markus2008
26.05.10, 09:46
Kilka miesięcy temu wprowadziłem się z moją rodzinką do kilkunasto piętrowego
bloku. Właściwie nie bloku tylko apartamentowca bo to nowy budynek. Podobno
ekskluzywny, taki miał być, ale chyba nie za bardzo, bo mam duże problemy z
chamskimi i uciążliwymi sąsiadami. Moim zdaniem uwzieli się na nas. Może to
typowo Polska zazdrość, może coś innego. Ale nieważne.
Zaczeło się od dzieci i naszego psa. Wszystko im przeszkadza, że wózek żona
stawia na dole w klatce, a jest bardzo ciężki, to nie chińska tandeta za 200
złotych i to wszystko waży, a żona robolówą nie jest i nie może tak dźwigać,
do windy jest sporo schodów. Ale nic, pomyślałem że to się skończy jak dzieci
podrosną. Ale doszły nowe problemy. Sąsiedzi zaczęli się do nas przychodzić ze
skargami że im smrodzimy (cytuję). Okazało się, że chodzi im o grila na
balkonie. Przecież chyba po to jest balkon żeby mieszkaniec bloku też miał
jakiś kontakt z naturą, mógł zjeść coś na powietrzu, zaprosić latem znajomych.
Wszyscy mogą tylko niby ja nie. Ale nie, można im tłumaczyć... W końcu zaczęli
donosić do administracji. Całe szczęście mam tam znajomego kolegę i mogą sobie
pieniaczyć, z resztą kolega uważa że nie mają obiektywnych powodów do skarg.
Niby nic, ale takie otoczenie to dla mojej rodziny to stres. Żona jest bardzo
wrażliwa, przeżyła bardzo śmierć pary prezydenckiej, a właśnie wtedy zaczęły
się te nachalne prześladowania sąsiadów. Bo inaczej tego nazwać nie mogę. Czy
też macie takie problemy z sąsiadami w blokach? Myślę oczywiście o tych nowych
blokach, raczej apartamentowcach, bo w blokach z płyty to wiadomo że sąsiadów
ma się "różnych".