Dodaj do ulubionych

my dzieci tamtych rodziców

05.04.11, 10:52
www.eioba.pl/a/2voj/my-dzieci-tamtych-rodzicow
jak mi brakuje tamtych czasów, smaku marchewki wycieranej podkoszulką, i jak widze moje dzieci to mi ich normalnie żal, -siedzą przed telewizorem, do parku za daleko , po szkole wszystkie dzieci pozamykane w swoich domach na komputerach. spotkania z koleżankami tylko od wielkiego dzwonu bo inni rodzice zajęci. ah szkoda gadać
Obserwuj wątek
    • broceliande Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 10:56
      Mnie poruszyło, jak cyrk przyjechał i poszliśmy z małym oglądać.
      Za moich czasów kręciłoby się pełno dzieciaków.
    • gupia_rzona Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 10:57
      mnie jest żal mojego dziecka, że nie pozna smaku i zapachu prawdziwej wsi. I wakacji tamże. Że nie będzie spędzało krów z pastwiska, obserwowało dojenia krów, bawiło się kamieniami i patykami, zbierało jeżyny w lesie, kąpało się w rzece...
      Uwielbiałam wakacje na wsi. Niestety rodzina na wsi już nie prowadzi takich gospodarstw jak kiedyś. Większość niestety też już nie żyje.
      • czarnaalineczka Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 11:20
        a dlaczego ma nie poznać ?
        małę gospodarstwa jeszcze istnieją
        wystarczy poszukac smile
        i pojechać na prawdziwa agroturystyke a nie na to coś co się teraz agroturystyką nazywa
        • gupia_rzona Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 15:41
          ale to nie to samo smile
          wtedy rodzice zostawiali mnie samą na wsi, musiałam sobie radzić, bo dziadkowie mieli co robić - niekoniecznie za mną chodzić smile sama organizowałam sobie zabawy, były grupki dzieci złożone z miejscowych i przyjezdnych, babcia wołała mnie tylko na jedzenie i wieczorem na spanie. I miałam obowiązki - rzeczone krowy właśnie - dwa razy dziennie. W południe i wieczorem. Miałam pójść, spędzić je do domu, po drodze napoić w rzece.
          Naprawdę fantastyczne mam wspomnienia, i zdaję sobie sprawę, że w taki sposób moje dziecko wsi już nie pozna sad agroturystykę zamierzam uskutecznić, niech tylko ze trzy lata skończy
          • czarnaalineczka Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 15:51
            ale dzisiejsza agroturystyka to nie to samo
            pokoje jak w hotelu , basen i ogladanie alpaki na wybiegu malo ma wspolnego
            ze stara prawdziwa wsia
            lepiej na wlasna reke poszukac gospodarstwa
            i tam i tanio spedzic wakacje i troche popracowac smile

            teraz gdy permakultura sie rozwija mozna tez pojechac do takiego gospodarstwa i sie przy okazji troche nauczyc smile
    • ania2003i2011 Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 10:57
      a mi nie zal mojego dziecka, bo dzieciństwo podobne jak i ja
      chociaż samego przed blok go nie puszczałam i puszczę jeszcze jakiś czas
      dziecko nie jest zamkniete w domu - ciagle w ruchu, z kolegami na podwórku, na rowerach, na placu zabaw
      tv i komp go nie ciągnie, rodzice może i zajęci, ale zwracajacy uwagę na dziecko i patrzące na jego potrzeby smile
    • deodyma Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 11:00
      a mnie ogolnie to zal dzisiejszego pokolenia naszych dzieci.
      dzieciaki sie nudza, nie maja co ze soba zrobic, na dwor nie wychodza, bo nudno, w domu nudno, zadnego zajecia sobie nie potrafia znalezc, bo wola komputer a ja majac juz 8 lat namietnie czytalam ksiazki i nigdy mi sie nie nudzilo.
      szkoda gadac.
      • ania2003i2011 Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 11:02
        buuuuuuuuuu to ja mam jakiegoś innego dzieciaka
        mój się nigdy nie nudzi
        • deodyma Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 14:29
          ania2003i2011 napisała:

          > buuuuuuuuuu to ja mam jakiegoś innego dzieciaka
          > mój się nigdy nie nudzi





          akuraty nie moweie o swoich dzieciach, bo sa jeszcze male, ale widze po mdzieciakach swoich kolezanek, jak spedzaja czas i czym sie zajmuja.
          one wyganiaja swoje dzieci na dwor, zeby nie siedzialy non stop przy kompie, ale z mizernym skutkiem, bo dzieciak odpowiada, ze nie pojdzie na dwor, bo tam nudno a co ono tam bedzie robilo itd...
          mnie jak za kare na dwor z jakiegos powodu nei puszczali, kiedy mialam szlaban, bylam zdruzgotana i stawalam na glowie, zeby tylko w domu nie siedziec.
          • gupia_rzona Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 15:45
            > mnie jak za kare na dwor z jakiegos powodu nei puszczali, kiedy mialam szlaban,
            > bylam zdruzgotana i stawalam na glowie, zeby tylko w domu nie siedziec

            Zwróciłaś moją uwagę na rzecz, jakiej nie zauważyłam jeszcze smile Szlaban od wyjścia na dwór to chyba była największa kara, jaką mogłabym dostać big_grin
            A teraz? to szlaban na komputer chyba byłby równie dotkliwy smile albo wygonienie na podwórko w celu zabawy big_grin
            • gaskama E tam. Są różne dzieci! 05.04.11, 15:54
              Do mojego właśnie przyszedł kumpel. Syn wydzwania, że koniecznie chcą iść na dwór i pobiegać po podwórku. NIE CHCĄ grać ani na play stacji ani na kompie.
            • ania2003i2011 Re: my dzieci tamtych rodziców 06.04.11, 08:11
              a dla mojego szlaban na kompa nie istnieje
              mogę mu dawać - w domu na komputerze nie gra już chyba ponad 2 miesiące
              nie chce mu sie, a poza tym ma co robić smile
      • ewasuwek Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 12:14
        dziesiejsze dzieci są mniej kreatywne, wszystko maja podane na tacy, nie umieją wymyślać sobie zabaw. Moja 8-latka jak w tv nie ma nic ciekawego to łazi po domu i narzeka, że się nudzi. Prawie zmuszam ją do czytania książek.
        Ja nie pamietam, żebym jako dziecko się nudziła a jakoś rodzice nie serwowali mi rozrywki...
        • morekac Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 12:36
          dziesiejsze dzieci są mniej kreatywne, wszystko maja podane na tacy, nie umieją
          > wymyślać sobie zabaw.
          > Ja nie pamietam, żebym jako dziecko się nudziła a jakoś rodzice nie serwowali m
          > i rozrywki...

          Ciekawe, jakie zdanie miała twoja mama x lat temu na twój temat... wink
    • gaskama Ale brednie! 05.04.11, 11:02
      "•Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt nie utonął. Każdy potrafił pływać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji aby się tej sztuki nauczyć.
      •Zimą ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie płakał, chociaż wszyscy się trochę baliśmy. Dorośli nie wiedzieli do czego służą kaski i ochraniacze."

      Chyba autor tekstu trawki się naćpał. Takich bredni już dawno nie czytałam.
      • broceliande Re: Ale brednie! 05.04.11, 11:05
        Wcale nie.
        W takim stawku koło osiedla potopiło się pare dzieci, mimo to nie ogrodzono tego i nikt mi nie zabronił tam chodzić.
        Osobiście brałam udział w kuligu za traktorem.
        • gaskama Współczuję! nt. 05.04.11, 11:08
          • gupia_rzona Re: Współczuję! nt. 05.04.11, 15:47
            ale czego? czy to jej w jakikolwiek sposób zrobiło krzywdę, żeby jej współczuć?
            • gaskama Re: Współczuję! nt. 05.04.11, 15:51
              rodziców. A czemu? Litości, rusz głową.
        • sylwiawkk Re: Ale brednie! 05.04.11, 11:10
          a ja już nie mogę sie doczekać wakacji w sierpniu, jedziemy w góry do takiego typowego góralskiego domku , własnie trochę tak po wiejsku, normalnie widze już te iskierki w oczach moich córek jak biegają boso po rzece i po łące.
      • feel_good_inc Re: Ale brednie! 05.04.11, 11:08
        gaskama napisała:
        > "•Latem jeździliśmy rowerami nad rzekę, nie pilnowali nas dorośli. Nikt n
        > ie utonął. Każdy potrafił pływać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji aby
        > się tej sztuki nauczyć.
        > •Zimą ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na za
        > krętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Nikt nie
        > płakał, chociaż wszyscy się trochę baliśmy. Dorośli nie wiedzieli do czego służ
        > ą kaski i ochraniacze."

        Bo to takie pierniczenie o "starych dobrych czasach", granie na nostalgii. Nie wiem, może po prostu nie mam demencji, ale o utonięciach i wypadkach na kuligach za "młodych czasów" doskonale pamiętam.
        • gaskama Re: Ale brednie! 05.04.11, 11:12
          Ja też! I pierniczenie, że dziecko się nudzi, nie ma czasu na spacery, tylko komputer. U mnie w domu normą jest:
          - zapierniczanie z dziedzicem na rowerach i hulajnogach,
          - wędrówki po lesie,
          - kąpanie się w rzekach i jeziorach,
          - granie w monopol przez długie zimowe wieczory,
          - budowanie domów z pudeł po zakupach,
          - budowanie czołgów z krzeseł i stołów,
          - zapraszenie nawet kilka razy w tygodniu kumli z osiedla,
          - wizyty syna u kolegów,
          - sanki, sanki i jeszcze raz sanki,
          - syn od 6-go roku życia pomyka po podwórku z kumplami,
          - dalej mi się już nie chce pisać, bo jest tego dużo. A i komputer i PS3 to dla mnie też nie jest SAMO ZŁOOOO!
          • broceliande Re: Ale brednie! 05.04.11, 11:21
            I pierniczenie, że byle dorosły mógł spuścić lanie i na ludzi wyszli.
          • ylunia78 Re: Ale brednie! 05.04.11, 11:22
            No i tak czułam,że zaraz się posty posypią,że moje dziecko się nie nudzi.....big_grin
            "Uderz w stół a nożyce się odezwą"wink
            • gaskama Re: Ale brednie! 05.04.11, 11:32
              Nie nudzi się, bo mu organizuję czas. Nie zapisuję go na dziesiątki zajęć dodatkowych, bo ... bo nie. Gdybym mu nie organizowałą czasu, to sam w wieku 7 czy 8 lat by do kumpla nie podjechał. Nie należy jęczeć, że maluch się nudzi, tylko nauczyć go, co można robić, by się nie nudzić. Oczywiście mój też czasami stęka "mamo nudzę się, czy możemy ....". A ty zacytowałaś tylko połowę mojej wypowiedzi. To manipulacja pisowska! Tu powinien pojawić się emotikon, ale nie umieszczam, bo zakładam, że zrozumiesz.
          • becbec5 Re: Ale brednie! 05.04.11, 11:27
            gaskama napisała:

            > Ja też! I pierniczenie, że dziecko się nudzi, nie ma czasu na spacery, tylko ko
            > mputer. U mnie w domu normą jest:
            > - zapierniczanie z dziedzicem na rowerach i hulajnogach,
            > - wędrówki po lesie,
            > - kąpanie się w rzekach i jeziorach,
            > - granie w monopol przez długie zimowe wieczory,
            > - budowanie domów z pudeł po zakupach,
            > - budowanie czołgów z krzeseł i stołów,
            > - zapraszenie nawet kilka razy w tygodniu kumli z osiedla,
            > - wizyty syna u kolegów,
            > - sanki, sanki i jeszcze raz sanki,
            > - syn od 6-go roku życia pomyka po podwórku z kumplami,
            > - dalej mi się już nie chce pisać, bo jest tego dużo. A i komputer i PS3 to dla
            > mnie też nie jest SAMO ZŁOOOO!

            A bałwany lepicie?
            A jeździcie na rowerach na stojaka na bagażniku?
            A kit z okien na klatce wyciągacie i bawicie sie jak plasteliną?
            A widoczki ze szkiełek robicie na trawie?
            A umiecie wejść na drzewo?
            A pałaszujecie oranżadki w proszku?
            A wracając z zakupów odgryzacie przylepke chleba i z miękkiej części robicie pyszne kulki chlebowe?
            A widzieliscie gdzies stadko dziewczątek bawiących się na kocu w dom?

            To są zabawy z tamtych lat.
            I tego nasze monopolowo-komputerowo-spacerkoworodzinnie dzieci nie znają.
            A szkoda
            • ania2003i2011 Re: Ale brednie! 05.04.11, 11:35
              > A bałwany lepicie?

              tak, moje dziecko nagminnie zimą smile

              > A jeździcie na rowerach na stojaka na bagażniku?

              tak, własciwie nie ja, a moje dziecko i wiecej nie powiem, co moje dziecko wyprawia na rowerze, bo ja ledwo się powstrzymuję przed osiwieniem

              > A kit z okien na klatce wyciągacie i bawicie sie jak plasteliną?

              no tego nie robio, bo kitu w oknach nie mam tongue_out
              ale za to bierze glinę i nią się bawi, albo na wiklinę i nią strzela smile

              > A widoczki ze szkiełek robicie na trawie?

              nagminnie
              z kapsli i z innych "śmieci"

              > A umiecie wejść na drzewo?

              ja tak, ale nie za bardzo u mnie ze zejściem - lęk wysokości
              starszak uwielbia włazić na drzewa, nawet ma domek na jednym z nich zrobiony przez dziadka

              > A pałaszujecie oranżadki w proszku?

              taaaaaaaaaaaaaaaaaa, w sklepiku w szkole jest sad

              > A wracając z zakupów odgryzacie przylepke chleba i z miękkiej części robicie py
              > szne kulki chlebowe?

              taaaaaaaaaaaa, moje dziecko uwielbia piętki jeść w samochodzie albo na spacerze smile

              > A widzieliscie gdzies stadko dziewczątek bawiących się na kocu w dom?
              >

              tak, dziewczynki przed domem bawiace się w dom, a chłopaki sa ich mężami, braćmi i razem z nimi się bawią

              czyli ... moje dziecko jest inne???????????
            • gaskama Re: Ale brednie! 05.04.11, 11:37
              A bałwany lepicie? - To chyba oczywista oczywistość. Nawet igloo było w tym roku.

              A jeździcie na rowerach na stojaka na bagażniku? - eee nie! Ale tego nie robiłam jako dziecko. Ale widziałam na powórku, że starsi chłopcy tak robią.

              A kit z okien na klatce wyciągacie i bawicie sie jak plasteliną? - eee nie mam kitu w oknach. Ale strata! Jest za czym tęsknić!

              A widoczki ze szkiełek robicie na trawie? - Mam syna!!!! Nawet 30 lat temu tylko z dziewczynami robiłąm "niebka"

              A umiecie wejść na drzewo? - No jasne! To oczywiste!

              A pałaszujecie oranżadki w proszku? - Czasami. Można kupić.

              A wracając z zakupów odgryzacie przylepke chleba i z miękkiej części robicie pyszne kulki chlebowe? - Tak, pod IKEA w Jankach sprzedają świetny chleb, który się do tego nadaje.

              A widzieliscie gdzies stadko dziewczątek bawiących się na kocu w dom? - Nie, ale w moim bloku dwa lata temu zorganizowałam dla dzieci kiermasz starych zabawek i książek. I dziewczynki i chłopby z koców sprzedawali towar. Mój syn także! A jakże!
            • gaskama To naucz swoje dzieci! Moje to znają! 05.04.11, 11:39
              Nie ma co pierniczyć, jak fajnie było kiedyś. To, co uważa się za fajne, można przenieść na dzisiejszy grunt. To co nie fajne (wiele rzeczy z artykułu) należy pominąć milczeniem. Postaraj się trochę!
            • gaja78 Re: Ale brednie! 05.04.11, 14:55
              becbec5 napisała:
              > A bałwany lepicie?

              tak

              > A jeździcie na rowerach na stojaka na bagażniku?

              ja za stara, dzieci za młode, ale cudze dzieci widuję w takiej pozycji

              > A kit z okien na klatce wyciągacie i bawicie sie jak plasteliną?

              o kit z okien coraz trudniej ;P

              > A widoczki ze szkiełek robicie na trawie?

              jakich szkiełek ? Nigdy nie robiłam widoczków ze szkiełek. Śmieci nie zbieram, dzieciom też nie pozwalam.

              > A umiecie wejść na drzewo?

              Starsza nauczyła się szybciej niż ja jako dziecko.

              > A pałaszujecie oranżadki w proszku?

              Nie, pałaszujemy makaron domowy na zimno i jadamy chleb z masłem i cukrem.

              > A wracając z zakupów odgryzacie przylepke chleba i z miękkiej części robicie py
              > szne kulki chlebowe?

              Fuj !

              > A widzieliscie gdzies stadko dziewczątek bawiących się na kocu w dom?

              Pod blokiem siedzą co dzień. Teraz na zjeżdżalni, bo za zimno jeszcze na koc na trawniku.
            • deodyma Re: Ale brednie! 05.04.11, 15:10

              > A bałwany lepicie?
              > A jeździcie na rowerach na stojaka na bagażniku?
              > A kit z okien na klatce wyciągacie i bawicie sie jak plasteliną?
              > A widoczki ze szkiełek robicie na trawie?
              > A umiecie wejść na drzewo?
              > A pałaszujecie oranżadki w proszku?
              > A wracając z zakupów odgryzacie przylepke chleba i z miękkiej części robicie py
              > szne kulki chlebowe?
              > A widzieliscie gdzies stadko dziewczątek bawiących się na kocu w dom?
              >
              > To są zabawy z tamtych lat.
              > I tego nasze monopolowo-komputerowo-spacerkoworodzinnie dzieci nie znają.
              > A szkoda
              >




              i tu sie zgodze.
              pokolenie naszych dzieci nie zna tych zabaw.
              • gaskama W takim razie pokolenie mojego syna nie jest ... 05.04.11, 15:14
                pokoleniem Twojego syna. Poza kitem z okien to reszta w pokoleniu mojego 9-latka jest namiętnie praktykowana.
        • lelija05 Re: Ale brednie! 05.04.11, 11:26
          Podczas tej zimy, były chyba dwa wypadki, gdy dzieci ciągnięte na sankach przez samochód,wpadły jedne pod autobus, drugie pod auto osobowe.

          A to, że kiedyś było lepiej,. to wynika pewnie też z sentymentu, którym się darzy własne (o ile było udane) dzieciństwo.
          I może faktycznie mieliśmy więcej możliwości, bo nie było komputerów, w tv dwa programy i trzeba było sobie jakoś czas zorganizować. No w jakiś sposób rozwijało to wyobraźnię. Chociaż nie zawsze w dobrym kierunku, głupie pomysły również miewaliśmy i tylko się cieszyć, że nie skończyliśmy źle. Ale jeden chłopak przypłacił życiem skok ze słupa przy torach kolejowych...
          Poza tym był wyż demograficzny i dzieci było od groma, więc było się z kim bawić. Rodzice tak się o nas nie martwili tak jak my obecnie o nasze dzieci, teraz to każdy jest potencjalnym pedofilem i mordercą, do tego idioci z agresywnymi psami, porywacze, nawet wczoraj pojawił się wątek o zaginionej dziewczynce. No i jeszcze dopalacze, narkotyki, alkohol i faktycznie nasze dzieciństwo wydaje się sielankowe.
          Choć pamiętam, że problem dzieci wąchających klej w czasach mojej podstawówki istniał, ale ja osobiście nie znałam takich dzieci.
        • deodyma Re: Ale brednie! 05.04.11, 15:07

          > Bo to takie pierniczenie o "starych dobrych czasach", granie na nostalgii. Nie
          > wiem, może po prostu nie mam demencji, ale o utonięciach i wypadkach na kuligac
          > h za "młodych czasów" doskonale pamiętam.
          >




          no sorry, ale ja i koledzy/kolezanki rozne cuda wyrabialismy, o ktorych nasi rodzice nie wiedzieli ( bo zeszliby pewnie na zawal) i jakos w naszym otoczeniu zadnych wypadkow, utoniec nie bylo.
      • olena.s Re: Ale brednie! 05.04.11, 11:48
        Zgadzam się, że brednie: kiedy to niby te kaski dzieci masowo nosiły na kuligach?
        I jakby komuś się chciało popatrzeć na statystyki, to umieralność dzieci z przyczyn wypadków bardzo mocno zmalała.
      • majuszka77 Re: Ale brednie! 05.04.11, 18:19
        dorośli nie wiedzieli co to kaski .....................no zaraz mnie coś strzeli .........i było taaaak códownie z tego powodu .......................własnie przez to wspaniałe podejście spędziłam w szpitalu tydzień po pie...ięciu głową o beton na wrotkach ....po amnezji nie został ślad ale na konia już nigdy nie wsiadłam nie mogłam a to była moja pasja .....moje życie i plany na przyszłość ......ponoć byłam naprawdę niezła ....dwa lata nie wolno mi było nawet biegać ......ale co tam ubaw był po pachy
    • jowita771 Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 11:06
      Znowu ten głupi tekst.
      Ja też się tak bawiłam i w zasadzie mogłabym się podpisać pod wszystkim, co napisał autor, ale w grupie moich towarzyszy zabaw nie wszyscy przeżyliśmy. Właśnie z powodu zaniedbania.
      • poppy_pi Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 11:13
        Szczerze mówiąc nie pamiętam ANI JEDNEGO przypadku w moim bliższym i dalszym otoczeniu aby ktoś zginął lub aby stała mu sie straszna krzywda podczas tych wszystkich zabaw...Od pierwszej klasy podstawówki wracałam sama ze szkoły, obierałam ziemniaki i czekałam grzecznie na resztę rodziny. Teraz jestem świadkiem sytuacji gdy matka wstaje pół godziny wcześniej przed pracą aby 16letniej córce usmażyć jajecznice i narysowac jej rysunek na plastykę...Ten temat był już zresztą wałkowany na forum.
        • jowita771 Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 11:18
          Ja znam.
          Pewnie, że większe prawdopodobieństwo jest, że się przeżyje, ale wolę nie ryzykować.
          • poppy_pi Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 11:22
            Oczywiście, pewnie wszyscy mieliśmy szczęście. Ja zresztą byłam zawsze rozsądna i posłuszna jak mama mówiła, że nie wolno to nie wolno wink Są dzieciaki bardziej odważne i ciekawskie.
        • gaja78 Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 14:58
          poppy_pi napisała:

          > Szczerze mówiąc nie pamiętam ANI JEDNEGO przypadku w moim bliższym i dalszym ot
          > oczeniu aby ktoś zginął lub aby stała mu sie straszna krzywda podczas tych wszy
          > stkich zabaw...

          Ja pamiętam dużo utonięć.
      • ylunia78 Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 11:19
        Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego.
        Tu ma racjęwink

        Do szkoły chodziliśmy półtorej kilometra piechotą. Ojciec twierdził, że mieszkamy zbyt blisko szkoły, on chodził pięć kilometrów.
        Heh,dokładnie.Przez 8 lat podstawówki chodziłam pieszo,może niecały km,a teraz mój ojciec codziennie brata podwozibig_grin

        -Żarliśmy placek drożdżowy babci do nieprzytomności. Nikt nam nie liczył kalorii
        -Jedliśmy niemyte owoce prosto z drzewa

        No tak-racjawink

        Wszyscy przeżyliśmy, nikt nie trafił do więzienia. Nie wszyscy skończyli studia, ale każdy z nas zdobył zawód. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. Nie odważyli się zostać patologicznymi rodzicami. Dziś jesteśmy o wiele bardziej ucywilizowani.
        My, dzieci z naszego podwórka, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli, jak należy nas dobrze wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw i lekcji baletu.

        Bardzo się zgadzamsmileReszta to taka trochę ściema.Oczywiście,że chodziło sie na stawek(płytki)jeździć zimą na łyżwach,że biegało sie po dworze,bawiliśmy się w 5klasie podstwówki z dziewczynami"w sklep"Teraz to dorosłe panie:/takie z 5klasy.
        Wogóle były inne czasy.Siedziałam na kocyku w ogrodzie mojej babci,z otwartą bramą,nidgy nie uciekłam,nigdy nikt nie miał problemu,że ktoś mnie zaniedbuje..Dzisiaj sama obserwuję,zwłaszcza na forum" niemowlę",że same matki robią sobie problem w wyszukiwaniu ich.Na szczęście przy pierwszym dziecku net mnie nie pociagał to głupot nie czytałam.Poza tym miałam nie małe doświadczenie przy dzieciach.Z rodziny jak i z pracy jako Au-pair i wiedziałam,że jest jak jest,a nie teraz wszystcy szukają u chłopca lubiącego biegać,skakać czy ma ADHD czy nie.
    • broceliande Subtelnie przemycone 05.04.11, 11:30
      pozwolenie na bicie.
    • marghe_72 Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 11:31
      ciekawe czy za brakiem fotelików autor też tęskni..

      Nie zamierzam czytać tego tekstu, wystarczą mi wyrywki zacytowane przez Was.
      • jowita771 Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 11:42
        Mój teść tęskni, bo nie pozwalam wozić mojego dziecka bez fotelika, a przecież on swoje dzieci woził i ŻYJĄ! Pokazałam mu parking, sam wiele razy mówił, że dawniej na parkingu stało kilka samochodów, nigdy więcej niż dziesięć. Teraz na parkingu się nie mieszczą, jest ich ze dwadzieścia razy więcej i tyle samo jeździ po ulicach. Poza tym jeżdżą szybciej, sam teść mówi, że młodzi wariują na motorach i dawniej tego nie było. Nie ma porównania.
        Poza tym, moja prababka prała w rzece ja tez mam prać?
        • ylunia78 Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 12:02
          Ale co tu mają foteliki do sprawy?Przecież nie ma mowy,o tym,że tęskni się za jazdą samochodem bez fotelika?
          Fotelik ma być dla bezpieczeństwa dla dziecka,a nie frajdą podczas jazdy.Nie widzę sensu.
    • triss_merigold6 Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 11:44
      Znów ten idiotyczny tekst ludzi, których zaniedbywano opiekuńczo i wychowawczo w dzieciństwie.
      Mój syn ma zdecydowanie ciekawsze i bardziej urozmaicone dzieciństwo niż ja miałam.
    • sniyg Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 12:39
      Tekst generalnie z pewnym przegięciem.

      Nie da się jednak nie zauważyć, że dzieci się obecnie tak gromadnie i żywiołowo jak kiedyś nie bawią na podwórkach czy na dworze, polu lub placu - w zależności gdzie kto mieszka smile.

      Choć tu mamy się zarzekają, to ja nie widzę dzieciaków grających w gumę,
      w sznura, ganiających w gonić czy szukać, czy lepiących zimą bałwany.

      To fakt, że sporo siedzi przed komputerem w domach.

      Świat się zmienia, czasem na lepsze, czasem na gorsze.



      • ania2003i2011 Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 12:43
        wszystko zalezy od tego, gdzie się mieszka
        prawda?

        u mnie pod blokiem chłopaki szaleją z piłką, z pistoletami, na rowerach i innym sprzecie
        zimą robią igloo, bałwany, rzucają śnieżkami
        dziewczynki rozkładają koce i bawią się razem
        chłopaki często dołączają

        na wsi już nieco inaczej - bo gromadzą sie w kupie u jednego pod domem, później u następnego i się nie nudzą
        zimą też były bałwany, igloo
        teraz są w ruchu rowery, piłka i plac zabaw

        ale moje dziecko inne - bo tv i komp go nie ciagnie
        a jesli już przed ekranem siedzi, to chwilę, bo on nie może usiedzieć w miejscu
        jak mama tongue_out
        • sniyg Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 13:01
          Z pewnością, jednak głosy o zmianie w zabawach dzieci dochodzą z róznych stron
          i są dość podobne do siebie.

          Moje kuzynki, które do dziś mieszają na wsi, na spotkaniu na urodzinach u wspólnej babci,
          też wspominały z nostalgią nasze wspólne zabawy.

          Twierdziły, że również u nich na wsiach obecnie nie ma wspólnych zabaw grupowych, zjeżdzania na workach po śniegu, czy wspólnych ognisk.

          A mieszkają w zupełnie innych warunkach, i w zupełnie innym regionie niż ja.
        • gaja78 Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 15:04
          ania2003i2011 napisała:

          > wszystko zalezy od tego, gdzie się mieszka
          > prawda?
          >
          > u mnie pod blokiem chłopaki szaleją z piłką, z pistoletami, na rowerach i innym
          > sprzecie
          > zimą robią igloo, bałwany, rzucają śnieżkami
          > dziewczynki rozkładają koce i bawią się razem
          > chłopaki często dołączają

          U mnie to samo. Mieszkam na blokowisku z lat 80-tych. Natomiast na nowszych osiedlach popołudniami dzieci w wieku szkolnym faktycznie nie widać, co zapewne wynika z faktu, iż większość mieszkańców tych nowych osiedli nie posiada jeszcze dzieci w wieku szkolnym.
      • morekac Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 12:46
        Może dlatego nie widać tak dzieci, bo jest ich mniej?
        • sniyg Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 12:56
          Ja też jestem z niżu demograficznego.

          • ania2003i2011 Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 12:58
            a niż demograficzny z jakich jest lat?
            • sniyg Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 13:08
              Głównie lata 60-te i 80-te.
              • ania2003i2011 Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 13:15
                a lata 80te to nie wyż?
    • kropkacom Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 12:47
      Ja byłam wychowywana już po nowemu. No, ale moja mama zawsze była uważana za dziwną matkę big_grin Dzieci czyste, zadbane, nie pałętające się po okolicy itd.
      • sniyg Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 12:55
        Kropka, po co sadzisz takie aluzje?

        Wiadomo, że pałętały się tylko dzieci brudne i zaniedbane.

        Pieprzysz jak nie wiem.

        Czy może żal wspomnień i przygód?
        • mama-nastolatki Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 13:03
          A mi jest zal dzieciaków (nas ) w tamtych czasach ,zawsze niedopilnowane brudne wielu z nich nie dożyło dzisiejszych czasów.Np moja przyjaciółka wowczas 6 latka latała po całym osiedlu z kluczem na szyi i skończyła swoje krótkie życie obok budowy gdzie cegła spadła jej na głowe.
          Ja jak miałam 5 lat to matka notorycznie zostawiała mnie w piaskownicy i szla gotować obiad niby patrzyła przez okno ale pewnego dnia pedofil ukradł mnie.Dobrze ze nic nie pamiętam z tego dnia.
          • ania2003i2011 Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 13:06
            a ja nie chodziłam samopas, byłam dopilnowana, czysta i dożyłam do tych czasów
            tak samo jak i moi rówieśnicy
            • gryzelda71 Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 13:31
              O rany chodziłam brudna,bo jak budować zamki w piaskownicy nie dotykając piachu?
              Mój syn też czasem wraca brudny i tez z piaskownicy.Widać patologia z pokolenia na pokolenie....
              Ale fakt,są dzieci wiecznie czyste.Ale one nie wchodzą do piaskownicy,a jak siadają na huśtawce to na chusteczce przez mamusię rozłożoną.
          • landora Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 14:48
            > A mi jest zal dzieciaków (nas ) w tamtych czasach ,zawsze niedopilnowane brudne
            > wielu z nich nie dożyło dzisiejszych czasów.

            Mów za siebie, nie byłam brudna (chyba że po zabawie w piaskownicy) ani niedopilnowana. Mama nie puszczała mnie samej przed blok, natomiast po podwórku u babci biegałam sama od małego - ale tam było po prostu bezpiecznie.
        • kropkacom Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 13:04
          Kochanie, nie musisz brać do siebie wszystkiego co napiszę. Naprawdę.

          Nie żal. Koleżanka utopiła się na bagnach. Mi mama nie pozwalała tam łazić.
          • sniyg Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 14:57
            kropkacom napisała:

            > Nie żal. Koleżanka utopiła się na bagnach. Mi mama nie pozwalała tam łazić.

            Tak, tak, bo w tamtych czasach rodzice pozwalali dzieciom bawić się na bagnach.

            Tylko twoja mama zabraniała.

            Masakra jakaśsad
            • kropkacom Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 15:10
              Tak, wielu rodziców wtedy ( i dziś się zdarzają) nie wie gdzie są ich dzieci.
    • kara_mia Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 13:04
      A bałwany lepicie?
      nie wszystkich rodziców stać na goretexowe rękawiczki, a inne mogą przemoknąć.

      A jeździcie na rowerach na stojaka na bagażniku?
      nie i dzieciom nie pozwalam bo to niebezpieczne, nawet jak maja ochraniacze i kask.

      A kit z okien na klatce wyciągacie i bawicie sie jak plasteliną?
      Nie bo na szczęście nie ma okien z których można wyciągnąć kit i później skaleczyć się szybą. Nigdy dziecku bym zna zabawę szkłem nie pozwolił.

      A widoczki ze szkiełek robicie na trawie?
      Jak wyżej, nie pozwalam dzieciom, szkło nie jest do zabawy.

      A umiecie wejść na drzewo?
      niech ćwiczy na wfie - nie pozwalam, bo to niebezpieczne.

      A pałaszujecie oranżadki w proszku?
      nie to nie zdrowe , nie pozwalam, zresztą na szczęście już takich w sklepie prawie nie ma.

      A wracając z zakupów odgryzacie przylepke chleba i z miękkiej części robicie pyszne kulki chlebowe?
      Nie, bo później nie zje kolacji w domu, zresztą i tak jest uczulony i powinien być na diecie bezglutenowej. A na zakupy nie chodzimy bo tylko płacze w sklepie i mnie denerwuje.

      A widzieliscie gdzies stadko dziewczątek bawiących się na kocu w dom?
      nie, i dobrze, bo same dziewczynki mogą zostać napadnięte przez pedofila i na kocu nie bo jak ciągnie od ziemi to się przeziębią. zresztą co to za pomysły bawić się przez blokiem kiedy co dzień wychodzimy na 2 h na plac zabaw.


      noo... ale napisałam odpowiedzi... smile
      i to wcale nie wymysł chorej wyobraźni tylko informacje jakie można znaleźć na e-mamie na przykład.
      jak już tak pomarudzicie jakie te dzieci wasze beznadziejne to może się zastanówcie jakimi to jesteście świetnymi rodzicami...

      • alyeska Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 13:12
        Mnie moich dzieci absolutnie nie zal. Uwazam, ze maja ciekawsze, szczesliwsze i bogatsze ( we wszelkich aspektach) dziecinstwo niz ja. Do tego tak rozne, ze trudno porownywac, mimo, iz moje dziecinstwo bylo szczesliwe.
      • gryzelda71 Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 13:13
        W pewnym momencie pomyślałam,ze tak na poważnie te odpowiedzi.....
        • alyeska Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 13:19
          no nie wiesz, ze teraz trzeba wspolczuc "swoim dziecia"
          • gryzelda71 Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 13:38
            Nie wiem po co te porównania.
            Inne warunki,inne możliwości.Mogę śmiało własnym dzieciom zazdrościć.
    • eilian Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 13:13
      Oczywiście, że tekst jest przesadzony, jak był artykuł o tym jak to jakaś babka sobie nie radzi z nadmiarem obowiązków macierzyńsko - domowych, to też był przegięty, bo przecież o to chodzi.
      Ale, mimo, że autor z kilku miejscach przegiął i to zdrowo, to z ogólnym przesłaniem jak najbardziej się zgadzam.
      Bo po prostu porównuję swoje dzieciństwo do dzieciństwa moich dzieci.
      Mieszkaliśmy na takim już nieco wiejskim przedmieściu (ktoś tam nawet kury hodował), w zerówce jeszcze mama odprowadzała mnie do szkoły, ale tylko przez jakiś czas. Pamiętam jak latem bawiliśmy się z dzieciakami z całej ulicy (w różnym wieku), dosłownie całymi dniami, wracałam do domu ciemną nocą, nogi miałam czarne. Moi rodzicie nie wiedzieli co w tym czasie dokładnie robię i gdzie jestem. Miałam wtedy 6-7 lat. Jestem jedynaczką, na pewno nie zaniedbaną. A do tego były weekendy i wakacje u babci na wsi - tam to się dopiero działo!
      Mój syn ma kolegów tylko w przedszkolu, mieszkamy w miejscu gdzie w bezpośrednim sąsiedztwie nie ma innych domów z innymi dziećmi, bawi się więc sam na ogrodzonym podwórku. Czasem oczywiście chodzimy na plac zabaw, jeździmy na wycieczki, na spacery itp. generalnie potrafi zorganizować sobie zabawę, często towarzyszy mu w tym mój mąż, na pewno nie siedzi przed tv ani tym bardziej komputerem, ale to jednak ZUPEŁNIE INNA BAJKA.
      Uważam również, że kaski do jazdy na rowerze to jest czysty wytwór marketingu, sama zaliczyłam kilka upadków i jakoś nigdy nic mi się nie stało. Foteliki samochodowe to inna inszość, bo faktycznie prędkość, dużo samochodów, ale kaski to już przegięcie. Oczywiście dziecku kupiłam, pilnuję, żeby zakładał, ale sama czegoś takiego na głowę bym nie założyła.
      I mówicie co chcecie, że Wasze dzieci to to czy tamto, ale teraz faktycznie nie widuje się dzieci grających w klasy, czy obwieszonych na trzepaku.
      Zmieniło się dużo, pewnie część na lepsze, ale jednak trochę żal...



    • coslonkowidzialo Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 14:25
      Ja jestem "tamtym rodzicem" smile
      Ale nie będę pisać jak ja wychowywałam dzieci, a jak one teraz wychowują swoje.
      Każy ma prawo robić po swojemu.
      Oprócz tego, że jestem matką i babcią to też jestem nauczycielem.
      Pracuję z dziećmi od wielu lat i szczerze powiem, że moje dorosłe dziś dzieci miały ogromne szczęście, że żyły w tamtych czasach.
      Obecne młode pokolenie pomimo dostępu do wszystkiego, kolorowych zabawek, pięknych ubrań, obiadków w restauracjach, wakacji na gorących wyspach, technologii, urodzin w lokalach nie jest pokoleniem szczęśliwym. Niestety sad
    • joanna_poz Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 14:37
      i jak wi
      > dze moje dzieci to mi ich normalnie żal, -siedzą przed telewizorem, do parku z
      > a daleko , po szkole wszystkie dzieci pozamykane w swoich domach na komputerach
      > . spotkania z koleżankami tylko od wielkiego dzwonu bo inni rodzice zajęci.

      ale to chyba poniekad kwestia Twoich/ Waszych rodzinnych wyborów, prawda?

      ja swojemu synowi raczej zazdroszczę fajnego, ciekawego dzieciństwa.
      • sylwiawkk Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 15:04
        ja wiem czy wybór: do parku tylko samochodem, nie mam ciężarowki wiec dwa rowery plus 4 ludzi nie wejdzie, obok domu w którym mieszkam to rowerem moze pojeździc sobie tylko starsza bo takie dziury i taki chodnik. ciagle jest kiepska pogoda [ no moze nie zawsze] mąż wraca z pracy o 17.30 a dzieci ze szkoły o 16. Więc na zabawe zostają weekendy. no i ich koleżanki to moga przyjsc najwyżej raz w tygodniu sie pobawić a co z resztą tygodnia. ale wiosna idzie może uda mi sie zorganizować jakis piknik za miastem z kilkoma koleżankami. A ich mężowie bedą narzekać na drogie paliwo albo brak czasu, zresztą mój też.
    • cruzbos Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 14:58
      Abstrahując od tamtych czasów (moje dzieciństwo w pewnych aspektach wyglądało podobnie do tego z artykułu, a w pewnych zupełnie inaczej), to w jaki sposób my wychowujemy nasze dzieci zależy od nas. Ja nie widzę dużych różnic między dzieciństwem moich dzieci a moim, wiele rzeczy zmieniło się na lepsze, np. większa dostępność różnych zajęć dodatkowych i to darmowych. Dzieci, które cały wolny czas spędzają przed tv czy komputerem albo biegają z jednych zajęć na drugie to ja nie znam. Z tego co widzę w moim otoczeniu życie podwórkowe kwitnie, wszyskie dzieci się znają, chodzą razem do szkoły i wracają, grają w gumę, w berka, w palanta, w dwa ognie, urządzają wyścigi rowerowe i na rolkach, młodsze przynoszą lalki, koce, namioty i bawią się na trawie, zwołują się przez komórki albo domofonem, spotykają się w domach, przychodzą nawet bez zapowiedzi. Ogólnie place zabaw, boiska zwłaszcza w weekendy i wakacje są pełne od rana do wieczora. Wszystko to się dzieje na zwykłych osiedlach bloków w dużym mieście.
      • czar_bajry Ale to już było.... 05.04.11, 15:49
        nie chce mi się szukać w starych wątkach ale ten tekst był już zamieszczony na emamie i szeroko skomentowanysmile
    • nanuk24 Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 17:12
      Ale co wam szkodzi wreczyc w lape ta piete chleba, wypchnac na dwor , spodziewac sie powrotu wieczorem i miec problem z czapy. tam sie przejmowac czy czy wszystko w porzadku, czy nie glodne - phi,
      Broni wam ktos?
      • sylwiawkk Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 17:24
        faktycznie czasy są inne, mąż dostał sms-a ze szkoły o ludziach w srebrnym samochodzie co kręcą sie pod szkołą, wiec zamiast straszyć babajagą normalnie tłumacze córce że nie bedzie wracać sama rowerem dzisiaj bo kręcą się podejrzani ludzie co porywają dzieci i ma jechać koło mnie. jej pytania to: a dlaczego ich teraz nie widać? a czy oni pracują też w nocy a dlaczego porywają dzieci a nie dorosłych. tak to jest jak dziecko ma wszystko w domu od zabawek do najlepszych ubrań i nigdy nie spotkało sie choćby z mała kłotnią rodziców, dla niej bieda to abstrakcja[ nie jestem nadmiernie bogata ale nie brakuje nam na wszystko co dzieci chca ] i cholernie cieżko wytłumaczyć jej aby nie otwierała mocno drzwi od samochodu bo porysuje inny samochód i tata bedzie musiał zapłacić kilka tysięcy za lakier, jej pytanie do mnie to : to nie masz tyle.
        • mijaczek Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 17:48
          to moze wszyscy sie do skansenow przeprowadzmy i zyjmy jak w XIX wieku bo pewnie nasi rodzice i dziadkowie z takim sentymentem mysla o swoim dziecinstwie, gdzie jak sobie krowy nie wydoilas to mleka nie pilas, jak sobie nie wystrugalas czegos tam z patyka to zabawki nie mialas....
          ja tez z sentymentem mysle o niektorych rzeczach z mojego dziecinstwa, ale umowmy sie, ze to, co ja i moj brat robilismy... ja piernicze... no glupi bylismy po prostu i trza komus podziekowac, ze niektore z tych rzeczy przezylismy...
          czy naprawde dzieci powinny wspinac sie po piorunochronie do wysokosci 2 pietra w wiezowcu?
          bawic sie na dachu 30 metrowego wiezowca, na ktorym nie ma absolutnie zadnego zabezpieczenia?
          szlajac sie po zamknietych fabrykach/niedokonczonych budowlach do poznej nocy?
          szabrowac winogrona z miejskich winnic?
          grac w noze w piaskownicy?
          ukladac monety na torach doslownie sekundy przed nadjezdzajacym pociagiem?

          wybaczcie, ale nie sadze...
          wszystkie z tych rzeczy byly robione glownie przez mojego brata, ale ja sie za nim wloczylam...
      • triss_merigold6 Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 17:32
        Niektórzy tak robią vide liczne doniesienia o utonięciach pod lodem zimą i w gliniankach/bajorach latem.
        • nanuk24 Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 17:53
          emam to nie dotyczy:-p
          ja i moje rodzenstwo bylismy najwyrazniej pechowymi dziecmi, bo nie raz otarlismy sie osmierc. ja do dzisiaj mam fobie - najwieksze to nyktofobie i aquqfobie, bo tym jak mnie wrzucono do wody, a plywac nie umialam. matka do dzisiaj o tym nie wie. Moja siostra wyladowala w szpitalu, bo tez sie topila, niestety jej przyjacilki nie dalo sie uratowac.
          Moj wtedy kilkulatni brat wyciagany byl przez sasiada z szamba, a matka jeszcze mu tylek za to zloilauncertain Jako kilkulatek wrocil ze szklem w tylku, mial operacje. uderzyl w mnie maly fiat, kierowca zwial, ja sie podnioslam - matka do dziaisj o tym nie wie. I kiedys noga mi utknela w jakiejs kracie, nie moglam sie wydostac siadzialam tak przez caly dzien, dopoki dorosli nie zaczeli z pracy wracac. Moglabym tak mnozyc.
          • sylwiawkk Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 18:05
            naprawde ty to miałas pecha, ale ja rownie dobrze moge sie kłócić ze szwagierką ona ciągle mi wypomina że ja nie pilnuje swoich dzieci, tyle tylko ze to ona jednego syna [wtedy 1.5 roku] zgubiła na festynie a drugiego rozjechała samochodem na własnym podwórku tez miał około 2 lat wtedy. moje natomiast mają chyba szczęscie bo jeszcze nic im sie nie stało, żadnych ran kutych ,szarpanych zadnego poważnego upadku, poparzenia. mam tez tutaj koleżanke ma dzieci w podobnym wieku co moje i im ciągle sie cos przytrafia a moim nic ,cud normalnie
          • sniyg Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 18:11
            Z moim znajomych w dzieciństwie nikt nie zginął, choć faktycznie sytuacje zagrożenia
            zdarzały się.

            Jadnak każde czasy niosą ze sobą jakieś straty i zagrozenia.

            Obecnie notuje się coraz większy wzrost samobójstw wśród dzieci i młodzieży.

            Zawsze jest coś za coś.

            Kiedyś były większa integracja dzieci ze sobą, większa swoboda i samodzielność, ale
            też groziło więcej wypadków, obecnie jest lepsza opieka, dostępność do różnorodnych zabawek i drogich rozrywek, ale też większa izolacja. Pojęcia "samotność w sieci" czy "dzieci telewizji" to pojęcia współczesne.

            • nanuk24 Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 18:27
              ta samodzielnosc jest troche naginana, bo o jakiej samodzielnosci my mowimy? takiej, gdzie mocno dorosle dzieci wisza na rodzicach miekszajac z nimi, pol biedy jezeli same, ale wiekszosc juz z przychowkiem. To ja dziekuje za taka samodzielnosc.
      • czar_bajry Re: my dzieci tamtych rodziców 06.04.11, 00:08
        Broni wam ktos?

        Wszyscy w koło wmawiający iż jesteśmy patologiabig_grin
    • lejdi111 Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 17:36
      ja miałam 3 latka a już urzędowałam sama rowerkiem po osiedlu big_grin i to jeszcze na 4 kółkach tongue_out a teraz nie wyobrażam sobie puścić tak samopas mojego 6-latka.

      Każdy ma czyste sumienie bo go nie używa
      • jowita771 Re: my dzieci tamtych rodziców 06.04.11, 06:49
        Mnie pierwszy raz szukali po ciemku, jak nie miałam jeszcze pięciu lat. Mama mnie puściła pod blok, miałam się nie oddalać, ale polazłam z koleżanką na hałdy i nie było nas kilka godzin. Moja córka jest teraz parę miesięcy starsza niż ja wtedy, osiwiałabym, gdybym przez tyle czasu nie wiedziała, co się z nią dzieje.
        Znalazłam się, ale parę lat wcześniej taka dziewczynka też się zgubiła i żywa się nie znalazła. Sąsiad ją zgwałcił i zabił. Początek lat siedemdziesiątych.
    • figrut Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 18:33
      -siedzą przed telewizorem, do parku z
      > a daleko , po szkole wszystkie dzieci pozamykane w swoich domach na komputerach
      > . spotkania z koleżankami tylko od wielkiego dzwonu bo inni rodzice zajęci. ah
      > szkoda gadać
      I w tym momencie jako mieszkańcy małego miasteczka, moje dzieci mają podobnie jak w latach 80. W tej chwili mój 9 i 7 latek są w swojej "bazie" czyli w tunelu z krzaków na starym ogródku działkowym i bawią się z innymi chłopakami w wojnę. Zamiast karabinów które się rozsypały mają plastykowe rury odpadowe i starym zwyczajem krzyczą tratatatata... big_grin
    • angazetka Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 19:21
      Na ten tekst reaguję alergią. Tak, to opis dzieciństwa w patologicznej rodzinie i okolicy. Nie ma się czym chwalić ani czego gloryfikować.
    • inguszetia_2006 Re: my dzieci tamtych rodziców 05.04.11, 19:49
      sylwiawkk napisała:
      jak mi brakuje tamtych czasów, smaku marchewki wycieranej podkoszulką, i jak widze moje dzieci to mi ich normalnie żal,
      Witam,
      Też mi żal, bo miałam własną bandę na osiedlu, wałęsałam się do nocy,wracałam brudna i padałam na pysk. Jeździliśmy rowerami po całym Śródmieściu, taplaliśmy się w błocie, w parku bawiliśmy się w "Czterech pancernych". Nie sposób opisać tej swobody i radochy. Kto nie przeżył, nie zrozumie. Nie znam nikogo, kto był wożony na zajęcia,nie wychodził na podwórko etc. Wszyscy wylegali z domów i wracali tylko na posiłki. Byliśmy szczęśliwi, choć biedni, jak to dzieci "komuny". Jak dostałam lalkę Barbie, to bawiło się nią całe osiedle. A jak Barbie zgubiła pantofle w trawie, to poszukiwanie butów trwało kilka godzin;-P To były cudne czasy, a współczesne małpie gaje nie zapewnią dzieciom takich przeżyć. Do nas należał cały świat(tak nam się wydawało), współczesne dzieciaki mają plac zabaw grodzony. Jako dzieciak chodziłam też do teatru i do kina na filmy w trójwymiarze(grali tylko dwa;-P), jeździłam z ojcem na basen. Ale najlepiej i tak było na podwórku;-P
      Pzdr.
      Inguszetia
      • kropkacom Re: my dzieci tamtych rodziców 06.04.11, 09:07
        > Też mi żal, bo miałam własną bandę na osiedlu, wałęsałam się do nocy,wracałam b
        > rudna i padałam na pysk.

        Tylko żeby dać wolność dzieciakom trzeba być świadomym także tych negatywnych stron jakie za sobą ona niesie. Taka ruletka trochę. Jak dzieciak będzie na tyle silny, rozsądny czy po prostu będzie miał szczęście to zostaną i w wspomnienia, i będzie miał kto wspominać.
    • kosher_ninja Komputer 05.04.11, 21:56
      Zawsze, jak widzę narzekania w necie, że dzieci to teraz tylko komputer i komputer, to się zastanawiam - a skąd ta osoba pisze? Ma jakieś dziwne połączenie mózgu z netem, że chodzi sobie po drzewie, jeździ na rowerze lub robi inne cudowne rzeczy i w międzyczasie może tekst postu wysłać? Najśmieszniejsze w tym narzekaniu są te nicki, które posiadają bardzo dużą aktywność netową. Przykład idzie przecież z góry.
      • mijaczek Re: Komputer 06.04.11, 05:25
        pierwszy komputer mielismy w domu jak mialam okolo 10 lat... trzaskalo sie C-64 ile wlazlo... a jak sie pojawil pierwszy pecet to juz w ogole masakra... maratony DOOMa na 4 komputery przez 2 dni i 2 noce to normalka byla....
        • kropkacom Re: Komputer 06.04.11, 08:10
          Ja pamiętam jak jeździłam do mojego kuzyna grać na komputerze. Złościło mnie zawsze, że on mając komputer na co dzień zawsze grał najdłużej. tongue_out
          • ewelsia Re: Komputer 06.04.11, 08:43
            Pod wszystkim, co jest napisane w zalinkowanym tekście podpisać się nie mogę, ale ostatnio mam jakąś fazę na wspomnienia z dzieciństwa. Po prostu myślę, że czas, który tak szybko płynie potęguje ten żal za dawnym życiem. I chociaż nie zawsze to moje dzieciństwo było szczęśliwe, to jednak żal mi. Tym bardziej, że tylu ludzi odeszło na zawsze. Ostatnio chodzi mi po głowie piosenka, która poniekąd oddaje klimat - Pustki i "Lugola" posłuchajcie :
            www.youtube.com/watch?v=_G_jvdaX2cc
            Zawsze jak jej słucham to się wzruszam.
            • lejdi111 dla ewelsi 06.04.11, 08:58
              jacekj261.wrzuta.pl/audio/23vMhrT3I4U/pod_buda_-_lecz_poki_co_zyjemy_live

              Każdy ma czyste sumienie bo go nie używa
              • ewelsia Dzięki Lejdi ! n/t 06.04.11, 12:16
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka