Karmię 5,5 miesięczną córę i starszą 2,3 lata. Starsza do niedawna
dostawała pierś rano i wieczorem. Ponieważ jednak młodsza zjada
coraz więcej, poczułam się osłabiona i już nie daję rady. Starsza
jak się przysysa, to wypija maksimum mleka. Dlatego postanowiłam
zrezygnować z rannego karmienia starszej. Przygotowywałam ją 2
tygodnie, tłumaczyłam i jak przestałam podawać pierś, od razu
zaakceptowała ten fakt i prosiła o picie zamiast piersi.(Dodam,że
starsza jest niestety zazdrosna o młodszą i o "cycusie"). Niestety
młodsza boleśnie ząbkuje i po ciężkiej nocy, nieprzytomna z
niewyspania na pytanie i miauczenia małej o pierś (byłam tak
nieprzytomna, że nawet nie poprosiłam męża, by nalał małej pić - sam
też jej nie słyszał, zrobiłam błąd i dałam jej pierś). Oczywiście
później tłumaczyłam, że to tak wyjątkowo. Niestety znów minęły 2
tygodnie, a mała urządza wręcz histerie z powodu nie dostania
piersi, budzi wszystkich (śpimy w 1 pokoju, my z młodszą na dużym
łóżku, starsza ma przystawione łóżeczko do naszego i zdjęte
szczebelki). Najbardziej żal mi młodszej,, która nacierpi się, zanim
zaśnie, sen ma czasem też ciężki, a ten mały wyjec ją budzi. Gdybym
dawała radę, to karmiłabym starszą rano jeszcze do wakacji, ale nie
daję. Nie mogę starszej uspokoić, nie da się przytulić, pogłaskać,
jakieś formy przekupstwa nie skutkują - z resztą budzi się wcześniej
niż zwykle, widzę, że jeszcze dospała by trochę, ale płacz ją
całkowicie rozbudza. Jestam już bardzo zmęczona i zestresowana tą
sytuacją (odstresowuje się dziś - czytając forum

. Bardzo proszę o
pomoc, o sposoby, by mała nie płakała tak strasznie, jak skutecznie
i w miarę bezboleśnie pomóc jej się pożegnać z porannym karmieniem.
Zaznaczam, że nie mamy możliwości spania w osobych pokojach, czy
przestawieniu łóżeczka, nad ranem też zazwyczaj jestem z małymi
sama. Jutro tu zerknę, idę spać, bo padam