Dodaj do ulubionych

chore dziecko-odwiedziny

25.06.10, 13:39
Witam! Będę wdzięczna za opinię. W dalszej rodzinie urodziło się
chore genetycznie dziecko. Generalnie jestem przeciwna odwiedzinom
nawet u zdrowego dziecka krótko po urodzeniu, tu sytuacja wyjątkowo
delikatna.
Starsza część rodziny domaga się zawiezienia jak najszybciej, bo
matka przecież "już dobrze",a w szpitalu rozmawiała z psychologiem...
Ja jestem zdania,że za jakiś czas można matke delikatnie podpytać
czy ma już ochotę na wizyty, wparowanie na siłę jest moim zdaniem
nie do zaakceptowania. Nie jestem w stanie nawet sobie wyobrazic w
jakiej formie psychicznej jest mama dziecka.
Czy ja jestem z innej bajki? Jak wybrnąć z sytuacji? Z jednej
strony "starszyzna"sama nie dotrze, z drugiej nie chcę tego
dziewczynie robić, bo wyjdzie na to,że jeszcze sama się do najazdu
na jej dom przyczyniłam. Argumenty zdroworozsądkowe nie przynoszą
efektu.

pzdr
Anda
Obserwuj wątek
    • mruwa9 Re: chore dziecko-odwiedziny 25.06.10, 13:45
      szczerze?
      Urodzilo sie dziecko. Ze chore- dla rodzicow byc moze szok, o ile
      nie wiedzieli o wadzie wczesniej. Ale przeciez urodzilo sie dziecko,
      ktorego zycie jest warte tyle samo, ile zycie osoby zdrowej,
      pelnosprawnej. Ktore ma takie samo prawo do szacunku, do kochajacej
      rodziny, do szczescia, do edukacji ( w przyszlsoci), do opieki
      medycznej.. do tego wszystkiego, do czego ma prawo KAZDY czlowiek.
      Zamiast traktowac rodzine jak zadzumiona, pierwsza kupilabym prezent
      dla dziecka, dla mlodej mamy, kartke z gratulacjami i poszla powitac
      dziecko, pogratulowac rodzicom. Przeciez narodziny dziecka do dla
      rodziny radosne wydarzenie, nieprawdaz? Warto to okazac, zamiast
      dyskryminowac rodzine i dziecko od samego poczatku.
      • and-a Re: chore dziecko-odwiedziny 25.06.10, 13:49
        Źle mnei zrozumiałaś, jestem jak najdalsza od tego,żeby ich izolować
        czy traktować jakoś inaczej, ale daję im prawo do czasu na
        pogodzenie się z sytuacją. O chorobie nie wiedzieli i spadło to na
        nich nagle. Kolega po urodzeniu dziecka chorego (kocha je bardzo)
        bym w szoku i pół roku nie spał z nerwów, więc myślę, że odwiedziny
        na razie są niewskazane. Jak pisalam-nie odwiedzam zdrowych dzieci
        zaraz po urodzeniu, a tu byłabym jeszcze bardziej delikatna.Zero
        sensacji z mojej strony, chcę być pomocna, gdyby była taka potrzeba
        i sama przeżywam ich sytuację, mimo,że kontakty mamy luźne.

        pzdr
        • papalaya spokojnie, niech was odwiedzają 25.06.10, 13:54
          oczywiście zasięgnij wcześniej opinii lekarza, czy nie widzi
          przeciwskazań do odwiedzin ciebie i maleństwa
        • mruwa9 Re: chore dziecko-odwiedziny 25.06.10, 13:54
          swietnie zrozumialam i jako matka dziecka niepelnosprawnego wiem,
          jak wazne jest wsparcie otoczenia (pod postacia naturalnego,
          normalnego traktowania, zamiast sztucznie przeslodzonego, czy
          ostracyzmu towarzyskiego, czy szeptania po katach) w pogodzeniu sie
          z nowa sytuacja. Im szybciej otoczenie okaze, ze urodzenie dziecka
          specjalnej troski to nie koniec swiata, ze rodzic ma prawo do bycia
          dumnym ze swojego potomstwa, jakie by nie bylo, ze ma prawo byc
          szczesliwy, ze dziecko jest akceptowane jak kazde inne dziecko, tym
          szybciej rodzice uporaja sie z trauma.
        • protozoa Re: chore dziecko-odwiedziny 25.06.10, 13:56
          Odczekać! Rozmowa ze szpitalnym psychologiem to za mało, stanowczo za mało, zeby
          "dojść do siebie".
          Odwiedziny miały posmak sensacji - jest to prawdopodobnie dziecko z Zespołem
          Downa, więc rodzice zdrowych dzieci chcąc niechcąc będą porównywać. Dla rodziców
          chorego dziecka takie odwiedziny mogą być trudnym momentem.
          Są w szoku. Wcale nie muszą już i natychmiast kochać dziecka. Czasem miłość
          przychdzi dopiero za jakiś czas.
          Na Twoim miejscu zadzwoniłabym i zapytała czy i kiedy mają ochotę na odwiedziny.
          I......uszanowała jeśli nie będą chcieli nikogo widzieć.
      • sueellen Re: chore dziecko-odwiedziny 25.06.10, 13:55
        > Zamiast traktowac rodzine jak zadzumiona, pierwsza kupilabym prezent
        > dla dziecka, dla mlodej mamy, kartke z gratulacjami i poszla powitac
        > dziecko, pogratulowac rodzicom.

        A ja bym zadzwonila, pogratulowala, wyrazila chec odwiedzenia ich i poprosila
        aby dali znac jak poczuja ze odpoczeli po porodzie i maja ochote nas zobaczyc.
        Pisze tak, bo po porodzie zdrowego dziecka mialam tlumy odwiedzajacych
        bez pytania mnie o zdanie, ba, bez zapowiedzi, a nie chcialam wtedy
        nikogo widziec i ze wszystkich okoloporodowych problemow, najgorzej wspominam
        odwiedziny rodziny.
        • mruwa9 Re: chore dziecko-odwiedziny 25.06.10, 13:57
          masz racje, to, co napisalam, to skrot myslowy (bo odwiedziny
          mlodych rodzicow bez zqapowiedzi uwazam w ogole za nietakt). Chodzi
          mi o traktowanie narodzin dziecka w sposob naturalny, jak narodziny
          kazdego innego dziecka.
          • protozoa Re: chore dziecko-odwiedziny 25.06.10, 14:05
            Każde narodziny łączą się z ciekawością. To normalne. Gdy rodzi się inne dziecko
            ciekawość wzrasta. Nawet podświadomie. Ja urodziłam zdrowe bliźniaki. I też
            była ciekawość, którą wtedy uznawałam za niezdrową.
            Rodzice są przemęczeni w przypadku urodzin pojedynczego zdrowego dziecka,
            podwójnie zmęczeni gdy są to blixniaki a zrozpaczeni, zaszokowani gdy dziecko
            jest niepełnosprawne, chore. Dajmy im się z tym oswoić.
    • kannama Re: chore dziecko-odwiedziny 25.06.10, 13:55
      Myślę tak jak mruwa. Jeśli ludzie od początku się odsuną, to rodzice mogą poczuć
      się odtrąceni, bo maja chore dziecko. Jasne, że to szok dla rodziców, jasne, że
      strach, ale tym bardziej trzeba ich wspomóc traktując "normalnie", a nie
      unikając. Bez bodźców z zewnątrz będzie im jeszcze gorzej.
      • and-a Re: chore dziecko-odwiedziny 25.06.10, 14:06
        No i dzięki za opinie, zwłaszcza mamy chorego dziecka. Żeby sytuacja
        była jasna, lubię ich, jest mi przykro,że to ich dotknęło, i
        rodziców i dziecko zamierzam traktować "normalnie". Mam dylemat, bo
        kontakty mamy luźne i jeśli teraz wraz ze mną przybędą nieproszeni
        goście oglądać małego (a czy to dla nich nie będzie lekka sensacja i
        okazja do "dobrych rad" gwarancji nie mam) to może to być dla
        rodziców trudne. Co innego traktować ich normalnie,a co innego
        niedelikatnie nawiedzać. Chyba po prostu do nich zadzwonię,
        powiem,że chcę wpaść, ale czasowo dostosuję się do nich.
        To nie ostracyzm, ale jak sobie wyobrażę w jakim szoku są a i pewnie
        uwag głupich słyszą mnóstwo to nie jestem pewna,że szybka wizyta
        jest wskazana. Koleżanka z chorym dzieckiem cierpiała przy kolejnych
        odwiedzinach i jak twierdzi po pół roku miała ochotę widzieć ludzi.
        Inaczej, gdybym była w rodzicami w bliskiej relacji-mogłąbym zapytać
        wprost, a tu muszę delikatnie i z wyczuciem.

        pzdr
        Anda
        • sueellen Re: chore dziecko-odwiedziny 25.06.10, 17:06
          > kontakty mamy luźne i jeśli teraz wraz ze mną przybędą nieproszeni
          > goście oglądać małego

          to niech nie przyjezdzaja nieproszeni tylko zadzwonia i zapytaja czy moga i
          jesli tak, to kiedy? Dla mlodej mamy tydzien robi roznice.
      • bi_scotti Re: chore dziecko-odwiedziny 25.06.10, 14:12
        Protozora, skad zalozenie (bez zadnych wskazujacych na to
        indykacji), ze dziecko ma ZD? Tyle jest wad genetycznych ...
        Anyway, moje srednie dziecko urodzilo sie niepelnosprawne, my
        wiedzielismy o spodziewanej niesprawnosci, ktora zreszta przez
        zabiegi w zyciu plodowym byla czesciowo korygowana. Znajomi i
        przyjaciele przyszli do szpitala w kilka godzin po narodzinach (u
        nas taki zwyczaj), potem przychodzili do domu i to bylo dla nas
        SUPER wazne, ze nasz synek od poczatku zostal przywitany przez grono
        bliskich nam ludzi i ze zarowno On jak i my mielismy wokol siebie
        wlasna wielka "grupe wsparcia".
        Wiadomo, zadzwonic trzeba zeby nie wparowac w niewlasciwym momencie,
        ale ja bym po prostu umowila sie na wizyte i dala mlodym rodzicom
        mozliwosc zakomunikowania czy sa juz gotowi na gosci, czy jeszcze
        nie. Na etapie kilku dni, to niemowle to jest po prostu nowy
        czlowiek na swiecie a wiec i powod do radosci smile
    • kawka74 Re: chore dziecko-odwiedziny 25.06.10, 14:06
      Może po prostu zadzwoń i zapytaj, czy przyjmą odwiedziny, bez 'delikatnego
      podpytywania' - tak, jak w przypadku zdrowego dziecka.
    • thegimel Re: chore dziecko-odwiedziny 25.06.10, 14:11
      Ja bym po prostu zadzwoniła i spytała czy można już do nich przyjechać. I
      traktować całą sprawę naturalnie i normalnie. Są faktycznie ludzie, którzy po
      urodzeniu dziecka chcą być sami przez jakiś czas, niezależnie od tego czy jest
      ono chore, czy zdrowe, ale może się zdarzyć, że rodzice akurat mają ochotę na
      odwiedziny.
    • iminlove Re: chore dziecko-odwiedziny 25.06.10, 14:29
      "Wg mnie jest to zły pomysł. Ale chce mama/ciocia/dziadek jechać? To
      proszę bardzo. Ja się nigdzie narazie nie wybieram"
      • verdana Re: chore dziecko-odwiedziny 25.06.10, 14:34
        Myśle, ze jedyna osobą, która wie, czy chce odwiedzin jest mama
        dziecka. Koniecznie zadzwoń i zapytaj. Jak zadzwonisz, to będzie
        jasne, ze nie odrzucacie dziecka.
    • agamama123 Re: chore dziecko-odwiedziny 25.06.10, 17:19
      Urodziło się dziecko... Mały człowiek. Mniej doskonały ale czy mniej ważny?
      TYLKO rodzice tego dziecka wiedzą czy chcą w tej chwili odwiedzin, czy sprostają
      niemym pytaniom, ewentualnym łzom, które mogą się pojawić u odwiedzających. W
      tej chwili obok radości z przyjścia na świat dziecka przeżywają swoistą
      żałobę... Żałobę za dzieckiem utraconym - za tym, które było w marzeniach,
      wizjach przyszłości. Żałobie, którą przeżywa chyba większość rodziców, którzy
      jak grom z jasnego nieba dowiadują się, że to co mało być takie piękne może być
      boleśnie trudne. Ale... w takim rodzicu jest też potrzeba akceptacji ich
      dziecka. Może sami są zagubieni, może sami nie znają odpowiedzi. I taka wizyta
      bliskich może im pomóc. Takim rodzicom tez trzeba pogratulować, uśmiechnąć się.
      Takiego malucha tez trzeba przywitać i powiedzieć: witaj na świecie maleńki.
      Zadzwoń, po prostu spytaj czy taka wizyta jest im teraz na rękę. Swoją drogą - w
      odwiedziny do noworodka chodzę tylko do najbliższych - a ich znam na tyle, że
      wiem czy moja wizyta będzie mile widziana, czy może sobie odpuścić. Jeśli sprawa
      dotyczy dalszej rodziny bądź znajomych - dzwonię, pytam.
      • thaures Re: chore dziecko-odwiedziny 25.06.10, 17:55
        W rodzinie urodziło się dziecko-babcia małej nie była w stanie nic powiedzieć
        przez telefon, bo zaraz płakała. Brat babci-mój teść- próbował kilka razy
        dzwonić, ale ciocia po prostu nie chciała nic mówić. Żyliśmy domysłami-nic
        wcześniej nie wskazywało,że coś może być nie tak- domyślaliśmy się,że dziecko ma
        jakieś problemy, ale wszyscy cierpliwie czekaliśmy na znak. Dopiero po półtora
        miesiąca młodzi rodzice przyjechali z dzieckiem w odwiedziny do naszej
        rodziny.. Maluch ma zespół Downa, ja jestem jego dumną mamą chrzestną.
        Wg mnie młodzi rodzice sami muszą zdecydować kiedy chcą widzieć innych- to ich
        prawo.
        • thegimel Re: chore dziecko-odwiedziny 26.06.10, 09:48
          Dużo zależy od podejścia rodziny. Jeśli starsza część rodziny ma płakać i użalać
          się, to lepiej faktycznie zrezygnować na razie z wizyt. Ale jeśli podchodzą do
          sprawy normalnie i nie zrobią cyrku, to można zadzwonić, zapytać, czy można
          odwiedzić, a jeśli mama chce na razie być tylko z najbliższymi, można wizytę
          odłożyć.
          • wiesia140 Re: chore dziecko-odwiedziny 26.06.10, 12:17
            Dużo zależy od podejścia rodziny. Jeśli starsza część rodziny ma płakać i użalać
            się, to lepiej faktycznie zrezygnować na razie z wizyt. Ale jeśli podchodzą do
            sprawy normalnie i nie zrobią cyrku, to można zadzwonić, zapytać, czy można
            odwiedzić, a jeśli mama chce na razie być tylko z najbliższymi, można wizytę
            odłożyć.

            Dobrze i mądrze napisane , pozostaje się podpisać obiema rękoma i dodać
            tylko,żeby nie zadręczali rodziców pytaniami dlaczego tak się stało, coś o tym
            wiem , z własnego podwórka.
        • and-a Re: chore dziecko-odwiedziny 26.06.10, 13:06
          To chyba najpiekniejszy wpis o tej dumnej mamie chrzestnej....
          Trochę boję się rakcji starszyzny i "złotych rad", bo jak z nimi
          pojadę to będę za nich odpowiedzialna....
          Mój post wynikał stąd,że przy zdrowym dziecku byśmy się pewnie
          zobaczyli "przy okazji", a tu delikatności wymaga,żeby się nie
          narzucać, ale pokazać, że z naszej strony wszystko ok i jak będe
          potrzebna,żeby pomóc to jestem.
          Teraz sobie myślę co im kupić na prezent (Młodemu i mamie, bo jak
          pamiętam po urodzeniu syna wszystkie prezenty były dla niego, a mnie
          ucieszył prezent dla mnie-jakiś drobiazg).

          pzdr
          Anda
          • ga-ti Re: chore dziecko-odwiedziny 26.06.10, 13:39
            and-a napisała:
            ...
            > Teraz sobie myślę co im kupić na prezent (Młodemu i mamie, bo jak
            > pamiętam po urodzeniu syna wszystkie prezenty były dla niego, a mnie
            > ucieszył prezent dla mnie-jakiś drobiazg)...

            Ja dostałam kwiaty od własnego taty - bardzo to miłe było. I na chrzest pierwszego dziecka dostałam prezent od jego chrzestnej, twierdzili, że u nich (na Śląsku) to taka tradycja. Dostałam piękny, prawdziwy spory koral na wstążeczce do zawieszenia na szyi - śliczny, mam do dziś.
            Pomijam prezenciki od męża wink
            To fajne, nie zapominać o mamusi. Koleżanka kupuje na takie pierwsze wizyty mamusiom duży zdrowy soczek i wkładki laktacyjne, ale tylko tym zaprzyjaźnionym.
            Może właśnie jakiś drobiazg z biżuterii, czy apaszkę, coś tylko dla mamy-kobiety.

            I zadzwoń, zapytaj kiedy można i uprzedź, że nie będziesz sama. Weźcie jakieś ciacho domowej roboty smile
      • mruwa9 Re: chore dziecko-odwiedziny 25.06.10, 18:31
        agamama123 napisała:

        > Urodziło się dziecko... Mały człowiek. Mniej doskonały ale czy
        mniej ważny?

        Niby dlaczego mniej doskonaly? Doskonaly, jak kazde dziecko,
        doskonaly w swojej klasie. I w ogole. Warto rodzicom o tym
        przypomniec smile
        • agamama123 Re: chore dziecko-odwiedziny 25.06.10, 18:47
          Jednak w oczach społeczeństwa mniej doskonały, nie ma co ukrywać. Dla mnie moi
          niepełnośprawni synowie są wspaniali i cudowni ale z ich niedoskonałości
          świetnie zdaję sobie sprawę. Gdyby świat widział ich jako istoty doskonałe to
          rodzice takich dzieci spali by spokojnie nie bojąc się tego jak zyć będą ich
          chore dzieci. A tak nie jest. Są inni niż większość, ogół.
          Dla mnie moi chłopcy są tacy jak być powinni, pewnie dla 90% osób na tym forum -
          nie. A rodzice tamtego malucha potrzebują czasu i akceptacji. Akceptacji faktu,
          że ich dziecko jest chore. Muszą się z tym pogodzić i powinni wiedzieć, że dla
          bliskich ich maluch nie jest dziwolągiem.
          • verdana Re: chore dziecko-odwiedziny 25.06.10, 19:10
            Cóż, dziecko najkukochańsze i najwspanialsze na świecie to co innego
            niz dziecko doskonałe. Poprawność polityczna mowi, ze wszystkie
            dzieci sa doskonałe - nie są. Gdyby byly, niepotrzebna bylaby
            rehabilitacja, leczenie, specjalna troska. Nie bycie doskonalym nie
            oznacza "gorszego gatunku", ale nie ma co udawać, ze
            niepelnosprawność nie jest istotna i jest obojetna.
            Moje dzieci mają wprawdzie tylko dysleksję, ale w związku z tym
            za "doskonale" bym ich nie uznała. Doskonałosci nie trzeba
            poprawiać - moje dzieci "poprawek" wymagają.
            • mruwa9 Re: chore dziecko-odwiedziny 25.06.10, 19:56
              Gdyby w ten sposob patrzec, to, poniekad zgodnie z prawda, nikt nie
              jest doskonaly, bo jesli nie niepelnosprawnosc, to wada wzroku, albo
              krzywe zeby, albo za duze, za male, za chude, za grube, albo slabe z
              matematyki czy jezykow obcych. Albo zbyt energiczne czy zbyt zywe,
              zbyt "charakterne" czy zbyt ulegle.. Doskonalosc dziecka polega na
              tym, ze jest dokladnie takie, jakie jest i nie sposob sobie
              wyobrazic tak naprawde, jakie mogloby byc, gdyby bylo inne.
              Moje dziecko ma prawie 10 lat, nosi pieluchy, nie mowi w jezyku
              zrozumialym dla ogolu i dla mnie jest absolutna doskonaloscia.
              Czasem sobie usiluje wyobrazic, jakby to bylo, gdyby tematem naszych
              rozmow nie byly teletubisie, tylko np. tabliczka mnozenia..i nie
              potrafie.
              • verdana Re: chore dziecko-odwiedziny 26.06.10, 11:57
                No, bo nikt nie jest. I dlatego drazni mnie mowienie, ze dzieci sa
                doskonałe. Bo nie jest prawdą, ze akceptujemy dzieci wlasnie takie,
                jakie sa. Staramy sie je wychować, ograniczyć ich wady, wyleczyć,
                odchudzić.
                Doskonałe w Twoim rozumieniu to dla mnie "najukochansze" - przecież,
                jak sadzę, Ty także dziecko rehabilitujesz, leczysz, wychowujesz -
                po co to byloby dziecku doskonalemu?
            • nastjaa Re: chore dziecko-odwiedziny 25.06.10, 20:34
              verdana napisała:

              > Cóż, dziecko najkukochańsze i najwspanialsze na świecie to co
              innego
              > niz dziecko doskonałe. Poprawność polityczna mowi, ze wszystkie
              > dzieci sa doskonałe - nie są.

              Nie zgodzę się. Dla mnie moja córka zawsze będzie najdoskonalsza i
              jednocześnie najwspanialsza i najukochańsza, a ma pewne problemy.
              Poza tym to co wedlug Ciebie jest doskonałe dla mnie może być
              nieinteresujące, nudne, brzydkie, nieciekawe, beznadziejne itd.
              • agamama123 Re: chore dziecko-odwiedziny 25.06.10, 21:13
                Tak, dla Ciebie właśnie taka będziesmile Ale np Twoja sąsiadka spojrzy na tą jej
                doskonałość ciut inaczej niż na zdrowe dziecko innej sąsiadki, prawda?
                Normą jest ogół, chore dzieci od tego ogółu odstają i nawet najsilniejsza
                rodzicielska miłość tego nie zmieni. Ważne jest więc to żeby ludzie w których
                otoczeniu urodzi się właśnie takie mniej doskonałe dziecko potrafili przyjąć je
                z należną mu godnością. Już pisałam - moi synowie mimo swojej znacznej
                omienności dla mnie są wyjątkowi - dla innych ta ich wyjątkowośc jest niestety
                tylko niedoskonałością.
    • przeciwcialo Re: chore dziecko-odwiedziny 25.06.10, 18:45
      Choroba genetyczna nie zniknie jak wysypka.
      Jesli rodzice chcą wizyt to jechac.
    • nastjaa Re: chore dziecko-odwiedziny 25.06.10, 20:36
      Tak jak większość radzę zadzwonić i zapytać wprost.
      Kiedy moja córka po urodzeniu 4 miesiące spędzila na intensywnej
      terapii mi pomagał kontakt z rodziną i znajomymi (lubię się wygadać
      a na forach jeszcze nie urzędowałam wink, natomiast moj mąż
      potrzebował się odizolować od znajomych i rodziny.
    • czar_bajry Re: chore dziecko-odwiedziny 26.06.10, 00:52
      Może zadzwoń do niej i pogadaj oraz uprzedź o zamiarach starszyznysmile
      • marminia Re: chore dziecko-odwiedziny 26.06.10, 11:30
        Zadzwoń, zapytaj. Myślę, że rodzice maluszka najlepiej wiedzą czy
        to dobry moment. Z rozmów z wieloma rodzicami mającymi
        niepełnosprawne dzieci wiem, że najgorsze było dla nich
        pozostawianie ich samym sobie, unikanie w rozmowach wszystkiego co
        dotyczy dziecka - tak jakby ono wcale nie istniało. No i z drugiej
        strony - pocieszanie, że mogło być gorzej (!), że każde dziecko
        jest doskonałe etc. Oni chcieli przede wszystkim normalności.
        Zresztą każdy przechodzi to inaczej i dlatego w miarę możliwości
        zapytaj.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka