Dodaj do ulubionych

Zabijanie się dla domu

    • malchance901 Re: Zabijanie się dla domu 18.10.10, 16:06
      Z tym Twoim kolegą to jeszcze nie jest tak źle. W końcu skończy ten dom, może przepłaci to zawałem, może osiwieje przed 40-stką, może żona nie wytrzyma i odejdzie. Później sam sobie odpowie na pytanie czy było warto.
      Co ja mam powiedzieć o moim szwagrze opętanym wizją domu tak bardzo, że nie mając żadnych deklarowanych dochodów (pracuje na czarno za granicą już jakieś 2 lata) chce kupować plac i jechać z budową. Nie pomagają tłumaczenia, że należałoby to najpierw jakoś zalegalizować bo skarbowy na pewno w pewnym momencie się o to zapyta. Mówi, że "wtedy się będzie martwił"... Co gorsze niemniej napalona siostrzyczka wspomaga go w swoich działaniach, pasożytując na rodzicach - razem z dzieckiem mieszka w ich mieszkaniu nie dorzucając się do niczego, bo przecież "każdy grosz się liczy". Jak nazwać takie coś? Ciężko znaleźć słowa do opisania tak chorego zachowania. Wg mnie powinno być prawo do ubezwłasnowolnienia ludzi z tendencjami do autodestrukcji, nawet nie tyle dla ich samych co dla dobra ich otoczenia.
      • pelapa Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 10:06
        Urodziam sie w bloku, dzieciństwo spędziłam w blokowisku, pierwsze mieszkanie miałam w bloku. Potem zdecydowaliśmy się na budowe domu. Nie powiem, nie był to łatwy rok. Ale nigdy, przenigdy z własnej woli do bloku już nie wrócę!
        • tacomabelle Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 10:11
          Pamiętaj, że skazalaś się na napaść wilków i rozbojników, oranie trawnika zaprzegnięta do pługa i batożona przez meża, codzienne odgarnianie 10-metrowych zasp, dojazd przez 7 rzek i 7 mórz do najbliższego geesu smile
          • pelapa Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 10:29
            Taaak? Jakoś przez sześć lat nie zauważyłam..... Widać wszystko przede mną. Mój ogród kocham i sama tam lazę, nikt mnie batożyć nie musi. A rośliny kochają mnie. Masochistka jestem.
            Kurczę, ale jedna czysta rzeka lub ciepłe morze to by sie w pobliżu przydało....
            • alfa36 Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 10:55
              Do tej pory sie nie zabijalam, choc ostatnie dwa lata męża prawie nie widywalam. Ale juz mieszkamy. I żaluję tylko zalozenia kostki, bo kompletnie jestem przez to splukana finansowo. Ale mam nadzieję, że na wakacje uzbieram. A jak fajnie mi się w salonie siedzi wieczoremsmile
              • agni71 Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 12:46
                I żaluję tylko zalozenia kostki, bo kompletnie jestem prze
                > z to splukana finansowo.

                ????????????
    • ewcia1980 Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 10:59
      Mam dom - 300 m2
      I fakt:
      - sprzatania jest od groma i jeszcze troszeczke
      - opłaty - monstrualne
      - dom jest na działce, która ma ponad HEKTAR wiec koszenia trawy jest tyle, ze latem kosi sie non stop
      - zima mam do odśnieżenia 300m chodnika
      - jesienia liście grabie co drugi dzien

      a pomimo to ... NIGDY W ZYCIU nie przeniosłabym sie do bloku
      mieszkałam w bloku przez rok w czasie studiów- i dziękuję!

      co kto woli.
      ja wole "robote" dookoła mojego domu niz słychac pierdy, rozmowy, sekszenie sie sasiadów czy płacz ich dzieci.
      i wieczne konflikty i pretensje - bo ktos wystawiłśmieci na klatke czy jeszcze inne hity.

    • ona_bez_ogona Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 11:43
      Co ciebie to obchodzi?
      Rozwodzisz sie nad cudzymi problemami, jakieś kompleksy czy coś??


      Mieszkamy w domu- sami - nie jakiej komunie z teściami, szwagrami- owszem jest nieco roboty, ale ja tam bym nie wróciła do bloku.
    • anorektycznazdzira Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 18:01
      nie chce mi się czytać- czy skoczyły Ci już do gardła te wszystkie, które są dokładnie w sytuacji opisanej j.w.? To baaaardzo drażliwa sprawa. Ludzie posiadający domy na 200 tysięcy sposobów próbowali mi udowodnić, jaką ekstremalną głupotą jest mój zakup mieszkania na fajnym nowym osiedlu dobrze ulokowanym w sporym mieście, kiedy "mogłabym kupić działkę za miastem (czytaj 20 km za tablicą "miasto") i się tanim kosztem (mąż kumaty) pobudować" albo (TO MÓJ HIT!!!) "kupić dom za miastem (czytaj: chałupę z oborą) i go sobie po malutku remontować"
      tongue_out tongue_out tongue_out
      Ja się zgadzam z tym co pisałaś 100%.
      Bujający się z budową będą Cię najgorliwiej przekonywać, bo muszą sobie samym udowodnić, że dobrą decyzję podjęli. Ja mam alergię na hasła typu "dom za miastem do remontu" maleńka działeczka" etc. Moja życie mi odpowiada: wykończyłam i wprowadziłam się w 3 miesiące, kredyt umiarkowany, klatka schodowa zamieciona, śmieci wywiezione, rynny odetkane, śnieg odgarnięty, osiedle jest strzeżone- jeżdżę gdzie i kiedy chcę. Szkoła, przedszkole 10 minut od domu, przystanek MPK 5 minut. Sklepy, ośrodek zdrowia, poczta 5 minut. Moja praca 15-40 minut (od zero korków do mega korków), praca męża 10 minut (piechotą). Muzea, kina, knajpy- ful dostęp. Jak zapragnę grilla to jadę na działkę rekreacyjną za miasto. Jeśli ktoś nie może pojąć, że mi to pasuje, to on ma problem, a nie ja.
      • heca7 Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 19:08
        Mam tak samo tylko mieszkam w domubig_grin
        a nie, przepraszam. Przedszkole mam 5 minut od domu i szkołę też 5 minutwink reszta równie blisko.

        Tak jakby były tylko dwie opcje: chałupa na wygwizdowie albo mieszkanie z widokiem na Pałac Kulturywink nic po środku??????
        • anorektycznazdzira Re: Zabijanie się dla domu 20.10.10, 17:37
          Chodzi o kasę. Spróbuj w okolicach mojego mieszkania kupić dom (są, całkiem sporo!) za kwotę, za jaką kupiłam to mieszkanie. Trzeba byłoby raczej pomnożyć przez 5. Zakładając, że buduję sama i się użeram- nadal przez 3. Jeśli przyjęłam założenie, że biorę kredyt na jaki mnie stać i żyję normalnie i wygodnie (z wakacjami, ciuchami, samochodami, dodatkową edukacją dla dzieci i czym tam jeszcze mi się zachce), to alternatywą dla tego mieszkania byłaby TYLKO chałupa na wygwizdowie. I, jak rozumiem, o tym jest ten wątek, padło stwierdzenie, że nie chodzi o ludzi którzy kupili/w rozsądnym czasie zbudowali sensowny dom bo ich było stać.
    • piegowata9 Re: Zabijanie się dla domu 19.10.10, 21:18
      A ja myślę, że Ty się zupełnie niepotrzebnie przejmujesz problemami znajomego. Ba, być może on sam nie ocenia swojej decyzji w kategoriach problemu i szczęśliwy realizuje marzenie swojego życia? Ma do tego pełne prawo.

      Żeby nie było. Od dwóch lat mam własny taras. I ogródek. I właśnie siedzę przed kominkiem, w którym buzuje ogień. Realizacja moich marzeń (budowa) trwała niecałe 2 lata. Do wykończenia pozostały drobiazgi. Dzieci do szkoły mają rzut beretem bez rozmachu, do tzw. cywilizacji dojeżdżam w 20 minut. I mam ogromną frajdę, gdy na rzeczony taras wystawiam wózek ze śpiącym niemowlakiem, a ja sama siadam obok z książką i kawą (choć chwilowo jednakowoż wolę fotel przed kominkiem. Dzieć nadal preferuje taras wink).
      Za sobą mam zarówno etap blokowy, jak i mieszkania w kamienicy. Przede mną jeszcze wiele lat spłacania kredytu. Mam tego pełną świadomość i nie żałuję. Albo raczej żałuję.
      Żałuję, że tak późno się na to wszystko zdecydowałam.
    • fajka7 Re: Zabijanie się dla domu 20.10.10, 00:14
      Rzeczywiście zdarza się dość często, że ludzie zabierając się za inwestycję mieszkaniową podchodzą do tematu nierealistycznie, ale dotyczy to nie tylko budujących dom, ale również tych kupujących mieszkania. Podobnie ludzie zadłużają sie bezmyślnie na inne, pomniejsze dobra typu samochód, wakacje lub na codzień żyją ponad stan.
      No ale to żaden argument przeciwko takim inwestycjom ogólnie.
      To wszystko jest dla ludzi i istnieje spora grupa takich, którzy do tematu podchodzą rozsądnie.
      A bywa też tak, że są osoby, które świadomie podejmują trud zażynania się, bo chcą zrealizować swoje marzenie i w ich systemie wartości cena postarzenia się o ileś lat nie jest zbyt wysoka. Ich prawo, nie ma co oceniać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka