agrafka781
05.06.11, 15:40
Mąż pracuje zawodowo- poniedziałek- piątek , wychodzi z domu o 6 wraca 17.30. Po powrocie zajada obiad, bierze młodsze dziecko na spacer( ja w tym czasie np. prasuje), po powrocie bawi się za starszym. Razem kapiemy dzieci, zasypiają koło 21 i mamy wolne, tzn on ma bo ja np. zmywam gary. On w tygodniu w domu nie robi nic. On zarabia i dba o samochody. Ja jestem na wychowawczym- dzieci trzy lata i 8 miesięcy- ogarniam dom, rachunki, lekarzy, zajęcia dodatkowe.
Ale w weekend tak sobie wykombinowałam, że fajnie byłoby najpierw ogarnąć razem mieszkanie i dzieci - śniadanie, ubieranie, przewijanie, ścielenie łóżek , wstawienie prania( przy dwójce dzeci codziennie jest pełna pralka) sprzątnięcie kuchni po śniadaniu ( ośmiomiesieczniak uczący się jesc samodzielnie potrafi zrobić niezły bajzelek) a potem razem gdzieś pojechać, iśc na spacer itd.
A to klops, bo mój mąż co najwyżej ubierze dzieci i na tym koniec , bo przecież on ma weekend i odpoczywa. Ja się wściekam i weekend popsuty. Przesadzam?