Dodaj do ulubionych

poważna sprawa, co poradzicie?

16.08.10, 22:49
wiem że temat podobny już był wałkowany,
syn znajomej rodziny, wiek niespełna lat dwadzieścia, krótka charakterystyka
od myślników
- co możecie mądre mamy podpowiedzieć w tej kwestii? co robić?
rodzina przeciętnam, niepatologiczna
błędy i literówki zamieszczone celowo

listaL:

- wynoszenie rzeczy z domu
- agresja słowna, chamstwo, przeklinanie, wyzwiska
- początki agresji fizycznej na matce
- zaniedbanie szkolne (zakończenie nauki na gimnazjum, trzyletnie próby i
bujanie się po zaocznych liceach bez rezultatu w postaci chociażnby
zaliczonego pierwszego semestru)
- niechęć do pracy
- pociąg do "ciemnej strony"
- zainteresowania czarnmagia, wamripy, itp.okulytystyczne
- niska tolerancja na wpływy znajomych (szybkie przejęcie -zwłaszcza ciemnych
i złych- ich zainteresowań i fascynacji) "jak wiatr zawieje tak ja się chwieję"
- lubi imprezy i alkohol
- niepewne, szemrane znajomości, szukanie "sposobu na życie"/sukcesu przez
przygodne znajomości - nowopoznany znajomy w knajpie załatwi mi pracę i będzie
o mnie dbać jak matka
- naiwność z związku z ww.
- niechęć do pracy fizycznej - słaba tolerancja ale są siły na całonocne
kocenie sie poza domem
- niechęć i szybkie zmęczenie jakąkolwiek pracą
- wysokie wymagania w stosunku do rodziców
- zero obowiązków
- zero zakazów i kar
- chęć szpanu i zaimponowania kolegom
- kłamstwa
- rozpieprzanie pieniędzy
- długi (spirala długów), pożyczki, kombinowanie
- sprzedawanie pożyczonych rzeczy
- wzorce pozytywne istnieją w pobliżu (brat, koledzy z podstawówki) ale nie
dają efektu
- życie hotelowe
- notoryczny mega bałagan w pokoju- wręcz melina
- brak szacunku dla rzeczy ale
- chęć by dobrze wyglądać
- brak szacunku dla rodziców
- groźby w stosunku do rodziców (wymeldowanie itp), wysokie poczucie
przynależności do lokalu
- tajemne życie
- wprowadzanie wszystkich w błąd iż ma plan na życie - nauka, praca, w
rzeczywistości to słomiany zapał
- muszę mieć x/y/z by móc: pracować/ uczyć się/ dojeżdżać/ etc
- nieoficjalne informacje o przygodnych stosunkach seksualnych - co gdy któraś
zajdzie w ciążę?
- długotrwały brak pracy, ale gdy jest to b. krótko - ciągle zmieniania bo:
męcząca/coś nie tak z ludźmi/ coś nie tak z tym/ owym/ tamtym/ etc
-celowo wyrwana klamka z drzwi pokoju młodzieńca - co tam może ukrywać? jakaś
dziupla? kwestia czasu?
- brak uświadomienia sobie podstawowych spraw w życiu, konsekwencji własnych
działań (mama prostuje) lub ich braku
- chętki na łatwy, miły biznes, łątwy miły zarobek
- stłuczony w tajemniczych okolicznościach dziób
- częste zmiany towarzystwa miastowego
- pociąg do knajpianego życia
- środki "wychowawcze" karzące wszystkich współdomowników, a nie winnego (
np.odłączanie prądu)
- manifestacja "dorosłości" ale brak zrozumienia tego terminu
- brak kontroli tego co dzieje się poza domem

oto charakterystyka problemu, co możecie poradzić by to ukrócić??
z góry dziękuję za wszelkie sugestie
Obserwuj wątek
    • czar_bajry Re: poważna sprawa, co poradzicie? 16.08.10, 22:59
      wykopać gnoja z domu bo na wychowanie to trochę za późno.
      • cord-osa Re: poważna sprawa, co poradzicie? 16.08.10, 23:01
        zapomniałam dodać, iż proszę pisać bezpośrednio i prosto z mostu. sprawa jest
        poważna, nie mogę się dalej przyglądać.
        • czar_bajry Re: poważna sprawa, co poradzicie? 16.08.10, 23:10
          cord-osa napisała:

          > zapomniałam dodać, iż proszę pisać bezpośrednio i prosto z mostu. sprawa jest
          > poważna, nie mogę się dalej przyglądać.

          Już bardziej dosadnie nie mogę... no mogę to wypierd..... gnoja z domu.
          • cord-osa Re: poważna sprawa, co poradzicie? 16.08.10, 23:12
            tylko jak? pysk jak wrota od stodoły a i chłop jak dąb..
            • czar_bajry Re: poważna sprawa, co poradzicie? 16.08.10, 23:16
              normalnie zamki zmienić a jak trzeba to policje wezwać.
              Zapowiedzieć mu iż to nie hotel i fora ze dwora.
              W przypadku kradzieży zgłosić sprawę na policję i o żadnych długów czasem nie
              spłacać.
              Wiem że to trudne ale innego wyjścia nie ma, jak już napisałam na wychowanie i
              rozmowy jest już za późno.
      • morekac Re: poważna sprawa, co poradzicie? 17.08.10, 09:59
        > wykopać gnoja z domu bo na wychowanie to trochę za późno.
        Tylko dopóki rodzice się na tto nie zdecydują, to i tak nic z tego
        nie będzie.
      • elza78 Re: poważna sprawa, co poradzicie? 17.08.10, 11:16
        popieram - innej mozliwosci nie ma jak tylko wywalic z chaty niech sie utrzyma,
        poniesie konsekwencje tego co robi to jedyne co moz ego naprostowac.
    • rosapulchra-0 Re: poważna sprawa, co poradzicie? 16.08.10, 23:04
      usiądę sobie spokojnie i poczekam na wypowiedzi wszystkich 'zasadniczek', jak to
      je ktoś określił.
      • cord-osa Re: poważna sprawa, co poradzicie? 16.08.10, 23:10
        rosapulchra - każde zdanie dla mnie jest ważne smile zasadniczkami proszę się nie
        przejmować tylko pisać smile
      • georgyporgy Re: poważna sprawa, co poradzicie? 17.08.10, 12:51
        A ja usiądę, poczytam i pewnie dojdę do wniosku, że zupełnie niepotrzebne były
        mi studia... Doktorów psychologii ujawni się co najmniej kilkunastu smile
        • d.o.s.i.a Re: poważna sprawa, co poradzicie? 17.08.10, 13:17
          > A ja usiądę, poczytam i pewnie dojdę do wniosku, że zupełnie
          niepotrzebne były
          > mi studia...

          Przykro mi, ale inteligentny czlowiek nie potrzebuje studiow aby
          wiedziec skad takie problemy sie biora.
          • georgyporgy Re: poważna sprawa, co poradzicie? 17.08.10, 13:45
            Ja nie przeczę, ale daleka jestem zawsze od porad w sytuacjach kiedy nie wiadomo
            wiele. Ktoś już mądrze tu napisał, że to trochę wróżenie z fusów bo mogło być
            milion powodów dla których stało się coś takiego w życiu tej rodziny.
            Relacja jest z ust osoby trzeciej.
            A śmieszą mnie wypowiedzi "na pewno bierze" na to mam jedną odpowiedź -
            na pewno to Kopernik był pedałem bo w sukienkach chodził.
            Rozumiesz już o co mi chodzi?
            Z racji wykonywanego zawodu jestem bardzo ostrożna w dawaniu rad...
    • d.o.s.i.a Re: poważna sprawa, co poradzicie? 16.08.10, 23:15
      Cos mi mowi, ze to mlodzieniec z chowu typu "nie rusz i rob jak Ci mowie
      gowniarzu"... A i pewnie pasek byl w uzyciu nie raz.
      • czar_bajry Re: poważna sprawa, co poradzicie? 16.08.10, 23:18
        d.o.s.i.a napisała:

        > Cos mi mowi, ze to mlodzieniec z chowu typu "nie rusz i rob jak Ci mowie
        > gowniarzu"... A i pewnie pasek byl w uzyciu nie raz.
        >

        ??????
        raczej z typu och jakiś Ty mądry, grzeczny itp. na zasadzie dziecku wszystko
        wolno i wychowanie bezstresowe.
        • titta Re: poważna sprawa, co poradzicie? 16.08.10, 23:37
          Raczej po srodku: dlugie litanie mamy wymyslajacej jaki z niego
          nieudacznik, powtarzania po 100 razy "wylacz", "no wylacz", "no rusz
          sie", i oczywiscie konczenie na gadaniu i robieniu za jak sie jednak
          nie ruszy + wspaniala "motywacja": "nie zdasz", "nie
          osiagniesz", "10 razy przerabialismy a ty dalej nie umiesz"...
          I bierny ojciec, unikajacy konfrontacji.
          Zgadlam?
      • cord-osa Re: poważna sprawa, co poradzicie? 16.08.10, 23:18
        oj Dosiu, niestety nie było takigo chowu.. był chyba za bardzo bezstresowy,
        dlatego takie efekty
        • d.o.s.i.a Re: poważna sprawa, co poradzicie? 16.08.10, 23:27
          Co to znaczy bezstresowy? Chodzi Ci o zero obowiazkow?

          No sorry, ale skoro, jak piszesz, nie byl wychowywany w ogole to co sie dziwic,
          ze taki jest? SAMO sie nie zrobilo.
        • kornelia_sowa Re: poważna sprawa, co poradzicie? 21.03.18, 10:34
          Ja obstawiam: duzy margines swobody. "Przyjaciol niech sobue sam wybiera, nie wnikamy , ma prawo popelniac błedy, jest juz przeciez prawie dorosly, a jak sie wtrącę to go steace".
      • nangaparbat3 Re: poważna sprawa, co poradzicie? 16.08.10, 23:27
        Pewnie masz rację. Ale racje ma też Czar Bajry - na zmiany w wychowaniu za
        późno. Musiałaby to chyba byc terapia całej rodziny - w polskich warunkach mało
        prawdopodobne.
        "Wynosi z domu" czyli kradnie. Trzeba wezwac policje.
        Agresja wobec domownikow - to samo.
        I pewnie wyrzucic z domu też trzeba.
        Wiele wskazuje na to, że moze brac narkotyki. Jesli tak, zaoferowac pomoc w
        zorganizowaniu leczenia.
        W sumie niestety widzę sprawę czarno - przegapiono cos kiedy miał 15 lat, a
        teraz jest już chyba za późno na zmiany, czy raczej ratowanie go. Więc trzeba
        ratowac resztę rodziny.

        Napisz coś więcej o całej rodzinie - na kogo tam mozna liczyc, kto rządzi, kto
        sie na nim wyżywał - jeśli. Czy ma rodzeństwo i który jest z kolei - i jak to
        rodzeństwo sobie radzi w życiu. Czy jest w rodzinie ktoś, z kim ma bliższy
        kontakt, komu ufa. Etc.
        • nangaparbat3 Re: poważna sprawa, co poradzicie? 16.08.10, 23:27
          Oczywiście prośba o napisanie czegoś więcej do Autorki wątku.
        • cord-osa Re: poważna sprawa, co poradzicie? 16.08.10, 23:38
          Napisz coś więcej o całej rodzinie - na kogo tam mozna liczyc, kto rządzi, kto
          > sie na nim wyżywał - jeśli. Czy ma rodzeństwo i który jest z kolei - i jak to
          > rodzeństwo sobie radzi w życiu. Czy jest w rodzinie ktoś, z kim ma bliższy
          > kontakt, komu ufa. Etc.

          wszystko do kupy trzyma matka, albo chociaż się stara, wyżywać - może czasem
          słownie w dzieciństwie ojciec ale nie znam szczegółów, jest młodszy z 2
          chłopców, może z bratem?
          • nangaparbat3 Re: poważna sprawa, co poradzicie? 16.08.10, 23:47
            Nastoletni brat raczej nie pomoże.
            Cały czas chodzi mi po głowie książka "My, rodzice dzieci z dworca ZOO" (dwoje
            autorów - Andrzej Ochremiak i jeszcze ktoś). Tam jest o wyrzucaniu z domu.
            Z tego co widziałam, najłatwiej pomóc, kiedy zabierze sie za to ojciec -
            stanowczo i zdecydowanie, ale jednocześnie nie pozostawiając wątpliwości, że kocha.
            Na początek namówiłabym OBOJE rodziców na wizytę u specjalisty od uzależnień -
            byc moze bedzie w stanie udzielic im jakiegos wsparcia, sensownie doradzic.
            NArkotyki bardzo prawopodobne i to by chyba trzeba przede wszystkim rozstrzygnąc.
            • cord-osa Re: poważna sprawa, co poradzicie? 16.08.10, 23:50
              starszy brat opisywanego przypadku jest dorosły i samodzielny, bezporblemowy
            • mamand Re: poważna sprawa, co poradzicie? 17.08.10, 13:10
              "My, rodzice dzieci z dworca ZOO" (dwoje
              > autorów - Andrzej Ochremiak i jeszcze ktoś).

              Kai Hermann i Horst Rieck
          • cord-osa Re: poważna sprawa, co poradzicie? 16.08.10, 23:48
            brat radzi sobie dobrze, opisywany osobnik jest młodszy
            • nangaparbat3 Re: poważna sprawa, co poradzicie? 17.08.10, 00:24
              Przepraszam, zrozumiałam na odwrót.
              A w takim razie - co brat myśli o tym wszystkim?
    • lolinka2 Re: poważna sprawa, co poradzicie? 16.08.10, 23:27
      BIERZE. Prawie na pewno.
      Ośrodek dla uzależnionych po udowodnieniu panu, że bierze.
      • czar_bajry Re: poważna sprawa, co poradzicie? 17.08.10, 01:46
        BIERZE. Prawie na pewno.
        > Ośrodek dla uzależnionych po udowodnieniu panu, że bierze.

        Też sądzę ze bierze ale jest pełnoletni i na siłę nikt go nie zmusi do odwyku,
        chyba ze sąd.
    • titta Re: poważna sprawa, co poradzicie? 16.08.10, 23:31
      Troche za pozno...
      To juz dorosly czlowiek. Super nianaia nie pomoze. A podstawowe
      bledy widac: i nadopieunczasc (+ chec kontroli doroslego czlowieka)
      i brak jasno wyrysowanych regol wspolzycia.
      Pomoc kogos z zewnatrz by sie przydala.
      Pozostaje usiasc porozmawiac szczerze i ustalic:
      -ze mlody czlowiek pomimo wszystko jest kochany i posiada pewne
      zalety i nigdy nie jest za pozno
      -czy mlody czlowiek zyczy sobie pomocy, czy planuje skonczyc w
      wiezieniu/jako "pan menel"
      -Jesli tak warunki takie jak jego wklad w rodzine + bezwzgledna
      konsekwencja. (albo jest dorosly i ma prawa i obowiazki doroslego)
      albo, no coz, idzie gdzie chce i zyje na wlasna reke, bez parasola
      ochronnego rodzicow. Zycie boli i nie da sie tego uniknac. Ale na
      wlasna reke moze bolec bardziej.

      Jesli nie to pozostje wystawic za drzwi i wymeldowac. Ale pewnie
      trzeba bylo by zaczac od terapi z rodzicami i nauczenia ich
      asertywnosci, a jednoczesnie zrozumieli, ze to juz nie z dzieckiem
      maja doczyniena.
      Zastanawiam sie, czy jest prawna mozliwosc odciecia sie, tak aby
      jego dlugi nie obciazaly rodzicow?
      • cord-osa Re: poważna sprawa, co poradzicie? 16.08.10, 23:40
        z ojcem akurat strzał w dziesiątkę, co do zachowań matki - nie wiem co było
        • bi_scotti Re: poważna sprawa, co poradzicie? 17.08.10, 00:20
          Troche to go chyba pokrzywdzono tym, ze tak dlugo tolerowane jest
          niesocjalne zachowanie. Im dluzej to trwa, tym trudniej delikwentowi
          bedzie osiagnac jako-taka samodzielnosc. Rodzice musza
          przedyskutowac sytuacje z kims z zewnatrz, kims komu zaufaja, kims
          kto ma jakies przygotowanie do prowadzenia terapii rodzinnych
          tudziez podstawowa wiedze z zakresu prawa rodzinnego obowiazujacego
          w PL. Bo gdyby rzecz sie miala w mojej okolicy, to wystawienie
          plecaczka ze szczotka do zebow i zmiana bielizny byloby pierwszym
          zalecanym ruchem, ale czy w PL rodzice moga tak zrobic wobec prawie
          20-latka, to nie wiem.
          Pomoc mozna tylko komus, kto tej pomocy sobie zyczy a wiec jest w
          stanie wyartykulowac potrzebe jak rowniez podjac wspoldzialnie.
          Pomaganie komukolwiek wbrew jego wlasnym planom zyciowym to strata
          czasu i energii.
          Czy bierze narkotyki, czy nie to trudno stwierdzic bez naocznych
          obserwacji, ale to tez nie ma wiekszego znaczenia - leczyc nikt
          nikogo brew jego woli nie bedzie wiec back to square one - on sam
          musi chciec (ah, ten Wyspianski ...), inaczej i tak nic z tego nie
          bedzie.
          Rodzice musza zaczac od siebie a jak sie poczuja, ze wiedza co robia
          i dlaczego to dzialac stanowczo i konsekwentnie. Good luck, ... bo
          bedzie bolalo. Wszystkich.
    • szyszunia11 Re: poważna sprawa, co poradzicie? 17.08.10, 00:21
      cord-osa napisała:

      Ojej, bardzo trudna sprawa, bo jesli w ogóle mozna mówić o zmianie, to przyszedł
      czas na "twarda miłość" ale też - a może przede wszystkim, ratowanie pozostałych
      domowników i walke o ich prawa oraz spokój.

      Jeśli chodzi o wynoszenie rzeczy, agresję, początki przemocy wobec matki - jak
      najbardziej należy powiadomić policję. Zadne cackanie się- tu może pomóc jedynie
      short, sharp shock - tzn. facet musi zdać sobie sprawę, że się stoczył, że stał
      się przestępcą.
      "zaniedbanie szkolne" itp. to juz detal, o tym póki co bym nie myślała.

      > - zainteresowania czarnmagia, wamripy, itp.okulytystyczne

      wiem, że to, co napiszę, będzie kontrowersyjne, ale nie ukrywam, że dla mnie to
      (tzn. zainteresowania okultystyczne) jest szczególnie niepokojące. Jako, że
      wierzę w świat duchowy i jego wpływ na świat widzialny. I jeżeli faktycznie tak
      jest, tu upatrywałabym źródła wielu problemów. Jak zaradzić? Modlitwa
      wstawiennicza, choćby członków rodziny i wsparcie grupy modlitewnej, najlepiej
      współpracującej z psychologiem.


      > - groźby w stosunku do rodziców (wymeldowanie itp),


      nie bardzo rozumiem, czyzby ten osobnik był jedynym właścicielem lokalu, że może
      zagrozić rodzinie wymeldowaniem??
    • karambol45 Re: poważna sprawa, co poradzicie? 17.08.10, 08:00
      napisałam odpowiedź na priv
      sprawdź pocztę
      • grudniowa377 Re: poważna sprawa, co poradzicie? 17.08.10, 08:29
        Może kupić chłopakowi osobne mieszkanie? A jeżeli nie jest to
        możliwe, to wymienić zamków w drzwiach. O gługach nie wspomne,. W
        ogóle ich nie spłacać. To on je zrobić, nie matka, więc niech sam je
        spłasa. Na wynoszenie rzeczy z dfomu nie pozwalać, jeżeli to
        konieczne, to wzywać policję, często, do skutku, może się nauczy.
        Nie dawać w żadnym wypadku pieniędzy.
        I tak jak napisałam wyżej - zrobić wszystko, żeby sie wyniósł z domu.
      • cord-osa Re: poważna sprawa, co poradzicie? 17.08.10, 09:20
        karambol45 - chcąc sprawdzić poczte dowiedziałam się że muszę ja skonfigurować,
        już działa ale maila nie mam. czy możesz przesłać go ponownie?
    • nowi-jka Re: poważna sprawa, co poradzicie? 17.08.10, 09:16
      ciezka sprawa
      mysle ze to lament nad rozlaną szklanka mleka
      widze ratunek tylko w jakiejs dziewczynie która bedzie kochał n
      azabój i wszystko dla niej zrobi /czyt. zmini sie/
      ja raczej nie jestem za rozpieszczaniem dzieci ale czy wywaliłabym
      własnego syna z domu??
      teraz mysle ze jak doszłoby do takiej sytuacji tak ale przeciez on
      sie nei stal taki z dnia na dzień
      ale pewnie bym nie wywaliła
    • deodyma Re: poważna sprawa, co poradzicie? 17.08.10, 09:34
      kurcze, tu juz za pozno na cokolwiek...
      nie wiem tylko, ktore szybciej z nas wykopalo by takiego gowniarza z
      domu, ja czy maz.
    • cord-osa Re: poważna sprawa, co poradzicie? 17.08.10, 10:13
      Dziękuję wszystkim mądrym emamom za odpowiedzi i rady.
      Każda zostanie przemyślana. Wiele powiedziano tu mądrego, przede wszystkim
      esencja jest taka, że: jeżeli samemu się nie będzie chciało to się samo nie
      wyprostuje, i trzeba tu konsekwencji. Samo sie nic nie dzieje.

      Bardzo dziękuję też za nowe tropy - m.in. dragi. To też wymaga sprawdzenia,
      wcześniej było zdecydowanie odrzucane. Czy jednak knajpiane życie też jest w
      stanie tak wciągnąć?


      Jak prawnie wygląda kwestia wymedlowania z domu dorosłego dziecka? wydaje mi się
      że chyba musi być zgoda wymeldowywanego?? sad w sumie ma teraz nie być obowiązku
      medunkowego, nie?

      • verdana Re: poważna sprawa, co poradzicie? 17.08.10, 10:31
        Moim zdaniem, wszystkie nasze wypowiedzi to trochę wróżenie z fusów,
        za mało wiemy.
        Ja bym nie byla taka pewna, czy to jakeś powazne błędy wychowawcze,
        starszy brat jest OK. Na wychowanie zwalić najłatwiej. Nie wiemy
        też, czy zawsze sprawiał problemy, czy dopiero od pewnego momentu.
        Jak dla mnie, to chłopak nie jest po prostu "źle wychowany", ma
        jakieś poważniejsze zaburzenia. Problemy z liceum swiadcza o tym, ze
        problem pojawił się w wieku 16 lat, jak nie wcześniej. Czyli trwa od
        czterech lat - jeśli od czterech lat rodzina nie zauwążyla, zę
        chłopak bierze narkotyki, to albo rodzina jest patologiczna, albo
        narkotykow nie bierze.
        Czy rodzice przebadali go, gdy był młodszy? Byli u psychologa? Bo on
        zachowuje się nie jak 20-latek, ale jak przedwczesnie wyrośnięty 14-
        latek, dwudzestoletni ludzie zwykle mysla o konsekwencjach działań,
        nie lusdza się, że wymeldują rodziców z ich wlasnego mieszkania itd.
        Czyli - jesli był taki "od zawsze", już jako dziecko - to pewnie ma
        zaburzenia osobowości, których nikt nie zdjagnozował. Albo po prostu
        jest opóźniony w rozwoju, co wcale nie ejst niemozliwe - jego umysł
        zatrzymał sie na poziomie 13-14 latka.
        A jesli to późniejsza przypadlość - to albo narkotyki, albo choroba,
        albo - czego nie jesteśmy w stanie orzec - totalny bunt przeciw
        rodzinie.
        Wyrzucenie z domu? Sama nie wiem - sądzac z opisu nie pomoże, ten
        chłopak nie umie przewidywać, nie poradzi sobie.
        • daissy76 Re: poważna sprawa, co poradzicie? 17.08.10, 10:50
          verdana napisała:

          > > Ja bym nie byla taka pewna, czy to jakeś powazne błędy
          wychowawcze,
          > starszy brat jest OK.

          To, że starszy brat jest OK nie świadczy o tym, że nie było błędów
          wychowawczych. Bardzo często rodzice traktują swoje dzieci zupełnie
          inaczej. Znam rodzinę, gdzie starszy brat miał bardzo dużo
          obowiązków, pomagał rodzicom, etc. natomiast młodszy był zwolniony z
          jakiejkolwiek pomocy, we wszystkim go wyręczano. Obecnie starszy
          radzi sobie świetnie w życiu ma rodzinę, świetną pracę, odnosi
          sukcesy. Młodszy jest kompletnie bezradny, nie pracuje, nadal
          rodzice pomagają mu we wszystkim. Smutne.
        • nangaparbat3 Re: poważna sprawa, co poradzicie? 17.08.10, 11:06
          >>>Czyli trwa od
          czterech lat - jeśli od czterech lat rodzina nie zauwążyla, zę
          chłopak bierze narkotyki, to albo rodzina jest patologiczna, albo
          narkotykow nie bierze.


          Nieprawda. Pytałam i uzależnione dzieci (chłopak aktualnie w ośrodku Monaru:
          rodzice nie chcieli wierzyc, nawet kiedy sam im o tym powiedziałem, bo nie
          miałem już czym płacic i zadarłem z dilerem, bałem się) i ojca (akurat tę
          rodzinę znam bardzo dobrze, przeciwieństwo tego, co możemy nazwac "patologią",
          nawet w najszerszym i najgłębszym znaczeniu tego słowa) chłopca uzależnionego od
          amfetaminy: jedynym symptomem były nietypowe pory snu i czuwania - poza tym nie
          zauważyłem niczego.
          Niestety coraz częściej zdarza się "podwójna diagnoza" - młody człowiek ma
          problemy psychiczne i "pomaga sobie" alkoholem, narkotykami, lekami zażywanymi
          bez konsultacji psychiatry - potem jednocześnie uzależnienie i zaburzenia
          psychiczne, strasznie trudno to sie leczy.
          A udany starszy brat może byc wzorem, któremu nie sposób sprostac, przyczyną
          nieustannego wstydu i poczucia porażki.

          Ale słusznie piszesz, że wszystko tutaj jest wróżeniem z fusów - poza pewnie
          radami skonsultowania się rodziców z kimś znającym się na problemach młodych
          ludzi. Na początek.
          • cord-osa Re: poważna sprawa, co poradzicie? 17.08.10, 11:25
            drogie Emamy !
            jesteście świetne, dziękuję za każdą pomoc, za każde zdanie. naprawdę miałam
            szczęście trafić na tak mądre osoby. wszystko weźmiemy pod uwagę smile
          • verdana Re: poważna sprawa, co poradzicie? 17.08.10, 11:35
            Mamy inną definicję patologiismile
            Dla mnie rodzina, ktora przez cztery lata nie zauwaza, ze dziecię
            ćpa i nie przychodzi z pomoca, gdy delikwent sam się przynaje,
            tylko "nie wierzy" to wlasnie patologia. Bo musi kompletnie nei znać
            własnego dziecka, ono też nieszczegulnie musi ufać rodzicom. Chocby
            poza tym byla to idealna rodzina, nic mnie nie przekona, zę nie
            zauwazenie przez cztery alta (a nie przez pół roku czy rok), ze cos
            jest bardzo nie tak - nie świadczy o patologii.
            Patologia to przecież nie tylko picie, bicie i bieda.
            • nangaparbat3 Re: poważna sprawa, co poradzicie? 17.08.10, 11:41
              Właśnie dlatego pisałam o tym "szerokim i głębokim" znaczeniu słowa.
              Wierz mi, można się nie zorientowac w zupełnie normalnej (czyli przeciętnej)
              rodzinie. Najciemniej pod latarnią.
              • verdana Re: poważna sprawa, co poradzicie? 17.08.10, 11:47
                Cóż, dla mnie rodzina, gdzie przez cztery lata nie zauwazono, ze
                ktoś jest uzalezniony - to jednak nie jest "normalna" rodzina.
                Rozumiem początki uzależnienia, czyli rok-dwa, ale cztery lata? Po
                czterech latach ćpania nie zauważenie tego, ze dziecko ma problemy,
                ze jest "na prochach", ze boi sie dilera - oznacza, ze komunikacja w
                rodzinie jest zerowa.
                Byc może w rodzinie oprzez Ciebie opisywanej przeoczono poczatki -
                to rozumiem. Ale tez znam rodziny, w ktorych przeoczono amfę - bo
                rodzice byli zadowoleni, zę dziecko pilne, dużo się uczy, ma dobre
                oceny. jak dla mnie, to nie jest "dobra" rodzina.
                • elfkabezhaltera Współuzależnienie 17.08.10, 12:04
                  verdana napisała:

                  > Cóż, dla mnie rodzina, gdzie przez cztery lata nie zauwazono, ze
                  > ktoś jest uzalezniony - to jednak nie jest "normalna" rodzina.

                  Poczytaj o współuzależnieniu.
                  • verdana Re: Współuzależnienie 17.08.10, 12:07
                    Zgadza się - nie powiedziałabym własnie, ze współuzalezniona rodzina
                    jest absolutnie normalna i niepatologiczna.
                    • mapt Re: Współuzależnienie 21.03.18, 01:23
                      Zaraz, a to nie ty jesteś całe życie na krotkim sznureczku zaburzonej matki? To chyba też normalna nie jesteś?
      • kub-ma Re: poważna sprawa, co poradzicie? 17.08.10, 11:31
        Brak obowiązku meldunkowego dopiero od stycznia 2014.
        • sarling Re: poważna sprawa, co poradzicie? 17.08.10, 11:35
          Hmmm...
          Poczekać jakieś 50 lat, aż się zestarzeje. Psychopaci w tym wieku
          zazwyczaj bardzo się uspokajają. Podobno wtedy dopiero dojrzewa im
          kora mózgowa do poziomu zwykłego cywilizowanego człowieka.
    • elfkabezhaltera Za drzwi 17.08.10, 12:08
      Przychylam się do opinii, że należy ostro.
      W wieku 19-tu lat spokojnie może być uzależniony. Część zachowań by na to
      wskazywała.
      Odwyl albo ulica - niech wybierze.
      Jeśli wybierze ulicę, to bez odwyku niech nie wraca.
      Nawet jeśli nie jest uzależniony, to odwyk mu nie zaszkodzi.
      • asiara74 Re: Za drzwi 17.08.10, 12:15
        Obawiam się, że postawienie przez rodziców ultimatum, że albo nauka albo praca a
        jak nie to na własny rachunek proszę żyć to jedyne wyjscie. Obawiam się
        jednocześnie, że skoro rodzice sami doprowadzili do takiego syfu we własnym domu
        to nie będa mieli na tyle odwagi i konsekwencji, aby akcję przeprowadzić.
        Ja zawszę będę twierdzić że to nie wina dzieci ale dorosłych. Widzę coraz więcej
        matek(moja dobra koleżanka np.), których dzieci przekraczaja pewne granice już w
        wieku 2-3 lat a one nie reagują, nie potrafią powiedzieć NIE. Tak to się zaczyna.
        • sarling Re: Za drzwi 17.08.10, 12:58
          Przychylam się do opcji stawiania bardzo konkretnych i twardych
          granic. Kilkak dobrych lat babrałam się lecząc z uzależnienia kolesi
          w różnym wieku, którym matki, żony, dziewczyny pyłki spod dupska
          sprzątały "dla dobra sprawy". I było jeszcze gorzej. Za to kiedy
          wezwały policję raz, drugi, nie wpuściły na noc do domu, zablokowały
          dostęp do konta - jakims cudem panowie byli w stanie iść na leczenie.
    • glowa_do_wycierania Re: poważna sprawa, co poradzicie? 21.03.18, 00:10
      Wiem. Wyciągam wątek sprzed 8 lat ale jeśli cord-osa tu jeszcze zaglada, może dokończy historie. Ciekawa jestem, jak młodziniec się miewa.
    • jola-kotka Re: poważna sprawa, co poradzicie? 21.03.18, 00:20
      A to nie jest jakis narkoman? Bo z mojego doswiadczenia na to wyglada. Powiem ci co zrobil moj ojciec z moim bratem jak juz sytuacja byla nie do wytrzymania. Oprocz wynoszenia z domu bo mu mamusia kase dawala wszystko inne takie samo. Wyjeb... z domu , zaplanowal to dokladnie ale nie tak wypad i juz , wczesniej wynajmujac panow do chronienia dyskretnego i informowania gdzie on jest. Po trzech dniach sam wrocil a raczej przyczalgal sie pod dom i blagal o pomoc. Niestety jest dobrze z przerwami to nie byl jeden odwyk a kilka. Teraz ma dziecko dwuletnie i jakos od ponad trzech lat jest spokoj ale na jak dlugo jeszcze nie wiadomo bo ze na zawsze to jakos nie chce mi sie wierzyc. Po tym jak zaczal cpac po tym pierwszym odwyku moj ojciec juz przestal synka ratowac robila to siostra czyli ja.
      • jola-kotka Re: poważna sprawa, co poradzicie? 21.03.18, 00:21
        O kurde jakas staros no ale poszlo moze ktos kiedys ... hehe
    • cosmetic.wipes Re: poważna sprawa, co poradzicie? 21.03.18, 08:48
      Jak to się stało, że młodzieniec wciąż ma co jeść, za co się ubrać i gdzie mieszkać? Czyżby niedopatrzenie rodziców?
    • iberka Re: poważna sprawa, co poradzicie? 21.03.18, 09:13
      Wyrzucenie z domu ot tak może skończyć się powrotem "razem z drzwiami". Przyznaję, że bałabym się o siebie i inne dzieci, jeśli są.
    • feliz_madre Re: poważna sprawa, co poradzicie? 21.03.18, 09:41
      Najprościej napisać wywalić z domu. Tak to ma sens. Ale wcale nie musi się to skończyć dobrze. Jeśli chłopak wsiaknie w lenistwo lub jakieś mafijne towarzystwo to w najlepszym przypadku zerwie wszystkie kontakty i rodzice go już raczej nie zobaczą. W gorszym - wyląduje za kratkami. W najgorszym - zaćpa się, wda w bojkę i zostanie zaciukany, albo szybko umrze z innego powodu (porachunki, zatrucie dopalaczami, pijany wpadnie pod samochód...). I wtedy rodzice oprócz ogromnego żalu, smutku i bólu będą musieli żyć jeszcze z poczuciem winy.

      Łatwo się pisze o nieznajomym człowieku - wywalić gnoja z domu, zmienić zamki i wezwać policję. Ale teraz wyobraźcie sobie, że nie chodzi o syna znajomej obcej forumki tylko o wasze dziecko. Zamknij oczy. Wyobraź to dobie. Twój ukochany syn się zapada, stacza, głupiej. Jak będziesz chciala mu pomóc?
      • feliz_madre Re: poważna sprawa, co poradzicie? 21.03.18, 09:42
        Nie lenistwo - Wsiąknie w menelstwo miało być.
        • mozambique Re: poważna sprawa, co poradzicie? 21.03.18, 10:04
          mysle ze od daty tego wątku ( sprzed 8 lat ) chłopak juz dawno poszedł na swoje
          • feliz_madre Re: poważna sprawa, co poradzicie? 21.03.18, 10:07
            Nie zauważyłam daty... 🤣🤣🤣
            • cosmetic.wipes Re: poważna sprawa, co poradzicie? 21.03.18, 10:30
              Ups, ja też big_grin
          • mapt Re: poważna sprawa, co poradzicie? 21.03.18, 14:12
            >mysle ze od daty tego wątku ( sprzed 8 lat ) chłopak juz dawno poszedł na swoje


            z tym że nie na pewnosmile jeśli matka nie pozwoliła wywalić z chałupy to możliwe że z chałupy wynieśli się prawie wszyscy ale nie chłopak.
    • pitupitt Re: poważna sprawa, co poradzicie? 21.03.18, 10:51
      "co możecie poradzić by to ukrócić??" - pewnie to nie takie proste, ale wystawiłabym cwaniaczka za drzwi, skoro jest taki dorosły, to niech to pokaże
      • leann32 Re: poważna sprawa, co poradzicie? 21.03.18, 18:00
        Mysle ze jest to trudniejsze niz sie wszystkim wydaje. Matka potrafi bronic syna mordercę czy pedofila, tak mocna jest milosc.
        Mysle ze prosto jest teoretyzowac, ciezko wystawic za drzwi dziecko ktore parenascie lat wczesniej wtulalo sie pol nocy w piersi a potem rysowalo koślawe laurki z wyznaniami milosci.
        Pewnie to najlepsze ale jednoczesnie bardzo trudne wyjscie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka