Dodaj do ulubionych

Dzieci a brak czasu

10.01.11, 17:19
Sama jeszcze nie mam dzieci, właśnie się staramy, stąd to moje pytanie do was. Napiszcie mi, proszę, czy jak się ma małe dzieci, takie powiedzmy 2-6-letnie, to naprawdę nie ma się czasu na cokolwiek poza nimi i pracą?

Pytam, bo mam wokół siebie dwie kobiety (siostrę i przyjaciółkę), których naczelnym argumentem jest "nie mogę, bo mam dzieci". Osiąga to stany ekstremalne - np. siostra nie mogła załatwić pewnej naszej wspólnej urzędowej sprawy, bardzo ważnej dla nas obu, od 3 miesięcy, "bo ma dzieci". W związku z tym w zeszłym tygodniu ja się wybrałam do jej miasta (kilkaset km od miejsca, w którym mieszkam) i tę sprawę załatwiłam. Po czym odkryłam, że urząd jest 15 minut piechotką od jej miejsca pracy. Nosz k... jak można nie znaleźć takiej odrobiny czasu? Żeby to był tylko ten jeden raz...

Dzieci są u niej argumentem na wszystko - na to, że nie może nic załatwić, że nie można z nią rozmawiać przez telefon przed 11 wieczorem (wcześniej ma czas tylko dla dzieci), że nie może nigdzie pojechać. Masakra.

Moja przyjaciółka ma to samo. Właśnie dziś mi obwieściła, że są chorzy - ona i jej dwoje dzieci - ale ona to się pewnie jutro nie położy nawet na 5 minut, bo dzieci jej nie dadzą. Ja mam wyobrażenie, że jeśli byłabym chora z dziećmi, to załadowałabym je razem ze mną do jednego łóżka, czytałabym książeczki albo oglądalibyśmy razem tv i jakoś dałoby się przeżyć.

Zakładam, że się mylę, mam idealistyczne wyobrażenia i jak już urodzę, to przeżyję szok. Może one mają rację, może naprawdę mając dzieci, nie ma się na nic czasu?
Obserwuj wątek
    • mim288 Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 17:25
      mam dwoje dzieci i czas na różne rzeczy. Zależy, co kto wybiera, czy chce mieć czas dla siebie, czy świetna wymówkę dla nicnierobienia.
      • najma78 Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 17:37
        Wszystko zalezy od nas samych, jesli chcemy po urodzeniu dziecka/dzieci przeobrazic sie w tzw. kury domowe, przestac byc soba a zaczac byc tylko matkami/zonami/konkubinami, ktore nie maja czasu na nic oprocz dzieci, obiadkow, prasowania, prania, sprzatania to mozemy, to nasz wybor i nikt kobiet do tego nie zmusza. Warto pamietac, ze dzieci sa wspolne i przewaznie kobiety maja partnerow wiec obowiazki dziela. Dzieci mozna ze soba zabrac do urzedow, na zakupy, nawet na fitness jesli to konieczne, a mozna tez tak wszystko zaplanowac i zorganizowac aby starczylo czasu na wyjscia bez dzieci, na hobby, wlasne sprawy i przyjaciol. Kiedy ja nie mam czasu to mowie, ze to przez prace zawodowa a nie przez dziecismile
    • ola Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 17:30
      ja mam dwoje w wieku 1-4 i na prawde nie mam zbyt wiele czasu.
      A co do załatwiania - kiedy nie mam ich z kim zostawić, nie ruszam się nigdzie dalej niż park lub plac zabaw. Zwykłe zakupy na bazarku czy poczta to z nimi horror.
      Jedna się drze, druga ucieka, szybko się nudza, więc stanie w kolejkach to mordega nie tylko dla mnie ale i dla współstaczy. I nawet najmniejsza głupota trwa wieczność, bo na pewno zanim dojdziemy, trzy razy bedzie przerwa na siusiu, dwa na soczek, i raz na huśtawki.
      • a.va Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 17:36
        Nie, nie wyobrażam sobie, żeby chodziła do urzędu z nimi, ale wyobrażam sobie, że jak ma się bardzo ważną sprawę do załatwienia, to można w ciągu 3 miesięcy znaleźć 1 godzinę, kiedy da się te dzieci zostawić z mężem albo opiekunką (mają opiekunkę). Jakoś to się chyba da zorganizować. Nie wyobrażam sobie, jak to będzie, jeśli przez kilka lat mam być uwiązana i nie móc nic innego zrobić tylko: do pracy - z pracy - dzieci.
        • ola Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 17:42
          to zalezy od organizacji.
          Są kobiety obstawione babciami, opiekunkami, których mężowie są na etacie i wracają po 8 godzinach z pracy do domu.
          U tych mam wszystko zależy od nich. Moga zalegać przed telewizorem albo latać na fitnes.

          Sa tez takie, które nie mają opiekunek, babć i pomocnych sąsiadek, a męzowie prowadza firmy i wracają do domu po nocy ledwo żywi.
          Dla takich pójscie do urzędu i załatwienie jednego papierka może być problemem.
          Nie wiem, do której grupy naleza twoje znajome. Ja naleze do tej drugiej i znalezienie chwilki czasu tylko dla mnie jest dużym problemem, bo cały dzień jestem z dziećmi sama.
          Tez daję radę - chodzę na gym z dziećmi i do kina na seanse dla mam. Ale bez dzieci nie bywam praktycznie nigdy.
        • cel55 Re: Dzieci a brak czasu 11.01.11, 09:11
          Autorko wątku, czy zaproponowałaś kiedyś siostrze albo koleżance, że zostaniesz z ich dziećmi, żeby mogły po prostu SAME wyjść do sklepu?
        • franczii Re: Dzieci a brak czasu 11.01.11, 09:16
          A wyobrazasz sobie, ze przez kilka lat nie pracujesz i masz ciagle jakies dziecko od rana do wieczora?big_grin
    • marzeka1 Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 17:36
      Gdy moje dzieci były małe, nie miałam tak.
    • koza_w_rajtuzach Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 17:39
      Jeśli się ma kogoś kto może zaopiekować się dziećmi, to się ma czas, a jak się nie ma nikogo takiego, to wolnego czasu też się nie ma. Akurat ja różne sprawy urzędowe załatwiam z dziećmi, dla mnie to nie problem. Skoro można z dziećmi pójść do sklepu, to i do urzędu, prawda? Jeśli są normalne, to nie powinny tam zrobić żadnej rozróby, a nawet jeśli chwilę pomarudzą, to nic im się od tego nie stanie.

      A co do choroby, to przy dwójce małych dzieci nie da się odpocząć. Nawet jeśli są chore, to zwykle i tak rozsadza je energia. Ogólnie dzieci po leżącej mamie lubią skakać, wkładać jej palce do oka itd., a nawet jak nie skaczą i sobie zaśniesz, to zaraz słyszysz "a mamo, zrobisz mi kanapkę", albo jakieś inne gadanie czy brzęczenie nad uchem. Małe dziecko nie potrafi zrozumieć tego, że mama jest zmęczona i potrzebuje spokoju, a przynajmniej moje nie potrafią.
      • a.va Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 17:44
        O rany, to znaczy, że na czas choroby biedna mama powinna mieć opiekunkę do dzieci? To mnie nie pocieszyłaś big_grin
        • dorota.alex Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 17:49
          Po prostu jak się już jest mamą to się przestaje chorować smile
          • shellerka Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 17:56
            dokładniesad u mnie trzy takie nie odleżane przeziębionko grypy skończyły się masakrycznym zapaleniem zatok, ale nawet tego odleżeć nie mam jak - antybiotyk, witaminki i jedziemy dalej wink
            • i_love_my_babies Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 22:43
              o tak, od kiedy mam dzieci, przestałam chorować (7 lat jużwink)
              po prostu nie mogę nawet marzyć o położeniu się do łóżka...
              ale generalnie czasu dla siebie trochę udaje mi się wygospodarować, najczęsciej wieczorami, raz w tygodniu chodzę na angielski, lubię poczytać - mam dwoje dzieci, 1,5 roku i 6 lat
        • ola Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 17:50
          oj fajnie by było.
          Moje dzieci w chorobie maja dwa stany - b. wysoka temperatura, kiedy płaczą, nie schodzą z rąk, trzeba je cały czas nosić, przytulać, nie mogą spać, budza się co 5 minut nawet nocą.
          Druga faza wystepuje po podaniu Nurofenu. Wtedy goraczka spada natychmiast, zaczyna się ganianie po domu, kłótnie, rzucanie zabawkami, bitwa o to, która bedzie jeździła po korytarzu na rowerku, a która skakać na skakance.
          Na moje chorowanie nie ma mozliwości. Czasem, jak juz jest ze mną bardzo źle, czasem przyjedzie moja mama, żebym ja się mogła zdrzemnąć ze dwie godziny i nie musiała gotowac obiadu.
          • katia.seitz Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 17:58
            - Moje dzieci w chorobie maja dwa stany - b. wysoka temperatura, kiedy płaczą, ni
            > e schodzą z rąk, trzeba je cały czas nosić, przytulać, nie mogą spać, budza się
            > co 5 minut nawet nocą.
            > Druga faza wystepuje po podaniu Nurofenu. Wtedy goraczka spada natychmiast, zac
            > zyna się ganianie po domu, kłótnie, rzucanie zabawkam

            Jezu, jak ja to dobrze znam smile Albo przytulanie i noszenie płaczącego biedaka z wysoką gorączką, albo uspokajanie małego szaleńca, który nie chce zrozumieć że przy ostrej infekcji nie należy skakać po meblach smile
          • mim288 Re: Dzieci a brak czasu 11.01.11, 13:54
            Moje dzieci potrafią zrozumieć zeby po nie nie skakac, generalnie w pewnej części dzieci robią to, na co im sie pozwala i zależnie od postawy rodziców są mniej lub bardziej masakryczne dla tych rodziców i otoczenia.
        • najma78 Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 17:53
          a.va napisała:

          > O rany, to znaczy, że na czas choroby biedna mama powinna mieć opiekunkę do dzi
          > eci? To mnie nie pocieszyłaś big_grin


          A czemu nie? Jesli jest naprawde chora i nie moze zajac sie dziecmi to powinna.
          Ktos tam wspomina, ze z dziecmi jest caly czas, bo maz pracuje do pozna, ja nie mam ani babc, ani stada cioc a ni nikogo do pomocy, maz wraca dopiero po 17, a czesto pozniej bo jeszcze cos tam musi zalatwic, pracuje i zawsze pracowalam, zeby miec czas dla siebie np. gdy bylam na macierzynskim, to zatrudnialam 2 razy w tygodniu opiekunke lub na 2 dni w tygodniu oddawalam dziecko do przedszkola. Potrafilam zorganizowac sobie czas.
        • koza_w_rajtuzach Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 17:57
          wink)
          Nie zawsze jest tak źle. Małe dzieci śpią w dzień, więc można z nimi leżakować wink. Problem jest dopiero jak przestają spać w ciągu dnia wink).
          Ostatnio byłam chora, bez siły, zziębnięta ,bez chęci do życia. Z tego wszystkiego położyłam się na sofie i zasnęłam, a po chwili obudziło mnie wsadzenie mi patyczka od cymbałków do ucha. Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam przeuroczy uśmieszek niespełna dwulatka tongue_outPP. Natomiast jak położę się gdy młodsze dziecko drzemie w dzień i 5-latka teoretycznie może się sobą zająć, to i tak zawsze się okazuje, że ma jakieś ważne sprawy, bo nagle jej się zachciało herbatki i to jest tak ważne, że poczekać nie może i ogólnie zawsze ma mi dużo ważnych spraw do powiedzenia wink).
        • krokre Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 18:29
          a.va napisała:

          > O rany, to znaczy, że na czas choroby biedna mama powinna mieć opiekunkę do dzi
          > eci? To mnie nie pocieszyłaś big_grin

          No niestey jak zacznie chorowac jedno to zaraz zacznie drugie i szpital domowy murowany i 2 tyg siedzenia. Jak sie ma dobre uklady w pracy to szef krzywo patrzył sie nie bedzie jak mama wezmie wolne a jak sie nie ma układów to należy mieć pod reka taka nianie w razie "w"
          • krokre Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 18:31
            Nie doczytałam że chodzi o chora mame tongue_out
            • koza_w_rajtuzach Re: Dzieci a brak czasu 11.01.11, 05:07
              no, ale to chyba nie zawsze tak jest z tymi chorobami, że jedno od drugiego łapie. U mnie tylko raz tak było, ponad rok temu, że dwójka była jednocześnie chora.. i mam to szczęście, że nigdy nie choruję razem z dziećmi. One się ode mnie nie zarażają, a ja od nich się nie zarażam. Jakoś jesteśmy na siebie uodpornieni.. Natomiast wspólne chorowanie to naprawdę musi być koszmar, szczególnie jak dziecko marudne, płaczące, trzeba nosić, przytulać, a tu sama opadasz z sił..
        • edit38 Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 18:49
          a.va napisała:

          > O rany, to znaczy, że na czas choroby biedna mama powinna mieć opiekunkę do dzi
          > eci? To mnie nie pocieszyłaś big_grin

          Dobrze byłoby mieć takową a nawet dwie jedna do dzieci a drugą do sprzątania i gotowania smile
          Niestety większość matek w czasie choroby musi zająć się swoimi pociechami, sprzątnąć i ugotować. Wiele z nich dodatkowo jeszcze w czasie choroby do pracy chodzi.
        • daga_j Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 23:21
          Ja już to kiedyś pisałam, ale mnie rozśmieszyłaś to powtórzę:
          Jestem mamą dwójki, niepracującą. I teraz sytuacja - jak mąż jest chory to bierze chorobowe z pracy, wiadomo i jest w domu. Może się położyć, z domu nie wychodzi, bo przecież jestem ja. Zaprowadzę dzieci do przedszkola, szkoły, zrobię zakupy, nawet mam ułatwienie, bo jeśli trzeba po południu wyjść po coś jeszcze to przynajmniej dzieci zostają z tatą w domu, nawet jeśli on nic nie robi bo jest chory to nadzór sprawuje. A sytuacja jak ja jestem chora: nie muszę brać zwolnienia, bo i tak nie pracuję, mąż nie bierze zwolnienia na mnie bo bez sensu, nie przysługuje na chorą żonę, bezrobotną prawda? Więc mąż idzie normalnie do pracy a ja chora odprowadzam dzieci do przedszkola, szkoły, zakupy zrobię, wstawię pranie, ugotuję, no bo KTO to zrobi? Pochorować to sobie mogę od 18:30 do wieczora, na szczęście jak źle się czuję to oczywiście mąż po pracy zajmie się wszystkim, położy dzieci spać, nie ma problemu, ale wiecie jakie to zdrowienie gdy cały dzień się było na nogach i załatwiało normalnie sprawy "no bo kto?".. Ech smile
          • shih-mo Re: Dzieci a brak czasu 11.01.11, 13:45
            Dokładnie tak jak napisałaś : )
            Mam jedno 5-letnie dziecko i jeszcze teraz nie mam możliwości poleżeć dłużej niż 10 minut jak źle się czuję. Zawsze znajdzie się powód żeby mamę obudzić i zmusić do wstania.
            Także dziecko to mnóstwo wyrzeczeń ale jednocześnie mnóstwo radości. Bez dziecka życie byłoby puste. Nie wyobrażam sobie, nie mieć swojego urwisa : )
    • shellerka Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 17:40
      powiem tak: mnie się zawsze wydawało, że jak będę na urlopie wychowawczym, to będę mieć mnóstwo czasu - bo przecież cały dzien z dziećmi w domusmile

      problem polega na tym, ze dziecko czesto ogranicza nas na takie zasadzie, ze nawet jeśli się przy nim niczego akurat nie robi, to ono krzyczy, rzuca zabawkami w drugie dziecko, próbuje wejść na krzesło, próbuje zeskoczyć ze schodów. generalnie trudno jest się na czymś innym skupićsmile chociaż nie mowię, że się nie da.

      jeśli chodzi o chorowanie - moje dzieci leżeć nie chcą. i trzeba ich pilnować i wiecznie mówić, żeby nie biegały, nie krzyczały. generalnie jak jestem chora, to niestety położyć się mogę dopiero jak mąż jest w domu, bo ktoś dzieci pilnowac musi. a pod kołderką z mamusią wyleżą z 30 minut maks. przy czym czytanie książki na głos z taką powiedzmy anginką do najprzyjemnijeszych nie należysmile

      ja jestem z tych, co to dziecko nie przeszkadza zanadto w zyciu. tzn. potrafię się zorganizować, ale wiem, że nie każdy lubi z dzieckiem na ręku po urzędach biegać.
    • iwles Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 17:50

      > Ja mam wyobrażenie, że jeśli byłabym chora z dziećmi, to
      > załadowałabym je razem ze mną do jednego łóżka, czytałabym książeczki albo oglą
      > dalibyśmy razem tv i jakoś dałoby się przeżyć.


      no nie wiem, czy ci już teraz zburzyc ten idylliczny obrazek, czy poczekac aż sama dojdziesz do wprost przeciwnych wniosków tongue_out
      • iwoniaw Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 18:11
        Też mi się w oczy rzuciło to czarowne przekonanie, że np. z takim bolącym gardłem i gorączką, to człowiek nic, tylko by czytał na głos big_grin Prawda jest taka, że jeśli mam dzieci pod opieką i nikogo, kto by chociaż je dozorował i w razie konieczności mnie obudził, to w ogóle nie ma sensu się kłaść.

        Co do meritum wątku: tak, mając bardzo małe dzieci albo się człowiek nimi zajmuje osobiście, albo ma do tego ludzi, albo sam się prosi o nieszczęście, po którym w wątku na 2345654 postów 99% zapyta (słusznie) "gdzie byli rodzice?".

        Co do urzędu: ja tam chodzę z dziećmi wszędzie, gdzie potrzebuję. Wrzuć jednak w wyszukiwarkę "dziecko na poczcie/ w markecie/ w restauracji/ na imprezie plenerowej/ w kościele" itp., a po przeczytaniu tych setek pełnych "zrozumienia" i "życzliwości" postów zastanów się, czemu niektóre wolą tego jednak uniknąć...
      • mgd3 Re: Dzieci a brak czasu 11.01.11, 09:26
        Też mnie najbardziej ubawił ten idylliczny obrazek big_grin
        Leżę sobie chora, z gorączką z dwójką chorych dzieci w łóżeczku i radośnie czytamy książkę.
        I na pewno nie wygląda to tak, że ja ledwo żywa z gorączką mam ochotę tylko spać i nie mam siły nic mówić, a tu jedno wdrapuje się na mnie bo chce skakać po mamusi, drugie już dawno zwiało z łóżka i wyyyyje przy drzwiach 'mamo pić mamo pić' albo 'mamo zrób mi kanapkę' albo 'mamo ja chcę TAM iść się bawić'. i ogólnie dwójka chorych dzieci na pewno nie jest rozmarudzonymi potworami, bez przerwy wpadającymi w histerię - bo źle się czują i jest im ciężko i nieszczęśliwie, tylko parą grzeczniutkich aniołków, które będą słodko leżały i się przytulały do biednej, chorej mamusi big_grin
      • mim288 Re: Dzieci a brak czasu 11.01.11, 13:57
        A ja tak właśnie robię i jest OK, więc może wcale nie trzba burzyć idyllicznego obrazka.
        • iwles Re: Dzieci a brak czasu 11.01.11, 16:05

          nawet jak masz chore gardło i mówic nie możesz ?
          gratuluję smile
    • katia.seitz Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 18:02
      Ja ci powiem a.va tak:

      ostatnio mały pojechał do teściów na trzy dni.
      Czułam się jak na niesamowicie relaksującym urlopie. I to pomimo tego, że pracowałam.
      W sobotę na przykład wyspaliśmy się do oporu - Boże, co za rzadki i niesamowity luksus!
      Potem siedziałam sześć godzin za komputerem i pracowałam - luzik, czysty relaks, kiedy nikt nie woła "mama" i nie ciągnie cię za rękę, aby oderwać cię od pracy i zagonić do wspólnej zabawy.
      Sprzątanie mieszkania, gotowanie - też miły przerywnik od pracy przy kompie.

      A o 21 usiedliśmy razem z mężem zrelaksowani i obejrzeliśmy wspólnie film...
      To był piękny dzień. Czułam się wypoczęta jak rzadko, choć w sumie parę godzin pracowałam wink

      Muszę powiedzieć, że włącza mi czasem się nietolerancyjne i ciasne myślenie: "Jakim cudem ona mówi, że na nic nie ma czasu, skoro nie ma dzieci?" smile

      Powiem jeszcze, że przez ostatnie kilka miesięcy bardzo intensywnie zawodowo pracowałam, a moje dziecko niestety zasypia koło północy. Tak więc w ciągu dnia nie mam wcale czasu na relaks bez dziecka.
    • marghe_72 Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 18:03
      w moim przypadku to bylo raczej 0-3 lata

      od 3 roku życia dziecięcia mam luuuuz smile
    • jul-kaa Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 18:10
      Moja znajoma myślała podobnie, ale o rodzicach niemowląt: no dlaczego nieumyte włosy? Dlaczego niewyspana? Przecież takie niemowlę to głównie śpi, można wszystko: spać, wypróbowywać nowe fryzury, relaksować się przy komputerze, filmie, książce. I tak w głębi duszy troszkę pogardzała tymi niezorganizowanymi mamuśkami. Aż sama urodziła córkę... Dziecko wymagało maksimum czasu, opieki, dziewczyna była wiecznie umordowana, zmęczona, wypompowana, z tłustym lokiem nad czołem. Ile się w myślach naprzepraszała za wcześniejsze myśli, to tylko ona sama wie smile
      Dla kontrastu: moje dziecko przez pierwsze pół roku było anielskie - spokojne, wesołe, dużo spało, prawie zawsze pogodne i wyluzowane. Mogłam robić co tylko dusza zapragnie - spać, pracować (w domu), wylegiwać się itd. Teraz jest za to strasznie (syn ma 9 m-cy)...

      Jednym słowem: dzieci są różne i rodzice są różni: różnie radzą sobie z obowiązkami wynikającymi z posiadania potomstwa.
    • jo-asiunka Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 18:17
      E tam. Zależy od podejścia. No jeśłi codziennie myje podłogi, to może i nie ma czasu, chociaż jak ktoś bez dzieci codziennie myje podłogi, to pewnie też czasu nie ma...
      Można iść na kurs, można jeździć rowerem, można czytać książki, zapraszać gości, zwiedzać, mąż zrobił kurs paralotniowy i lata...
      Najbardziej brak mi wyjść tylko z mężem, bo jak się nie ma babci na miejscu, to trochę trudno wyskoczyć we dwoje do kina albo do teatru. Do teatru chodzę sama albo z koleżankami, a do kina z mężem, jak jesteśmy u moich rodziców albo oni u nas. Tż się da.
    • naomi19 Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 18:20
      Matki, które napiszą, że mają tyle czasu co przed urodzeniem dziecka albo kłamią albo dzieckiem się nie zajmują.
      Oczywiście przybywa obowiązków. Jednak jeśli masz pomocnego męża i potrafisz zorganizować sobie i dzieciom czas, to (prawie) wszystko jest do zrobienia. życie się nie kończy, tylko zmienia.
      I bardzo dobrze, że już teraz zakładasz, że się mylisz, brawo! Mówię bardzo poważnie. Wszystko wychodzi w praniu. Np teraz zakładasz, że w razie choroby władujesz dzieci na cały dzień do łózka i będą tak sobie zdrowieć big_grin I na pewno sa takie dzieci, natomiast życie może Cię troszkę rozczarować. Ja też nieraz słucham mojej siostry, która nie ma dzieci, która opowiada, że ona by na to swoim dzieciom nie pozwoliła, za to by ją ukarała, a tu robię źle. Mówię jej wtedy- będziesz miała swoje to będziesz stosować własne metody wychowawcze i zobaczysz jak to łatwo i pięknie. Ja też miałam wyobrażenie, że wszystko jest kwestią "tresury" dziecka, oczywiście jeszcze przed zajściem w ciążę smile Teraz wiem, że to nieprawda. A co do siostry- nie jest to żaden problem przy zdrowej matce i zdrowych dzieciach aby odwiedzić Urzad oddalony od domu o 15 min spacerkiem-niezależnie od wieku dzieci, więc nie chodzi o to, że nie mogła, tylko NIE CHCIAŁA i to powinnyście sobie wyjaśnić, bo coś może być MIĘDZY WAMI nie tak.
      • marzeka1 Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 18:26
        O całkowity brak czasu gdy jest dziecko, mogę podejrzewać samotną matkę, bez żadnego wsparcia. W każdym innym wypadku da się życie tak zorganizować, aby ważne sprawy móc załatwić + także zadbać o siebie.
        • cel55 Re: Dzieci a brak czasu 11.01.11, 09:17
          Czasami ma się dzieci, a nie dziecko, więc proszę nie uogólniać
        • aneta-skarpeta Re: Dzieci a brak czasu 11.01.11, 11:57
          marzeka1 napisała:

          > O całkowity brak czasu gdy jest dziecko, mogę podejrzewać samotną matkę, bez ża
          > dnego wsparcia. W każdym innym wypadku da się życie tak zorganizować, aby ważne
          > sprawy móc załatwić + także zadbać o siebie.


          samotna matka bierze dzieco pod pache i wszysto zalatwia- ma wyjscie?smile

          ja jao samotna matka chodzilam tez na spotkania ze znajomymi, mialam czesc znajomych ktorzy rozumieli moja sytuacje lub/i mieli dzieci.

          chore dziecko to problem, bo wtedy jestesmy uwiazani, a reszta to westia organizacji, priorytetow etc

          oczywiscie nie da sie nic nie robic caly dzien, ale jak dziecko umie same soba sie zając to wtedy mamy pole do popisuwink
      • lukrecja34 Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 18:31
        tak naprawdę to prawie wszystko zależy od dziecka
        mój syn był aniołem.mogłam z nim pójść wszędzie i wszystko załatwić.miał anielską cierpliwość,nie urządzał scen,nie uprawiał rzutów na glebę i darcia buzi w urzędzie.
        córka jest całkowitym przeciwieństwem-płaczliwa,kapryśna,rozdarta,uparta jak kozioł a fochy,rzuty na glebę,dąsy i płacze są na porządku dziennym.do 3 r.ż. zabranie jej ze sobą do urzędu było niewykonalne.
        • ola Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 18:37

          zaraz ci powiedzą, że nie potrafisz jej właściwie wychować wink
          i gdybyś była zorganizowana, to byś dała radę.
          Ja z pierwszą córką tez mogłam wszystko. Mogłam ja zabrać wszędzie. I zabierałam.
          Teraz myśle, że jedno dziecko to wogóle nie macierzyństwo - to wakacje.
          I nawet nie muszę myć podłogi codziennie. Samo odgruzowanie podłogi z zabawek trzeba powtarzać z 6 razy dziennie. A dwójeczki juz nie tak łatwo komuś wepchnąć, żeby do kina wyskoczyć. Zwłaszca kiedy młodsze jej na piersi.
          • krokre Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 18:41
            ola napisała:

            >
            > zaraz ci powiedzą, że nie potrafisz jej właściwie wychować wink
            > i gdybyś była zorganizowana, to byś dała radę.
            > Ja z pierwszą córką tez mogłam wszystko. Mogłam ja zabrać wszędzie. I zabierała
            > m.
            > Teraz myśle, że jedno dziecko to wogóle nie macierzyństwo - to wakacje.
            > I nawet nie muszę myć podłogi codziennie. Samo odgruzowanie podłogi z zabawek t
            > rzeba powtarzać z 6 razy dziennie. A dwójeczki juz nie tak łatwo komuś wepchnąć
            > , żeby do kina wyskoczyć. Zwłaszca kiedy młodsze jej na piersi.

            Forumka własnie pisze że nie ma jeszcze dzieci więc.... nikt jej nie bedzie pouczał wink
            • ola Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 18:50
              mój post był skierowany do Lukrecji.
        • gazeta_mi_placi Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 18:49
          Może odziedziczyła charakter po mamusi big_grin
      • gazeta_mi_placi Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 18:50
        Wielka mi robota nakarmić i raz na cztery godziny pampersa zmienić.
        • madzioreck Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 18:52
          > Wielka mi robota nakarmić i raz na cztery godziny pampersa zmienić.

          Gazeta, ręce opadają, naprawdę suspicious
        • koza_w_rajtuzach Re: Dzieci a brak czasu 11.01.11, 05:20
          > Wielka mi robota nakarmić i raz na cztery godziny pampersa zmienić.

          Nie prowokuj ;P.
          Moje dzieciaki od urodzenia praktycznie nie spały i płakały z powodu kolek całe dnie, a syn dodatkowo płakał jeszcze w nocy. Jedno miało kolki równe pół roku, a drugie 5 miesięcy. Chciałabym, żeby opieka nad maluchami to była tylko kwestia nakarmienia i zmienienia pampersa co 4 godziny. Potem może było przez chwilę lepiej, ale później z kolei lęki separacyjne, całe dnie na rękach, brak możliwości wyjścia do toalety itd tongue_out.
    • krokre Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 18:27
      Jak sie ma dzieci w wieku 2-6 lat to ma sie czas na prawie wszystko - pod warunkiem że kobieta jest dobrze zorganizowana i dzieci sa w miare spokojne odpowiednio wychowane. Mam 4,5 letniego synka i wszystko dosłownie moge z nim załatwic nawet pójśc do kosmetyczki a on bedzie grzeczny pomimo że nalezy do dzieci mega ruchliwych takie jak żywe srebro, ale nauczony jest odpowiedniego zachowania. Mam tez prawie 6 mies córeczkę i dopóki jest mała czuje sie ograniczona w połowie i szczerze nie mogę sie doczekac jak będzie miała to min 2 lata i jak uda mi sie ją wychować tak jak synka to będę mogła stwierdzic że z dziećmi w wieku 2 i 6 lat mozna WSZYSTKO załatwićwink
      • krokre Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 18:37
        Dziewczyny pisały o OGRANICZENIACH a to co innego niz brak czasu. Fakt jest taki że posiadanie dzieci = ograniczenie, np we wspólnym wyjsciu z mężem do knajpki kiedy sie chce rzecz jasna bo zawsze mozna zorganizować opiekę ale spontan odpadawink
      • koza_w_rajtuzach Re: Dzieci a brak czasu 11.01.11, 05:28
        a ja myślę jednak, że to często kwestia charakteru dziecka, a nie wychowania. Ja akurat wszędzie z dzieciakami łażę i to dla mnie nie problem. Jak młodsze miało kilka miesięcy, a starsze 3 lata, to te mniejsze pakowałam w chustę, żeby np. pójść na pocztę, a jak już umiało raczkować, to wiozłam wózkiem, a potem puszczałam, żeby raczkowało sobie (u nas na poczcie nie da rady z wózkiem wjechać). Do fryzjera itp. od zawsze chodzę z dzieciakami, od ich czasów niemowlęcych. Nauczone są tego, że tak jest, więc potrafią wysiedzieć, ale w grę wchodzi oczywiście tylko ścięcie, nie ze względu na 5-latkę, która zapewne by wysiedziała cierpliwie, ale ze względu na dwulatka, który mógłby jednak nie wysiedzieć.
    • edit38 Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 18:39
      a.va napisała:


      . Ja mam wyobrażenie, że jeśli byłabym chora z dziećmi, to
      > załadowałabym je razem ze mną do jednego łóżka, czytałabym książeczki albo oglą
      > dalibyśmy razem tv i jakoś dałoby się przeżyć.
      >
      Nie każde dziecko da się załadować do łóżka. Moja np przez 3,5 roku swojego życia była kilka razy chora i tylko raz leżała w łóżku ale tylko dlatego że ta choroba to był rota wirus i strasznie ja umęczył, większość czasu przespała (popłakując i pojękując przez sen) budziła się jedynie po to aby powiedzieć że ją boli lub zwymiotować.
      Zasadniczo wszystko zależy od tego jakie kto ma podejście do życia i dziecka. Ja mam dużo mniej czasu na przyjemności/obowiązki niż kiedyś ale jesli coś muszę/chce zrobić to zawsze można sie zorganizować.
    • bacha1979 Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 18:54
      Sama jeszcze nie mam dzieci,

      Tego serio nie musiałaś dodawać- po przeczytaniu byłam pewna, że jesteś bezdzietna...smile

      Z tym załatwianiem to przegięcie, ale faktem jest, że dzieci są różne- zależy to od wieku, od charakterów dzieci, od ich wychowania, od rodziców. Bywają momenty, że dzieciak jest uwieszony na matce- moja tak miewa kiedy jest chora i bardzo źle się czuje, wtedy jestem mocno uziemiona. Z tym, że mam jedynaczkę, podejrzewam, że przy dwójce lub więcej bywa gorzej.

      Natomiast chorowanie matki gdy jest z dzieciakami, rozbawiłaś mnie tym grzecznym leżeniem i czytaniem książeczek. Jjest to możliwe, ale godzinę, nie więcej a i to nie zawsze.smile
    • triss_merigold6 Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 18:54
      Nie chcę Ci burzyć idyllicznej wizji...
      Miewam czas:
      - jak eks weźmie potomka do siebie na 1-2 dni
      - jak ja wezmę tzw. pracę w domu i wówczas ogarniam urzędowe, fryzjera, dentystę, swoje zdrowotne, moje ciuchowe zakupy
      - po 21 ale wtedy zwykle idę spać
      • tomojnowynick Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 21:20
        ja niestety mam czas na wszystko oprócz przyjemności i chwilki dla siebie. Odkąd urodził się mały nie mam chwili wytchnienia,kierat od rana do wieczora i to czasem późnego. Mąż mi nie pomaga,ciągle pracuje,w zasadzie nie ma go w domu,babcie też czasu nie mają,rodzina i znajomi daleko. Nikt mi w niczym nie pomaga. Ze wszystkim muszę sobie radzić sama: trzylatek,praca (mam sklepy internetowe) wykańczanie domu,zakupy,gotowanie,sprzątanie,prasowanie a jeszcze męża muszę obsłużyć-kanapki do pracy,obiad w słoiki. Teraz i tak pół biedy,bo odpadł ogród,czyli pielenie,sadzenie,wożenie na taczkach gruzu itp. Porządek po budowie na ogrodzie robiłam też tylko ja. Fryzjer raz na pół roku-to moja jedyna rozrywka ,nie wychodzę nigdzie,w pubie byłam od urodzin małego raz. W lecie przyjeżdżają często znajomi na grilla (mają już dorosłe dzieci) ale dla mnie żadna to rozrywka,bo muszę żarcie przygotować,pilnować małego,bo mój mąż relaksuje się przy piwie i potem jeszcze w nocy cały ten bajzel posprzątać,bo od rano muszę wstać do małego. Czasem wieczorem jestem tak wykończona,że nie mam siły zrobić sobie kolacji,tak jak teraz,zaległam przed kompem,nawet nie chce mi się prysznica wziąć...
        • ahhna Re: Dzieci a brak czasu 11.01.11, 09:49
          a jeszcze męża muszę ob
          > służyć-kanapki do pracy,obiad w słoiki. Teraz i tak pół biedy,bo odpadł ogród,c
          > zyli pielenie,sadzenie,wożenie na taczkach gruzu itp. Porządek po budowie na og
          > rodzie robiłam też tylko ja. Fryzjer raz na pół roku-to moja jedyna rozrywka ,
          > nie wychodzę nigdzie,w pubie byłam od urodzin małego raz. W lecie przyjeżdżają
          > często znajomi na grilla (mają już dorosłe dzieci) ale dla mnie żadna to rozryw
          > ka,bo muszę żarcie przygotować,pilnować małego,bo mój mąż relaksuje się przy pi
          > wie i potem jeszcze w nocy cały ten bajzel posprzątać,bo od rano muszę wstać do
          > małego.

          Jedna wielka masakra. Czemu MUSISZ obsługiwać męża i gości? I PO CO? Nigdy chyba tego nie pojmę... I przy takiej postawie twojej i męża wpakowałaś się jeszcze w dom z ogródkiem... Masakra.
          • tomojnowynick Re: Dzieci a brak czasu 11.01.11, 13:54
            nie z ogródkiem,kochana,tylko z OGRODEM-działka ma prawie pięć tysięcy metrów
            • ahhna Re: Dzieci a brak czasu 11.01.11, 16:00
              O kurde, no to masakra do potęgi piątej
    • kali_pso Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 18:59

      U mnie zdziałała zasada- im potomek bardziej samodzielny tym więcej czasu posiadam, czyli wraz z wiekiem syna czasu dla siebie przybywało.

      A to, że ludzie lubią tłumaczyć się posiadaniem dzieci? Nic nowegowink
    • kosmitka06 Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 19:01
      To zależy jaki będziesz miała "typ" dziecka.
      Ja z moją także nigdzie nie chodziłam po urzędach itp., bo zanim jeszcze gdzieś weszłyśmy była marudna, popłakiwała i zwykle bywało tak że wychodziłam zanim jeszcze coś załatwiłam.
      Niedawno zaś byłam w banku... przy drugim okienku była mama z dzieckiem ok pół roku i wiesz co dziecko nawet nie jęknęło. Siedziało cichutko bez żadnej zabawki, nie miało nic co by skupiało jego uwagę. Jak dla mnie szok bo mojej małej cuda na kiju by nie pomogły wink
      Co do rozmowy przez tel., ja też rzadko mogę. Nie rozmawiam w ciągu dnia (chyba że w pracy jak mam możliwość). W domu ciężko bo dziecko, bo kot się plącze, bo jak jestem zajęta to zwyczajnie nie lubię rozmawiać przez tel.!
      Teraz masz sporo wolnego czasu, ale kiedyś zrozumiesz. Jak np ktoś zadzwoni w trakcie karmienia czy przewijania dziecka.
      Co do choroby... moja mała nie lubi leżeć w łóżku, czasami owijam ją w koc i może poleży z 15 min na kanapie jak ja bajka zaciekawi. Zresztą ona gdyby mogła spała by dosłownie minimum w nocy o chorobie nie wspominając.
      To nie prawda że nie ma sie na nic czasu, tylko trzeba sobie go dobrze zagospodarować.
      Wiadomo że są extremalne sytuacje ale bez przesady.
      Pozdrawiam
      • marcysia51 Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 19:28
        Mam dwoje dzieci 3 i 7 lat i zero czasu na cokolwiek.
        Wychodze rano i odwożę syna do szkoły,mąż odprowadza malucha do przedszkola.Jade do pracy,wychodze z niej ok.15.30 i pędem jade po któreś z dzieci i biegiem do domu bo o 17 wychodzi do pracy mój mąż.Jak dobrze wykalkuluję czas to widzę się z mężem godzine dziennie jak gorzej to ok.15 min.Mąż wychodzi zostaję sama z chłopcami i co zero ruchu gdziekolwiek.Do sklepu-z moimi dziećmi ekstremalna wyprawa,załatwic cokolwiek-moje dzieci przekrzyczały by wszystkich.Po za tym mam tyle roboty w domu,że często nie mam nawet czasu dla dzieci.
        Nie jestem kurą domowa bo prowadzę własną firmę,która pomiędzy praniem,sprząteniem,zmywanie itp zajmuje mi dużo czasu.
        Od kilku miesięcy powtarzam sobie,że zadbam o siebie,pójde na fitness lub basen ale dupa nie mam z kim zostawic dzieci,poprostu nie mam.A wkurza mnie jak ktoś mówi,że ja siedzę w domu i nic nie robię.
        Kiedy jestem chora to szanse na położenie sie mam marne,przy aktywności moich chłopców musze cały czas ich nadzorować.
        • bazylea1 marcysia51 11.01.11, 12:56
          sorry kobieto, ale co Twój mąż robi w godz 7-15? w sytuacji jaką opisujesz Ty jestes przeciez normalnie samotną matką.
    • izabellaz1 Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 19:37
      To zależy czy:

      - może liczyć na męża
      - może liczyć na dziadków
      - w jaki sposób wychowują dzieci
      - czy w ogóle ma ochotę na aktywność inną niż opiekowanie się dziećmi

      Ja mam jedno dziecko, 5-letnie. Ale ja mam super męża i świetnych dziadków.
      Od początku wychodziłam ja lub razem z mężem, wyjeżdżamy (teraz już z córą, bo nie ma żadnego problemu z Nią, ale również sami).
      No i my czujemy potrzebę bycia razem, czy też osobno, bez dziecka, z dzieckiem. No normalne życie. Nie zniosłabym całkowitego przypępowienia do rodziny, bo to sprzeczne z moją naturą.
      • ola Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 19:44
        zniosłabyś, zniosła, jak byś nie miała innego wyjścia to byś zniosła.
        Ludzie siedzą z własnymi dziećmi miesiącami w szpitalach, wychodza tylko się umyć do domu, i jakos o kinach, wyjazdach i fitnessach nie myślą.
        Tak krawiec kraje jak mu materii staje.
        I lepiej nie upierać sie, ze "ja nigdy" i "ja zawsze", żeby los nie powiedział "sprawdzam"

        Ot tak kasandrycznie napisałam
        • izabellaz1 Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 19:51
          Dziewczyno nie piszę o czymś na co nie mam wpływu (jak zdrowie), tylko o tym na wpływ mam.
        • izabellaz1 Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 19:51
          Dziewczyno nie piszę o czymś na co nie mam wpływu (jak zdrowie), tylko o tym na co wpływ mam.
        • marcysia51 Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 19:52
          Wiesz ale pobyt z dzieckiem w szpitalu co chyba zupełnie co innego.w tamim momencie przestaje byc wszystko inne ważne,praca,zakupy,sprzatanie czy pranie.
          • izabellaz1 Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 19:58
            marcysia51 napisała:

            > Wiesz ale pobyt z dzieckiem w szpitalu co chyba zupełnie co innego.

            Oczywiście, że tak dlatego napisałam, że to jest coś na co nie mamy wpływu. To sytuacje, które nie pozostawiają wyboru i "wymuszają" zawieszenie własnych potrzeb, planów.

            Autorka wątku pisze o dobrowolnym wpędzaniu się w kierat i trwaniu w nim z bliżej nieznanych mi powodów.
        • kali_pso Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 19:57
          > Ludzie siedzą z własnymi dziećmi miesiącami w szpitalach, wychodza tylko się um
          > yć do domu, i jakos o kinach, wyjazdach i fitnessach nie myślą.


          To jest ekstremalna sytuacja a nie o takich zdaje się jest ten wątek, więc nie przesadzaj z tym kasandryzmem.
          • miaowi Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 21:33
            Może się i nie zajmuję i puszczam bajki w tv, ale dzięki temu własnie mogę odchorować. Wychowuję córkę sama, dlatego dzieciak ma od małego powtarzane,że trzeba się czasem umieć zająć sobą. I nie przeszkadzać. Jak mantrę powtarzam - nie teraz, później, jestem zmęczona, najpierw dopiję kawę. Uczę, że moje potrzeby też są ważne. Ja nie jestem z tych matek, co "dla dziecka rzucą wszystko".
            Mam trudny egzemplarz, przez pierwsze 2 lata głównie się darła, teraz ma 4,5 roku i wyrasta na samodzielnego, fajnego, wygadanego człowieka. A jako że nie lubię rezygnować z ruchu i przyjemności, gdzie tylko mogę zabieram małą ze sobą - znalazłam fitness klub, gdzie jest bawialnia dla dzieci. Wieczorem mogę czasem poprosic rodziców o pomoc, jak młoda śpi, a ja gdzies idę. Studiuję drugi kierunek,pracuję, rozwijam się.
            Ale - z drugiej strony - na drugie dziecko bym się za Chiny nie zdecydowała. Wzięłam na swoje barki dokładnie tyle, ile jestem w stanie udźwignąć.
    • echtom Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 21:17
      "Nie mam czasu" to pojęcie bardzo pojemne i niejednoznaczne. Najczęściej wrzucamy tu rzeczy, które nie są dla nas priorytetowe albo wręcz mało atrakcyjne i czasem dobrze jest mieć pretekst, by ich nie robić (vide przykład z załatwianiem prostej sprawy w urzędzie). Na priorytety znajdzie się czas zawsze. I właściwie urodzenie dziecka to taki moment porządkowania priorytetów - z czego nie zrezygnujemy absolutnie, co odkładamy na później, a co przestaje być ważne.
      Druga sprawa to temperament dziecka i na to mamy wpływ praktycznie zerowy. Ja miałam dzieci-anioły i całą trójkę mogłam spokojnie zabrać do urzędu albo wsadzić do pociągu i pojechać na drugi koniec Polski. Znam osoby, dla których wyjście z jednym było hardkorem i żeby coś załatwić, musiały zorganizować dla niego opiekę. Niektórych rzeczy zatem nie przewidzisz, ale nie zaszkodzi myśleć pozytywnie wink
    • mathiola Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 21:54
      Mam trójkę małych dzieci i mam mnóstwo czasu na załatwianie wszelakich spraw z własnymi rozrywkowymi włącznie.
      ALE: kiedy mi się coś bardzo ale to bardzo nie chce - wtedy mówię: nie mogłam, bo wiesz - DZIECI tongue_out To świetna wymówka
    • 18_lipcowa1 to taka cudna wymówka 10.01.11, 22:12
      której używam jak nie chce spotkac sie z nudnymi ludzmi ...
    • szyszunia11 Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 22:23
      ja mam ekstremalnie żywotne dziecko, w marcu kończy 2 lata. a naprawdę wiele rzeczy robię i generalnie na większość mam czas. Dlaczego? Bo to, co mogę, robię z dzieckiem, przyznam, że mam też pomoc rodziny. a do urzędu (!) (np. ZUS), do kościoła, na pocztę, na zakupy, załatwić sprawę w straży miejskiej, nawet niektóre spotkania związane z moją firmą - to wszystko robię z dzieckiem. Tylko do skarbówki go nie brałam, ale tam lepiej nie dać się jakoś szczególnie zapamiętaćwink owszem, nieraz po nocach siedzę, ale naprawdę nie wyobrażam sobie zrezygnować z życia "bo dzieci'smile
      • ylunia78 Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 22:35
        nie rozumiem,jak można nie mieć czasu przy dzieciach?znaczy można nie mieć,ale nie 24h/7
        Mam dwójkę dzieci i mam też męża.Więc na spotkania z przyjaciółką zawsze znajdę czas.Urzędy i inne sprawy zawsze załatwiam z dziećmi.Nie przeszkadza mi to w niczym,A już napewno nie pójście do urzędu ,który jest 15min od domusmile
        Nie siedzę po nocach...znaczy z dziećmi.Wyrabiam sie jakoś w obowiązkach domowych...no nie wiem...ja jakoś daje radę.I pewnie nie ja jednasmile
        • krapheika Re: Dzieci a brak czasu 10.01.11, 23:02
          Wiele zalezy od tego jaki typ dziecka dostaniesz w prezenciebig_grin szalenca czy spokojnego,oprocz tego czy chorowitego czy nie.U mnie jest tak,na ogol mam czas,ale sa i byly okresy gdy nasilala sie alergia,albo cos odwalil,ze trzeba bylo z nim ciagle do lekarza latac i wtedy faktycznie z tym czasem to kiepsko sie stalo.Co do choroby,faktycznie sa dwie fazy, przed i po podaniu srodka przeciwgoraczkowego,czasami nie wiem ktora gorszabig_grin
          Ogolnie nie jest tak,by sie nie mialo 30min przez 3miesiace,by zalatwic jakas sprawe,raczej wydaje mi sie,ze to usprawiedliwienie lenistwa.
      • franczii Re: Dzieci a brak czasu 11.01.11, 08:02
        Tak samo robilam z pierwszym i tak samo robie z mlodszym. Do 2,5 lat mi sie to udawalo z powidzeniem potem dziecko zaczyna miec wlasne pomysly na spedzanie czasu w danym miejscu nawet jesli to jest komisariat policjibig_grin
    • franczii Re: Dzieci a brak czasu 11.01.11, 07:54
      Az tak, zeby nie moc czegos zalatwic to nigdy nie mialam.
      zdarzalo mi sie zalatwiac sprawy urzedowe z dzieckiem pod pacha, sprawy w urzedzie do spraw imigrantow.
      Ale z wymowki dzieciowej zdarza mi sie korzystac bo wygodna i niepodwazalna. Wstyd przyznac ale najczesciej kiedy mi sie ni chce wychodzic ze znajomymi jej uzywam.
      Choroba, nigdy nie bylo ze chorowalam razem z dziecmi. Chorowalam kilka razy kiedy juz dzieci sie wykurowaly i to jest bardzo uciazliwe. Ze dwa razy mialam jakiegos ostrego wirusa, ktory mnie doslownie rozlozyl i nie bylo ze sie nawet nie poloze bo sa dzieci, cialo po prostu odmowilo i w domu moglo sie dziac cokolwiek, dzieci po mnie skakaly a ja sie z lozka nie moglam ruszyc i przysypialam, 40 stopni goraczki lub rotawirus to nie przeziebienie. Wtedy po prostu maz nie oszedl do pracy.
    • alabama8 Re: Dzieci a brak czasu 11.01.11, 08:15
      a.va napisała:
      Ja mam wyobrażenie, że jeśli byłabym chora z dziećmi, to załadowałabym je razem ze mną do jednego łóżka, czytałabym książeczki albo oglądalibyśmy razem tv i jakoś dałoby się przeżyć.

      Do łóżka? Rano musisz zrobić śniadanie więc z łóżka wstaniesz. Potem się wykłócasz żeby obydwa maluchy coś zjadły (a nie mają apetytu), bo leków na pusty żołądek nie dasz. Ledwo stoisz na nogach, no ale cóż - zająć dziećmi się trzeba. Zjadły. Popiły. Dajesz leki. Jedno bierze chętnie, drugie marudzi. Chwila walki, wrzasków i gotowe. Sadasz pierwsze na kanapie i ładujesz termometr pod pachę. W tym czasie drugie właśnie dostało biegunki. Idziesz myć dupę zastanawiając się co piwrwsze robi z termometrem. Latasz, sprawdzasz. Termometr ok, ale właśnie to pierwsze z termometrem zwymiotowało. Drugie właśnie stoi w łazience z gołą dupą. Zdejmujesz pierwsze z kanapy i szukasz termometru. No ale drugie z tą gołą dupą stoi. Lecisz do łazienki , zabiewrasz drugie i ubierasz w świeże gatki, wracasz pędem do obrzygango - rozbierasz, myjesz, zmieniasz pościel, starą obfajdaną trzeba opłukać i wrzucić do pralki. W dalszym ciągu nie zmierzyłaś dzieciom temperatury, a to co zwymiotowało - zwymiotowało też śniadanie i leki. Operację trzeba powtórzyć ....
      eeee .... co na obiad?
      • izak31 Re: Dzieci a brak czasu 11.01.11, 08:46
        A wy to wszystkie samotne matki? Wasi męzowie moga wziasc zwolnienie na dzieci lub (jesli Wy jestescie chore) zwolnienie na Was. Nie robcie z siebie ani robotów albo matek-niewolniczek.
        • franczii Re: Dzieci a brak czasu 11.01.11, 08:51
          Jak moze to z pracy sie zwolni. Ja tylko 2 razy chorowalam tak, ze sie nie moglam zajac dziecmi i akurat maz mogl nie pojsc do pracy ale gdyby sie choroba trafila w innym momencie to nie wiem. Nie wszyscy sa szeregowymi pracownikami.
      • morgen_stern Re: Dzieci a brak czasu 11.01.11, 09:34
        Alabama, piękne smile to jeden z powodów, dla których nie mam dzieci wink
        • izak31 Re: Dzieci a brak czasu 11.01.11, 09:43
          Mnie tez sie podobało smile. u mnie chyba sie skonczy na jednym lub w ostatecznosci drugie jak pierwsze bedzie juz w szkole. u mojej siostry sie to baaardzo sprawdzilo. Drugie jak pierwsze poszło do szkoły i teraz ta róznica 7 lat jest bardzo fajna bo 9 - latka czuje respekt przed 16-latkiem. Jest jeszcze 3,5 letni berbec na którego spojrzenie starszego brata działa baaardzo uspokajajaco, karcąco i bardzo motywujaco do odpowiedniego zachowania wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka