a.va
10.01.11, 17:19
Sama jeszcze nie mam dzieci, właśnie się staramy, stąd to moje pytanie do was. Napiszcie mi, proszę, czy jak się ma małe dzieci, takie powiedzmy 2-6-letnie, to naprawdę nie ma się czasu na cokolwiek poza nimi i pracą?
Pytam, bo mam wokół siebie dwie kobiety (siostrę i przyjaciółkę), których naczelnym argumentem jest "nie mogę, bo mam dzieci". Osiąga to stany ekstremalne - np. siostra nie mogła załatwić pewnej naszej wspólnej urzędowej sprawy, bardzo ważnej dla nas obu, od 3 miesięcy, "bo ma dzieci". W związku z tym w zeszłym tygodniu ja się wybrałam do jej miasta (kilkaset km od miejsca, w którym mieszkam) i tę sprawę załatwiłam. Po czym odkryłam, że urząd jest 15 minut piechotką od jej miejsca pracy. Nosz k... jak można nie znaleźć takiej odrobiny czasu? Żeby to był tylko ten jeden raz...
Dzieci są u niej argumentem na wszystko - na to, że nie może nic załatwić, że nie można z nią rozmawiać przez telefon przed 11 wieczorem (wcześniej ma czas tylko dla dzieci), że nie może nigdzie pojechać. Masakra.
Moja przyjaciółka ma to samo. Właśnie dziś mi obwieściła, że są chorzy - ona i jej dwoje dzieci - ale ona to się pewnie jutro nie położy nawet na 5 minut, bo dzieci jej nie dadzą. Ja mam wyobrażenie, że jeśli byłabym chora z dziećmi, to załadowałabym je razem ze mną do jednego łóżka, czytałabym książeczki albo oglądalibyśmy razem tv i jakoś dałoby się przeżyć.
Zakładam, że się mylę, mam idealistyczne wyobrażenia i jak już urodzę, to przeżyję szok. Może one mają rację, może naprawdę mając dzieci, nie ma się na nic czasu?