Dodaj do ulubionych

Wielkanoc bez rodziny / wyjazdy

17.04.11, 10:51
Utarło się, że Świeta ( czy to Wielkanoc czy Boze Narodzenie ) są swietami rodzinnymi.
Mam jedank czasami ochote ominac te wszystkie przygotowania, min. kulinarne, ominac wyjazd do rodzinnego miasta gdzie sa moim rodzice, tesciowe, rodzina brata, rodzina meza siostry, itp .... i mam ochote wyjechac na gotowe gdzies w polske lub poza. Spedzic ten czas moim kochanym mezem i dzieciaczkami. Tylko nasza czworka. Ale wiem, ze moi rodzice, czy tescie nie zrozumieliby naszej postawy. Odebraliby to jako zarzut ( w koncu tak malo kiedy mamy czas byc wszyscy razem ).

Z moich obserwacji widze, ze oddzielne Swieta najczesciej spedzaja Ci, u ktorych jest jakis rodzinny problem. Konflikt z rodzicami czy tesciami. Byc moze to nie regula, ale podkreslam, ze widze to po znajomych.

Jak jest wg. Was ? Czy to podejscie mocno tradycyjne, ze tak ciezko mojej i meza rodzinie zrozumiec, ze chcemy osobno spedzic ten czas ?

Nadchodzi teraz Wielkanoc, czy Wasze Swieta spedzacie w grodznie licznej rodizny ?
Obserwuj wątek
    • wuika Re: Wielkanoc bez rodziny / wyjazdy 17.04.11, 10:58
      Moi rodzice kilka razy tak pojechali (z najmłodszym bratem). Osobami, które tego nie rozumiały, były osoby, które miały najmniej do gadania (no i gadały najwięcej). Rodzice wrócili wypoczęci, święta spędzili bardzo fajnie (wszystko pod nos, nie trzeba nic przygotowywać, atrakcje zorganizowane), pojechali tak kilka razy na Wielkanoc, raz na Boże Narodzenie.
    • spicy_orange Re: Wielkanoc bez rodziny / wyjazdy 17.04.11, 10:58
      > moi rodzice, czy tescie nie zrozumieliby naszej postawy.

      > Konflikt z rodzicami czy tesciami.

      Jak już robisz błąd to bądź w tym chociaż konsekwentna!

      albo teście i konfilkt z teśćmi albo teściowie i konflikt z teściami. Od tego miszmaszu zęby bolą
      • baltycki Re: Wielkanoc bez rodziny / wyjazdy 17.04.11, 12:32
        spicy_orange napisała:

        > Jak już robisz błąd (brak przecinka) to bądź w tym chociaż konsekwentna!
        >
        > albo (nowe zdanie z małej litery) teście i konfilkt z teśćmi (brak przecinka) albo teściowie i konflikt z teściami.
        > Od tego miszmaszu zęby bolą(brak kropki)

        Bez komentarza.
    • kropkacom Re: Wielkanoc bez rodziny / wyjazdy 17.04.11, 11:09
      > Jak jest wg. Was ? Czy to podejscie mocno tradycyjne, ze tak ciezko mojej i mez
      > a rodzinie zrozumiec, ze chcemy osobno spedzic ten czas ?

      Jak całe życie spędzało się święta RAZEM to potem jest kulturowy szok jak się chce OSOBNO. To naturalne.

      Jedziemy do rodziny. Dawno tam nie byliśmy. Głównie dla dzieci to doża radość. Ja odwykłam już od takich świąt. Czeka nas cały dzień jazdy.
      • yoka1 Re: Wielkanoc bez rodziny / wyjazdy 17.04.11, 11:20
        my nigdy nie jeździmy, bo rodzice i teściowie mieszkają daleko i zwyczajnie nam się nie kalkuluje. A postronne osoby niech sobie te święta osobno interpretują jak chcą
        • kropkacom Re: Wielkanoc bez rodziny / wyjazdy 17.04.11, 11:26
          > my nigdy nie jeździmy, bo rodzice i teściowie mieszkają daleko i zwyczajnie nam
          > się nie kalkuluje.

          Finansowo - duży wysiłek. Tak samo jak przyjazdy mojej rodziny tutaj. Jednak póki nie dzieli nas Atlantyk możemy ten wysiłek ponieść zarówno oni jak i my. Do pewnego stopnia oczywiście. A "samotne" święta bezsprzecznie mają dla mnie urok. Urok słodkiego lenistwa big_grin
    • bri Re: Wielkanoc bez rodziny / wyjazdy 17.04.11, 11:30
      Nam się zdarza wyjeżdżać na Wielkanoc. Stosunki z rodzinami z obu stron mamy bardzo dobre i nikt się za to na nas nie obraża. Może dlatego, że widujemy się rodzinami dość często także bez specjalnych okazji.

      Oboje pracujemy, a czasem chce się wyjechać, zmienić otoczenie i święta to jedyny możliwy termin.
      • heca7 Re: Wielkanoc bez rodziny / wyjazdy 17.04.11, 11:58
        My się z rodzicami i teściami widujemy prawie codziennie. Ale moja matka by tego nie przezyła albo nie darowała gdyby któreś z nas wyjechało w tym czasie. Ona uznaje taki scenariusz świąt. Do kościoła w garniturze/garsonce. Spacer do domu, obiad , żarcie, żarcie, kościół w garniturze. Zaliczyć wszystkie możliwe kościelne uroczystości. Koniec. Jak kiedyś w lany poniedziałek zamiast iśc do teściów ( bo u niej już byliśmy w niedzielę) chcieliśmy pojechać na całodniową wycieczkę dostała histerii, że nie wypada bo to święta! że to grzech! co ludzie powiedzą! Dla niej nawet jazda na rowerze rekreacyjna w tym czasie jest.... no nie wypada bo to święto kościelne. Bo w tym czasie wypada z rodziną , pod krawatem i w kościółkowym płaszczyku spacerować. W święta wypadają nam urodziny bratanka więc idziemy do brata. W poniedziałek do teściów albo gdzieś jedziemy. Teraz już się nie przejmuję jak kiedyś zdaniem mamusiwink Już wiem, że choćbym pękła i tak ona strzeli focha. Zresztą już sterzeliła, wczoraj obraziła się na mnie bo nie poparłam jej histerii w sprawie zepsutego kranu i ojca. Nie wiadomo też czy królowa dotrze do mojego bratawink bo.... ona potrafi się obrazić i w święta nie przyjść na śniadanie wielkanocne. Za to do kościoła, uuuu! tam pójdzie i będzie się gooorąco modlićsmile
        Jak dzieci będą większe to na pewno wyjedziemy gdzies dalej , teraz to straszna szarpanina jest i żadna przyjemność.
        • bri Re: Wielkanoc bez rodziny / wyjazdy 17.04.11, 12:03
          Współczuję, taka osoba w najbliższej rodzinie to koszmar.
    • kalarepka83 Re: Wielkanoc bez rodziny / wyjazdy 17.04.11, 11:42
      Moja cała rodzina i znajomi spędzają święta tradycyjnie. Ja osobiście mogłabym spędzić Święta Wielkanocne na wyjeździe, Boże Naodzenie wolałabym z rodziną. Gdybyśmy zdecydowali się na wyjazd, moi rodzice na pewno by się zdziwili, ale zaakceptowali. Gorzej z teściami. Dla nich byłoby to chyba absolutnie niezrozumiałe.
      • e-milia1 heca, usmialam sie :) 17.04.11, 12:47
        a moja mama miala troszke podobnie. swieta to byl maraton koscielny, ktory oprocz kosciola poszerzony byl jeszcze o wizyte na cmentarzu-wczesniej trzeba bylo jeszcze groby wyszorowac. gdy moja mama byla mlodsza to bardzo pilnowala bysmy szli w sobote na wieczorna adoracje, oprocz tego szlo sie jeszcze rano w sobote na jakas tam krotka adoracje, ktora konczyla sie swieceniem potraw. teraz troche wyluzowala bo jej sie chyba samej nie chce tyle latac do kosciola. moj maz nie musi isc do kosciola w wieki czwartek lub w wielki piatek bo ktos musi z dzieckiem zostac (moja mama boi sama zostac z nasza corka). w sobote wystarczy, ze pojdziemy tylko poswiecic jajka... oj, kiedys bylo i naczej. ale w niedziele wielkanocna i w poniedzialek moja mama leci na najwczesniejsze msze. w zeszlym roku moj maz sie wkurza bo moja mama poleciala na msze rezulekcyjna a potem siedziala na cmentarzu z godzine zamiast zjesc z nami sniadanie wielkanocne....
        • e-milia1 Re: heca, usmialam sie :) 17.04.11, 12:54
          dla mojej mamy spacery w swieta to juz fanaberie. kiedys sie tego strasznie czepiala bo twierdzila, ze ludzie pomysla, ze chcemy sie pokazac. kiedys szlismy w swieta pieszo do ciotki na kawe i moja matka stwierdzila, ze wszyscy pomysla, ze idziemy tam pic dlatego pieszo. teraz z czasem tez juz nie reaguje na takie nasze fanaberie i pewnie mysli sobie rozne rzeczy, ale nie reaguje. moja mama juz sie pogodzila nawet z tym, ze czasem w swieta chodze biegac... ale jest ciemno wiec moze ludzie nie poznaja kto to biega w swieta...
          w tym roku nie jedziemy poraz pierwszy do rodziny na swieta. jakos tak mi smutno, bo choc zbytnio nie wypoczelismy w tym czasie to jednak bylo zawsze rodzinnie... teraz wymyslam co tu robic w tym czasie i co upichcic by chociaz troche swiatecznie idomu za dawnych czasow jak w bylo...
          • heca7 Re: E-milia:) 17.04.11, 13:04
            Też masz fajniesmile Moja na to chodzenie piechotą nie wpadła.
        • heca7 Re: heca, usmialam sie :) 17.04.11, 13:01
          Nam czasami do śmiechu nie jest bo ona jest śmiertelnie poważnawink
          Co ciekawe kiedyś chodziła do kościoła 2 x w roku! twierdzi, że to dlatego, że pracowała i nie miała czasu ani siły , ciekawe- w weekendy nigdy nie pracowała wink Ze święconką szliśmy całą rodziną ( to był jej jeden raz) ja niosłam święconkę, musiałam iść ok 1,5-2m przed rodzicami, równym tempem, tak żeby broń Boże! serwetka się nie poruszyła na wierzchu. Swięconkę należało trzymać nie z boku, tylko przed sobą na wysokości brzucha. Do dziś pamiętam jakie były wykłady kiedy serwetka się troszke zsunęła- bo przecież jajka się zakurzą! (szliśmy chodnikiem, droga asfaltowa, mało samochodów.
          • joanna35 Re: heca, usmialam sie :) 17.04.11, 13:20
            Ja też się uśmiałam, ale pamiętam , że jak się w tym tkwi to wcale nie jest do śmiechuuncertain Niestety, nie pamiętam ani jednych udanych, radosnych i rodzinnych (w całej pełni tego słowa) świąt w naszym domu, jakichkolwiek. Moja matka posiadała cudowną "umiejętność" psucia światecznej atmosfery, chociaż ze skóry wychodziła, żeby święta przygotować. Niestety, ważne było wszystko oprócz ludzi, tzn. najbliższej rodziny, bo "co ludzie powiedzą?" to oczywiscie był motyw przewodni jej starań.
            • heca7 Re: heca, usmialam sie :) 17.04.11, 14:09
              Chyba mamy tą samą matkę! Moja też cały czas warczała. Kiedyś w wielką sobotę zostałąm wysłana do cukierni. Nastałam się w gigantycznej kolejce z 1,5 godziny. Kupić kupiłam to co akurat było, na bieżąco donosili i musiałam podjąc decyzję co kupić sama (tak ze 12 lat miałam). Wracam do domu z ciastami, makowcem, babką, sękaczem, matka z nieśmiertelną lokówką szykuje się do wyjścia ze święconką a ja mówię do taty - kupiłam dla ciebie babkę piaskową, podobno lubisz? i tu rozpętuje się burza, matka dostaje szału zazdrości, pamiętam jak stałam oszołomiona tym wybuchem "a dla mnie nic nie kupiłaś!?!, o mnie nie pomyślałaś!?!, taką jesteś córką!?!" Ja coś tam próbowałam się wybronić, że przecież ona lubi makowiec itd nic z tego. Przez całe święta miałam ciche dni albo warczała albo udawała że nie słyszy co do niej mówię.
              • e-milia1 wspomnienia 17.04.11, 19:17
                a jak to heca matka sama ciasta upiec nie umiala? wtyd! u nas zaczynalo sie juz w wielkim poscie mycie okien, szorowanie czego sie da sprzatanie i szorowanie grobow. pozniej sprzatanie ogrodka, podworka, zamiastanie drogi wyrywanie chwastow. mycie piwnic drzwi nawet tapety w lazience i kuchni. nasza mama gonila nas bardzo do roboty. swieta czesto konczyly sie awantura. teraz wyluzowala na starosc jest spokojniej i milej. ale ostatnio pamietam ze przyjechalismy na styk i musialam jeszcze dwa okna w wieka sobote mc. a kiedys jak bylam w ciazy to tez mi z oknami wyskoczyla, ale moj maz wzial szmate i wiadro i myl te okna bo stwierdzil ze bez przesady. matka meskiej roboty nie uznaje wiec stala nad nim i pouczala go smile
    • ewaewa123 Re: Wielkanoc bez rodziny / wyjazdy 17.04.11, 13:06
      Masz trochę racji, nasze relacje z najbliższą rodziną mężą nie są najlepsze.Jeszcze nigdy nie byliśmy zaproszeni Na Święta Wielkanocne, dwa razy w trakcie 18 lat małżeństwa na Boże Narodzenie. W tym drugim przypadku raczej chodziło o prezenty smile Przez kilkanaście lat zapraszaliśmy do siebie w pierwszy lub drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia oraz w poniedziałek wielkanocny, 3 lata temu zaprzestalismy tych jednostronnych obyczajów i zaczęlismy wyjeżdżac. Akurat w tym roku nie wyjeżdżamy, natomiast idziemy do restauracji, coby się nie przepracować smile
      Aha, dla jasności, część świąt spędzaliśmy u moich dziadków i wszystkie wigilie ( dopóki żyli). Te pozostałe staralismy się spędzać z rodziną mężą, ale inicjatywa była tylko z naszej strony. Zrezygnowaliśmy i też jest dobrze, nasza córka nigdy nie była na święta u swojej jedynej babci.
    • jusytka nie! 17.04.11, 13:22
      My powiedzielismy sobie, że dopóki rodzice zyją, święta będa rodzinne, mają wtedy swój nieowtarzalny klimat, za którym pewnie kiedyś będziemy tęsknić. Wyjeżdżamy za to na majówki, czasem robimy wypady w pogodne weekendy, nie mówiąc juz o feriach, czy wakacjach.
      Szczególnie Wigilia spędzna z obcymi świadczy najczęściej o braku więzi w rodzinie, sam fakt, że mamy ochote od rodziny w święta uciekac, a szczególnie takiej, którą widzimy rzadko świadczy (najczęściej) o tym, że cos w relacjach jest nie tak.
      • kropkacom Re: nie! 17.04.11, 13:42
        Zgodziłabym się z tobą z przyjemnością tylko, że jak przychodzą święta to nagle okazuje się ile jadu przy tych świątecznych stołach.
    • przeciwcialo Re: Wielkanoc bez rodziny / wyjazdy 17.04.11, 13:25
      Dopóki zyją rodzice nie wyobrazam sobie zostawić ich w swięta.
      • bri Re: Wielkanoc bez rodziny / wyjazdy 17.04.11, 14:08
        A pytałaś rodziców czy oni przypadkiem nie woleliby czasem wyjechać gdzieś na święta?
        • przeciwcialo Re: Wielkanoc bez rodziny / wyjazdy 17.04.11, 14:19
          Pewnie że pytałam, oni najlepiej czuja sie u siebie. Wyjazdy owszem ale w wakacje.
          Starych ludzi sie nie zmienia.
    • jajko54 Re: Wielkanoc bez rodziny / wyjazdy 17.04.11, 15:20
      my teraz wyjeżdzamy korzystając z przerwy szkolnej dziecka. stosunki w rodzinie dobre, nikt się naszym wyjazdem nie przejmie bo nikt nie obchodzi tego swięta. widujemy się z rodzinami często bez szczególnej okazji. aha, wyjeżdzamy za granicę, aby dalej od święconek i jajeczek.
    • ylunia78 Re: Wielkanoc bez rodziny / wyjazdy 17.04.11, 15:23
      mój mąż zapytał dzisiaj czy może nie spędzimy świąt wielkanocnych u siebie?Nie jesteśmy skłócenia z rodziną-żadną.
      Ale ja wolę pojechac do rodzinnej miejscowości mojej i męża-do rodzinysmileJa tam lubię te przygotowania.Chociaż moja mama jakoś specjalnie się nie rozrywa.Zawsze się śmiejemy,po co zapierdzielać cały tydz przed świętami,jak mozna wszystko zrobić w jeden dzień.I tak też robimy.Wszystko w sobotę,tylko przygotowujemy święconkę w piątek.Nie narzekamywink
    • trzyswinie Re: Wielkanoc bez rodziny / wyjazdy 17.04.11, 19:07
      Święta zawsze spędzamy w gronie rodzinnym. Przyzwyczaiłam się do tego tak bardzo, ze nie wyobrażam sobie świąt inaczej.
    • leeloo2002 Re: Wielkanoc bez rodziny / wyjazdy 17.04.11, 20:18
      U mnie nie ma żadnego rodzinnego problemu czy konfliktu, a już 3-ci rok z rzędu będę wielkanoc spędzać tylko z mężem na wyjeździe - dzieci podrzucamy babci. I wszyscy są zadowoleni.
      Jest to tak naprawdę jedyna okazja, abym mogła z mężem pobyć trochę sama, bo obie babcie mieszkają daleko od nas, rzadko widują wnuki i w sumie chętnie przygarniają je na świeta.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka