Dodaj do ulubionych

Niedasię, no niedasię grzecznie

22.12.10, 10:30
Sądziłam, że uprzejme, klarowne i poparte stosownym pismem oświadczenie, wystarczy.
Ale nie, niedasię. Niedasię załatwić prostej sprawy grzecznie, tylko muszę się zmobilizować, wk....ć, wydatkować cenną energię, zaatakować wyższe instancje i zostać oceniona jako pieniaczka.

Na początku roku szkolnego poinformowałam obie wychowawczynie, że syn nie będzie chodził na katechezę. Złożyłam nawet oświadczenie na piśmie, czego wymaganie jest skądinąd niezgodne z prawem (o czym informowałam składając owe, ale odpuściłam sobie robienie zadymy).
Mimo tego, dziecko czasem podczas katechezy zostaje w sali, a czasem nie. Zorientowałam się po tekstach dzieciątka, a potem zapytałam panie wprost. No, czasem zostaje, ale siedzi przy innym stoliku i coś rysuje etc. Nie, nie o to mi chodziło. Ma NIE UCZESTNICZYĆ, również jako bierny słuchacz, bo nie jest upośledzony i wyłapuje przekaz. Panie twierdzą, że nie zawsze mogą go odprowadzić do innej grupy, bo katechetka sobie z dziećmi nie radzi (konkretnie z jednym chłopcem z ADHD) i potrzebny jest drugi nauczyciel w sali. Ponadto pani dyrektor zakazuje opuszczać nauczycielom same z czasie zajęć etc.
G.... mnie problemy organizacyjne szkoły i nauczycieli obchodzą. Nie muszą. Syn ma - zgodnie z moją rodzicielską wolą i prawem oświatowym - NIE CHODZIĆ NA KATECHEZĘ. Przedstawiłam w/w jeszcze raz, uprzejmie. I co? Wczoraj znów był, wrócił z obrazkiem.
Nie chcę świnić wychowawczyniom, ale jak się zmobilizuję po świętach to pójdę do dyrekcji ze stosowną groźbą przekazania uwag kuratorium i ewentualnie nadania mediom.
Sytuacja w której najpierw wszyscy przytakują, rozumieją, obiecują stosowanie się etc. po czym to olewają równo, zapienia mnie bardzo.
Obserwuj wątek
    • kropkacom Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 10:36
      Szkoła jest widać nie jest przygotowana na dzieci nie chodzące na katechezę big_grin Przecież wszyscy to katolicy...

      I zaraz ci napiszą: a co to szkodzi, że synuś posłucha tego i owego. Zobaczysz.
      • marzeka1 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 10:39
        Dlaczego tak sądzisz? Jestem wierząca, ale rozumiem jej racje o tyle , że jako rodzic ma prawo oczekiwać, że skoro złożyła stosowne oświadczenie, szkoła jest zobowiązana do respektowania i tyle. I ma prawo nie chcieć, by dziecko przynosiło obrazki, słuchało itp.
        • bsl Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 10:52
          kropka cwaniakuje wink bo w czechach religia jest po lekcjach smile
          • kropkacom Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 10:58
            Ja nawet nie wiem kiedy i czy jest bo mnie nie interesuje. Napisałam, że widać, że szkoła nie jest przygotowana na dzieci nie uczęszczające na katechezę. Proste. A skoro Triss pisze, że jej dziecko jako jedyne nie chodzi to raczej nie zazdroszczę - pewnie zostanie uznana za ateistyczną wariatkę big_grin
            • bsl Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 11:01
              wątpie zeby zostala uznana za ateistyczną wariatkę smile
              • kropkacom Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 11:03
                Myślę, że w wypadku forumki Triss możemy liczyć na stałe relacje ze sprawy big_grin Zobaczymy.
              • schiraz Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 11:22
                Miałam to samo Triss, mój pierwszak jest jednym z dwojga dzieci nie chodzących na religie, uwierz mi - droga przez mękę. Musisz po prostu iść do Pani Dyrektor i wytłumaczyć jej, że zależy Ci na tym, żeby wcale nie uczestniczył, tak na spokojnie, bo wychowawczyni nic nie może w tej kwestii. Mój na początku też siedział tyłem w klasie w której odbywała się religia i to miało znaczyć: nie uczestniczy. Teraz wychowawczyni zabiera go ze sobą do pokoju nauczycielskiego i tam przez godzinę rysuje sobie czy pisze szlaczki. Myślę, że w zerówce też można to zorganizować, idź i spokojnie porozmawiaj i wytłumacz jak ty to widzisz a Dyrektor szkoły powie Ci czy to możliwe do zrealizowania i tyle.
                ------
                Milcz, albo powiedz coś takiego co jest lepsze od milczenia.
            • jowita771 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 11:06
              > te. A skoro Triss pisze, że jej dziecko jako jedyne nie chodzi to raczej nie za
              > zdroszczę - pewnie zostanie uznana za ateistyczną wariatkę big_grin

              Myślę, że forumka Triss przejmie się bardzo tą opinią.
            • triss_merigold6 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 11:08
              I to jest fascynujące. Szkoła jest duża, wręcz bardzo duża. Klas/grup równoległych sporo. Warszawa. XXI wiek. Etyka dla starszych klas. I nagle niekatechizowane dziecko w zerówce stwarza logistyczny problem. Ściana.
              • kropkacom Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 12:22
                To samo pomyślałam. To przecież Warszawa. Jak jest w mniejszych miastach i na wsi?
      • purpurowa_komnata Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 10:42
        > I zaraz ci napiszą: a co to szkodzi, że synuś posłucha tego i owego. Zobaczysz

        Szkodzi.Bardzo dobrze,ze się tym zajmiesz-nikt nikt powinien być przymuszany do uczestnictwa w lekcjach jakiejkolwiek religii.
        • ylunia78 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 10:45
          purpurowa_komnata napisała:

          > > I zaraz ci napiszą: a co to szkodzi, że synuś posłucha tego i owego. Zoba
          > czysz
          >
          > Szkodzi.Bardzo dobrze,ze się tym zajmiesz-nikt nikt powinien być przymuszany do
          > uczestnictwa w lekcjach jakiejkolwiek religii.

          no ok.To jak tak...to niech sam zdecyduje co chce?
          ale ochrzczony pewnie jest,komunię św.przyjął a i może bierzmowanie go "załapało"?
          • purpurowa_komnata Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 10:49
            A jak nie jest..?
            Poza tym Triss pisze o 5-6 latku.
            • triss_merigold6 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 10:56
              Ściana.
              Nie jestem ochrzczona itd. Syn nie jest ochrzczony. Jestem niewierząca. Eks jest niewierzący. Aktualny jest niewierzący. Nie chodzimy do kościoła. 6-latek nie będzie wybierał ścieżki światopoglądowej, bo nie ma ku temu narzędzi poznawczych.
              • ylunia78 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 11:44
                no to zmienia postać rzeczy.
                Ja co prawda wierząca i praktykująca,jednakże rozumiem Twoje rozgoryczenie i zgadzam sie,że skoro masz wybór i szkoła podjęła się wstępnie zadania umożliwiającego dziecku nie uczęszczanie w lekcjach religii,to powinna się przyłozyć do tego,a nie dzieciaka sadzać w kącie,bo nawet jak rysuje to przecież"samo mu wpada do ucha"o czym jest lekcja.
                • jowita771 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 12:05
                  Ale nawet, gdyby Triss była ochrzczona, nawet, gdyby ochrzciła swoje dziecko, to i tak ma prawo zmienić zdanie i wypisać z religii, więc to niewiele zmienia tak naprawdę.
                  Ja jestem ochrzczona i wybierzmowana nawet i co z tego. Nie znoszę kk głównie dlatego, że go znam.
      • nowi-jka Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 12:16
        no bo nie wiem co mu szkodzi? skoro nikt o nic go nie pyta nie zmusza do udziału tylko sobie rysuje. To tak jak by siedział na swietlicy a inne dzieci by głosno rozmawiały.
        a w ogóle nalezysz do innej religi ze z ta ma niemiec kontaktu czy jestes z tych nowomodnych co to dziecko ma sobie samo religie wybrać, bo jesli Twoja religia ci zabrania poznawac inne to rozumiem ale jsli to drugie to jak ma sobie dziec sam wybrac jak nie pozna rzadnej

        Odrobine dobrej woli proponuje a mniej zacietrzewienia. Bo na tej religi nikt nie kroi i solą nie posypuje.
        • wuika Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 12:26
          Mój brat na religii jeszcze w przedszkolu usłyszał, że skoro mama i tata nie chodzą do kościoła, przyjdzie po nich diabeł i ich spali. Chciałabyś, żeby Twoje dziecko było choćby przypadkowym świadkiem takich słów o swoich rodzicach? Zupełnie się nie dziwię temu, że jest tutaj brak zgody na jakiekolwiek uczestniczenie w religii.
        • triss_merigold6 Ściana 22.12.10, 12:37
          Ściana.
          Jestem niewierząca. Ateistka. Podstawy wiedzy o różnych systemach religijnych świata posiadam.
          Mam konstytucyjne prawo do wychowywania potomstwa zgodnie z własnym światopoglądem i nieposyłania na katechezę. Na religioznawstwo bym posłała bez problemów, na katechezę rzymskokatolicką, naukę do jesziwy, medresy etc. NIE.
          Do instytucji KK jestem nastawiona nieprzychylnie.
          Nie jestem fanką opcji "niech sobie wybierze", bo zakładam, że mój światopogląd jest tym właściwym stosownym fajnym i jako taki przekazuję dziecku ergo pragnę wychować małego ateistę.
          Czy jeszcze czegoś nie rozumiesz?
        • kawka74 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 12:38
          To tak jak by siedział na swietlicy a inne dzieci by głos
          > no rozmawiały.

          Nie, to zupełnie co innego.

          sli to drugie to jak ma sobie dzie
          > c sam wybrac jak nie pozna rzadnej

          A musi sobie jakąś wybierać?
        • lola211 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 12:40
          Niedawno byl tu watek pewnej wrocławianki odnosnie idiotki katechetki straszacej dzieci.Tyle w temacie nieszkodliwosci słuchania tych ludzi.
          To jest jawne lamanie praw obywatelskich.

          W mojej szkole dziecko przebywalo w innej sali, potem w swietlicy, teraz w bibliotece.Ale zdarza sie, ze zastepstwo na jakiejs lekcji prowadzi katechetka i wyklada religie wszystkim.Tez mnie to wpieniało, teraz odpuscilam, bo dziecko rozumne jest juz na tyle, ze nie bedzie łykalo bezrefleksyjnie wszystkiego co mu starsi powiedza.
          Triss- musisz wywrzec presje i tyle.Szkoła musi znalezc dziecku na ten czas opieke i inne pomnieszczenie i basta.

          Ostatnio co mnie wkurzlo to sytuacja, gdy na zastepstwie dzieci mialy luzna lekcje -prowadzila ja wlasnie katechetka- na owej lekcji był poczestunek.Pani uzalezniala otrzymanie ciastka od posiadania jakiegos tam odrobionego zadania z reli.Do głowy jej chyba nie wpadło, ze tym samym pozbawia dzieci nieuczeszczajace owego ciastka.
    • a.va Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 10:40
      A jak to jest w innych klasach? On jeden w całej szkole nie chodzi?
      Chyba faktycznie musisz ostrzej pojechać, bo, zdaje się, grzeczny przekaz nie dociera.
      • maman3 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 10:44
        Jakiś wydumany problem- nie mogą dziecka na przerwie do świetlicy odprowadzić? To zakrawa na złosliwość.
        • triss_merigold6 Nie ma przerw 22.12.10, 10:49
          To jest ZERÓWKA. Nie ma przerw. O godzinie X katechetka przychodzi do sali i prowadzi zajęcia.

          W zasadzie nie chce mi się wnikać, co mogą, a czego nie. Z mojej perspektywy: dziecko ma być pod zorganizowaną opieką i bez kontaktu z katechezą, gdzie i z kim mi lotto.
          • rita75 Co to za szkola????? 22.12.10, 12:35
            triss_merigold6 napisała:

            > To jest ZERÓWKA. Nie ma przerw. O godzinie X katechetka przychodzi do sali i pr
            > owadzi zajęcia

            a wychowawczyni wychodzi, bierze dzieciaka za reke i zaprowadza do swietlicy. Doslownie w kazdej znanej mi szkole tak sie sie dzieje. Czy w Warszawie obowiazuja nizsze standardy niz w miescie miedzy 100 a 200 tys mieszkancow?
            • triss_merigold6 Re: Co to za szkola????? 22.12.10, 12:40
              W stolicy, przeciętna, rejonowa duża podstawówka.
              Tak, tak powinno być jak piszesz.
              Problem w tym - jak mi tłumaczyły panie - że pań obecność jest niezbędna w sali, ponieważ jedno z dzieci wymaga ekhem... dopilnowania i katechetka nie radzi sobie z jednoczesnym prowadzeniem zajęć i pacyfikowaniem owego dziecka. Nie mam ochoty najeżdżać na owo dziecko, bo jego zachowanie to nie moja sprawa.
              • cathy_bum Re: Co to za szkola????? 22.12.10, 12:54
                I rzeczywiście szkoła stanie w płomieniach i niegrzeczne dziecko wymorduje rówiesników tudzież nieudolną katechetkę w czasie, kiedy jedna z pań na 3 minuty wyjdzie zaprowadzić Twoje dziecko do śwetlicy? Cuda.

                Sądzę, że panie wychodzą z założenia, ze Ty sobie tak "dziwaczysz", a one nie zamierzają sobie życia utrudniać. "Dzieciątku nie zaszkodzi", a one nie burzą sobie ustalonego rytmu dnia. Nie Twój problem, czy panie mają pod opieką jedno niegrzeczne dziecko, czy stado rozjuszonych słoni. Jakoś inne zerówki w Polsce sobie z tym niebywalym problemem logistycznym radzą, mimo rozmaitych dzieci w klasie. U mojej w szkole też są oddziały przedszkolne i zerówki bez przerw, a jednak sprawę udaje się załatwić.

                Nikomu nic do tego, dlaczego nie chcesz, żeby dziecko chodziło. Twoje prawo i już. Podziwiam Cię za cierpliwość, bo ja już bym przygotowała pisemko do dyrekcji lub kuratorium. Pienić się nie lubię, ale skoro kilkakrotna prośba rodzica jest starannie olewana? Mnie wystarczył jednorazowy kontakt Młodej z wykładnią KK, co się potem zastanawiała, czy jesteśmy mordercami czy złodziejami - bo tylko tacy w Boga nie wierzą.
      • triss_merigold6 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 10:45
        Jest kilka grup zerówkowych, każda grupa ma katechezę w innych godzinach, 2x w tygodniu.
        Ze swojej grupy nie chodzi jako jedyny, pozostałe grupy mnie nie interesują.

        Dla klas 4-6 jest etyka oprócz katechezy, nawet w jakichś przytomnych godzinach, m.in. dlatego założyłam, że szkoła jest zupełnie ok.
    • jowita771 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 10:43
      Nie dziwię się, też bym się zagotowała. Niektórzy nauczyciele to jednak są ograniczeni.
      • bsl Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 10:49
        no ja bym sie az tak nauczycieli nie czepiala tylko organizacji w szkole a to chyba zadanie pani dyrektor ?
        • triss_merigold6 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 10:52
          Przy kolejnej rozmowie z w/w okazji, zapytałam wychowawczyni, czy mam iść do pani dyrektor i przedstawić jej mój punkt widzenia na tematy organizacyjne. Wychowawczyni prosiła, żeby nie, że będą się starać etc. Ok, przyjęłam za dobrą monetę, żeby nie wywoływać konfliktu. Ale nie, niedasię.
          • bsl Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 10:57
            no to składaj skarge , innego wyjscia nie widze
          • kawka74 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 11:06
            Idź do dyrekcji, uprzednio poinformowawszy wychowawczynie o planowanej wizycie.
            One nie mają się starać, mają ZROBIĆ. Jeśli nie mają ku temu potrzebnych narzędzi (nie mogą wyjść z klasy, nie mogą tego czy tamtego), obowiązkiem dyrekcji jest im to zapewnić.
    • dorek3 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 10:55
      Ja byłam w identycznej sytuacji-vide mój długaśny wątek we wrześniu na starszym dziecku.
      Ale z góry założyłam że kwestia jest do ustalenia na poziomie dyrekcji a nie wychowawczyni, która oczywiście była o wszystkim poinformowana. Wszystko załatwiłam polubownie, bez awantur. Chłopcy jaki jedynie w klasie nie chodzą na religię. Raz idą na muzyke do równoległej klasy, raz maja zajęcia z wychowawczynią.
      Da się tylko zakleży kogo masz do dyskusji.
    • cathy_bum Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 11:08
      Panie przez cały dzień sali nie opuszczają? Nawet z dziecięciem do gabinetu pielęgniarskiego, żeby wypuścić do toalety, czy same skorzystać? Ciekawe. Moje w klasach 1-3 zostawało pod opieką pani bibliotekarki, jeszcze załapało punkty za pracę społeczną na rzecz szkoły big_grin

      Raz (podczas dłuższej nieobecności wychowawczyni) usłyszałam "że dzieciątku nie zaszkodzi" (nie było opieki na czas rekolekcji w trakcie lekcji), ale nawet nie zamierzałam się prosić - powiedziałam krótko, że kuratorium z pewnością się sprawą zainteresuje. Cud, od razu znalazła się pani, która została z grupką dzieciaków.

      Potem zmieniłam potomkini szkołę, bo w poprzedniej władzę objęła katechetka. Mniej nawet chodziło o samą katechezę, bardziej o to, że nie odpowiada mi pruski dryl w szkole, który zaowocował też falą przemocy.

      W obecnej szkole normą jest, że dzieci niewierzące lub ich rodzice decydują o udziale w jasełkach, do których przygotowania odbywają się poza godzinami lekcyjnymi zresztą. Jedyne oświadczenie jakie składają rodzice to zgoda na wypuszczenie dziecia wcześniej ze szkoły, jeśli religia odbywa się na ostatniej godzinie.
      • triss_merigold6 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 11:14
        To zerówka. Przerw nie ma. Do toalety dzieci chodzą same (mają tuż obok sali, takie z małymi kibelkami i umywalkami niżej). Zresztą to nie jest istotne, to nie moja sprawa organizacyjna.
        • cathy_bum Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 11:23
          triss_merigold6 napisała:

          > To zerówka. Przerw nie ma. Do toalety dzieci chodzą same (mają tuż obok sali, t
          > akie z małymi kibelkami i umywalkami niżej). Zresztą to nie jest istotne, to ni
          > e moja sprawa organizacyjna.
          Przerw nie ma także w przedszkolach, a jednak panie salę opuszczają. Zresztą - masz rację- to nie Twoja sprawa, tylko szkoły. I szkoła ma stanąć na uszach, żeby ją załatwić. Jak nauczycielki są przywiązane do biurka w godzinach pracy, to niech po syna przychodzi inny pracownik szkoły. Moim zdaniem to kwestia złej woli jest po prostu. I tyle. Spotkałam się z tym i ze zdumienia wytrzeszczam oczy w obecnej szkole, gdzie wszystko "da się". nie tylko w sprawie katechezy.
          Jesli nie działa polubownie, składaj skargę do dyrekcji na piśmie, za potwierdzeniem. Znakomita podkładka do robienia afery dalej, gdyby niestety taka konieczność zaszła.
      • trzepunka Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 11:19
        Mają zasrany obowiązek zapewnić opiekę, ja nie chodziłam w zerówce na katechezę, to na tę godzinę po prostu przenoszono mnie do innej grupy, które w tym czasie miała normalne zajęcia, bo pani katechetka się nie rozdwoi przecież. Nie wyobrażam sobie jaki problem może być w dużej szkole, w której na pewno grup i opiekunów nie brakuje. No normalnie masakra jakaś, mów do słupa a słup jak doopa.
      • przeciwcialo Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 21:42
        Klasa 1-3 a nie zerówka. To jednak różnica.
    • joanna_poz Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 12:07
      moj I-klasista wraz koleżanką sa zazwyczaj zaprowadzani na zajęcia w klasie równoległej.

      skoro jest kilka grup zerówkowych - gdzieś tam wyżej chyba napisałaś - to co za problem dla nauczyciela zaprowadzić dziecko do innej grupy na czas religii? organizacyjnie proste jak drut.
      • jowita771 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 12:09
        Dla mnie tez to dziwne. Czy to dziecko trzeba prowadzić na drugi koniec miasta? Robią po prostu pod górkę.
    • guderianka Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 12:17
      Triss- nie zazdroszczę. To już nie chodzi czy dziecko coś usłyszy czy nie, czy przyswoi czy nie. Gdybyś chciała dziecko religijnie uświadamiać z pewnością wybrałabyś lepszy sposób.
      Zrób wojnę, dla zasady chociażby, by nauczyli się SZACUNKU.
    • rita75 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 12:29
      "G.... mnie problemy organizacyjne szkoły i nauczycieli obchodzą. Nie muszą. Syn ma - zgodnie z moją rodzicielską wolą i prawem oświatowym - NIE CHODZIĆ NA KATECHEZĘ"

      Czy szkoła ma świetlice? W kazdej porzadnej szkole takowa powinna byc i to do niej z reguly dzieci nieuczeszczajca na religie, tudziez wf sa odsylane.
    • martishia7 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 12:33
      Kiedyś byłam na miejscu Twojego syna, a pani katechetka w zerówce powiedziała, żebym "sobie została i posłuchała z dziećmi". Raz. Masz rację, niedasię. Zadyma na szczeblu dyrektorskim wskazana. Ja bym zrobiła. Dla zasady.
      • solaris31 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 12:37
        nie cierpię takich uogólnień uncertain

        raz się da, a raz się nie da. proste.

        do autorki - kropla drąży skałę. upieraj się do tego, co jest Twoim wyborem i to byłoby na tyle. w mojej szkole też są dzieci wierzące inaczej lub niewierzące wcale i nikt nikomu nie robi problemu.
        • martishia7 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 12:52
          W sytuacji, gdy druga strona już raz pokazała, że ma stanowisko rodzica głęboko w odwłoku, co miało miejsce zarówno w sytuacji Triss, jak i w mojej za dziecia, i o takiej sytuacji mówimy - uważam, się nie da.
    • ida771 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 13:00
      Oczywiscie sprawy twojej religii a raczej braku religii sa niezwykle wazne, ale nie zapominaj ze zyjesz wsrod ludzi i musisz uwzgledniac ich uwarunowania. Nie jestescie pepkiem swiata.
      • triss_merigold6 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 13:05
        Hm... jakie uwarunkowania, Twoim zdaniem, powinnam uwzględniać?
        • ida771 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 15:32
          Już usłyszałaś. Potrzebny jest drugi nauczyciel w sali. I to jest ważniejsze, bo występuje np problem agresji.
          • thegimel Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 15:38
            Jeśli katechetka nie umie sobie poradzić z dzieckiem z ADHD to powinna zmienić zawód. Nie każdy może być nauczycielem. Sama uczę, różne dzieci się zdarzają, z ADHD też, ale jakoś nie przyszłoby mi do głowy łamać czyjeś konstytucyjne prawa, bo sobie nie radzę z innymi dziećmi. To już mój problem. Albo ewentualnie sygnalizuję, że dziecko z ADHD stwarza duźe problemy i wtedy zajmujemy się dodatkowo także tym dzieckiem - ale nie kosztem innych uczniów.
            • ida771 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 17:17
              Tu racja. Siostrzyczki nauczające powinny przygotować się pod kątem pedagogicznym do tego.
          • analist73 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 17:32
            Może czegoś nie zrozumiałam,ale mam dziś prawo smile. Katechetka przychodzi na religię do sali, wychowawczyni nie wychodzi sobie bo katechetka sobie nie radzi. Czyli wtedy jest o jedną osobę więcej. Jak katechetki nie ma, to sobie wychowawczyni radzi? Może tu jest dodatkowy problem, brak przygotowania katechetki do pracy z dziećmi. A autorka ma prawo wymagać żeby jej dziecko nie chodziło na religię. Nie żyjemy w państwie wyznaniowym, mam nadzieję.
      • joanna_poz Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 13:13
        > Oczywiscie sprawy twojej religii a raczej braku religii sa niezwykle wazne, ale
        > nie zapominaj ze zyjesz wsrod ludzi i musisz uwzgledniac ich uwarunowania.

        jeżeli w tej sytuacji ktoś coś MUSI to szkoła.
        szkoła MUSI przestrzegać obowiazującego prawa, a w tej konkretnej sytuacji nie przestrzega.
      • kawka74 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 13:19
        ale
        > nie zapominaj ze zyjesz wsrod ludzi i musisz uwzgledniac ich uwarunowania

        Zdaje się, że prawo gwarantuje możliwość nieuczestniczenia w lekcji religii, a szkoła i inne placówki edukacyjne są zobowiązane do zapewnienia dzieciom niechodzącym zajęć z etyki albo po prostu rzetelnej opieki na czas katechezy. Łaski nie robią i uwarunkowania nie mają tu nic do rzeczy.
        • triss_merigold6 I po co konflikt? 22.12.10, 13:28
          Powiem tak: ja to oczywiście wyegzekwuję w mniej lub bardziej asertywny sposób. Będę słać pisma, dzwonić, oczekiwać odpowiedzi na piśmie, grozić mediami, kuratorium, RPO, skargą konstytucyjną etc. tylko wydaje mi sie to strzelaniem z armaty do wróbla.
          Miałam iluzję, że decyzja rodzica, zgodna z obowiązującym prawem etc. zostanie potraktowana normalnie i serio. Nie oczekuję niczego, do czego nie mam prawa, a czego szkoła nie jest w stanie wykonać.
          Po co tworzyć konflikt? No po co? Wychowawczynie powinny były przyjąć, że: rodzic jest zdecydowany nie posyłać dziecka na katechezę, oświadczył, poparł pisemnie, nie odwidzi mu się, nie zapomni, nie uzna, że "może sobie posłuchać" etc.
          Nie mam problemów z otwartym, precyzyjnym komunikatem, mam natomiast dziką alergię na zlewanie.
          • kawka74 Re: I po co konflikt? 22.12.10, 14:22
            Tylko panie najwyraźniej wychodzą z założenia takiego, jak zostało powiedziane wyżej - przecież na religii nie kroją i nie posypują solą, więc co Ci szkodzi i o co ten dym, przecież dziecko modlić się nie musi. One się STARAJĄ, ale im NIE WYCHODZI.
            Piany na ustach dostaję w przeczuciu, że moją córkę spotka to samo. Na razie muszę się mierzyć ze straszną prawdą - pozbawię ją białej sukienki i prezentów na komunię. Rodzina starego nie daje mi o tym zapomnieć.
            • attiya Re: I po co konflikt? 22.12.10, 16:27
              to Ty Kawko i tak masz lepiej, bo rodzina mojego męża nawet jeszcze nie wie, że pozbawię dziecka garnituru z kolei i prezentów.....
              big_grin
              • kawka74 Re: I po co konflikt? 22.12.10, 16:44
                Poczekaj, aż się dowiedzą - wzgórze Sodden masz jak w banku wink
                Wqrwia mnie to, co napisałam niżej - w sprawach wiary ci rodzice, którzy decydują się świadomie trzymać dziecko z dala od religii (katolickiej albo religii w ogóle), uważani są na półgłówków, którzy nie wiedzą, czego chcą.
                • thegimel Re: I po co konflikt? 22.12.10, 22:17
                  Wzgórze Sodden świetnie leży w kontekście, zwłaszcza, że założycielka wątku to sama Triss wink
          • nowi-jka Re: I po co konflikt? 22.12.10, 14:39
            a w ogóle to czemu religia nei jest na koncu zeby dziecko odebrac wczesniej, wtedy "nierozwiazywalna" sprawa opieki spadnie na rodzica, chcesz aby nieuczestniczyło odbierz wczesniej, nieodbierzesz siedzi i maluje
            Jak ja chodziłam do szkoły to zawsze religia była na koncu.
            • joanna_poz Re: I po co konflikt? 22.12.10, 14:45
              zapewniam Cie, że wszyscy rodzice dzieci nie uczęszczających na religię tego by chcielismile

              niestety odpowiedż szkół w tej kwestii jest zazwyczaj taka: nie da się we wszystkich klasach zorganizować religii na I lub na ostatniej lekcji, więc czasem religia musi być w środku.
              • nowi-jka Re: I po co konflikt? 22.12.10, 14:48
                tak bo ksieza sa tak zapracowani ze ni emoze do jednej szkoły ich przyjsc trzech na jedna godzine i sostry zakonne tez sa zapracowane całymi dniami i jeszcze katecheci - ni mo kto w tym kraju katechizowac to musi jeden obskoczyc cała szkołe i nie da rady na ostatniej lekcji
                • agao_72 Re: I po co konflikt? 22.12.10, 14:56
                  ????????? to po chusteczkę się pchali do szkół, jak nie są w stanie świadczyć usług na porządnym poziomie?
      • beata132 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 13:25
        Ida, Ciebie chyba kompletnie porąbało. To nie średniowiecze. Wbij sobie do głowy, że prawa KAŻDEGO CZŁOWIEKA powinny być respektowane. I nikt Triss łaski nie robi, że zapewni opiekę jej dziecku.
        Również pracuję w szkole i widzę, że tak się jakoś składa, że to katechetki nie potrafią radzić sobie z dziećmi. U nas zazwyczaj na tych lekcjach młodzież rozwala klasy i wyrzuca plecaki przez okno. U innych to się nie zdarza. Być może to tylko zbieg okoliczności.

        Uważam, że jak pani od katechezy nie radzi sobie z dziećmi to nie powinna wykonywać tego zawodu. Bo tłumaczenie, że ma problem z dzieckiem z ADHD jest tłumaczeniem z d..y. Wychowawca daje radę, a pani od religii nie. Straszne rzeczy.

        Tak to jest jak do zawodu pchają się ludzie bez predyspozycji.

        • verdana Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 14:33
          Triss, a ja cię uważałam za kobietę rozsądną i myslacąsmile Nie rozwiewaj mojego złudzenia, dobra?
          Tu absolutnie nie chodzi o "niedasię", tym bardziej, ze po Twoich uwagach Pani ze zwyklym "niedasię" prawdopodobnie przestraszyłaby się interwencji u dyrektorki. Twoje dziecko jest na 90% swiadomie zostawiane na lekcji religii, aby biedny, mały poganin, syn wyrodnej matki, poznał jedyną sluszna, objawioną prawdę. Nie wiem, czy to Pani czy też katechetka w ten sposób przyciągają młode dusze, ale stawiam klawiatue i ekran, ze cos jest na rzeczy.
          Podpytaj syna - podejrzewam, ze czasem jest wciągany do udziału w lekcji, ze czasem katechetka zwraca się też do niego - tu pewna nie jestem, ale jesli się sprawdzi - to mam rację nie na 90, a na 100%.
          • thegimel Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 15:32
            Też mi przez myśl przeszło, że coś takiego może być na rzeczy. Tym bardziej bym nie odpuszczała.
            • kawka74 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 15:48
              Czyli rodzic jest traktowany jak osoba niespełna rozumu, która nie rozumie, co mówi i co pisze i której władza rodzicielska kończy się przed przekroczeniem progu szkoły. Cudnie.
              • vibe-b Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 16:52
                kawka74 napisała:

                > Czyli rodzic jest traktowany jak osoba niespełna rozumu,

                Wyglada na to. Twoje powyzsze slowa to jak dejavu dla mnie- jak sie wypisywalam z KK to przemila pani z kancelarii poczestowala mnie komentarzem ze "nikt normalny tak nie robi"
                Panie katechetki tez najwyrazniej uznaja, ze Triss nie jest normalna i chca dac dziecku namiastke "normalnosci". big_grin
                • kawka74 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 19:35
                  Ale zważ, że rodzic jest traktowany jak półgłów tylko w wypadku, jeśli jego rodzicielskie kompetencje dotyczą niechodzenia na religię. Chodzenie nie jest w żadnym wypadku podważane ani traktowane podejrzliwie.
                  • attiya Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 21:46
                    smutne jest to co piszesz, i niestety jest to prawdą...
          • triss_merigold6 Zapytałam 22.12.10, 16:44
            Zapytałam, dziecko twierdzi, że nie, że katechetka do niego nie mówi. Z drugiej strony - wrócił z obrazkiem. Jeszcze będę podpytywać przy okazji.

            No dobrze, jestem naiwnym rodzicem, który zapomniał, że instytucję trzeba na dzień dobry z buta w celu uzyskania pożądanego efektu. Świadomość, że jestem traktowana jak ostatni frajer nie nastraja mnie pozytywnie.

            Co do problemów wychowawczych: nie interesuje mnie czy i jak radzi sobie z trudniejszymi dziećmi osoba pracująca w szkole. Ma płacone za to, żeby sobie radzić. Jeśli jakieś dziecko wymaga nauczyciela wspomagającego/asystenta to nie mój problem tylko szkoły, istnieje droga administracyjna, żeby to załatwić.
    • attiya Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 15:42
      chętnie Cię zobaczę w mediach i chętnie będę z Ciebie w przyszłości brała przykład jak me dziecię też będzie indoktrynowane.
      Powodzenia, trzymam kciuki, czasem niestety nie da się.
      Pomijam, ze to dzieci chodzące na religię powinny być wyprowadzane z sali.
    • gaskama A ja mam farta! W całej szkole tylko 4 dzieci nie 22.12.10, 16:39
      chodzi na religie. Tak się składa, że cała czwórka chodzi do klasy syna. Mają więc na wniosek rodziców raz w tygodniu etykę w tym samym czasie, co jest religia. To już druga klasa, więc religia jest 2 razy w tygodniu. Etyka tylko raz. Podczas drugiej lekcji mieli ... dodatkowy wf. Ale reszta dzieci była tak nieszczęśliwa (wf to ulubiona lekcja wszystkich dzieci w klasie syna), że zamiast wf mają teraz godzinę wolną pod okiem pani świetliczanki, zwykle graja w kapsle.
      • solaris31 Re: A ja mam farta! W całej szkole tylko 4 dzieci 22.12.10, 16:49
        no dobrze, ale u triss jest sprawa w zeróce, gdzie nie ma ustalonego pozrądku lekci i tak dalej, gdzie pani cały czas siedzi w sali i tak dalej.

        niemniej uważam, że faktycznie, wystarczyłaby odrobina dobrej woli. a z drugiej strony - dziecko z ADHD, nieprawidłowo prowadzone przez rodziców i terapeutów może być koszmarem nauczyciela. mówcie , co checie - ale są takie skrajnie źle prowadzone dzieci lub z głębokimi zaburzeniami, że na 5 sekund takiego dziecka nie można zostawić bez opieki. miałam takiego chłopczyka kiedyś w klasie . nie mieliśmy możliwości dorzucenia drugiego nauczyciela albo pomocy jak w przedszkolu, więc przy dziecku wciąż siedziała mama.

        nie od tego, czy jest się katechetą zalezy też podejście do dziecka, acz jak obserwuję, to rzeczywiście księża czy siostry zakonne miewiają z tym problem. ale daleka byłabym od uogólniania.
        • kawka74 Re: A ja mam farta! W całej szkole tylko 4 dzieci 22.12.10, 16:53
          ale są takie skrajnie źle
          > prowadzone dzieci lub z głębokimi zaburzeniami, że na 5 sekund takiego dziecka
          > nie można zostawić bez opieki.

          Ale dziecko nie zostaje bez opieki, tylko z katechetką. A jeśli katechetka się boi zostać z nim na pięć sekund sama, to bierze ucznia, który nie chodzi na katechezę, i odprowadza, gdzie trzeba, a dziecko z ADHD pozostaje pod opieką wychowawcy.
          • przeciwcialo Re: A ja mam farta! W całej szkole tylko 4 dzieci 22.12.10, 21:05
            Katechetka ma się zająć cała klasa a nie jednym dzieckiem.
            • kawka74 Re: A ja mam farta! W całej szkole tylko 4 dzieci 22.12.10, 21:30
              I pięciu sekund nie wytrzyma z dzieckiem z ADHD?
              Czy chodzi o to, że nie może poświęcić dwóch minut na odprowadzenie/przyprowadzenie dziecka?
      • jowita771 Re: A ja mam farta! W całej szkole tylko 4 dzieci 22.12.10, 17:18
        > dczas drugiej lekcji mieli ... dodatkowy wf. Ale reszta dzieci była tak nieszcz
        > ęśliwa (wf to ulubiona lekcja wszystkich dzieci w klasie syna), że zamiast wf m
        > ają teraz godzinę wolną pod okiem pani świetliczanki, zwykle graja w kapsle.

        O rany. Czyli nie mogą mieć wuefu, bo te chodzące na religię mogą zacząć myśleć, że wolałyby może być niekoniecznie na tej religii? Nie, no absolutnie nie można do tego dopuścić.
        • triss_merigold6 Re: A ja mam farta! W całej szkole tylko 4 dzieci 22.12.10, 17:25
          W niedawnej "Polityce" był cały duży tekst poświęcony katechetom i szkolnej katechezie, w sumie smutny, bo pokazujący nieprzystawalność tego przedmiotu (?) do realiów szkolnych i współczesnych. Katecheci generalnie sobie nie radzą, zwłaszcza w gimnazjach, nie mają większego pojęcia o psychologii rozwojowej, język i treści przekazu są dla dzieci/młodzieży archaiczne i śmieszne. Bierzmowanie to właściwie moment uroczystego pożegnania z KK, na postawy i wybory etyczne młodych ludzi katecheci mają zerowy wpływ.
          • thegimel Re: A ja mam farta! W całej szkole tylko 4 dzieci 22.12.10, 22:11
            Czytałam, święta prawda. W ogóle lekcje religii powinny być w salkach, jak dawniej, byłoby lepiej i dla niewierzących - z oczywistych przyczyn - jak i dla wierzących - nie zlewałaby się tak strefa sacrum i profanum.
        • gaskama Re: A ja mam farta! W całej szkole tylko 4 dzieci 22.12.10, 18:18
          Wiesz, dla dzieci religia w szkole jest taką samą lekcją jak inne. Najfajniejszy jest wf, potem muzyka i plastyka a reszta to zajęcia, na których trzeba się uczyć, gdzie zadają prace domowe. Oficjalnie nikt nie powiedział, że nie ma już wf, bo inne dzieci wyją, że nie chcą na religię. Tu pojawia się pytanie: po co religia w szkole??? Ale to już temat na inny wątek.
        • claudel6 Re: A ja mam farta! W całej szkole tylko 4 dzieci 23.12.10, 00:59
          aż trudno w to uwierzyć :0
    • asia_i_p Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 16:55
      Zmobilizuj się i idź do dyrekcji, bo panie mają cię gdzieś. Nie wierzę, żeby nauczycielka nie mogła wyjść z sali na 5 minut, żeby zaprowadzić dziecko do świetlicy. Nie wierzę, że da się nie radzić sobie z uczniami do tego stopnia, żeby nie móc z nimi zostać samej na 5 minut (a byłam nieradzącą sobie nauczycielką). Twierdzę, że paniom się po prostu nie chce i liczą, że cię jakoś ugłaskają do końca roku. Też by mnie taka taktyka wpieniała.
      • triss_merigold6 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 17:36
        Pójdę, jasne, że pójdę. Nie przepadam za pieniaczeniem się, ale najwyraźniej jest to konieczne w celu uzyskania pożądanego efektu. Nie lubię być zmuszana do wyciągania całego arsenału zimnego chamstwa jakim dysponuję. Ok, ja potrafię i zmobilizuję się, pytanie ilu rodziców by odpuściło.

        Z innej bajki ale podobne: po ujrzeniu 2 kresek na teście dzwoniłam do stosownych szpitali, żeby zapisać się na amniopunkcję. Należy mi za się za free jak psu kość, mam skończone magiczne 35 lat. W obu usiłowano mnie zczyścić tłumacząc mnóstwem zgłoszeń, brakiem wskazań, podając zbyt odległy termin etc. Oczywiście ostatecznie zostałam zapisana, bo powoływałam się na różne rzeczy, ustawę, zaproponowałam, że porozmawiam z konsultantem krajowym, chcę mieć odmowę na piśmie etc. Pytanie zasadnicze: po co to było? Niepotrzebne nerwy i wydatek energetyczny.
        Ja wyegzekwuję, wiele innych osób niekoniecznie.
    • el_jot Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 17:26
      Może wredna jestem, ale ucieszyłam się z tego postu, bo jak się okazuje, nie tylko na małej wsi są takie problemysmile Z tego co wiem moje dziecko dwa razy przypadkiem uczestniczyło we fragmencie katechezy , a ile się z tego nauczyło! Szkoda że pani od angielskiego nie ma takiego daru uczenia i przekazywania wiedzysad jak ta katechetka. No i dwea razy byliśmy nagabywani przez katechtkę, że może jednak dziecko by chodziło na religię, bo przecież nic złego się nie dzieje, dzieci tylko kolorują.
    • duch_mariana Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 18:10
      Zamiast narzekać to wynajmij kogoś do opieki nad synem na czas katechezy, skoro jego obecność na tej lekcji to aż taki ogromny problem. Powieś w szkole ogłoszenie że potrzebujesz ucznia albo uczennicy 4-6 klasy do opieki na dany dzień/godzinę, płacisz 50 zeta i ma się nim zająć, iść na świetlicę, albo się z nim pobawić. Myślisz że zawsze to, co się należy jest możliwe do zrealizowania tak od razu, już, natychmiast, od ręki?
      • wuika Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 18:12
        Ale to dziecko jest pod opieką szkoły - to nie problem Triss, żeby w szkole, gdzie musi mieć opiekę, załatwiać jeszcze jakąś dodatkową, bo paniom się nie chce/nie potrafią.
        • duch_mariana Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 20:13
          > Ale to dziecko jest pod opieką szkoły

          Owszem jest. I ma zapewnioną opiekę. Ale Triss żąda czegoś więcej. Gdyby wszyscy tak żądali, to na każdego ucznia musiałby przypadać jeden opiekun.
          • kawka74 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 21:08
            > Owszem jest. I ma zapewnioną opiekę. Ale Triss żąda czegoś więcej.

            I ma do tego prawo.

            Gdyby wszysc
            > y tak żądali, to na każdego ucznia musiałby przypadać jeden opiekun.

            Gdyby żądali czego?
            • duch_mariana Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 22:13
              > Gdyby żądali czego?

              Jak córka chodziła do przedszkola, były ciągle problemy z jedzeniem. Bo jedno dziecko wegetariańskie, drugie wegańskie, trzecie jechowe, czwarte jeszcze tam jakieś, piąte nie jada słodkiego (znaczy się dziecko jada bardzo chętnie, ale rodzice nie dają) i każdy żądał, żeby menu było układane pod ich dziecko. I tak samo też z opieką. Triss żąda, żeby nauczycielka odprowadzała jej syna na świetlicę i przyprowadzała. A ktoś inny może zażyczyć sobie, żeby nauczycielka szła z jego córką do kibla, pilnować drzwi, bo dziecko ma schizy, że ktoś wejdzie. Ja mogę sobie zażyczyć indywidualnego odpytywania córki, bo ona nie lubi przy całej klasie odpowiadać, a ja rozdmucham to do rangi fobii i wręcz nerwicy szkolnej. I jak to będzie wyglądało jak tak każdy będzie czegoś żądał, a w szkole jest 800 uczniów i każdy będzie za wszelką cenę egzekwował swoje żądania?
              • thegimel Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 22:19
                Wiesz, w konstytucji wolności diety nie ma chyba zapisanej, zasady, że nauczycielka chodzi z dzieckiem do kibla chyba też nie, ale wolność wyznania już tak...
                Trzeba się przyzwyczajać, coraz więcej dzieci nie będzie chodzić na religię.
              • kawka74 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 23.12.10, 08:48
                Patrz, jakie to proste - w kwestii religii są tylko dwie opcje, w dodatku obie gwarantowane ustawą. Dziecko chodzi na religię albo nie chodzi, tworzą się zatem dwie grupy czyli potrzebny jest ewentualnie jeszcze jeden nauczyciel. Ewentualnie - bo sprawę można rozwiązać (pod warunkiem dobrej woli szkoły) odprowadzając dziecko do innej grupy.
                W szkole, w której uczę, dziećmi niechodzącymi zajmuje się nauczyciel zwykle mający okienko (są to stali opiekunowie). Dzieci niechodzących jest sporo, ale ani to nie rujnuje budżetu szkoły, ani nie sprawia logistycznych problemów.
          • thegimel Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 22:15
            Nie wiedziałam, że w naszym kraju katecheza jest obowiązkowa i że to rodzic ma zapewnić wtedy dziecku opiekę. Wiem duch, że lubisz być na przekór i spierać się na forum, ale chyba przeginasz. Prawo jest prawem. Nie żyjemy w państwie wyznaniowym, choć niektórzy uważają inaczej.
            • duch_mariana Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 22:35
              No ale szkoła opiekę zapewnia. Z tym że na tej samej sali, na której prowadzona jest katecheza. Z uczestnictwa w niej dziecko jest zwolnione i nie uczestniczy w zajęciach. Prawo do wolności wyznania nie jest więc pogwałcone, a szkoła wywiązuje się z obowiązku opieki.
              • sanciasancia Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 23:02
                Przebywając w tej samej sali uczestniczy biernie w katechezie. To trochę tak, jak z biernym paleniem
      • kropkacom Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 18:13
        Szkoła ma jednak pewne obowiązki marianie.
        • duch_mariana Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 20:23
          Ma i się z nich wywiązuje. Syn Triss nie jest pozbawiony opieki i nie uczestniczy w katechezie. Jest też pełnosprawny fizycznie i umysłowo, może więc sam iść na świetlicę i potem z niej wrócić. Nauczyciel nie może się zajmować trzydzieściorgiem dzieci indywidualnie.
          • kropkacom Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 20:35
            > Jest też pełnosprawny fizycznie i umysłowo, może więc sam iść
            > na świetlicę i potem z niej wrócić

            Nie wyobrażam sobie aby zerówkowicz pałętał się po szkole sam.
            • duch_mariana Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 22:07
              > Nie wyobrażam sobie aby zerówkowicz pałętał się po szkole sam.

              No tak. To już będzie przeszło 30 lat, odkąd skończyłem zerówkę. Przez te 30 lat w procesie ewolucji dzieci sześcioletnie zatraciły zdolność samodzielnego poruszania się nawet po bezpiecznym terenie szkoły. Ja w zerówce zwiedzałem wszystkie zakamarki szkoły łącznie z piwnicami i łaziłem po podwórkach. Dzisiaj jest to jakiś niesamowity problem. Pytanie dlaczego?
      • verdana Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 18:15
        Tak, jesli coś się nalezy zgodnie z prawem, ma byc zrealizowane natychmiast i od reki. jeśli ludzie zaczna odpuszczać, to okaże się szybko, ze nic, co się nalezy nie jest możliwe do zrealizowania, po co? Skoro jesli instytucja będzie działała opieszale, albo niezgodnie z prawem, to będzie miała z tego wyłącznie korzysci?
        na następnym etapie okaze się, ze Twoje dziecko, Marianie, nie ma w szkole matematyki, bo matematyczka chora, a zastępstwo na pół roku trudno zalatwić, więc po prostu powinieneś zaplacić za prywatne lekcje, zamiast domagać się , aby zajęcia się odbywały... A potem zapłacisz za prywatna operację. A zamiast sadu zorganizujesz sobie zajazd.
        • triss_merigold6 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 18:22
          Hm... rozumiem, że to dla słabo wykształconych osób jak Duch Mariana może brzmieć dziwnie, ale po to jest vacatio legis i rozporządzenia wykonawcze, żeby podmioty odpowiedzialne mogły dane prawo realizować natychmiast i od ręki.

          W tym kraju jest niestety ogromny problem z egzekucją istniejącego prawa, co działa wprawdzie demoralizująco, ale nie należy powyższego akceptować.
          • duch_mariana Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 20:07
            Możesz sobie łaciną sypać do woli i chwalić się swoim zapewne bardzo wysokim wykształceniem, ale problemu to nie rozwiąże. Jako człowiek związany bezpośrednio z branżą transportową powiem, że jak są braki kadrowe to się nie da. Ciężarówka ani autobus sam nie pojedzie. Tu jest wszystko fajnie, firma prywatna i zawsze jakiś kierowca się znajdzie. Ale szkoła jest państwowa i jak ma w kasie pusto, to nie zorganizuje dodatkowej opieki. Co mogła to zorganizowała, dziecko czasami ktoś odprowadzi do innej grupy czy na świetlicę, a jak nie odprowadzi, to zostaje w sali. Opiekę więc ma zapewnioną i w katechezie nie uczestniczy. Szkoła więc się wywiązała ze zobowiązań, a że masz jakąś alergię na Chrystusa, to już Twój osobisty problem, a nie szkoły. Oczywiście najłatwiej jest mieć roszczeniową postawę typu "ja i moje dziecko najważniejsze na świecie" i tylko wymagać.
            • kawka74 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 20:13
              Jako człowiek związany bezpośrednio
              > z branżą transportową powiem, że jak są braki kadrowe to się nie da.

              Rzeczywiście, problem Triss jest bezpośrednio związany z branżą transportową - trzeba przetransportować dziecko do innej sali, gdzie zajęcia ma inna grupa, a potem je przyprowadzić.
            • claudel6 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 23.12.10, 01:06
              jak nie ma na to pieniędzy, to państwo nie powinno się zobowiązywac do prowadzenia i opłacania lekcji jednej religii w tym kraju z kieszeni podatników. ok? nie ma pieniędzy na opłacenie dodatkowej kadry, nie ma religii. proste.
        • duch_mariana Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 20:20
          Wszystko się rozbija o brak środków finansowych. Co ja mogę żądać, skoro z pustego i Salomon nie naleje? Oczywiście katecheza w ramach zajęć lekcyjnych to zły pomysł. Ja miałem w salce przykościelnej i to było o wiele lepiej, bo nie było takich problemów jakie ma Triss.
          • triss_merigold6 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 20:56
            Nie widzę tu problemu finansowego tylko problem lekceważącego podejścia do praw i woli rodzica. Nauczycielka jest i może opuścić salę na kilka minut. Grupa nie zostaje samopas tylko z katechetką, która w tym czasie prowadzi zajęcia. Uczestnictwo nauczyciela w katechezie jest doskonale zbędne.
            • przeciwcialo Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 21:13
              To oddział przedszkolny, więc prawa przedszkola tu działaja. U syna zarówno na katechezie, rytmice, gimnastyce korekcyjnej zawsze jest nauczyciel. Na angielskim ( grupa łaczona) tez anglistce zawsze towarzyszy któraś nauczycielka. Nie wiem czy nauczycielka twojego syna może sobie na tę godzine wyjść z twoim synem.
              • triss_merigold6 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 21:21
                Ależ nie musi na godzinę. Wystarczy na 5 minut celem przeprowadzenia dziecka do innej sali, do innej grupy. Zresztą mnie to lotto. Istnieją woźne, może dziecko przeprowadzać np. woźna, nie zgłaszam sprzeciwu. Szkoła przyjęła do wiadomości, że dziecko w katechezie nie uczestniczy więc kwestie organizacyjne to problem szkoły.

                Zapewne należało tak prozaiczne zagadnienia jak zapewnienie opieki niekatechizowanym dzieciom, rozważać w momencie wprowadzania religii do szkół w 1992 roku. P
                Szkoły miały 18 lat na znalezienie idealnego rozwiązania.
                • przeciwcialo Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 21:24
                  Woźna nie jest w szkole od opieki ale od sprzatania. Pytanie czy swietlica jest w tym czasie czynna.
                  • triss_merigold6 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 21:34
                    Nie wiem, nie interesuje mnie to. Zapewne tak. Są też inne grupy zerówkowe. Jest biblioteka. Pracownia komputerowa.

                    Nie wiem czy się dobrze zrozumiałyśmy:
                    - ja mam prawo do nieposyłania dziecka na katechezę
                    - zgłaszam to i potwierdzam pisemnie
                    - szkoła ma obowiązek zapewnić dziecku opiekę w czasie katechezy w taki sposób, żeby faktycznie w niej nie brało udziału
                    - jak szkoła to zrobi to nie moje zmartwienie, interesuje mnie efekt końcowy
                    • przeciwcialo Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 21:38
                      No bez nerwów. Idealnie byłoby aby siedział w świetlicy. To przedszkolak i stąd problemy. Mysle że dla ucznie inaczej mozna to zorganizowac. Przedszkolak musi byc pod opieką nauczyciela wychowania przedszkolnego, ucznia klasy pierwszej może przygarnąc biblioteka np. Przedszkolaka nie bardzo mozna podesłac do innego nauczyciela. Ewentualnie inna grupa przedszkolna.
            • duch_mariana Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 22:03
              > Nie widzę tu problemu finansowego tylko problem lekceważącego podejścia do praw
              > i woli rodzica. Nauczycielka jest i może opuścić salę na kilka minut.

              Znajdź w przepisach to, że dziecko nieuczęszczające na lekcje religii musi przebywać w tym czasie w innej sali. A jak znajdziesz to egzekwuj. Jeśli nie znajdziesz, to ewentualne odprowadzanie dziecka na świetlicę i przyprowadzanie go z powrotem to tylko dobra wola nauczycieli.
      • triss_merigold6 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 18:17
        Pozwolisz, że uznam Twoją propozycję za niestosowny żart.

        Tak właśnie myślę: tworząc prawo należy zadbać o warunki jego realizacji i nie jest to mój problem tylko szkoły publicznej, finansowanej również z moich podatków.
        • bweiher Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 19:27
          Mój co prawda na religię chodzi ale specjalnie dla dzieci nie uczestniczących w naszej szkole religia jest albo na pierwszej lekcji albo na ostatniej( I klasa).
          I to rozwiązuje sprawę bo rodzice przyprowadzają dziecko godzinę później lub szybciej odbierają.
          W zerówce było podobnie.
          • triss_merigold6 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 19:33
            I kul. W grupie mojego dziecka jest 2x w tygodniu w środku dnia.
            • maggot.maggot Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 20:53
              " I kul. W grupie mojego dziecka jest 2x w tygodniu w środku dnia. "

              masakra i dyskryminacja. poszlabym na noze, albo rozwazala zmiane szkoly. ja pierdykam, co za ignorancja. domniemuje ze to szkola panstwowa?
              • triss_merigold6 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 20:59
                Naturalnie, że państwowa. Znaczy publiczna, bo za podstawówki odpowiadają samorządy i MEN oczywiście. W znakomitej większości szkół katecheza nie jest na pierwszej/ostatniej godzinie lekcyjnej więc szukanie takiej szkoły to IMO strata czasu, zwłaszcza, że musiałaby spełniać również inne warunki np. lokalizacyjne.
                • maggot.maggot Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 21:14
                  miedzy innymi z tego powodu zabralismy dzieci z panstwowego pkola - robiona nas w balona i traktowano jak frajerow. dzieci tez byly narazone na przemila, mloda pania katechetke - wiekeim wyroznijaca sie od reszty kadry. dlugofalowo innowiercy to dla szkoly problem. dlatego nie dziwie sie ze wraca z obrazkiem w kieszeni. im szybciej sie przekonwertuje, tym mniejszy problem dla nauczycieli, dyrektora etc
                  • triss_merigold6 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 21:23
                    Nienie, ja sobie poradzę tylko niekoniecznie w sposób sympatyczny dla szkoły.
                    Sorry, ale nie zaliczam się do grona innowierców, raczej do osób tzw. pozbawionych łaski wiary.
                    • maggot.maggot Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 21:25
                      triss_bezłaski

                      smile
                  • dorek3 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 23.12.10, 15:53
                    ale to nie forma własności powoduje problemy. Moi sa w społeczej; religia jest 2x w ciągu dnia. I dało się zrobić tak aby chłopcy nie uczestniczyli w zajęciach. I nawet jeszcze w tych godzinach świetlica nie działa. a problem rowiazano. Więc tylko trzeba chcieć rozwiązav rpoblem a nie zamieść pod dywan albo i to nie.
                    Popieram Triss na 120%. Trzeba egzekwować swoje prawa.

                    I również słynne zbieranie deklaracji od NIEuczęszczających to bezprawie. U nas bardzo się z tym pilnowali i deklarowała ta chętna częśc wyłącznie
        • duch_mariana Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 20:10
          Czy w tej szkole nie ma świetlicy? Pewnie jest. Czy droga od sali lekcyjnej do świetlicy jest długa, kręta, wyboista i nad przepaścią, żeby sześciolatek nie mógł jej przejść samodzielnie? W czym więc problem?
          • triss_merigold6 Bardzo prosto 22.12.10, 20:50
            W tym, że sześciolatek nie przemieszcza się po szkole sam. Zerówka jest oddziałem przedszkolnym przy szkole i obowiązują w niej takie zasady dotyczące bezpieczeństwa jak w przedszkolu. Był to jeden z warunków pod którymi m.in. rodzice zgadzali się na przeniesienie zerówek z przedszkoli do szkół. Zerówkowicze na posiłki też nie chodzą samodzielnie tylko całą grupą pod opiekę.
            W momencie gdy katechetka czy anglista przychodzą na zajęcia do sali, pani wychowawczyni jest wolna - dzieci mają zorganizowany czas i opiekę innych nauczycieli. Co oznacza, że pani wychowawczyni może zaprowadzić dziecko do innej grupy, a po tej półgodzinie przyprowadzić. Jeśli katechetka nie radzi sobie z grupą i wymaga wychowawczego wsparcia jeszcze kogoś, to jest problem katechetki, szkoły, wszystkich świętych, ale nie mój.
            • przeciwcialo Re: Bardzo prosto 22.12.10, 21:06
              Pierwszoklasiści, drugo i trzecioklasiści też nie chodza na obiady samopas.
              • kawka74 Re: Bardzo prosto 22.12.10, 21:09
                Prawda. Nawet na przerwach nie zostają sami w klasie.
                • morgen_stern Re: Bardzo prosto 22.12.10, 22:26
                  Duch mariana jak zwykle g..o wie, ale popitolić lubi tongue_out
            • duch_mariana Re: Bardzo prosto 22.12.10, 22:29
              > Był to jeden z warunków pod którymi m.in. rodzice zgadzali się na przeniesienie zerówek z
              > przedszkoli do szkół.

              No to jeżeli się sami na takie warunki, to do kogo teraz masz pretensje? Zresztą to jakieś dziwne zasady. Ja miałem zerówkę w szkole i nikt sześciolatków po szkole nie oprowadzał.

              > Jeśli katechetka nie radzi sobie z grupą i
              > wymaga wychowawczego wsparcia jeszcze kogoś, to jest problem katechetki, szkoły
              > , wszystkich świętych, ale nie mój.

              Ja bym Ci radził tak z życzliwości, żebyś za bardzo nie szumiała. Dzieciak dopiero zaczyna szkołę. Po co mu problemy i trudności już na starcie? Nauczyciele mają bardzo dużo możliwości uprzykrzenia dziecku życia i stwarzania mu problemów. Doświadczyłem tego osobiście. Stypendium dla córki poszło się bzykać, a miała dostać dofinansowanie. Nie jakieś duże pieniądze, ale jednak. I nic z tym nie mogę zrobić.
              • thegimel Re: Bardzo prosto 22.12.10, 23:21
                To spotkałeś debili a nie nauczycieli. Do głowy by mi nie przyszło żeby dziecko dyskryminować z powodu wyznania. Ale jak długo rodzice będą z konformizmu chrzcić i posyłać na religię tak długo będzie się tak działo. I dlatego chwała Triss i innym żądającym szacunku dla wolności wyznania.
                A żeby nie było, że następna wojowniczo nastawiona ateistka - jestem wierząca i praktykująca nawet. Ale nie mam najmniejszej ochoty żyć w państwie wyznaniowym.
                • duch_mariana Re: Bardzo prosto 23.12.10, 00:45
                  To o coś innego chodziło. Z wyznaniem problemów nie mamy żadnych. Natomiast jestem w stanie wyobrazić sobie problem organizacyjny w przypadku szkoły syna Triss i jej żądań, bo z takimi problemami mam do czynienia na codzień, tylko w innej branży. W szkole problem zaczyna się od ułożenia planu lekcji. Plan lekcji musi uwzględniać dyspozycyjność nauczycieli i ciągłość godzin lekcyjnych każdej klasy każdego dnia. Czasem może wyjść tak, że nie da się katechezy zrobić na pierwszych albo na ostatnich zajęciach. Z opieką problemów by nie było gdyby nie głupie przepisy. Ja nie rozumiem dlaczego sześciolatek nie może poruszać się po szkole sam. 20 czy 30 lat temu takich głupot nie było, a dzieciaki jakoś masowo nie ginęły w szkole. Ale przepis jest i szkoła musi się go trzymać. Więc syn Triss nie może sam iść na świetlicę. I pojawia się problem, bo ktoś go musi odprowadzić i przyprowadzić. Ten ktoś ma na głowie mnóstwo innych rzeczy i nie ma możliwości sklonowania się. I tak samo ja mam w pracy, zwłaszcza teraz w gorącym okresie przedświątecznym. Jak na magazynie mam 12 ludzi na zmianie, to nie przerobi się roboty dla 20. Moim zdaniem Triss powinna odpuścić. I tak jej syn dowie się o Chrystusie. I tak pójdzie swoją drogą rozwoju duchowego bez względu na jej przekonania i światopogląd.
                  • nowi-jka Re: Bardzo prosto 23.12.10, 08:32
                    jakkolwiek wkurza mnie podejscie jakoby to kontakt z kropla religi parzył i ci głosno mówiacy jacy to oswieceni i nie wierza z ta kropla kontaktu nmiec nei mogą to jednak w tym watku sa dwa problemy.
                    1) czy taka krzywda dzieje sie dziecku - tu uwazam ze niech se siedzi na tej religi
                    2) egzekwowanie praw które daje nam konstytucja - zostały pogwałcone

                    I skoro ta pani jak piszesz majaca tyle spraw na głowie moze sie skolonowac dla jednego dziecka z ADHD to dlaczego tego wyjatku nei robi dla dziecka Triss??

                    (triss ze stwierdzeniem ze syn nie ma wybierac sobei swojej sciezki w zyciu i swojego zdania bo jedyny słuszny swiatopoglad to ten który ona wyraza rozsmieszył mnei do granic mozliwosci to jednak nie neguje ze ma prawo wymagac od przedszkolanki 5 min dla swojego dziecka na odprowadzenie na swietlice, zwłaszcza ze moze to zrobic katachetka skoro sama nie chce zostac z tym trudnym dzieckiem)
                    • duch_mariana Re: Bardzo prosto 23.12.10, 13:57
                      > I skoro ta pani jak piszesz majaca tyle spraw na głowie moze sie skolonowac dla
                      > jednego dziecka z ADHD to dlaczego tego wyjatku nei robi dla dziecka Triss??

                      Bo potrzeby z definicji mają wyższy priorytet, niż fanaberie.
                      • thegimel Re: Bardzo prosto 23.12.10, 14:50
                        Czyli zaliczasz się do tych, dla których niechęć do przymusowego nawracania jest fanaberią? Gratulacje.
                  • kropkacom Re: Bardzo prosto 23.12.10, 08:33
                    Takie instytucje jak szkoła publiczna mają obowiązek sobie z tym, że syn Triss nie chodzi na religię, poradzić. Poradzić tak aby to do czego się zobowiązały było zrobione. I nie ma co się litować i załamywać rączek.
                    • duch_mariana Re: Bardzo prosto 23.12.10, 13:55
                      Ale przecież szkoła sobie radzi. Tylko Triss stwarza w tym momencie problem, którego nie ma i każdy rozsądny urzędnik w kuratorium ją spuści.
                      • thegimel Re: Bardzo prosto 23.12.10, 14:25
                        Po ostatnich sprawach, które Polska i Włochy przegrały w Strasburgu podejrzewam, że mogą potraktować ją całkiem poważnie.
                  • kawka74 Re: Bardzo prosto 23.12.10, 08:53
                    Może czas wyściubić nos poza bazę transportową w głębokich Bieszczadach? Świat jest trochę większy i ciekawszy, niż Twój magazyn.
                    Widzę, że należysz do grupy ludzi, którzy pod pozorem dbałości o kadrę szkolną wolą się nie wychylać z tłumu i nie egzekwować swoich praw, żeby nie dostać po nosie. Ale babscy królowie bywający na eMamie z reguły do odważnych nie należą.
                    • duch_mariana Re: Bardzo prosto 23.12.10, 13:52
                      > Widzę, że należysz do grupy ludzi, którzy pod pozorem dbałości o kadrę szkolną
                      > wolą się nie wychylać z tłumu i nie egzekwować swoich praw, żeby nie dostać po
                      > nosie.

                      A co ja mogę wyegzekwować? Jak wszyscy zaczną wszystko egzekwować, to za chwilę podatki będą sięgać 70%, bo skądś trzeba brać pieniądze na spełnienie wszystkich roszczeń. Świetnie to widać na przykładzie mojego podwórka. Jak popada, to chodnik nieodśnieżony i jezdnia nieodśnieżona. Nieodśnieżone, bo dozorca sam sobie nie poradzi. W takiej sytuacji ludzie powinni w czynie społecznym złapać się za szufle i powywalać śnieg z jezdni i chodników na trawniki. Ale przecież nikt sobie hrabiowskich rączek szuflą nie pokala, tylko wysmaruje donos na leniwego dozorcę. Wspólnota może zatrudnić ludzi do odśnieżania, może nawet zakupić miniciągniczek, ale czynsze wzrosną, bo pieniądze nie biorą się znikąd. Nikt rozsądny na to się nie zgodzi. Więc dalej jest problem i wszyscy się czepiają dozorcy brnąc po kostki w śniegu. Ze wszystkim tak teraz masz. Tylko roszczenia, żądania, wszyscy mają same prawa, tylko robić nie ma komu.
                      • kawka74 Re: Bardzo prosto 23.12.10, 19:41
                        Tyle że wyegzekwowanie tego akurat prawa, o którym się mówi, NIE generuje kosztów. Generuje jedynie konieczność wykrzesania odrobiny dobrej woli i podniesienia dupy z krzesła na kilka minut. Rozwiązanie problemu postawionego przez Triss leży całkowicie w gestii szkoły, tylko szkoła musi chcieć i nic więcej.
                        Mam wrażenie, że wątek służy Ci nie tyle do wymiany poglądów, ile do odreagowania jakichś własnych frustracji.
                  • triss_merigold6 Zaraz, zaraz 23.12.10, 09:23
                    Nie mam amnezji, kończyłam podstawówkę w PRL i wówczas zerówki były w przedszkolach. To raz. Przeniesiono je do szkół w związku z reformą i obniżeniem wieku szkolnego m.in. po to, żeby zwolnić w przedszkolach miejsce dla cztero i pięciolatków.

                    Moje dziecko nie jest chronione przed wiedzą na temat postaci historycznych czy wiedzą na temat podstaw kultury judeochrześcijańskiej. To dwa. Pisałam kilkukrotnie, że co roku chodzimy z dzieckiem do Teatru Polskiego na "Pastorałkę" - 3 godzinny spektakl w stylu ludowym, z przedstawieniem Zwiastowania, podróży do Betlejem, narodzin Jezusa, rzezi niewiniątek, ukarania Heroda itd. Dziecko ma czytane baśnie z motywami religijnymi, "Klechdy Polskie" itd. i pewne pojęcia nie są mu obce. W szkolnych Jasełkach, qrde, bierze udział i też nie mam nic przeciwko.

                    Wielokrotnie pisałam również, że nie mam nic przeciwko religioznawstwu - nauce o różnych systemach religijnych świata. Mam natomiast mnóstwo zastrzeżeń do katechezy w szkole czyli przekazywania zasad jednej jedynej wiary jako wyłącznie słusznych i prawdziwych.
                    • attiya Re: Zaraz, zaraz 23.12.10, 11:04
                      jakoś tak wyjątkowo raz się nie zgodzę, jesteśmy w bardzo podobnym wieku, zerówki już wówczas bywały w szkołach, moja mama chciała mnie nawet do niej przenieść - ale - to jednak były wyjątki - na osiedlu gdzie mieszkałam były 3 szkoły ale tylko w mojej była zerówka.
                    • duch_mariana Re: Zaraz, zaraz 23.12.10, 14:04
                      No to o co w końcu chodzi? Że przez bierne uczestnictwo w katechezie przyjmie katolicyzm za jedyną słuszną drogę? Nie bój się. 14 lat czynnej katechizacji nie zrobiło ze mnie moherowego bereta, ani obrońcy krzyża, ani nawet katolika. Dla mnie liczy się Chrystus i Jego nauka, a nie sztuczne podziały. Też jestem zwolennikiem katechezy w salce katechetycznej przy kościele. Miałem i w salce i w szkole i naprawdę lepiej i fajniej było w salce. Była osobna grupa, której zależało, żeby na katechezie być i była zupełnie inna atmosfera i warunki do nauki.
              • thegimel Re: Bardzo prosto 22.12.10, 23:22
                Za naszych czasów to w szkole religii raczej nie było, więc nie ma porównania.
    • lolinka2 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 22.12.10, 22:56
      triss, dobra rada doswiadczonego czlowieka: szukaj nowej szkoly, bo w tej skoro "niedasie" to masz juz na bank do konca 6 klasy potomka latke rodzica-pieniacza i "tej pani w sekretariacie nie obslugujemy" a na dziecku odbic sie to moze (btw, napisz moze ktora to ze stolecznych szkol, bedzie wiadomo, skad uciekac...). Mam b. podobne przejscia z jedna ze szkol srodmiejskich, gdzie wprawdzie katecheza ok, ale reszta rzeczy (zalecenia PPP) to byly takie "niedasie" wlasnie. Zabralam dziecko - i ona odzyla, i my razem z nia. A podejscie obecnej szkoly - roznica kalibru niebo a ziemia.
      • triss_merigold6 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 23.12.10, 09:27
        Rozważę to. Zasadniczo szkoła mi się podoba, dla klas 1-3 i 4-6 jest bardzo dużo zajęć dodatkowych w ramach świetlicy, ma super nowoczesne zaplecze sportowe, jest przytomna psycholog szkolna, wyniki jak na Pragę szkoła ma przyzwoite, syn chodzi do zuchów (ładnie działająca drużyna harcerska). Inne atuty to oczywiście odległość - rzut beretem od domu i to, że wszyscy koledzy z przedszkola i osiedla tam chodzą.
        I ta etyka w planie dla starszych klas wyglądała pozytywnie.
        • an_ni Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 23.12.10, 09:57
          trzeba isc do dyrekcji, nie ma bata.
          dziekuje ci za ten watek, za 2 lata bede miala podobne problemy zapewne uncertain
          ale nie ugne sie pod "niedasiem"
        • lolinka2 Re: Niedasię, no niedasię grzecznie 23.12.10, 17:12
          ja z perspektywy bojów w zerowce i 1-2 klasie nauczylam sie nowych kryteriow doboru DOBREJ szkoly:
          1) idzie sie bez zapowiedzi pogadac z dyrektorem - jesli przyjmie ma plusa, jesli nie potraktuje jak intruza i poswieci uczciwie czas, ma drugiego plusa, jesli w trakcie rozmowy wykaze sie wiedza pedagogiczna - 3ci plus, jesli ma pomysl na moje konkretne dziecko - najwiekszy plus
          2) rozmowa z psychologiem szkolnym - podejscie (unikac warto "bo ja 20 lat pracuje w szkole i wiem wszystko"), pytanie czy ma pomysl na konkretne dziecko, jaki ma stosunek do rozszerzania programu etc.etc.
          3) rozmowa z wychowawca - ma byc BABA Z JAJAMI (cytuje za corka pierworodna), i nie beton - otwarta na nowe pomysly (uwaga na panie typu Pies_Z_Reklamy_Mastercard czyli takie co kiwaja glowa mechanicznie a w oczach tesknota za rozumem!!!). Przez babe z jajami rozumie sie pania co sobie nie da wejsc na glowe (zwlaszcza jesli potomek tak wyszczekany jest jak ty), ma pomysl na klase, na zajecia etc.

          zajecia dodatkowe i przyleglosci, A ZWLASZCZA etyka (ktora czesto wyglada jak lekcje historii filozofii dla SP, czyli gledzenie nudne) to drugorzedna sprawa, bo mozna je we wlasnym zakresie obsluzyc rownie skutecznie... baza sportowa - w sumie baseny sa w miescie, MOSIR dziala cala siec....

          a dziecko ma psychike sztuk jedna... i szkoda ja nadwyrezac w takim wieku. Durna szkola natomiast chocby cudnie wyposazona (ta z ktorej mloda zabralam miala sale do SI, swietlice osobna dla kazdej klasy 1-3, fachowe boisko, dla zerowki male kible, plac zabaw etc, niewiele oddzialow ogolnie milo i kameralnie MIALO byc) potrafi te psychike zdeptac... i naprawde nawet najbardziej walczacy rodzic, swiadomy, asertywny etc moze sie w tylek cmoknac, bo zrobi swoje, ale szkola ma przewage - opiekuje sie dzieckiem przez kilka godzin dziennie i spora mozliwosc zorania go z tej opieki wynika.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka