Dodaj do ulubionych

do emam emigrantek

27.09.10, 12:23
co wam przeszkadza , albo czego wam brakuje za granica ?

ja się jeszcze nie przyzwyczaiłam do braku prywatnych gabientow ( takich jak sa w Polsce , nie czekam w tygodniowych kolejkach biorę kase i ide do specjalisty, albo maszeruję do laboratorium i robie badania krwi np )
to tak na początek smile
Obserwuj wątek
    • green_shamrock Re: do emam emigrantek 27.09.10, 12:29
      faktycznie , badan krwi to sobie ot tak zrobić nie można ,nawet w polskiej klinice , a tak czego mi brakuje ?? hmmm takie normalnego rynku ,ze straganami i kopami owoców sezonowych i warzyw wywalonych , niby mam jeden targ w cenrtum i lubie tam kupować ,ale to nie to samo , brakuj mi koszyczków pełnych truskawek ,malin ,agrestu ,porzeczek , to wszystko tu w sklepach jest , ale nie takie ,w plastikowych pojemniczkach i drogie w porównaniu z PL , aaa i grzybów w lasach ,pojechałabym na grzyby . To chyba wszystko ,szczególnie latem mi tęskno do tych dobroci naszych ,ale tak na co dzień to chyba niczego .
      • bsl Re: do emam emigrantek 27.09.10, 12:54
        o tego tez smile
        ja przyzwyczajona do rynków i targów wink ( w zależnosci od regionu )
      • cherry.coke Re: do emam emigrantek 27.09.10, 13:02
        green_shamrock napisała:

        > ice , a tak czego mi brakuje ?? hmmm takie normalnego rynku ,ze straganami i ko
        > pami owoców sezonowych i warzyw wywalonych , niby mam jeden targ w cenrtum i lu
        > bie tam kupować ,ale to nie to samo , brakuj mi koszyczków pełnych truskawek ,m
        > alin ,agrestu ,porzeczek , to wszystko tu w sklepach jest , ale nie takie ,w pl
        > astikowych pojemniczkach i drogie w porównaniu z PL

        O dokladnie. Takich zwyklych chamskich prostych owocow na tony i kosze smile I kapusty na golabki nie moge nigdzie dostac. A tak poza tym to chyba niczego...
        • duzeq Re: do emam emigrantek 27.09.10, 13:30
          Tez sie podlaczam odnosnie targow. Przy czym mi tego brakuje jeszcze bardziej, bo w poprzednim miejscu zamieszkania byly tez takie miejsca targowe, do ktorych sie szlo glownie zeby pogadac z gosciem od wedlin, ktory podsuwal mi nowosci pod nos, pania od oliwek, ktora na moj widok juz zaczynala pakowac moje "ulubionosci" i pogawedzic z warzywniakami, ktorzy za kazdym razem podrzucali mi jakis nowy przepis na cos tam. Eeeeeehhhh...

          Przeszkadza mi tez klimat, szczegolnie niskie cisnienie, no ale coz, z tym zrobic sie nic nie da. Brak gabinetow prywatnych tez mnie czasem meczy. Od czasu do czasu brakuje mi tez malych knajpek na kazdym rogu, do ktorych mozna by bylo wyskoczyc na chwile na kawe, posmiac z barmanem/-nka, pogadac ze stalymi bywalcami.... Reszta jest w miare ok.
        • rosapulchra-0 Re: do emam emigrantek 27.09.10, 15:26
          kapustę na gołąbki kupuję w murzyńskim sklepie, są większe niż w Polsce.
          • lineczkaa Re: do emam emigrantek 27.09.10, 22:00
            rosapulchra-0 napisała:

            >kapustę na gołąbki kupuję w murzyńskim sklepie, są większe niż w Polsce.

            no to chyba nie nowość, że Murzyni mają większe wink
            • rosapulchra-0 Re: do emam emigrantek 28.09.10, 03:17
              big_grinbig_grinbig_grin
              nie wiem, nie sprawdzałam
              big_grinbig_grinbig_grin
    • kropkacom Re: do emam emigrantek 27.09.10, 12:32
      Banki mi przeszkadzają i ich absurdalne opłaty za wszystko. big_grin Ale to pewnie sama wiesz. Co do gabinetów, już się przyzwyczaiłam i jakoś funkcjonuje w tym systemie.
      • green_shamrock Re: do emam emigrantek 27.09.10, 12:35
        kropkacom napisała:

        > Banki mi przeszkadzają i ich absurdalne opłaty za wszystko. big_grin


        a gdzie mieszkacie dziewczyny? z ciekawosci pytam ,u mnie w IE banki nie pobierają opłat za nic ( mój przynajmniej) ani za przelewy ,nawet do PL ,ani za płacenie rachunków ,za nic , w przeciwieństwie do PKOBP uncertain
        • bsl Re: do emam emigrantek 27.09.10, 12:38
          w Brnie smilew RC
          tutaj czy wplacasz czy wyplacasz i za kazda inna bzdure placisz
        • kropkacom Re: do emam emigrantek 27.09.10, 12:42
          Opłaty są za:
          - prowadzenie konta
          - przelewy przychodzące (!)
          - przelewy wychodzące
          - zlecenie stałe
          - wpłatę na konto w oddziale banku
          - horrendalne za przelew zagraniczny
          - każdą wypłatę w bankomacie
          - wypis z konta, z którego nie można zrezygnować
          itd
    • hanalui Re: do emam emigrantek 27.09.10, 12:41
      Brakuje mi sklepow ktore pachna Wedlowskimi czekoladkami do ktorych namietnie chodzilam sie nawachac czekoladowego zapachu wink, bo za czekolada srednio przepadam za to za zapachem bardzo.
    • broceliande Re: do emam emigrantek 27.09.10, 12:42
      Powiem, czego bym się bała. Tylko proszę nie brać do siebie, bo nie oceniam, nie znam sytuacji.
      Mieszkając we Francji byłabym chyba absolutnie szczęśliwa. Uroczy ludzie, piękny kraj, przyjazny wszystkim, dzieciom, starszym, psom itd.
      Ale bałabym się, że moje dziecko czy dzieci już by Polakami nie byli.
      Spotkałam duzo ludzi, którzy mieli OBOJE rodziców Polaków i po polsku już nie mówią, ich dzieci tym bardziej.
      A mnie by zależało.
      • zonajana Re: do emam emigrantek 27.09.10, 12:45
        Brakuje mi gor! I zlotej polskiej jesieni, najlepiej w gorach big_grin
        • mama-123 w temacie gor 27.09.10, 13:13
          www.youtube.com/watch?v=-3JU4i0_kWU
      • kropkacom Re: do emam emigrantek 27.09.10, 12:46
        > Spotkałam duzo ludzi, którzy mieli OBOJE rodziców Polaków i po polsku już nie m
        > ówią, ich dzieci tym bardziej.

        Widać rodzicom nie zależało. Mi zależy.
        • nutka07 Re: do emam emigrantek 27.09.10, 15:55
          Kropka a co zrobisz jak Twoje dzieci powiedza, ze one po polsku nie beda rozmawialy? Bo nie chca.
          • kropkacom Re: do emam emigrantek 27.09.10, 16:07
            Nie wiem. Będę rozwiązywać problem jak się pojawi. W tej chwili chodzą do szkoły i nadal twierdzą, że lubią swój ojczysty język.
            • nutka07 Re: do emam emigrantek 27.09.10, 16:23
              Pierwszy poznaly jezyk polski?
              • kropkacom Re: do emam emigrantek 27.09.10, 16:46
                To naturalne, że tak big_grin Jak oboje rodziców jest obywatelami jednego państwa to wiadomo, że dziecko gdziekolwiek jest poznaje pierwszy język rodziców. Chyba, że rodzice mówią w domu w obcym języku (dla mnie dziwne). Kiedy młode wjechały z nami miały dwa i pół roku.
                • nutka07 Re: do emam emigrantek 27.09.10, 18:05
                  Czyli do 2 i pol roku mialy kontakt tylko z jednym jezykiem.
                  U nas od poczatku polski slysza tylko od nas a na ulicy, w sklepach, wsrod dzieci niemiecki. Dwa jezyki przeplataja sie 'od zawsze' i poznajac nasz jezyk poznaja jednoczesnie niemiecki.

                  Moje sa urodzone juz w DE i corka miesza. Buduje zdania polsko-niemieckie, pomimo tego ze my rozmawiamy z nia tylko i wylacznie po polsku. Jak miala 2 i pol roku poszla do przedszkola ale wcale nie ruszyla tak szybko z jezykiem dopiero teraz po feriach jak zaczela nowy rok rozkrecila sie i bardzo szybko lapie. Zaczela mowic zdaniami, spiewac piosenki.

                  A Twoje dzieci miedzy soba w jakim jezyku rozmawiaja?
                  Ja slyszalam opinie wielu rodzicow, ze o ile z nimi rozmawiaja po polsku to juz miedzy soba w jezyku danego kraju.
                  • kropkacom Re: do emam emigrantek 27.09.10, 18:24
                    > Moje sa urodzone juz w DE i corka miesza. Buduje zdania polsko-niemieckie, pomi
                    > mo tego ze my rozmawiamy z nia tylko i wylacznie po polsku. Jak miala 2 i pol r
                    > oku poszla do przedszkola

                    Moje jak się bawią ze sobą to mówią czasami po czesku. big_grin Ale tak to po polsku. My z mężem między sobą też w języku ojczystym. Codziennie czytanie raz w po czesku, raz po polsku. Bajki też w obu językach. Czasami po słowacku (bo takie kanały też odbieramy).

                    Jak młode tu przejeżdżały to praktycznie dopiero uczyły się mówić w ogóle (późno zaczęły mówić). Najważniejsze jest, że mają tą świadomość że chcą znać polski i mają okazję (dzięki rodzicom smile ) z tym językiem się porządnie osłuchać.
                    • kropkacom Re: do emam emigrantek 27.09.10, 18:26
                      A Wy z partnerem w jakim języku mówicie do siebie (może nie doczytałam sad ). No i niemiecki to chyba troszkę inna sytuacja, co? Wiem, że moje kuzynostwo które mieszka w Niemczech szybko straciło kontakt z ojczystym językiem.
                      • nutka07 Re: do emam emigrantek 27.09.10, 18:55
                        My ze soba tylko po polsku. W takiej sytuacji, gdy obydwoje jestesmy Polakami inny jezyk jest dla mnie calkowicie nie na miejscu wink
                        Ja nawet nie chce sobie wyobrazac, ze moje dzieci beda ze mna tylko po niemiecku rozmawialy wink no ale nie wiem co przyniesie zycie. Moze jak beda nastolatkami zaczna sie buntowac? Ja w kazdym badz razie na kazdy jezyk odpowiadam konsekwentnie po polsku.

                        Co do niemieckiego to uwazam, ze lepiej sie go uczyc znajac juz polski niz odwrotnie. Polski wg mnie jest duzo trudniejszy. A mi sie marzy, zeby pisaly i czytaly po polsku smile

                        Mam znajoma (miala 13lat jak przyjechala do DE) i ona do swoich dzieci mowi po niemiecku, czasami wtraca polskie slowka. Ze mna tylko po polsku. Z corka tylko po niemiecku. Do mlodszych predzej cos po polsku rzuci. No i sila rzeczy te dzieci nie mowia dobrze po polsku ale rozumieja.
                        W przedszkolu znowu maja srednie pojecie o dwujezycznosci, chociaz takich dzieci jest sporo. Nie wiem moze rodzice po niemiecku do nich mowia i szybciej lapia.

                        Moja mala znowu sie zawstydza jak jej czasem cos znienacka po niemiecku powiem albo zamyka buzie i kreci glowa, ze nie chce rozmawiac smile
                        • kropkacom Re: do emam emigrantek 27.09.10, 19:11
                          > W przedszkolu znowu maja srednie pojecie o dwujezycznosci, chociaz takich dziec
                          > i jest sporo.

                          Gdzieś czytałam chyba, że Niemcy nie chcą aby rodzice mówili do dzieci w swoim ojczystym języku. To prawda? Czy coś pomyliłam big_grin
                          • nutka07 Re: do emam emigrantek 27.09.10, 19:41
                            Moze chodzi o sprawe, gdzie rodzice sie rozwiedli a ojciec Polak mogl sie kontaktowac z dziecmi tylko w obecnosci niemieckich urzednikow i chodzilo o to, ze ci ostatni nie rozumieli nic po polsku wink Ale to bylo przedstawione wszystko w 'odpowiedni' sposob, dopiero po jakims czasie zaczelo sie wyjasniac. Zreszta ta sprawe znam tylko z polskich stron.

                            Nikt mi nigdy problemow nie robil. Chodzi o to, ze nie maja wiedzy w temacie i np. sie pytali jak mala zapisalismy (2,5roku) czy rozmawiamy z nia po niemiecku, bo ona nie rozumie i zeby z nia rozmawiac, zeby sie nauczyla.
                            Ja czytalam, ze wazny jest jasny podzial dla dziecka, taki jezyk tu a taki tu, dotyczy to tez osob.
                            A przeciez, jezeli ja chce zeby moje dzieci mnie rozumialy i rozmawialy ze mna nie moge z nimi rozmawiac po niemiecku, bo one wybiora ten latwiejszy jezyk, jezyk otoczenia i wszystko pojdzie...
                            Teraz po wakacjach przyszla nowa wychowawczyni i mowi do mnie czy chodzimy z mala na terapie jezykowa, bo corka nie rozumie jej co ona mowi i uwaga: oznajmila mi, ze mowila do niej po polsku ale corka i tak jej nie rozumie. Bylam zaskoczona, ze nie zdazylam wyrazic swojej dezaprobaty wink
                            Nie chcialam jej tlumaczyc, ze nie zna mojej corki i nie ma porownania z zeszlym rokiem i ze teraz naprawde zrobila duzy postep w ciagu kilku tygodni.

                            Jest jeszce jedna kwestia. Ja zawsze mowie do dzieci przy Niemcach po polsku ale znowu nie chce zeby bylo to odbierane jako niegrzeczne, no bo jest to chyba niekulturalne, nie? wink A znowu inni rodzice jak widzialam, przy ludziach mowia nawet lamanym niemieckim. Z mezem uzgodnilismy, ze on bedzie w takich sytuacjach reagowal i czasami uzywal niemieckiego, o ile bedzie obecny. Ja ograniczam sie do bardzo surowego minimum wink
                            • donkaczka Re: do emam emigrantek 27.09.10, 19:54
                              miedzy soba mowimy po polsku
                              do dzieci mowimy po polsku
                              do dzieci przy niemcach mowimy zawsze po polsku, czasem tlumacze, jesli to istotne, a najczesciej nie
                              w przedszkolu panie zapytaly o podstawowe slowa po polsku i zapisaly, zeby dzieciaki na poczatku rozumiec, kompletnie im nie przeszkadza fakt, ze dzieciaki sie dopiero w przedszkolu niemieckiego ucza - to norma w sumie gdy rodzice sa obcojezyczni

                              ksiazki czytam po polsku, bajki ogladaja po polsku i po niemiecku, zawsze troche jezyka zlapia dodatkowo
                              a dzieciaki miedzy soba bywa ze przelaczaja jezyk, najczesniej bawia sie po polsku, czasem maja faze i zaczynaja po niemiecku

                              sporo pracy z czasem trzeba wlozyc, zeby dzieci mowily i pisaly po polsku, okresy kiedy nie chca, tez sa normalne
                              poczytaj forum o wielojezycznosci
                            • kropkacom Re: do emam emigrantek 27.09.10, 20:01
                              > Jest jeszce jedna kwestia. Ja zawsze mowie do dzieci przy Niemcach po polsku al
                              > e znowu nie chce zeby bylo to odbierane jako niegrzeczne, no bo jest to chyba n
                              > iekulturalne, nie? wink

                              Ja myślę, że naturalne. Też tak robię. Jak zaczynam mówić po czesku to potem dzieciaki pytają czemu tak robiłam smile Stanęło chyba im na tym, że matka jest od mówienia po polsku i koniec. Co innego jak jesteś w jakimś zamkniętym niedużym kręgu gdzie jesteś jedyna Polka a reszta musi zrozumieć co mówisz do dziecka.

                              Co do przedszkola, to dzieci same szybko łapią język w kontakcie z dziećmi.
      • green_shamrock Re: do emam emigrantek 27.09.10, 12:52
        co do mówienia po POLSKU to bym nie przesadzał ,sami polacy w domu i po polsku nie mówią? to po jakiemu miedzy sobą rozmawiają? dla mnie i dla M polski zawsze bedzie jezykiem wiodącym, w domu tylko po polsku rozmawiamy ,z córką takze ,ona zreszta ma zakaz mówienia w domu nie po polsku ,z wyjatkiem odrabiania lekcji wink
        ale fakt jest faktem ,ze z kazdym rokiem łatwiej jej sie porozumiewac w obcym języku , zdarza jej sie mówić po polsku z angielska gramatyką ,ja ją ciagle poprawiam ,ona sie irytuje i tak ciągle smile
        faktem również jest ze my do Pl nie wrócimy ,młoda na wzmiankę o powrocie dostaje gęsiej skórki smile , my dorośli zawsze bedziemy bardziej polakami,tak mi sie przynajmniej wydaje ,ale młoda coraz bardziej mi 'irysieje' , cóz sie dziwić ,szkoła ,koleżanki ,tv ,gazety , do 4 roku zycia tylko była w pL , lubi Polskę i odwiedziny u rodzinki ,bo t takie wakacje sa ,ale nasz dom jest tu . Natomiast obawiam sie troche jak bedzie z polskim u moje drugiego dziecka ,które urodzi sie tutaj ,od poczatku bedzie miało kontakt z oboma jezykami (złobek /przedszkole) ,ale damy rade . aaa co do młodej ,zdecydowanie gorzej czyta i pisze po polsku , ale w sumie nic dziwnego ,trudniej jest ,to też nadrobimy wink
        • broceliande Re: do emam emigrantek 27.09.10, 13:12
          green_shamrock napisała:

          > co do mówienia po POLSKU to bym nie przesadzał ,sami polacy w domu i po polsku
          > nie mówią? to po jakiemu miedzy sobą rozmawiają? dla mnie i dla M polski zawsze
          > bedzie jezykiem wiodącym, w domu tylko po polsku rozmawiamy ,z córką takze ,on
          > a zreszta ma zakaz mówienia w domu nie po polsku ,z wyjatkiem odrabiania lekcji

          Właściwie mowa o takich już starszych, których rodzice nie żyją. To i po polsku nie ma okazji mówić.
          I dzieci wychowali (jak jeszcze dziadkowie polscy żyli) już prawie bez polskiego, bez sentymentu, że pochodzą z Polski, bez ciekawości, co to ta Polska.
          To mnie jakoś niepokoi.
        • karolinek Re: do emam emigrantek 27.09.10, 14:13
          > ,sami polacy w domu i po polsku
          > nie mówią? to po jakiemu miedzy sobą rozmawiają? dla mnie i dla M polski zawsze
          > bedzie jezykiem wiodącym, w domu tylko po polsku rozmawiamy ,z córką takze ,on
          > a zreszta ma zakaz mówienia w domu nie po polsku ,z wyjatkiem odrabiania lekcji
          > wink

          Dziadkowie moi z obu stron to Polacy, którzy zostali w Anglii po 45roku. Oboje moi rodzice urodzeni tam. W domach mówiono tylko po polsku, uczyli się angielskiego jak poszli do szkół. Przyjechali zupełnie niezależnie w '80 roku do PL na studia. W '85 już jako małżeństwo z 3letnim dzieckiem wrócili do Anglii. Do dziecka, czyli do mnie mówili po polsku, choć w polskim środowisku w zasadzie już się nie obracali, nie licząc dziadków i rodzeństwa przy rodzinnych okazjach. Podstaw angielskiego uczyłam się od opiekunki z Australii, anglojęzycznych znajomych rodziców, potem w szkole.
          Do Polski na stałe przeprowadziliśmy się w '94 roku. Wszyscy byli zaskoczeni, że jako 2 pokolenie tak dobrze mówię po polsku. Był to archaiczny język np. duchówka zamiast piekarnik, na dodatek ze wschodnimi naleciałościami, bo rodzina zza Buga, ale jakoś szło.
          Do tej pory rozczula mnie kresowe L mojej 50 letniej matki. Wszyscy zawsze obstawiają, że to obywatelka jakiegoś wschodniego, a nie zachodniego państwabig_grin
          Także wszystko zależy od rodziny i jej podejścia do języka.

        • myelegans Re: do emam emigrantek 28.09.10, 01:09
          Natomiast o
          > bawiam sie troche jak bedzie z polskim u moje drugiego dziecka ,które urodzi si
          > e tutaj ,od poczatku bedzie miało kontakt z oboma jezykami (złobek /przedszkole

          W domu beda rozmawialy w Wami po polsku, ale miedzy soba juz po angielsku. Lata obserwacji na emigracji.
          • hamerykanka Re: do emam emigrantek 28.09.10, 18:33
            Do mojej dwulatki mowie po polsku, ale odpowiada mi po angielsku. maz Amerykanin, podejrzewam wiec ze moze bedzie rozumiala polski, ale nie bedzie w nim biegla..
      • gazeta_mi_placi Re: do emam emigrantek 27.09.10, 12:54
        Mam inne wrażenia z Francji.
        Ludzie niemili,obsługa niemiła (w kawiarniach,knajpach itp.),zarozumialstwo...
        Nie licząc krajów wschodnich i Niemiec to chyba jedna z niezbyt miłych nacji (przynajmniej dla zagranicznych turystów).
        Może na francuskich wsiach jest inaczej,nie wiem.
        A..
        No i muzułmanów bardzo dużo,heh....
        • broceliande Re: do emam emigrantek 27.09.10, 13:15
          Zarozumiali są, fakt, ale co chcesz, wyższa kultura.
          Ja się nigdy do nikogo nie uprzedzam, może do Niemców, ale też staram się normalnie podchodzić.

          Paryż i reszta Francji to sa dwa kraje. Ja uwielbiam prowincje.
          Muzułmanie mi nie przeszkadzają.
          Polsce też by się jakieś zróżnicowanie przydało.
        • duzeq Re: do emam emigrantek 27.09.10, 13:21
          > Ludzie niemili,obsługa niemiła (w kawiarniach,knajpach itp.),zarozumialstwo...

          To mi sie bardziej kojarzy z Paryzewem, ktory bije wszelkie rekordy w arogancji mieszkancow, nie mowiac o rekordzie Guinessa w kwestii gburowatosci paryskich kelnerow.
          Na poludniu jest duzo lepiej - oczywiscie wg mojego mniemania.
          • gazeta_mi_placi Re: do emam emigrantek 27.09.10, 14:55
            Dokładnie to miasto miałam na myśli.
        • kamelia04.08.2007 Re: do emam emigrantek 27.09.10, 15:36
          gazeta_mi_placi napisała:


          > Ludzie niemili,obsługa niemiła (w kawiarniach,knajpach itp.),zarozumialstwo...


          Jest duzo racji w tym. Paryż i paryzanie są uważani za aroganckich, zarozumiałych i wywyzszających sie - bo sa z PARYŻA, tak odbierani sa przez spora część Francuzów spoza Paryza i regionu Ile de France.
          Tę nieuprzejmośc da sie zauważyć w restauracji, sklepach, w sposobie poruszania sie samochodem po miescie i na autostradzie.


          > Może na francuskich wsiach jest inaczej,nie wiem.

          Jak sie pojedzie na prowincje, to juz jest inaczej. Sama mieszkam na tzw. prowincji francuskiej (miasto 80km od Paryża) i juz jest inaczej, ekspedientki są inne, w restauracjach tez jest inaczej na plus

          > A..
          > No i muzułmanów bardzo dużo,heh....


          No własnie, to tez Francuzi postrzegaja jako minus mieszkania w Paryzu i "en banlieue" (przedmieścia poza administacyjnymi granicami paryża). Niektóre dzielnice paryza i niektóre z tych przedmieśc sa takie, ze strach sie bać. Francuzi sa dość niechetnie nastawieni do powiekszającej sie mniejszosci muzułmanskiej. Inne nacje imicrantów nie budza takich emocji (nawet do Romów sa mniej negatywnie nastawieni, mimo ze Romowie prowadza lekko brudasowaty tryb zycia).
          Z tymi muzułmanami czy Maghrebinami, to jest tak, ze niechęc do nich bierze sie stad, bo zachowuja sie na ulicach "jakby byli u siebie", że "dla nich muszą byc zawsze wyjątki w traktowaniu" (cytatuje argumenty Frasncuzów), styl zycia jest dla Francuzów nieakceptowalny, roszczenie wobec państwa dla poszanowania zwyczajów muzółmanskich (np. chusty, poligamia) jest nie do zaakceptowania dla Francuzów, izolowanie sie od społeczeństwa francuskiego i zamykanie się we własnym sosie z własnymi regułami życia, radosna reprodukcja i życie na koszt państwa itd, itp.
          • ciocia_ala Re: do emam emigrantek 27.09.10, 15:50
            Paryz jako STOLYCA rzadzi sie swoimi prawami... zupelnie jak i inne stolice wink

            Ja w 15 minut bym sie spakowala i wyprowadzila do Francji. Ale na prowincje, nawet taka zabita dechami. Cudnie jest. Sasiedzi mili. Zarcie pycha. Choc maz moj powiedzial, ze przez to wygladalibysmy jak dwa paczuchy.

            Obawiam sie, ze mnie niczego nie brakuje z Polski oprocz rodziny.
      • kamelia04.08.2007 Re: do emam emigrantek 27.09.10, 15:02
        broceliande napisała:


        > Spotkałam duzo ludzi, którzy mieli OBOJE rodziców Polaków i po polsku już nie m
        > ówią, ich dzieci tym bardziej.
        > A mnie by zależało.


        bo widocznie tym ludziom nie zależało, by dziecko znało polski
        Niska kultura, niska swiadomość, poczucie nizszej wartosci, kompleks Polaka-prowincjusza. Chyba tym mozna to tłumaczyć.
        • najma78 Re: do emam emigrantek 27.09.10, 15:22
          kamelia04.08.2007 napisała:


          > bo widocznie tym ludziom nie zależało, by dziecko znało polski
          > Niska kultura, niska swiadomość, poczucie nizszej wartosci, kompleks Polaka-pr
          > owincjusza. Chyba tym mozna to tłumaczyć.

          Nie zgodze sie, zyjac w innym kraju latami wiele sie zmienia, ludzie musza uczyc sie jezyka chcac normalnie w nim zyc a jesli malzenstwo mowi tylko jendym i tym samym jezykiem przykladowo Polacy to czesto nawet rozmowy miedzy soba trzeba prowadzic w jezyku kraju do ktorego sie przyjechalo chocby cwiczac go. Najczesciej kazdy chce nauczyc dzieci wlasnego jezyka i robi to i poczatkowo sie udaje, ale po czasie gdy dzieci ida do szkoly, maja przyjaciol i obracaja sie w towarzystwie innym niz polskie jezyk przodkow schodzi na dalszy plan i zatraca sie, bo sie go nie uzywa. Trzeba tez wziac pod uwage, ze stare pokolenie emigrantow mialo inne warunki, dzis Polacy maja polskie sklepy, polskich znajomych, internet, polska prase i polska TV no i czeste wizyty w PL jak i gosci z PL. Obecnie to sklania sie w druga strone wielu doroslych emigrantow jezyka nie zna i nie pozna, a dzieci owszem, bo beda musialy rozmawiac z wlasnymi rodzicami.
          • kamelia04.08.2007 Re: do emam emigrantek 27.09.10, 17:09
            no, ale przyjeżdżajac do obcego kraju, przywozisz ze soba swój jezyk ojczysty.
            Oczywiscie, że trzeba znac jezyk tego obcego kraju, bo trudno jest zyc bez znajomosci jezyka.

            Co do reszty to sie nie zgodze, albo raczej stwierdze, że to co opisałas:

            > jesli malzenstwo mowi tylko jendym i
            > tym samym jezykiem przykladowo Polacy to czesto nawet rozmowy miedzy soba trzeb
            > a prowadzic w jezyku kraju do ktorego sie przyjechalo chocby cwiczac go. Najcze
            > sciej kazdy chce nauczyc dzieci wlasnego jezyka i robi to i poczatkowo sie udaj
            > e, ale po czasie gdy dzieci ida do szkoly, (...) jezyk przodkow schodzi na dalszy plan i zatraca sie
            > , bo sie go nie uzywa.

            to własnie przykład na to, ze ludziom nie zależy, by dzieci znały polski. Nie zuważyłam, by Polacy mówili, ze soba po francusku czy niemiecku, zeby cwiczyć, nie trzeba wprowadzac obcych słów, bo przeciez na prawie wszystko jest polski odpowiednik (pomijając nazwy potraw). Jak komus zalezy na posługiwaniu sie polskim, to nie mówi "ide do bulanżerii", tylko "ide do piekarni" i tego samego wymaga od dziecka.
            Ludzie są rózni, spotkałam takie młode Polaki we FR, które się posługuja piekna polszczyzna i pieknym francuskim i takie, które po francusku mówia pare słów, za to po polsku jest "moja patronka", zamiast "moja szefowa", jest "dyrekcja Creteil", zamiast "kierunek Creteil" (chodzi o koncowe stacje metra), a przeciez te spolszczone obce wstawki, tak na prawde po polsku znacza co innego, przez to brzmia smiesznie. Brakowało mi tylko "mój ordynator nie pracuje dzisiaj prawidłowo", zamiast "mój komputer....".
            Reguła: dobry francuski= piekna polszczyzna oraz marny francuski=marny polski nie jest z sufitu.

            Co do dzieci, to wiadomo, ze dzieci dorastaja, maja swoich znajomych, ale chyba jakis kontakt utrzymuja z rodzina, a dopóki mieszkaja z własnymi rodzicami, to chyba rozmawiaja z nimi po polsku.

            Co do starego pokolenia, to jest to samo, polskie sklepy były, to nie wynalazek ostatniego dzisieciolecia, tak samo polscy znajomi. Polacy jak wyjeżdzali za granice, to czesto masowo, były skupiska polskie, w północnej francji były wioski, czy osiedla polskie, z Polakami przyejeżdżali polscy ksieża, były i nadal sa polskie koscioły, parafie, rozmaite stowarzyszenia. Obecnie te stowarzyszenia to tylko folklor, ludowe przyspiewki, dla mnie nic nie maja do zaoferowania.

            Przodkowie polskich emigrantów w płn. Francji prawie wcale po polsku nie mówia, a przeciez to nie emigracja po powstaniu listopadowym, to zlaedwie 3.pokolenie (dziadkowie polacy, rodzice też) i trzecie pokolenie po polsku nie mówi, a drugie po polsku rozumie "powoli, powoli".


        • bi_scotti Re: do emam emigrantek 27.09.10, 16:15
          kamelia04.08.2007 napisała:

          > Niska kultura, niska swiadomość, poczucie nizszej wartosci, kompleks Polaka-pr
          > owincjusza. Chyba tym mozna to tłumaczyć.

          Roznie bywa. Sa rodziny (nie tylko przeciez Polakow), w ktorych rodzice pracuja od rana do nocy, poswiecaja dzieciom malo czasu, bo musza zarobic na zycie i tak rosna mlodzi, ktorzy maja problem zeby porozumiec sie z poprzednim pokoleniem we wspolnym (L1) jezyku. To jest smutne ale wcale nie musi budzic az takiej pogardy jaka (moze nieslusznie ...) wyczuwam w Twoim poscie. Ponadto warto pamietac, ze im zyczliwsze spoleczenstwo dookola, tym wieksza chec i wieksze mozliwosci wsrod imigrantow by utrzymywac L1 - to sa naczynia polaczone smile
          • kamelia04.08.2007 Re: do emam emigrantek 27.09.10, 17:15
            owszem, to smutne, ze rodzice nie zajmuja sie własnymi dziecmi. Smutne tez to, że bycie Polakiem próbuja chowac po kątach.

            To, ze dzieci nie mówia po polsku to jest wina wyłacznie rodziców, którzy nie zadbali o to, by dzieci znały ten jezyk. Nie pokazali im, ze dwujezycznosc to wartosc, w dodatku cos co dziecku przychodzi naturalnie (o ile rodzice sie postarają) i bez wiekszego wysiłku.
            Jak komus zalezy, to tak robi, by dziecko znało polski, czasem dzieci nie maja dostepu do polskich szkół za granica, a mimo to znaja ten jezyk, znaja bajki, rodzice im czytaja ksiażeczki, puszczaja bajki po polsku itd, itp.
            • bi_scotti Re: do emam emigrantek 27.09.10, 17:50
              Wszystko jest wina rodzicow wink Jak mawia moja przyjaciolka Zydowka "na Jahve daje czlowiekowi Jewish Mother zeby kazdy mial jak wytlumaczyc swoje zyciowe niepowodzenia" wink
              Imigracja to bardzo skomplikowany proces dla wielu ludzi i wiele zalezy gdzie, w jakich warunkach przebiega. Ja moge wiele wymagac OD SIEBIE jako matki, ale dopoki nie jestem w stanie wstawic sie w miejsce kogos innego, nie mnie oceniac.
              Pracuje z mlodzieza i dziecmi, wiele z nich z calego swiata. W roznych domach jest roznie i wielokrotnie kwestia zachowania jezyka rodzimego jest naprawde jedna z mniej istotnych, przynajmniej doraznie. Oczywiscie, na dluzsza mete to jest bardzo wazna sprawa i pozwala zachowac nie tylko korzenie i poczucie przynaleznosci ale ogolnie self esteem i pelne zdrowie psychiczne, ale w zyciu czesto trzeba wybierac miedzy tzw. mniejszym a wiekszym zlem. I jesli samotna matka 3 dzieci ma do wyboru spedzac z nimi czas uczac je np. hiszpanskiego albo pracowac dluzej zeby im kupic zimowe buty i kurtki, to mnie jest naprawde trudno taka postawe ocenia w kategoriach "winy". Sa i Polki w takiej sytuacji ...
            • green_shamrock Re: do emam emigrantek 27.09.10, 21:55

              kamelia04.08.2007 napisała:
              czasem dzieci nie maja
              > dostepu do polskich szkół za granica, a mimo to znaja ten jezyk,,


              dokładnie ,co prawda u nas szkól polskich jest sporo i dużo dzieci chodzi w weekendy , wiekszosc dzieciakół naszych znajomych , a nasza córka nie .
              Dlaczego ? a no bo szkoda mi ją posyłać jeszcze w niedziele do szkoły , jst jeszcze mała ,ma 8,5 roku ,po za tym w polskich szkołach tutaj jest przerost formy nad trescia , syn znajomych ma zadawane wiecej niz w irlandzkiej szkole przez 3 dni , zresztą nie uwazam zby 4h tygodniowo nauczyły moje dziecko wiecej niz ja w domu na bieżąco , czyta i sobie daj rade pisze tez z błędami co prawda ,ale ma jeszcze czas , co do histori ,czy geografi to wicej załapie oglądając filmy przyrodnicze i odwiedzajac z nami rózne miejsca ,nizz 2h tygodniowo , o tak sobie musiałam napisac ,bo jestesmy ciekawym zjawiskiem wśród polaków tutaj masowo wielbiących
              polską szkołe ,aaaa zapomniałam swiadectw nie potrzebujemy.
    • nutka07 Re: do emam emigrantek 27.09.10, 12:53
      Brakuje mi polskiego powietrza, mojego miasta, jablek smile
      Bliskosci Tatr.
      W sumie moje zycie w Polsce juz nie istnieje, to przeszlosc moge co najwyzej tesknic za nia i upiekaszac ja wink Nie wiem jakby wygladalo teraz.
      Niemiecka sluzbe zdrowia chwale sobie bardzo. Podejscie do pacjenta to luksus, ktory mnie niestety ominal w Polsce uncertain


      Nie mozesz isc do normalnego lekarza i zrobic badan odplatnie? W prywatnym w Polsce tez placisz.
    • najma78 Re: do emam emigrantek 27.09.10, 13:01
      bsl napisała:

      > co wam przeszkadza , albo czego wam brakuje za granica ?

      Brakuje mi...pogaduszek z mama i najblizszymi przyjaciolkami takich kawiarnianych, jeziora troche dzikiego z lasem wokol na weekendowe wypady i to chyba tyle.
      >
      > ja się jeszcze nie przyzwyczaiłam do braku prywatnych gabientow ( takich jak sa
      > w Polsce , nie czekam w tygodniowych kolejkach biorę kase i ide do specjali
      > sty, albo maszeruję do laboratorium i robie badania krwi np )
      > to tak na początek smile

      Oooo, to ja akurat ciesze sie bardzo, ze tego tu nie ma, akurat z opieki zdrowotnej jestem bardzo zadowolona.


      • green_shamrock Re: do emam emigrantek 27.09.10, 13:05
        aa co mi jeszcze przeszkadza ,to to z tu wszystko jest ogrodzone i na siusi nie można sie zatrzymac w drodze tongue_out
        i nie ma gdzie wyskoczyn pod namiot ,na dziko na ognisko ,jak wyjazd na łekend wink to B&B raczej niż natura i swoboda .
        a co do badan to sobie samemu zrobic nie można ale ze skierowaniem od GP
        ( przynajmniej mojego ) problemu nie ma i służba zdrowia ok
        • kocianna Re: do emam emigrantek 27.09.10, 13:17
          Ja do kraju wrócę - więc mam to wszystko, co mam, tymczasowo, nie na stałe, i to pozwala nie odczuwać tak różnych braków.
          Brakuje mi bardzo kontaktów z moimi znajomymi i przyjaciółmi, weekendowych wypadów - tu, niestety, odległości są zbyt duże, żeby można było sobie pojechać ot tak coś pozwiedzać do sąsiedniego dużego miasta (trzeba lecieć samolotem), a baza noclegowa jest jeszcze z poprzedniej epoki i strasznie droga. Brakuje mi polskiego chleba i wędlin. Brakuje mi niektórych polskich marek ciuchów czy kosmetyków, ale nadrabiam to podczas urlopów w PL.
        • najma78 Re: do emam emigrantek 27.09.10, 13:20
          green_shamrock napisała:


          > i nie ma gdzie wyskoczyn pod namiot ,na dziko na ognisko

          Pola namiotowe sa super, ale na dziko to faktycznie trudno
    • irutxeta Re: do emam emigrantek 27.09.10, 13:04
      im dluzej zyje za granica (7 lat) tym mniej jest dla mnie "dziwnosci"

      do wszystkiego sie juz raczej przyzwyczailam i zaadaptowalam (administracja, lekarze, szkoly, sposob bycia, jedzenie)

      i tesknie standardowo i co roku bardziej:
      za polska przyroda,
      slodyczami i wypiekami,
      pogaduszkami przy piwie/drinku,
      przyjaciólmi ktorzy w lot zrozumieja polskie traumy, zarty, wspomnienia, seriale etc..

      na stare lata zapowiada sie poglebienie tesknoty - mimo, ze jak wspomnialam bardzo dobrze sie zaadaptowalam i uwielbiam moja "nowa ojczyzne",
    • ronja_rovar_dotter Re: do emam emigrantek 27.09.10, 13:09
      Ja mieszkam z dziecmi w Dublinie, brakuje mi (kolejnosc przypadkowa):
      prywatnych gabinetow lekarskich,
      panstwowych niepoogradzanych lasow,
      porzadnego publicznego transportu,
      drog na tyle szerokich, zeby dwa samochody mogly sie spokojnie minac,
      targow,
      wloszczyzny,
      goracego lata,
      wiekszego zageszczenia sklepow, placow zabaw.

      Bardzo sobie cenie status emigranta, ale mam poczucie, ze jestesmy juz tu wystarczajaco dlugo i pora na przeprowadzke. Naszym najbardziej prawdopodobnym celem jest teraz Praga. Juz nie moge sie doczekac smile. Takze, drogie panie z RC, prosze mi za bardzo nie odbierac zludzen i nie wyliczac zbyt wiele wad.
      • bsl Re: do emam emigrantek 27.09.10, 13:12
        no to ja juz nic nei napisze , bo jestem na etapie spakowania sie i powrotu do kraju big_grin
        tylko niestety mam związne ręce przez dorastające dzieci , ale to juz inna historia
      • green_shamrock Re: do emam emigrantek 27.09.10, 13:15
        ronja_rovar_dotter napisała:

        > Ja mieszkam z dziecmi w Dublinie, brakuje mi (kolejnosc przypadkowa):
        > prywatnych gabinetow lekarskich,

        a polskie , sprawdź w golden pages ,ja tam kiedys szukałam i były jakieś

        > panstwowych niepoogradzanych lasow,

        około 60 km od D. sa piekne ze szkólkami leśnymi , nieogrodzone ,tylko geste bardzo

        > porzadnego publicznego transportu,

        punktualność autobusów jest porażajaca big_grin to fakt , ale ogólnie siec jest duża

        > drog na tyle szerokich, zeby dwa samochody mogly sie spokojnie minac,

        serio ,dla mnie to jeden z uroków wiejskich drózek smile
        > targow,

        oo tak ,pisałam


        > wloszczyzny,

        wszytsko jak na targu ,przez włoszczyzn ,koperek , pietruszke-natkę czy czereśnie kupić można u ' ciapatych ' w sklepach i u chińczyków smile
      • kropkacom Re: do emam emigrantek 27.09.10, 13:20
        > prywatnych gabinetow lekarskich,
        > panstwowych niepoogradzanych lasow,
        > porzadnego publicznego transportu,
        > drog na tyle szerokich, zeby dwa samochody mogly sie spokojnie minac,
        > targow,
        > wloszczyzny,
        > goracego lata,
        > wiekszego zageszczenia sklepow, placow zabaw.

        Czyli to są Twoje oczekiwania w stosunku do Pragi, tak?
        • ronja_rovar_dotter Re: do emam emigrantek 27.09.10, 21:34
          Mysle, ze powyzsza lista nie wyczerpuje w pelni moich oczekiwan. Praga ma byc kraina nieskalanej szczesliwosci przez co najmniej cztery lata (po ktorych nastapi znuzenie i pragnienie kolejnej przeprowadzki smile).
          • kropkacom Re: do emam emigrantek 27.09.10, 21:54
            > przez co najmniej cztery lata (po ktorych nasta
            > pi znuzenie i pragnienie kolejnej przeprowadzki smile).

            Dobre big_grin

            Zajrzyj tutaj: forum.gazeta.pl/forum/f,12607,Czechy.html
      • cherry.coke Re: do emam emigrantek 27.09.10, 13:28
        Nie lapie tego z prywatnymi gabinetami, jest ich milion, chyba ze chodzi ci o jakies specjalne wymagania?
        • ronja_rovar_dotter Re: do emam emigrantek 27.09.10, 13:56
          Racja, wyrazilam sie nieprecyzyjenie:
          wlasciwie, jesli chodzi o lekarzy pierwszego kontaktu, to sa tu jedynie prywatni smile. Chodzilo mi o jakosc uslug taka jak w polskich prywatnych przychodniach (miedzy innymi godziny przyjec, w Polsce chodzilam do CM-LIM), gdyz w moim subiektywnym odczuciu jest ona tu bardzo niska.
    • dynema Re: do emam emigrantek 27.09.10, 13:15
      Tutaj gdzie mieszkam sa prywatne gabinety, wiec to mnie nie ziebi, w bankach oplat niewiele porownujac z PL jeszcze kilka lat temu (np. wyplaty z bankomatow byly platne, ale podobno sie to zmienilo(?).

      A z innych to brakuje mi 4 por roku,co prawda w ostatnim roku nastapil cud i bylo i upale lato i duzo sniegu w zimie, ale to nie jest standard.

      Co mi jeszcze przeszkadza, to fakt ze w tygodniu (pon-ptk) wieczorem nie sposob zrobic zakupow ubraniowych: inne rzeczy to mozna kupic online, ale ubrania ja musze przymierzyc. Szczesliwie mam taka prace ze moge te zakupy zrobic, ale tez wolalabym sloneczny dzien spedzic np. z dziecmi na rowerze, a na zakupy ciuchowe pojsc po 20:00,a nie mam takiej opcji bo wtedy zostaje mi tylko godzina i to w tych otwartych najdluzej sklepach,a taka jeszcze godzinka, czyli do 22:00 jak np. w Galerii Mokotow w Warszawie to by mi bardzo ulatwila sprawe.Oczywiscie jako ze nikt w tygodniu po pracy nie moze kupic ciuchow to w weekend dzieja sie sceny dantejskie....
    • volta2 Re: do emam emigrantek 27.09.10, 14:01
      mnie brakuje czegoś jak strefa szengen, czyli przekroczenia swobodnie granicy(a robię to cżęsto i chciałabym częściej). to trwa 3-4 godziny, z samochodu jestem wypędzana na przejście dla pieszych, bo autem to może tylko kierowca, dzieci - też wynocha(przy 40 stopniach latem)

      brakuje dobrej wędliny, właśnie czekam na paczkę i coś nie idzie(zwykle 10 dni a teraz już prawie miesiąc, znaczy że wędliny raczej niezjadliwe będą)

      brakukje schabu na schabowe...

      brakuje kultury jazdy w centrum i na prowincji zresztą też

      tęskno mi do polskiej drogówki, tu mam patroli za dużo(średnio 2 kontrole w tygodniu i trzeba dawać w łapę)

      tęskno mi do znajomych

      za kinem(nawet multipleskem!)

      za polskimi programami tv, szczególnie tvn stylesmile

      ale za rok o tej porze będę w kraju i będę tęsknić za mężem(on jeszcze paręmiesięcy będzie musiał zostać), więc póki co lepiej tęsknić za schabowymsmile

      najgorsze wydaje mi się to, że jak już wrócę na stałe do polski to będę tęsknić za tą wschodnią dziczą, w której teraz siedzęsmile



      • bi_scotti Re: do emam emigrantek 27.09.10, 14:29
        Warszawskiej komunikacji tramwajowej, w ogole jakiejs sensownej komunikacji publicznej mi brak - podrzucam przyklad Warszawy ale rownie dobrze moglabym wrzucic Chicago czy metro w Tokyo - wszystko jest lepsze niz to, co mamy w Toronto, nawet zasyfione metro w Paryzu wink
        Wszystko wymienione wyzej mam (targi owocowo-warzywne, ziemie krolowej do dzikiego campingowania, zapach czekoladek w sklepach, najpiekniejsza na swiecie jesien), nie bardzo rozumiem wszystkie wywody na temat badan laboratoryjnych - ja jestem zadowolona, ze labs nie sa prywatne i ze wszystkie testy sa robione na moj OHIP (Ontario Health Insurance Plan) - Wy wolicie placic z wlasnej kieszeni? Oplaty w bankach mnie wkurzaja, oczywiscie, totez od lat korzystam z tego, w ktorym za wiekszosc operacji nie place nic i jest OK. Jest wybor.
        Uprzejmosc obslugi na moim kontynencie powinna byc obowiazkowo uczona w EU, dotyczy to tez i poludnia Francji, ktore owszem lepsze jest pod tym wzgledem niz Paryz, ale lepsze nie znaczy perfect. Ale to jest taki europejski "folklor" - inaczej sie tego nie da traktowac. Gdy lece do EU, z zalozenia oczekuje bycia traktowana per noga i czasem bywam mile zaskoczona wink
        Wlasciwie niczego stricte polskiego mi nie brak - wszystko jest dostepne albo sprowadzalne bez wiekszego wysilku czy kosztow. Jesli tesknie to za mna sama z czasow dziecinstwa i nastolectwa w jakichs konkretnych miejscach i sytuacjach a to juz przeminelo forever ...
        Byloby cool gdyby granica z naszym poludniowym sasiadem nie istniala i gdybysmy mogli jezdzic przynajmniej miedzy USA i Kanada jak jezdza Europejczycy po swoim kontynencie, ale to pozostanie w sferze marzen z wielu wzgledow.
        Ja to bym raczej chetnie Polske pozmieniala zeby byla taka bardziej radosna i zyczliwa swiatu ale to pewnie temat na inny watek smile
        • duzeq Re: do emam emigrantek 27.09.10, 22:06
          ja j
          > estem zadowolona, ze labs nie sa prywatne i ze wszystkie testy sa robione na mo
          > j OHIP (Ontario Health Insurance Plan) - Wy wolicie placic z wlasnej kieszeni?

          NIe o to chodzi. Nie wiem jak w Czechach, ale w Holandii nie istnieje zaden prywwatny gabinet lekarski wiec wszytsko zalezy od lekarza domowego. Jezeli uzna, ze cos jest pie.rdola, a Ciebie to nadal meczy, to nie masz zadnego wyboru. W PL i w innych krajach mozesz sobie po prostu wydac swoja kase, jezeli masz akurat taka zachcianke, i zaplacic za badania krwi, moczu czy np.cytologie. Obsyfilo Cie po raz kolejny bez powodu? Mozesz sobie prywatnie isc do poleconego dermatologa. Uwazasz, ze z okiem jest cos nie tak? To walisz do okulisty. Tutaj dopoki domowy nie stwierdzi, ze nalezy Ci sie dermatolog na syfy albo okulista (bo nic w oku nie widac niepokojacego) nie masz szansy na wyleczenie tego w satysfakcjonujacy Cie sposob (bo domowy przepisze Ci masc cynkowa po raz enty badz odesle Cie do domu z kropelkami).
          Mnie tej wolnosci wyboru brakuje.

          Jesli tesknie to za mna sama z c
          > zasow dziecinstwa i nastolectwa w jakichs konkretnych miejscach i sytuacjach a
          > to juz przeminelo forever ...

          Dzizas, biscotti, a juz tak ladnie Ci szlo... sad

          PS. Nastolectwo to slowo nieznane w Polsce wink (chyba ze je wezmiesz w cudzyslow). Moze byc "wczesna mlodosc", "czasy, kiedy bylam nastolatka", .... cos mi jeszcze chodzi po glowie, ale nie moze wyjsc...
        • aniorek Re: do emam emigrantek 28.09.10, 09:37
          bi_scotti napisała:

          > Uprzejmosc obslugi na moim kontynencie powinna byc obowiazkowo uczona w EU, dot
          > yczy to tez i poludnia Francji, ktore owszem lepsze jest pod tym wzgledem niz P
          > aryz, ale lepsze nie znaczy perfect. Ale to jest taki europejski "folklor" - in
          > aczej sie tego nie da traktowac.

          Taaaaaa, jasne, bo oczywiscie we wszystkich krajach UE jest to samo, ROTFL. Chocby w Niemczech standard obslugi klienta jest na bardzo wysokim poziomie, wiec prosze nie generalizuj, ze w UE klienci traktowani sa per noga. Stek bzdur.
    • 18_lipcowa1 Re: do emam emigrantek 27.09.10, 14:23
      bsl napisała:

      > co wam przeszkadza , albo czego wam brakuje za granica ?


      Mi za granicą niczego nie brakowało oprócz rodziny.
      Ani zapachu chleba, ani wedlowskich czekoladek, ani bigosu, ani rynków, ani prywatnych gabinetów. NICZEGO. Za granicą było mi super, ale brakowało mi częstszych kontaktów z bliskimi.


      No ale ja już jestem w PL.



      ''A Lipcowo sie nie mart w koncu nie mozna spodziewac sie zrozumienia po kobiecie, kora do porodu bierze znieczulenie?
      W koncu co ona moze wiedziec o maciezynstwie?'' by buszynska, pisownia oryginalna
    • evee1 Re: do emam emigrantek 27.09.10, 14:29
      Mi brakuje wylacznie magla - takiego od poscieli, nie od mielenia ozorem wink.
    • rosapulchra-0 Re: do emam emigrantek 27.09.10, 15:25
      bsl napisała:

      > co wam przeszkadza , albo czego wam brakuje za granica ?
      >
      > ja się jeszcze nie przyzwyczaiłam do braku prywatnych gabientow ( takich jak sa
      > w Polsce , nie czekam w tygodniowych kolejkach biorę kase i ide do specjali
      > sty, albo maszeruję do laboratorium i robie badania krwi np )
      > to tak na początek smile

      denerwuje mnie czekanie na pogotowiu, wielokrotnie je przeżyłam, poza tym chyba jeszcze to, że wszystkie urzędowe sprawy załatwia się miesiącami, poza tym raczej nic.
      BTW, badania krwi robię raz w tygodniu, nawet nie czekam w kolejce.
    • ciocia_ala Re: do emam emigrantek 27.09.10, 15:57
      pietruszki!! Po 7 latach za granica dowiedziala sie, ze w zupie gotuje jakiegos pasternaka uncertain
      • hanalui Re: do emam emigrantek 27.09.10, 16:38
        ciocia_ala napisała:

        > pietruszki!! Po 7 latach za granica dowiedziala sie, ze w zupie gotuje jakiegos
        > pasternaka uncertain

        Hahahahah.
        A ten pasternak to z miodem i pieczony w piekarniku niebo w gebie big_grin
        • najma78 Re: do emam emigrantek 27.09.10, 16:45
          Hanalui cos jeszcze? Jak to zrobic, tylko miod i pasternak? Poprosze o szczegolysmile
          • hanalui Re: do emam emigrantek 27.09.10, 19:11
            najma78 napisała:

            > Hanalui cos jeszcze? Jak to zrobic, tylko miod i pasternak? Poprosze o szczegol
            > ysmile

            Tu szczegoly mniej wiecej:
            allrecipes.com/Recipe/Honey-Parsnips/Detail.aspx
            Ja kroje w slupki. Pieke na zlotobrazowo. Uwazaj by za bardzo nie wysuszyc.
            W wersji exclusive mozesz posypac cynamonem lub przyprawa piernikowa, dodac odrobine rumu dla pikanterii, mielonych orzechow. Mozesz tez sprobowac z odrobina soku z cytryny/pomaranczy.
            Jesli nie chcesz z piekarnika to mozesz zrobic na parze az bedzie miekkie ale nie za miekkie i potem na patelnie tzn na rozpuszczone maslo z miodem lub brazowym cukrem, cynamonem, i przypiec na zloto brazowo. Podawac mozesz toto do miesa jak lubisz takie polaczenia smakow lub jako przekaske, deser.
            Tak samo mozesz zrobic marchewka . Ja maniaczka pieczonych warzyw i owocow.
            W podobnym zestawie mozesz robic gruszki, jablka, sliwki, banany - to na deser oczywiscie i z wieksza iloscia alkoholu smile - do podania z lodami jak lubisz polaczenie zimnego z goracym
            • najma78 Re: do emam emigrantek 27.09.10, 19:31
              hanalui napisała:

              Dzieki smile
            • bi_scotti Re: do emam emigrantek 27.09.10, 19:38
              A masz jakis oryginalny (swoj wlasny, od sasiadki, nie z netu wink ) przepis na squash? Moja rodzina uwielbia squash, kazdy gatunek, na slodko, na ostro, na cierpko, na orzechowo, na klonowo, na jak-komu-do-glowy-przyjdzie, wiec jesli masz jakis swoj tajny sposob, to podziel sie smile Dobre czasy dla zjadaczy swiezo-zebranego-z-pola squash juz sie wlasnie zaczynaja!
              • hanalui Re: do emam emigrantek 27.09.10, 20:54
                bi_scotti napisała:

                > A masz jakis oryginalny (swoj wlasny, od sasiadki, nie z netu wink ) przepis na s
                > quash? Moja rodzina uwielbia squash, kazdy gatunek, na slodko, na ostro, na cie
                > rpko, na orzechowo, na klonowo, na jak-komu-do-glowy-przyjdzie, wiec jesli masz
                > jakis swoj tajny sposob, to podziel sie smile Dobre czasy dla zjadaczy swiezo-zeb
                > ranego-z-pola squash juz sie wlasnie zaczynaja!

                Masz na mysli butternut squash? Sorry, ale mi dyniowate akurat nie bardzo podchodza (no chyba ze cukinie, courgetty). Korzystalam jak rozszerzalam dzieciowi diete i pewnie niezbyt dla ciebie orginalnie ale robilam z marchewka, kukurydza, slodkim ziemniakiem, przyprawami na slodko z cynamonem lub z ziolami jak tymiankiem, prowansalskimi lub bez niczego i glownie jako mash lub purre
    • green_hill Re: do emam emigrantek 27.09.10, 16:52
      Brakuje mi przede wszystkim rodziny i znajomych, jestesmy tu (Niemcy) troche odizolowani.

      Czasem polskiej telewizji. Wedliny, niemiecka mi nie podchodzi.

      Za to chwale sobie bardzo opieke lekarska i bezproblemowe zalatwianie spraw w urzedach.
    • tylna.szyba Re: do emam emigrantek 27.09.10, 18:55
      Brakuje mi:

      - polskiej prasy (w DE nie znalazla jeszcze dobrej prasy z tzw. pazurem)
      - polskiej telewizji - dla niej kupilabym nawet telewizor
      - krupczatki, bo, do licha, nie moge upiec rogalikow drozdzowych.
      - tych polskich owocow i warzyw z rynku, ktore tutaj wprawdzie sa ale sprzedaja je w wersji bio/organic no i przez to sa cholernie drogie

      Poza tym zachod mnie znudzil swoja arogancja, tym poukladaniem i przeswiadczeniem, ze sa jedyna sluszna religia. Jak dla mnie to Polacy sa przynajmniej szczerzy w tym swoim zacietrzewieniu.
      • elske Re: do emam emigrantek 27.09.10, 21:42
        Po 3 latach w Norwegii niczego mi nie brakuje z Polski (przyzwyczaiłam się do tego co mam tutaj). Za to staram się,zeby moje dzieci mówiły po polsku .Córka urodziła się w Polsce, miała 2,5 roku , kiedy przeprowadziliśmy się do Norwegii. Syna urodziłam już tutaj. W domu mówimy tylko po polsku, książki , muzyka, bajki na dvd, telewizja- wszystko w języku polskim. W tym roku zaczynamy naukę pisania i czytania . Córka mówi świetnie po polsku , słuchając ja ,ma się wrażenie że to starsze dziecko, a nie pięciolatka .Syn w maju skończył 2 lata, coraz lepiej mówi po polsku.
        Córka drugi rok chodzi do przedszkola, syn jest w przedszkolu od miesiąca.Za rok córa zaczyna norweską podstawówkę. Zacznie sie nauka norweskiego, angielskiego, norweskie koleżanki. Wtedy norweski będzie dla niej głównym językiem. Dlatego teraz tak dużo uwagi poświęcam językowi polskiemu.
    • exotique Re: do emam emigrantek 27.09.10, 22:30
      brakuje mi tego, ze jak mam ochote zjesc w knajpie o 15ej czy 16 to nie ma szans. nie mowie o jais kebabach czy innym budkowym jedzeniu.
      restauracyjny serwis kuchenny dziala od 11 do 13 a potem od 18.30 do 22

      w miedzyczasie posilkowac sie mozna w fastfoodach.
    • mruwa9 Re: do emam emigrantek 27.09.10, 22:53
      Niczego mi nie brakuje, moze jedynie michalkow, sliwek w czekoladzie i Polityki. Poniewaz jestem na programowym odwyku slodyczowym, wiec brak czekoladek nie doskwiera mi specjalnie, Polityka za to dociera z duzym opoznieniem, ale to nie szkodzi.
      Nie, niczego mi nie brakuje.
      • kamelia04.08.2007 Re: do emam emigrantek 27.09.10, 23:26
        zapomnialam o polskiej prasie. Polityka w prenumeracie zagranicznej ma cene wysrubowana, podobnie jak i inne gazety

        Troche szkoda, ze sobie nie moge poczytac jak co srode. Trudno, nie mozna miec wszystkiego
    • sueellen Re: do emam emigrantek 27.09.10, 23:25
      poza rodziną i niektórymi znajomymi, niczego. Serio.
      A polski targ był dla mnie zawsze zmorą - Mama mnie ciągnęła, a ja tego szczerze nienawidziłam.
      • baranina27 Re: do emam emigrantek 28.09.10, 00:12
        siostry-jak cholera...
        • irishprinces Re: do emam emigrantek 28.09.10, 01:31
          Najbardziej mi brakuje rodziny poza tą z którą tu jestem-mężem i córką.Pozatym prawdziwego lata,takiego jak był w tym roku w Polsce,sadów z owocami,śniegu w zimie,i.....soku z marchwi takiego czystego soku z marchwi,samej marchwi bez dodatków.Myślałam nawet o zakupie sokowirówki,ale tutejsza marchew jest niesmaczna,wręcz gorzka w smaku.Brakuje mi nowalijek,młodych świeżych warzyw.I co jest jeszcze niedogodne,to to ,iż brakuje tu w aptekach probiotyków takich dla dzieci w saszetkach,ja znalazłam jak do tej pory tylko jeden Protexin,ale on ma wskładzie mleko a córka jest alergikiem,i jestem zmuszona ściągać z Polski.W Polsce jest tego od cholery,do wyboru do koloru,a tu deficyt jeśli chodzi o probiotyki dla dziecka.
          • irishprinces Re: do emam emigrantek 28.09.10, 01:46
            A autorka wątku pyta się również co może przeszkadzać-ano np.nieznajomość przepisów drogowych przez tutejszych kierowców,oni potrafią jezdzić bez włączonych świateł w nocy-szok.To tylko jeden z wielu ich absurdów,ale tak to wygląda.Pozatym porażką są dla mnie umywalki czyli-jeden kran i dwa kurki z wodą ,jeden z zimną wręcz lodowatą a drugi z wrzątkiem.Fajnie co?Dziśiaj to już się przyzwyczaiłam i śmiejemy się z tego.Fajne są też okna które otwierają się na zewnątrz,nie do wewnątrz,o wymyciu szyb w takim oknie nie ma mowy,chyba że do połowy,w takim wypadku od takiej roboty jest tu cleaner.No cóz...
            • hanalui Re: do emam emigrantek 28.09.10, 09:59
              irishprinces napisała:
              Pozat
              > ym porażką są dla mnie umywalki czyli-jeden kran i dwa kurki z wodą ,jeden z zi
              > mną wręcz lodowatą a drugi z wrzątkiem.

              Ma to na celu oszczednosc wody...nalewasz sobie do kranu odrobine cieplej i zimnej i korzystasz miast lac i lac umiarkowanej temp wode

              Fajne są też okna które otwierają się na zewnątrz,nie
              > do wewnątrz,o wymyciu szyb w takim oknie nie ma mowy,chyba że do połowy,w taki
              > m wypadku od takiej roboty jest tu cleaner.No cóz...

              Te okna specjalnie otwieraja sie na zew w ramach oszczednosci ciepla i energii. Podczas wiatrzyska, szalejacego wiatru, wiatr uderzajac w budynek dociska okno i powoduje wieksza szczelnosc, w PL dzieki temu ze otwieraja sie do wewnatrz, szalejace wiatrzysko odszczelnia ci okna, innymi slowy wiatr wdziera ci sie szparami do mieszkania, stad ludzie musza uszczelniac okna na zimy i tak co roku. Ot filozofia big_grin

              Niem sie zacznie krytykowac warto sie dowiedziec po co to i dlaczego, bo moze ma to jakies sensowne uzasadnienie
              • sueellen Re: do emam emigrantek 28.09.10, 10:12
                > Ma to na celu oszczednosc wody.

                Wole wolny wybor.
                okna tez mnie wkuwzaja oraz wszechobecne wykladziny.

                dlatego znalezienie odpowiedniego domu to dla mnie problem. Wyszukuje te nowoczesne, nie starsze niz 30 lat. i wtedy mam i drewniane podlogi i po jednym kranie. W poprzednim mieszkaniu balkon wzdluz wszystkich okien, teraz tylko na gorze musze sie pomeczyc, ale udaje mi sie umyc samej.
                • green_shamrock Re: do emam emigrantek 28.09.10, 17:13
                  kurcze ja nie wiem o co kaman z tymi oknami ,mnie naprawde odpowiadają , raz ze nie wieje ,(moze ja mam jakis lepsze okna) a dwa co jest bardzo istotne przy tutejszej pogodzie ,ze moge bez obaw wyjsc z domu zostawiajac uchylone okna i w razie deszczu nie zaleje mi pół mieszkania , mycie ? na dole wychodze przed dom i myję ,na górze mąż bierze drabinę ,3-4 razy w roku ,co to za problem? a jak ktos nie ma drabiny to chyba na kazdym osiedlu przewinie sie co jakis czas ktos kto pyta czy nie umyć wszystkich okien z zewnątrz za 20 e , to nie majatek.
                  • sueellen Re: do emam emigrantek 28.09.10, 18:35
                    > kurcze ja nie wiem o co kaman z tymi oknami

                    O to, że myje te okna raz na dwa miesiące a nie raz na dwa lata. Zabawa z drabiną to też nie dla mnie.
                    • green_shamrock Re: do emam emigrantek 28.09.10, 19:47
                      sueellen napisała:

                      > > kurcze ja nie wiem o co kaman z tymi oknami
                      >
                      > O to, że myje te okna raz na dwa miesiące a nie raz na dwa lata. Zabawa z drabi
                      > ną to też nie dla mnie.

                      a ja jestem brudas i myję jak są brudne czyli do ogrodu z 2 x w miesiacu (pies brudzi) w salonie bo do ziemi co miesiac ,bo dzieciaki , a w sypialniach co 3 miesiac bo sa czyste ,a nawet jak brudne to chodze tam spac i nie widze
              • mama-123 Re: do emam emigrantek 28.09.10, 14:23
                hanalui napisala:
                [u][i]Te okna specjalnie otwieraja sie na zew w ramach oszczednosci ciepla i energii. Podczas wiatrzyska, szalejacego wiatru, wiatr uderzajac w budynek dociska okno i powoduje wieksza szczelnosc, w PL dzieki temu ze otwieraja sie do wewnatrz, szalejace wiatrzysko odszczelnia ci okna, innymi slowy wiatr wdziera ci sie szparami do mieszkania, stad ludzie musza uszczelniac okna na zimy i tak co roku. Ot filozofia

                Te okna, ktore otwieraja sie na zewnatrz, sa wg mnie fatalne. Umyc ich nie mozna. oszczelnosci nie ma co mowic. Moja mama, ktora mieszka w najzwyklejszym bloku w Polsce ma lepsze okna, bardziej szczelne, moze je umyc kiedy chce. wg mnie bez dwoch zdan lepiej w POlsce z oknami. Jedyne co mozna dobrego powiedziec o tych oknach otwierajacych sie na zewnatrz to to, ze otwarte zabieraja mniej miejsca, niz otwarte do srodka, jak to jest w POlsce. To wszystko jednak MSZ
                • hamerykanka Re: do emam emigrantek 28.09.10, 18:46
                  Ja nienawidze amerykanskich okien z dolna polowka podnoszona do gory jak w polskim pociagu. ponoc dolna czesc mozna wyjac do mycia ale boje sie ze wypadnie i stlucze. z zewnatzr jest siatka na owady, tez bol do wyjecia. Tak wiec od pol roku czyli od kiedy mamy dom, okien nie myjewink
                  W mieszkaniach na wynajem jeszcze gorzej, bo okna sa jednoszybowe. w zimie mialam szron po wewnetrznej stronie! a potem woda ciekla. I nie dawalo sie ich dobrze uszczelnic. Drzwi wejsciowe ze szpara u dolu taka ze mozna reke wsadzic.
                  Zamowilam za to okna typu przesuwnego, jak drzwi japonskie. Jedna polowke latwo wyjac, druga umyje wsadzajac reke i zadnych drabin mi nie trzeba bedzie.
                  • carmita80 Re: do emam emigrantek 28.09.10, 19:11
                    Z oknami problemu nie ma, ja akurat choc otwierane na zewnatrz moge umyc, jedynie okno w holu na pietrze nie, ale na to tez jest sposob, drabina i maz lub czysciciele okien chodzacy od czasu do czasu. Okna myje 2-3 do roku bo tyle wystarcza, kominow dymiacych nie ma, ogrzewanie wiekszosc ma gazowe, niektorzy elektryczne, samochody mi pod domem nie jezdza. Okna otwierane na zewnatrz sa faktycznie lepsze, bo wiatr je dopycha wiejec przez co jest szczelniej i cieplej.
                    Co do kranow - to oszczednosc wody, ale mi nie pasowalo i wymienilismy, co ciekawe kupujac krany w sklepach jest ich mnostwo, najrozniejszych, a nawet w nowych domach zakladaja dwa osobne.
                    Wykladziny to co kto lubi, ja mam podlogi drewniane i nieduze dywany dla dekoracji.
            • billy-jo Re: do emam emigrantek 28.09.10, 14:06
              irishprinces napisała:

              > A autorka wątku pyta się również co może przeszkadzać-ano np.nieznajomość przep
              > isów drogowych przez tutejszych kierowców,oni potrafią jezdzić bez włączonych ś
              > wiateł w nocy-szok.

              Nie wiem jak jest w Irlandii, ale w Anglii mozna jezdzic w nocy bez wlaczonych swiatel jesli predkosc nie przekracza 30 mil i lampy oswietlaja ulice (a oswietlaja calkiem niezle) tak mi sie obilo ale pewna tego nie jestem.
              • mama-123 Re: do emam emigrantek 28.09.10, 14:26
                Co do jzdy w Anglii denerwuje mnie brak sygnalizowania, ze sie skreca. Kierowcy nagminnie o tym zapominaja.
              • green_shamrock Re: do emam emigrantek 28.09.10, 17:06
                w Ie nie ma nakazu swiateł z tego co się orientuję ,ale jak raz mi wysiadły prawe lampy to miły pan Garda mnie zatrzymał i poprosił zebym to zostało naprawione po powrocie do domu , przed kolejną jazda smile
          • green_shamrock Re: do emam emigrantek 28.09.10, 17:09
            ,i.....soku z marchwi takiego czystego soku z marchwi,samej marchwi bez dod
            > atków.Myślałam nawet o zakupie sokowirówki,ale tutejsza marchew jest niesmaczna
            > ,wręcz gorzka w smaku.



            to ja nie wiem , my kupiliśmy sokowirówkę i sok z marchwi jest przepyszny ,wcale nie gorzki ,wystarczy tylko marchew obrać , a jesli nawet to jest tak wiele polskich sklepów ,ze co za problem sobie kupić polską marchew ? <dziwi się >
    • zuzanka89 Re: do emam emigrantek 28.09.10, 15:00
      Po kilku przeprowadzkach wybrala bym z kazdego kraju "troche" i miala ideal. Teraz mieszkamy na polnocy - nie znosze klimatu i "ciemnosci" ale ja jestem cieplolubna i z tego powodu nie przepadam za tym miejescem w przeciwienstwie do meza i corki uwielbijacych sporty zimowe (dodatkowo maz uwielbia swoja prace a corka przedszkole).
      W zyciu mojej prawie czteroletniej corki oprocz polskiego to trzeci jezyk, tu chodzi do przedszkola - podobno mowi juz przyzwoicie, dwa wczesniejsze zapomniala. My w domu mowimy tylko po polsku, mamy pona 200 ksiazeczek dla corki - regolarnie czytamy i faktycznie w tematach domowych i ksiazkowych jest bardzo dobrze ale w tematach juz np. przedszkolnych nie i za kazdym razem gdy moje dziecko spiewa w jezyku ktorego nie znam badz mowi przez sen to peka mi serce sad
    • olena.s Re: do emam emigrantek 28.09.10, 15:10
      Chłodnych wieczorów latem. Zieleni. Chleba. Wieprzowiny. Mozliwości wypicia piwa ot, tak, bez specjalnej licencji. Dobrych księgarni, co ja mówię, księgarni w ogóle! Rurek z bitą śmietaną. Zimy. Gór. Rzek i jezior! Białego sera.
      • irishprinces Re: do emam emigrantek 28.09.10, 19:44
        HEJ Grenn Shramrock a skąd jesteś w IE?
        • green_shamrock Re: do emam emigrantek 28.09.10, 19:49
          irishprinces napisała:

          > HEJ Grenn Shramrock a skąd jesteś w IE?


          Dublin , A co ?
          • irishprinces Re: do emam emigrantek 29.09.10, 16:18
            Myslałam że może mieszkasz gdzieś bliżej,ja jestem z Tipperary ale mam znajomych niedaleko Dublina,miejscowosć Blesington.Czasem robie sobie wycieczke i jeżdze w te okolice.Może cie kiedyś odwiedze.
            • green_shamrock Re: do emam emigrantek 29.09.10, 18:04
              ja mam znajomych w Cashel smile to tamte okolice , a do blesington mam 10 min autem smile
              • irishprinces Re: do emam emigrantek 29.09.10, 20:16
                Cashel znam doskonale,bo mieszkałam tam rok czasu,a do Tipperary przeniosłam się miesiąc temu,też tam miałam fajnych znajomych.Kto wie ,może to ci sami znajomi wkońcu Cashel to małe miasteczko.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka