Swiateczny problem z eksia

22.11.10, 15:20
Witam wszystkie emamy, moze pomozecie mi znalezc rozwiazanie moich problemow.

Od trzech lat jestem zwiazana z mezczyzna , ktory ma dwie corki. Mieszkamy we Francji, dzieci spedzaja jeden tydzien z nami a drugi u matki. Stosunki miedzy mna a ex od poczatku byly dobre. Dzwonimy do siebie zeby uzgodnic rzeczy dotyczace dzieci, np. prezenty pod choinke, szczegoly planu lekcyjnego itp. Nieraz sie zdarzalo, ze ona miala odebrac dzieci w niedziele ale przedluzyla sobie weekend i dzieci zostawaly dluzej u nas. Albo na przyklad dzieci mialy byc u nas w sobote a my mielismy imprezke wieczorem i ona z nimi zostawala. Wszystko ukladalo sie swietnie.
W zeszlym roku dziewczynki spedzily z nia swieta u jej rodziny 400 km od nas , a potem byly na nartach z nia we Wloszech cztery dni. Swieta bez dziewczynek byly smutne ale pocieszala nas wizja ze w tym roku beda one z nami. Planujac wyjazd do Polski na swieta zadzwonilam do matki dzieci zeby obgadac szczegoly. Ona powiedziala mi, ze nie zgadza sie na wyjazd dzieci do Polski. Odpowiedzialam, ze przeciez swieta w tym roku spedzaja z nami, a ona na to, ze na to sie zgadza, ale nie na wyjazd do Polski. W Polsce "moze im sie przeciez cos stac" a ona bedzie zbyt daleko.
Moi rodzice bardzo sie ciesza na przyjazd dzieci, nawet zapisali sie na kurs francuskiego, zeby moc sie dogadac z dziewczynkami. A moj partner uwaza, ze powinnismy sobie darowac, zeby nie psuc stosunkow z eksia, dla dobra dziewczynek. Ja marze o swietach ze swoja rodzina polska i francuska w Polsce..... Co radzicie postawic sie eksi? Czy odpuscic dla dobra dzieciakow?
    • graue_zone Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 15:24
      Rozumiem, że dzieci byłyby z ojcem i Tobą? Ale wiesz co, nie dziwię jej się. Też bałabym się mimo wszystko i nie bardzo chciała puścić. A w jakim wieku są dzieci?
      • pirosmanka Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 15:29
        Tak oczywiscie, na swieta jedziemy ja, ojciec dzieci i one, dziewczynki maja 5 i 7 lat.

        Chcialam wspomniec, ze dziewczynki znaja dobrze moich rodzicow, ktorzy odwiedzaja nas dwa razy w roku oraz moje rodzenstwo. Jak rowniez, ze dziewczynki byly juz z nami za granica, w Hiszpanii, a z nia wyjezdzaly wielokrotnie do Wloch. Moj partner za kazdym razem wyrazal zgode na podrozowanie z matka, bo wie, ze z nia sa w dobrych rekach. Ale dzieci gdy sa z nami tez sa w dobrych rekach smile
    • sadosia75 Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 15:27
      Z jednej strony sie nie dziwie exiowej. niby nie jedziecie nie wiadomo gdzie, kontakt by byl ale tfu tfu gdyby cos sie stalo?
      a z drugiej strony skoro mcie takie dobre kontakty to moze warto porozmawiac, zapewnic matke, ze dzieci beda pod dobra opieka i poprosic o zastanowienie sie nad swietami dzieci w Pl.
    • eremka Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 15:42
      chyba zapomniałaś, że to są córki eksi i Twojego partnera i to oni jako rodzice wspólnie podejmują decyzję, a Ty powinnaś uszanować tę decyzję i nie naciskać na partnera, który chce "odpuścić" ...
      litości, te dziewczynki to nie są Twoje zabaweczki ani Twoich rodziców

      ---
      • pirosmanka Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 15:50
        Wiesz mialam taki wybor albo dzieci odrzucic albo pokochac jak swoje.
        Pokochalam jak swoje, spedzam z nimi bardzo duzo czasu, robie rzeczy, ktore robi kazda matka gotuje dla nich, piore , czytam bajki na dobranoc. Dzieci staly sie bardzo wazna czescia mojego zycia. Szanuje bardzo ich matke. Ale uwazam, ze ona tez powinna wziac pod uwage, ze teraz rowniez ja jestem czescia zycia tej rodziny.
        Moi rodzice nie byli zachwyceni gdy zwiazalam sie z rozwodnikiem ojcem dwojki dzieci ale zaakceptowali te sytuacje i staramy sie byc szczesliwi w takim pomieszanym scenariuszu.
        • sniyg Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 16:16
          pirosmanka napisała:

          > Wiesz mialam taki wybor albo dzieci odrzucic albo pokochac jak swoje.
          > Pokochalam jak swoje, spedzam z nimi bardzo duzo czasu, robie rzeczy, ktore rob
          > i kazda matka gotuje dla nich, piore , czytam bajki na dobranoc. Dzieci staly s
          > ie bardzo wazna czescia mojego zycia.

          Mylisz role. Nie jesteś ich matką.
          I dlaczego tak skrajnie do tego podchodzisz, albo odrzucić albo pokochać jak swoje?
          To przecież nie są twoje dzieci i nie powinnaś wchodzić w rolę ich matki.

          Przez twoje podejście, jak widzisz obecnie dzieje się tak, że RODZICE dzieci są zgodni co do
          decyzji, a ty masz problem się z tym pogodzić.
          Dlatego, że zaczyna wydawać ci się, że jesteś na równi z ich matką.
          A nie jesteś.
          • imasumak Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 18:31
            sniyg napisał:
            To przecież nie są twoje dzieci i nie powinnaś wchodzić w rolę ich matki.


            A w jaką rolę ma wchodzić, skoro połowę czasu dzieci spędzają z nią? Matka dziewczynek sama zdecydowała, że w jakimś stopniu jej prawa przechodzą na inną kobietę, skoro pozwoliła na taki podział- tydzień u niej, tydzień u ojca. Myślisz, że w takiej sytuacji wolałaby, żeby nowa partnerka jej eksmęża wobec dzieci żywiła uczucia jedynie letnie? Byłoby to cokolwiek dziwne.
            • sniyg Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 20:04
              imasumak napisała:

              > A w jaką rolę ma wchodzić, skoro połowę czasu dzieci spędzają z nią? Matka dzie
              > wczynek sama zdecydowała, że w jakimś stopniu jej prawa przechodzą na inną kobi
              > etę, skoro pozwoliła na taki podział- tydzień u niej, tydzień u ojca.

              Że co? Przeczytaj jeszcze raz to co sama napisałaś.
              Sama piszesz, że matka dzieci zgadza się na podział tydzień dzieci u niej, tydzień U OJCA.
              To chyba różnica, przecież nie oddaje je do obcej jej kobiety, a do rodzonego ojca
              dzieci.
              Niby to oznacza, jak piszesz, że zgadza się na oddanie części swoich praw, bo jakaś kobieta
              mieszka o jej byłem?
              Co to za bzdura?
              Pani po prostu nie panuje nad swoimi emocjami, wchodzi w rolę matki, pewnie nie ma własnych dzieci i włącza jej się "instynkt".
              • imasumak Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 22:57
                sniyg napisał:
                Sama piszesz, że matka dzieci zgadza się na podział tydzień dzieci u niej, tydzień U OJCA.

                Sęk w tym, że ten ojciec nie mieszka sam, a kobieta, którą sobie wybrał na towarzyszkę życia, wspiera go w wychowaniu dzieci, nie ograniczając się do roli obojętnej macochy, a ofiarowując im serce.

                Pani po prostu nie panuje nad swoimi emocjami, wchodzi w rolę matki, pewnie nie
                ma własnych dzieci i włącza jej się "instynkt".


                A to źle, że włączył jej się instynkt, że pokochała te dziewczynki? W normalnych, codziennych sytuacjach jej zaangażownie najwyraźniej nie przeszkadza matce dzieci, dlaczego teraz niby miałoby być czymś niestosownym?
                • pirosmanka Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 23:04
                  Ima,

                  Dokladnie o to mi chodzi. Ja staram sie byc dobra macocha, a matka dzieci mi na to pozwala. Wiem ze nie bedziemy przyjaciolkami, ale zawsze mowi dzieciom, zeby mnie sluchaly i tez zalezy jej na wspolpracy.

                  Dzieci jak juz pisalam wiedza dokladnie o co chodzi, np. raz w sklepie jedna pani pochwalila mloda, ze pomaga mamie i tacie przy zakupach. a ona wyjasnila, prosze to jest moj tata i jego narzeczona, ale to nie jest moja mama. Powiedziala to bez pretensji, dla niej jest tak od zawsze i rozumie ten uklad.
        • sanna.i Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 17:34
          > Pokochalam jak swoje

          Rozumiem, że pokochałaś je jak swoje, ale mimo wszystko, one nie są twoje. Rodzice decydują. Musisz się z tym pogodzic i tyle.
        • przeciwcialo Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 17:10
          Te dzieci mają matke, za bardzo przejęłaś się swoją rolą.
      • imasumak Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 16:09
        eremka napisała:

        litości, te dziewczynki to nie są Twoje zabaweczki ani Twoich rodziców

        Ale ona z kolei nie jest osobą, która tylko ma dbać o wikt i opierunek dziewczynek, ale osobą współ wychowywującą. Nie można marginalizować jej praw wobec dzieci.
        • sanna.i Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 17:51
          To nie kwestia marginalizowania. Na pewno ona jest obecna w jakiś sposób w życiu tych dziewczynek. Ale prawda jest taka, ze rodzice to rodzice. Status partnerki/żony taty nie jest i nie będzie równy mamie. Po prostu tak jest. Przecież jeśli mama sie nie zgadza, to nie ma żadnej mozliwości, żeby te dzieci wyjechały do Polski.
          • imasumak Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 18:25
            sanna.i napisała:
            Przecież jeśli mama sie nie zgadza, to nie ma żadnej mozliwości, żeby te dzieci wyjechały
            do Polski.


            Ale przecież nikt nie twierdzi, że jest taka możliwość. Można jednak spróbować negocjować z mamą dziewczynek i uważam, że autorka ma do tego pełne prawo.
            • lila1974 Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 20:10
              Nie mogę się z Tobą zgodzić.
              Negocjować może ojciec dzieci - autorka nie.
              • imasumak Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 22:49
                lila1974 napisała:

                Negocjować może ojciec dzieci - autorka nie.


                Ale dlaczego, skoro najwyraźniej nawet rodzice dziewczynek dają jej prawo do uczestnictwa w negocjacjach?
                • lila1974 Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 19:56
                  Bo to bardzo delikatna kwestia i wypadałoby znać umiar.
                  • imasumak Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 22:36
                    A ja jakoś myślę, że autorka zna umiar. Nie do nas należy osądzanie, co jej wypada, a co nie - to świadczyłoby o braku umiaru z naszej strony smile
    • niezwykladziewczyna Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 15:53
      a Twój partner jest Polakiem czy Francuzem i czy w ogóle chce spędzić święta w Polsce?
      • pirosmanka Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 15:59
        Moj partner jest Francuzem, spedzal juz dwa razy swieta Polsce i bardzo chce spedzic tam kolejne oraz pokazac je dzieciom. Opowiadal corkom np. o dzieleniu sie oplatkiem w Polsce i uczyl wymawiac: zycze Ci , zeby mogly skladac same zyczenia.

        Juz od zeszlego roku planowalismy ten wyjazd i ex o tym wiedziala, ale chyba wahala sie ze swoimi obawami do ostatniej chwili. Moj partner powiedzial, ze jutro sie z nia umowi i obgadamy to u nas w domu a nie przez telefon.
        • niezwykladziewczyna Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 16:11
          To przekonywać matkę tym bardziej że partnerowi się podoba i dobrze się w Polsce czuje. Dzieci będą przecież pod dobrą opieką a i zobaczą coś nowego "jako ciekawostkę" pokazanie innych zwyczajów. Polska to nie koniec świata. smile
    • imasumak Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 16:03
      Spróbujcie negocjować z eksią, jako argument podając, że przecież ona zabiera ich na narty do Włoch i nie robicie z tym problemu. Jeżeli da się tę sprawę załatwić pokojowo, zróbcie to, jeśli nie, nie naciskajcie, nie warto burzyć dotychczasowych relacji.
      • hayet Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 16:15
        mam podobne zdanie
        mozna dodac argument o wyjezdzie waszym do hiszpanii. czemu wtedy puscila dziewcyznki z wami a teraz nie. ona jest polka? jelsi nie to mose ma jaksi problem z naszym krajem ;D
      • 3-mamuska Re: Swiateczny problem z eksia 25.11.10, 10:40
        imasumak napisała: > Spróbujcie negocjować z eksią, jako argument podając, że przecież ona zabiera i
        > ch na narty do Włoch i nie robicie z tym problemu.

        Narty co co innego,bo to neutralny grund,ja mysle ze eks boi sie ze dziewczynka spodoba sie w polce takie rodzinne swieta,a na nastepny rok beda chcialy jechac do polsci.
        Pozatym moze ona nie chce zeby mialy kontakt emocjonalny z twoimi rodzicami,ze to taka konkurencja dla jej rodziny.
        Ze dziewczynki nie sa juz tylko twojego partnera a rowniez twoje.Zabirasz je jak wlasne dzieci,do dziadkow,a oni nimi nie sa.A z tego co napisalas to tak chcesz zeby tak bylo,zeby traktowali je jak wnuczki,moze ona na to sie zgodzic nie chce.
        Na wiez emocjonalna z twoja rodzina,ty jestes koniecznoscia bo jestes z ich ojcem,i albo mogla wojowac i zostac z opieka nad dziecmi sama albo pomyslec i dzielic sie opieka,bo chce miec tez czas dla siebie,i zyc a nie "uzerac" sie sama z dziecmi i wszystkimi problemami.
        Moze zgodzila sie na taki uklad ,bo bala sie ze dzieci straca kontakt z ojcem.

        <Ja marze o swietach ze swoja rodzina polska i francuska w Polsce.>
        Ty marzysz a nie matka dzeici,moze zrob sobie swoje dziecko i bedziesz miec rodzinne swieta,a nie wciskasz dziecaki w ramki twojej wizji o rodzinie.I to nie jest zlosliwe,stwierdzam fakt jedynie.

        Za daleko to poszlo,zachowujesz sie jak matka tych dzieci.
        Mala dziewczynka rozumie ze nie jestes ich mama ,a ty dorosla kobieta tego nie rozumiesz.
    • magdakingaklara Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 16:29
      ja mysle, ze najlepiej było by spytzac dziewczynki czy chca jechac z wami do PL.
      Jesli chca to bym nie odpuscila
      • czar_bajry Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 16:35
        Sądzę że jedyne co możesz zrobić to spróbować dogadać się z matką dzieci i wciągnąć w to męża. Jeśli postawisz sprawę na ostrzu noża to i tak nic z tego nie wyjdzie.
        Matka to matka a Ty niestety tylko żona taty- nie złośliwie piszę - i nic nie możesz zrobić.
        Spróbujcie się dogadać.
      • imasumak Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 16:50
        magdakingaklara napisała:
        [i]
        ja mysle, ze najlepiej było by spytzac dziewczynki czy chca jechac z wami do PL .
        Jesli chca to bym nie odpuscila[/i]

        Nawet za cenę dotychczasowych, dobrych relacji i spokoju dziewczynek? No proszę Cię...
        Moim zdaniem, jedynym wyjściem jest dogadać się z ich mamą, jeśli się nie da, nie stawiać sprawy na ostrzu noża.


    • sanna.i Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 17:31
      Ja się jej nie dziwię, naprawdę. Jakby nie patrzeć, to nawet nie jest rodzina tych dziewczynek, tylko twoi rodzice. Moim zdaniem ma prawo sie nie zgodzić, bać się etc. Jest ich MATKĄ. Pomijam, czy jej lęki są racjonalne, czy wyssane z palca. Ona jest matką, twój partner ojcem.Oni są RODZICAMI, nie ty. Musisz to zaakceptować, oni niech się dogadują. Najwyżej spędzisz święta w Polsce bez córek twojego partnera.
      • jkk74 Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 17:41
        i bez partnera, bo jak dobrze zrozumiałam, w tym roku dziewczynki mają spędzić święta z tatą,...
        skoro nie mogą jechać do Polski to zostają z tatą we Francji a autorka SAMA jedzie do Polski...
        smutne to bardzo sad
        bo jak dzieci są u TATY to autorka ma psi obowiązek, jako nowa żona taty, prać, sprzątać, gotować, odprowadzać do przedszkola i siedzieć jak chore...
        znaczy same obowiązki ale praw żadnych...

        to prawda że rodzice powinni się dogadać ale partner autorki wykazuje postawę królika... póki jest dobrze nie ma co się wychylać... eksia nie puszcza to trudno... a co jakby tak eksi powiedzieć - sorki nie zabierzesz dziewczyn 400 km od domu do swojej rodziny bo się ja - ich ojciec - nie zgadzam?
        myślę że szanowny by się na to nie odważył jednak...\

        skoro rozmowa zaplanowana to życzę autorce powodzenia...

        skoro wymagamy aby nowi partnerzy rozwiedzionych rodziców poczuwali się w swych obowiązkach do zajmowania się cudzymi biologicznie dziećmi to dajmy im minimum praw...
        • sanna.i Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 17:48
          No ale przecież eksia dotąd była super, nie robiła problemów. Wczuwam się w jej sytuację i rozumiem ją. Dla eksi rodzina autorki to obcy ludzie, Polska jest obcym krajem. Martwi się o SWOJE dzieci, cóż w tym dziwnego?
          Co do praw i obowiązków - neksia nie ma żadnych obowiązków wobec dzieci swojego partnera. Zaakceptowała je - super! Ale to naprawdę nie zmienia faktu, że o tych dzieciach decydują rodzice. Autorka zaproponowała taki a nie inny sposób spędzania świąt. Dla mamy tych dziewczynek jest on nie do zaakceptowania. Zapewne ma swoje powody.
          • jkk74 Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 18:29
            sanna.i napisała:
            > Co do praw i obowiązków - neksia nie ma żadnych obowiązków wobec dzieci swojego
            > partnera. Zaakceptowała je - super! Ale to naprawdę nie zmienia faktu, że o ty
            > ch dzieciach decydują rodzice. Autorka zaproponowała taki a nie inny sposób spę
            > dzania świąt. Dla mamy tych dziewczynek jest on nie do zaakceptowania. Zapewne
            > ma swoje powody.

            taaaa napisz post - była żona mojego męża jest zła, bo nie zajmuję się ich dziećmi, nie piorę im, nie karmię, nie chcę się nimi zajmować gdy mąż jest dłużej w pracy lub gdy są chore... eks uważa że jestem nieczułą i zimną jak lód jędzą... że skoro jestem żoną rozwodnika z dziećmi to opieka nad mini w czasie gdy są u taty to mój obowiązek, a ja uważam, że to nie moje dzieci i nic mi do ich wychowania czy zajmowania się nimi...

            ciekawe co wtedy napiszą ci ematki wink
            • lila1974 Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 20:13
              Wiem, co napisze jedna z nich tongue_out

              Wiążąc się z facetem po przejściach i z dwójką dzieci musisz mieć świadomość zekających trudności i dodatkowych obowiązków - praw nie ma.
              • pirosmanka moje miejsce 22.11.10, 20:36
                Dziekuje za wasze odpowiedzi.
                Powiem szczerze, ze wasz punkt widzenie troche mnie oswiecil. Moze ja faktycznie podchodze emocjonalnie do tego. Moze ona patrzy na moja rodzine jak na obcych ludzi. Ale moj partner bardzo sobie ceni moja rodzine i sam proponowal wyjazd do Pl na swieta. We Fr w ich rodzinie swiat sie nie celebruje. A jak matka wyjezdza z dziecmi to nie do rodzicow tylko do kuzynow, zeby jezdzic na nartach.

                Jesli chodzi o moje miejsce to ja je doskonale znam. Zreszta glowne zainteresowane, czyli dziewczynki rowniez: w zeszlym tygodniu np. wychodzac ze szkoly zobaczyly taki plakat z reklama przedstawienia dla dzieci, rozmawiajac miedzy soba jedna powiedziala: zapytamy mamy i taty czy mozemy pojsc. Ja bylam z nimi ale wiedza, ze ja takich decyzji nie podejmuje. Ale nie moge kochac tych dzieci tylko troszke! Gdy pojawilam sie w ich zyciu mala nosila jeszcze pieluchy i uczyla sie mowic a dzis jest duza dziewczyna , ktora zna mnie wieksza czesc swojego zycia. Kiedy starsza, miala wypadek i byla w szpitalu przy jej lozku zmieniala sie jej matka , ojciec i ja, bo jej matka mnie o to poprosila. Ja tak jak oni pierwszy tydzien po wypadku wyplakiwalam oczy.

                Te dzieci sa z nami dwa tygodnie w miesiacu wiec mysle o nich robiac zakupy , planujac wakacje i wydatki. Sa moja codziennoscia , bo przeciez jak przyjdzie taka mala szczerbata i powie: zrobimy nalesniki, prosze, prosze? to nie powiem: czekaj, ojciec wroci za 2 godziny, tys nie moja! Ale na dzien matki pieklam z nimi ciasto dla ich matki. Ich matka sie odwdziecza za takie gesty przywozac male w dniu moich urodzin, chociaz to nie byl "nasz dzien" i dorzucajac kwiatka od siebie.

                Nie wiem co powie matka i jakie ma obawy, rozmowa zapowiada sie na jutro. Zobaczymy. Ale nie postawilabym nigdy sprawy na ostrzu noza. Po prostu jesli pojade sama do Pl na swieta bedzie mi bardzo smutno bo na codzien moj partner a czasami jego dzieci sa moja rodzina.
                • aga_sama Re: moje miejsce 22.11.10, 21:23
                  Masz piękny, dojrzały układ, bardzo bym chciała, aby tak funkcjonowały rodziny po przejściach w polsce.
                  Myślę sobie, że nie ryzykowałabym tego wszystkiego dla świąt.
            • sniyg Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 20:26
              jkk74 napisała:

              > że skoro jestem żoną rozwodnika z dziećmi to opieka nad mini w czasie gdy są
              > u taty to mój obowiązek, a ja uważam, że to nie moje dzieci i nic mi do ich wyc
              > howania czy zajmowania się nimi...
              >
              > ciekawe co wtedy napiszą ci ematki wink

              Trudno by kobieta czy mężczyzna oddający dzieci do byłego małżonka na tydzień czy weekend
              ingerował w to, kto się będzie opiekował dziećmi/ex czy jego obecny partner.
              To sprawa do dogrania między nimi, a nie między byłymi rodzicami.
              Pretensje ex do nowej partnerki, że nie chce dzieci karmić czy prać po nich są bez sensu, bo to obowiązek ojca/matki, a nie nowych partnerów.
              Oczywiście nie piszę o skrajnościach, typu np. nagła choroba rodzica a nowy partner wszystko ma w dupie, ale mówię o ogólnej, normalnej sytuacji.
              Jeżeli jednak nowi partnerzy sami dochodzą do wniosku, że to nie ojciec, ale nowa partnerka będzie więcej (z jakiś powodów) zajmować się nie swoimi dziećmi, to jest ich układ.
              Układ, z którym matka nie ma nic wspólnego. Bo niby co ma zrobić - zabronić, protestować?

              Natomiast to, że coś robi dla dzieci z WŁASNEJ WOLI, nie daje nowej partnerce jakiś praw przynależnych rodzicom, powinna sobie z tego zdawać sprawę.

              • imasumak Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 23:07
                sniyg napisał:

                Natomiast to, że coś robi dla dzieci z WŁASNEJ WOLI, nie daje nowej partnerce jakiś praw przynależnych rodzicom, powinna sobie z tego zdawać sprawę.

                Formalnego prawa nie ma, ale wobec tak daleko idącego zaangażowania, które wszak jest rzeczą pożądaną chociażby ze względu na samopoczucie dzieci, powinna mieć prawo moralne do współdecydowania z rodzicami o pewnych sprawach. I myślę, że oni jej takie prawo dają, tylko ten wyjazd budzi jakieś niezrozumiałe wątpliwości u matki, które być może da się rozwiać przy wspólnej rozmowie.

                • sniyg Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 23:49
                  imasumak napisała:

                  > Formalnego prawa nie ma, ale wobec tak daleko idącego zaangażowania, które wsza
                  > k jest rzeczą pożądaną chociażby ze względu na samopoczucie dzieci, powinna mie
                  > ć prawo moralne do współdecydowania z rodzicami o pewnych sprawach.

                  Ale to jest twoje zdanie, że dla dzieci tak duże zaangażowanie ze strony obcej kobiety jest
                  dobre.
                  Moim wcale nie. Lepiej, żeby większość czynności przy swoich dzieciach spełniał ojciec,
                  a nie wyręczała go w tym jego partnerka.
                  Różnie bywa, związek się może nie udać, partnerka może odejść, a ojciec dla dzieci będzie zawsze.
                  I co wtedy, też będzie przysługiwało jej prawo do współdecydowania, bo ileś lat poświeciła
                  na wychowywanie nie swoich dzieci.

                  Jeśli zaś ta kobieta ma takie potrzeby i z własnej woli pierze, gotuje i sprząta w czasie pobytu
                  dzieci u ojca, nie ma prawa w zamian oczekiwać współdecydowania z matką, z prostego powodu, matkę te dzieci mają i to ona ma prawo decydować o tym do jakiego kraju
                  jej dzieci pojadą.

                  Już widzę jak ochoczo wysyłasz swoje małe dzieci do Albanii albo Gruzji na święta, tylko
                  z powodu ochoty aktualnej twojego ez, bo ta przecież z własnej woli sprząta, pierze
                  i gotuje, dlatego ma prawo decydować o tym, gdzie wyjadą twoje dzieci.
                  • erillzw Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 01:36
                    sniyg napisał:
                    > Ale to jest twoje zdanie, że dla dzieci tak duże zaangażowanie ze strony obcej
                    > kobiety jest
                    > dobre.
                    > Moim wcale nie.

                    A jakies konkretne argumenty poza "bo ja tak uwazam"?
                    Odnosze wrazenie, ze jestes wyjatkowo agresywna jesli chodzi o bronienie swojej racji, ze macocha wlasciwie dziciom winna byc obojetna, jej zaangazowanie jest zle z natury (?!?!) i jeszcze moze szkodzic (?!?!?)

                    > Lepiej, żeby większość czynności przy swoich dzieciach spełniał
                    > ojciec,
                    > a nie wyręczała go w tym jego partnerka.

                    Ale dlaczego wyreczala? To juz nie moga robic tego wspolnie?? Czy to, ze ona planujac wydatki, wakacje, czy zakupy mysli rowniez o dzieciach partnera ktore mieszkaja z Nia i z jej partnerem przez pol miesiaca znaczy, ze wyrecza meza? To maja robic osobne listy zakupowe? osobno planowac wakacje? wtf?!
                    A co jesli maja taki podzial obowiazkow, ze ona jest od planowania takich rzeczy jak zakupy i wakacje a on od realizacji i innych rzeczy? Nagle maja ten uklad zmieniac coby w razie czego nie bylo, ze ona swoja energie i czas angazuje w opieke nad dziecmi w ktorymi de facto mieszka??

                    > Różnie bywa, związek się może nie udać, partnerka może odejść, a ojciec dla dzi
                    > eci będzie zawsze.

                    I jak to ma niby uzasadniac ta teorie?
                    Ze mamy z gory zakladac, ze zwiazek ma sie rozpasc wiec macocha winna wlasciwie dzieci ignorowac bo "w razie jakby sie rozpadlo" to nie bedzie poczucia, ze ojciec nie zajmowal sie 100% wszystkim co sie tyczylo dzieci?

                    > I co wtedy, też będzie przysługiwało jej prawo do współdecydowania, bo ileś lat
                    > poświeciła
                    > na wychowywanie nie swoich dzieci.

                    Przesadzasz. Mowimy o sytuacji gdy ona jest z rodzicem dzieci.

                    > Jeśli zaś ta kobieta ma takie potrzeby i z własnej woli pierze, gotuje i sprzą
                    > ta w czasie pobytu
                    > dzieci u ojca, nie ma prawa w zamian oczekiwać współdecydowania z matką, z pros
                    > tego powodu, matkę te dzieci mają i to ona ma prawo decydować o tym do jakiego
                    > kraju
                    > jej dzieci pojadą.

                    Mysle, ze o takich wspolprawach decyduja zainteresowane strony nie zas Twoja kategorycznosc.
                    Bo jak sie poki co rysuje z opowiesci autorki ona te prawa o wspoldecydowania dostala i od ex i od meza.


                    > Już widzę jak ochoczo wysyłasz swoje małe dzieci do Albanii albo Gruzji na świę
                    > ta, tylko
                    > z powodu ochoty aktualnej twojego ez, bo ta przecież z własnej woli sprząta, pi
                    > erze
                    > i gotuje, dlatego ma prawo decydować o tym, gdzie wyjadą twoje dzieci.

                    Dlaczego splaszczasz tak role jej osoby? Co Cie tak boli w tym, ze dziewczyna okazuje serce tym dzieciom i sie nimi opiekuje, dba o nie?
                    • sniyg Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 10:45
                      erillzw napisała:

                      > Odnosze wrazenie, ze jestes wyjatkowo agresywna jesli chodzi o bronienie swojej
                      > racji, ze macocha wlasciwie dziciom winna byc obojetna, jej zaangazowanie jest
                      > zle z natury (?!?!) i jeszcze moze szkodzic (?!?!?)

                      Ale co ty pleciesz?
                      Jak chce to przecież może, ktoś jej zabrania.
                      To jej wybór.
                      Jednak ponieważ to jej wybór nie moze sobie rościć w zamian jakiś praw.

                      To jakby ktoś zamiatał i odśnieżał codziennie przed twoim domem
                      i ścinał trawę w twoim ogrodzie, bo ma taką ochotę, a potem nagle zaczał rościć
                      sobie prawo do decydowania na jaki kolor pomalować fasadę i kogo możesz zaprosić do domu.

                      Decydować o w normalnych warunkach o dzieciach może ojciec i matka, a nie macocha, ojczym, kochanka, kochanek, babcia, dziadek, wujek czy niania.
                      Co to za pomysł, aby ktoś z racji tego, ze pierze i sprząta nabierał jakiś praw do nieswoich dzieci?
                      • imasumak Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 12:11
                        sniyg napisał:

                        Co to za pomysł, aby ktoś z racji tego, ze pierze i sprząta nabierał jakiś praw
                        do nieswoich dzieci?


                        Nadal spłaszczasz. Ona nie tylko pierze, sprząta i gotuje, kumasz?
                        Rodzice tych dziewczynek nie kwestionują jej roli i praw, a Ty to robisz. Dlaczego?
                        • 3-mamuska Re: Swiateczny problem z eksia 25.11.10, 10:56
                          imasumak napisała:

                          > sniyg napisał:
                          >
                          > Co to za pomysł, aby ktoś z racji tego, ze pierze i sprząta nabierał jakiś
                          > praw
                          > do nieswoich dzieci?

                          >
                          > Nadal spłaszczasz. Ona nie tylko pierze, sprząta i gotuje, kumasz?
                          > Rodzice tych dziewczynek nie kwestionują jej roli i praw, a Ty to robisz. Dlacz
                          > ego?

                          A ile to razy na tym forum,dziewczyny siadaja na babcie, ktora opiekuje sie wnukami,ze ona na robic tak jak chce matka ojciec,bo to ich dzieci,i babcia nie ma prawa decydowac,chodz gotuje sprzata,przytula i KOCHA jak wlasne.
                      • erillzw Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 13:35
                        sniyg napisał:
                        > Ale co ty pleciesz?

                        Dokladnie to co sama wypisywalas w tym watku. Zaskoczona, ze jest to takie nie do konca logiczne?

                        > Jak chce to przecież może, ktoś jej zabrania.
                        > To jej wybór.
                        > Jednak ponieważ to jej wybór nie moze sobie rościć w zamian jakiś praw.

                        Ale ona sobie nie rosci tych praw. To twoja imaginacja. Wyraznie napisala, ze te prawa zostaly jej dane przez matke dzieci i przez ojca. A Ty ciagle o swoim, dyskredytujesz kobiete, wymyslasz jakieg negatywne skutki tego ze ona sie angazuje w dzieci czlowieka z ktorym zyje i ktore to spedzaja de facto polowe swojego zycia i w jej obecnosci. Skad ta zacieklosc?


                        > To jakby ktoś zamiatał i odśnieżał codziennie przed twoim domem
                        > i ścinał trawę w twoim ogrodzie, bo ma taką ochotę, a potem nagle zaczał rościć
                        >
                        > sobie prawo do decydowania na jaki kolor pomalować fasadę i kogo możesz zaprosi
                        > ć do domu.

                        No ja porownujesz relacje miedzy ludzkie po rozpadzie rodziny i jej zrekonstruowaniu do odsniezania i zamiatania terenu przed domem to przestaje sie dziwic skad te dziwne cokolwiek wnioski w twoich wypowiedziach.


                        > Decydować o w normalnych warunkach o dzieciach może ojciec i matka, a nie macoc
                        > ha, ojczym, kochanka, kochanek, babcia, dziadek, wujek czy niania.

                        Bo Ty tak uwazasz to caly swiat ma tak dzialac? Nie wiedziec czemu notorycznie ignorujesz fakt, ze pewien poziom decyzyjnosci jednak spoczywa na autorce i nie dlatego, ze takie ma widzimisie ale ze tak funkcjonuje ten uklad. A Ty w kolo macieju o swoim..

                        > Co to za pomysł, aby ktoś z racji tego, ze pierze i sprząta nabierał jakiś praw
                        > do nieswoich dzieci?

                        A co to za pomysl, zeby z taka zaciekloscia i zjadliwoscia dyskredytowac zaangazowanie autorki w dzieci i jeszcze wmawiac na forum, ze to zle jest i jakimis dziwnymi rzeczami grozi (blizej nie okreslonymi, bo na prosbe uscislenia juz nie raczylas odpowiedziec).??
                        • pirosmanka Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 14:50
                          Erill,

                          Niestety niektorzy porownuja wychowywanie dzieci do koszenia trawnika. Ale niestety, to pierwsze jest o wiele bardziej skomplikowane. Majac partnera z dziecmi nie moge zyc jak osoba bezdzietna i nie moge czuc sie jak osoba " dzietna" wink Musze znalezc zloty srodek.

                          Jak pisalam dzieci doskonale wiedza jakie kto ma funkcje w tym naszym ukladzie. Wiedza , ze moga ogladac bajke przez godzine dziennie bo tak ustalili ich rodzice, dalsze negocjacje w sprawie " Malej Syrenki" nalezy prowadzic z ojcem, a nie ze mna smile
                          Jednak kiedy matka dzieci chce je zapisac na kurs tanca to dzwoni do mnie i sie pyta co ja o tym mysle. Dlaczego? Bo ich ojciec pracuje bardzo roznie i to ja czesto bede dziewczyny odprowadzac na zajecia. i tak decyzja takich zajec jest podejmowana przez rodzicow ale uzgadniana tez ze mna. I ten uklad wszystkim pasuje.
                          • erillzw Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 18:38
                            Pirosmanka,

                            ja Ciebie doskonale rozumiem smile
                            I podziwiam to jak mozna sobie wspaniale ulozyc relacje w jednak nie latwym ukladzie (sama zyje z Mezem w podobnym, z tym, ze jego corka mieszka na stale z mama).
                        • sniyg Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 17:15
                          erillzw napisała:

                          > Dokladnie to co sama wypisywalas w tym watku. Zaskoczona, ze jest to takie nie
                          > do konca logiczne?

                          To jeszcze raz bo widać nie rozumiesz. Nowa partnerka/partner nie ma obowiązku
                          niczego przy dzieciach robić, jeśli jednak sama chce to oczywiście może prać, gotować,
                          sprzątać, kochać nie swoje dzieci - to chyba oczywiste.
                          Może robić wszystko sama JAK CHCE, może dzielić się pracą z ojcem, wyręczać go - konfiguracje są tu dowolne, w zależności od potrzeb i wzajemnych uzgodnień.
                          Może też leżeć i pachnieć - to JEJ WYBÓR.
                          Ex-żona nie może i nie powinna narzucać jej swoich oczekiwań w tym względzie.

                          Jednak jeśli nowa partnerka decyduje się mocno zaangażować, z własnej, nieprzymuszonej woli, to powinna zdawać sobie sprawę, że nie może oczekiwać od matki dziecka, że ta w zamian pozwoli jej decydować o sprawach dotyczących dzieci,(szczególnie tak małych dzieci), jak wyjazd do obcego kraju.

                          > Ale ona sobie nie rosci tych praw. To twoja imaginacja. Wyraznie napisala, ze t
                          > e prawa zostaly jej dane przez matke dzieci i przez ojca.

                          Naprawdę, to przeczytaj co pisze o decyzji matki autorka:

                          > Planujac wyjazd do Polski na swieta zadzwonilam do matki dzieci zeby obgadac szczegoly. Ona
                          >powiedziala mi, ze nie zgadza sie na wyjazd dzieci do Polski. Odpowiedzialam, ze przeciez
                          >swieta w tym roku spedzaja z nami, a ona na to, ze na to sie zgadza, ale nie na wyjazd do
                          >Polski. W Polsce "moze im sie przeciez cos stac" a ona bedzie zbyt daleko.

                          a tu reakcja ojca

                          > A moj partner uwaza, ze powinnismy sobie darowac, zeby nie psuc stosunkow z eksia, dla dobra dziewczynek.

                          Jak widać rodzice mają w tej sprawie odmienne zdanie.
                          To autorka chce walczyć o swoje racje.
                          Moim zdaniem nie ma prawa, ponieważ takie prawo mają tylko rodzice.

                          > No ja porownujesz relacje miedzy ludzkie po rozpadzie rodziny i jej zrekonstruo
                          > waniu do odsniezania i zamiatania terenu przed domem to przestaje sie dziwic sk
                          > ad te dziwne cokolwiek wnioski w twoich wypowiedziach.

                          No i kolejna bzdura. Skąd ci takie rzeczy przychodzą do głowy?
                          Przecież to tylko przykład, że to iż ktoś coś robi z własnej woli, bo chce, nawet
                          jeśli pokocha twój ogród, twojego psa czy wreszcie twoje dzieci nie daje mu to prawa
                          do współdecydowania.
                          I na litość, nie pisz, że porównuję dzieci do ogrodu lub do psa.
                          To chyba nie jest takie trudne do zrozumienia?

                          Na tej zasadzie skoro np. teściowa opiekuje się wnukami, kocha je i karmi
                          to też powinna mieć prawo wyjechać z nimi do Kambodży
                          czy Pakistanu wbrew obawom matki.

                          > A co to za pomysl, zeby z taka zaciekloscia i zjadliwoscia dyskredytowac zaanga
                          > zowanie autorki w dzieci i jeszcze wmawiac na forum, ze to zle jest i jakimis d
                          > ziwnymi rzeczami grozi

                          Nie atakuję zaangażowania, tylko oczekiwania w zamian za zaangażowanie
                          wpływu na decyzję o istotnych sprawach dotyczących dzieci.

                          A co jeśli autorka za chwilę uzna, że dzieci powinny wyznawać taką a nie inną religię,
                          stosować taką a nie inną dietę, ubierać się tak czy siak, iść do takiej a nie innej szkoły
                          grać na skrzypcach, albo tańczyć w balecie, a może nie, nie powinny tańczyć itd.

                          Rozumiem, że ty bez problemu oddasz prawo do współdecydowania o własnych dzieciach
                          ludziom, którzy będą się chcieli zaangażować w życie twoich dzieci?


                          • erillzw Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 18:58
                            sniyg napisał:
                            > To jeszcze raz bo widać nie rozumiesz. Nowa partnerka/partner nie ma obowiązku
                            > niczego przy dzieciach robić, jeśli jednak sama chce to oczywiście może prać, g
                            > otować,
                            > sprzątać, kochać nie swoje dzieci - to chyba oczywiste.
                            > Może robić wszystko sama JAK CHCE, może dzielić się pracą z ojcem, wyręczać go
                            > - konfiguracje są tu dowolne, w zależności od potrzeb i wzajemnych uzgodnień.
                            > Może też leżeć i pachnieć - to JEJ WYBÓR.
                            > Ex-żona nie może i nie powinna narzucać jej swoich oczekiwań w tym względzie.

                            Super, ale nadal rozmwiamy o Twoich wyobrazeniach jak to powinno wygladac wg Ciebie nie zas o realnej sytuacji jaka opisuje autorka. Ty swoje z uporem maniaka, jak to byc powinno, co kto moze, czego nie musi a czego nie powinen. Nie rozwazamy abstrakcyjnej sytuacji tylka ta konkretna gdzie ex zona wlasnie takie oczekiwania ma, podobnie jak nowa partnera angazuje sie w relacje i nie jest to narzucone tylko wynika z pewnych postaw ktore obie panie regularnie prezentuja. Jedna sie angazuje, drugiej to odpowiada.


                            > Jednak jeśli nowa partnerka decyduje się mocno zaangażować, z własnej, nieprzym
                            > uszonej woli, to powinna zdawać sobie sprawę, że nie może oczekiwać od matki dz
                            > iecka, że ta w zamian pozwoli jej decydować o sprawach dotyczących dzieci,(szcz
                            > ególnie tak małych dzieci), jak wyjazd do obcego kraju.

                            Ale ona nie oczekuje tego, ze bedzie decydowac. Nie czytasz uwaznie. Autorka kilkakrotnie powtorzyla, ze plan wyjazdu do polski byl omawiany, co wiecej ex kupowala wyprawki pod tym katem, zgodzila sie na swieta, zgodzila sie na wyjazd do Polski. Tylko, ze teraz zmienila zdania podczas gdy autorka zdazyla juz wiele rzeczy zaplanowac w zwiazku z tym. Zreszta podobnie jak ojciec dzieci.
                            > Naprawdę, to przeczytaj co pisze o decyzji matki autorka:
                            >
                            > > Planujac wyjazd do Polski na swieta zadzwonilam do matki dzieci zeby obga
                            > dac szczegoly. Ona
                            > >powiedziala mi, ze nie zgadza sie na wyjazd dzieci do Polski. Odpowiedzial
                            > am, ze przeciez
                            > >swieta w tym roku spedzaja z nami, a ona na to, ze na to sie zgadza, ale n
                            > ie na wyjazd do
                            > >Polski. W Polsce "moze im sie przeciez cos stac" a ona bedzie zbyt daleko
                            > .

                            Ale to rozwazamy sytuacje tylko wnoszac po pierwszym poscie? Bo ja czytam na biezaco do autorka dopisuje i rysuje sie z tego szerszy obraz sytuacji. Pirosmanka wyjasnila, ze ex zona zgodzila sie na wyjazd tylko teraz zmienila zdanie co najprawdopodobniej jest spowodowane urazem zwiazanym z wypadkiem starszej corki.

                            > > A moj partner uwaza, ze powinnismy sobie darowac, zeby nie psuc stosunkow
                            > z eksia, dla dobra dziewczynek.

                            Swietnie, tylko ze troche dalej w watku autorka rowniez wyjasnila jak wyglada postawa ojca i wcale nie rysuje sie ona na zasadzie, ze o ma to gdzies i juz zdecydowal. Ponadto.. jakby juz podjal decyzje to by wlasnie nie rozmawial z ex zona na ten temat, nie sadzisz? jemu tez zalezy na tych swietach w polsce.


                            > Jak widać rodzice mają w tej sprawie odmienne zdanie.
                            > To autorka chce walczyć o swoje racje.
                            > Moim zdaniem nie ma prawa, ponieważ takie prawo mają tylko rodzice.

                            Nie, jak widac to Ty swoja analize ograniczylas do pierwszego posta.
                            Zas autorka ma prawo czuc sie rozczarowana czy zaskoczona w sytuacji gdy ex zgode wyrazila, wykonala gesty ktore ta zgode potwierdzily a potem zmienila zdanie.

                            > No i kolejna bzdura. Skąd ci takie rzeczy przychodzą do głowy?

                            Ale to nie jest moja wina, ze takie wlasnie piszesz. Mnie to do glowy samej nie przyszlo. To sa Twoje wlasne slowa.

                            > Przecież to tylko przykład, że to iż ktoś coś robi z własnej woli, bo chce, naw
                            > et
                            > jeśli pokocha twój ogród, twojego psa czy wreszcie twoje dzieci nie daje mu to
                            > prawa
                            > do współdecydowania.
                            > I na litość, nie pisz, że porównuję dzieci do ogrodu lub do psa.
                            > To chyba nie jest takie trudne do zrozumienia?

                            Ale to mam klamac czy udawac ze tego nie robisz, bo nie rozumiem? Piszemy na zasadzie belkotu slownego, ktorego nie nalezy traktowac serio czy o co kaman? Jesli porownujesz opieke nad dziecmi przez macoche do koszenia sasiedzkiego trawnika to mam to uznawac, ze to taki zart? czy akurat nie panowalas nad klawiatura/rekami gdy to pisalas? Moim zdaniem sztuka jest znalezienie odpowiedniego przykladu zas ten jest moim zdaniem daleko poza ta kategoria i stad moja na niego odpowiedz.
                            trudne do zrozumienia zdaje sie dla Ciebie jest to, ze ludzie czytaja co piszesz i dziwnia sie znaczeniom zdan jakie wypowiadasz.


                            > Na tej zasadzie skoro np. teściowa opiekuje się wnukami, kocha je i karmi
                            > to też powinna mieć prawo wyjechać z nimi do Kambodży
                            > czy Pakistanu wbrew obawom matki.

                            Kobieto, wez przeczytaj wszystkie wypowiedzi autorki bo to juz zakrawa na jakis absurd. bronisz swojej racji mimo, ze jej nie masz. Ile razy nalezy Ci napisac, ze matka dzieci wyrazila zgode na wyjazd dzieci do polski, przygotowywala je do niego i teraz zmienila podjeta przez siebie decyzje? Narysowac Ci to?

                            >
                            > > A co to za pomysl, zeby z taka zaciekloscia i zjadliwoscia dyskredytowac
                            > zaanga
                            > > zowanie autorki w dzieci i jeszcze wmawiac na forum, ze to zle jest i jak
                            > imis d
                            > > ziwnymi rzeczami grozi
                            >
                            > Nie atakuję zaangażowania, tylko oczekiwania w zamian za zaangażowanie
                            > wpływu na decyzję o istotnych sprawach dotyczących dzieci.

                            Szkoda tylko, ze po pierwsze bezpodstawie. Po drugie zas z uporem maniaka splaszczasz role autorki do prania i gotowania i jeszcze wypowiadasz sady o tym, ze zle jest ze macocha angazuje sie emocjonalnie w dzieci. Nie pamietasz wlasnych slow?


                            > A co jeśli autorka za chwilę uzna, że dzieci powinny wyznawać taką a nie inną r
                            > eligię,
                            > stosować taką a nie inną dietę, ubierać się tak czy siak, iść do takiej a nie i
                            > nnej szkoły
                            > grać na skrzypcach, albo tańczyć w balecie, a może nie, nie powinny tańczyć itd
                            > .

                            Ale Ty wyciagasz rzeczy kompletnie z kosmosu! Autorka nie chce decydowac o takich rzeczach tylko realizowac te na ktore zdecydowala sie matka! ktora nagle zmienia zdanie. Watek nie dotyczy tego jak to zle ze sie angazuje i nie wie co ma zrobic skoro ustalili ze jada wszyscy na swieta tylko jak sie zachowac gdy ex zmienila zdanie nagle, nie podajac konkretnego powodu. I po to jest ta rozmowa ktora miala sie dzisiaj odbyc.


                            > Rozumiem, że ty bez problemu oddasz prawo do współdecydowania o własnych dzieci
                            > ach
                            > ludziom, którzy będą się chcieli zaangażować w życie twoich dzieci?

                            Mysle, ze na pewno uszanuje fakt, ze ktos sie angazuje w moje pociechy i jesli spedza z nimi tak duzo czasu jak ze mna to bede z takim czlowiekiem rozmawiala na temat pewnych planow, czy zmiaerzen. CHocby konsultacyjnie.
                            Dla Ciebie odnosze wrazenie w watku chodzi o kontrole i decyzyjnosc i do tego sie wszystkow tej relacji sprowadza, zas relacje miedzy ludzkie w takim ukladzie maja o wiele glebsze polaczenie ktorych nie da sie tak splaszczyc. Tym szczegolniej jesli sie ograniczylo swoja wiedza na ten temat do pierwszego posta autorki.
                            • sniyg Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 19:43
                              erillzw napisała:

                              > Pirosmanka,
                              >
                              > ja Ciebie doskonale rozumiem smile
                              > I podziwiam to jak mozna sobie wspaniale ulozyc relacje w jednak nie latwym ukl
                              > adzie (sama zyje z Mezem w podobnym, z tym, ze jego corka mieszka na stale z ma
                              > ma).

                              No i trzeba było tak pisać od razu, teraz zorumiałym się staje dlaczego nowej partnerce nadajesz takie przywilejesmile.

                              > Nie rozwazamy abstrakcyjnej sytuacji tylka ta konkretna gdzie ex zona wlasnie takie ocz
                              > ekiwania ma, podobnie jak nowa partnera angazuje sie w relacje i nie jest to na
                              > rzucone tylko wynika z pewnych postaw ktore obie panie regularnie prezentuja. J
                              > edna sie angazuje, drugiej to odpowiada.

                              Nie jest narzucone bo i narzucone być nie może. Przecież to dwie dorosłe kobiety i obie mają wolną wolę.
                              Trudno też stwierdzić, bo zawsze to będzie gdybanie, jak sytuacja została przedstawiona byłej żonie. Być może pan sam scedował swoje obowiązki na nową partnerkę, ona się zgodziła a była żona po prostu dostosowuje się do tego, bo jest normalną, zdroworozsądkową kobietą i wychodzi z założenia, że skoro nowa partnerka dobrowolnie bierze na siebie obowiązki ojca (bo wszak wyręcza ona ojca w opiece, a nie matkę). Przecież czas, w którym ona pierze, gotuje i tak dalej, to czas gdy dziećmi ma opiekować się ojciec, a nie matka.
                              Dlaczego więc od matki domagasz się ty czy inne forumki rezygnacji z cześci jej praw do decyzji.
                              Przecież to ojciec zawiera jakiś układ z nową partnerką, ona się na to godzi, nie wiemy dlaczego. Może ma z tego korzyści - typu facet więcej zarabia, bo gdyby siedział z dziećmi zarobki byłoby mniejsze, tego nie wiemy. Wiemy jednak, że to DOBROWOLNA decyzja autorki, a ek-żona dzwoni do niej, być może dlatego, ze nie robi jej różnicy czy rozmawia z mężem czy z jakąś osobą z jego strony, która on wyznacza w zastępstwie siebie.
                              Przecież autorka nie przychodzi w czasie opieki matki do jej domu i tam pierze i sprząta, tylko robi to w czasie, gdy opieka przypada na ojca.
                              Wyręcza więc ojca, a wy oczekujecie od matki, że to ona powinna oddać swoje prawa "w nagrodę".

                              > Ale ona nie oczekuje tego, ze bedzie decydowac. Nie czytasz uwaznie. Autorka ki
                              > lkakrotnie powtorzyla, ze plan wyjazdu do polski byl omawiany, co wiecej ex kup
                              > owala wyprawki pod tym katem, zgodzila sie na swieta, zgodzila sie na wyjazd do
                              > Polski. Tylko, ze teraz zmienila zdania podczas gdy autorka zdazyla juz wiele
                              > rzeczy zaplanowac w zwiazku z tym.

                              Jakie to ma znaczenie? Rodzic ma prawo zmienić zdanie co do istotnych spraw dotyczących
                              własnego dziecka. Być może zaistaniały jakieś okoliczności (jak sama autorka pisze, wypadek jednej z dziewczynek) pod wpływem których matka ma prawo zmienić zdanie co do wyjazdu WŁASNYCH dzieci.

                              > Swietnie, tylko ze troche dalej w watku autorka rowniez wyjasnila jak wyglada p
                              > ostawa ojca i wcale nie rysuje sie ona na zasadzie, ze o ma to gdzies i juz zde
                              > cydowal. Ponadto.. jakby juz podjal decyzje to by wlasnie nie rozmawial z ex zo
                              > na na ten temat, nie sadzisz?

                              Oczywiście, ojciec też ma prawo decydować.
                              Autorka wątku pisze przedstawia rożne wersje do zdania ojca, bowiem
                              wcześniej wyraźnie pisze, że ojciec
                              sugeruje, że powinni pogodzić się z decyzją eksi.
                              Z dalszego wątku wynika, że jednak zmiana zdanie.
                              Najprawdopodobniej dlatego, że autorka nie dała jednak za wygraną.

                              > Ale to mam klamac czy udawac ze tego nie robisz, bo nie rozumiem? Piszemy na za
                              > sadzie belkotu slownego, ktorego nie nalezy traktowac serio czy o co kaman? Jes
                              > li porownujesz opieke nad dziecmi przez macoche do koszenia sasiedzkiego trawni
                              > ka to mam to uznawac, ze to taki zart? czy akurat nie panowalas nad klawiatura/
                              > rekami gdy to pisalas?

                              Sądzisz, że jak Jezusa nazywają Barankiem, to porównują go do zwierząt?

                              > Po drugie zas z uporem maniaka splas
                              > zczasz role autorki do prania i gotowania i jeszcze wypowiadasz sady o tym, ze
                              > zle jest ze macocha angazuje sie emocjonalnie w dzieci. Nie pamietasz wlasnych
                              > slow?

                              Nie jest złe emocjonalne angażowanie się, tylko nadmierne angażowanie.
                              A takie zaczyna się gdy neguje się prawo rodziców do decydowania o własnych dzieciach.
                              Autorka może czuć oczywiście żal, rozczarowanie, ale to wynika glównie z tego, ze traci proporcje.
                              Podobnie źle się dzieje, gdy nadmiernie angażują się babcie, teściowe czy nianie.
                              Niestety, pytanie o to czy autorka ma własne dzieci jest dość zasadne, bo raczej na pewno nie ma i przelewa własne potrzeby na cudze dzieci.

                              > Mysle, ze na pewno uszanuje fakt, ze ktos sie angazuje w moje pociechy i jesli
                              > spedza z nimi tak duzo czasu jak ze mna to bede z takim czlowiekiem rozmawiala
                              > na temat pewnych planow, czy zmiaerzen. CHocby konsultacyjnie.

                              Oczywiście uszanować i konsultować można.

                              Tu jednak autorka zastanawia się:
                              > Co radzicie postawic sie eksi? Czy odpuscic dla dobra dzieciakow?

                              Czy sformułowania - "postawić się", "odpuścić" mieszczą się w sferze szanowania
                              i konsultowania?

                              Byłabyś zadowolona gdyby ktoś buntował ojca twoich dzieci przeciw twoim decyzjom,
                              chciał ci się postawić, w sytuacji gdybyś ty podejmowała słuszne w swoim mniemaniu
                              decyzje istotnych z twojego punktu widzenia dla bezpieczeństwa twoich dzieci?
                              • erillzw Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 23:53
                                Tak jasne, synig. Na bank moja postawa swiadczy o tym, ze sama chce przejac wladze nad dzieckiem mojego meza i jego ex i dlatego tak bronie autorki..

                                Ty nadal uparcie swoje. Nadal probujesz forsowac swoje idee, nadal probujesz wmawiac swoje postawy wszystkim (lacznie z bohaterami historii mimo, ze ich zachowania sa daleko, dalko poza Twoimi wymyslami na ich temat). OK.
                                Masz swoja, najswojsza racje i nic (lacznie z wyraznymi, jasnym wypowiedziami autorki ktore absolutnie przecza wszystkim Twoim deliberacjom) nie jest w stanie zmienic Twojego zdania na ten temat..
                                OK.
                                Twoja sprawa. Pewnie swiat jest lepszy kiedy mozesz wszystko przypasowac do wlasnych poglad nawet jesli sa inne smile
                  • hellulah Re: Swiateczny problem z eksia 25.11.10, 00:16
                    No hej, chyba Polska to jednak nie Albania czy Gruzja, z całym szacunkiem dla Albanii i Gruzji. Nie tak daleko oraz/i nie tak dziko.
          • erillzw Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 01:19
            sanna.i napisała:

            > No ale przecież eksia dotąd była super, nie robiła problemów. Wczuwam się w jej
            > sytuację i rozumiem ją. Dla eksi rodzina autorki to obcy ludzie, Polska jest o
            > bcym krajem. Martwi się o SWOJE dzieci, cóż w tym dziwnego?

            Ale to Wlochy gdzie jezdzi na narty juz obcym krajem nie sa? Ludzie ktorych moze tam poznac z zalozenia sa jej znajomymi?
            Dlaczego tak jednostronnie patrzycie?
            Skoro ex zna autorke, zna swojego meza, wie ze nic sie nie stalo, jak pojechali do Hiszpanii to skad nagle odmowa zeby pojechali ale do innego kraju?
            Nie jest to moim zdaniem troska (bo wtedy nie chcialaby puszczac dzieci z tata i nowa zona nigdy i nigdzie) ale jakis problem z tym, ze jej dzieci beda w "obcej" rodzinie na swieta.
            • przeciwcialo Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 18:06
              Dla Francuzki Włochy czy Hoiszpania to cywilizacja, Polska to dziki wschód.
        • sanna.i Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 17:54
          Poza tym jkk, jedna zasadniczna różnica. Te dzieci wyjeżdżają 400 km od domu DO SWOICH DZIADKÓW, rodziców mamy, a nie do obcych ludzi! Jestem pewna, że gdyby miały dziadków w Polsce, to mama by je puściła.
          • niezwykladziewczyna Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 18:18
            Sanna nie rozumiem, a gdyby jechali do Polski i nie wstąpili do rodziców mieszkali w hotelu to by była już wycieczka w święta. Czyli wtedy mogłaby puścić czy nie?
          • imasumak Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 18:35
            A gdyby chciała zabrać dziewczynki na święta do domu rodzinnego swojego nowego partnera życiowego, a ojciec dziewczynek by się nie zgodził?
            • jkk74 Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 18:43
              imasumak - dokładnie big_grin
              dodatkowo autorka napisała że eksia zabrała dzieci do swojej rodziny a nie do "swoich rodziców'''
              a to może oznaczać min rodzinę ze strony nowego partnera, nieprawdaż? smile
    • d.o.s.i.a Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 17:58
      A ja sie jej nie dziwie. Dla niej Polska to egzotyczny kraj. Ma pewnie obawy o bezpieczenstwo i ja to rozumiem. Nie chcialabym (bedac Francuzka) aby moje dzieci jezdzily np. po polskich drogach.

      Moim zdaniem powinnas odpuscic.
      • franczii Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 23:26
        Zwlaszcza, ze oni maja wyobrazenia duzo gorsze niz rzeczywistosc.
        A nawet gdyby ich wyobrazenia do rzeczywistosci przystawaly to i tak bym sie nie dziwila. Drogi to jeszcze nic. Ja bedac Francuzka chyba nie chcialabym, zeby moje dzieci otarly sie o polska sluzbe zdrowia. A nuz jakis wypadek
        Moj maz mial w Pl wypadek i poznal realia szpitalne. Ma uraz niestety do konca zycia.
        • imasumak Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 23:37
          No bez przesady, ja rozumiem, że rzeczywistość w Polsce nie przedstawia się różowo, ale nie jest to znowu jakaś dzicz, spokojnie można wszystko zorganizować tak, żeby nie było przykrych niespodzianek.
          • cherry.coke Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 01:41
            imasumak napisała:

            > No bez przesady, ja rozumiem, że rzeczywistość w Polsce nie przedstawia się róż
            > owo, ale nie jest to znowu jakaś dzicz, spokojnie można wszystko zorganizować t
            > ak, żeby nie było przykrych niespodzianek.

            Chyba ze trafi sie na izbe przyjec (wzdryg). Moja babcia trafila na izbe przyjec, a ja z nia. Porzadny warszawski szpital, a co tam sie dzialo... Np. pijany facet z rozbita glowa bluzgajacy dookola krwia i rynsztokowym slownictwem. Potem sie okazalo, ze to posel z pobliskiego Sejmu przewrocil sie, hm, na chodniku. Na wozku go wozili, ale tak sie wyrywal, ze caly plaszcz z jasnej welny sobie zachlustal.
          • franczii Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 07:49
            Zapewniam cie Ima ze wystarczy to co jest, bez demonizowania , zeby sie bac wyslac dziecko. Swiadomosc ze dzieci maja jechac do kraju slabiej rozwinietego+nieznajomosc realiow a moze i jezyka przez ojca tych dzieci i gotowe.
            My jestesmy przyzwyczajeni i potrafimy sie w tym odnalezc. Ale sprobuj sie postawic na miejscu ludzi, ktorzy cale zycie byli przyzwyczajeni do innych warunkow, nieco lepszych. Moj maz byl w Polsce oddelegowany na kilka lat, jako jedyny na tak dlugo chcial bo bylam ja i wszystko bylo dla niego strawne dopoki nie trafil mu sie wypadek. Po doswiadczeniu ze sluzba zdrowia uciekal tylko sie za nim kurzylo i roznosi teraz po swiecie jak to bylo w polskim szpitalu. Rozmowcy robia wielkie oczy, ja tylko dodaje ze to co sie jemu przydarzylo mozglo go spotkac i w lepszym szpitalu ale jakos slabo bo sama jestem przekonana ze to skandaliczne, zwlaszcza im wiecej czasu mija. Moze tej Francuzce tez ktos opowiedzial o niemilym doswiadczeiu z Pl i sie uprzedzila.
    • jkk74 Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 18:25
      tak się wczytuję i wczytuję i doszłam do wniosku że nie eksia jest problemem ale tata dziewczynek...
      to on powinien eks-żonie powiedzieć - wziąłem ślub z pirosmanką i jej rodzina stała się MOJĄ I DZIEWCZYNEK rodziną, rodzice pirosmanki znają dziewczynki, dziewczynki lubią ich towarzystwo... jako ich ojciec chciałbym aby moje córki poznały kraj i obyczaje mojej żony... mam nadzieję że nie masz nic przeciwko? nigdy nie robiłem ci kłopotów, gdy chciałaś gdzieś dalej wyjechać z dziewczynkami i wierzę, że i ty masz do mnie na tyle dużo zaufania, że nie będziesz takich wyjazdów nam utrudniać...

      pewnie to załatwiłoby sprawę... pytanie tylko czy mąż pirosmanki ma jaja i zdobędzie się na taką rozmowę z eks...
      • majenkir Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 19:30

        jkk74 napisała:
        > to on powinien eks-żonie powiedzieć - wziąłem ślub z pirosmanką i jej rodzina s
        > tała się MOJĄ I DZIEWCZYNEK rodziną,



        A gdzies Ty tu przeczytala cokolwiek o slubie?
    • anorektycznazdzira Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 19:22
      Dla mnie jest oczywiste, że ostatnie słowo mają rodzice a nie nowy partner/partnerka jednego z nich, a oni są jak na razie zgodni. Skoro rodzony ojciec dzieci zamierza się zgodzić, to na Boga jak Ty się chcesz postawić w tej sytuacji???!
    • zonka77 Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 19:53
      Przypuszczam że ex ma problem ze świętami bez dzieci a nie z wyjazdem do Polski. I rozumiem że ma z tym problem - też bym miała. Jednak takie są problemy po rozwodzie. Ex mojego męża też miała takie problemy i też to rozumiałam i nie wtrącałam się. To była sprawa mojego meża. Na początku nie kłócił się, potem jednak uzgodnił z ex i mocno tego pilnował aby co drugi rok jego córka na święta była z nim (z nami) bo po prostu bardzo chciał chociaż raz na 2 lata spędzać z młodą wigilię...
      Ja wyobrażam sobie że dla rodzica święta bez dzieci są bardzo smutne jednak wiem że dla każdego rodzica - nie tylko dla matki. Tak jest po rozwodzie i trudno...
      Uważam że jeśli Twojemu mężowi bardzo zależy na świętach z dzieciakami powinien (on i tylko on) porozmawiać szczerze z ex i wyjaśnić jej wszystko i negocjować.
    • kobieta_z_polnocy Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 20:51
      No ale gdzie w takim razie spędzicie święta, jeśli eks jednak nie zgodzi się na wyjazd dzieci do Polski? Dzieci zostaną w nią, a wy we dwójkę pojedziecie do twoich rodziców? Spędzicie święta osobno? Zostaniesz na święta we francji?

      • pirosmanka Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 21:16
        Kobieto z polnocy
        Sytuacja bardzo nam sie komplikuje, ja nie lubie spedzac Swiat we Fr bo sa takie bezosobowe. Ale na pewno moj partner bedzie chcial spedzic je ze swoimi corkami. Nie wiem, czekam na jutrzejsza rozmowe.
        • sanna.i Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 22:30
          Jakkolwiek nie potoczy się ta rozmowa, spróbuj zrozumieć eksię. Tu nie ma mowy o złośliwości z jej strony. Po prostu twoja rodzina to dla niej obcy ludzie, Polska być może też nie kojarzy jej się dobrze. Martwi się się o swoje dzieci, jest ich matką i kocha je najpewniej najbardziej na świecie. Jeśli macie takie dobre układy,nie warto bardzo naciskać i ryzykować.Moim zdaniem...
        • imasumak Pirosmanko 22.11.10, 23:38
          Napisz nam jutro, czy udało się przekonać eksie do tego wyjazdu..
          Trzymam kciuki w każdym razie smile
        • gramwzielone Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 23:53
          skoro macie taki fajny układ, to może zaprosisz ją na Święta do Pl?
          • franczii Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 08:24
            Wlasnie, gdyby poznala Polske to mysle ze nie mialaby potem problemow z wyslaniem dzieci z ojcem. Polska zyskuje przy blizszym poznaniu. Tym bardziej, ze Francuzom zwykle sie w Pl bardzo podoba, takie ja mam doswiadczenia.
        • turzyca Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 01:27
          Znasz swoja eks calkiem dobrze, wiec moze pokombinuj, jakie rzeczowe argumenty przemowilyby na rzecz pobytu dziewczynek w Polsce. I moze ew. warto dopasowac plan pobytu do tych argumentow?

          Ale zaczelabym zdecydowanie od spokojnego wysluchania, dlaczego nie chce. I na haslo "nie, bo nie" jednak bardzo ostroznie dlubalabym, o co tak naprawde chodzi. Podkreslajac, ze oczywiscie na pewno kieruje sie dobrem dzieci. Powodow moze byc mnostwo, od duzej odleglosc (czyli nie bedzie mogla dzieci zobaczyc nawet chwile) przez obawy przed "dzika Polska" (moze dodatkowe ubezpieczenie podrozne, zeby w razie nieszczescia dzieci na pewno mozna bylo przewiezc jak najszybciej do Francji?) po niechec do wciagania ich do Twojej rodziny. Choc to pewnie przy Tobie nie padnie, nawet jesli jest prawda. Mozliwe ze cos jeszcze raczej jej prez gardlo nie przejdzie. W sytuacji patowej wyszlabym zrobic sobie herbate albo na siusiu, coby eks-malzonkowie mogli sobie w cztery oczy powiedziec, o co biega.
    • franczii Re: Swiateczny problem z eksia 22.11.10, 23:11
      Nie dziwie sie tej eksi.
      Ona nie zna Polski, ojciec tez nie zna za dobrze polskich realiow, moze nie zna nawet jezyka, czy to takie dziwne ze sie boi dzieci poslac? Do takich Wloch czy Hiszpanii to sie jezdzi co rok nad morze lub na narty, szlaki sa przetarte, realia znane.
      • jkk74 Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 01:00
        i właśnie dlatego nadal Europa zachodnia uważa Polskę za totalne zadupie, gdzie drogi ubite a ludzie w ziemiankach mieszkają...
        ludzie... trochę zaufania...
        niejedna z europejek u nas właśnie nosy i cycki poprawia... oczy operuje... nie wiedziałaś o tym???
        bo się o tym nie trąbi tak, jak o złych drogach i złych lekarzach i wszystkim złym...

        ja tam się swojego nasłuchałam o służbie zdrowia właśnie we Francji czy Wlk.Brytanii... wcale nie jest różowiej niż w Polsce...

        dziewczyn nie zabiera dzieci na pustynię gdzie w burkach na wielbłądzie się pomyka ale do normalnie rozwiniętego, cywilizowanego kraju...
        po cholerę było nas do tej całej unii wciągać skoro my takie buraki i barany jesteśmy, tępe i głupie, niewykształcone...

        wk...wiłam się nieźle... bo się okazuje że u nas w Polsce to źle, ale jak nas polski lekarz w przychodni na zachodzie przyjmuje to kolejki do niego kilometrowe i WSZYSCY go chwalą...

        weź się zapchaj tym swoim śmierdzącym serem i zapij francuskim winem kiepskiej jakości...
        przeca to najlepsze na świecie i takie modne i takie och ach wyjątkowe miejsce na ziemi ta cała Francja...
        • franczii Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 08:18
          Napisze ci tylko tyle, ze Polska nie jest az tak zacofana jak ty myslisz, ze ja mysle, ze jesttongue_out
          Jednak mam porownanie i Zachod w niektorych sprawach nas przewyzsza, w innych to my przewyzszamy niektre kraje zachodnie ale w takich podstawowych jak opieka medyczna jednak jestesmy w tyle. Jako matke interesowaloby mnie przede wszystkim jaka ma sluzbe zdrowia kraj, do ktorego zamierzam wyslac dzieci. Wystarczy siegnac do dokumwentu unijnego na temat sluzb zdrowia w poszczegolnych krajach. Gdybym zobaczyla, ze w rankinmgu kraj do ktorego zamierzam wyslkac dzieci jest na 3 pozycji od konca i 15 pozycji za krajem mojego zamieszkania tez bym miala watpliwosci. Znaojomosc realiow pomaga ale w tym przypadku matka nie zna realiow i ojciec tez za dobrze realiow nie zna. Co wiec dziwnego, ze sie nie pali aby dzieci na swieta poslac?
          • asia_i_p Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 17:48
            Sprawdziłam ten ranking. Hiszpania nie wypada wiele lepiej od Polski. Stawiałabym jednak na uprzedzenia, a nie na rozsądne obawy.
            • franczii Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 18:21
              Ale Hiszpanie pewnie ta kobieta zna z wlasnycvh pobytow wiec miala okazje poznac realia i co za tym idzie zweryfikowac swoje wyobrazenia. Ja tez jestem uprzedzona i do niektorych krajow jak Rumunia, Bialorus i inne post sowieckie bym dzieci nie puslcila. Tych krajow nie znam, nie chcialabym sie na skorze dzieci przekonywac, czy moje uprzedzenia sa uzasadnione. A jeszcze gdyby mi ktos podsunal taki ranking lub opowiedzial o jakims feralnym doswiadczeniu z obcego szpitala to juz w ogole. Wiesz ile osob sobie wyrobilo zdanie na temat polskiej sluzby zdrowia na podstawie pechowego doswiadczenia mojego meza? W tym rowniez lekarzy, ktorzy mieli okazje poprawiac po polskim szpitalususpicious
              • imasumak Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 23:00
                franczii napisała:
                Wiesz ile osob sobie wyrobilo zdanie na temat polskiej sluz
                > by zdrowia na podstawie pechowego doswiadczenia mojego meza? W tym rowniez leka
                > rzy, ktorzy mieli okazje poprawiac po polskim szpitalususpicious



                Ale pechowe doświadczenia Twojego męża nie są miarodajne. Wiesz ile ja mam pozytywnych doświadczeń jeśli chodzi o polską służbę zdrowia? Zapewniam, że zdecydowanie więcej niż Twój mąż.
                Natomiast gdybym była strachliwą, uprzedzoną do jakiegoś tam kraju mamuśką, z pewnością nie puściłabym w zeszłe wakacje mojej córki z eks teściową na wyjazd do Hiszpanii, Portugalii i Włoch. Naprawdę, gorszych niż tam kierowców (zwłaszcza w Hiszpanii i Portugalii) nie spotkałam.
                • franczii Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 06:00
                  > Ale pechowe doświadczenia Twojego męża nie są miarodajne.
                  Z tym moglabym sie klocic ale nie bede tutaj bo nie ten temat.
                  Uznajmy, ze doswiadczenia mojego meza nie sa miarodajne ale po takim doswiadczeniu jest ogromnie uprzedzony, ma do tego prawo i co wiecej zaraza uprzedzeniem innych ludzi, wlasnie tych ktorzy Polski jeszcez nie znaja wcale. I niewykluczone ze ktos, kto uslyszal co mu sie przytrafilo przypomni sobie o tym zdarzeniu kidys i nie pusci do Pl dziecka.
                  I nie wyrazalabym sie tak pogardliwie o obawach innych ludzi. To sa uczucia, ktore nalezy uszanowac. Tym bardziej ze dzieci nic nie straca jesli nie pojada w tym roku akurat do Pl.
                  A ty Hiszpanie i Portugalie znasz to jest inaczej niz wtedy kiedy masz wyslac dziecko do kraju, w ktorym nigdy nie bylas. Niezanjomosc rodzi uprzedzenie, trudno cos na to poradzic poza tym, zeby pojechac samemu i sie przekonanc.

                  • asia_i_p Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 07:20
                    Mogę szanować uczucia.
                    Nie szanuję natomiast kształtowania swoich poglądów i planów w oparciu wyłącznie o uczucia. I nie szanuję uprzedzeń wynikających z niewiedzy, z którą człowiek nic nie usiłuje zrobić.
                    Jeżeli twój mąż na podstawie pojedynczego doświadczenia krytykuje całą służbę zdrowia, to działa irracjonalnie i niesprawiedliwie. Ma do tego prawo, jeśli przeżył koszmar, ale z obiektywnego punktu widzenia jest to uogólnienie typu "wszyscy Murzyni są tępi, bo raz spotkałem jednego tępego" albo "wszyscy homoseksualiści są niezdolni do stworzenia trwałego związku, bo raz spotkałem jednego, który tego nie potrafił". Można rozumieć pojedyncze uprzedzenia jakiejś osoby, ale nie można usprawiedliwiać racjonalizowania swoich uprzedzeń jako sposobu tworzenia sobie poglądu na świat.
                    • franczii Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 07:59
                      Zgadzam sie ze jest to uogolnienie z obiektywnego punktu widzenia. Ale sama widzac koszmar, ktory on przezyl nie mam ani odwagi ani moralnego prawa pouczac go i wymagac od niego obiektywizmu. Zreszta moj maz wychowany w poprawnosci politycznej zawsze kiedy opowiada o tym co go spotkalo dodaje, ze na pewno nie wszedzie tak jest. Ale wobec tego co go spotkalo to zdanie zachowuje tylko i wylacznie charakter pro forma a rozmowcy, ktorzy Polski nie znaja wyrabiaja sobie wyobrazenie na podstawie jego doswiadczenia osobistego. Doklaczaja te informacje do innych informacji, ktore uslyszeli od kogo innego i na tym opieraja swoje wyobrazenia.
                      Nikt tez nie racjonalizuje swoich uprzedzen. Moj maz mimo swojego fatalnego doswiadczenia nie zabrania mi zabierac do Polski naszych dzieci i nawet jesli obawy ma to wie ze musi sie z nimi uporac bo nasze dzieci maja w Polsce bliska rodzine i jezdzic musza. Natomiast jesli chodzi o sytuacje autorki to nie demonizujmy uprzedzen eksi bo one nie sa az tak szkodliwe, w koncu jesli dzieci nie pojda do Polski na swieta to nie straca wiele a matka nie bedzie miala stresu. Moze kiedys autorka zaprosi eksie z corkami do Polski wtedy eksia pozbedzie sie swoich uprzedzen i bez obaw wysle dzieci na swieta w przyszlym roku.
                      • pade Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 12:38
                        Franczii, przeczytaj to co napisałaś jeszcze raz.
                        Z Twoich słów przebija tak wielkie uprzedzenie do Polski, taki wstyd za nasz kraj, że aż ciężko się Ciebie czyta.
                        "Twoje dzieci muszą przyjeżdżać do Polski"...Biedne dzieci, jakaż to dla nich trauma...
                        Nie muszą przyjeżdżać, nie wysyłaj ich do nas, przecież u nas Murzynów biją.
                        Najlepiej zrobisz jak zrzeczesz się polskiego obywatelstwa.
                        • franczii Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 12:47
                          Ale cos ty sie mnie czeèpila, jaki wstyd? Moze przeczytaj dobrze co ja napiasalam. Moje dzieci musza przyjezdzac w sense takim, ze moj maz mimo nieprzyjemnego doswiadczenia z Polski MUSI sie pogodzic z tym, ze nasze dzieci do Polski beda jezdzic. Bo nasze dzieci sa tez Polakami i w Polsce maja bliska rodzine.
                          • franczii Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 12:54
                            Dlatego kochana z dwojka malych dzieci regularnie jezdze do Polski i tluke sie 4 godziny po dziurawych drogach zeby przejechac 180 km od lotniska do mojej rodzinnej miejscowoscibig_grin
                            Nie musze ale widocznie CHCE
                            • pade Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 13:08
                              4 godziny po dziurawych drogach? to gdzie Ty mieszkasz?
                              a tak w ogóle kiedy ostatnio byłaś w Polsce?
                              bo ja w tym roku pół kraju przejechałam, wszędzie remonty, jeden wielki plac budowy

                              skoro jesteś Polką czemu tak stronniczo wypowiadasz się o naszym kraju? dlaczego wydarzenia związane z Twoim mężem przesłoniły Ci całkowicie zdrowy rozsądek?
                              Przecież partacze są w całej Europie, nie tylko w PL.
                              I jeszcze to skarżenie się Twojego M na PL, do każdego kto chce słuchać, niesmacznesad
                              • franczii Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 13:38
                                Bylam latem w Polsce. mam podac numer trasy? I tak kochana przejechanie 180 km zajmuje nam 4 godziny, nie caly czas po dziurach ale spora czesc drogi owszem. I tak kursujemy odkad urodzilam pierwsze dziecko, mialo wtedy niespelna 2 mce, niektorxzy sie pukali w glowe ze chcialam pojechac.
                                I gdzie ja sie stronniczo wypowiadam ? Czy to ze jestem w stanie zrozumiec watpliwosci matki przed poslaniem dzieci do kraju, ktorego nie zna jest stronnicze?
                                Moj maz wcale sie nie skarzy na Polske, gdzie to wyczytalas? Moj maz zapytany opowiada o swoim doswiadczeniu z 2 polskich szpitali i tyle. Nie musi niczego ubarwiac ani dramatyzowac, zapewniam cie, suche fakty i "pamiatka" wystarcza zeby zaszokowac. Mnie tez bylo bardzo przykro i wstyd ze w Polsce go spotkalo cos takiego. I glupio mi bylo kiedy zaraz po szpitalu w Pl znalezlismy sie w szpitalu w jego rodzinnej miejscowosci, kontrast niesamowity. O partactwo chodzi przede wszystkim bo moglo zagroazac zyciu ale nie tylko o partactwo.
                                • ciociacesia to co czytam na forum o porodzie 24.11.10, 13:50
                                  czy poronieniu wystacza zeby mi cisnienie skoczylo na polskie szpitale. naprawde w nielicznych mozna liczyc na ludzkie potraktowanie a nie loterie - a nuz sie trafi dobra polozna/lekarz
                                  a drogi? daj spokoj. dziura na dziurze i koleina pogania... no zuo. podejrzewam ze bedac francuzka myslabym o polsce jak polka o kambodzy - bo daleko i niedzwiedzie po ulicach biegaja
                                • pade Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 13:50
                                  Współczuję tej podróży, taką trasę pokonujemy z dwójką dzieci w niespełna trzy godziny jadąc po wąskiej niestety ale równej drodzesmile
                                  Ale dlaczego pukali się w głowę? Trzeba było im wytłumaczyć, że w Polsce jest prąd! i telewizory i samochody, i nawet internet mamy. Miałam niedawno doczynienia z Włochami, którzy chcieli mi wepchnąć stary czarno biały odbiornik-bo u nas nie ma. To jest po prostu żenujące. Dlaczego Polacy mają pojęcie czego można oczekiwać w innych krajach UE, a mieszkańcy tychże krajów są przekonani, że Polska to taka druga Rumunia, albo Białoruś?

                                  Mimo wszystko, z Twoich słów przebija wstyd, że polskie standarty nie dorównują francuskim.
                                  Dziwi mnie tylko, że tak dużo Francuzów żeni się z Polkami i tu zostaje...zgłupieli czy co?
                                  • franczii Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 14:05
                                    Nie nie Pade, TO POLACY sie pukali w glowe, ze zamierzam sie tluc z niemowleciem samolotem a potem w 4godzinna podroz samochodem po niewygodnej drodze.
                                    Wloscy znajomi ani rodzina meza nic nie komentowala, na pewno po czesci przez delikatnosc (juz pisalam wczesniej, ze nigdy mi nie dano do zrozumienia, ze pochodze z mniej rozwinietego kraju) po czesci przez nieswiadomosc, jak moze wygladac podroz samochodem, bo dla nich przeciez przejechanie 180 km to jest chwila.

                                    A Rumunia tez jest czlonkiem UE.
                                    • pade Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 14:33
                                      A mogłabyś skomentować pozostałą część mojej wypowiedzi?
                                      Bo odniosłaś się tylko do pytania.

                                      A Polacy pukali się w głowę bo jechałaś do Polski czy dlatego, ze daleko z malutkim dzieckiem?
                                      Może być też tak, ze całe Twoje otoczenie ma taki stosunek do Polski jak Ty czyli bardzo krytyczny, a znajomi rodacy wręcz wstydzą się swojego kraju i mimo woli przesiąkłaś tymi stereotypami i nawet nie widzisz jak bardzo przesadzasz.
                                      • franczii Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 17:11
                                        Pukali sie w glowe oczywiscie dlatego, ze zabralam takie malutkie dziecko w uciazliwa podroz a nie dlatego ze do Polski. Moi bliscy odradzali mi taka podroz bo szczerze martwili sie o to jak ja zniesie dziecko a nie dlatego, ze sie wstydza swojego kraju. Potem okazalo sie ze dziecko dobrze podroz znosi i temat juz nie powracal nawet kiedy wiozlam drugiego niemowlaka.
                                        A jaki ja mam stosunek do Polski? W czym przesadzam, gdzie sie wstydze? Ja tylko probuje postawic sie w sytuacji tej eksi, ktora nie chce wyslac dzieci do Polski. Wuobrazam sobie ze dla niej nieznana Polska moze byc tym czym dla mnie np. nieznana dla mnie Rumunia lub Rosja. Nie bylam w tych krajach i mam jakies wyobrazenia, przyznaje niekoniecznie zgodne z rzeczywistoscia, ze te kraje sa gorzej rozwiniete od Polski i dopoki sama tego nie sprawdze to bym dzieci nie wyslala gdybym nie musiala (czyt. gdyby nie mialy tam bliskiej rodziny). Inne dziewczyny gorszych porownan uzyly, ja i tak bylam delikatna.
                                        A krytyczna jestem tam gdzie widze ze w czyms odbiegamy. O Wlochach tez sie krytycznie wyrazam a o poludniowych poza kuchnia, prostymi ludzmi, zabytkami i zasobami naturalnymi mam jak najgorsza opinie. To ze pisalam o polskiej sluzbi zdrowia to nie jest zaden atak na Polske tylko stwierdzenie faktu. Moj maz ma przyke doswiadczenie i znajomi ktorym opowiadal jak bylo maja negatywny obraz polskiej sluzby zdrowia, warunkow w szpitalu, umiejetnosci, traktowania to chyba oczywiste. I ktos z tych znajomych jesli rozwaza wakacje w Polsce zwlaszcza z malymi dziecmi moglby miec jakies obawy i to wszystko.
                                        • pade Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 17:27
                                          Powiem tak, mnie uraziło to co napisałaś wczesniej (zresztą chyba nie tylko mnie), teraz złagodziłaś swoją wypowiedź.
                                          Ja osobiście kocham swój kraj i nie chciałabym mieszkać nigdzie indziej. Serce mi rośnie jak jadę na wakacje przez pół Polski i widzę jak kraj się rozwija, zmienia, pięknieje. Na pewno wiele jeszcze musimy zrobić, żeby dogonić Europę, na pewno musimy zmienić swój stereotypowy sposób myślenia, ale jest lepiej, jest duużo lepiej.
                                          Sądzę też, że zachowanie naszych rodaków mieszkających za granicą ma duzy wpływ na to co myślą o nas inni. Jesli oni narzekają na Polskę, to co ma myśleć o naszym kraju taki Francuz czy Włoch?

                                          • franczii Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 17:40
                                            Pade ale co cie urazilo, bo ja w dalszym ciagu nie wiem?
                                            A co do opinii cudzoziemcow o Polsce. Bedac w Polsce mialam duzo kontaktow z Francuzami i oni zawsze byli zachwyceni Polska, kuchnia, folklorem, wszystkim. a niektorzy tez przyjezdzali z uprzedzeniami. Z Wlochami bylo gorzej ale to nie byli moi znajomi a koledzy z pracy wiec nie ja sobie wybieralam towarzystwo i na temat Wlochow (za wyjatkiem mojego meza) ja tez sobie wyrobilam niezbyt pozytywne zdanie bedac w Polsce. Zdanie to zweryfikowalam dopiero kiedy sie na stale do Wloch przeprowadzilam. Zaden z moich wloskich znajomych nigdy do mnie na Polske zlego slowa nie powiedzial ani nie dal odczuc, ze z zacofanego kraju przyjechalam. Jedna kolezanka dopiero po dwoch latach znajomosci zwierzyla mi sie ze znala kiedys nieuczciwa Polke, nie powiedziala mi o tym wczesniej bo obawiala sie ze poczuje sie urazona. A o tym co opowiadal znajomym moj maz o swoim wypadku w Polsce? A co innego mial powiedziec?
            • imasumak Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 22:51
              asia_i_p napisała:

              Hiszpania nie wypada wiele lepiej od Polski


              A jeśli chodzi o bezpieczeństwo na drodze, wręcz ustępuje Polsce. Nie chyba gorszych, mniej odpowiedzialnych kierowców niż Hiszapanie - żeby chociaż wiedzieli, do czego służy kierunkowskaz.
    • solidarna2010 A to TWOJE DZIECI czy jak? 23.11.10, 02:05
      Bo widać, że chcesz nimi dysponować i za wszelką cenę postawić na swoim.
      A tak naprawę, wedle prawa, mogą to robić rodzice.
      Tak, jak się dogadają, tak będzie, możesz najwyżej przedstawiać swój punkt widzenia, ale nie naciskać.
      Swoich nie masz czy co?
      • erillzw Re: A to twoje dzieci czy jak? 23.11.10, 02:30
        Ej ale gdzie w jej wypowiedziach jest ton pt "musze postawic na swoim"? Gdzie w jej wypowiedziach przebija sie "po trupach bedzie po mojemu"??? A juz tym bardziej gdzie jest napisane, ze ona chce nimi dysponowac??
        Zrobili jakis plan, okazalo sie, ze na jego element nie zgodzila sie ex i dziewczyna sie pyta czy probowac przekonywac, ze wszystko bedzie ok czy jednak darowac sobie..

        Nic wladczego, nic po trupach, nic za wszelka cene. Stonowana wypowiedz, dojrzalej kobiety ktora ma pewien dylemat..
        A tu uroslo, ze to jakas hetera, ze chce nie swoimi dziecmi rzadzic, ze jakim prawem nie swoje dzieci kocha, i ze jak strasznie im to musi szkodzic, ze ona sie w nie angazuje..
        Czizas.. ludzie.. co wy sie tak boicie innych ludzi kochajacych wasze dzieci?!
      • imasumak ???? 23.11.10, 10:21
        solidarna2010 napisała:

        Swoich nie masz czy co?

        A cóż to za idiotyczne pytanie? A jak nie ma albo ma, to co? To pstro, w niczym to nie zmienia tego w jaki sposób traktuje dzieci swojego faceta.
        • verdana Re: ???? 23.11.10, 10:33
          Moim zdaniem problem nie lezy w Polsce, ale w tym, z dzieci mają jechać do rodziny Autorki. Podejrzewam, że matka nie chce, aby dzieci się do nich przywiązały, aby miały kolejnych "dziadków", bo to jest atrakcyjne - i jednak, co by nie mówic, oddala dzieci nieco od rodziny matki, a związuje bardziej z przyszłą rodzina ojca. Dlatego dzieci moga jechać do Hiszpanii, a nie do Polski.
          • dragontatoo Re: ???? 23.11.10, 11:04
            Witam, z zainteresowaniem przeczytałam wątek, tym bardziej, że sama jestem samotną mamą... Otóż mimo wszystko macocha NIE JEST rodziną. Jej rodzina, rodzice NIE SĄ rodziną dla dzieci partnera z poprzedniego związku. Są na tyle małe, że jednak powinny spędzać święta w gronie bliskich, a nie tak daleko od domu.
            A widzę, że jednak autorka postu chce swoje pomysły przeforsować... Planuje naciskanie na partnera, na eksię, jest to kilkakrotnie dość wyraźnie napisane. Jest to dość dziwne i chyba dzieje się z braku lepszego zajęcia...
            Jako matka córki, której ojciec widuje ją - tak układam różne plany, żeby też mógł uczestniczyć w różnych istotnych sytuacjach. I nie zmieniłoby się to, gdybym weszła w stały związek - w tym momencie wywożenie gdzieś kilkulatki na święta do rodziny mojego nexta... Hmm... Kaprys...
            Niestety wiązanie się z osobą obarczoną zobowiązaniami rodzinnymi to są też i minusy. I na pewno ten nowy partner nie może próbować stać się dla nie swoich dzieci kimś ważniejszym od bio rodzica. Nie mówię tu o sytuacjach, gdy ojciec nie dorasta do swoich zadań lub nie interesuje się dziećmi oczywiście.
            • pirosmanka planowanie wyjazdu na swieta 23.11.10, 12:41
              Dziekuje za wszystkie odpowiedzi, cenie sobie rowniez te , ktore pokazuja punkt widzenia matki, ktora niechce puszczac swoje dzieci do "dzikiej Polski" wink

              Moze zle wyjasnilam sytuacje, uwazacie moze, ze wyjazd do Pl jest moim chwilowym kaprysem. Powiem Wam tylko, ze moj partner ustalil to ze swoja ex juz w zeszlym roku gdy planowali wszystkie wakacje. Nie bylo mnie przy tej rozmowie, powiedzial mi tylko, ze na rok 2010 my mamy dzieci na swieta i rozmawial juz z ex o wyjezdzie do Pl.
              Chce tez zebyscie wiedzialy, ze moj partner jest lekarzem w szpitalu, a co za tym idzie planowanie wakacji dla niego to sa wielkie kombinacje. Rzadko, raz na iles lat dostaje wolne na swieta. Chcial je spedzic w Pl z dziecmi, zeby pokazac im swieta w naszym kraju, nie wiadomo kiedy ta mozliwosc sie powtorzy. Niestety nie mozemy spedzic Swiat z jego rodzina gdyz mieszkaja bardzo daleko na Antylach Francuskich. W kazdym razie jemu zalezy tak ja mnie na tym wyjezdzie.
              Wczoraj zapytalam czy moze ex zapomniala o naszych planach. On powiedzial, ze niemozliwe , bo jakies dwa miesiace temu kupowali kurtki dla dzieci i gdy kupila napisala mu maila " ze kupila porzadna kurtke dla malej, bedzie miala na wyjazd do Polski".

              Mysle, ze ex zmienila zdanie pod wplywem czegos co sie stalow ostatnich dniach.Poza tym wiem, ze ma traume po wypadku starszej corki. Od tamtej pory boi sie gdy ona musi wyjezdzac daleko od niej, np. na wycieczki szkolne.

              Argument, ze matka nie chce zeby dzieci sie przywiazywaly do mojej rodziny i do mnie. Zupelnie mi nie pasuje. Nie chce opowiadac tu o jej zyciu, ale powiem tylko, ze sama jest z kims zwiazana i dzieci sa bardzo przywiazane do jego rodziny. Nigdy nie bylo z tym problemu, np. moi rodzice spedzaja czasami wakacje z nami i z dziecmi.

              Argument czy ja mam dzieci ze swoim partnerem czy nie, nie ma znaczenia. Kocham i bardzo szanuje moje pasierbice. Ale wiem, ze sa tylko moimi pasierbicami. Nigdy nei wtracam sie w decyzje wychowawcze dotyczace niemoich dzieci.
              • ib_k Re: planowanie wyjazdu na swieta 23.11.10, 13:02
                tak czytam i dochodzę do wniosku że większość wypowiadających się to właśnie "eksie", dzieci spędzają połowę swojego życia z ojcem i jego partnerką, która jakby nie patrzeć je po części wychowuje, nie wyobrażam sobie aby nie mogły uczestniczyć w pełni w nowym życiu ojca tylko dlatego że jego nowa rodzina mieszka daleko, tak to jest również nowa rodzina tych dziewczynek (w przeciwieństwie do tego co tu jakaś mądra pisała), zadziwia mnie to płytkie, egoistyczne patrzenie niektórych z forumowiczek, dzieci znają rodziców autorki, spędzali już razem czas a teraz odbiera im się to prawo?
                wg mnie twój partner powinien zdecydowanie porozmawiać z matką dzieci, on ma takie same prawa jak ona, i dopóki nie dzieje im się krzywda i chcą z wami spędzać czas, matka nie ma prawa wam tego zabraniać czy ograniczać!
              • gramwzielone Re: planowanie wyjazdu na swieta 23.11.10, 13:07
                Jestem pod wielkim wrażeniem tego, co napisałaś. Gratuluję Wam, że potrafiliście tak fajnie i dojrzale ułożyć swoje stosunki, to bardzo budujące. Mam nadzieję, że sytuacja świąteczna się ułoży, pozdrawiam serdecznie
              • franczii Re: planowanie wyjazdu na swieta 23.11.10, 13:12
                > Mysle, ze ex zmienila zdanie pod wplywem czegos co sie stalow ostatnich dniach
                > .Poza tym wiem, ze ma traume po wypadku starszej corki. Od tamtej pory boi sie
                > gdy ona musi wyjezdzac daleko od niej, np. na wycieczki szkolne.

                Moze ktos jej odradzil albo zasial niepewnosc, zapytal, czy sie nie obawia poslac dzieci do Polski.
                No i piszesz o traumie z powodu wypadku dziecka.
                Ja bez traumy wiem, ze nie puscilabym dzieci do nieznanego kraju, np. do Rumunii.
                Nie i koniec.
                Kiedy bedziesz juz miala swoje dziecko to wtedy zrozumiesz obawy matki.
                • imasumak Re: planowanie wyjazdu na swieta 23.11.10, 13:50
                  franczii napisała:

                  Kiedy bedziesz juz miala swoje dziecko to wtedy zrozumiesz obawy matki.

                  O matko (nomen omen) z córką, jak to pompatycznie zabrzmiało smile
                  Mam swoje dzieci i nie raz puszczałam starszą córkę, z której ojcem jestem rozwiedziona, w różne miejsca, bo wiedziałam, że będzie pod opieką ojca i jego dziewczyny, której nawet nie znam, ale wystarcza mi, że moja córka ją lubi, a moi eks teściowie mają do niej zaufanie.
                  • franczii Re: planowanie wyjazdu na swieta 23.11.10, 14:09
                    Wiem ze zabrzmialo pompatyczniebig_grin Ale taka jest prawda. Kiedy nie mialam dzieci nie potrafilam zrozumiec wiekszosci obaw, martwienia sie o dzici. Teraz je rozumiem i chociaz nie kazda obawe podzielam, nie kazdej doswiadczam osobiscie ale wiem jak to jest martwic sie o dzieci. Ja jezdze do Polski z dziecmi bo jestem Polka ale nie zdziwilabym sie gdyby jakas moja kolezanka nieznajaca Polski miala obawy zwiazane z wyslaniem tam swoich dzieci.
                    W rodzinie mojego meza jest dziewczyna z Moldawii, ktora jezdzi czesto bo ma mame i rodzenstwo w Moldawii ale nigdy nie zabiera ze soba dziecka. Dziecko nigdy nie poznalo tamtej rodziny, po prostu sie boi i nie mozna jej tego zabronic.
                    W rozne miejsca mozna wysylac ale chodzi wlasnie o to, co to sa za miejsca. Nie poslalabym dzieci wszedzie nawet z ich ojcem, do ktorego mam zaufanie. Nie wszystko zalezy od nas samych. A Pirosmanka pisze, ze matka tych dziewczynek ma zle wspomnienia po wypadku dziecka.
                    • pirosmanka Re: planowanie wyjazdu na swieta 23.11.10, 14:37
                      Tak Franczii, troche zabrzmialo moralizatorsko wink Wiem co masz na mysli, ale ex nigdy nie wyrazila obawy co do bezpieczenstwa w Pl czy cos takiego. Ale mowila mojemu partnerowi, ze od wypadku bardziej niz dawniej martwi sie gdy dzieciaki wyjezdzaja. Mysle, ze teraz zdaje sobie z tego sprawe gdy termin wyjazdu sie zbliza.

                      Tak jak powiedzialam nigdy nie postawialbym sprawy na ostrzu noza, to nie jest sprawa zycia i smierci. To jest sprawa uszanowania woli wyjazdu z jednej strony a strachu o dzieci z drugiej. Jestesmy dorosli, mozemy rozmawiac.

                      Nie wiem czy jestem dobra macocha, ale staram sie byc macocha szczesliwa. Pokochalam mezczyzne, ktory ma dzieci i nie chce podchodzic do nich jak do kary. One nie sa ani przeszkoda ani nagroda, one po prostu sa. Niektorzy porownuja wychowywanie ich do koszenia trawy u sasiada. Ale to sa male ludziki, ktorym trzeba pokazac swiat, nawet gdy jest sie ich macocha, ciocia czy opiekunka. To nie jest wyswiadczenie komus przyslugi, to jest ich zycie i wychowanie. I czuje sie za nie odpowiedzialna, jak chyba kazdy dorosly czuje sie odpowiedzialny i zwiazany i dziecmi, ktore widuje bardzo, bardzo czesto. Mowie oczywiscie w sensie ogolnym. Nie czuje sie odpowiedzilana za ich swieta wink decyzje co do swiat podejma rodzice dzis popoludniu.
                      • franczii Re: planowanie wyjazdu na swieta 23.11.10, 17:03
                        To ze nie wyrazila obawy wcale nie znaczy, ze tych obaw nie ma. Moi znajomi, ktorzy nie znaja Polski o pewne szczegoly zwiazane z zyciem w Polsce mnie pytali dopiero kiedy sie ze mna bardziej zaprzyjaznili, nie wiem, moze obawiali sie ze glupie pytania zadaja albo ze ja sie poczuje urazona jakims pytaniem. Natomiast nie mieli zadnych oporow, zeby gadac o Polsce z moim mezem. Oni sobie obgadywali co moj maz przezyl w szpitalu w Pl i wspolnie sie "szokowali" ale do mnie nigdy zadnego zlego slowa na poziom opieki zdrowotnej w Pl.
                        Dopiero gdy sie dobrze poznalismy wyszlo jakie maja wyobrazenia o Polsce. I mnie te wyobrzenia, czesto krzywdzace nigdy nie oburzaly, bo skad oni maja wiedziec.
                        W kazdym razie ty masz uklad, ktorego wiekszosc osob bedacych w podobnej sytuacji moze tylko pozazdroscic. To wasza wspolna zasluga, glownie twoja i eksi. A skoro na kazdym kroku jej zachowanie pokazuje, ze jej na tym ukladzie zalezy to sprzeciwianie sie wyjazdowi dzieci nie wyglada na kaprys i z pewnoscia nie jest czepianiem sie dla zasady, prawdopodobnie ma ona jakis wazny powod.
                • tully.makker Re: planowanie wyjazdu na swieta 23.11.10, 21:03
                  > Ja bez traumy wiem, ze nie puscilabym dzieci do nieznanego kraju, np. do Rumuni
                  > i.
                  > Nie i koniec.
                  > Kiedy bedziesz juz miala swoje dziecko to wtedy zrozumiesz obawy matki.

                  Patrz, a ja mam 2 dzieci i jakos zupelnie nie moge pojac twoich obaw dotyczacych wyjazdu do Rumunii z ojcem i zyczliwa macocha.
                  • franczii Re: planowanie wyjazdu na swieta 24.11.10, 06:25
                    A ja nie i co z tego?
          • przeciwcialo Re: ???? 23.11.10, 17:26
            No i partnerki ojca moga się jeszcze wielokrotnie zmienić.
            • imasumak Re: ???? 23.11.10, 22:43
              Podobnie jak partnerzy matki. I co z tego?
              • przeciwcialo Re: ???? 24.11.10, 14:14
                Owszem, dlatego integrowanie z rodzinami partnerów to nie zawsze dobra rzecz.
                • imasumak Re: ???? 24.11.10, 18:43
                  przeciwcialo napisała:

                  Owszem, dlatego integrowanie z rodzinami partnerów to nie zawsze dobra rzecz.

                  Słucham? To co proponujesz zamiast integracji, dystans?
                • jkk74 Re: ???? 24.11.10, 18:51
                  eee z tego co pamiętam mama dziewczynek mocno integruje je z rodziną nowego męża, bo to właśnie z tą częścią rodziny dziewczynki spędził święta w ub roku...
                  albo coś źle doczytałam hmmm
    • gwiazdozbiory Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 13:57
      Jestes fajna macocha i oby udalao Ci sie taka pozostac. Mysle, ze matka dziewczynek boi sie o ich bezpieczenstwo w tym dla niej odleglym i troche dzikim kraju. Ja, balabym sie wyslac dzieci do Rosji, nawet z najbardziej kochajacym ojcem i troskliwa jego partnerka. Nie ma wyjscia, a wlasciwie jest jedno, powinnas ustapic.
      • franczii Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 14:14
        > . Ja, balabym sie wyslac dzieci do Rosji, nawet z najbardziej kochajacym ojcem

        No wlasnie, ja tez.
        • imasumak Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 22:46
          Ale same byście pojechały z nimi do tej Rosji?

          franczii napisała:

          > > . Ja, balabym sie wyslac dzieci do Rosji, nawet z najbardziej kochajacym
          > ojcem
          >
          > No wlasnie, ja tez.
          • franczii Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 06:03
            Nie wiem, raczej nie, mnie samej nie ciagnie do Rosji
    • przeciwcialo Re: Swiateczny problem z eksia 23.11.10, 17:08
      Pewnie tez nie zgodziłabym się na wyjazd dzieci.
      Miszkanie na dwa domy tez kijowe.
      A twoi rodzice nie moga do Francji przyjechać?
      • pirosmanka problem ex z wyjazdem do Pl 23.11.10, 22:48
        Witam ponownie wszystkie emamy, te , ktore oskarzaja mnie o nadgorliwosc i pchanie sie na matczyny stolek oraz te, ktore uwazaja, ze i tak matki nie zrozumiem, jak rowniez te, ktore mnie wspieraja na duchu smile.

        Jestesmy juz po rozmowie z ex , ktora przyjechaala do nas dzis po pracy zostawiajac dzieci ze swoim mezem. Przyjal ja moj partner a ona zapytala czy ja jestem w domu bo chciala tez ze mna porozmawiac. Usiedlismy w kuchni i ona na poczatku przeprosila ze miesza w naszych planach i zaczela wyjasniac, ze bardzo martwi sie o dzieci, zwlaszcza o starsza, ktora miala wypadek. Ojciec dzieci rozmawial z nia spokojnie tlumaczac, ze on tez bardzo sie przestraszyl i ze jego zdaniem takie traumy nie moga przeszkadzac w normalnym zyciu. Jednak okazalo sie, ze problem z wyjazdem do Pl tkwi zupelnie gdzie indziej. Gdzies gdzie ja nawet nigdy nie szukalam problemu....

        Kolezanka ex z pracy byla w Pl na wakacjach i powiedziala jej, ze w Pl nie widziala ani jednego czarnego czy araba. Ex to przestarszylo bo.... moj partner jest czarny, a dziewczynki metysami... Jest to szczegol, ktory w naszym zyciu codziennym nie ma zadnego znaczenia. Ale ona poszukala informacji na internecie i wyczytala ( miedzy innymi na forach) ze w Pl kolorowi spotykaja sie z rasizmem. Powiedziala mi, ze wie , ze dla mnie i dla mojej rodziny nie jest to zaden problem ale boi sie, ze dzieci beda zle sie czuly w kraju gdzie beda wytykane palcami i nie znaja jezyka, nie beda mogly sie zintegrowac.

        Na poczatku sie zdenerwowalam i powiedzialam, ze Denis, jest czarny i nigdy w Pl nie spotkalo go nic przykrego. Ale ona podsumowala, ze on ma 190 cm wzrostu i wazy sto kilo malo kto zaczepia go na ulicy zeby go obrazic, a dwie dziewczynki moga byc bezbronne.
        Dyskusja trwala ponad godzine. Ex po raz kolejny udowodnila, ze jest rowna babka i, ze jej dzieci sa dla niej najwazniejsze. Pokazala ze jest rowna babka, bo zobaczyla, ze jest mi bardzo przykro i nie tupala noga tylko zlapala mnie za reke i pocieszala.

        Dalsze argumenty nie mialy sensu bo widzilam w jej oczach jak bardzo ja przeraza ta cala wizja Pl. A nie chcialam jej denerwowac bo jest w ciazy. Nie nalegalam ale mialam lzy w oczach, ze cos takiego jak kolor skory moze odgrywac takie znaczenie, ze ludzie mysla o Polsce, ze to kraj rasistow i niebezpieczny dla malych dziewczynek.....ech ryczec mi sie chce.

        Na koniec powiedziala, ze dla niej swieta bez corek tez nie beda najlepsze ale mimo wszystko zyczy nam i sobie, zebysmy wszyscy spedzili dobrze ten czas.
        • imasumak Re: problem ex z wyjazdem do Pl 23.11.10, 23:04
          Czyli, że nic nie da się już zrobić?
          Szkoda mi Was. Mam nadzieję, że mimo wszystko dobrze spędzicie ten czas...
          • pirosmanka Re: problem ex z wyjazdem do Pl 23.11.10, 23:10
            Ima, niestety nic sie nie da zrobic, ex nie da sie przekonac mimo tego, ze ojciec dzieci zapewnial ja co do bezpieczenstwa podrozy itp. Dla niej te tereny sa zbyt obce a obawy zbyt wielkie. Denis mowil, ze dzieci nawet nie zauwaza takich szczegolow, ze nie ma za duzo kolorowych, a moga duzo sie nauczyc i spedzic piekne swieta, inne niz francuskie. Ale mowie Ci wygladala na przerazona. Staram sie ja zrozumiec. Ale strasznie jest mi smutno, maz poszedl na nocna zmiane do pracy i byl zalamany, ze nici z naszej pieknej wigilii w Krakowie.
        • niezwykladziewczyna Re: problem ex z wyjazdem do Pl 23.11.10, 23:20
          Czekałam na pomyślny finał a niestety się nie doczekałam. Nie wiem jak Cię pocieszyć ale być może za dwa trzy lata spełnisz obiecany wyjazd. Teraz trochę rozumiem wątpliwości matki.

          Życzyłabym wszystkim rozwiedzionym i ich nowym partnerom takich relacji jak Wasza.
        • mdro Re: problem ex z wyjazdem do Pl 23.11.10, 23:48
          Pewnie jej nie przekonasz, ale w dużych miastach Murzyn to znowu nie takie dziwo, żeby go palcami wytykać, a nie sądzę też, byście się włóczyli po miejscach, gdzie jakieś negatywne komentarze czy gesty mogłyby się zdarzyć. Kraków to turystyczne miejsce, francuska mieszana rodzina zbiegowiska nie zrobi. A koleżanka chyba źle patrrzyła albo na jakiejś zapadłej prowincji była wink. Wyjaśnij jej może, że w Polsce nie ma Murzynów ani Arabów, bo nie byliśmy kolonizatorami ani hadlarzami niewolników, a na masową emigrację jesteśmy za biednym krajem.
        • erillzw Re: problem ex z wyjazdem do Pl 23.11.10, 23:56
          O kurcze.. tego bym sie zupelnie nie spodziewala...

          Strasznie mi przykro ze tak wyszlo, ale niestety takiej bariery nie da sie przeskoczyc.

          Moze uda sie zorganizowac to tak, zeby twoja rodzina zrobila takie polskie swieta we Francji? jakis minimalny kompromis??

          W kazdym razie powodzenia i trzymaj sie.
          • pirosmanka Re: problem ex z wyjazdem do Pl 24.11.10, 00:18
            Dziewczyny, wielkie dzieki za wsparcie i dobre slowo. Tlumaczylismy, ze Czarny w Krakowie to zadna sensacja, no ale ....... Ex powiedziala, ze dziewczynki tez beda zawiedzione gdyz byly nastawione na ten wyjazd. Czekaja nas Swieta przy szampanie i ostrygach z widokiem na palmy. Taka sztuka kompromisu....
            • erillzw Re: problem ex z wyjazdem do Pl 24.11.10, 04:22
              Ale to dlaczego Ty nie zrobisz w takim razie tradycyjnych polskich dan?
              Moze warto by w tym kierunku pojsc.. ze skoro wy nie mozecie pojechac na polskie swieta to moze niech swieta polskie przyjada do Was.. myslalas o tym?
            • mdro Re: problem ex z wyjazdem do Pl 24.11.10, 10:53
              O, a do Rady Warszawy został wybrany nie dość, że Mulat, to jeszcze gej i działacz LGBT wink.
        • franczii Re: problem ex z wyjazdem do Pl 24.11.10, 06:20
          Nie nalegala
          > m ale mialam lzy w oczach, ze cos takiego jak kolor skory moze odgrywac takie z
          > naczenie, ze ludzie mysla o Polsce, ze to kraj rasistow i niebezpieczny dla mal
          > ych dziewczynek.

          Bo jakby nie bylo Polska wcale taka tolerancyjna nie jest. Wystarczy nawet poczytac to forum.
          Doczytalam ze ty jestes z Krakowa, tam moze nic przykrego by was nie spotkalo ale np. w mniejszej miejscowosci, kto to moze wiedziec.
          Uprzedzenie i strach eksi jest wyolbrzymiony bo nigdy w Polsce nie byla. Ma swoje wyobrazenia, ktorych nie miala mozliwosci zweryfikowac dokladnie to o czym ja pisalam tylko dotyczy innej sfery zycia. Zapros ja tez kiedys do Polski a wtedy sa szanse, ze zdanie zmieni.
          Znam wielu cudzoziemcow, ktorzy po pierwszej wizycie w Polsce nie mogli sie doczekac kiedy znow przyjada, wszyscy mile zaskoczeni. Zwlaszcza Francuzi okazywali sie bardziej otwarci na roznorodnosc (mam porownanie z Wlochami). Wprawdzie nigdy o takich obawach nikt nie mowil ale wszyscy jakies stereotypowe wyobrazenia mieli przed przyjazdem.
          • asia_i_p Re: problem ex z wyjazdem do Pl 24.11.10, 07:37
            Francja też nie. Ani Niemcy.
            Ale Francuzi i Niemcy walczą o wizerunek swojego kraju. Francuzi wmawiają, że zakaz noszenia chust muzułmańskich to właśnie przejaw ich tolerancji, Niemcy twierdzą, że ich niechęć do Turków to wina Turków. Polacy oskarżenia o rasizm i nietolerancję grzecznie łykają i nie protestują. Zawsze myślałam, że samokrytycyzm jest dobry, ale w tym przypadku powstaje kompletnie wypaczony obraz świata - cywilizowany świat i dzika Polska, gdzie kolorowych jedzą na ulicy. Rasizm jest problemem na całym świecie i tworzenie nowych uprzedzeń, w tym wypadku narodowościowo-kulturowych jako remedium, jest raczej nieskutecznym środkiem jego zwalczania.
            • franczii Re: problem ex z wyjazdem do Pl 24.11.10, 08:10
              Asia i p rasizm jest na calym swiecie ale zastanow sie nad czym dyskutujesz. Chodzi w tym watku o matke, ktora obawia sie wyslac dzieci do kraju ktorego nie zna.
              Moze ty bys wyslala, ja doskonale taka matke rozumiem bo tez dzieci swoich bym nie poslala do nieznanego mi kraju, tym bardziej jesli uznalabym, ze dzieci doskonale sie bez tego wyjazdu obejda a w tym przypadku tak mozna uznac. Moge wyjsc na uprzedzona, ignorantke i zestrachana mamuske.
        • asia_i_p Re: problem ex z wyjazdem do Pl 24.11.10, 07:30
          Rozumiem twoją przykrość. Kiedy ochłoniesz porozmawiaj z nią i powiedz jej o tej przykrości. Powiedz, że tak samo, jak jej dzieciom byłoby przykro, gdyby ktoś wytykał je palcami, tak samo tobie jest przykro, że ona ma uprzedzenia dotyczące twojego kraju. Rozumiem, że się lubicie, ale powinno do niej dotrzeć, że to co robi, jest tym samym, co zarzuca ludziom w Polsce - kierowaniem się uprzedzeniami z lekceważeniem uczuć innych osób. No i nalegałabym, żeby nie przekazywała swoich uprzedzeń swoim córkom, bo to może wpłynąć na ich uczucia względem ciebie.
    • asia_i_p Obawy matki 24.11.10, 07:43
      Przewinęło się przez ten wątek wiele wypowiedzi na temat obaw matki, w tonie "Jeśli matka się boi, to sprawa jest przesądzona". Naprawdę to jest tak, że lęki matki, nawet irracjonalne, są święte i mają prawo kształtować sposób wychowania dzieci? Przypomina mi się jedna z ostatnich moich rozmów z moją mamą, niedługo potem zmarła. Planowałam studia w innym mieście. Powiedziała: "Jasne, że będę się o ciebie bała, ale to moja kwokowatość, masz się tym nie kierować". Uwolniła mnie od odpowiedzialności za jej poczucie bezpieczeństwa, a ze swoich lęków zrobiła to, czym były - jej lęki. Coś, co ona czuje, ale co poddaje pod obserwację, przepuszcza przez rozum, zanim potraktuje jako impuls do działania.
      • franczii Re: Obawy matki 24.11.10, 08:17
        Asia, kiedy ty planowalas studia w innym miescie bylas dorosla osoba. Nie porownuj tego.
        Uwazam, ze matka ma prawo wiedziec dokad wysyyla swoje male jeszcze dzieci.
        Nie zawsze leki matki maja pawo wplywac na wychowanie ale w tym przyadku chodzi o wyjazd do kraju, z ktorym tych dzieci nic nie laczy. Zrozumialabym gdyby chodzilo o wyjazd bo w Polsce sa dziedkowie dzieci, wtedy ten lek rzeczywiscie mialby wplyw na wychowanie dzieci. A tak to jeszcze dzieci maja duzo czasu zeby poznac ojczyzne nowej partnerki ojca. Powini wszyscy razem pojechac do tej Polski, chocby na kilka dni i byloby po sprawie.
        • franczii Re: Obawy matki 24.11.10, 08:40

          Asiu w didatku matka tych dzieci jest w ciazy, rozne obawy i stres moze sie wtedy nasilic.
          A ja na miejscu autorki postaralabym sie zorganizowac wyjazd tak, zeby eksia przywiozla dzieci i pobyla z nimi ze 2 -3 dni W POLSCE a potem wrocila do siebie a dzieci zostawila na swieta.

        • imasumak Re: Obawy matki 24.11.10, 14:13
          franczii napisała:

          Nie zawsze leki matki maja pawo wplywac na wychowanie ale w tym przyadku chodzi
          o wyjazd do kraju, z ktorym tych dzieci nic nie laczy.


          Jak to nic nie łączy? Przecież to jest kraj, z którego pochodzi osoba współ wychowująca dziewczynki, może czas przełamać uprzedzenia, bo jak widać generują one nieprzyjemne sytuacje. A co będzie, gdy Pirosmanka i jej narzeczony zechcą wziąć ślub w Polsce? Mama nie puści ich na ślub ojca?
        • claudel6 Re: Obawy matki 24.11.10, 16:21
          ale chyba nie wysyła ich z obca osoba tylko z ich ojcem, nie?
    • nowi-jka Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 08:23
      odpuść, zapros rodziców do siebie
      stosunki macie fantastyczne nie warto tego psuć
    • dorotadu Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 09:07
      nie czytałam innych wypowiedzi tylko twoje więc nie wiem co dziewczyny odpowiadały
      ale gdybym kiedykolwiek sie rozwiodła chciałabym aby moje dzieci miały taka macochę jak ty smile
    • kobieta_z_polnocy Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 10:59
      Przeczytałam cały wątek i chociaż uważam, że lęki matki nie powinny być w tej sprawie decydujące, zwłaszcza że skutecznie zrujnowała wam plany tworzone od roku, to chyba innego wyjścia nie ma jak złożyć broń. Mam jednak kilka sugestii:
      - może zaprosisz rodziców do was do francji?
      - czy córki nie mogą w takim razie zostać z matką również w tym roku, a wy pojedziecie do polski?

      • pirosmanka Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 11:47
        Partner zaproponowal wyjazd w gory tutaj w Fr, zeby chociaz zmienic widoki na bardziej swiateczne wink wzielam sie za poszukiwania jakiego domku, ale bez przekonania, wszystko jest zajete.
        Niestety moi rodzice nie moge przyjechac tu na swieta, mam jeszcze dwojke rodzenstwa, siotrzencow i przede wszystkim babcie, ktora zajmuja sie rodzice. A ojciec dzieci chce spedzic swieta ze swoimi corkami i to jest dla niego najwazniejsze, nie da matce dzieci dwa lata zrzedu.
        Rozwiazania sa dwa albo ja zostane tutaj na swieta i postaramy sie cos zorganizowac fajnego zeby zapomniec o smutku albo ja pojade na swieta do Krakowa, a on zostanie z dziecmi i zrobia sobie swieta francuskie.
        • pirosmanka Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 11:48
          O jeszcze taki demot na pocieszenie smile

          https://statichg.demotywatory.pl/uploads/201011/1290354930_by_mbrando_500.jpg
          • lacitadelle Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 12:29
            nie no, super - układ jest rzeczywiście idealny, bo Ty się do wszystkich dostosowujesz, liczysz się z ich uczuciami, spełniasz oczekiwania i życzenia. W drugą stronę to niestety nie działa, można Ci obiecać, potem bez powodu (nie uważam, że bycie matką usprawiedliwia nieracjonalne zachowania, w szczególności krzywdzące innych) obietnicy nie dotrzymać, przy okazji także zrobić przykrość Twoim rodzicom, a Ty masz w imię niepsucia idealnych układów robić dobrą minę do złej gry i zająć się organizacją planu B. Po prostu sielanka. Ja na Twoim miejscu bym się nie oszukiwała, poczuła jak piąte koło u wozu i pojechała na Święta do rodziców tak, jak obiecałam.
            • franczii Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 12:38
              Niewyrazenie zgody na wyjazd malych dzieci do nieznanego kraju w dodatku gorzej rozwinietego nie jest zachowaniem nieracjonalnym.
              • verdana Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 16:42
                Franczi - Nie rozumiem, ja możesz jeździć ze swoimi dziecmi do tak dzikiego kraju jak Polska - nierozwiniętego, niebezpiecznego i z fatalna służbą zdrowia. No i rozumiem,ze Twoje dzieci wiedzą, ze powinny się cholernie wstydzić, ze mają rodzinę z dziczy i ze same pochodza od takich prymitywów jak Polacy. To muusi być dla nich krepujące i nieprzyjemne.
                A co do Mulatów - wydaje mi się, ze jakies niebezpieczeństwo wytykania palcem jest, ale o wiele mniejsze od tego, jakim jest uświadomienie dzieciom, ze nie mogą jechać na wymarzone święta, bo sa w jakiś kraju "gorsze" i źle widziane. Dobrze to widze na przykladzie moich własnych dzieci, ktore slabo przejmują się sporadycznymi demonstracjami antysemityzmu, podczas gdy dzieci wychowane w domach, gdzie straszy sie, ze żydowskie pochodzenia na pewno będzie powodem do ostracyzmu czują się żle, będąc żydowskiego pochodzenia.
                Tak wiec uwazam postawę ex- za wyjątkowo nierozsadną.
                • franczii Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 17:27
                  Verdana, tlumacze jeszcze raz. Nigdzie nie pisalam ze Polska jest dzikim i niecywilizowanym krajem. Ja sie nie obawiam jezdzic do Polski bo ja Polske znam z jej zaletami i wadami. Do Polski chce wracac i bede wracac z dziecmi dopoki one same za siebie nie beda decydowac. Ale potrafie sobie wyobrazic obawy cudzoziemca, ktory nie wie nic o Polsce, ma jakies pojecie na podstawie opowiesci znajomych i ma tam wyslac swoje male dzieci. Przez analogie dla mnie takim krajem jest np. Rosja lub Rumunia. Zdaje sobie doskonale sprawe, ze Rosja badz Rumunia przy blizszym poznaniu nie musza byc dzikie i straszne ale chcialabym sie o tym przekonac sama zanim bym wyslala dzieci.
                  Dzieciom nie tlumaczylabym ze sa w Polsce niemile widziane. Uwazam, ze rozwiazaniem byloby gdyby do Polski pojechaly najpierw razem z mama, wtedy ona moglaby zobaczyc ze nie pozostawia dzieci w dzikim kraju gdzie czarnoskorych wytykaja na ulicy palcami.
                  Dodatkowo obawy eksi moga byc silniejsze bo jest w ciazy i z powodu nie tak dawnego wypadku corki, czego tez zdajecie sie nie dostrzegac.
                  • jkk74 Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 17:48
                    franczii ja bym się nawet mogła z częścią twoich wywodów zgodzić... jest jedno ale...
                    CO usłyszały dziewczynki, jako wytłumaczenie odwołania wyjazdu?
                    jeśli prawdę o strachu mamy, że u nas je będą wytykać palcami albo wersję o strachu, bo wypadek - to wybacz ale ktoś właśnie popełnił koszmarny błąd wychowawczy...

                    aha i jeszcze - skoro czujesz się tak z Polską związana to czemu pozwalasz aby twój mąż oczerniał twój kraj? czemu nie wytłumaczysz mu, że owszem spotkała go tu tragedia, ale to wyjątek a nie reguła? że lepiej aby opowiadał o wspaniałym morzu, o mazurskich jeziorach i o wyjątkowych wyprawach w góry... i o tym wszystkim co fajne, dobre i wyjątkowe w Polsce?

                    bo rozumiem, że masz inne zdanie od mojego... nie zgadzam się z nim, ale ok... zaciekle zdania bronisz, a ja tam lubię takie zaciekłe dyskusje... tylko chciałabym czegoś więcej niż jeden argument o strachu, bo twój mąż miał złe wspomnienia z polskiego szpitala...
                    wygląda na to, że jednak sama nakręcasz tę spiralę niechęci do Polski... może niechcący, może zupełnie bezwiednie ale jednak...
                    smile
                    • franczii Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 18:08
                      Ale moj maz nie oczernia wcale Polski. On opowiada tylko o tym co go spotkalo bez zadnego ubarwiania bo uwierz nie musi ubarwiac, bo fakty mowia za siebie i 2 pamiatki, jedna w szufladzie a druga niestety na ciele, co nie sprzyja zapomnieniu. Ja wiem ze nie wszedzie w Polsce jest tak i on tez to wie ale on to wie tylko teoretycznie, ta wiedza, ktora zdobyl na wlasnej skorze w dziwny sposob jest silniejsza od tej teoretycznejtongue_out (zreszta w wielkim zaufaniu powiem, ze ja po jednym moim pobycie w szpitalu w mojej miejscowosci tez mialam uraz i mimo ze wiem /ze slyszeniatongue_out/ , ze nie wszedzie tak jest to jakas marna byla dla mnie piociecha)
                      A moj maz wcale niecheci do Polski nie czuje, nawet jezdzimy razem na swieta, najwyzej uprzedzenie do polskich szpitali i personelu tam pracujacegotongue_out Ktos na podstawie tego uprzedzenia i negatywnyvh doswiadczen moze sobie wyrobic wyobrazenie, tak jak kto inny na podstawie pozytywnych doswiadczen wyrabuia sobie pozytywna opinie. To chyba normalne?
                    • franczii Re: Swiateczny problem z eksia 25.11.10, 04:52
                      że lepiej aby opowiadał o wspaniałym
                      > morzu, o mazurskich jeziorach i o wyjątkowych wyprawach w góry... i o tym wszys
                      > tkim co fajne, dobre i wyjątkowe w Polsce?
                      >

                      O tym co wyjatkowe tez opowiadal ale chyba rozumiesz, ze w sytuacji kiedy sie wraca z kilkuletniego pobytu zagranica wprost do szpitala i walczy o zdrowie przez kilka miesiecy to wlasnie to staje sie glownym tematem rozmow z przyjaciolmi.
                  • verdana Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 18:40
                    Ale jesli Twój mąż to mowi - jak czują się Twoje dzieci, ktore sa z pochodzenia Polakami? To jest problem, jeśli ktos bliski ma tak złe zdanie o Polsce, to jest to dla dzieci albo przykre, albo poniżające.
                    • franczii Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 19:03
                      Ale przede wszystkim to nie jest zdanie o Polsce. Jest uprzedzony do polskiej sluzby zdrowia, uwazam, ze ma prawo. A poza tym zna Polske, zna i szanuje moja rodzine i potrafi sie z nia dogadac po polsku ( a nie kazdy Wloch potrafi)
                      Z dziecmi o tym mowy nie bylo bo sa jeszcze bardzo male. A jesli kiedys sie dowiedza to przeciez ojciec nie oczernia Polski i Polakow tylko najwyzej powie prawde, tak jak do tej pory, ze mial wypadek w Polsce, ze byl w szpitalu. Nie wiem kiedy moje dzieci beda w stanie wyciagnac wnioski, ze zle doswiadczenie ze szpitala w Polsce powinno byc dla nich osobista obraza tak jak dla niektorych z was. Nie wiem kiedy beda w stanie wypytac o szczegoly i czy kiedykolwiek je te szczegoly zainteresuja tak jak interesowaly przyjaciol, moj maz na szczescie nie wyszedl z tego jako kaleka (chociaz malo brakowalo, zeby nie przezyl) wiec mozliwe, ze dzieci o szcezgoly nie beda pytac.
                      Na razie w kazdym razie dzieci sa z tego wylaczone.
              • claudel6 Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 16:44
                ale ten kraj jest znany - i autorce watku i jej facetowi - swiadectwo dorosłych ludzi jest przepraszam niewiarygodne? nie mówiąc o tym, ze lezy w tej samej Europie i nalezy do Unii
            • pirosmanka lacitadelle 24.11.10, 21:01
              czy Ty jestes moja siostra Ala? mowisz dokladnie to co ona dzis rano wink
          • joanna35 Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 16:46
            Pirosmanko przeczytałam dwa - trzy Twoje posty, ale jestem pod wrażeniem Twojej dojrzałości i mądrości. Nie wiem ile forumek zdobyłoby się na takie ułożenie relacji z eksią i takie traktowanie nie swoich dzieci - sądząc po innych tego typu wątkach niewiele. Podoba mi się też postawa samej eksi i mimo, że pokrzyżowała Ci świąteczne plany to jestem ją w stanie zrozumieć. Bez wzgledu na to , którą opcję wybierzesz już teraz życzę Ci, żeby były to najpiękniejsze święta Bożego Narodzenia w Twoim życiusmile
            • pade Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 17:32
              Zgadzam się z Joanną, jesteś bardzo mądrą, ciepłą i przemiłą osobąsmile
              a teraz prywata do Joanny: jak zdrówko? Twoje oczywiście?
              • joanna35 Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 17:41
                Pade, dzięki za troskę i wsparcie - wszystko ok. to na szczęscie nie raksmile Sorry za prywatę w tym wątku.
                • pade Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 17:44
                  A nie mówiłam?smile Cieszę się ogromniesmile
                  buziaki
            • pirosmanka Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 20:58
              Dziekuje Joanno, za te piekne zyczenia. Mam nadzieje, ze najpiekniejsze swieta mojego zycia wciaz przede mna. Tobie rowniez zycze wszystkiego najlepszego, zdrowia i usmiechusmile
        • claudel6 Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 16:40
          dziewczyno, jedź do Polski na święta, ze swoim partnerem jestes na co dzień, dzieciaki masz co tydzień na głowie, a z rodzina widzisz się jak często? raz na rok?
          eks Twojego starego zrujnowała wam plany, a on nic nie zrobił, zeby jej przekonac, ze ich córkom pod JEGO w końcu okiem nic nie grozi w normalnym cywilizowanym kraju, członku Unii E.
          Ale na razie tylko Ty masz ponieśc koszt tej jej histerii - bo Ty stracisz świeta ze swoimi bliskimi, których nie widujesz miesiącami. Twój partner za to będzie miał i święta z Tobą, i ze swoimi córkami, jego eks postawi na swoim, a Ty masz się pokornie dostosować do ich decyzji, ba! zorganizowac wszystkim teraz alternatywny plan.
          no sorry. ja wiem, ze miło i właściwie jest spędzac świeta razem - z mężem czy partnerem, ale w tym wypadku chodzi rowniez o to, by zaznaczyć swoja podmiotowośc w tym układzie - masz potrzebe przynajmniej raz do roku spędzić święta ze swoją polską rodzina i Twoj partner powinien to uszanowac i zrobić wszystko, by do tego doszło. A skoro dał ciała i nie przekonał eks w sprawie, w której nie ma powodów sie bać (przecież dziewczynkom tak naparwde nic w Polsce nie grozi!), to powinien ponieśc tego konsekwencje - on rownież, nie tylko Ty.
          niech zostanie sam na świeta i niech sam zorganizuje je sam swoim córkom - a Ty jedź do Polski tak jak obiecałaś swojej rodzinei.
          przeciez dla Twojej rodziny to tez nie jest obojetne - oni tez mają ponieść koszta fochów jakiejs obcej kobiety. byłam na emigracji i wiem, jak rodzice z utęsknieniem wyczekują przyjazdu tego dorosłego dziecka, i wiem, ze gdybym nagle zmieniła plany odwolując planowany przyjazd na BN - byłoby im bardzo bardzo smutno.
          • jkk74 Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 17:01
            claudel pozwolisz, że się podpiszę?
            przeczytałam wszystkie wpisy pirosmanki i widzę, że tylko ona przejmuje się uczuciami dorosłych członków tego układu... fajnie, że kocha faceta-rozwodnika, wspaniale że kocha jego córki i zajmuje się nimi jak własnymi...

            ale właśnie pokazano jej do czego tak naprawdę jest potrzebna - do prania, sprzątania i gotowania, do zawożenia dziewczynek na tańce i pieczenia tortu dla mamy na dzień mamy, do organizowania świąt a jak nie wyjdzie do zorganizowania planu B, który pasuje mamie, tacie ale już nie jej samej nie do końca...

            pirosmako - powiedz partnerowi że jest ci cholernie przykro, że tak wyszło... że dajesz z siebie tyle ile można w takim układzie, ale w zamian nie dostajesz nic... bo właśnie potraktowano cię jak kogoś, kto NIC w tym układzie nie znaczy... nie liczą się twoje uczucia i zawiedzione nadzieje (tak twoje jak i twojej rodziny)... niech święta dla siebie i dziewczynek zorganizuje sam a ty spakuj się i jedź przytulić rodziców... i wyjaśnij partnerowi, że zwyczajnie tęsknisz za rodziną tak jak on za córkami, gdy te spędzają święta z mamą... może wtedy zrozumie...
            • joanna35 Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 17:11
              Pirosmanka napisała:
              Tak jak powiedzialam nigdy nie postawialbym sprawy na ostrzu noza, to nie jest sprawa zycia i smierci. To jest sprawa uszanowania woli wyjazdu z jednej strony a strachu o dzieci z drugiej. Jestesmy dorosli, mozemy rozmawiac.

              Postawa godna szacunku i naśladowania. No, ale po co jak można sprawić, żeby zaczęła pluć jadem. To jest dopiero osiągnięcie zasiać w kimś wątpliwości, podważyć uczucia i opinie o własnym związku, a w konsekwencji popsuć nastrój i święta.
              • jkk74 Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 17:33
                joanna35 napisała:
                > a w konsekwencji popsuć nastrój i święta.

                pisrosmanka ma już i święta popsute i nastrój... dobrze by było aby WSZYSCY dorośli z opisanego układu wiedzieli o tym...
                bo że mamusia się boi to wiedzą...

                a powiedzieć o swoich smutkach można z pretensją lub na spokojnie... ja nie zalecam awantury, ale właśnie spokojną rozmowę i wyłuszczenie co i dlaczego boli pirosmankę...
                • joanna35 Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 17:39
                  Ależ ona powiedziała, przynajmniej tak zrozumiałam kiedy czytałam, że eksia widząc jej rozczarowanie pocieszała ją, trzymała za rękę. Mam ogromną nadzieję, że Autorka wątku, mimo rozczarowania , które jest jej udziałem, pozostanie tą mądrą kobietą, która wzbudziła mój szczery podziw i szacunek. Tym bardziej podziwiam, że ja jestem z tym impulsywnych. Czasami głupio impulsywnych.
                  • jkk74 Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 17:58
                    joanna podejrzewam, że pirosmanka jest na tyle zamknięta w sobie, że nie okazała jak bardzo tęskni za rodziną, jak bardzo jej na tym wyjeździe zależało... i myślę że eksia odebrała to li tylko jako smutek, że pirosmanka nie zabierze dziewczynek na "wycieczkę" do Polski...

                    chodzi o ŚWIĘTA... w Polsce Boże Narodzenie to wyjątkowy czas, inaczej celebrowany, niż na zachodzie europy... najbardziej rodzinne ze wszystkim świąt...
                    dla Francuza, Włocha czy Hiszpana to tylko parę dni wolnego i okazja do przygotowania kolacji z szampanem i ostrygami wink lub do wyjazdu w Alpy na narty (jakoś tak opisała to pirosmanka)
                    dla nas to celebracja spotkania z rodziną którą często widuje się właśnie tylko przy takiej okazji (takie czasy niestety sad)

                    mam nadzieję, i tego pirosmance życzę, aby ten związek przetrwał i aby tak partner pirosmanki, jak i mama dziewczynek zrozumieli, że pirosmanka - choć nie ma formalnych praw do DECYDOWANIA o dziewczynkach - to JEST częścią tej rodziny... i jej uczucia i zawiedzione nadziej i obawy są tak samo ważne jak eksi i partnera pirosmanki...
                    • pade Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 18:02
                      podpisuję sięsmile
              • pade Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 17:39
                Joasiu, pirosmanka ukrywa to, ale widać, ze jest jej przykro, ze nie pojedzie z partnerem i dziewczynkami do Polski. Jej uczucia też się liczą. Ma prawo domagać się tego by jej uczucia też były brane pod uwagę. Może nie uświadamia sobie tego?
                I jeszcze jedno, nie doczytałam, czy dziewczynki były kiedyś w Polsce?
                • joanna35 Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 17:49
                  Ale ja się z tym zgadzam, przecież planowała te święta z całą rodziną, więc jestem sobie w stanie wyobrazić jak bardzo jest jej przykro i jak bardzo jest rozczarowana, tylko po co dolewać oliwy do ognia? Ja nie wierzę, że ona czegokolwiek sobie nie uświadamia - będę brutalnie szczera - głupia zołza nie pisałaby tak wyważonych postów. No, ale załóżmy, że posty forumek ją oświeciły w kwestii tego jak bardzo jest wykorzystywana - co jej da wymachiwanie szabelką?
                  • pade Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 18:00
                    Absolutnie nie namawiam do wymachiwania szabelkąsmile
                    Raczej do stosowania metody malutkich kroczków w celu osiągnięcia kompromisu.
                    Kompromisy powinny dotyczyć wszystkich trzech zainteresowanych stron, nie tylko jednej czy dwóch.
                    Autorka dopiero za dwa lata będzie mogła przywieźć dziewczynki do Polski, to duuużo czasusad
                    Szkoda mi jej bardzo.
                  • jkk74 Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 18:05
                    ie musi wymachiwacz szabelką smile
                    (ja tam od razu bym szła na bij-zabij wink)

                    wystarczy że powie - słuchaj iskiński ja rozumiem obawy eksi, rozumiem jej strach, ale chciałabym abyś i ty zrozumiał, że tak jak eksia ma prawo do strachu tak ja mam prawo czuć się oszukana i zlekceważona... chciałabym abyś w przyszłości brał pod uwagę również moje uczucia, bo ja cię bardzo kocham i chciałabym spędzić z tobą resztę życia... ale nie mogę przystać na układ w którym to ja ZAWSZE będę się dostosowywać do uczuć eksi a ona moich nie będzie brać pod uwagę...

                    no albo coś w ten deseń nooo smile
                    • nenia1 Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 18:22
                      jkk74 napisała:

                      >.. ale nie mogę przystać na układ w którym to ja ZAWSZ
                      > E będę się dostosowywać do uczuć eksi a ona moich nie będzie brać pod uwagę...

                      W sprawach dotyczących dzieci niestety ale to pirosmanka będzie się musiała
                      dostosowywać do uczuć eksi, nie odwrotnie.
                      Z prostego powodu - matką jest eksia.

                      Jeśli pirosmance to nie odpowiada, czuje się wykorzystywana, zawsze przecież może
                      odmówić, gdy eksia prosi ją o jakąś dodatkową pomoc przy dzieciach.
                      Mówimy oczywiście o pomocy przy dzieciach w czasie, gdy opiekę nad nimi sprawować ma eksia.

                      Bo to co piromanka robi w czasie gdy dziećmi ma opiekować się ojciec, to już wyłącznie spraw pomiędzy nią o jej partnerem i eksi to nie dotyczy.

                      Piromanka ma prawo postawić granice i powiedzieć, że nie może aż tyle wysiłku wkładać
                      w wychowywanie nie swoich dzieci.

                    • pirosmanka Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 21:07
                      Dziewczyny, widze, ze wiele z Was mnie rozumie. Granica miedzy postawieniu na swoim w tej sytuacja a wymachiwaniu szabelka jest bardzo subtelna. Jestem osoba asertywna w zyciu , m.in. w kontaktach z moim partnerem, ale to on decyduje w sprawach dzieci czy relacji z ex.

                      Wielu osobom wydaje sie dziwne, ze my do siebie dzwonimy, ja i ex, zeby uzgadniac sprawy dotyczace dzieci ale to byla jej propozycja.Mnie to nie przeszkadza.
                • baba06 Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 17:55
                  myślę,że skoro tak się stało i nie można tego zmienić, to może jednak przygotujesz święta we Francji typowo polskie?
                  Choinka, potrawy wigilijne, kolędy ,trudno,że z płyty, ale ....jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma ....i warto to pielęgnowaćsmile





                  p.s. dziwię się,że tak nalegacie,żeby się postawiła i pojechała do rodziny na święta, chociaż wiele z was marzy o tym,żeby święta spędzać tylko ze swoim partnerem jak najdalej od rodziców,rodzeństwa i dziadków
                  • claudel6 Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 19:18
                    ja o tym nie marzę. i nie jestem gołosłowna - w sytuacji, gdy bylismy na emigracji i ja mogłam jechac na święta, a moj partner nie - z ciężkim sercem, ale zostawiłam go i pojechałam.
            • nenia1 Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 17:56
              jkk74 napisała:

              > claudel pozwolisz, że się podpiszę?
              > przeczytałam wszystkie wpisy pirosmanki i widzę, że tylko ona przejmuje się ucz
              > uciami dorosłych członków tego układu... fajnie, że kocha faceta-rozwodnika, ws
              > paniale że kocha jego córki i zajmuje się nimi jak własnymi...
              >
              > ale właśnie pokazano jej do czego tak naprawdę jest potrzebna - do prania, sprz
              > ątania i gotowania, do zawożenia dziewczynek na tańce i pieczenia tortu dla mam
              > y na dzień mamy, do organizowania świąt a jak nie wyjdzie do zorganizowania pla
              > nu B, który pasuje mamie, tacie ale już nie jej samej nie do końca...

              I ja się podpiszę.
              Tylko, że przy okazji wyobrażając sobie siebie w takie sytuacji powiem szczerze, że nie chciałabym raczej aż tak zaangażowanej macochy w życie moich dzieci.
              No coż, choć tu wiele osób prawie pieje z zachwytu, chyba głównie z tego powodu, ze w większości takich przypadków jest niechęć i wrogość ze strony machoch i eks-żon.
              Ale dla mnie ta sytuacja jest odbiciem w drugą stronę.
              Jakbyśmy nie naśmiewali się z obaw matki, i jak dziwne by dla nas, mieszkańców Polski, one nie były, to jednak ta kobieta jest matką dzieci.
              A matki, szczególnie gdy dzieci są małe, a do gdy przytrafia się im się wypadek (jak w tej historii) często bardzo boją się o swoje dzieci. Tego chyba raczej na forum e-mama nie trzeba tłumaczyć.
              Gdybym była przekonanie (nawet nieracjonalnie, ale tak bym czuła), że moim dzieciom
              może coś grozić, to z pewnością chciałbym móc decydować o tym sama, a nie na podstawie
              życzeń partnerki ojca moich dzieci.
              No i trochę mnie dziwi w tej dyskusji bagatelizowanie stanu służby zdrowia w Poslce, no sorry, ale mieszkam tu i niestety jest dosć tragicznie w tym temacie.
              Choćby niedawna głośna sprawa z młodą Szwedą.
              A co do rasizmu - może wpiszcie w google hasło polacy to rasiści.
              Pierwszy lepszy artykuł:
              www.gadu-gadu.pl/5541498404177900983/polacy-to-rasisci
              Szczerze - nie wiem, czy chciałabym aby inna kobieta aż tak intensywnie uczestniczyła w życiu moich dzieci. Dla mnie brak tu pewnych granic.
              Choćby w takiej sytuacji jak ta. Rozumiem rozgoryczenie macochy, ale problem polega na tym, że ona nie jest matką dzieci, a zachowuje się i poświęca tak jakby była.
              Dopóki jednak matka żyje tak duże zaangażowanie ze strony macochy będzie rodziło jej frustrację, bowiem poświeca się i kocha jak matka, ale prawa i przywileje będzie miała i ma jak osoba obca.
              Brak mi u autorki asertywności, troski o siebie, takiej zdrowej i dobrej, widać natomiast skłonność do poświeceń, a to prędzej czy później rodzi rozgoryczenie i frustrację.
              • jkk74 Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 18:20
                nenia ilość zaangażowania pirosmanki w zajmowanie się dziewczynkami pomijam, bo nie to jest tematem dyskusji...
                ale skoro już o tym mowa - widać mamie dziewczynek taki układ pasuje, skoro plany zajęć dodatkowych uzgadnia z pirosmanką a nie ojcem dziewczynek???
                ja w takim układzie rozmawiałabym najpierw z ojcem, a on niech ew dogaduje się ze swoją nową partnerką...
                w każdym razie tak to powinno wyglądać...
                może mam spaczone podejście, ale to co opisała pirosmanka wygląda tak, że matce dziewczynek pasuje fakt, że jej eks związał się z taką fajną, rodzinną i zaangażowaną dziewczyną, bo nie musi się martwić czy dziewczynki są zadbane gdy są u taty smile
                pewnie trochę spłaszczyłam wypowiedź ale mam nadzieje że zrozumiesz sens smile

                co do służby zdrowia - powiem tylko, że mam i dobre i złe doświadczenia, dobre i złe znam opowieści, dobre i złe mam spostrzeżenia... ale te dobre jednak przeważają...
                te dobre i złe opowieści dotyczą tak polskiej służby zdrowia jak i hiszpańskiej, tureckiej, cypryjskiej czy egipskiej...

                tyle że Hiszpanie reklamując swój kraj mówią o piaszczystych plażach, ciepłym morzu i luksusowych hotelach, a my Polacy zamiast reklamować polskie plaże, jeziora i góry jedynie narzekamy na złe drogi, kiepskie szpitale i rasizm wszelkiej maści...

                hehehe chciałabym zobaczyć np reklamę Grecji - jeździmy bez kierunkowskazów, łamiemy przepisy i stajemy w poprzek drogi aby pogadać tamując ruch na pół osiedla, ale przyjedźcie do nas w morzu się wykąpać...
                albo Turcja sprzed 3-4 lat - wybrzeże to u nas jeden wielki plac budowy, plaże kamieniste, ale za to futra i zegarki mamy piękne i tanie big_grin
                • nenia1 Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 18:36
                  jkk74 napisała:


                  > ale skoro już o tym mowa - widać mamie dziewczynek taki układ pasuje, skoro pla
                  > ny zajęć dodatkowych uzgadnia z pirosmanką a nie ojcem dziewczynek???

                  Być może ojciec dziewczynek scedował w takims stopniu SWÓJ CZAS opieki nad dziećmi na
                  swoją partnerkę, może poinformował swoją eks-żonę, że ma uzgadniać sprawy dotyczące dzieci z pirosmanką bowiem faktycznie to ona będzie się dziećmi więcej zajmować.

                  > ja w takim układzie rozmawiałabym najpierw z ojcem, a on niech ew dogaduje się
                  > ze swoją nową partnerką...
                  > w każdym razie tak to powinno wyglądać...

                  No sorry, ale hipotetycznie wyobrażając sobie, że mój eks-mąż ma partnerkę i prosi mnie abym ją informowała w sprawach dzieci, w czasie gdy on ma się nimi zajmować, bo on tak uzgodnił ze swoją partnerką, to gdybym przekonała się, ze babka jest ok, to z pewnością nie naciskałabym, że koniecznie i wyłącznie tylko z nim będę rozmawiać, a z nią nie, ponieważ po pierwsze by mi to nie przeszkadzało, widocznie im tak pasuje, a po drugie pewnie potraktowano by mnie jak panią z fochem, co to ze swoją następcznynią rozmawiać nie chce.

                  > może mam spaczone podejście, ale to co opisała pirosmanka wygląda tak, że matce
                  > dziewczynek pasuje fakt, że jej eks związał się z taką fajną, rodzinną i zaang
                  > ażowaną dziewczyną, bo nie musi się martwić czy dziewczynki są zadbane gdy są u
                  > taty smile

                  No z pewnościa pasuje, przecież każdemu by pasowało.
                  Jednak a mojego punktu widzenia sprawa wygląda tak.
                  Ja jestem matką i zajmuję się dziećmi. Z moim byłym zawieram układ z opieką naprzemienną. Jak on się z tego wywiązuje, czy on pierze, czy on gotuje, czy robi to jego partnerka wisi mi. Byleby dzieci była zadbane i miały odpowiednią opiekę.
                  Ja piorę i gotuję, gdy dzieci są u mnie, a czy on pierze i gotuje, czy robi to jego partnerka, czy wynajęta gosposia, czy jego mama itd. to kwestia tego jak ON organizuje sobie opiekę nad dzieckiem.
                  Owszem mogę się cieszyc, ze jego nowa partnerka kocha i opiekuje się moimi i jego dziećmi, ale na litość, nie wyobrażam sobie, że w zamian za to, że ona go wyręcza, ja pozwalam jej decydować gdzie na święta mają wyjechać dzieci.
                  • jkk74 Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 18:42
                    nenia smile

                    myślisz, że gdyby OJCIEC dziewczynek powiedział eksi że zabierze córki w czasie świąt na WYCIECZKĘ do Polski, no i przy okazji pewnie odwiedzą rodziców nexi to eksia zareagowałaby inaczej?
                    bo ja odnoszę dziwne wrażenie, że chyba tak smile
                    ale to tylko moje wrażenie smile
                    • verdana Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 18:51
                      Naprawdę, w tym wszystkim jakby ginął dzieci. Matka, ktora sobie nie zyczy zaangazowania partnerki ojca w życie dzieci, choć zgodzila się, aby miesdzkały tam polowę czasu mysli tylko o sobie - leopiej, aby córki czuly się w domu ojca jak gość u obcej baby, niż mialy drugi dom, gdzie sa kochane i wychowuwane. Bo w takim ukladzie wychowania nie da się unknąć.
                      A jesli chodzi o wyjazd Autorki do Polski na święta - to jestem przeciw. Rozumiem niesprawiedliwość tej sytuacji, ale tu nie chodzi o rozgrywki doroslych, tylko o dzieci. Jesli okaże się,z e zostaną w domu tylko z ojcem i to zapewne w nie najlepszym nastroju, to jakie to będą święta? Nie mowiąc już o tym, ze prawdopodobnie matka - i słusznie - nie zgodzi się na spędzanie przez córki z ojcem kolejnych świąt, jeśli ma to oznaczać spędzanie ich w ciężkiej atmosferze.
                      • jkk74 Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 19:04
                        verdana napisała:
                        > Naprawdę, w tym wszystkim jakby ginął dzieci. Matka,

                        to prawda...
                        matka nie chce puścić dzieci bo ONA się boi...
                        ojciec nie chce drążyć bo ON nie chce psuć relacji DOROSŁYCH Z DOROSŁYMI...
                        pirosmanka CZUJE SIĘ oszukana...

                        a dziewczynki pewnie nie mają zielonego pojęcia, dlaczego tak naprawdę nie będzie wycieczki na święta sad dodajmy wycieczki, na którą były szykowane również przez mamę...
                        • nenia1 Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 19:18
                          jkk74 napisała:

                          > a dziewczynki pewnie nie mają zielonego pojęcia, dlaczego tak naprawdę nie będz
                          > ie wycieczki na święta sad dodajmy wycieczki, na którą były szykowane również p
                          > rzez mamę...

                          może tak byćsmile

                          ale tego nie wiemy, równie dobrze może być tak, że małe dzieci, na dodatek wychowywane we Francji, w mieszanej rodzinie, nie przywiązują szczególnej uwagi do świąt,
                          które mało kto celebruje tak jak Polacy.
                          Podobnie z wycieczką, tym bardziej że to wyjazd nie do ukochanej babci i dziadka, ale do obcych, nieznanych im ludzi.
                          Może mama obiecała im inną wycieczkę, w nieco innym terminie,w miejsca które są jej znane i do których się nie boi puścić swoich dzieci.

                          Przecież pirosmanka nigdzie nie napisała, że dzieci cierpią.
                          Taka troskliwa macocha z pewnością by o tym napisałasmile
                      • joanna35 Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 19:48
                        > A jesli chodzi o wyjazd Autorki do Polski na święta - to jestem przeciw. Rozumi
                        > em niesprawiedliwość tej sytuacji, ale tu nie chodzi o rozgrywki doroslych, tyl
                        > ko o dzieci. Jesli okaże się,z e zostaną w domu tylko z ojcem i to zapewne w ni
                        > e najlepszym nastroju, to jakie to będą święta? Nie mowiąc już o tym, ze prawdo
                        > podobnie matka - i słusznie - nie zgodzi się na spędzanie przez córki z ojcem k
                        > olejnych świąt, jeśli ma to oznaczać spędzanie ich w ciężkiej atmosferze.

                        Zgadzam się z Verdaną.
              • imasumak Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 19:31
                nenia1 napisała:


                Szczerze - nie wiem, czy chciałabym aby inna kobieta aż tak intensywnie uczestniczyła w życiu moich dzieci. Dla mnie brak tu pewnych granic.


                Szczerze, to ja nie rozumiem jak można nie chcieć zaangażowania innej kobiety w życie dzieci, skoro te dzieci przebywają połowę swojego życia pod opieką ojca i jego partnerki.
                Dystans to mógłby panować w sytuacji, gdyby dzieci przebywały w domu ojca w co drugi weekend i część wakacji.
                • nenia1 Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 20:10
                  No czasem tak się dzieje, że nie rozumiemy innychsmile

                  Tyle, że tu nie ma co rozumieć, ludzie mają różne preferencje.

                  Ja, w opisywanej sytuacji, wolałabym, aby to ojciec bardziej się angażował
                  w opiekę nad dziećmi, niż wyręczał się w czynnościach i opiece nad nimi
                  swoją partnerką - głównie dlatego, że to ON jest rodzicem dziewczynek i to
                  on jest ważniejszą postacią dla dzieci.
                  Bo jakby nie patrzeć, to nie nianie, babcie, panie z przedszkola, nauczycielki,
                  macochy , dziadkowie itd. powinny być najważniejszymi osobami dla dzieci, ale rodzice
                  i to rodzice powinni wkładać wysiłek i miłosć w wychowanie swoich dzieci, a nie wyręczać
                  się w tym osobami obcymi.
                  Oczywiście, że to dobrze, jak macocha, nania itd. angazują się w życie dzieci, są im życzliwe
                  itd. ale nie powinno to przekraczać granic zarezerwowanych dla rodziców.

                  Tymczasem ponieważ jest to jednak dorosły człoweik, to mogę mu powiedzieć, że wolę aby on poświęcał więcej czasu dzieciom, zamiast wyręczać się partnerką, ale mogę tylko sobie tego życzyć, on i tak zrobi co chce, realnie nie mam wpłytu na jego zachowanie,tym bardziej jeśli jego partnerka bedzie chętna takim dużym zaangażowaniem się wykazać.
                  Nie może jednak ona potem wymagać ode mnie, że ja będę z wdzięczności dostosowywać swoje decyzje, które uważam za słuszne, do jej wyobrażeń.

                  Mogę docenić to co robi, cieszyć się z tego, ale jeśli zauważę, że ona chce kwestionować moje decyzje jako rodzica, bo ma inne zdanie, to jak dla mnie, to przekroczenie pewnych granic i nie oczekuję i nie chcę takich układów z obcą kobietą, nawet własnej matce nie pozwolę na ingerencję w sprawy dotyczące moich dzieci.
                  • pirosmanka kolejny dzien obrad 24.11.10, 20:38
                    Zajrzalam na forum po pracy i szczeka mi opadla, ze watek tak sie rozrosl. Te wszystkie posty podtrzymujace mnie na duchu bardzo poprawily mi humor. Dziekuje!

                    Chcialam w tej sytuacji sprostowac dwie rzeczy:
                    - rola mojego partnera w wychowywaniu dzieci. Widze, ze przedstawilam siebie jako kopciuszka wyreczajaca go w obowiazkach domowych wink To nie wyglada tak, ze ja jestem w domu od opieki nad jego dziecmi. Jest ojcem bardzo obecnym w zyciu corek, on kupuje im ubrania, zawozi i odbiera ze szkoly, gotuje, pierze i sprzata. Ale ja tez uczestnicze w obowiazkach domowych , jak w kazdym zwiazku dzielimy sie nimi. Jak wspomnialam on ma nieregularne godziny pracy wiec wtedy wyreczam go przy dzieciach, ale to nigdy nie jest tak, ze on lezy z piwkiem przed tv a ja zamiast niego woze dzieci na tance wink Kiedy on nie pracuje to on sie tym zajmuje.
                    - nalezy sprostowac rowniez pewien zwrot, ktory zostal uzyty w wypowiedziach: "mama pozwolila ojcu spedzic z dziecmi swieta i w przyszlym roku moze nie pozwolic". To tak nie wyglada! Mimo bardzo dobrych stosunkow miedzy nimi, wszystko jest uregulowane prawnie. To nie jest tak , ze dobra mama pozwala tacie widywac dzieci, oni uzgodnili , ze sprawy tak beda wygladac w sadzie, nie wszystko zalezy od matki. Podobnie jest z wyjazdami dzieci za granice, maja umowe, ze kazdy wyjazd za granice Fr jest uzgodnione z drugim rodzicem.
        • kobieta_z_polnocy Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 19:40
          Tak jak pisały inne osoby poniżej: nie może być tak, że z powodu czyiś lęków i dzieci ty masz mieć zrujnowane święta. Moim zdaniem powinnaś pojechać do rodziny do Polski. W końcu nie masz ich na co dzień. Niech twój partner zostanie z dziećmi w takim razie, skoro to takie ważne (widzą się co 2 tygodnie przecież).

          Na razie jest tak, że nikt się nie przejmuje ani tobą, ani twoimi rodzicami, którzy do wizyty przygotowują się od roku. Nie bądź do przesady wyrozumiała i pobłażliwa, tylko zrób coś dla siebie i odwiedź rodziców!
    • gramwzielone Re: Swiateczny problem z eksia 24.11.10, 19:02
      Najbardziej w tym wątku zdumiewa mnie to, że nie znam w Europie drugiego tak rasistowskiego kraju jak.. Francja. Egalite - pusty śmiech. Ani w Paryżu, ani w Bretanii nie widziałam białej sprzątaczki, ani czarnego członka władz samorządowych. W mieście, w którym mniejszości etniczne stanowiły 1/3 populacji!
      • pirosmanka moje swieta 24.11.10, 20:51
        Nie chce zeby porownywac rasizmu w Pl i Fr, bo ja zyje wsrod nierasistow , we Fr i w Pl. Nie przejmuje sie tymi, ktorzy dziela ludzi na kolor skory.
        Ale prawda jest, ze tutaj swieta to po prostu kolejne jedzenie przy stole z lepszym szampanem. Swieta w Pl maja wyjatkowy wymiar. Polska moze wiele nauczyc Francje i nie tylko. Nasza kultura jest przebogata i pelna pieknych wartosci. Dzis zadzwonila do mnei kolezanka-Polka mieszkajaca jak ja w Fr. Urzadza przyjecie andrzejkowe dla swoich dzieci. Dzieci w Fr nie znaja andrzejek, ona organizuje wrozby i zaprosila mnie z dziecmi. Powiedzialam, ze ja przyjde, dzieci raczej nie. Moj partner juz w zeszlym roku mowil dzieciom o dzieleniu sie oplatkiem bo zachwycila go ta tradycja. Bardzo chce nauczyc ja swoje corki.

        Rozmawialam dzis ze swoja siostra i poradzila mi, to co niektore z Was. Przyjedz sama. Szczerze powiedziawszy wysmiala obawy matki. Jak sama podsumowala, jej dzieci poznaly dziewczynki tego lata i jedyny komentarz normalnego polskiego dzieciaka po poznaniu metysek brzmial: mamo a moge nosic takie okulary jak Lea? Innych roznic nie zauwazyl. Siostra powiedziala tez, ze moje zachowanie powinno byc dowodem, ze w Pl zyje cywilizowani ludzie, ze ex bardzo przesadza. Siostra powiedziala, ze cala rodzina bardzo na mnie czeka, ona z rodzina, rodzice i babcia. No wszyscy sie nastawiali....

        Bardzo mi smutno, bo po raz kolejny zdaje sobie sprawe jak trudne jest byc para mieszana, jak trudno jest byc taka rodzina podreperowana...
        • claudel6 Re: moje swieta 24.11.10, 21:57
          mówię Ci - jedz na te swięta.
          zobacz - paranoje byłej Twojego faceta miałyby sprawic, ze nie spedzisz świąt z rodziną. ona nie chce puscic dzieci, ok - jej prawo. ale Ty nie mozesz byc zakładniczką jej wyborów.
        • claudel6 Re: moje swieta 24.11.10, 21:58
          i to bedzie tez nauczka dla Twojego faceta, by sprawy ze swoją byłą dotyczące waszego czasu na przyszlość załatwiac umiejętniej
        • joanna35 Re: moje swieta 24.11.10, 22:31
          Masz przed sobą bardzo trudną decyzję. Cokolwiek zrobisz i tak ktoś poczuje się skrzywdzony/zawiedziony/rozczarowany, a u Ciebie samej poczucie krzywdy będzie rywalizować o lepsze z poczuciem winy, więc może faktycznie wybierz tym razem(w obecnej sytuacji) to co jest najlepsze dla Ciebie bez oglądania sie na innych. Pomyśl, że tymi świętami chcesz sprawić prezent sobie samej.
        • imasumak Re: moje swieta 24.11.10, 22:42
          Przyjeżdżaj do Polski na święta.
          Z dziewczynkami możesz przed wyjazdem zorganizować świąteczne przyjęcie, a z Polski możesz im przywieźć jakieś świąteczne smakołyki i prezenty.
          Zobaczysz, że jeszcze wszystko się ułoży - Twój partner na przyszłość inaczej rozegra podobną sytuację - powiedz mu tylko co i dlaczego Cię boli.
    • erin7 Re: Swiateczny problem z eksia 25.11.10, 08:36
      A moze ona slabo zna Polske i myśli, że my tu żyjemy jak w rajach trzeciego świata. Dla niej Hiszpania i Włochy to niemal jak u siebie. Wiec może nie chodzi jej o to, ze w ogole chcecie zabrać dzieci tylko że chcecie je zabrać do Poslki.
      Poza tym ja bym odpuściła jak macie popsuc kontakty. To raczej dość cenne ze tak fajnie sie dogadujecie.
      • baba06 Re: Swiateczny problem z eksia 25.11.10, 09:54
        "świeta w Pl maja wyjatkowy wymiar"

        to czemu tak dużo osób nie lubi świąt?
        szukaj.gazeta.pl/forumSearch.do?&s.sm.query=nie+lubi%C4%99+%C5%9Bwi%C4%85t
        • dragontatoo Re: Swiateczny problem z eksia 25.11.10, 11:03
          No właśnie, te święta może i mają jakiś "szczególny" wymiar, ale dla nas - Polaków, we Francji są obchodzone zupełnie inaczej. Niekoniecznie aż tak intensywnie rodzinnie.
          Na pewno autorka wątku traci okazję do wspaniałej, wspólnej wyprawy we czwórkę... ale te dziewczynki wcale nie tracą aż tak wiele, z ich punktu widzenia. I tak właściwie, są naprawdę małe na tak odległą wyprawę, w zimie, kiedy mogą być np. zablokowane lotniska, nieprzejezdne drogi. Równie dobrze możecie utkwić przed Wigilią na lotnisku np. w Berlinie i co? Dwie małe dziewuszki święta spędzą w hotelu?
          Pirosmanko, kochać to nie znaczy stawiać na swoim i wiem, że Ty właśnie to tak widzisz. W sposób mądry, dojrzały. I nie ma co się jątrzyć, żeby zaznaczyć swoją pozycję. Może faktycznie warto wyprawić się samej do bliskich... i odetchnąć od codziennych obowiązkówsmile.
          Jeśli mogę zapytać - dlaczego taki dziwny układ, czyli dzieci wychowywane naprzemiennie? Jakoś tak z mojego puntu widzenia dwa domy dla dzieci to twór kompletnie sztuczny...
          • imasumak Re: Swiateczny problem z eksia 25.11.10, 11:12
            dragontatoo napisała:

            I tak właściwie, są naprawdę małe na tak odległą wyprawę, w zimie, kiedy mogą być np. zablokowane lotniska, nieprzejezdne drogi. Równie dobrze możecie utkwić przed Wigilią na lotnisku np. w Berlinie i co? Dwie małe dziewuszki święta spędzą w hotelu?

            Przepraszam najmocniej, ale teraz to już chrzanisz. Gdyby każdy miał takie podejście, to nikt by nie wyjeżdżał na święta. Dlaczego od razu zakładać najgorsze wersje.


            Pirosmanko, kochać to nie znaczy stawiać na swoim i wiem, że Ty właśnie to tak
            widzisz. W sposób mądry, dojrzały.


            Zgadzam się - szkoda, że w ten sposób nie rozumuje również mama dziewczynek.
            • nenia1 Re: Swiateczny problem z eksia 25.11.10, 11:52
              imasumak napisała:

              > Zgadzam się - szkoda, że w ten sposób nie rozumuje również mama dziewczynek.

              Hmm, czyli twoim zdaniem dojrzała miłość matki w tym przypadku na czym miałaby polegać?

              Wyobrażam sobie siebie, mam wysłać dwie małe córeczki do kraju w którym nigdy nie byłam,
              o którym wiem niewiele, kraju o którym krążą różne opinie, wystarczy wpisać w google, by natknać się na artykuły o rasiźmie, czy choćby pojawia się aktualna sprawa szwedki w śpiączce po operacji, gdzie już wiadomo, że to nie tylko zwykły błąd w sztuce, ale też fałszowanie dokumentacji, w sprawę wkracza prokuratura.
              Jedna z córek jest po niedawnym wypadku.
              Możemy się tylko domyślać, co wtedy się działo, jak mogło czuć się dziecko i co przyżywała matka.

              Ale nie, nie mam prawa do decyzji o bezpieczeństwie i wyjeździe za granicę moich dzieci, tylko mam być dojrzała tzn. spełnić życzenie partnerki mojego byłego która
              chce spędzić święta w rodzinnej atmosferze, a bez moich dzieci to nie będzie to?
              Jednym słowem moja dojrzałość będzie polegać na tym, że mając duże wątliwości co do bezpieczeństwa (nawet irracjonalne z punktu widzenia Polek, ale ja nie jestem Polką i nie jestem w stanie tego zweryfikować) własnych dzieci zlekceważę je, byleby macocha nie była smutna i miała radosne święta?
            • franczii Re: Swiateczny problem z eksia 25.11.10, 12:10
              Ima jestes stronnicza, nie wiem z jakiego powodu ale widze ze kompletnie jestes obojetna na uczucia matki tych dzieci. Nie spodziewalam sie akurat sie po tobie takiej zimnej i nieczulej oceny. To ona powinna sie pozbyc uprzedzen, obaw, to ona sie powinna liczyc z uczuciami Pirosmanki nawet w sytuacji gdzie w gre moga wchodzic w jej przekonaniu uczucia i bezpieczenstwo wlasnych malych jeszcze corek. Czy nie uwazasz, ze kobieta postepuje konsekwentnie? skoro nie jest przekonana o tym, ze Polska jest bezpiecznym krajem dla jej dzieci to chyba oczywiste, ze nie moze ich tam wyslac bo gdyby wyslala to we wlasnym odczuciu narazilaby je na nieprzyjemnosci.
              To pokrzyzowalo plany Pirosmanki ale kiedy na szali sa uczucia Pirosmanki i uczucia wlasnych dzieci to dla kazdej matki wybor bedzie oczywisty a nie niedojrzaly jak ty twierdzisz. Matce mozna zarzucic ze nie zna Polski i nie posiada prawdziwych informacji na temat zycia w Polsce a to nie jest zadnym dziwnym zjawiskiem.
              A po za tym, dzieci sa male maja jeszcze mnostwo czasu na poznanie Polski. Czy kolejna okazja do spedzenia swiat w Polsce juz sie nie powtorzy? Jesli zwiazek Pirosmanki z ojcem dzieci jest powazny to z pewnoscia trafi sie jeszcze niejedna okazja poznania polskich tradycji.
              Dragontatoo zaklada wedlug ciebie najgorze wersje, to akurat wcale nie jest najgorsza wersja. Latajac miedzy Wlochami a Polska (czesto Krakowem wlasnie) zima zdarzylo mi sie kilka razy tulac po lotniskach, raz omal nie spoznilam sie na Wigilie do mamy bo zamiast w krakowie mielismy wyladowac w Warszawie gdzie po probie ladowania (stres okropny) odeslali nas na drugi koniec Polski, do domu dojechalam dopiero nastepnego dnia (wigilia) po poludniu. Innym razem podobna byla sytuacja przed Sylwestrem, mielismy go razem z moim mezem i przyjaciolmi spedzic a omal ja nie spedzilam w hotelu we Frankfurcie a on w hotelu w warszawie czekajac na moj przyjazd. W koncu spedzilismy go razem ale jadac wymarznieci i zmeczeni tulaczka do domu, w ktorym do jedzenia mielismy tylko makaron z tunczykiem, dobrze chociaz ze czym popic bylo. Takie rzeczy sie zdarzaja i mozna uwazac, ze warto jest ryzyko poniesc jesli sie jedzie do rodzicow, do rodzenstwa ale jesli jedzie sie do osob ktore nie sa bliska rodzina to juz niekoniecznie.
              • lacitadelle Re: Swiateczny problem z eksia 25.11.10, 14:11
                A Ty jesteś obiektywna, nie biorąc pod uwagę faktu, że ta kobieta przez rok się na ten wyjazd zgadzała i na tej podstawie autorka, jej partner, dziewczynki oraz rodzina autorki tę fanaberię sobie zaplanowali? A teraz w ostatniej chwili psuje te plany pod jakimś durnym pretekstem. Jak miała wątpliwości, to powinna je była sprawdzić przed wyrażeniem zgody. A tymczasem pewnie zobaczyła, że dzieci bardzo się cieszą na wyjazd i zachowuje się jak pies ogrodnika - nawet powiedziała autorce, że ona też będzie miała smutne święta bez dzieci.
                • franczii Re: Swiateczny problem z eksia 25.11.10, 17:30
                  Alez ja to biore pod uwage i rozumiem , ze autorka ma prawo czuc sie zawiedziona. Jednak eksia obawia sie o bezpieczenstwo, doszukala sie artykulow o rasizmie w Pl, nie zna naszego kraju i sie po prostu przestraszyla. A nie majac przekonania ze dzieci beda bezpieczne ona po prostu nie moze ich puscic, to chyba oczywista konsekwencja. W dodatku dziecko mialo wypadek (nie napisala autorka kiedy ale chyba nie tak dawno) i nie przetrawila jeszcze traumy. Sprawa wyszla w przyzwoitym czasie, do swiat nie pozostalo kilka dni a miesiac czyli czasu wystarczajaco, zeby zmienic plany, a gdy sa dzieci to i tak trzeba sie liczyc z niespodziankami nawet w ostatniej chwili. Nie do ciebie nalezy ocena pretekstu wycofania sie eksi. Z opisu autorki wynika ze nigdy nie robila podobnych problemow i wspolpraca byla nienaganna a przeciez juz byly inne wyjazdy wiec gdyby eksia byla zazdrosna mialaby sposobnosc to okazac. A dzieci spedza swieta z ojcem wiec i tak bedzie miala swieta bez dzieci.
                  • lacitadelle Re: Swiateczny problem z eksia 25.11.10, 18:28
                    no i właśnie dlatego napisałam, że zachowała się jak pies ogrodnika.
                    • franczii Re: Swiateczny problem z eksia 25.11.10, 18:56
                      Ale ojciec i tak gdzies z tymi dziecmi pojedzie jak nie do Pl to w gory. Wiec roznica zadna. Widac ze eks chodzi o wyjazd dzieci do Polski a nie o spedzenie swiat dzieci z ojcem i Pirosmanka. W dodatku z opisow wynika, ze eks nigdy nie dala powodow zeby mozna ja bylo tak nazwac i zauwaz ze nawet autorka choc rozgoryczona tak o niej nie pisala.
                      • lacitadelle Re: Swiateczny problem z eksia 25.11.10, 19:15
                        jeszcze raz napiszę: zachowała się jak pies ogrodnika, bo sama nie będzie miała wymarzonych Świąt (czyli z córkami), więc innym też wymarzone (a oni sobie akurat Święta w Polsce wymarzyli, taki szczegół, że za jej wcześniejszą zgodą) Święta popsuje.
                        • franczii Re: Swiateczny problem z eksia 26.11.10, 07:50
                          Ja zrozumialam ze to byly wymarzone swieta Pirosmanki. Czyli chciala popsuc swieta wlasnie jej? Przyznaj, ze to nie pasuje do obrazu wylaniajacego sie z opisow Pirosmanki. Dbala do tej pory o kontakty eksia nagle okazuje sie perfidnie zlosliwa baba i to w stosunku do osoby, ktorej ufnie powierza swoje male coreczki, z ktora i tak dzieci spedza swieta chciaz nie w Polsce?
                          Ja tam wierze z w powod, ktory podala. W moim odczuciu trzyma sie kupy bo sama jako matka nie puscilabym dzieci do kraju, ktorego nie znam i uwazam za mniej bezpieczny.
                          Z ta roznica ze ja bym sie nie zgodzila juz od samego poczatku.
                          Ale mimo wszystko historia z kolezanka, ktora opowiadajac o Polsce zasiala zirnko niepokoju co z kolei sklonilo kobiete do poszperania w necie nie budzi moich podejrzen. Po prostu mi pasuje jak ulal bo od samego poczatku mialam swoje zdanie dlaczego eksia moze nie chciec puscic dzieci. Pisalam nawet ze mogla zdanie zmienic bo znajomi jej cos opowiedzieli i sie przestraszyla.
          • imasumak Re: Swiateczny problem z eksia 25.11.10, 11:15
            dragontatoo napisała:

            Jeśli mogę zapytać - dlaczego taki dziwny układ, czyli dzieci wychowywane naprzemiennie? Jakoś tak z mojego puntu widzenia dwa domy dla dzieci to twór komplet
            nie sztuczny...


            W sytuacji gdy oboje rodziców chce pełnić opiekę nad dziećmi jest to jedyne rozwiązanie. Sąd podczas podejmowania takiej decyzji bierze zarówno dobro dzieci, jak i obojga rodziców pod uwagę.
            • dragontatoo Re: Swiateczny problem z eksia 25.11.10, 12:33
              Pytanie o opiekę naprzemienną było do Autorkiwink.
              Z czystej ciekawości, jako że opieka naprzemienna np. w Polsce jest rzadkim zjawiskiem.
              Dla mnie, szczerze mówiąc, kontrowersyjnym, więc podpytuję i tylesmile.
              A jak napisała Franczii, zawirowania pogodowe w grudniu są różne. Można podejmować ryzyko będąc dorosłym, mając większe dzieci, ale z młodszymi bym już uważała. I dlatego nie jeżdżę na razie na święta, ale ściągam bliskich do siebie, choć mam kupę roboty.
              Przykładowo - w ostatnie święta znajoma koczowała na lotnisku w Berlinie właśnie, potem opóźnienie przy przesiadce w UK, dotarła na córek na Jersey na samą Wigilię po południu. Wyruszyła w podróż ok. 4 nad ranem. Po kilka godzin czekania na 2 lotniskach, to mało fajne nawet dla dorosłej, a co dopiero dla dzieci.
              Czy matka dzieci ma niedojrzałą postawę? Nawet gdyby tak było, to Pirosmanka umie zrezygnować - w imię bliskości z tymi dziećmi właśnie, wczuć się w położenie drugiej osoby, tej przecież dzieciom najbliższej. Jest to ogromnie dojrzałe i imponującesmile.
              • dragontatoo Re: Swiateczny problem z eksia 01.12.10, 10:44
                A oto, jak mogą wyglądać święta... w drodze do Polskiwink)).
                wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8746662,Zima_sparalizowala_lotnisko_we_Frankfurcie_nad_Menem.html
                To tak a propos uwag nt. wyjeżdżania z małymi dziećmi daleko na święta.
            • burza4 Re: Swiateczny problem z eksia 25.11.10, 17:40
              imasumak napisała:

              > W sytuacji gdy oboje rodziców chce pełnić opiekę nad dziećmi jest to jedyne roz
              > wiązanie. Sąd podczas podejmowania takiej decyzji bierze zarówno dobro dzieci,
              > jak i obojga rodziców pod uwagę.

              Znajomi praktykują takie rozwiązanie - i po pewnym czasie widać, że jest to rozwiązanie dobre dla rodziców, niekoniecznie dla dzieci. Nie unika się problemów z kontaktami, bo zawsze dzieci są przypisane do jednego domu, i naprzemienność jest dobrą wolą rodzica, z którym dzieci mieszkają. Dla dzieci jest to skomplikowane - 2 różne domy, inne zasady, inne podejście, pomijając kwestie organizacyjne - na dzieci spada konieczność planowania co będzie robić za 3 dni i czy kostium na basen ma mieć u mamy czy u taty. Dzieci są rozdarte - pójście do kolegi wywołuje poczucie winy względem "porzuconego" rodzica. W rezultacie mają niedosyt normalnego domu. Koleżanka przyznała, że to nie działa korzystnie, dla dzieci lepszy byłby kontakt weekendowy, a nie życie na walizkach.
    • aurita Re: Swiateczny problem z eksia 01.12.10, 12:11
      Matka sie nie zgadza wiec nie mozecie dzieci wywieac do Polski i kropka. chyba ze ma ograniczone prawa rodzicielskie. To nie sa Twoje dzieci i nie ty decydujesz o tym gdzie przebywaja .
      "Czy odpuscic dla dobra dzieciakow?" co to za teksty wogole? sad
      • aurita Re: Swiateczny problem z eksia 01.12.10, 12:18
        tak sobie pomyslalam: zapros ja tez do Polski. Francuzi mysla ze u nas biale niedzwiedzie chodza (chociaz dzisiaj to bym sie nie zdiwila gdyby jakis przylazl) i ogolnie widza nas jako babuszki z chustkami na glowach....
        • abdullah_abdullah Re: Swiateczny problem z eksia 01.12.10, 12:41
          gdybys w lustrzanej sytuacji nie chciala wyslac dziecka do Egiptu na wakacje, bo wiadomo ze tam czarni jedza biale dzieci, to by cie okrzyknieto rasistka.
          • aurita Re: Swiateczny problem z eksia 01.12.10, 13:09
            hah, gdybym miala eksia egipcjanina to na 2000 % nie wyslalabym z nim dzieci do Egiptu. Posadzenia o rasizm bym sie nie bala: ostatecznie kiedys z tym egipcjaninem uprawialam seks w celu splodzenia tych ze dzieci. Zreszta, rasizm nie rasizm, bezpieczenstwo dzieci wazniejsze: w Egipcie matka nie ma ZADNYCH praw i dzieci naleza do ojca smile akurat strach przed wysylaniem dzieci do krajow muzulmanskich ma solidne postawy...
            • abdullah_abdullah Re: Swiateczny problem z eksia 01.12.10, 13:36
              przeciez nie chodzi o kraj meza tylko kolejnej zony, wiec argument o islamie nie pasuje
Pełna wersja