Nie rozumiem dlaczego, jak ktoś użyje słowa "bachor", to zaraz zlatują się zbulwersowane mamuśki, wrzeszcząc jak ktoś śmiał tak obrazić dziecko (hipotetyczne dziecko, na przykład w zdaniu: "Nie lubię jak bachory krzyczą"). Przecież jakby powiedział "Nie lubię jak dzieci krzyczą" to nie oddałby poziomu swojej frustracji.
Natomiast słowo "cipka" jest cool, całuśne określenie na zewnętrzne organy płciowe córek tychże samych mamusiek.
Właśnie tego nie rozumiem