co byście zrobiły...

07.04.11, 23:22
sytuacja czysto hipotetyczna:

Jest rodzina 2+2 i jak dzieci są małe facet stwierdza że się zakochał jego ukochana urodzi mu dziecko i on zakłada nową rodzinę...
Matka urywa kontakty ojca z dziećmi on zresztą wyjeżdża za granicę
Mija 30 lat "porzucone" dzieci są już dorosłe i nagle przyjeżdża tata, okazuje się iż przyjechał w określonym celu. Jego najmłodsza córka jest chora i potrzebny jest przeszczep szpiku, najlepiej od rodziny. Jedno z dzieci z poprzedniego związku ma taką samą gr. krwi i jest szansa na zgodność.
Dzieci nie chcą spotkać się z ojcem nie mówiąc już o tym aby oddać cokolwiek nieznanej siostrze.
Ale... no właśnie jest ale gdyż jak by to była osoba obca to nikt nie odmówił by pomocy a tak kara się dziewczynę za grzech ojca.

Co byście zrobiły? Przyznam się szczerze że ja nie mam zielonego pojecie jak bym się zachowała.
    • angazetka Re: co byście zrobiły... 07.04.11, 23:24
      Szpik bym oddała, zwłaszcza że chora nie jest niczemu winna.
    • czarnaalineczka Re: co byście zrobiły... 07.04.11, 23:27
      >no właśnie jest ale gdyż jak by to była osoba obca to nikt nie odmówił b
      > y pomocy

      dokladnie i dlatego bym oddala
      co do karania za grzech
      tu nie tylko ojciec zawinil , fakt zachowal sie zle wobec zony ale to matka urwala kontakty
      • pamela788 Re: co byście zrobiły... 07.04.11, 23:30
        Oddala bym.
      • attiya Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 07:01
        a wg ciebie co matka miała robić? to nie ona znalazła sobie nową panią i dziecko zrobiła....
        • czarnaalineczka Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 08:38
          mogla go skopac zwyzywac obciac jaja
          ale nie ograniczac kontaktow dzieci z ich ojcem
          • attiya Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 12:04
            z tej opowieści wynikało, że to pan zostawił panią, z inną bzyknął się, pojawiły się kolejne dzieci, pan wyjechał i przez 30 lat nie utrzymywał kontaktów, teraz jak jego dziecko z drugiego związku jest w niebezpieczeństwie, to dopiero się odezwał ale nie po to, że uczucia w nim się odezwały ale po to aby swoją córkę ratować - to jest dopiero skur....
            • czarnaalineczka Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 12:13
              tak to jest sk^%$ co nie znaczy ze dziecko ma sie po sk*&^%$ zemscic na swojej przyrodniej siostrze
    • el_jot Re: co byście zrobiły... 07.04.11, 23:30
      Chciałabym zdecydować, że oddam szpik - tamta dziewczyna nie jest niczemu winna.
      Ale jakby to było w realu - nie mam pojęcia i nie chciałabym się przekonać. A to w realu tak, czy jakiś film obejrzałaś?
      • czar_bajry Re: co byście zrobiły... 07.04.11, 23:39
        tak mi się przypomniało, kiedyś o czymś takim czytałam.
    • nangaparbat3 Re: co byście zrobiły... 07.04.11, 23:31
      Dziewczynka niczemu nie jest winna, namawiałabym swoje dziecko na oddanie szpiku.
    • cherry.coke Re: co byście zrobiły... 07.04.11, 23:33
      Oddalabym, tzn. dala sie przynajmniej przebadac na zgodnosc (i oddala, jesli sie zgadza).
      Z ojcem pewnie staralabym sie miec ograniczony kontakt, jego corka jest juz dorosla i mozna sie z nia kontaktowac bezposrednio. Ojciec nawet jesli byl odciety od swoich dzieci, to mial parenascie lat na kontakt z nimi, kiedy byly juz pelnoletnie. Nie chcial to nie...
      • mukunku Re: co byście zrobiły... 07.04.11, 23:36
        Nie oddałabym, sprawiłoby to satysfakcje

        przyznam sie bez bicia, ze ja w taką sytuacje wierze-zarejestrowałam sie w bazie i lcize, ze jedno z dzieci mojego ojca zachoruje (zalozyl sobie nową rodzinę, kto wie mzoe zachoruje on..)

        smile))
        mam wrodzone poczucie sprawiedliwiosci
        • angazetka Re: co byście zrobiły... 07.04.11, 23:39
          > mam wrodzone poczucie sprawiedliwiosci

          Bardzo ponury żart w kontekście tego, co napisałaś wyżej.
          • nangaparbat3 Re: co byście zrobiły... 07.04.11, 23:42
            Myślałam że to żart od początku do końca - nickiem na czele.
          • czar_bajry Re: co byście zrobiły... 07.04.11, 23:44
            to wcale nie musi być żart, nam które nie były w sytuacji tych porzuconych przez ojca dla innej rodziny i dla innego dziecka( pewnie lepszego, bardziej kochanego itp.) odpowiedź wydaje się prosta ale dla osób których to dotyczy na pewno nie jest proste i łatwe.
            To są lata nienawiści i żalu oraz wmawiania sobie iż mnie to nie obchodzi a najmniej obchodzi mnie ojciec...
            A przecież sytuacja może być też odwrotna to matka może szukać ratunku dla jednego ze swoich dzieci i co ojciec i jego nowa córka mają odmówić?
            • angazetka Re: co byście zrobiły... 07.04.11, 23:53
              Jestem porzucona przez ojca. Nie dla innej rodziny, ale jestem. Nie zmienia to faktu, że nie umiałabym żyć z myślą, że ktoś mnie prosił o ratowanie życia, a ja to olałam.
            • cherry.coke Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 00:04
              Wiesz ja mam rozne przezycia rodzinne, aktualnie na przyklad zastanawiam sie nad konsekwencjami zapraszania lub niezapraszania mojej matki na wlasny slub, ale w twojej sytuacji corka nie jest niczemu winna. Bardziej niejednoznaczna bylaby raczej sytuacja, gdyby szpik potrzebny byl samemu ojcu. Tez bym dala, ale z niechecia i przekazem "bierz i spadaj".
              • czar_bajry Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 00:11
                cherry jak już napisałam jest to sytuacja czysto hipotetyczna.
                Też bym pewnie ten szpik oddała ale chyba nie tak z marszu, trochę bym się buntowała a przynajmniej tak mi się wydaje.
            • 3-mamuska Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 01:33
              czar_bajry napisała: tych porzuconych prze
              > z ojca dla innej rodziny i dla innego dziecka( pewnie lepszego, bardziej kochan
              > ego itp.) odpowiedź wydaje się prosta ale dla osób których to dotyczy na pewno
              > nie jest proste i łatwe.
              NIe oddalabym i dziecka tez bym nie namawiala.Ale tez bym nie odradzala,bo wiadomo ze to czyjes zycie.Tylko ze ojciec tez olal zycie swoich "starych" dzieci.
              Zreszta ,to ze rodzina nie odda to nie znaczy, ze do przeszczepu nie dojdzie.

              I tu nie chodzi o zemste,ale o to ze wiele lat ojciec nie potrzebowal ich do niczego ,a teraz kochajacy tatus (dla nowej coreczki) chce kontaktow ,pomocy.

              Ale ja mam dziwne poglady na temat przeszczepow.
              Nie patrze na to ze ktos moze uratowac komus zycie,ale na to ze ja trace ukochana osobe i to dla mnie jest tragedia i nie bardzo moge wtedy myslec o tragedi i problemach innych.
              (chodzi o przeszczepy po smierci mozgowej)
              Stalam przed takim wyborem i bylo wazne dla mnie tylko to zeby tato zyl!!! Niestety sad
              • angazetka Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 12:17
                > Ale ja mam dziwne poglady na temat przeszczepow.
                > Nie patrze na to ze ktos moze uratowac komus zycie,ale na to ze ja trace ukocha
                > na osobe

                Mowa o przeszczepie szpiku, od tego się nie umiera.
        • nangaparbat3 Re: co byście zrobiły... 07.04.11, 23:41
          Piekne big_grin
    • niezwykladziewczyna Re: co byście zrobiły... 07.04.11, 23:49
      Oddałabym, nie chciałabym mieć kogoś na sumieniu, wiedząc że w tak prosty sposób można darować życie.
    • karro80 Re: co byście zrobiły... 07.04.11, 23:57
      nie mogłabym zyć ze świadomością że ktoś być może dzięki mnie ma szansę na zycie i zdrowie a ja mam focha(bo w sytuacji zagrożenia życia wsio inne foch i nie ważne).
      Ja akurat wiem, że to bym zrobiła - bałabym się, ze dziewczyna może umrzeć - sama straciłam córkę i nikomu tego nie mogłabym życzyć.
      • lukrecja34 Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 07:27
        dla mnie to oczywista oczywistość,że zrobiłabym wszystko aby ten szpik można było oddać osobie potrzebującej.i szczerze mówiąc zadziwiają mnie pobudki niektórych z was przeciwnych przeszczepowi w tej sytuacji -jakie wy na boga wartości przekazujecie dzieciom?? nie pojmę tego i już..a już życzenie komuś choroby z zemsty za grzechy tatusia to właściwie nie ma nazwy w moim słowniku i nie mieści się w moim światopoglądzie uncertain
        • attiya Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 07:30
          może gdyby ojciec opuścił cię na 30 lat, to wtedy jednak zmieniłabyś ton wypowiedzi
          • lukrecja34 Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 07:35
            nie znasz mnie i nie masz pojęcia o stosunkach rodzinnych w mojej rodzinie-to raz
            a dwa-mam naprawdę mocny kręgosłup moralny i zemsta na nieznanej mi córce mojego ojca to byłoby nawet nie bydlęctwo-ale sqrwysyństwo pierwszej wody
            • attiya Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 07:46
              jezu, dziewczyno a kto mówi o zemście? teoretycznie wiążą cię z nią więzy krwi ale nic ponadto, więzy krwi mogą cię łączyć z tysiącem osób i co? Każdemu z nich oddajesz szpik?
              i co do tego ma stwierdzenie, że nie mam pojęcia o stosunkach rodzinnych w twojej rodzinie a czemu niby miałabym mieć?
              • lukrecja34 Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 07:57
                no jak to? napisałaś,że jakby mnie ojciec opuścił to inaczej bym pisała.a skąd wiesz czy mnie nie opuścił,może lał,gwałcił-nie masz o tym pojęcia.
                któraś z osób pisała,że życzyłaby choroby w podobnej sytuacji-o takiej zemście napisałam.
                może przeczytaj uważnie cały wątek z naciskiem na swoje wypowiedzi?
                • attiya Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 07:59
                  a ja raz jeszcze napiszę, to, że odmówisz, to nie znaczy, ze się mścisz
                  a to, ze ktoś o zemście napisał, cóż, smutne ale i tak w życiu bywa
          • czarnaalineczka Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 08:46
            ale za to ze cie opuscil ojciec chcialabys smierci swojej przyrodniej siostry ???
            zreszta jakiejkolwiek niewinnej osoby ???
            jakies to chore
        • czar_bajry Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 23:06
          lukrecja34 napisała:

          i nie mieści
          > się w moim światopoglądzie uncertain


          Młoda jeszcze jesteś i światopogląd możesz zmienić ze 100 razysmile
    • osa551 Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 00:00
      Oddałabym szpik jak każdej obcej czy znajomej osobie, która by go potrzebowała, a badania wykazałyby zgodność.
    • rosapulchra-0 Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 00:09
      Jeżuniu kolczasty, gdybyś użyła kilku przecinków łatwiej by się czytało tongue_out

      Osobiście, jak się znam, gdybym została poproszona o pomoc i to taką pomoc, a mogłabym w ten sposób przyczynić się do uratowania czyjegoś życia - nie miałabym wątpliwości. Oddałabym szpik. Bez względu na okoliczności i wzajemne stosunki. I powiem więcej, będąc na miejscu chorej osoby na pewno liczyłabym na pomoc. I jestem przekonana, że nie jestem odosobniona w takim myśleniu.
      • czar_bajry Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 00:14
        aj tam, aj tamsmile zresztą użyłam kilku a konkretnie trzechtongue_out
    • nanuk24 Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 02:14
      Gdybym to ja byla tym dzieckiem - dawca szpiku zapewne bym sie zdecydowala oddac, ale czy chcialabym sie z nimi skontaktowac i spotkac? to nie wiem.
    • shellerka Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 06:34
      ja bym zrobiła te próby zgodności, tzn. pogadalabym z dziecmi, zeby się zgodziły.
      mysle, ze jest duze prawdopodobienstwo, ze facet i tak traktuje chorobe tego dziecka jako coś w formie kary za swoje winy.
      odmowa nie ukarałaby jego, tylko niewinne w sumie dziecko.
      a i zycie potem ze swiadomoscia, ze sie mu pomoglo mimo urazy pewnie dałoby mi poczucie "lepszości" wink
      • czar_bajry Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 23:13
        odmowa nie ukarałaby jego, tylko niewinne w sumie dziecko.

        "dziecko" jest umowne piszemy o osobach dorosłych.
        Specjalnie to zaznaczam gdyż " dziecko" od razu kojarzy się z maluchem.
        • krecik Re: co byście zrobiły... 09.04.11, 16:55
          Kwestia jest taka, ze owa kobieta ("dziecko") jest tutaj zupelnie poza nawiasem zainteresowania. Dla osob uwiklanych w ta sytuacje, porzuconych dzieci, to co sie dzieje to rogrywka miedzy nimi a ojcem.
          I wszystko zalezy wlasnie od ojca. To on namieszal, i to on musi naprawic. To on musi zjednac wlasne dzieci i namowic je, aby zechcialy mu pomoc. Nie owej nieznanej kobiecie - ale wlasnie jemu. Bo to jemu zalezy na zyciu wlasnego dziecka - ale tylko jednego, wybranego. A prosi o pomoc dzieci, ktore sam odrzucil, uznajac tym samym za gorsze, niegodne jego milosci, itepe itede psychologiczne roznosci.

          Ag
    • attiya Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 06:58
      siedząc ostatnio u lekarza w poczekalni przeglądałam gazety - "z życia wzięte" czy jakieś inne "sekrety" i tam coś mi mignęło, tzn takie opowiadanie - identyczna sytuacja - porzucona córka zgadza się w końcu na przeszczep.
      • czar_bajry Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 23:13
        big_grin
    • kub-ma Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 07:51
      Scenariusze filmowe powinnaśpisać. smile
    • nowi-jka Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 07:54
      nie wahałabym si echwili anie nie zastanawiala
    • czastin_piber Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 10:07
      Zgodziłabym się...ale zastanawia mnie jedno...

      Czy gdybym ja zachorowała, tatuś o to samo poprosiłby swoją córkę?Czy olałby, bo go nie interesuję...
      • krecik Re: co byście zrobiły... 09.04.11, 17:02
        Nie poprosilby, bo bys nawet nie miala jak sie z nim skontaktowac.

        Ag
    • sanciasancia Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 10:36
      Oddałabym ten szpik i następnie powiedziała ojcu, że nie życzę sobie, żeby się ze mną więcej kontaktował.
    • undoo Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 11:52
      a zjawil sie z alimentami za ten czas, gdy dzieci porzucil, czy tylko z prosba o szpik? normalnie jak z jakiegos szmatlawca scenariusz.
      • martinkowa Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 12:00
        Dziecko nie jest winne głupoty ojca. Bez problemu dałabym szpik tej osobie. Ale z ojcem bym się nie pogodziła.
      • anilanka26 Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 12:01
        z sytuacjami hipotetycznymi to jest tak, ze nie warto o nich dyskutować bo gdyby zamieniły się na sytuacje realne to i tak połowa z was postąpiłaby inaczej niż sobie załozyła.
    • zawszexyz Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 12:10
      czyzby tu ktos ogladal angielski serial wink , bo pare odcinkow temu byla taka sytuacja hahahahaha
    • mikas73 Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 12:29
      Oddałabym.
      Mój syn ma czworo przyrodniego rodzeństwa. Przez dwójkę z nich się napłakałam, ale nie mam nic przeciwko kontaktom, a pomoc uważam za naturalną.Przyznam , że przyszło mi kiedyś do głowy, że stanowią dla siebie małą bazę dawców szpiku - tyle dobrego, z tych zdrad byłego męża.
      Nawet tej, z którą zdradzał mnie mąż bym oddała.
    • broceliande Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 13:33
      Szpik bym dała, ale nerki nie.
      • mamaemmy Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 23:24
        oddałabym szpik nawet wrogowi.
        A co dopiero siostrze.Której nie mam buuu.
    • edelstein Re: co byście zrobiły... 08.04.11, 23:40
      Jako matka tych dzieci? naklonilabym do badan i ewentualnego oddania szpiku, tamto dziecko nie jest winne glupocie wlasnego ojca. Tylko, ze ja juzwczesniej chcialabym, by moje dzieci mialy kontakt z rodzenstwem.
      Nieoddanie szpiku i hipotetyczna smierc tej dziewczyny bylaby beznadziejnym aktem zemsty.Gdyby moje dzieci doszlyby do wniosku, ze chca jej smierci, to powaznie bym sie zaczela zastanawiac gdzie popelnilam blad w wychowaniu.
    • mrowka75 Re: co byście zrobiły... 09.04.11, 00:15
      nerki bym nie oddała, ale szpik owszem
    • lubie.garfielda Odnośnie kontaktów 09.04.11, 00:16
      to sądzę, że w 9 przypadkach na 10 "nowa rodzinka" po otrzymaniu szpiku ulotniłaby się równie skutecznie co wcześniej tatuś. A "stara rodzina" była przez nich zbywana nawet w próbie dowiedzenia się o efekty kuracji.
      Więc efektu "bierz i spadaj" nie mieli by okazji poczuć (ojciec z nową córką). Po prostu przyszliby, wzięli co im się należy (bo pozostawić siostrę na pastwę losu jest niehumanitarnie) i zniknęli.
      • jowita771 Re: Odnośnie kontaktów 09.04.11, 14:15
        > to sądzę, że w 9 przypadkach na 10 "nowa rodzinka" po otrzymaniu szpiku ulotnił
        > aby się równie skutecznie co wcześniej tatuś. A "stara rodzina" była przez nich
        > zbywana nawet w próbie dowiedzenia się o efekty kuracji.
        > Więc efektu "bierz i spadaj" nie mieli by okazji poczuć (ojciec z nową córką).
        > Po prostu przyszliby, wzięli co im się należy (bo pozostawić siostrę na pastwę
        > losu jest niehumanitarnie) i zniknęli.

        To w sumie prawdopodobne. Gdybym umiała przewidzieć taki scenariusz, to bym nie dała.
    • nutka07 Re: co byście zrobiły... 09.04.11, 12:02
      Wyobrazacie sobie, ze ojciec po 30latach przyjezdza tylko zeby znalezc dawce a z Wami nie chce miec nic wspolnego???

      To dopiero trzeba miec tupet.
      Oddacie szpik a potem zostaniecie 'wyrzucone' jak 30 lat wczesniej.

      Oddacie szpik dla swojego swietego spokoju a przyjdzie sie zmierzyc z kolejnym 'porzuceniem'. Bo nie wierze ze spylneloby to po czlowieku jak po kaczce.
      • tiuia Re: co byście zrobiły... 09.04.11, 21:57
        Pewnie byłaby taka możliwość, że tatko zgłasza się wyłącznie po szpik. Myślę, że mimo wszystko bym oddała. Bo chodziłoby tu o życie ludzkie.
        Prawdopodobnie tatko byłby dla mnie już wtedy zupełnie obcą osobą i nie miałabym potrzeby odnawiać z nim kontaktów. To tak jak z byłymi miłościami. Po paru latach emocje opadają i przy ewentualnym spotkaniu nie traktuje się już danej osoby jak kogoś bliskiego - bo po prostu nim nie jest.

        Ale rozumiem też, że są osoby takie jak Ty - które nie potrafią wygasić w sobie emocji, i tak jak napisałaś - miałyby problem z kolejnym odrzuceniem i z tego powodu nie oddałyby tego szpiku.
        • nutka07 Re: co byście zrobiły... 09.04.11, 23:00
          Wiesz co ja nie wiem co bym zrobila. W tej chwili sklaniam sie ku wersji oddania szpiku ale mam uczucie ze chcialabym dowalic w jakis sposob takiemu tatuskowi, sprowadzic go do parteru.
          Ciezko mi sobie wyobrazic, ze ktos sie zjawia po 30latach bo czegos potrzebuje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja