Dodaj do ulubionych

Jak byscie postapiły

25.02.11, 09:53
Przychodnia 12 miejsc postojowych (1 dla niepełnosprawnych, 4 dla pacjentów, 7 dla personelu - tabliczka o tym informuje). Podjezdam z 2 dzieci (jedno 4 lat, drugie 7 tyg.) jedno i drugie z temperatura, godzina 7:20, na dworze -17 stopni. Na parkingu dla pacjentów stoja 2 oszronione samochody (tzn stały całą noc tam), pozostałe 2 dla pacjentów zajęte, miejsca dla personelu zajęte 2. Stanęłam na miejscu dla personelu. Podjechał lekarz, ja wyciągałam juz płaczące dzieci z samochodu a on stwierdził, że mam przestawić samochód.
Co byscie zrobiły: przestawiły samochód na parking oddalony o dobre 200 m (o ile były tam miejsca) czy zostawiły samochod i weszły z dziećmi do przychodni?
Obserwuj wątek
    • shellerka Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 09:58
      weszłabym do przychodni.
    • ylunia78 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:00
      powala ilość miejsc dla personeluwinkdla pacjentów tylko 4?!<wow>Ja osobiście kazała bym się wypchać lekarzowi i powiedzieć że pozostało jeszcze 5wolnych miejsc dla "pana lekarza"i jak zależy mu ustawic się w tym akurat miejscu zapraszam za ok godzinęwinkA co?!
      • karolinkaa3a Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:03
        albo weszłabym do przychodni bez dyskusji z lekarzem,albo dałabym mu dzieci do popilnowania i przestawiła auto
    • lilly_about Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:02
      Weszłabym. Przychodnia spodziewa się tylko 4 pacjentów zmotoryzowanych? Dobre sobie.
      • gazeta_mi_placi Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 18:03
        Przychodnia nie ma obowiązku zapewnienie nawet tych czterech miejsc parkingowych dla pacjentów, są przychodnie gdzie nie ma żadnego a klientów mają.
    • solaris31 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:05
      a ja przestawiłabym samochód. po coś są te rezerwowane miejsca. pod moja przychodnią też nie ma za wiele miejsca i tez bywało, że szłam z chorymi dziećmi dłużej - ale jakoś korona mi z głowy nie spadła.

      u mnie w pracy jest duzy parking, ale czasem nie mam gdzie stanąc, bo rodzice najchętniej dzieci zawieźliby do samej klasy, a najlepiej do ławki od razu. a wyraźny zakaz wjazdu oczywiście stoi jak byk uncertain
      • nangaparbat3 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:24
        Chyba nie doczytałaś:

        Podjezdam z 2 dzieci (jedno 4 lat, drugie 7 tyg.) jedno i drugie z temperatura, godzina 7:20, na dworze -17 stopni. Na parkingu dla pacjentów stoja 2 oszronione samochody (tzn stały całą noc tam), pozostałe 2 dla pacjentów zajęte,


        a parking oddalony o 200 metrów.
        • solaris31 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:29
          umiem czytać uncertain

          albo się zasad przestrzega albo nie. proste. czy dystans 200 metrów jest aż tak długi, że można się wryć swoich samochodem bezkarnie na czyjeś rezerwowane miejsce? dla mnie nie.
          • nangaparbat3 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:31
            Stawiasz na jednej szali matkę z chorym noworodkiem i czterolatkiem, na drugim - właściwie nie wiem co, moim zdaniem nie umiesz czytać.
            • solaris31 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:37
              hehe, bo z doświadczenia wiem, że z dzieckiem 2 miesięcznym jest zdecydowanie łatwiej niż z 4-latkiem smile

              poza tym - noworodek to dziecko do miesiąca po urodzeniu wink

              wyobraź sobie, że i z noworodkiem zdarzało mi się iść te kilkaset metrów do przychodni, wlokąc za sobą 3 latkę drugą ręką. i mam się świetnie. moje dzieci też.
              • nangaparbat3 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 11:05
                Akurat noworodek to dziecko do trzech miesięcy po urodzeniu.
                Jesli jest chory, a na dworze kilkanaście stopni mrozu, ro czyni różnicę. Znaczną. Zresztą dla czterolatka też.
                > wyobraź sobie, że i z noworodkiem zdarzało mi się iść te kilkaset metrów do prz
                > ychodni, wlokąc za sobą 3 latkę drugą ręką. i mam się świetnie. moje dzieci też
                > .

                Ludzie dziela się na dwa rodzaje. Jeśli przezyli cos trudnego czy bolesnego i widzą, że drugiemu przydarza się to samo, jeden rodzaj bedzie chciał ich przed tym ochronić czy pomóc; drugi z satysfakcją pomyśli: ja tak miałam, miej i ty, dobrze ci tak.
                • solaris31 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 11:11
                  > Akurat noworodek to dziecko do trzech miesięcy po urodzeniu.

                  pudło smile Noworodek – dziecko urodzone po 32. tygodniu ciąży. Noworodkiem jest dziecko do ukończenia 28. dnia życia.

                  wystarczy wujka google o pomoc poprosić smile

                  nie chodzi o to, że ktoś ma miec tak podle jak ja - tylko o to, że ja respektuję jakies ustalenia, a autorka wątku nie. bo mnie się wszystkko nie należy tylko dlatego, że mam dzieci wink

                  ale tak, ludzie są różni uncertain
                  • nangaparbat3 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 11:57
                    Rzeczywiście. Ja wiedze czerpię od mamy, która jest pediatrą i przez wiele lat pracowała na oddziale noworodków właśnie, ale to faktycznie było dawno temu, widać zmieniono klasyfikację.
                    Niezależnie od nazwy 7 tygodni to bardzo mało, a cztery lata też. I pierwszą zasadą powinno być zadbanie o komfort tych małych, chorych i gorączkujących dzieci.
                    • laminja Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 18:22
                      dbaniem o komfort tych chorych dzieci jest wezwanie lekarza do domu zamiast wyciągania ich na mróz.
                      • nangaparbat3 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 19:17
                        Podobno nie mozna (tak twierdzi Nowel).
                        • nowel1 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 20:43
                          Można. To jest dbanie o KOMFORT, a to oznacza, że RACZEJ powinna to być wizyta prywatna - jest naturalnym, że za komfort się płaci.
                          Mamy sezon grypy. Przyjmuję w ciągu dnia kilkanaścioro gorączkujących dzieci. Teraz wyobraźmy sobie, że rodzice dbający o ich komfort wzywają mnie na wizyty, ja na te wizyty jadę. I co? Zamykam gabinet? Jak to widzisz, Nanga? Powiedzmy 10 gorączkujących dzieci - dojazd i powrót 30 minut, wizyta 15, razem 45 razy 10 - jak mam to zrobić?
                          • laminja Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 21:41
                            a kto mówi, że to nie ma być wizyta prywatna. Skoro kogoś stać na 2 dzieci i samochód powinien mieć pieniądze na prywatną wizytę pediatry, żeby ich w taki mróz nie ciągnąć do przychodni - pod którą nie zawsze można zaparkować.
                            • lola211 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 22:22
                              Tia, to jest faktycznie super porada, eh..
                  • eilian Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 15:48
                    solaris31 napisała:
                    > nie chodzi o to, że ktoś ma miec tak podle jak ja - tylko o to, że ja respektuj
                    > ę jakies ustalenia, a autorka wątku nie. bo mnie się wszystkko nie należy tylk
                    > o dlatego, że mam dzieci wink

                    Ale chyba łatwiej przejść zdrowemu lekarzowi te 200 m (co z resztą nie było nawet konieczne, bo były jeszcze wolne miejsca przecież), niż matce z dwójką małych chorych dzieci w siarczysty mróz.
                    To co Ty proponujesz to jest jakieś faszystowskie przestrzeganie zasad za wszelką cenę. A życie nie jest czarno białe i czasem są rzeczy ważniejsze niż respektowanie ustaleń.
                    • gazeta_mi_placi Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 18:09
                      A gdyby wolne było tylko prywatne miejsce należące do np. właściciela mieszkania w tym samym budynku to oczywiście też wszystko byłoby ok, bo przecież właściciel może się przejść te 200 metrów dalej do swojego domu, a matka z dzieckiem święta krowa, tak?
                      • eilian Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 18:55
                        A gdyby tędy Wasza matka szła...
          • lola211 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:35
            >albo się zasad przestrzega albo nie. proste.

            Samo prawo dopuszcza mozliwosc zlamania zasad w stanie wyzszej koniecznosci, wiec nie- nie jest to tak proste jak piszesz.
            Tu sytuacja faktycznie jest trudna - 2 chorych dzieci, mróz i koniecznosc zapitalania 200m- wcale sie nie dziwie, ze opcja zajecia wolnego miejsca kusi.
            • nangaparbat3 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 11:06
              > Tu sytuacja faktycznie jest trudna - 2 chorych dzieci, mróz i koniecznosc zapit
              > alania 200m- wcale sie nie dziwie, ze opcja zajecia wolnego miejsca kusi.
              >

              Nie kusi, tylko jest oczywiście racjonalnym i słusznym wyborem.
              • lola211 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 12:03
                To jest kwestia dyskusyjna.
                Miejsce byc moze jest wykupione przez pracownika, podjezdza przed 8, a to zonk-obce auto.
                Czy słusznym jest blokowanie czyjegos miejsca? IMO -nie.
                Ja nie jestem akurat w tej kwestii ortodoksem, zdarzalo mi sie zajac miejsca z koperta, za co na forum oczywiscie bylam zjechana.Nigdy nie bylo to ostatnie uprzywilejowane miejsce i nigdy nie bylo to dluzej niz 10 min.Nie bylo dla mnie wedle forumek usprawiedliwienia zadnego.tu widze jest inaczej, bo sa DZIECI.
                Jestem przekonana, ze wiekszosc osob, ktore lamie jakis zakaz, ma naprawde wazny osobisty powod, by to zrobic.Dopuszczam takie zachowania o ile nie wpedza kogos w klopoty-bo robi roznice, czy sie zaparkuje na 10 min czy na godzine.
                • nangaparbat3 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 12:39
                  Ale na miejscach dla pacjentów stoją dwa auta zaszronione, ewidentnie nie do pacjentów należące. I personel to toleruje (a może ktoś z nich meszka w pobliżu i korzysta?), jednocześnie przeganiając matkę z dwojką malutkich chorych dzieci.
                  Powinni zacząć od siebie, jeśli już.
                  • lola211 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 12:47
                    Personel nie jest od tego, by ustalac do kogo naleza pojazdy ani do sprawdzania kto parkuje i na jaki czas.Kto mialby sie tym niby zajac? I co zrobic w sytuacji, gdy ktos zostawi tam samochod? odholowac? A na jakiej podstawie?
                    -
                    Koci kalendarz- uratuj kocie życie
                    • bri Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 12:53
                      Jeśli parking jest prywatny to jak najbardziej mają podstawy, żeby odholować samochód albo poprosić o to straż miejską - wiem bo sama zarządzam takim prywatnym parkingiem i straż miejska zjawia się na każde moje wezwanie. Jeśli parking nie jest prywatny (czyli nie należy do przychodni/nie jest przez nią wynajmowany) podział miejsc na dla panów doktorów i dla pacjentów nie ma racji bytu i jest zupełnie nieformalny.
                      • solaris31 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 12:59
                        mozna wykupić - w sensie - wynając - miejsce parkingowe od właściciela gruntu, malujesz kopertę - płacisz haracz - i miejsce jest Twoje. grunt nie musi być prywatny, żeby miał legalną kopertę.tak się to załatwia na przykład na osiedlach , ze spółdzielniami mieszkaniowymi.

                        nie sądzę też , żeby ktokolwiek sprawdzał , czy koperty sa namalowane legalnie czy też nie.
                      • lola211 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 13:01
                        No nie.Kto mi udowodni,ze to auto stoi tam cala noc oraz ze wlasnie nie siedze pod gabinetem? Recepcjonistka czy lekarz?Auto moze nalezec do innego wlasciciela, nic nie da sprawdzenie czy wlasciciel jest na liscie pacjentow.
                        • bri Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 13:06
                          Administrator budynku wie, jak długo stoją tam te samochody i nie musi wróżyć z fusów.
                          • lola211 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 13:13
                            Mam przed oczami swoja przychodnie i tak mysle- o jakim czlowieku piszesz? Bo tam nikogo poza recepcjonistka siedzaca W BUDYNKU, nie ma.Poza tym- ze wie to jedno.Drugie i najwazniejsze- niech mi to teraz udowadnia.Konkretnie jak? Ze widzial auto wieczorem oraz rano gdy przyszedl do pracy?A coz to za dowód? Zaden.
                            • bri Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 13:23
                              Recepcjonistka to mało? Kto w takim razie pilnuje, żeby miejsca lekarzy były wolne? Sami mają nocne dyżury, żeby im żaden pacjent z rana miejsca nie zajął? wink

                              >>A coz to za dowód? Zaden

                              Ale zrozum, że nie trzeba żadnego dowodu. Jako administrator budynku nie muszę nic nikomu udowadniać.
                              • lola211 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 17:17
                                > Ale zrozum, że nie trzeba żadnego dowodu. Jako administrator budynku nie muszę
                                > nic nikomu udowadniać.

                                Administrator stoi ponad prawem? Nie podoba ci sie jakies auto to po prostu dzwonisz i słuzby je odholowuja? A na jakiej podstawie?
                                • bri Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 17:29
                                  Tak, mogę poprosić służby, żeby odholowały auto, które wg mojego oświadczenia uniemożliwia mi korzystanie z części nieruchomości będącej w mojej dyspozycji.

                                  Za podstawę wystarczy im oświadczenie właściciela/dysponenta posesji: to miejsce parkingowe należy do naszego budynku, jest informacja, że to miejsce jest np. "dla pacjentów", albo "dla dostawców", a ten samochód stoi tu już od wczoraj i uniemożliwia nam korzystanie z miejsca parkingowego.

                                  Twoim zdaniem każdy może sobie wjechać na działkę, która do niego nie należy i jej właściciel jest pozbawiony jakiegokolwiek sposobu, żeby obce auto ze swojej posesji usunąć?
                                  Moim zdaniem poza prawem jest ten, kto zajmuje cudze miejsce parkingowe bez jego zgody.
                                  • lola211 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 17:57
                                    a ten samochód stoi tu już od wczoraj i
                                    > uniemożliwia nam korzystanie z miejsca parkingowego.

                                    A ja jako wlasciciel auta nastepnie oswiadczam, ze:auto stalo tam wczoraj do godz.21.00 oraz dzis od godz.6.00 rano, bo zarowno wczoraj jak i dzis powozilam chora babcie do przychodni.Sprawa moze trafic nawet do sadu i ty mi udowadniaj, ze masz racje i ze faktycznie to auto tam stalo cala noc i ze nie jestem "pacjentem".

                                    > Twoim zdaniem każdy może sobie wjechać na działkę, która do niego nie należy i
                                    > jej właściciel jest pozbawiony jakiegokolwiek sposobu, żeby obce auto ze swojej
                                    > posesji usunąć?

                                    Parkowac mozna tam, gdzie jest to zezwolone.Pod przychodnia jest nic innego jak parking wlasnie.Dla pacjentow.Czyli -w sumie dla wszystkich, bo pacjentem moze byc kazdy.Jak sprawdzisz kto zaparkowal?
                                    To nie jest teren niedostepny dla obcych.To nie sa miejsca parkingowe dla konkretnych numerow rejestracyjnych.

                                    > Moim zdaniem poza prawem jest ten, kto zajmuje cudze miejsce parkingowe bez jeg
                                    > o zgody.
                                    Cudze? Przeciez wlasciciel auta mogl byc wlasnie w przychodni.

                                    Tu problemem jest UDOWODNIENIE ,ze te samochody faktycznie stoja przez cala noc.Tobie wystarczy stwierdzenie "na oko" jakiejs pacjentki?
                                    • bri Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 19:00
                                      Tak owszem, sprawa może trafić do sądu, jeśli tak zechcesz. Nie zmienia to faktu, że straż miejska może na wniosek właściciela posesji usunąć pojazd, który wskaże jako zajmujący ją bezprawnie. Tak zdarzają się bezpodstawnie wystawione mandaty, czy bezpodstawnie zabrane na parking samochod i odwołać się zawsze możesz.

                                      Czyli -w sumie dla wszystkich, bo pacjentem moze
                                      > byc kazdy.Jak sprawdzisz kto zaparkowal?

                                      Np. musisz mieć kartę w tejże przychodni i dokumentację z wizyty w danym dniu, o danej godzinie. Byłabyś taka odważna i np. zostawiła na noc samochód na parkingu w Galerii Mokotów mimo ostrzeżeń, że odholowują samochody, które zostaną tam na noc? wink Jesteś idiotyczna w tym swoim głupim uporze wobec faktów. Przejedź się pod jakiegoś McDonalda i spróbuj tam zostawić samochód na kilka godzin. (zazwyczaj mają na parkingach informację, że parkowanie dla klientów bezpłatne pół godziny, o ile okażesz paragon, za dalsze parkowanie trzeba płacić). Znam takich, którym się zdawało, że nikt ich nie będzie ścigał jak tam sobie zaparkują na dłużej, ale mocno się zdziwili.


                                      > Tu problemem jest UDOWODNIENIE ,ze te samochody faktycznie stoja przez cala noc
                                      > .Tobie wystarczy stwierdzenie "na oko" jakiejs pacjentki?

                                      Nie pacjentki, administatora budynku. Nie musi on naprawdę nic udowadniać straży miejskiej bo to nie jest sąd. Jeśli straż zabierze komuś auto na swój parking, to wtedy jego właściciel może owszem na drodze sądowej sobie udowadniać co chce właścicielowi posesji, straży miejskiej itp. Jeśli wygrasz ze strażą to straż może potem ciągać po sądach administratora, ale naprawdę nie trzeba wyroku sądu do zabrania samochodu z posesji.
                                      • lola211 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 20:09
                                        Tak zdarzają się bezpodstawnie wystawione ma
                                        > ndaty, czy bezpodstawnie zabrane na parking samochod i odwołać się zawsze możes
                                        > z.

                                        No i wszystko sie zgadza.
                                        Administrator "beknie" za to ze nakazal usuniecie pojazdu, ktory stal tam zdaniem wlasciciela tylko wieczorem i tylko rano.Bo administrator nie bedzie w stanie udowodnic,ze bylo inaczej.Administrator musialby byc skrajnym idiota, by pakowac sie w takie koszty i procesy .Jesli nie jest sie w stanie zorganizowac parkingu jak nalezy to mozna kierowcy co najwyzej skoczyc.

                                        > Np. musisz mieć kartę w tejże przychodni i dokumentację z wizyty w danym dniu,
                                        > o danej godzinie

                                        Moglam tylko stac w kolejce, a nastepnie sie nie dostac do specjalisty.Albo moglam podwiezc innego chorego, ktoremu nie udalo sie zarejestrowac.

                                        i np. zostawiła na noc samochód na parki
                                        > ngu w Galerii Mokotów mimo ostrzeżeń, że odholowują samochody, które zostaną ta
                                        > m na noc?
                                        Roznica jest taka, ze pod ta przychodnia moze nie byc takiej informacji- w kazdym razie mowy o tym tu nie ma.Oraz ze przychodnia nie wystawia zaswiadczen ani paragonow oraz ze nie zawsze da sie w tej przychodni "kupic" to, po co sie przyjechalo.Tym sie rozni taki parking od parkingu pod sklepem.
                                        Moim zdaniem przychodnia ta jest bezsilna, bo nie dysponuje zadnymi narzedziami, ktore umozliwilyby jej skuteczne wyegzekwowanie praw- w odroznieniu od takiego macdonalda.



                                        Koci kalendarz- uratuj kocie życie
    • mara_jade73 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:08
      Zmieniłąbym przychodnie na bardziej przyjazną zmotoryzowanym pacjentom.
      • maghdalena33 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:10
        Weszłabym do przychodni.
    • gryzelda71 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:11
      W tym konkretnym przypadku weszłabym z dziećmi.
      Natomiast co byś zrobiła,gdybyś przyjechała i nie BYŁO ŻADNEGO WOLNEGO MIEJSCA?Zastawiałabyś inne pojazdy?
      Jest mnóstwo przychodni gdzie nie można naprzeciwko drzwi wejściowych zaparkować i trzeba się przejść kawałek.
      • joanna29 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:25
        Zadrzało mi się podjechac na parking przychodni i nie było wolnych miejsc. Szukalam parkingu innego, czasem czekalam w samochodzie, az się wolne miejsce zrobi parkowałam i szlam do przychodni.
        Miejsca parkingowe dla personelu są od tego roku. Wcześniej łatwiej było zaparkować.
        p.s. co do korony na mojej głowie - nie spadła mi przez 6 lat nalezenie do tej przychodni jak parkowalam poza terenem przychodni czy szlam do niej pieszo, więc i tym razem by mi nie spadła. Ciekawiło mnie jak w takiej sytuacji postapiłaby statystyczna matka.
    • solaris31 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:16
      bardzo jest to niefajne -prezentujecie w większości klasyczną moralność Kalego uncertain
      • lilly_about Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:18
        Moje chore dziecko byłoby w tej sytuacji dla mnie ważniejsze niż 7 lekarzy leczących 4 pacjentów.
      • ylunia78 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:24
        solaris31 napisała:

        > bardzo jest to niefajne -prezentujecie w większości klasyczną moralność Kalego
        > uncertain

        zgodzę się że należy respektować wytyczne,ale nie przesadzajmy.W taki mróz z maleńkim dzieckiem i jeżeli miejsca dla personelu pozostają wolne,korona z głowy lekarzowi by nie spadła,gdyby to on ustawił się w inne miejsce.
        Co innego gdyby była tylko z tym 4latkiem.
        A tak na marginesie zmieniła bym przychodniewink
        • lola211 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:37
          Tyle,ze zapewne codziennie trafiaja sie w tej przychodni takie sytuacje- tym samym lekarz codziennie musialby parkowac gdzie indziej.
          • ylunia78 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:40
            no ja rozumiem....ale kurczę w PL to jest tylko"mój" nos i ani cm dalej nie widzę nic i nikogo.(znaczy nie jawink )
            • solaris31 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:42
              a ja myślę, że to jednak od czegoś innego zależy wink

              bo ja tez z PL, a jednak mam inne zdanie niż więszkość tutaj wink
              • ylunia78 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:45
                solaris31 napisała:

                > a ja myślę, że to jednak od czegoś innego zależy wink

                zawzięcie?;zadęcie?;chamstwo?
                >
                > bo ja tez z PL, a jednak mam inne zdanie niż więszkość tutaj wink

                tak są wyjątkiwink
                jednak są tez wyjątkowe sytuacje.
                • solaris31 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:52
                  myślę, że nazwałabym to inaczej, może modnie dzisiaj - roszczeniowość? pycha? buta? nie wiem.

                  ale gdyby ktos zajął moje miejsce parkingowe, wyznaczone i na przykład opłacone - wezwałabym policję czy straż miejską. ale czy to oznacza, że jestem wredna od razu? egzekwuję swoje prawa i tyle.

                  inna sprawa, że może i ten lekarz powinien się inaczej zachować, sama nie wiem. gdybym zastała taką sytuację, pewnie bym ustąpiła tego miejsca, ale to ja. a tak - zycie jest brutalne.
                  • bri Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 11:28
                    To jest przychodnia lekarska, którą odwiedzają chorzy ludzie z gorączkami, boleściami, unieruchomionymi kończynami itd. Idiotyzmem jest uniemożliwić chorym parkowanie pod przychodnią - zwłaszcza, że nikt tam przecież nie spędza całego dnia i z tych miejsc mogłoby w ciągu dnia skorzystać wiele osób. Lekarz parkuje raz dziennie i nie widzę czemu to on nie mógłby sobie podejść 200 m z samochodu. No chyba, że jest kulawy jak dr House. wink
                    • joanna_poz Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 11:51
                      > To jest przychodnia lekarska, którą odwiedzają chorzy ludzie z gorączkami, bole
                      > ściami,

                      tak, i o zgrozo, część z nich przyjeżdza do lekarza również tramwajem/ autobusem, przychodzi również na piechotę i nie doprowadza ich to do stanu agonii.
                      ale tylko zmotoryzowany pacjent (i zmotoryzowany w ogole) zawsze MUSI tak zaparkowac, żeby przejść 2 kroki, bo od przejścia 100 padnie.
                      • bri Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 11:55
                        Nie, nie każdy. Ale opiekun z dwójką gorączkujących dzieci, w tym z siedmiotygodniowym niemowlakiem, tak.
                      • bri Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 11:58
                        Zwróć uwagę, że tutaj toczy się konflikt między zmotoryzowanym ZDROWYM lekarzem, a zmotoryzowanym CHORYM pacjentem. Kto Twoim zdaniem ma większą potrzebę parkowania 2 kroki od wejścia?
                        • joanna_poz Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 12:06
                          toczy się równiez konflikt pomiędzy kimś, kto MA prawo do tego miejsca i kimś kto takiego prawa NIE MA.
                          • bri Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 12:12
                            Tak, ale o tym wspominasz dopiero teraz, kiedy argument o wrednych zmotoryzowanych okazał się być mało trafiony wink
        • nangaparbat3 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 11:15
          > Co innego gdyby była tylko z tym 4latkiem.

          Jest 7.20 rano, na dworze kilkanaście stopni mrozu, a czterolatek jest chory i gorączkuje.
          Tak naprawdę to lekarz powinien przyjść do tych dzieci.
          • nowel1 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 17:10
            Nie.
            Gorączka nie jest wskazaniem do wizyty domowej.
    • nangaparbat3 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:22
      Jak znam siebie, to bym powiedziała: Chyba pan żartuje, a gdyby oponował, wydarłabym się. Ale to teraz, gdybym miała dwadzieścia parę lat, pewnie bym się rozpłakała.
      Tak czy owak uważam, że żądanie, byś się wyniosła z tego miejsca (jeśli widział dzieci) było nieprzyzwoite. Raczej powinien Ci pomóc.
    • joanna_poz Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:25
      nie zaparkowałabym na miejscu dla personelu.
    • bri Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:26
      Przeprosiłabym serdecznie pana doktora, wytłumaczyła jaka jest sytuacja i poprosiła, żeby pozwolił mi tu zaparkować - w końcu to tylko na pół godziny. Ale gdyby się mimo grzecznej prośby nie zgodził, to i tak chyba bym nie przestawiała samochodu. -17 stopni to nie jest pogoda na spacery z gorączkującym niemowlakiem.
      • konwalka Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:36
        jestem w szoku i sama sobie sie dziwie, ze jestem w szoku
        od kilku lat mieszkam za granica i odrobine mi sie zmienilo myslenie
        po pierwsze jestem w szoku, ze takie pytanie może w ogole sie pojawic
        po drugie normalne jest, ze jak sa miejsca przeznaczone dla okreslonych grup, to sie to respektuje, a nie dyskutuje
        po trzecie stanelabym na miuejscu dla pacjentow, chocby tych dla lekarzy bylo milion, a dla pacjentow pół miejsca
        w sytuacji awaryjnej- NATYCHMIASTOWA pomoc, powyzsze zalecenia oczywiscie nie działają
        ale goraczka nie jest wskazaniem
        • bri Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 11:16
          Nie wiem czy doczytałaś, ale wszystkie miejsca dla pacjentów były zajęte, było natomiast kilka wolnych miejsc dla personelu.
          • gazeta_mi_placi Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 18:36
            >> Nie wiem czy doczytałaś, ale wszystkie miejsca dla pacjentów były zajęte, było
            > natomiast kilka wolnych miejsc dla personelu.

            Jakby to były prywatne miejsca mieszkańców też w sumie można olać, nie?
            W końcu matka z dzieckiem to święta krowa, może nie szanować cudzej własności.
            • iwles Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 18:54

              własnośc ???
              o jakiej własności piszesz ?
              watpię, by lekarze za "swoje" miejsca płacili. A i pewnie parking przed przychodnia nie jest ich. Ciekawe, czy na takie wydzielanie miejsc parkingowych mają zezwolenie właściciela terenu (a jesli teren nalezy do miasta/gminy, to ciekawe, że na taki podział zgodę wyraził wydział komunikacji).
              • gazeta_mi_placi Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 19:21
                Nie muszą płacić, jeżeli są im przydzielone przez kierownictwo/pracodawcę mają prawo korzystać i tyle.
                Własność to nie tylko to za co zapłaciliśmy bezpośrednio z własnej kieszeni.
                • iwles Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 21:09

                  nie.
                  jakiekolwiek znaki drogowe muszą być zatwierdzone przez wydział komunikacji (a do takich zaliczają się np. koperty z dokładnym przeznaczeniem dla kogo). A jakas tam zwykła tabliczka na budynku może co najwyżej mieć klauzule serdecznej prośby, a nie nakazu.
                  • gazeta_mi_placi Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 21:29
                    >jakiekolwiek znaki drogowe muszą być zatwierdzone przez wydział komunikacji.

                    Podaj dowód, że tak nie jest, bo inaczej bezsensu ta cała dyskusja.
                    Pracownik ma prawo parkować na swoim wyznaczonym przez pracodawcę (właściciela przychodni) miejscu i tyle.
                    Do przychodni raczej nie przychodzą zdrowe dzieci, więc Pan doktor musiałby znając nasze mamuśki najrzadziej co trzeci dzień ustępować takiej miejsca...
    • lola211 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:31
      Naprawde nie ma zadnego miejsca w poblizu,gdzie mozna by zostawic samochod, tylko parking 200 m dalej? Jakis chodnik, ulica?
      Parkujac na miejscu dla personelu zajelas miejsce pracownikowi, ktory przez Ciebie moze spoznic sie do pracy.Poza tym - oni moga miec te miejsca oplacone z wlasnej kieszeni.
      Wiedzac, ze miejsc jest malo ,chyba zdawalas sobie sprawe, ze trzeba bedzie wybrac inny scenariusz niz zaparkowanie pod przychodnia?

      Jako kierowca nieraz staje przed dylematem, gdzie postawic auto i bywa, ze złamie jakis zakaz/nakaz- ale tylko wowczas ,gdy opuszczam samochod na 5-10 min.
      • joanna_poz Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:37
        > Parkujac na miejscu dla personelu zajelas miejsce pracownikowi, ktory przez Cie
        > bie moze spoznic sie do pracy.Poza tym - oni moga miec te miejsca oplacone z wl
        > asnej kieszeni.

        dokładnie.
        teraz wyobraźmy sobie sytację: pacjenci zajmują WSZYSTKIE miejsca dla personelu.
        a personel jeżdzi po okolicy, szukając miejsca do zaparkowania i nie może zacząć przyjmowania tychże pacjentów od 8:00. a pacjenci czekają i klną - fajnie?
        • ylunia78 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 10:42
          joanna_poz napisała: .
          >
          > dokładnie.
          > teraz wyobraźmy sobie sytację: pacjenci zajmują WSZYSTKIE miejsca dla personelu
          > .
          > a personel jeżdzi po okolicy, szukając miejsca do zaparkowania i nie może zaczą
          > ć przyjmowania tychże pacjentów od 8:00. a pacjenci czekają i klną - fajnie?

          Zgadzam się z wami i z autorką wątku po trochu.Ale....jak żyję,nie zdarzyło mi się,żeby lekarz był na czas w przychodniwink
          • nangaparbat3 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 11:08
            Jakiś czas temu udalam się do przychodniowej laryngolożki. Spóźniła się 1,5 h - nie usłyszeliśmy "przepraszam".
            • ylunia78 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 11:31
              no własnie ja podczas ostatniej wizyty z dzieciakami u pediatry czekałam przed gabinetem 1,5godź.Zrezygnowałam,bo było już czas na drzemkę młodszego.Wyszłam,mały usnął,a za 10min mam tel,że pani doktor kazała podziekować,że ją olałamwink
              Padłamuncertain
        • nangaparbat3 personel 25.02.11, 11:10
          w pierszym rzędzie powinien zająć się faktem zajmowania 50% miejsc dla pacjentów przez dwa samochody, które po prostu zrobiły sobie tam prywatny parking.
        • bri Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 11:32
          Personel IMHO w ogóle nie powinien mieć miejsc do parkowania pod budynkiem, i przyjeżdżać do pracy odpowiednio wcześnie, żeby móc sobie znaleźć miejsce do zaparkowania. W końcu przychodnia jest chyba dla pacjentów, a nie dla lekarzy, czy ja coś źle rozumiem?
          • lola211 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 12:56
            Pracodawcy moga swoim pracownikom wyznaczyc miejsca parkingowe.Tak jest w roznych firmach, w tym instytucjach publicznych.Najczesciej pracownicy za te miejsca płaca.
            To nie jest wyjscie- ignorowanie potrzeb pracownikow i spychanie na nich problemu z zaparkowaniem pojazdu.
            • bri Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 13:03
              Z punktu widzenia przedsiębiorcy lepiej ignorować potrzeby własnych klientów? wink Z jednego miejsca w ciągu dnia mogłoby skorzystać dwudziestu klientów. Zamiast tego usatysfakcjonowany jest jeden pracownik.
              • joanna_poz Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 13:06
                jak przedsiębiorca zignoruje potrzeby pracownika, to choćby mial na pęczki klientów, może nie mieć kogoś, kto ich profesjonalnie obsłuzy.
                dlatego wybiera kompromis: miejsca sa i dla klientów, i dla pracowników.
              • lola211 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 13:17
                Prywatny przedsiebiorca o komfort klienta zadba, ale tu mowa o sluzbie zdrowia- oni sie o pacjenta troszczyc az tak nie musza. Urzednikow tez "wali" ,czy petent ma gdzie postawic auto.Taka rzeczywistosc.
                • bri Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 13:25
                  Nie wiemy czy przychodnia prywatna czy państwowa, poza tym chodzi o zasadę.
      • bri Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 11:05
        Z dwojga złego moim zdaniem lepiej zaparkować na pół godziny na miejscu dla lekarza, jeśli nadal kilka jest wolnych miejsc, niż na chodniku gdzie się blokuje przejście dla pieszych i matek z wózkami, czy na ulicy, gdzie się powoduje zagrożenie dla ruchu.

        Ja osobiście w ogóle sobie nie przypominam, żebym złamała taki zakaz - nawet jak mam sprawę na 5 min. to szukam bezpiecznego i dozwolonego miejsca chociażbym miała iść 500 m. A mimo to uważam, że kobieta z gorączkującym niemowlakiem nie powinna być narażona na spacery z nim w taki mróz.
      • kawka74 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 11:42
        Bardzo ciekawe spostrzeżenia, zważywszy fakt, że parkujesz na miejscach dla niepełnosprawnych i nie masz w tej kwestii żadnych oporów.
        • nangaparbat3 ? 25.02.11, 12:18
          kawka74 napisała:

          > zważywszy fakt, że parkujesz na miejscach dla nie
          > pełnosprawnych i nie masz w tej kwestii żadnych oporów.
          • kawka74 Re: ? 25.02.11, 14:56
            !!!
        • lola211 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 12:21
          He he, wiedzialambig_grin.
          Poglowkuj troche i dostrzeż roznice- zajmuje miejsce w ostatecznosci i tylko wowczas, gdy wolnych kopert jest kilka.I max na 10 min.To nie to samo, co zajac miejsce pracownika(byc moze oplacone) na conajmniej godzine- bo tyle sie z reguły w przychodni spedza.No i nie jest to dla mnie bynajmniej komfortowa sytuacja.Aha- j kolejna roznica- ja za ten parking PŁACE.
          • kawka74 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 14:55
            Ależ oczywiście.
            TY i TWOJE potrzeby to ZUPEŁNIE co innego.
            • lola211 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 17:19
              Nie-INNA jest sytuacja- a przede wszystkim czas na jaki komus sie blokuje miejsce.Rzecz w tym wszystkim najwazniejsza.
    • diablica_diabla przestawilabym auto 25.02.11, 10:48
      po to sa oznaczenia zeby je respektowac, ani na miejscu dla inwalidy ani dla personelu nie mozna parkowac i tyle
    • volta2 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 11:04
      no to ja w tej sytuacji stanęłabym na miejscu dla niepełnosprawnego - bo ja za pół godzinki mogę odjechać, i miejsce zwonić, a lekarz nie będzie miał szans na przestawienie swojego samochodu - musiałby wypatrywać kiedy pacjent odjeżdża, zamknąć gabinet(tu protest czekających), przeparkować i wrócić(strata czasu a pacjenci w kolejce)/

      liczyłabym po prostu na to, że przez 0,5 godziny żaden niepełnosprawny nie będzie potrzebował miejsca.
      inna sprawa to kwestia mandatu - jeśli realnie miałabym do zapłacenia 500 zeta za kopertę to wolałabym się przejść te 200 metrówsmile
      z drugiej strony jeśli na parkingu nie ma miejsca wydzielonego dla rodzica z dzieckiem to czułabym się z dwójką takich maluchów jak nie w pełni sprawna. i zajęłabym to miescje z mniejszymi wyrzutami sumienia(na co dzień jednak na takim miejscu nie parkuję - sytuacja musi być wyjątkowa)
    • estelka1 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 11:08
      Ja dla odmiany wiedząc, że koło mojej przychodni jest bardzo mało miejsc dla pacjentów, z zasady parkuję gdzieś na miejskim parkingu położonym możliwie najbliżej przychodni. Zwyczajnie szkoda mi czasu i energii na gorączkowe szukanie miejsca, przepychanki, a tym bardziej jakieś konflikty. A w Twojej konkretnej sytuacji, gdzie jest duży mróz, maleńkie gorączkujące dziecko i nie mniej chory czterolatek, wcale bym się nie wybierała do przychodni. Wezwałabym lekarza na domową wizytę. W mojej przychodni, choć "państwowa" i w dodatku w małym prowincjonalnym mieście, nie byłoby z tym żadnych problemów, ani dyskusji. Co najwyżej nie przyjechałby "nasz" pediatra, ale ten który w danym momencie ma taką możliwość.
      • kocio_007 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 11:35
        Ja kiedyś:
        pokornie wycofałabym się na żądanie lekarza, narażając chore dzieci i siebie na duży (i zupełnie niepotrzebny moim zdaniem, bo przecież miejsc JESZCZE zostało trochę) dyskomfort, pomstując pod nosem i smażąc potem gniewnego wąta na forum smile
        Ja teraz:
        odmówiłabym, wskazując na POZOSTAŁE wolne miejsca i fakt, że to jedno zajmę na (?pół?) godziny. Jeśliby lekarz się upierał, jak ktoś napisał - zaproponowała, żeby zaopiekował się dziećmi, a ja przeparkuję. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że machnąłby ręką i dał spokój.

        Oczywiście przepisów należy przestrzegać, tak uważam i postępuję. Zdarzają się jednak sytuacje, że i przepis jest totalnie nieżyciowy i sytuacja wyjątkowa. W końcu co by się komu stało, gdyby na te pół godziny było o jedno mniej miejsce? Ale wciąż te parę zostało. Małe jest prawdopodobieństwo, że nagle zjawiliby się wszyscy lekarze z tych miejsc (nie w państwowej przychodni smile A nawet jeśli, noga by komu uschła, jeśli musiałby potem przeparkować?
        Ale rozumiem, że są ludzie wytresowani do posłuszeństwa zawsze i wszędzie, bez żadnej refleksji. Ten etap na szczęście już za mną.
        • kocio_007 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 12:06
          Jeszcze jedno: w takich przypadkach warto sobie uświadomić, kto tu jest dla kogo - przychodnia (i lekarze jako zatrudniony personel) dla chorych, świadcząca usługi, za które pacjenci płacą (tylko błagam nie piszcie o koszyku ubezpieczeń, bo za taką jakość obsługi, jaką oferuje przeciętna przychodnia państwowa to i tak za dużo smile
          Czy może przychodnia razem z pacjentami jest dla lekarzy, żeby mogli odbębnić swoje, wziąć pensję i (często jeszcze w godzinach pracy - tak, spotkałam się z tym) pobiec na prywatną fuszkę, pobierając z przychodni kilka par rękawiczek itp. gadźetów, bo przeciez sam nie będzie kupował.
          Ja wybieram pierwszą opcję.
          • wrednadziewucha Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 13:22
            ale lekarz chyba ma prawo do swojego pracowniczego miejsca? on przyjeżdza do pracy codziennie, tak samo jak pacjenci każdego dnia odwiedzają przychodnię. codziennie ma ustępować? to po co mu pracownicze miejsce? bez sensu. co do mrozu i dziecka-co mają powiedzieć matki przyjeżdżające do przychodni tramwajem? mają mieć pretensje że przystanek nie jest w drzwiach przychodni? ubrać dziecko ciepło i tyle. nawet bardzo ciepło. a najlepiej, jak jedna z Was napisala-zamówić wizytę do domu. tak byłoby najrozsądniej, a nie wszędzie widzieć problemy, niesprawiedliwość, znieczulicę. bo to JA, MOJE dzieci i wszystko ma być dla MNIE.
        • gazeta_mi_placi Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 18:24
          Lekarz nie odpowiada za to, że jest za mało miejsc do parkowania, są też przychodnie gdzie nie ma w ogóle wydzielonych miejsc tylko dla pacjentów.
          Może powinien w ogóle jeszcze zrezygnować ze swojego miejsca na rzecz mamusiek? W końcu do przychodni przychodzą one z chorymi dziećmi, więc codziennie może dochodzić do takich sytuacji, dziś ona, jutro matka z chorymi bliźniakami, pojutrze matka z chorą trzylatką...
          A co...
          Niech parkują jak święte krowy na miejscach dla personelu.
    • kropkacom Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 11:58
      > Co byscie zrobiły: przestawiły samochód na parking oddalony o dobre 200 m (o il
      > e były tam miejsca) czy zostawiły samochod i weszły z dziećmi do przychodni?

      Mąż by przestawił. Jest lojalistą big_grin
    • bea.bea Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 12:33
      Z zasady nie staję na miejscach uprzywilejowanych. Intelektualnych inwalidów mi żal, choć są pewnie z siebie dumni.
      • nangaparbat3 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 12:44
        Akurat w tym wypadku intelektualnym inwalidą jest pan doktor, który czepia się matki z chorymi dziećmi, zamiast portiera, który już dawno powinien był wezwać straż czy policje i doprowadzić do usuniecia aut blokujących miejsca dla pacjentów.
        • lola211 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 12:52
          Portiera moze w ogole nie byc. w przychodni.
          Straz nie ma prawa usunac pojazdu, ktory nie zagraza ruchowi i nie stoi na kopercie.Nikt nie jest w stanie udowodnic,ze te auta staly tam cala noc oraz ze nie sa samochodami pacjentow.
          To co proponujesz jest nie do zrealizowania.
          • bri Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 12:59
            Ale jakiś administrator jest na 100% - musi być ktoś kto zamawia papiero toaletowy i pilnuje, żeby śmieci były wywożone. Straż miejska ma jak najbardziej prawo usunąć pojazd, który stoi na prywatnym miejscu parkingowym. Wiem, bo służbowo zajmuję się m.in. administracją budynku oraz naszym parkingiem, na którym również zdarzają się dzicy lokatorzy.
            • lola211 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 13:10
              To jest miejsce uzytecznosci publicznej.Jakim niby sposobem i kto konkretnie mialby ustalic do kogo nalezy samochod i ile tam stal?Osobiscie moge pod przychodnie podjezdzac i 10 razy dziennie i utrzymywac, ze absolutnie auto nie stalo tam non stop.Jesli nie ma szlabanu, nie ma konkretnego pracownika, ktory zajmuje sie parkingiem to kto niby ma sledzic przepływ ruchu na parkingu?Parking jest przeznaczony dla pacjentow- czyli wszystkich.Nie trzeba miec meldunku(jak na parkingach dla mieszkanców), ba, nie trzeba byc wlascicielem pojazdu- ponadto pacjenta moze przywiezc czlonek rodziny i pojsc na zakupy.
              Auto moglam postawic pod przychodnia o 6.00 rano- jesli jest swobodny wjazd to pytam- kto mi tego zabroni?
              • estelka1 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 13:14
                Formalnie nikt Ci tego nie zabroni. Aczkolwiek postawienie auta pod przychodnią na pół dnia i robienie (powiedzmy po wizycie u lekarza) zakupów i załatwianie miliona spraw, jak dla mnie jest zagraniem w stylu parkowanie zdrowego człowieka na miejscu dla niepełnosprawnych.
              • bri Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 13:29
                Ty weź się w takim razie zdecyduj. Jeśli założyć, że jest tak jak piszesz, to czemu miejsca dla lekarzy mają nagle być wyłączone spod tej zasady - co oni są innymi użytkownikami własności publicznej niż pacjenci? Skoro nie ma żadnego administratora to kto oznaczył miejsca dla personelu? Jeśli sam personel, to zrobił to bezprawnie i każdy może sobie parkować, gdzie chce.
              • nangaparbat3 wiesz, Lola 25.02.11, 13:48
                Twoja postawa jest dość zdumiewająca. Potępiasz matkę z dwojgiem małych, gorączkujących dzieci, i bronisz cwaniaczkow. Obrzydliwe to jakieś.
                • lola211 Re: wiesz, Lola 25.02.11, 17:23
                  Nanga- no wez na spokojnie poczytaj.
                  Ja nigdzie nikogo nie potepiam ani nikogo nie bronie.
                  Matke rozumiem jak najbardziej, najciekawszy jednak jest dla mnie aspekt prawny dotyczacy tych zaszronionych aut.Czego to forumki nie wymysla- recepcjonistka pilnuje parkingu, personel wzywa sluzby, a one bez mrugniecia okiem holuja auto.Bo komus sie wydaje, ze ono tam stalo od wczoraj..To bzdury do potegi entej.
                  • bri Re: wiesz, Lola 25.02.11, 17:42
                    Lola, odholowanie nie jest automatycznie i natychmiastowe. Najpierw jest mandat za wycieraczką i ewentualnie blokada na kole. Ale i odholowanie w takiej sytuacji jest możliwe, o ile właściciel auta się nie pojawia. Naprawdę wzywałam straż miejską w takiej sytuacji kilka razy i nigdy mi nie odmówili interwencji.

                    Nie rozumiem dlaczego Ci się w głowie nie mieści, że właściciel nieruchomości może przy pomocy służb egzekwować swoje prawa wobec swojej własności. Co jest w tym dziwnego? Jak Ci ukradną samochód to też załamujesz ręce i czekasz aż złodziej Ci odda, bo przecież nie masz jak przedstawić policji dowodu, że zabrał go ktoś do tego nie uprawniony? Że stał tam gdzie mówisz, że stał itp.? Poczytaj na spokojnie to może dotrze do Ciebie, że to nie są żadne bzdury nawet jeśli akurat pasuje Ci w to wierzyć.
                    • lola211 Re: wiesz, Lola 25.02.11, 18:02
                      Bri- wez sie zastanow.
                      Przychodnia wzywa straz miejska ,a ta wypisuje mandat! i zaklada blokade autu, ktore stoi na parkingu, bo komus sie wydaje, ze stoi przez cala noc? Na podstawie "wydaje mi sie" dziala prawo? No bzdura totalna.
                      Wzywalas w jakich sytuacjach? Takich wlasnie? Na pewno nie.
                      • bri Re: wiesz, Lola 25.02.11, 19:12
                        Nie muszę się zastanawiać nad czymś, co dobrze pamiętam. Może Ty się weź zastanów wink Naprawdę Ci się zdaje, że straż miejska czeka na wyrok sądu zanim odholuje czyjeś auto?
                        • lola211 Re: wiesz, Lola 25.02.11, 19:55
                          Straz miejska odholowuje pojazd, jesli ów łamie przepisy- czyli stoi tam,gdzie mu stac nie wolno.
                          Jesli pojazd stoi o 6.30 na parkingu to ja sie pytam-jaki łamie przepis?
        • estelka1 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 12:57
          To, że oszronione auta stały całą noc jest tylko interpretacją autorki, a nie faktem.
          • joanna_poz Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 13:03
            > To, że oszronione auta stały całą noc jest tylko interpretacją autorki, a nie f
            > aktem.

            moze to jacyś pacjenci przyjechali o 3 nad ranem zając kolejkę do specjalistysmile?
            mało to takich stojących po nocach, żeby się zarejestrować, pokazują nieraz w TV?
          • lola211 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 18:10
            Coz, wlasnie sie dowiedzialam, ze w Polsce wlepia sie mandaty na wezwanie administratora bez zadnych ale to zadnych dowodow poza jego oswiadczeniem,iz na jego oko, to to auto tu nie powinno stac.Bo jemu sie wydaje, ze to nie jest auto pacjenta.
    • apocalipsaa Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 13:02
      Dobre wink

      Mam cichą nadzieję, że jednak weszłaś do przychodni. A lekarz był pediatrą i przez ciebie spóźnił się do pracy. I za kilka godzin będę czytać posty wkurzonych mamusiek, jak to lekarz X ma pacjentów w doopie, spóźnia się i jeszcze kłamie, że nie miał gdzie zaparkować, jak wszyscy wiedzą, że miejsca dla personelu są wydzielone ;D
    • undoo Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 13:07
      Przeprosilabym i wytlumaczyla, w czym rzecz, pytajac, czy w drodze wyjatku moge zostawic samochod, odwolujac sie do zrozumienia lekarza. Jesli by nie pomoglo, zwinelabym sie do domu i zamowila prywatna wizyte.
      Nie jezdze do przychodni z dziecmi tak chorymi, ze nie moga przejsc pare metrow.
    • franczii Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 13:27
      weszlabym do przychodni
    • sadosia75 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 13:37
      Z zasady nie zajmuje miejsc, ktore sa przeznaczone innym ( niepelnosprawni czy w tym przypadku dla presonelu ) ale gdyby mnie naglilo to bym wyjasnila kulturalnie sytuacje i podejrzewam, ze lekarz by to zrozumial.
      nasza przychodnia jest dosc blisko komendy. na parkingu kolo komendy nigdy nie ma miejscaa przy przychodni jest parking na 3 miejsca tez zawsze zajete . wiec za pozwoleniem stroza zostawiam auto na parkingu wewnetrznym komendy. zgadza sie zawsze bo w koncu nie ide na zakupy tylko do lekarza z dzieckiem. a najczesciej zamawiam wizyte domowa. dla mnie i dziecka jest wygodniej w swoim domu z mila lekarz rodzinna niz w przychodni.
      • eliszka25 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 14:13
        gdybym miala w domu goraczkujacego niemowlaka i 4-latka, to wezwalabym lekarza do domu. jesli jedziemy gdzies, gdzie jest malo miejsc parkingowych, to wlasciwie zawsze z gory ustalamy jakas alternatywe i najczesciej parkujemy gdzies blisko, gdzie jest wiecej miejsc. na miejscach zarezerwowanych nie stajemy nigdy.

        a co do dyskusji, kto i jak mialby niby ustalic kto i jak dlugo parkuje na danym miejscu, to podam przyklad. mieszkamy w szwajcarii i tutaj wlasciwie wszedzie na parkinagach miejsc uzytecznosci publicznej (poczta, przychodnia itp.) jest zaznaczone, ze parking jest tylko dla pacjentow/klientow i czesto napisane, ze max. mozna parkowac np. pol godziny. jakos na poczatku naszego pobytu maz musial zalatwic szybko cos na poczcie i jeszcze gdzies zaraz obok, juz nie pamietam. zostawil samochod na parkingu poczty, a pozniej nie przestawial, choc wiedziel, ze przekroczy limit czasowy. pomyslal sobie - typowo po polsku - a kto to sprawdzi. no i sie mocno zdziwil, bo po powrocie czekal na niego mandat. jednak ktos to sprawdzil i jednak JEST TO MOZLIWE. tylko w polsce jakos nie. podstawa do tego, zeby prawo bylo przestrzegane jest nieuchronnosc kary za jego zlamanie.

        a gdybym przyjechala do pracy i zastala na swoim, oplaconym przeze mnie, miejscu parkingowym inny samochod, wezwalabym policje i tyle.

        w opisanej sytuacji przeprosilabym lekarza, wytlumaczyla, ze dzieci z goraczka i spytala, czy jednak nie moglabym zostawic juz samochodu tu, gdzie jest. nie trzeba sie zaraz unosic honorem, moim zdaniem zawsze mozna sie dogadac.
        • lilly811 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 14:20
          eliszka25 napisała:

          > w opisanej sytuacji przeprosilabym lekarza, wytlumaczyla, ze dzieci z goraczka
          > i spytala, czy jednak nie moglabym zostawic juz samochodu tu, gdzie jest. nie
          > trzeba sie zaraz unosic honorem, moim zdaniem zawsze mozna sie dogadac.

          Zrobiłabym tak samo- postarałabym się jakoś dogadać- nie będę od razu wrzeszczeć na osobę która może się okazać, że właśnie ona będzie leczyć moje dzieci wink
          • gazeta_mi_placi Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 18:11
            A gdyby to nie był lekarz, a inna osoba np. właściciel miejsca który mieszka w tym samym budynku?
        • lola211 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 18:14
          Ale w Polsce tez sie sprawdza i mandaty dostaje za zbyt długie parkowanie- ale to na parkingu platnym.
          Co do opisywanego przypadku mnie wlasnie mechanizm interesuje- nie ma czytnikow czasu, nie ma pracownika, ba- nie ma nawet informacji jak dlugo auto ma parkowac.Stad wniosek prosty- nie ma sie czego czepic.A bazowanie na "wydaje mi sie" nie jest miarodajne i nie moze byc podstawa do wlepiania mandatow.
    • bea.bea Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 14:59
      Wracając do mojego wątku, to uważam, że rzecz nie polega na wiecznym dyscyplinowaniu inteligentnych ludzi, przed wiazdem do szkoły do której chodzi mój syn jest znak zakaz wjazdu choć brama jest otwarta, po szkolnym podwórzu biegają dzieciaki i co, sądzicie że plac jest pusty. Rano i po południu nie da się przejść pomiedzy manewrujacymi samochodami, działania administracyjne na niewiele się zdały, zawsze jest wymówka i dorabianie sobie historii. Bramy nie mozna zamknąć poniewaz to szkoła integracyjna i o róznych porach doworzone są dzieci niepełnosprawne. Ich rodzice nie zawsze mają gdzie zaparkować, nie mówiąc o wyjęciu wózka, czy dziecka z auta. A takie pisanie, bo on, bo ona, bo ja, miejsce było dla personelu, więc po co ta cała dyskusja, ty stoisz tam godzinę, może mniej, a ten człowiek cały dzień....
    • kawka74 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 15:01
      Raczej bym nie przestawiała, ale wyjaśniłabym panu doktorowi, że nie robię tego z lenistwa, tylko z konieczności - bo może tego aspektu nie dostrzegł.
      IMO nastąpiła wyższa konieczność i tyle.
    • nellyssima Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 15:15
      Przeparkowałabym samochód, dziecko z gorączką nie jest dzieckiem umierającym i może przejść 200m. A potem się dziwią, że lekarze spóżniają się do pracy, i w kolejce niezadowlenia, a to tylko lekarz musiał szuać miejsca, bo ktos czytac nie potrafi.
      • nangaparbat3 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 15:24
        Rozumiem, że większym problemem jest przejście 200 metrów dla zdrowego lekarza niż dla gorączkującego czterolatka.
        • nowel1 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 17:18
          Problemem, przejście? Może i nie.
          Ale jeśli pędzę z przychodni na dyżur (a nie mam w zwyczaju się spóźniać), to mam czas wyliczony do minuty. I tak, jest dla mnie problemem, gdy wszystkie miejsca pod przychodnią są zajęte - bo szukanie innego miejsca i dotarcie na miejsce pieszo to w dobrych ukladach kwadrans. A tam czekają wkurzeni pacjenci, bo lekarz się spóźnia.
          Nie bronię tu lekarza opisanego przez autorkę wątku. Ale też nie byłam na miejscu; wyobrażam sobie że on mógł jej zwrócić uwagę, ona mogła odpowiedzieć, że nie da rady z dwójką przeparkować i się przemieścić, on zaś mógł to skwitować jakimś "Ok, ale proszę to potraktować jako wyjątkową sytuację". Nie wiem czy tak było, jesli nie to nie wiem czego brakło, ale nie o to akurat w mojej polemice chodzi.
          • nangaparbat3 Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 19:27
            Dla mnie nie ma o czym dyskutować, w ogóle. 200 metrów w siedemnastostopniowy mróz dla czterolatka to o wiele za wiele. Nie zgodziłabym się, żeby matka zaparkowała na miejscu dla karetki - wszystkie inne są w tej sytuacji OK.
            Zostały jeszcze 4 wolne miejsca dla personelu, a 200 metrów dalej parking. Dla zdrowego dorosłego człowieka to w najgorszym razie kwadrans spóźnienia i krótki spacer dla zdrowia. Jeśli nawet Ty sie nigdy nie spóźniasz, to wierz mi, pacjenci przywykli.
        • gazeta_mi_placi Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 18:47
          Znam przychodnię w Krakowie która nie ma miejsc parkingowych dla pacjentów, ale dookoła są prywatne miejsca postojowe mieszkańców (tego samego bloku), zgodnie z Twoim tokiem rozumowania należy ich wywłaszczyć z tych miejsc bo matka z chorym dzieckiem (nie wiem czy przyjmuje tam i pediatra, ale załóżmy, że tak) będzie musiała przejść 200 metrów, tak?
          A zdrowi mieszkańcy tego bloku mogą wszak się przejść te 100 czy 200 metrów, nic im się nie stanie.
          Może powinno się wystawiać tabliczki "Prywatne miejsce postojowe, właściciel ma OBOWIĄZEK ustąpić tego miejsca gdy pojawi się matka z dzieckiem do lat pięciu, nr tel do właściciela.... (na wypadek pojawienia się owej matki gdyby akurat jego samochód był zaparkowany).
          Oczywiście gdy właściciel tego miejsca nie przeparkuje swego samochodu gdy pojawi się matka z dzieckiem-mandacik w wysokości 500 zł i dodatkowe 500 na rozwój fundacji "Długie karmienie piersią" big_grin
          • hellulah Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 20:48
            Znam podobny, ale jednak nieco inny przypadek. Toteż poczytaj na spokojnie. Od razu zaznaczę, że nie chodzi o prywatne (wykupione indywidualnie) miejsca postojowe - tak jak rozumiem w Twoim przykładzie, ale o ogólnodostępny parking spółdzielczy (tak czy inaczej z rotacją i brakiem zaklepanych miejsc) niedaleko przychodni, która ma parking wielkości chusteczki do nosa.

            Rodzice "z przychodni" parkowali na tym parkingu. W godzinach pracy przychodni tak czy inaczej dało się zaparkować samochód, czasami nieco dalej od bloku (w zasięgu 30-70 metrów). Popołudniami i wieczorem (przychodnia nieczynna, ale za to mieszkańcy wracają z pracy) trudno było znaleźć miejsce postojowe.

            Komuś się zachciało blokady. Bo nie będzie obcy pluł nam w..., ups, nie będzie obcy nam parkował! Efekt: - do południa, parking zablokowany, najczęściej połowa (w najlepszym wypadku 1/3) miejsc postojowych pusta, za to matki "z przychodni" parkują na zakazach, blokując przejazd do bloku; - po południu, przychodnia zamknięta, tak jak było wcześniej, bez zmian, trudno o miejsce (mieszkańcy wracają z pracy).

            Aha, bo bym zapomniała - przez tę blokadę (konieczność jej otwierania) robią się zatory, samochody (w tym karetki) rozjeżdżają chodniki (aby objechać zator, ziuuu i po krawężniku i przez chodnik). Blokada jest na kluczyk, więc dostarcza miłej zabawy (błotko, śnieg, usyfione dłonie). Nie bardzo mam pomysł, jak inwalida (taki inwalida narządu ruchu, albo poważnie chory, a nie "inwalida") ma kicać z samochodu do blokady i na powrót? Dodajmy do tego dziadki borowe, dla których sensem życia jest wszczynanie pyskówek z każdym "obcym" (spróbuj przyjechać w odwiedziny do kogoś z tego bloku, jak masz blachy spoza miasta to dziadki borowe zagryzą!), złośliwe zamykanie blokady tuż przed maską wjeżdżających samochodów, generalnie - "modlitwa Polaka" na żywo. Wisienką na torcie jest zestawienie podejścia borowych dziadków, przeszczęśliwych, że po parkingu hula wiatr, z charakterem przychodni (specjalistyczna, dzieci naprawdę chore, bardzo często z problemami z poruszaniem się).

            Znajomi mówią, że nie wszyscy mieszkańcy bloku są happy, większość klnie jak może, no ale skoro dziadki borowe przeforsowały, trudno się blokady pozbyć.
            • gazeta_mi_placi Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 21:20
              To nie jest wina mieszkańców tamtego bloku, że rodzice tych dzieci nie mają gdzie parkować. Naprawdę.
              Główne ( i jedyne) pretensje odnośnie braku (małej ilości miejsc parkingowych) należy kierować do właściciela tej placówki a nie do mieszkańców bloku.
              • hellulah Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 21:36
                Ale mówisz o 'mojej' sytuacji?

                Masz rację, placówka powinna. No ale terenu magicznym sposobem nie rozciągnie, to nie czary pana Kleksa. Przez długi, długi czas i przychodnia, i blok funkcjonowały bez większych zgrzytów. W którymś momencie kilku borowych dziadków postanowiło ¡No pasarán!. Do południami i w południe (ogólnie, gdy czynna jest przychodnia) parking stoi w połowie pusty, za to niszczone są osiedlowe (czyli dziadków borowych właśnie) chodniki, trudniej dostawcom (oraz także pogotowiu - może i do borowych dziadków?) dojechać do bram.

                Naprawdę uważasz, że lepiej jest zablokować parking, niech stoi pusty, zamiast w racjonalny sposób udostępnić miejsca rodzicom przyjeżdżającym do przychodni? (nie wypowiadałabym się tak, gdyby faktycznie rodzice "z przychodni" blokowali jedyne miejsca, albo gdyby to były miejsca indywidualne, ale tak nie jest; zaufaj opinii osób, które codziennie widzą ten w połowie pusty parking).
                • gazeta_mi_placi Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 21:40
                  Co masz na myśli pisząc "borowych dziadków"?
                  • hellulah Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 21:52
                    Nie domyślasz się wink ?

                    To taki stan świadomości skrzyżowany z pewnym wiekiem i pewnym wyglądem. Typ faceta, na wygląd po podniszczonej 60-tce, który tak jak pisałam, jak widzi na samochodzie blachy spoza miasta, fatyguje się z ławeczki koło śmietnika, aby podejść i zwyzywać (i wcale nie jest mu łyso, jak się okazuje, że te wraże balchy wynajmują mieszkanie w tym bloku od sześciu lat). Ten typ faceta, który woła za nastolatką, "kooooleżaaaankooo, a bramki to nie łaska zamknąć?!", podczas gdy dziewczynka nie zamyka na wyraźną prośbę kobiety, która właśnie wsiada do samochodu i zaraz będzie wyjeżdżać. Typ upierdliwego, wścibskiego skapcaniałego gościa.
        • gazeta_mi_placi Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 22:44
          To może niech lekarze i personel sam się wspaniałomyślnie zrzeknie (może dołączą też mieszkańcy okolicznych bloków którzy mają miejsca postojowe w okolicy) swoich miejsc postojowych? W końcu zawsze może zdarzyć się matka z gorączkującym dzieckiem.
          Generalnie postuluję aby wszyscy mający miejsca postojowe w okolicach przychodni lub przedszkoli zrzekli się ich na rzecz matek z dziećmi, w końcu nic im się nie stanie jak zaparkują trzy przecznice dalej i przejdą się 200-300 metrów, prawda?
    • nellyssima Re: Jak byscie postapiły 25.02.11, 15:20
      A tak w ogóle to nie narażałabym swojego 7 tyg. dziecka na wizyty w przychodni pełnej wirusów i zasmarkanych ludzi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka