Dodaj do ulubionych

Nie podróżuje, nie zwiedza

11.08.10, 09:55
Czy to, że ktoś nie podróżuje, nie zwiedza (bo nie chodzi mi o wczasy typu:
siedzę cały dzień nad basenem, na plaży), tworzy w waszych oczach jakiś
negatywny obraz takiej osoby? Czy w dzisiejszych czasach można nie być
ograniczonym poznawczo nie jeżdżąc po swoim kraju, nie będąc nigdy za granicą?
Obserwuj wątek
    • echtom Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 09:59
      Sama uwielbiam podróżować i zwiedzać, więc odbieram to jako coś
      dziwnego. Ale chyba wolę osobę, która nigdzie nie jeździ
      od "podróżnika", który spędza całe wakacje na plaży lub w kawiarni tongue_out
      • a1ma Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 17:10
        echtom napisała:

        > Sama uwielbiam podróżować i zwiedzać, więc odbieram to jako coś
        > dziwnego. Ale chyba wolę osobę, która nigdzie nie jeździ
        > od "podróżnika", który spędza całe wakacje na plaży lub w kawiarni tongue_out
        >

        W kawiarni?
        Ja kocham podróżować właśnie tak - szlakiem restauracji, kawiarni, winiarni,
        itp. - uważam, że to najprzyjemniejszy sposób poznawania świata big_grin
    • truscaveczka Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 10:01
      Nie smile Musiałabym mieć negatywny obraz siebie. Nie mam warunków na
      podróżowanie, nie zamierzam z tego powodu się załamywać. Oczywiście
      chciałabym porządnie zwiedzić Polskę ale to musi zaczekać na zmianę
      pewnych warunków.
    • e_r_i_n Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 10:04
      Dziwi mnie brak chęci (co innego, gdy brak możliwości) zobaczenia miejsc
      dalszych, niż ulica obok. Ale dla mnie oglądanie kraju i świata to przyjemność.
      Dla kogoś może przyjemnością nie być.
    • melmire Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 10:05
      Phi, o wiele gorszy obraz tworza* w moim wnetrzu ludzie ktorzy przez cale
      wakacje lataja z wywieszonym jezorem i rozpiska od jednego punktu do drugiego.
      Bo musza zaliczyc, bo trzeba korzystac, bo tego nie mozna nie zobaczyc. Pobudka
      o piatej rano i kurcgalopkiem w teren, czy sie chce czy nie smile


      *w rzeczywistosci zwisa mi to i powiewa, kazdy wypoczywa jak chce, byle innych
      nie zmuszal.
    • joanna_poz Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 10:05
      dziwi mnie taki brak ciekawości świata.

      i mam takich znajomych, którzy - w co trudno uwierzyć - nie byli
      nigdy za granicą (nie jest to kwestia braku finansów; po prostu nie
      czują potrzeby, chęci, ciekawości).
    • velluto Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 10:05
      Podobną estymą darzę tych nie jeżdżących nigdzie (z wyboru, nie konieczności) co
      tych, spędzających od lat wakacje w jednym miejscu. Brak ciekawości świata
      odbieram jako pewnego rodzaju ograniczenie.
      • elza78 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 12:51
        ciekawosc swiata nie ogranicza sie jedynie do checi ogadania nowych miejsc...
    • kali_pso Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 10:09

      Ja nie podróżuję po świecie bo mnie nie stać- nie uważam swojej
      osoby za "ograniczoną poznawczo"- to podobnie jak z
      określeniem "kura domowa" to stan umysłu przecieżwink

      Mam większą wiedzę o Meksyku niż znajoma, która niedawno stamtąd
      wróciła i miała kłopot z pokazaniem na mapie, gdzie byławinkp
    • moofka Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 10:10
      znam mase osob ktore nie jezdza po swiecie
      ogranicza ich prozaiczny brak kasy
      • echtom Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 10:18
        Ale wątek jest chyba o niejeżdżących z wyboru wink Ja też podróżuję
        mało i blisko ze względów finansowych i rodzinnych, ale ciekawość
        świata mam ogromną i weekend w Górach Świętokrzyskich czy SPN jest
        dla mnie świętem, które potem kontempluję przez cały rok - do
        następnego wyjazdu.
      • agaja5b Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 10:23
        Ja na przykład jeżdżę ciągle w to samo miejsce do mojej rodzinnej
        miejscowości bo jest dla mnie tym czym była Tara dla Scarlett, że
        też pokuszę się o takie porównanie. Kocham to miejsce i mój mąż też.
        A na zagraniczne czy dalsze podróże na razie nas nie stac i z małymi
        dziećmi nie jest to dla nas szczyt wypoczynku. A pojechać bym
        chciała w wiele miejsc , nie po to by zwiedzać tylko pobserwować ,
        poczuć atmosferę miejsca, nigdy z biurem podróży na planowaną
        objazdówę czy plażę pod hotelem. Apetyt rozbudzają we mnie książki,
        programy na discawery. Moja siostra sama sobie organizuje wyjazdy ze
        znajomymi i ja zawsze niecierpliwie czekam na jej relacje po
        powrocie,bo opowiada świetnie. Podobnie moja ciotka. Mam też
        znajomych co wyjeżdżają za granicę, zwiedzają ciekawe miejsca ale
        nic ciekawego od nich się nigdy nie dowiedziałam. A mnie osobiście
        pył na nogach ze starożytnych ruin wkurzałby podobnie jak i swojski,
        więc jeśli to ma być główny cel wyprawy to nie jechałabym wcale.
        • e_r_i_n Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 10:40
          agaja5b napisała:

          > nigdy z biurem podróży na planowaną objazdówę czy plażę pod
          > hotelem

          Biuro podróży nie zmusza do siedzenia na plaży pod hotelem wink
    • kamelia04.08.2007 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 10:11
      mnie z kolei dziwi, ze ktos wyjeżdża na Dominikane, martynike czy gwadelupę
      (francuskie departamenty zamorskie) chwali sie tym oczywiscie, a na miejscu
      siedzi przez całe 2 tyg. przed basenem albo na plaży oddalonej o 50m od hotelu.
      • nowi-jka Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 10:25
        ja chyba nie lubi etakich osób
        nie mam na mysli takich których ciekawi ale nie maja kasy - ja tez
        wiele nie podrózuje ale takich co to własnie 24h/dobe w hotelu
        mam taką jedną kolezanke - bardzo sie lubimy ale nie na wyjazdach
        jzu pomna wielu zgrzytom zebów na jej zachowanie nigdzie sie z nimi nei
        wybieramy
        kiedys dojechali do nas do Zakopanego na jeden dzien jak bylismy w
        Tatrach, juz załozylismy ze to bedzie dzien stracony na wycieczki
        górskie ale pogoda była piekna a cały pobyt nam mzyło i chciałam
        zebysmy chociaz wjechali(!) na Gubałowke i tam pili piwo i jedli
        obiady, desery i znów pili piwo i wiecie co usłyszałam? Ona juz tam
        kiedys była - tam nie ma nic ciekawego.

        Przestałam negocjować. Rzeczywiscie widok z gubałowki jest niczym przy
        krupówkach.
        Juz nie wspomne ze starcilismy tego dnia tyle co przez pozostałe 10 dni
        na wszystko i dojazd smile
        Historie o niej na wyjazdach mogłabym mnozyc ale po co smile
    • lilka69 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 10:14
      przeciez moze nie miec pieniedzy na podroze i zwiedzanie? czy to
      uwlacza?

      ja akurat wylacznie spedzam wakacje na zwiedzaniu-polski i zagranicy
      a nie leze na lezaku, nigdy nie bylam w tzw.cieplych krajach.
    • billy-jo Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 10:21
      W dzisiejszych czasch mozna wiele miejsc zobaczyc nie wychodzac z domu,
      przeczytac tysiace reportazy, zobaczyc zdjecia i filmy z kazdego niemal miejsca
      na ziemi i choc to nie to samo co byc tam to jednak nie ogranicza poznawczo.
      Osob niepodrozujacych, niezwiedzajacych nie oceniam negatywnie, nie interesuja
      mnie tez powody takiego postepowania.
    • mikas73 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 10:22
      Eee tam, nasi rodzice tak nie podróżowali i z ich pokolenia znam
      kilku bardzo ciekawych ludzi…

      Wiem, co innego brak możliwości a co innego brak chęci ale jednak
      nie skazywałabym od razu takiej osoby na inteligencką banicję…..

      Za to z rezerwą podchodzę do osób nie czytających, chociaż też nie
      zakładam z góry, że to ograniczone głupki… Taki leżący cały dzień na
      plaży z ksiażką w ręku? Czemu nie interesujący?...
      • mikas73 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 11:00
        Mogę dla przeciwwagi podać przykład „turystyki ograniczonych”.

        Są też tacy spragnieni wrażeń i rozwoju wewnętrznego, co specjalnie
        przyjeżdżają „zwiedzić” tereny powodziowe (pomimo, że trąbią o
        ograniczonym dojeździe). Ci „podróżnicy” chodzą pomiędzy wściekłymi
        teraz powodzianami, wzdychają : „jacieeee!!!”, „jezuuuu!!!”, robią
        sobie zdjęcia w przyciemnianych okularach, na tle rozwalonego domu,
        z uśmiechem na ustach.

        Są już przypadki szarpanin , wcale się nie dziwię.. a na wjeździe do
        miasta napis: „Tu nie ma co zwiedzać, wstęp wzbroniony, tu trzeba
        pomagać”.

        Tak więc niektórych podróże nie kształcą….
        • echtom Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 12:04
          To są hieny, nie turyści.
    • an_ni Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 10:29
      w dzisiejszych czasach to wlasnie jest sie wyjatkowo ograniczonym
      jesli majac mozliwosci (czy to finansowe czy zdrowotne czy
      organizacyjne) nie poznaje sie chocby wlasnego kraju
      do tego uwazam ze bardziej ograniczeni sa ci, ktorzy nie znaja
      wlasnego kraju za to byli X razy w tzw cieplych krajach, ale
      wylegiwali sie przy basenie betonowego hotelu żlopiac drinki z all
      inclusive
      a juz wyjatkowo ograniczeni sa rodzice, ktorzy woza swoje dzieci po
      tych cieplych krajach a nie pokazali im ani kawalka Polski a potem
      dzieciak w szkole dziwi sie ze w Polsce mamy gory, jeziora, morze a
      nawet pustynie i puszcze
      • christiea Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 10:59
        Jak dla mnie każdy sobie robi jak uważa, ale nieco dziwią mnie
        osoby, które mając możliwości i środki albo nigdzie się nie ruszają
        albo wkoło w to samo miejsce. No ale ich sprawa wink Mój kuzyn z żoną
        są z tego gatunku, wakacje od x lat w Juracie, dłuższe weekendy
        zawsze w domu, mieszkają na mazowieckiej wsi. Ich 6-letnia córka nie
        wiem czy choć raz w życiu w kinie była. Jak jadą do Warszawy to
        tylko po zakupy, dziecko zostawiają u dziadków.
        My z moim chłopem zawsze jeździmy w różne miejsca, jak już byliśmy
        we Władysławowie to potem pojedziemy do Augustowa, albo do Krynicy
        itd. Chcemy jak najwięcej zobaczyć. Na wojaże zagraniczne nas nie
        stać póki co, ale Polskę lubimy zwiedzać. Jest wiele miejsc, które
        bardzo bym chciała zobaczyć.
    • nisar Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 10:53
      Zakładając sytuację: osoba ma wszelkie możliwości podróżowania i
      zwiedzania ale tego nie robi, to tak, dziwi mnie to. Dziwi mnie brak
      ciekawości świata. Są natomiast przypadki, kiedy osoba ma możliwości
      nie ma chęci, ale nie odbieram tego negatywnie, bo znam ją na tyle,
      żeby wiedzieć, że pasjonuje się czymś innym, co tak ją zajmuje, że
      na nic innego nie ma np. czasu.
    • judytak Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 10:58
      to zależy

      bo jeśli "nie podróżuje, nie zwiedza", ale robi inne ciekawe rzeczy,
      to wszystko z takim człowiekiem w porządku

      nie można lubić wszystkiego ;o)

      a jeśli "nie podróżuje, nie zwiedza", a tylko siedzi przed
      telewizorem, albo chodzi na piwo,
      to takiego uważam za nudnego

      pozdrawiam
      Judyta
    • malila Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 11:07
      Nie. Dla mnie ton ie jest żadne kryterium oceny. Znam ograniczonych
      zwiedzaczy i ludzi mało wyjeżdżających z otwartymi umysłami i
      szerokim polem widzeniawink
      • des4 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 11:16
        a co jak ktoś lubi odpoczywać na plaży/nad basenem z ksiazką w ręku
        i zimnym piwkiem przy boku i walą go ruinki ogladane w 40-stopniowym
        upale??? tez jest godzien pogardy bo nie zapodaje jedynie słusznego
        politpoprawnego modelu turystyki?
        • kamelia04.08.2007 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 11:37
          des4 napisał:

          > a co jak ktoś lubi odpoczywać na plaży/nad basenem z ksiazką w ręku
          > i zimnym piwkiem przy boku i walą go ruinki ogladane w 40-stopniowym
          > upale???


          własnie 2 lata temu tak spedzałam urlop, upał 40 stopni (Andaluzja), a zamiast leżec na costa del sol, to łazilismy po ruinach mauretańskich i innych skałach na Gibraltarze.
          Meczace było - przyznam, bo jeszcze do tego byłam w ciazy, ale zaopatrzylismy sie w czapki, wode mineralna, krem z filterm i sie łaziło po tej Sewilli, Granadzie. Taka Sewilla to jest urbanistycznie przygotowana do upalnej pogody, uliczki sa waskie, a domy sa wysokie, dzieki temu jest cień. Chodząc takimi wąskimi uliczkami w cieniu mozna duzo pozwiedzać. Co innego Paryz, tu juz jest gorzej na takich polach elizejskich
          • d.o.s.i.a Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 11:47
            Dla mnie wakacje, jakie opisujesz to horror. Wiem, bo sama przezylam
            ta Andaluzje (lacznie z Giblartarem), bo mi sie jeszcze wtedy
            wydawalo, ze na tym polega spedzanie wakacji smile Jedyny plus tego
            wyjazdu to bylo lazenie po Sierra Nevada, gdy zapuscilismy sie w
            jakies odmety gorskie i nocowalismy w schronisku w gorach.
            • atenka11 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 21:46
              O dokladnie tak samo i jeszcze kilka nocy na kepmingu w gorach,
              chyba w Treveles, gdzie w basenie lodowata woda.nocownie w malych
              pensjonatach np w Granadzie.
              Duzo zwiedzalam w czasach przed dzieckiem , planuje dalej jak
              dzieciecie odchowam.
              Z dzieckiem zwiedzanie jest koszmarem i nie mam zadnych wyrzutow
              wybierajac leniuchowanie w dobrym hotelu z aquaparkiem. Choc nie
              jest zaspakajanie ciekawosci swiata, a raczej komfortowego nic nie
              robienia.
              Nie dziwia mnie ludzie nie zaintersesowani zwiedzaniem (zabytkow,
              cudow przyrody, czy regionalnych zaulkow i kanjpek). Szanuje ich
              odmienne potrzeby.
          • des4 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 11:48
            pozwiedzać można, zwlaszcza w lipcu/sierpniu z malymi dziecmi, które
            jak wiadomo szczególnie są zainteresowane zwiedzaniem ruin i innych
            dziwow architektonicznych i olewają plażę, basen, lody i inne
            przyziemne badziewne atrakcje dla turysty nie czytjącego forum emama
        • d.o.s.i.a Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 11:44
          Mnie smiesza ludzie, ktorzy wyrywaja dwa tygodnie urlopu w roku,
          wysupluja ostatnie oszczednosci z kieszeni i zamiast spedzic ten
          czas na plazy, na lezaku, w lesie, z ksiazka, z drinkiem w dloni,
          patrzac na horyzont, chodzac po gorach, wioslujac lodka, czy inaczej
          RELAKSUJAC SIE, to zapieprzaja w kurzu i upale od rana do nocy, zeby
          zwiedzic wszystkie ruiny i koscioly w okolicy i coby wyjazd
          sie "zwrocil" turystycznie i coby duzo zdjec narobic pod jaka
          piramida sie stalo, albo pod jakim kosciolem.

          Owszem, fajnie jest przejsc sie po miescie, poogladac, ale mozna to
          zrobic na luzaka saczac od czasu do czasu piwo w kawiarni. Wakacje
          to przede wszystkim dla mnie okres wypoczynku i obserwowania ludzi i
          kultury, a nie zaliczania punktow na mapie. Wiec z jednej strony
          uwazam, ze wyjezdzac trzeba, aby poszerzyc horyzonty, z drugiej
          strony jesli to maja byc wycieczki objazdowe w stylu polskim to
          zdecydowanie wolalabym spedzic ten czas na wsi w Polsce.
          • echtom Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 12:11
            Chodzenie po górach, wiosłowanie łódką, kajakiem, żeglowanie to
            akurat fajne formy wypoczynku. Nie ma obowiązku zwiedzania kościołów
            i ruin. Moim pomysłem na koniec zeszłorocznych wakacji był 20-
            kilometrowy spacer plażą z Łeby do Czołpina.
            • des4 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 12:21
              z 2-letnim dzieckiem? w 40-stopniowym upale typowym dla Bałtyku?
              • echtom Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 12:27
                Z 2-letnim dzieckiem jeździłam do babci na wieś. Od urodzenia
                pierwszego do odchowania najmłodszego nie wypuszczałam się na dalsze
                trasy przez 11 lat. Des, my tu nie rozmawiamy o oczywistych
                ograniczeniach typu brak kasy, małe dzieci czy gadzina w domu do
                nafutrowania, tylko braku ciekawości świata mimo możliwości jego
                poznawania.
          • nowi-jka Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 12:27
            d.o.s.i.a zgadzam sie z Toba chociaz ja raczej z tych biegajacych tzn
            ja tez lubie plaze i lezenie plackiem i czytanie na polanie ale 2-3
            dni, czwartego dnia bezczynnosci umieram dlatego tak rozkładam lezenie
            z bieganiem zeby mnie nei znudziło jedno i nie zmeczyło drugie
            I wiesz co jest róznica chodzby w tym ze szukasz knajpki gdzie
            chodza "miejscowi" zeby troche sie zblizyc z mieszkancami niz
            nieopuszczanie hotelu bo jak raz drinka wypije na miejscu to mi si eni
            eoplaca bo w hotelu w cenie
            • d.o.s.i.a Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 12:46
              A ja zwlaszcza lubie ten "czwarty dzien bezczynnosci", bo dopiero
              wtedy wlasnie czuje, ze puscily mi wszystkie nerwy, motor w dupie
              sie wreszcie wylaczyl i oto nastal spokoj. I dopiero wtedy
              przeciagam sie na lezaczku i saczac kawusie decyduje na spokojnie,
              czy nie mam przypadkiem ochoty wyskoczyc dzis na kolacje "na miasto"
              i przy okazji zobaczyc jakas ladna ruinke. Rowniez dlatego na
              wakacje zabieram zawsze ze 2 grubiaste ksiazki, ktore moge czytac
              godzinami i dniami i zapomniec o bozym swiecie i nie czuc takiego
              bata nad soba, ze "trzeba sie ruszyc i cos robic". Wbrew pozorom
              takie oderwanie od zabiegania jest od czasu do czasu potrzebne. Z
              drugiej strony jezdze rowniez na wakacje ekstremalne, gdzie z
              plecakiem przeciskam sie przez dzungle w blocie po kolana. I uwazam,
              ze ubogaca mnie to intelektualnie bardziej niz wlasnie takie latanie
              po wszystkich kosciolach w Wenecji itp.

              I to, i to jest imho potrzebne, ale ruszac w swiat po prostu TRZEBA
              od czasu do czasu. Nie mozna calego zycia spedzic na trawniku przed
              domem, bo czy sie chce, czy nie to w jakis sposob ogranicza.
          • anias29 d.o.s.i.a. 11.08.10, 15:08
            > Mnie smiesza ludzie, ktorzy wyrywaja dwa tygodnie urlopu w roku,
            > wysupluja ostatnie oszczednosci z kieszeni i zamiast spedzic ten
            > czas na plazy, na lezaku, w lesie, z ksiazka, z drinkiem w dloni,
            > patrzac na horyzont, chodzac po gorach, wioslujac lodka, czy inaczej
            > RELAKSUJAC SIE

            Hehe d.o.s.i.a., ostatnie o czym marzę podczas 2-tygodniowego urlopu, to właśnie
            RELAKSOWANIE SIĘ wink
            Relaksować się to ja mogę w weekend na działce, a podczas urlopu uwielbiam
            zwiedzać i poznawać, najchętniej zamki/ruiny/starówki, z tym że nie robię tego
            podczas upałów, tylko w przyjemnej temp. 20-kilku stopni i nie na objazdówkachwink
            Nie wiedziałam, że moje zwyczaje mogą kogoś śmieszyć - człek się uczy całe życiewink
            • d.o.s.i.a Re: d.o.s.i.a. 11.08.10, 16:36
              > ostatnie o czym marzę podczas 2-tygodniowego urlopu, to właśni
              > e> RELAKSOWANIE SIĘ wink

              Co kto woli... Slonce, ja mam odpowiedzialna, nerwowa prace, w
              dodatku mieszkam w stresujacym miescie i jestem zazwyczaj tak
              nakrecona, ze naprawde weekend na niewiele sie zdaje w kwestii
              regeneracji. Od lat mam sprawdzone dwie metody kompletnego
              zresetowania zwojow mozgowych: przedzieranie sie przez dzungle, albo
              gory badz inne ekstremalne dziwa natury, albo ksiazka, lezak i drink
              w pieciogwiazdkowym hotelu gdzies na uboczu. Przy okazji zobaczylam
              pewnie wiecej miejsc na swiecie niz mnie o to podejrzewasz, ale nie
              robie tego z wywieszonym jezorem od rana do nocy szorujac bruki i
              mietolac przewodnik.

              Smiesza mnie ludzie, ktorzy nie potrafia nawet na ulopie odpoczac. I
              tylko tyle napisalam. Mysle, ze Ty z kolei nie zrozumialas puenty.
              • anias29 Re: d.o.s.i.a. 11.08.10, 17:07
                > Slonce, ja mam odpowiedzialna, nerwowa prace, w
                > dodatku mieszkam w stresujacym miescie i jestem zazwyczaj tak
                > nakrecona, ze naprawde weekend na niewiele sie zdaje w kwestii
                > regeneracji.

                Słońce, właśnie, TY tak masz, ale inni może tak nie mają i szkoda im 2-tygodniowego urlopu na RELAKSOWANIE SIĘ, skoro tego nie potrzebują.

                > zobaczylam pewnie wiecej miejsc na swiecie niz mnie o to podejrzewasz

                O nic Cię nie podejrzewam, bo Cię kompletnie nie znam.

                > nie
                > robie tego z wywieszonym jezorem od rana do nocy szorujac bruki i
                > mietolac przewodnik.

                Ty tak tego nie robisz, ale może inni po prostu lubią w ten sposób się urlopować - np. ja, aczkolwiek bez wywieszonego jęzora, ale owszem, uwielbiam przez cały tydzień z przewodnikiem w ręku nieśpiesznie zwiedzać sobie wielkie miasto.




                • d.o.s.i.a Re: d.o.s.i.a. 11.08.10, 17:22
                  > Słońce, właśnie, TY tak masz, ale inni może tak nie mają i szkoda
                  im 2-tygodnio
                  > wego urlopu na RELAKSOWANIE SIĘ, skoro tego nie potrzebują.


                  Nie pozostaje mi nic innego tylko powinszowac takim szczescia. Ze
                  maja lekka prace, badz w ogole nie pracuja, skoro na urlopie
                  wypoczynek im zbedny.


                  > Ty tak tego nie robisz, ale może inni po prostu lubią w ten sposób
                  się urlopowa
                  > ć - np. ja, aczkolwiek bez wywieszonego jęzora, ale owszem,
                  uwielbiam przez cał
                  > y tydzień z przewodnikiem w ręku nieśpiesznie zwiedzać sobie
                  wielkie miasto.


                  Ale ja Ci juz drugi raz tlumacze, ze mi chodzi o tych z wywieszonym
                  jezorem.
                  • anias29 Re: d.o.s.i.a. 11.08.10, 19:27
                    > Nie pozostaje mi nic innego tylko powinszowac takim szczescia. Ze
                    > maja lekka prace, badz w ogole nie pracuja, skoro na urlopie
                    > wypoczynek im zbedny.

                    Dzięki;P

                    > Ale ja Ci juz drugi raz tlumacze, ze mi chodzi o tych z wywieszonym
                    > jezorem.

                    No dobrze, ale co właściwie masz do tych z jęzorem? Skoro lubią, niech latają,
                    czemu zaraz "śmieszą" - w tym kontekście to słowo ma pejoratywne zabarwienie ihmo.
                  • echtom Re: d.o.s.i.a. 11.08.10, 20:25
                    > Ale ja Ci juz drugi raz tlumacze, ze mi chodzi o tych z wywieszonym
                    > jezorem.

                    Tak dokładnie obserwujesz, że na pierwszy rzut oka widzisz, kto z jęzorem, a kto niespiesznie? smile
                    • d.o.s.i.a Re: d.o.s.i.a. 12.08.10, 00:37
                      > Tak dokładnie obserwujesz, że na pierwszy rzut oka widzisz, kto z jęzorem, a kt
                      > o niespiesznie? smile


                      To jest bardzo specyficzny typ turysty, wyrozniajacy sie i bardzo licznie
                      reprezentowany, przez co latwy do zaobserwowania.
          • martishia7 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 16:35
            To są dwie zupełnie różne formy wypoczynku i naprawdę można lubić obie. Coś dla
            ciała, coś dla ducha. Gdy mogę się zajeździć na rowerze tak, że nie czuję nóg i
            tyłka, a do łóżka padam o 9 wieczorem, to gdzieś w przerwie uświadamiam sobie,
            że nie pamiętam co się działo ostatnio w pracy i w ogóle ani razu o tym nie
            pomyślałam w ciągu dnia. I to jest piękne. Innym razem dopcham się w muzeum do
            obrazu ulubionego artysty, siadam przed nim i włącza mi się widzenie tunelowe.
            Ludzie znikają, widzę tylko to co jest przede mną i napawam się tym, że jest
            piękne. Można lubić każdą opcję bądź ich dowolną kombinację. Rzecz gustu.
            • d.o.s.i.a Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 16:41
              Alez ja sie zgadzam. Pisalam o ludziach, ktorzy bezmyslnie zaliczaja
              od rana do wieczora wszystkie zabytki i koscioly w miescie,
              zagryzajac kanapka wysuplana z plecaka i popijajac butelka cieplej
              wody, po to zeby zobaczyc jak najwiecej i napstrykac fotek. W
              miedzyczasie robia burde w hotelu, bo nie ten pokoj dostali,
              zarzynaja przewodnika, wynosza jedzenie ze szwedzkiego stolu i maja
              pretensje, ze piramidy za male, bo w przewodniku inaczej pisali.
              Mysle, ze nie zrozumialyscie przekazu.
        • kamelia04.08.2007 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 12:54
          des4 napisał:

          > a co jak ktoś lubi odpoczywać na plaży/nad basenem z ksiazką w ręku
          > i zimnym piwkiem przy boku i walą go ruinki ogladane w 40-stopniowym
          > upale???


          każdy robi tak jak lubi. Ja wole te ruiny, bo po prostu podrózuje nie tak
          czesto, jak bym chciała i lubie ogladac inne ruinki, pałace, stare miasta -
          wiadomo o co chodzi. Lubie tez połazic po parkach narodowych, az mi nogi wejda w
          tyłek.

          jak ktos lubi z ksiazką i z piwem to jego sprawa, ludzie sa rózni, nie wszystkim
          musi sie podobac to samo.

          Dziwi mnie tylko, że ktos wyjeżdża na druga pólkule, leci kilkanascie albo nawet
          i 25 godzin w jedna stone samolotem, by lezec nad tym basenem/kawałkiem plazy,
          nie ciekawi go kawałek tego innego swiata. To juz taniej i szybciej jest w
          Bułgarii, Chorwacji, Grecji, celeowo nie wyliczam wakacji nad Bałtykiem, bo
          pogoda trudna do przewidzenia, a cena czasmi/czesto nijak sie ma do jakości.
          • echtom Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 12:59
            > Dziwi mnie tylko, że ktos wyjeżdża na druga pólkule, leci
            kilkanascie albo nawet i 25 godzin w jedna stone samolotem, by lezec
            nad tym basenem/kawałkiem plazy, nie ciekawi go kawałek tego innego
            swiata.

            Mnie też to dziwi i podejrzewam taką osobę o zwykły snobizm.
            • d.o.s.i.a Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 13:19
              > Mnie też to dziwi i podejrzewam taką osobę o zwykły snobizm.
              >


              No dziewczyny, dajcie spokoj. Snobizm? Bo ktos chce po prostu miec
              swiety spokoj i po to jedzie na druga polkule, zeby po prostu
              polezec, a nie miec jakies zabytki do zwiedzania pod nosem?

              Ja uwazam, ze to po stokroc bardziej ubogaca i pozwala poznac klimat
              miejsca niz zagladanie we wszystkie jego zakamarki.

              Marze o wynajeciu willi gdzies na srodku oceanu, na prywatnej
              wyspie, na ktorej bede tylko ja. Nie stac mnie na to na razie, ale
              kiedys, moze. Czy to jest snobizm? Nie sadze.
              • echtom Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 13:42
                > Ja uwazam, ze to po stokroc bardziej ubogaca i pozwala poznac
                klimat miejsca niz zagladanie we wszystkie jego zakamarki.

                Poznać klimat miejsca? Leżąc na ogrodzonej plaży dla turystów?
                Klimat miejsca się poznaje ogladając okolicę i patrząc, jak żyją
                ludzie. A jeśli ludzi nie ma, to patrząc, jak żyje przyroda wink
                Sorry, nie odmawiam nikomu prawa do realizowania jego potrzeb, ale
                tak zwyczajnie po ludzku nie potrafię zrozumieć, na ile leżenie na
                wypożyczonym leżaku ubogaca bardziej niż leżenie we własnym łóżku.
                • d.o.s.i.a Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 13:51
                  > Poznać klimat miejsca? Leżąc na ogrodzonej plaży dla turystów?


                  No, ale my nie mowimy o wakacjach w podrzednym hotelu w Turcji z
                  kawalkiem plazy, a o drugiej polkuli. Ja pod tym widze jednak
                  Karaiby, Polinezje, Mauritius albo inne wyspy, samotne wyspy posrod
                  oceanu, domki posrod dzikich plaz. I wtedy ma sie i klimat i
                  przyrode i tubylcow. Nie wierze, ze nie chcialabys spedzic takich
                  dwoch tygodni w innym swiecie, a wolalabys wydreptywac po raz
                  kolejny Akropol.


                  ---------

                  A po co tu jakaś logika, racjonalizm, konkrety? Katolikowi styka jak
                  jest patetycznie i lekko mrocznawo.
          • d.o.s.i.a Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 13:14
            > Dziwi mnie tylko, że ktos wyjeżdża na druga pólkule, leci
            kilkanascie albo nawe
            > t> i 25 godzin w jedna stone samolotem, by lezec nad tym
            basenem/kawałkiem plazy,
            > nie ciekawi go kawałek tego innego swiata.


            Bo moze jest w tym miejscu juz po raz n-ty i tym razem chce po
            prostu wpatrywac sie w morze przez dwa tygodnie.
            Dla mnie po to sa wyjazdy na druga polkule, aby wlasnie poczuc sie w
            innym swiecie, zlamac wszelka rutyne w zachowaniu, poczuc sie jak
            Leonardo DiCaprio na rajskiej plazy.

            • dynema Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 14:25
              > Dla mnie po to sa wyjazdy na druga polkule, aby wlasnie poczuc sie
              w
              > innym swiecie, zlamac wszelka rutyne w zachowaniu, poczuc sie jak
              > Leonardo DiCaprio na rajskiej plazy.

              Teraz na tej plazy aby moc poczuc sie w innym swiecie to trzeba
              uciekac przed 8:00 rano bo wtedy zaczynaja przyjezdzac motorowki z
              tymi ktorzy lubia zwiedzac to co znalezli w ksiazkach typu
              LonelyPlanet wink. Noc tam spedzona - bezcenna, wspaniale przezycie,
              widok kilku tysicy ludzi ktorzy zjawili sie krotko po 8:00 i rzedow
              lodzi motorowych przy brzegu rowniez, ale w inny sposob wink

              Polecam raczej inne okoliczne wyspy - sa takie gdzie jest jak u
              Leo,lacznie z komunami ludzi z krajow zachodnich, tylko bez
              mafiozow...chyba... wink

              Ja kupuje ksiazki typu LP i sa one zazwyczaj dla mnie
              antyprzewodnikiem, szczegolnie polecane w nich "prawdziwe"
              i "klimatyczne" miejsca.

              Osoby, ktore wlasnie jezdza przez pol swiata aby zwiedzac zabytki w
              tlumie zachodnich turystow i zakupic po drodze koszulke "I love
              Mexico" ktora jest "Made in China" dziwia mnie troche, ale ani
              bulwersuja ani szokuja, bo temat mnie tak nie rusza.

              Lepiej wynajac dom i zapytac sasiada co tez poleca obejrzec w
              miescie/regionie - to jest bardziej w moim stylu.
    • na_pustyni Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 11:40
      Tworzy. U mnie w rodzinie jest małżeństwo, które co roku jeździ na
      miesiąc nad morze do tego samego ośrodka. Ona jeżdziła tam już jako
      dziecko, więc się nastukało ze 30 lat, jak nie więcej wink Dziwi mnie
      brak ciekawości świata.
      • annamariamuff Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 12:29
        na_pustyni napisała:

        > Tworzy. U mnie w rodzinie jest małżeństwo, które co roku jeździ na
        > miesiąc nad morze do tego samego ośrodka. Ona jeżdziła tam już
        jako
        > dziecko, więc się nastukało ze 30 lat, jak nie więcej wink Dziwi
        mnie
        > brak ciekawości świata.

        To tak jakbys o mnie pisalawink) Wprawdzie nie od 30 lat a od 6 lat a
        jezdze na tydzien. Powodow jest kilka maz ma wlasna dzialalnosc wiec
        urlopy moze brac ale krotkie tygodniowe jedziemy wiec w konkretne
        miejsce ,blisko domu aby poleniuchowac i odpoczac na plazy. Miejsce
        mamy sprawdzone ,blisko domu 260km jedziemy poleniuchowac wiec nie
        mamy potrzeby zmiany miejsca bo repertuar wszedzie bylby taki
        sam.Rano moze , po poludniu basen, wieczorem frutti di mare .
        Jeszcze jest inny powod stalego miejsca mam trojke dzieci najstarszy
        17 lat i w tym konkretnym miejscu wypracowal sobie grupke przyjaciol
        wiec nastolatek szczeliwy i ja rowniez.Nie mam jeczacego znudzonego
        starszaka.
        Mamy zamiar pojedzic jeszcze kilka lat poki najstarszy bedzie chcial
        sie z nami wybrac.
        • annamariamuff Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 12:31
          annamariamuff napisała:


          > sam.Rano moze
          Mialo byc morze
          , po poludniu basen, wieczorem frutti di mare .
          >
    • osa551 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 11:45
      Zdjęcie pod każdym pomnikiem i latanie z wywieszonym ozorem od zabytku do
      zabytku nie świadczy o poziomie i klasie człowieka.

      Każdy spędza wolny czas, tak jak mu się podoba. Wrażenia z obserwacji Polaków
      zwiedzających w tym roku pewien znany zakątek świata - "niezapomniane". Lepiej,
      żeby takie buraki z kraju nie wyjeżdżały, bo mi wstyd za nich po prostu.

      To, że ktoś podróżuje i zwiedza nie świadczy o niczym. Można być ograniczonym po
      każdym względem i jeździć po całym świecie.
    • crises Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 11:50
      Tak. Ktoś taki na starcie ma u mnie punkty ujemne.

      Tak samo jak nieczytający.
      • matsuda a jaka jest różnica między 11.08.10, 11:56
        podróżnikiem a akwarystą dajmy na to? Jeden lubi to-drugi tamto.
        • crises Re: a jaka jest różnica między 11.08.10, 11:58
          Dla mnie taka, że akwarystyka mnie kompletnie nie interesuje, a
          podróże owszem, więc z podróżnikiem pogadam, a akwarystą nie będę
          mieć o czym.
          • matsuda i vice versa 11.08.10, 12:03
            dla akwarysty podróżnik też nie będzie ciekawym rozmówcą, ale czy pomyśli o nim
            z pogardą jako o człowieku?!
            • carrymoon Re: i vice versa 11.08.10, 12:27
              matsuda napisała:

              > dla akwarysty podróżnik też nie będzie ciekawym rozmówcą, ale czy
              pomyśli o nim
              > z pogardą jako o człowieku?!

              moim zdaniem mylisz się.

              Podróżnik z akwarystą ma o czym rozmawiać. O rybkach pochodzących z
              innych stron świata bądź o naszych rodzimych. O warunkach ich życia,
              cechach, które związane są np tylko i wyłącznie z danym regionem.

              Człowiek otwart zawsze znajdzie coś o czym można wspólnie
              porozmawiać.

              Taki lubię podróżówać, zwiedzać. Nawet jadąc nad nasze morze tak
              ustalam trasę by po drodzę zwiedzić kilka miejsc.

              Dziwnym dla mnie jest ktoś kto mimo możliwości nie zainteresował się
              choćby swoim najbliższym otoczeniem. A jeśli jeszcze dodatkowow nie
              ma innych zainteresowań to...... wole inne towarzystwo
          • elf_15 Re: a jaka jest różnica między 11.08.10, 16:43
            Jak to nie będziesz miała o czym? Ty mu opowiesz o swoich zainteresowaniach,
            podróżach. On Tobie o swojej pasji. Dla mnie to jest właśnie brak ciekawości
            świata, ciekawości innych ludzi, jeśli z góry uważasz, że z takim człowiekiem
            nie będziesz miała o czym porozmawiać.
            • crises Re: a jaka jest różnica między 11.08.10, 18:07
              Nieee, za mało punktów wspólnych. Rybki generalnie mi wiszą, czy są
              z Madagaskaru, Nowej Zelandii czy innej Sumatry, więc jak gdzieś
              jestem, to tamtejsze rybki mam w poważaniu. Ale np. chętnie gadam z
              archeologami, bo ruiny lubię.
    • nika_75 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 11:55
      Nie uważam, bo musiałabym mieć złe zdanie o samej sobie smile
      Przecież o człowieku, jego wewnętrznej atrakcyjności świadczy 1500 wrodzonych i
      nsbytych cech, a nie to, ile zabytków i "cudów świata' w życiu widział..
      Wkleję własną wypowiedź z innego wątku, bo nie chce mi się drugi raz pisać tego
      samego smile

      Chińczycy mawiają: "Jest człowiek krzak i człowiek wiatr".

      Od zawsze gdy nadchodzi sezon urlopowy i rozpoczyna się tematyka
      towarzysko-rodzinna "dokąd w tym roku" dostaję szczękościsku. Pakowanie,
      rezerwacja, podróżowanie, hotele, rajskie plaże, gorące klimaty, zwiedzanie,
      opalanie, wypoczywanie, fotografowanie, wszystko to przyznam się Wam szczerze,
      składa mi się na jeden wielki wakacyjny PRZYMUS. I słowo honoru, żaden to brak
      ciekawości świata, lubię czytać, lubię kanały typu National Geographic, ale
      obowiązkowy urlop pod palmami nie kojarzy mi się żadnym wypadku z poznawaniem
      wyjątkowych miejsc na kuli ziemskiej. Kojarzy mi się z jakąś nieznośna katorgą.
      Po tysiąckroć zawsze wolę połazić po naszym poczciwym lesie, pojeździć na
      rowerze, popływać w jeziorku. To moje wymarzone wakacje. Zadnych wojaży. Taki ze
      mnie krzak.
      I tylko z rodziną problem..
    • cherry.coke Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 12:05
      kropkacom napisała:

      > Czy to, że ktoś nie podróżuje, nie zwiedza (bo nie chodzi mi o wczasy typu:
      > siedzę cały dzień nad basenem, na plaży), tworzy w waszych oczach jakiś
      > negatywny obraz takiej osoby? Czy w dzisiejszych czasach można nie być
      > ograniczonym poznawczo nie jeżdżąc po swoim kraju, nie będąc nigdy za granicą?

      Zalezy. Moj niemaz nie mial nawyku podrozowania, bo tak zostal wychowany. Jego
      rodzina nie byla bardzo zamozna, byli tez raczej "osiadli" z charakteru i nie
      byl za granica do 20 roku zycia. Ja zawsze bylam bardziej ciekawska i musialam
      go troche zaktywizowac, przy czym wciagnal sie i teraz sam wyszukuje miejscowki,
      bo mial te "ciekawosc swiata", tyle ze uspiona. Ale gdyby byl "osadnikiem"
      kompletnym i z wyboru, to mogloby mi to przeszkadzac, nie wiem.

      Na tym przykladzie widac zreszta spory wplyw komunizmu na wygaszanie checi
      podrozy - nie bylo jak, to sie siedzialo i o tym nie myslalo. Jego rodzice
      dopiero teraz zaczeli bardziej aktywnie jezdzic po Polsce w celach czysto
      rozrywkowych i wyraznie sprawia im to przyjemnosc.
      • des4 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 12:11
        a jak to się stało, że komunizm nie wygasił chęci podrozowania u
        ciebie? łatwiej dostawalas paszport niż przeciętny mieszkaniec
        peerelu?

        ciekawe...
        • echtom Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 12:19
          Co w tym ciekawego? Większość ludzi dostawała paszporty, tylko
          trzeba było odstać swoje w kolejce, tak samo po wizę. Sama w 1985
          roku koczowałam pod włoską ambasadą ponad miesiąc, ale się udało.
          • des4 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 12:20
            większośc tak, po odpowiedniej dawce standardowych upokorzeń,
            natomiast całkiem spora mniejszośc miała szlaban na wyjazdy...
            • cherry.coke Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 12:28
              Paszport to nie byl problem (choc fakt czekalo sie dlugo i pamietam, ze rodzice
              pilnowali ich jak oka w glowie), tylko kasa i brak jezykow. Mysmy mieli to
              szczescie, ze mielismy rodzine za granica, a moja matka znala angielski, co w
              jej pokoleniu wcale nie bylo takie czeste. Jego rodzina niestety tych atutow nie
              miala. Zreszta ja bralam udzial w olimpiadach z geografii, a on z matematyki smile
      • crises Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 17:54
        > Moj niemaz nie mial nawyku podrozowania, bo tak zostal wychowany.
        > Jego rodzina nie byla bardzo zamozna, byli tez raczej "osiadli" z
        > charakteru i nie byl za granica do 20 roku zycia.

        To tak jak mój. Jego rodzice najpierw byli biedni, potem bogaci, ale
        zapieprzający tak, że nie mieli na nic ani czasu, ani siły, a potem
        umarli, i za młodu nie złapał bakcyla podróżowania, a po raz
        pierwszy wyjechał za granicę mając jakieś 24 lata. Ze mną się
        wdrożył i podróżowanie z nim jest absolutnie fascynujące, nawet w
        miejsca, gdzie ja już byłam. Ma ogromną ciekawość świata i taką
        świeżość spojrzenia, że czasem przypomina to pokazywanie pierwszej
        biedronki dwulatkowi.
    • kamelia04.08.2007 żyjesz w wirtualnym świecie? 11.08.10, 12:11
      owszem mozna byc tak ograniczonym i nie być nigdzie zagranicą ani w nawet kraju. Mozna miec za mało kasy, mozna nie miec z kim, mozna nie miec takich nawyków z domu, duzo jest mozliwosci.

      Podróże tez kosztuja, to chyba oczywiste i to niemało. Czy to weekend nad morzem czy tez urlop dwutygodniowy. Nawet jednodniowy wypad też.

      Za urlop 2 tygodniowy płacimy z reguły 2 tys. euro, nie ma tu luksusów, wynajecie małego domu - max. 4 osobowego - we Francji, bo tu mieszkam, kosztuje czasem i 600 euro za tydzień (zalezy od sezonu) - my akurat szukamy tanszych, a przeciez do tego trzeba cos jeść. Do tego dochodzi podróż, opłata za autostradę, wejscie gdzies tu i tam. restauracja raz na tydzień.

      Co do wzgedów pozafinansowych. Mozna mieszkac na wsi, byc rolnikiem i mieć gospodarstwo rolne. Czy mam ci mówic, że w lecie sa zniwa, a w ogóle na wsi to cały rok jest robota, chocby dlatego, że kury, swinie, krowy muszą jeśc codziennie (krowy trzeba wydoić jeszcze), wiec znalezienie kogos na zastepstwo chocby dwudniowe jest wyczynem.
      Wyjeżdżaj tu sobie rodzinnie nad morze albo w góry na narty.

      Mieszkałam w dziecinstwie na osiedlu domków jednorodzinnych (lata 80-te i kawałek 90-tych), tam wojaży nie było, bo brak przyzwyczajeń, bo pokolenie wychowane na wsi, dostało od rodziców pieniadze na domek w miescie, przyzwyczajenia zostały, niektórzy to nawet mieli jeszcze kawałek ziemi na wsi do obrobienia po pracy. Wyjazdy to było wielkie olala, albo fanaberia/rozrzutnosc (bo przecież zawsze tzreba było albo na samochód zbierac, albo na remont, albo na to i owo), albo sie nie dało wyjeżdzać, bo w domu były psy koty i ktos to karmic i wypuscic musiał. Tak sie spedzało czas, jako dzieci latalismy po tych nieutwardzonych ulicach całe wakacje nudząc sie oczywiście. Pokolenie moich rodziców takie było i tak tez nam czas płynał, tearz moje pokolenie stara sie ruszyc z miejsca w lecie, bo ta zgrzebnosc z dziecinstwa im srednio odpowiada.

      Inny powód, to np. ktos jest sam, wyjedź sama na zorganizowana wycieczkę. Niby "twój styl" napisze, ze powstaja biura dla singli, owszem jedno w W-wie i w Poznaniu i jeszcze i innym duzym miescie i to wszystko. Cała reszta to biura typowe. Wierz mi, jak jestes sama na takiej wycieczce, to nie licz, ze kogos poznasz. Ludzie jezdża albo parami, albo rodzinami i maja w nosie singli.
      Wyjazd samotny w nieznane - nie dziekuję.
      Inny powód, jak zarabiasz 1700 zł brutto (i to w W-wie, wcale nie jest to rzadkie), to sobie podrózuj, nawet jesli te wszystkie "pienieadze" masz tylko dla siebie.

      Mozna cały rok opiekowac sie ciezko chorym ojcem/matką/meżem/zona/dzieckiem i też sie nie da. Bo trzeba miec kasę nie tylko na wakacje, ale na opiekunke na czas urlopowania.


      Na prawde trudno sobie takie rzeczy wyobrazić??????
      • des4 i tu się zgodzę 11.08.10, 12:19
        wychowalem się w domu z ogrodem, moja zona też, mieszkamy w domu z
        ogrodem i nie mamy np. parcia na weekendowe wyjazdy/ucieczki z
        miasta jak mieszkańcy dziupli na wielkomiejskich blokowiskach...

        po cholerę mam jechać do jakiejś agroturystyki czy pensjonatu, skoro
        mam to samo w domu, za darmo, w o wiele lepszym standardzie
        • echtom Re: i tu się zgodzę 11.08.10, 12:34
          Ja na odwrót. Wychowałam się w kamienicy w centrum dużego miasta i
          rodzice co roku wywozili mnie latem na wieś, żeby biedne miastowe
          dziecko nałykało się świeżego powietrza. A ja marzyłam o tym, żeby
          poznać inne polskie miasta i zaczęłam to realizować dopiero jako
          osoba dorosła.
        • velluto Re: i tu się zgodzę 11.08.10, 12:40
          des4 napisał:

          > wychowalem się w domu z ogrodem, moja zona też, mieszkamy w domu z
          > ogrodem i nie mamy np. parcia na weekendowe wyjazdy/ucieczki z
          > miasta jak mieszkańcy dziupli na wielkomiejskich blokowiskach...

          ja też, a parcie na wyjazdy mam, zwyczajnie - dla zmiany powietrza/otoczenia,
          dla nowych wrażeń. Siedzenie w jednym miejscu mnie nudzi.

          O dziwo, czasem celowo wybieram miejsca, w o niebo gorszym standardzie niż mój
          własny. Dla specyficznego uroku, oderwania się od codzienności. Ot, np.
          100-letnie gospodarstwo mimo niskiego standardu ma taki klimat, który zapadnie w
          pamięć, w przeciwieństwie do luksusowego hotelu, którego się po chwili nie pamięta.
          • des4 Re: i tu się zgodzę 11.08.10, 13:11
            owszem parcie i w ogrodzie mozna miec, tylko trzeba też ten ogrod
            oporzadzic, a czas zwykle na to jest tylko w weekend

            coś za coś

            jednak zimny browar po pracy w cieniu na tarasie w porownaniu z
            nagrzaną dziuplą na n-tym piętrze...bezcenne
            • velluto Re: i tu się zgodzę 11.08.10, 13:38
              es4 napisał:

              > owszem parcie i w ogrodzie mozna miec, tylko trzeba też ten ogrod
              > oporzadzic, a czas zwykle na to jest tylko w weekend

              well, mi to jakoś w wyjazdach nie przeszkadza, a przede wszystkim -
              nie mam ochoty być niewolnikiem posiadania domu. I z powodów, które wymienasz
              uważam, że w domu to żaden wypoczynek - zawsze się znajdzie coś do roboty.

              Zimny browar mimo wszystko wolę wypić jako przerywnik w trakcie przejażdżki
              rowerem - czy gdziekolwiek poza domem. Do odpoczynku potrzebuję przestrzeni,
              zmiany - patrzenie w kółko na te same rzeczy powoduje u mnie coś w rodzaju
              klaustrofobii.
              • des4 Re: i tu się zgodzę 11.08.10, 14:08
                to nie jest niewolnictwo, to jest przyjemność...

                przed i w trakcie jazdy rowerem nie pijam napojów alkoholowych...

                na fobie i inne problemy psychiczne najlepszy jest specjalista...
              • izabellaz1 Re: i tu się zgodzę 11.08.10, 15:27
                velluto napisała:

                > es4 napisał:
                >
                > > owszem parcie i w ogrodzie mozna miec, tylko trzeba też ten ogrod
                > > oporzadzic, a czas zwykle na to jest tylko w weekend
                >
                > well, mi to jakoś w wyjazdach nie przeszkadza, a przede wszystkim -
                > nie mam ochoty być niewolnikiem posiadania domu.

                Ty możesz mieć ogród zasiany trawą i przycinany raz kosiarką raz an trzy
                tygodnie, czy miesiąc. Ale są też ogrody przydomowe wymagające znacznie więcej
                nakładu pracy.
                • velluto Re: i tu się zgodzę 12.08.10, 15:05
                  izabellaz1 napisała:

                  > Ty możesz mieć ogród zasiany trawą i przycinany raz kosiarką raz an trzy>
                  tygodnie, czy miesiąc. Ale są też ogrody przydomowe wymagające znacznie więcej>
                  nakładu pracy.

                  Bardzo mnie śmieszy takie puszenie i zadufane wywyższanie się ponad tych, którzy
                  domu z ogrodem nie posiadają - a w drugim zdaniu wyjaśnienie, ze nie ma się
                  kiedy wyjechać i odpocząć, bo cały czas jest coś do zrobienia.

                  Osobiście dziękuję za taki "komfort", kiedy nie mogę wyjechać, bo trzeba a to
                  krzaczki przyciąć, a to trawnik nawozić. Nawiasem mówiąc, istnieją firmy
                  opiekujące się ogrodami i nie trzeba się skazywać na pseudo "wypoczynek" we
                  własnych 4 ścianach z grabiami czy łopatą w ręku. Nie chcę i muszę rezygnować z
                  życia; to dom jest dla mnie, a nie ja dla domu.
      • nowi-jka Re: żyjesz w wirtualnym świecie? 11.08.10, 12:32
        troche nam temat zboczyl bo tylko o takich wyjazdach po d palmy piszemy
        wyjazd do psiej wólki bo tam pieknie tez sie liczy
    • pitahaya1 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 12:26
      Pytanie zadane na niewłaściwym forumsmile

      Daj spokójsmile Pewnie już przeczytałaś "o tych głupich znajomych, którzy z
      językiem do pasa latają od zabytku do zabytku", o tych "leniwych znajomych,
      którzy tylko drinki, palemka i plaża" i pewnie o tym, że nie trzeba z domu
      wychodzić, żeby być ciekawym człowiekiem.

      Podróże, te dalsze i bliższe, kosztują mniej lub więcej.
      Jednego stać, drugiego nie, trzeciego ograniczają inne czynniki (sytuacja
      domowa, dzieci, przypadki losowe). Tak bywa.

      Ale, jak sama nazwa wskazuje, OGRANICZANIE się do własnego podwórka, spędzanie
      trzydziestych wakacji z rzędu u pani Wiesi w Chłapowie, czy też nieśmiertelny
      grill w ogródku, jest ograniczeniem.

      Można pozostawać w domu bo tak wypadło, można czytać, dowiadywać się, chłonąć
      wiedzę z opowieści innych, być emocjonalnie o krok od wyjazdu i poznania innego
      miejsca.
      A można i tak: wakacje u pani Wiesi, piasek, palemka w egzotykach, grill w
      ogródku, wycieczka do Fromborka "a pamiętasz Jurek, jak żeśmy zaraz po ślubie
      pojechali?" (i na tym poznanie Polski zakończyli) smile
    • 18_lipcowa1 Re: Nie podróżuje, nie zwiedza 11.08.10, 12:27
      Ja świetnie odpoczywam w domu. Świetnie też odpoczywam w domku nad
      jeziorem, lubię jeździć do Włoch- do teścia, najczęściej w dzien
      plaża, wieczorem zwiedzanie.

      Upały mnie męczą, tłumy mnie męczą, wycieczki zorganizowane to dla
      mnie męka.
      Nie musze przezywac urlopu obowiązkowo pod piramidą, nie lubię już
      latać, zwiedzić owszem chciałabym pewne miejsca ale nie za wszelką
      cenę.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka