i instytucji zrobiła
              sobie wolne. Przedszkole mojego dziecięcia również, moja firma
              natomiast nie. Musiałam zatem brać urlop. Szkoda tylko, że przepisy
              nie przewidują mozliwości brania urlopu okolicznościowego na wypadek
              śmierci głowy KK...

              Oczywiście punkt widzenia zależy tu od światopoglądu. Żyje w kraju
              zdominowanym przez katolików, ale nikt mi nie zabroni mieć swojego
              zdania.
            • lola211 Re: Moment z przed 5 lat 03.04.10, 13:45
              Sklepy pozamykano,forum tez bylo nieczynne.Zmuszono ludzi do zaloby, chocby nie
              chcieli.
              Kult jednostki.
              Wszystkich dziwi dzis zaloba po Stalinie i autentyczne lzy.Tu mialo miejsce
              dokladnie to samo.Zdumiewajaca egzaltacja.
              • angazetka Re: Moment z przed 5 lat 05.04.10, 10:15
                > Sklepy pozamykano,forum tez bylo nieczynne.

                Lola, nie piernicz. Tak, jasne, osiem dni sklepy były nieczynne, a
                jacyś "oni" pozamykali fora. Żyłaś wtedy w jakiejś alternatywnej
                rzeczywistości?
                • lola211 Re: Moment z przed 5 lat 06.04.10, 14:48
                  Jakie 8 dni? Dzien po smierci na znak załoby pozamykano sklepy.
                  A forum bylo wygaszone, nie pamietam ile to trwalo dzien czy dwa.Ale
                  bylo.
                  • imasumak Lola, forum było wygaszone przez kilka godzin 06.04.10, 15:35
                    w dniu pogrzebu. Co ciekawe, portal randkowy na gazecie ponoć działał wink
                    • lola211 Re: Lola, forum było wygaszone przez kilka godzin 06.04.10, 16:13
                      Co za róznica, w ktorym dniu? Najwazniejsze, ze fakt mial miejsce w
                      zwiazku z ta okolicznoscia.
        • echtom Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 11:03
          Pamiętam, że następnego dnia zamknęli wszystkie sklepy i zostałam z
          pustą lodówką.
          • joxanna Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 11:08
            Pamiętam, że to był weekend, balowaliśmy ze znajomymi w Łodzi i byliśmy już mocno pijani. Otrzeźwieliśmy, poszliśmy do kościoła. Ale następnego dnia wracaliśmy do Warszawy.

            Bardziej pamiętam następny tydzień - bo w owym czasie bardzo dużo pracowałam, M też, a tu na cały tydzień poodwoływane spotkania..., nagłe spowolnienie pracy... No i efekt był taki, że w grudniu urodziła się córkasmile. Jakoś zdałam sobie sprawę z tego, kiedy już latem, po kilku miesiącach w takiej jadłodajni koło biura usłyszałam od właścicieli, że mają jakoś strasznie dużo klientek z terminem na grudzień - nieprzypadkowo jak się okazujesmile
            • joxanna Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 11:10
              A 11 września byłam w pracy i to - jakby na czasie - byłam dziennikarzem agencyjnym, tyle, że robiłam zupełnie inne tematy. Oczywiście 11 września i kilka dni później zostały zdominowane przez tematy zagraniczne, życie poza tym ustało - pamiętam jako kilka dni luzu.

              Kurczę, ja to jakaś nieczuła jestem. Wszystkie duże wydarzenia kojarzą mi się z nagłymi wakacjami gratissmile

              Dianą do dziś nie mogę się poważnie przejąć. Szkoda każdego człowieka, ale ani mnie ziębiła, a nie grzała.
          • angazetka Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 11:21
            A to ciekawe. Bo zamknęli je tydzień później i tylko na te parę
            godzin transmisji pogrzebu.
            • echtom Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 13:56
              To było planowane zamknięcie. Ale wcześniej w ramach żałoby zamknęli w
              dzień czy dwa po śmierci - w jakiś dzień weekendu to wypadło.
              • angazetka Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 13:57
                > Ale wcześniej w ramach żałoby zamknęli w dzień czy dwa po śmierci

                Nie wiem, gdzie mieszkasz. U mnie nie zamykali.
                • lola211 Re: Moment z przed 5 lat 06.04.10, 14:51
                  We Wrocławiu na pewno były zamkniete.

                  No i kto tu bzdury wypisuje, co?
                  • imasumak ALe o czym Wy piszecie dziewczyny? 06.04.10, 15:41
                    Bo jeśli o sklepach, to się zgodzę - 3 kwietnia 2005 był zamknięte wszystkie.
                    Natomiast co do forum, to była przerwa kilkugodzinna w dniu pogrzebu li i tylko smile
                    • lola211 Re: ALe o czym Wy piszecie dziewczyny? 06.04.10, 16:00
                      Pisze o FAKTACH.Czy bylo wygaszone kilka godzin czy dobe- nie
                      pamietam.Pamietam, ze bylo.Sklepy były rowniez dzien po
                      smierci pozamykane.Były? Były.
                      Zatem prosze nie zarzucac mi konfabulacji.
                      • imasumak Re: ALe o czym Wy piszecie dziewczyny? 06.04.10, 17:08
                        Ależ ja Ci niczego nie zarzucam smile. Wydawało mi się, że pisałaś, że forum było
                        wygaszone przez dobę lub dwie smile.
                        • lola211 Re: ALe o czym Wy piszecie dziewczyny? 06.04.10, 18:11
                          No tak, wyszło, ze mam do Ciebie jakies alesmile.Swoj post kieruje do
                          Angazetki, ktora widac nie pamieta, co sie wowczas działo.
          • nutka07 Papiez 02.04.10, 13:22
            Papiez zmarl w sobote wieczorem, wiec jesli masz zwyczaj zaopatrywania swej
            lodowki w niedziele to faktycznie moglas miec problem. O ile wszystko faktycznie
            bylo zamkniete.
            • lola211 Re: Papiez 06.04.10, 14:54
              Było, było.Jak ktos nie mial czasu na zakupy w tygodniu to mial
              problem.
      • elske Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 10:50
        Co robiłam , kiedy umarł papież ? Hmmm, pewnie karmiłam córkę .Nawet nie
        pamiętam momentu ogłoszenia jego śmierci.Za to oglądałam transmisję z pogrzebu.
        A 11 września dowiedziałam się przypadkiem o ataku.Pamiętam ze na każdym kanale
        pokazywali to samo,nawet nie przyjrzałam się dokładnie o co chodzi, tylko
        przełączyłam na kanał puls i ogladałam jaki serial.I wtedy zadzwonił kolega
        mojej siostry, a że jej w domu nie było, to chciał ze mną pogadam.Zaczął
        opowiadać o ataku i co ja o tym myślę .I dopiero wtedy zaczęłam coś kojarzyć.I
        zaczęłam ogladać wszystkie wiadomości.
    • foczkaka Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 10:39
      A ja miałam wtedy najlepszy rok w życiu big_grin Pierwszy rok studiow w Krakowie. Nie
      miałyśmy tv ani radia więc średnio docierało do mnie co się dzieje na świecie.
      Rano chodziłam poczytać prase do empika. Tego wieczora wyszłyśmy z kumpelami
      odstawione na impreze. Dopiero w klubie zdziwione że tak pusto i cicho
      dowiedziałysmy sie o co chodzi.
      No i zaraz pod okno papieskie na Franciszkańską.

      Potem było duzo zamieszania. Gdy transmitowali na błoniach pogrzeb papierza,
      nocowało u nas z 15 dodatkowych osób. To bylo duże wydażenie, ale mocno
      przesiąknięte atmosferą tego roku - szalonego i jakby wyjętego z rzeczywistości.
    • sobie.fajna Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 11:04
      już spałam, tata mnie przebudził i powiedział o śmierci.

      11 września byłam w pracy - o niczym nie wiedziałam.

      A jak zginęła Diana to akurat byłam na imprezie - po powrocie rodzice nie spali
      żeby mi powiedzieć
    • koza_w_rajtuzach Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 11:27
      a ja nie pamiętam co robiłam.. pamiętam tylko, że nic w telewizji nie było, więc
      musiałam zrezygnować w ten dzień z oglądania.
    • morgen_stern Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 11:27
      Nie, nie wytrzymam - S P R Z E D
      uch
      • beataj1 Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 11:31
        ok kajam sie. Niestety jestem cholernie aortograficzna i co gorsza nie widze swoich błedów. Treść postów zwykle sprawdzam w Wordzie ale tytułu juz nie sprawdziłam.

        Mea culpa smile
        • morgen_stern Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 11:42
          Będzie ci wybaczone, córko tongue_out
          • beataj1 Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 11:44
            A dzieki dzieki smile

            Taki piekny czas wybaczania nadchodzi smile

            My tu smiechy chichy a byk pozostał i bedzie ludzi straszył (mnie nie bo i tak niestety nie widze różnicy)
    • angazetka Re: Moment sprzed 5 lat 02.04.10, 11:29
      Pamiętam. Wiadomo było od paru dni, że papież umrze, histeria w
      mediach (takie oczekiwanie, kto pierwszy poda tego niusa), w tv "Pan
      Tadeusz". No 21.37.
      Ale bardziej wrył mi się w pamięć 11 września, bo to był większy
      szok. Wypełniałam deklarację maturalną, planowałam z koleżanką moja
      osiemnastkę. Zobaczyłam w tv ataki i przez kolejnych kilka dni
      oglądałam wszystkie serwisy.
    • figrut Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 11:36
      Pamiętam dokładnie 2 kwietnia. Zadzwoniła moja Mama z tą wiadomością i zaraz po
      niej dobry znajomy ateista z łamiącym się głosem "umarł, nie papież, a wielki
      człowiek". Nie miałam radia ani tv.
      • maurra Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 12:30
        figrut napisała:

        > zaraz po
        > niej dobry znajomy ateista z łamiącym się głosem "umarł, nie papież a wielki
        człowiek">

        ROTFL
        • figrut Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 12:38
          Nie bardzo wiem, co Cię tak rozśmieszyło. Czyżby brak zajadłości u większości
          ateistów i docenianie dobra które wychodziło od wierzącego człowieka ?
          • majenkir Re: 02.04.10, 14:05

            figrut napisała:
            > Nie bardzo wiem, co Cię tak rozśmieszyło.

            No bo, pozwolisz, ze sie wtrace,: troche pojechalas z tym "łamiącym
            się głosem" wink. Mnie sie tam nic nie lamalo. Acha, po Jacksonie tez
            nie plakalam tongue_out.
            • yenna_m Re: 02.04.10, 14:11
              tak w ogole to zastanawialam sie czesto, zanim JPII zmarl, jak Polacy zareaguja
              na wiesc o smierci papieza. Spodziewalam sie szopek nie z tej ziemi.

              no i oczywiscie Polacy mnie nie zaskoczyli.
              • nutka07 Re: 02.04.10, 14:24
                Dla mnie szopka bylo wyciagniecie dzieci Jacksona na scene i dawanie im
                mikrofonu. Mialam watpliwa przyjemnosc widziec to kilka razy nie z wlasnej woli.

                Co do Papieza to nie tylko w Polsce bylo czuwanie i zaloba.
                • yenna_m Re: 02.04.10, 14:28
                  moje zapiski z 5.04.2005 r.

                  Net oszalał.
                  Chaos informacyjny, setki, tysiące inicjatyw, apele o zapalenie świecy czy też o
                  wywieszenie w trakcie pogrzebu Ojca Swiętego na gadu konkretnych, rożnych jednak
                  w różnych apelach, opisów - zalewają mnie nieustannie.
                  W telewizji dokumenty o tematyce religijnej, papieskiej. Filmy o tematyce
                  religijnej. Brak reklam (chwała Panu).

                  Na forach - krzyk: żeby uszanować żałobę, żeby nie pracować w trakcie żałoby, że
                  sklepy powinny być pozamykane, że dzieciom nic się nie stanie od braku bajek w
                  tym tygodniu. Publiczne skakanie sobie do oczu o nieprzestrzeganie żałoby.
                  Skakanie o zewnętrzość a nie duchowość. Ktoś nawet napisał, że w pracy ma dwie
                  frakcje - zwolenników czarnej tasiemki żałobnej i białej. I skakanie sobie do
                  oczu z tej okazji...

                  Jakaś kobieta uciekła z działki, gdzie poszła przycinać drzewka. W końcu nikogo
                  tam nie było, i chyba nie wypada w trakcie żałoby robić takich rzeczy - taka ją
                  naszła refleksja. Oburzenie, że niedzielę po śmierci Ojca Świętego można spędzić
                  na rodzinnym spacerze zamiast na załamywaniu rąk. Pan Wałęsa, który oświadcza,
                  że na pogrzeb papieża poleci, owszem, ale nie z panem Kwaśniewskim. Co najwyżej
                  z panem Belką - tym samym samolotem, jak się okazuje, co pan Kwaśniewski...

                  Chaos. Histeria. Totalne zatracenie się w manifestacji żałobnej. Prawomyślność,
                  gorliwość na pokaz.

                  Dzieci z tego, co się stało, niewiele rozumieją.
                  Michał, widząc w tv wystawione zwłoki papieża dopytuje się: "A papież był chory?
                  I on umarł? A dlaczego umarł?" I te de, i te pe. Klucha zupełnie nie czai, co
                  się dzieje. Ino razem z Michałem wkurza się, gdy oglądam informacje.

                  Szymek z naszego podwórka (5,5 roku) przybiegł przedwczoraj do mamy z rewelacją:
                  "Mama, ja wiem, czemu bajki nie ma. Bo Jezus Chrystus umarł".

                  No właśnie. Tyle dziecko wychwyciło z całej tej informacyjnej sieczki.

                  Gdzieś pomiędzy manifestacją zewnętrza gubimy coś cennego. Nienamacalnego.
                  Ubożejemy z każdą chwilą.

                  Polska żegna swego papieża.
                  Żegna histerycznie, swarliwie.

                  Zapominając o Nauce Nadziei, cudzie Wielkiej Nocy, papieżu umierającym pogodnie,
                  z ufnością. I grzęznąc coraz bardziej i bardziej w swarach o zewnętrzne
                  manifestacje bólu...


                  ciekawie to sobie przypomniec
                  • yenna_m Re: 02.04.10, 14:40
                    i jeszcze cos sobie wygrzebalam z prywatnych zapiskow

                    Piątek, 8 kwietnia 2005


                    To był pogrzeb godny głowy Państwa. Króla. Cesarza. Ciekawe, ilu chorym na AIDS
                    dzieciom z Afryki można byłoby za te pieniądze kupić leki? Ilu biednych
                    nakarmić? Zapewnić dach nad głową? Ilu ludzi ocalić od śmierci?

                    Tak, tak. To był wielki pogrzeb. Kilka pięknych patetycznych momentów i mi
                    utkwiło w pamięci.
                    Wzruszająca modlitwa w obrządku grekokatolickim.

                    Za kilka lat moje dzieci pewnie zapytają, co się działo, gdy chowali papieża.

                    Na ulicach Wrocławia (w naszych rejonach) w trakcie transmisji pogrzebu z
                    Watykanu nie pojawił się ani jeden człowiek. Nie przejechał ani jeden samochód.
                    Całe życie aglomeracji skoncentrowało się wokół transmisji z Watykanu...

                    Kilka godzin później - znów apele na gadu, przez SMS: "Zgasmy swiatla w piatek o
                    21.37 na 5 minut Niech na chwile zgasnie cala Polska...Prosze przeslij do swoich
                    znajomych".

                    Wielkie manifestacje po stracie papieża - Polaka.

                    Wielkie gesty. Żałość do sfilmowania z satelity.

                    Tymczasem w hospicjach na całym świecie umierają tysiące ludzi. Tymczasem na
                    ulicach Wrocławia koczują dziesiątki, o ile nie setki bezdomnych. Tymczasem
                    gdzieś obok jakaś matka zastanawia się, jak za 2 złote przeżyć do końca
                    tygodnia. Tymczasem...

                    Wielkie gesty są piekne. Majestatyczne.

                    W wielkich gestach do twarzy nam - szlechetniejemy, piękniejemy.

                    Tylko, że wielkość nie polega na wielkości gestu. Na manifestacji.

                    Trzeba się zastrzymać na chwilę. I znaleźć czas na miłośc do drugiego człowieka.
                    Bo ona nie ma nic wspólnego z ulicą rozświetloną tysiącem lampek, z zagaszonym
                    na 5 minut światłem w domu.

                    Jakoś cała buntuję się przeciw takim gestom. Bo przecież słowa "grób w ziemi,
                    bez sarkofagu" powinny dawać do myślenia...

                    Rozważam świętość Matki Teresy z Kalkuty. I wielu innych, nieznanych światu
                    dobroczyńców biedoty.

                    PS: Podobno w ostatnią sobotę i niedzielę (papież zmarł w sobotę o 21.37)
                    zanotowano we Wrocławiu rekordowo niską przestępczość. Statystyki powróciły do
                    normy już w poniedziałek...

                    YennaM 2005-04-08 17:04:36
                    skomentuj (17)

                    Sobota, 9 kwietnia 2005

                    To był piątek, w którym nadzieja urosła do niebywałych rozmiarów. Dotykając
                    nieba czasami.

                    Ale... Dobrze, że TEN Tydzień się już kończy.
                    Również na swój sposob Wielki Tydzien. Na pewno dla częsci ludzkosci.

                    Życie powoli wraca do normy.
                    • chloe30 Re: 02.04.10, 14:49
                      Yenna, a tak konkretnie to co uważasz za pochówek godny cesarza, i
                      na co wydano te miliony tak potrzebne dzieciom w afryce?
                      Bo wiesz, ja byłam tego dnia w Watykanie i jedyne co moge stwierdzić
                      to, że żegnała go masa ludzi, tak, tu był naprawde rozmach, cała
                      reszta - skromna i godna.
                      • yenna_m Re: 02.04.10, 15:24
                        ten pogrzeb w tv troche inaczej wygladal wink

                        no, ale to moj odbior, wowczas na swiezo, chwile po odejsciu od tv
                        • chloe30 Re: 02.04.10, 15:32
                          Ok, zapewne, ale własnie dlatego pytam - co tak wyglądało? Za dużo
                          kwiatów? Złota trumna?? Co konkretnie było Twoim zdaniem "cesarskie"?
                          • yenna_m Re: 02.04.10, 15:35
                            pewnie cala uroczystosc godna glowy panstwa

                            wiesz, dokladnie nie pamietam, co wowczas myslalam (pytasz mnie o to, co autor
                            myslal piszac cos na swiezo, na fali wielkich emocji, 5 lat temu wink ).

                            Po prostu wkleilam cos, co napisalam 5 lat temu, niesiona emocjami wszelakimi wink
                            Mysle, ze to dosc ciekawe, z socjologicznego/kulturowego/psychologicznego punktu
                            widzenia tongue_out
                            • imasumak Re: 06.04.10, 15:52
                              Yenna_m napisała:

                              pewnie cala uroczystosc godna glowy panstwa


                              Ale Papież JPII był przecież głową państwa.
                    • nutka07 Re: 02.04.10, 15:26
                      > To był pogrzeb godny głowy Państwa. Króla. Cesarza.

                      Papiez byl glowa Watykanu czyz nie? Watykan jest panstwem.


                      > Ciekawe, ilu chorym na AIDS
                      > dzieciom z Afryki można byłoby za te pieniądze kupić leki? Ilu biednych
                      > nakarmić? Zapewnić dach nad głową? Ilu ludzi ocalić od śmierci?

                      A ile rocznie kosztuja wszelkie iluminacje swietlne budynkow, ulic, pokazy
                      sztucznych ogni? Po co robic wystawne wesela z masa jedzenia? Po co stypy? Ile
                      pieniedzy idzie na pogrzeby?
                      Wyobrazasz sobie ilu ludzi mozna by bylo nakarmic, gdyby wszyscy przestali to
                      robic. Ilu dzieciom udaloby sie pomoc?
                      • yenna_m Re: 02.04.10, 15:33
                        wesela nie mialam
                        na wystawne wakacje nie jezdze
                        sztucznych ogni nie kupuje i uwazam to za wyrzucanie pieniedzy (rowniez sztuczne
                        ognie kupowane za pieniadze publiczne)

                        przypominij sobie Jezusa i jego apoteoze ubostwa

                        kloci mi sie to z idea chrzescijanstwa - no, ale ja generalnie dziwnie moze do
                        wszystkiego podchodze.

                        Natomiast wiesz, trudno mi polemizowac z czyms, co napisalam 5 lat temu tongue_out (o
                        ile uwaznie przeczytalas)
                        • nutka07 Re: 02.04.10, 16:13
                          Oczywiscie, ze uwaznie przeczytalam wink i napisze wiecej, ze rozumiem co piszesz a na dodatek o co Ci chodzi wink
                        • figrut Re: 02.04.10, 16:15
                          > przypominij sobie Jezusa i jego apoteoze ubostwa
                          No tak, przypomnij sobie słowa Jezusa na zarzut wobec marnowania drogiego olejku
                          do Jego namaszczenia. Przypomnij sobie też te słowa "można by ten olejek
                          sprzedać i nakarmić/rozdać ubogim" - kto je wypowiedział ? Niesamowicie podobne
                          do Twoich jeśli już mieszamy w to Jezusa...
                          • yenna_m Re: 02.04.10, 16:46
                            tyle, ze ten olejek mial dosc pragmatyczne zastosowanie

                            po prostu zadbano o stopy Chrystusa, ktory przeciez na nogach chodzil, aby
                            glosic wink i o te stopy wowczas naprawde bardzo dbano

                            dla mnie - troszke inny wydzwiek
                            • figrut Re: 02.04.10, 16:49
                              Chrystus powiedział "na mój pogrzeb to czyni", a więc nie o zadbanie stóp tu
                              chodziło. Wybacz, że nie będę sypać cytatami, bo nie chce mi się szukać i
                              przepisywać. Podchodzę do P.Ś. jak do wzorów matematycznych - nie ważna jest
                              formułka, ważne jest zrozumienie o co chodzi.
                              • yenna_m Re: 02.04.10, 16:52
                                no dobra, moze nie mam racji, tak biegla nie jestem

                                natomiast nic nie poradze, ze jakos mi to woczas nie zagralo
                                dzis mam do tego pewnie mniej emocjonalny stosunek (bo czas tez gasi emocje)
                                • figrut Re: 02.04.10, 16:59
                                  To co się wtedy działo, to były wielkie emocje dla większości Polaków. Jednak
                                  przeciąganie wszystkiego bez umiaru i odgórne, medialne narzucanie tej pierwszej
                                  żałoby (chyba przez tydzień) było już przesadą. Tak, czas gasi emocje, a starano
                                  się je wzniecać przez chyba tydzień na siłę, choć prawdziwa żałoba ta, którą się
                                  naprawdę czuło trwała u większości dużo krócej. Wkurza mnie pęd do beatyfikacji,
                                  jak by to było takie ważne.
                                  • yenna_m Re: 02.04.10, 17:05
                                    wiesz czego mi znow brakuje?
                                    brakuje mi wiedzy na temat nie tyle zycia JPII co jego spuscizny.
                                    Szkoda, ze np, przy calej swiadomosci faktu, ze to byl wielki Polak, nie mozna
                                    zobaczyc w tv np jego sztuk.

                                    ale zgadzam sie zupelnie z tym, co piszesz, figrut
                                    • miss.yossarian Re: 05.04.10, 10:02
                                      yenna_m napisała:

                                      > wiesz czego mi znow brakuje?
                                      > brakuje mi wiedzy na temat nie tyle zycia JPII co jego spuscizny.
                                      > Szkoda, ze np, przy calej swiadomosci faktu, ze to byl wielki Polak, nie mozna
                                      > zobaczyc w tv np jego sztuk.

                                      czyli to wina tv, że nie wtłoczyła ci do głowy spuścizny papieża? jeśli tak ci
                                      jej brakuje, to może się z nią zapoznaj, zamiast skarżyć się że ktoś tego za
                                      ciebie nie zrobił.. porażające malkontenctwo
                                      • yenna_m Re: 06.04.10, 10:10
                                        nie. Brakuje mi tej wiedzy w kontekscie jejczenia w tv jakim to wielkim Polakiem
                                        byl papiez. Tak naprawde zostaje zewnetrznosc. Zero w zbiorowej medialnej
                                        histerii checi poglebenia tematu. A szkoda, bo moglyby wyniknac z tego dobre
                                        rzeczy. A na pewno interesujace nie tylko dla katolikow, ale generalnie dla
                                        ciekawych swiata, inteligentnych ludzi (tu podwazam tzw misyjnosc tv publicznej,
                                        bo o to mi glownie chodzi, ale to tez tamat na inny watek).
                                        Natomiast sama raczej raczej mam problem z paroma sprawami w Kosciele.
                                        Np dogmatem nieomylnosci papieza. I paroma innymi, ale to nie temat na ten
                                        watek. Wiec tez za bardzo sie tym, co sie w KK dzieje nie zachwycam. I nie
                                        podchodze bezkrytycznie.

                                        Tyle, ze zadawanie pytan to dosc niepopularne zajecie wink Szczegolnie w tym
                                        temacie, bo mam wrazenie, ze tutaj obowiazuje bardzo mocne tabu.
                              • szyszunia11 Re: 02.04.10, 22:16
                                > Chrystus powiedział "na mój pogrzeb to czyni", a więc nie o zadbanie stóp tu
                                > chodziło.

                                racja. Zdecydowanie ten gest nie był pragmatyczny. Olejek ten był drogi i luksusowy. Gest wywołał wręcz zgorszenie, właśnie dlatego, że takie kosztowności mozna by było wykorzystać pragmatycznie.
                    • majenkir Yenna, 02.04.10, 16:48
                      Ladnie piszesz smile, ale to
                      >" Rozważam świętość Matki Teresy z Kalkuty. I wielu innych,
                      nieznanych światu dobroczyńców biedoty."

                      to chyba dla jaj napisalas wink.
                      Baba miala nierowno pod sufitem, choc fakt, ze zaszla daleko.
                      • yenna_m Re: Yenna, 02.04.10, 16:49
                        > Baba miala nierowno pod sufitem, choc fakt, ze zaszla daleko.
                        no, no ja te jej filozofie kupilam tongue_out
                        nie wiem, czy miala nierowno - na tyle nie znam jej zycia smile
                        • yenna_m Re: Yenna, 02.04.10, 16:51
                          poza tym pamietaj, ze Matka Tesesa umarla jakos tuz przed papiezem (pewnie stad
                          to skojarzenie)

                          ale babe podziwiam nadal (w sensie: pomoc ubogim przy akceptacji dla ich
                          zupelnie innego swiatopogladu - to naprawde imho COS)
                          • jowita771 Re: Yenna, 03.04.10, 22:49
                            > ale babe podziwiam nadal (w sensie: pomoc ubogim przy akceptacji dla ich
                            > zupelnie innego swiatopogladu - to naprawde imho COS)

                            Przy fragmencie o akceptacji dla odmiennego światopoglądu parsknęłam śmiechem.
                            Nie czytałaś o tej babie nic poza oficjalnymi notkami, prawda?
                            • yenna_m Re: Yenna, 03.04.10, 23:07
                              no nie ukrywam, nie czytalam
                  • nutka07 Re: 02.04.10, 15:13
                    Yenna ja Twoj zapis odbieram jako krzykliwy.
                    Ja nie mialam w sobie takich negatywnych emocji.
                    Wiedzialam, ze to sie wszystko skonczy i ludzie beda zyli dalej. Nie
                    spodziewalam sie pojednania na wieki Legii i Polonnii.
                    Niektorzy mieli czas zadumy,inni potrzebe spedzenia tego czasu razem. Ja nie
                    widze w tym nic zlego. Zle, ze ludzie potrafia sami zebrac sie spontanicznie i
                    cos zrobic? Papiez nie byl osoba anomimowa dla milionow czy miliardow jak my.
                    Dzialo sie to wszystko na ogromna skale.
                    • yenna_m Re: 02.04.10, 15:23
                      no coz, tak sobie to odebralam

                      ale pamietam, ze na tym forum wowczas byla cala masa starc na tle smierci/zaloby
                      i te pe
                      to samo na gadu - mnie jakos tak zenowaly te wirtualne swieczki, te nieustanne
                      natarczywe apele o gaszenie swiatla, zeby te zgaszona Polske bylo widac z satelity

                      imho nie bylo w tym zaloby, co zachowania na pokaz

                      jest taki fajny fragement w Pismie Sw, odczytywane w trakcie Srody Popielcowej

                      EWANGELIA Mt 6,1-6.16-18


                      Jezus powiedział do swoich uczniów: „Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych
                      nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli
                      nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie.
                      Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w
                      synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę powiadam wam: ci
                      otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa
                      twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec
                      twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.
                      Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach
                      ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę powiadam wam:
                      otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś gdy chcesz się modlić, wejdź do swej
                      izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec
                      twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak
                      obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą.
                      Zaprawdę powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś gdy pościsz namaść
                      sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu,
                      który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie”.

                      i analogicznie: kiedy obchodzisz zalobe - zamknij sie w swej izbie...

                      natomiast ten caly zgielk jakos mi przeszkadzal w cichym przezyciu tej zaloby.
                      • nutka07 Re: 02.04.10, 15:50
                        Rozumiem o co Ci chodzi.

                        Ja uznalam te zachowania za pewien zryw narodowy, cos w stylu pomocy krajom po
                        kleskach zywiolowych. Tylko to bylo mi blizsze bo dotyczylo Polaka i dzialo sie
                        na moich oczach.
                        Przechodzilismy powodz w 1997, przechodzilismy pozar w Gdansku podczas koncertu
                        w 1994, gdzie artysci tez zaangazowali sie w pomoc.
                        Smierc kogos znanego, nie przejdzie bez echa. Za duzo zainteresowanych, nie
                        tylko katolikow.

                        Co do cytatu zgodze sie ale nie zgodze sie z forma przezywania zaloby. To jest
                        juz Twoja interpretacja. Kazdy ma prawo przezywac zalobe jak chce i potrzebuje.

                        Ja po smierci swojej mamy ok 3tyg. chodzilam w ciemnych ubraniach, bo mialam tak
                        potrzebe. Pozniej ubieralam sie normalnie. Bawilam sie, chodzilam na imprezy,
                        tanczylam itd. Do dzisiaj wewnatrz oplakuje strate mamy, choc niedlugo minie
                        5lat. Nie pogodzilam sie z tym i czas nie niczego uleczyl.
                        • yenna_m Re: 02.04.10, 15:59
                          wiesz, imho zalobe nosi sie w sercu
                          zaloba nie jest na pokaz - chyba, ze komus pomoze to oswoic traume smierci
                          najblizszego

                          ale pomimo faktu, ze JPII wielkim Polakiem byl, to tak osobiscie jaki procent
                          Polakow czul sie emocjonalnie mocno zwiazany z piapiezem?

                          mam czasami wrazenie, ze po prostu kupilismy te wszystkie emocje sprzedane nam
                          przez tv, tak jak kupujemy wszelkiej masci filmy (ktore tez siedza w nas kilka
                          dni, a potem przechodzimy nad tym do porzadku codziennego)

                          gdzies zabraklo mi glebi duchowej
                          takiej, ktora zostalaby na dluzej
                          takiej niewidocznej, nienamacalnej
                          chocby tej przestepczosci, ktora spadla tylko na 2 dni i wzrosla do normalnych
                          rozmiarow juz 2 dni pozniej

                          czyli co - zlodzieje, bandyci wzruszyli sie
                          a potem, po 2-dniowej zalobie, poszli krasc na nowo wink
                          • nutka07 Re: 02.04.10, 16:23
                            Nie odpowiem na pytanie jaki procent byl zwiazany emocjonalnie, bo nie mam
                            pojecia. Po telewizji niczego dobrego sie nie spodziewam, dlatego od kilku lat
                            informacje ogladam bardzo rzadko i dziele na kilka razy. Bo nie wierze we
                            wszystko co mowia, a wierze ze latwo mozna manipulowac. Nawet wywiadem.

                            Glebi duchowej czesci na pewno zabraklo. Wiesz jak przychodza ludzie na pogrzeb,
                            to czesc to przezywa a czesc jest bo chciala przyjsc ale czuje sie calkiem
                            normalnie. Nalezaloby rozliczyc kazdego z osobna. A telewizja to juz inna bajka.
                            • yenna_m Re: 02.04.10, 16:44
                              ano wlasnie
                        • yenna_m Re: 02.04.10, 17:03
                          > Przechodzilismy powodz w 1997
                          wiesz, jam z Wrocka. Jak sie swoje dupsko w trakcie powodzi ratuje (bardziej lub
                          mniej) to tez to "przechodzenie" ma zupelnie inny wydzwiek

                          a propos powodzi:
                          wiesz, ze masa ludzi wolala byc w czasie powodzi na miescie i cos robic? bo jak
                          sie tv ogladalo, to czlowiek psychicznie nie wyrabial

                          a tak, na miescie, przy wyladunku wody, przy budowie "barykad", przy
                          jakiejkolwiek robocie czlowiek sie odcinal emocjonalnie od nawalu zlych
                          informacji, i mial wrazenie, ze ma jakis wplyw na przebieg wypadkow
                          w czlowiek i nie mial i mial wplyw na przecieg powodzi. W koncn np dworzec
                          wroclawski udalo sie rozladowac. No i pewnie nie bez znaczenia byla masowa pomoc
                          ludzi mlodych przy wyladunku zywnosci i wody pitnej z pociagow.
                          (tak sie mnie na wspominki zebralo...)

                          tu byla tylko manipulacja widzem, podsycanie rozpaczy, wielkich emocji (a my
                          Polacy to kochamy te wielkie emocje)
                          plus rzeczywiscie zal, ze wielki Polak umarl. Jeden z najwiekszych. Wiekszych
                          niz krolowie Polski czy marszalek Piłsudski.
                          • yenna_m Re: 02.04.10, 17:08
                            > i mial wrazenie, ze ma jakis wplyw na przebieg wypadkow
                            > a czlowiek i nie mial i mial wplywu na przebieg powodzi. W koncu
                            np dworzec wroclawski udalo sie uratowac.

                            ale narobilam literowek
                          • nutka07 Re: 02.04.10, 18:37
                            Wspolczuje Ci przezyc.

                            Podczas powodzi zapewne byli tacy, co faktycznie cos robili a byli i tacy co
                            wrzucili 1zl na konto i szczycili sie pomoca.
                            Ja odnosze czasami wrazenie, ze te akcje to chwilowy zryw i nie dostarczaja one
                            faktycznie potrzebnej pomocy. Zrobimy show, zbierzemy troche pieniedzy,
                            popromujemy sie i juz.
                            • yenna_m Re: 02.04.10, 18:51
                              nie, no spoko, nas jako nas fizycznie nie zalalo
                              co nie znaczy, ze dawalismy rade ogladac to, co sie dzieje w tv - bo sie
                              naprawde nie dalo

                              swoja droga pamietam (juz zupelnie obok tematu) jednego goscia. Gdzies godzina
                              2-3 w nocy. Zaczyna zalewac Wroclaw. Ukladamy worki na Stawowej bodajze (okolice
                              Dworca PKP). Jak juz ulozylismy te worki, jeden gosciu usiadl se na tej
                              barykadzie i machajac nogami powiedzial:
                              -Pacz pan. Dom mam, syna splodzilem, drzewo zasadzilem. A teraz se wlasna
                              barykade nawet postawilem!
                              Wymieklismy.
                              Taki mniej wiecej klimat byl przy robocie smile
                    • yenna_m Re: 02.04.10, 15:26
                      > Zle, ze ludzie potrafia sami zebrac sie spontanicznie i
                      > cos zrobic?

                      ale co z tego wyniklo, poza dzialaniami na pokaz?
                      imho nic
                      • nutka07 Re: 02.04.10, 16:00
                        Ja nie oczekuje od milionow ludzi trwalej zmiany wg mnie jest to niewykonalne.
                        Mialam na mysli pewna potrzebe, nie chodzi koniecznie o cos namacalnego. Np.
                        zeby byc razem. Mam swiadomosc tego, ze czesc idzie z marszu bo inni ida ale
                        moze nie wszyscy. Moze gdyby sie cos dzialo to nasz narod stanie razem w jednej
                        sile, trzeba myslec pozytywnie wink
                        • yenna_m Re: 02.04.10, 16:43
                          miliony ludzi to tak naprawde milion jednostek wink
                          • nutka07 Re: 02.04.10, 18:27
                            Yenna zobacz ile ematek ma problem z partnerami a taki partner to tylko jedna
                            jednostka wink Co tu mowic o milionach, no ja nie czuje sie na silach wink
                            • yenna_m Re: 02.04.10, 18:34
                              > Yenna zobacz ile ematek ma problem z partnerami a taki partner to tylko jedna
                              > jednostka wink Co tu mowic o milionach, no ja nie czuje sie na silach wink
                              tyż prawda smile
            • figrut Re: 02.04.10, 14:16
              Miałam napisać nieprawdę ? To był taki dzień, który wzruszył naprawdę wielu i
              nie byli nimi tylko katolicy. Znajomego też ruszyło, a już sam fakt, że dzwonił
              do mnie średnio raz w roku gdy miał ważną sprawę, a podejść mu się nie chciało
              więc po telefon sięgał (widzieliśmy się często) mnie zdziwił. Nie zdziwiło mnie
              to, że głos mu się łamał. Nie jemu jedynemu nie katolikowi. Jedynymi których
              śmierć JP nie ruszyła wydawali się być Ś.J. (a z naprawdę wieloma mam kontakt) i
              chyba w zdecydowanej większości tak było. Tego samego dnia był też mecz po
              którym jak zwykle pseudokibice wdawali się w bójki co wyraźnie słychać na mojej
              ulicy. Po wiadomości ucichło wszystko. Nawet szalikowcy choć większość z wiary
              się wyśmiewa, czuli powagę chwili.
    • b.bujak Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 11:46
      przysłuchiwałam sie wiadomościom z małego pokoju z synem uwieszonym przy piersi;
      okolicznosci sprzyjały rozmyślaniom... pamietam, jak próbowałam sobie wyobrazic
      Karola Wojtyłę jako dwumiesieczne niemowle (tyle miał akurat moj syn), myslałam
      o jego matce i pomyślałam sobie, ze moze i moje malenstwo wyrosnie na wielkiego
      czlowieka... i takie tam rozwazania nt odchodzacych i przychodzacych na ten
      świat, nt spełnionych lub nie oczekiwan matek wobec swoich dzieci...

      dzisiejszą rocznice spędzę w podobnych okolicznościach - ale z nowym ssakiem smile
      • b.bujak Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 11:53
        ps. jakby kto pytał, to uprzedzam, ze imie młodszego syna nie było zainspirowane
        papieżem...
        mam na to dowód w postaci wątku na f. o imionach big_grin
    • iw1978 Re: Moment z przed 5 lat 02.04.10, 12:10
      Siedziałam z mężem przed telewizorem, nagle pojawiła się plansza. Poruszyło mnie to, bo niezalęnie od wielu wątpliwości miałam świadomość, że odszedł naprawdę wielki człowiek.
      Byłam na pólmetku ciąży i dwa albo trzy dni później trafiłam do szpitala. Normalnie wypisaliby mnei w piątek, ale wtedy akurat był pogrzeb i wypisywali tylko z położnicztwa, z patologii już nie. Wściekła byłam jak nie wiem co. W telewizji na wszystkich kanałach to samo, w szpitalu średnio raz dziennie jakis dziennikarz albo socjolog z pytaniem, ile z nas planuje dać dziecku na imię po zmarłym. Myślałam, że oszaleję. Jedyny plus taki, że jak znajomi jechali gdzieś świeczkę zapalić, to co chwilę ktoś do mnei zajrzał.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka