Dodaj do ulubionych

Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam

05.06.11, 15:40
Mąż pracuje zawodowo- poniedziałek- piątek , wychodzi z domu o 6 wraca 17.30. Po powrocie zajada obiad, bierze młodsze dziecko na spacer( ja w tym czasie np. prasuje), po powrocie bawi się za starszym. Razem kapiemy dzieci, zasypiają koło 21 i mamy wolne, tzn on ma bo ja np. zmywam gary. On w tygodniu w domu nie robi nic. On zarabia i dba o samochody. Ja jestem na wychowawczym- dzieci trzy lata i 8 miesięcy- ogarniam dom, rachunki, lekarzy, zajęcia dodatkowe.
Ale w weekend tak sobie wykombinowałam, że fajnie byłoby najpierw ogarnąć razem mieszkanie i dzieci - śniadanie, ubieranie, przewijanie, ścielenie łóżek , wstawienie prania( przy dwójce dzeci codziennie jest pełna pralka) sprzątnięcie kuchni po śniadaniu ( ośmiomiesieczniak uczący się jesc samodzielnie potrafi zrobić niezły bajzelek) a potem razem gdzieś pojechać, iśc na spacer itd.
A to klops, bo mój mąż co najwyżej ubierze dzieci i na tym koniec , bo przecież on ma weekend i odpoczywa. Ja się wściekam i weekend popsuty. Przesadzam?
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 15:43
      Skoro mąż pracuje zawodowo cały tydzień to ma pełne prawo odpocząć sobie w weekend.
      • imasumak Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 15:47
        gazeta_mi_placi napisała:

        Skoro mąż pracuje zawodowo cały tydzień to ma pełne prawo odpocząć sobie w weekend.


        Owszem, ale ona też ma prawo do odpoczynku.
        • gazeta_mi_placi Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 16:15
          Nie chodzi do pracy więc odpoczynek ma cały tydzień smile
          • rosapulchra-0 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 17:11
            A pranie samo się wstawia, mieszkanie samo się sprząta, zakupy same się zrobią, obiad sam ugotuje i dzieci same się sobą zajmą, tak?
            Coraz gorzej z tobą, gazeciarzu, coraz gorzej. Pukasz w dno, od spodu.
            • gazeta_mi_placi Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 17:13
              Pralka pierze.
              • rosapulchra-0 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 17:16
                I sama segreguje pranie, sama je do bębna wkłada i się sama programuje, a potem jeszcze pranie wiesza.suspicious
                • sadosia75 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 17:17
                  A proszek i płyn to kto wleje? bo jak ta pralka to ja proszę o namiary na nią big_grin
                  • gazeta_mi_placi Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 17:19
                    Załadowanie prania nawet mi zajmuje mniej niż 5 minut.
                    • nanuk24 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 17:26
                      Wraz z praniem majtasow i ponczoszek mamusi?
                      • nanuk24 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 17:27
                        ponczoszkowwink
                    • gacusia1 Skoro masz 2 pary gaci 05.06.11, 22:36
                      2 pary skarpet,1 t-shirt i pare spodni,to wierze,ze zajmuje mniej niz 5 min.
                      Przy 2 dzieci i mezu,segregowanie prania i wkladanie do pralki,po czym wyjecie, rozwieszenie lub wlozenie do suszarki,a nastepnie rozdzielenie i zlozenie to conajmniej robota na 1,5h.
                      Codziennie 1.5h !!! nie liczac obiadow,zakupow,sprzatania,prasowania,przewijania,karmienia. No i oczywiscie WOLNE sie nie nalezy,bo caly tydzien odpoczywa... O,kuzwa jak ja bym tak chciala pracowac caly tydzien i w dupie miec wszystko a do tego jeszcze weekendy wolne! Czemu ja sie kuzwa musialam kobieta urodzic??? Przej...ne
                      • hanalui Re: Skoro masz 2 pary gaci 05.06.11, 22:51
                        gacusia1 napisała:
                        > Przy 2 dzieci i mezu,segregowanie prania i wkladanie do pralki,po czym wyjecie,
                        > rozwieszenie lub wlozenie do suszarki,a nastepnie rozdzielenie i zlozenie to c
                        > onajmniej robota na 1,5h.
                        > Codziennie 1.5h !!!

                        Rozumiem ze jesteś kaleka, nie masz np rak i robisz wszystko stopami, lub poruszasz się na wózku, masz jakiegoś parknsona lub stwardnienie rozsiane lub jakaś inna chorobę która cię spowalnia, bo normalny zdrowy człowiek nie segreguje wsadu do pralki dla 4os rodziny wraz z rozwieszeniem i zlozeniem przez 1,5h codziennie. No chyba ze znowu rodzina z natrectwami i każde po godzinie zmienia outfit wink
                      • nanuk24 Re: Skoro masz 2 pary gaci 05.06.11, 23:02
                        Ty tak na powaznie?
                        Skoro ci tyle czasu segregowanie zajmuje, to - jezeli chlop rozroznia kolory - to wez postaw w pralni cztery kosze na pranie, podpisz i upomnij rodzine, ze biale wrzucamy do kosza na biale pranie, kolorowe do kolorowych, ciemne do ciemnych, a dry clean only do kosza z napisem dry clean onlywink i nie pozwalac rodzinie zostawiac ubran tam gdzie je zdejmowali.
                    • gryzelda71 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 06.06.11, 07:38
                      Masz pralkę co sama po praniu rozwiesza i składa ew prasuje?Polecisz model?
                  • tyssia Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 06.06.11, 06:22
                    > A proszek i płyn to kto wleje? bo jak ta pralka to ja proszę o namiary na nią :
                    > D
                    big_grin Ja też
          • gacusia1 Puknij sie gazeta,co? 05.06.11, 22:32

        • przeciwcialo Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 16:34
          No ale facet po pracy zjada obiad i leci na spacer z dzieckiem a nie zalega przed tv.
          W weekend odpuście oboje. Po co się napinac. ja nie poscielisz łóżek to świat się nie zawali. Zostaw wszystko i idxcie gdzies razem.
          • bye.bye.kitty ciekawe ile matek 06.06.11, 12:33
            marzy o tym by polecieć do parku z dzieckiem zamiast szorować lokum smile))
      • czar_bajry Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 23:57
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Skoro mąż pracuje zawodowo cały tydzień to ma pełne prawo odpocząć sobie w week
        > end.

        Owszem ma prawo, ale ona chyba nie leży cały tydzień do góry dupą? Czy może ja coś przeoczyłam i bohaterowie mają gosposię oraz opiekunkę do dzieci?
    • imasumak Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 15:45
      agrafka781 napisała:
      A to klops, bo mój mąż co najwyżej ubierze dzieci i na tym koniec , bo przecież
      on ma weekend i odpoczywa. Ja się wściekam i weekend popsuty. Przesadzam?


      Idealnym rozwiązaniem jest zapłacenie komuś za posprzątanie raz w tygodniu. Nie ma sensu handryczyć się o taką bzdurę.
    • mruwa9 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 15:48
      ja rozumiem meza,po tygodniu pracy tez lubie sobie po prostu pomieszkac, zeby nikt niczego ode mnie nie chcial.
      Co do garow- kupcie zmywarke, szybko odczujesz roznice.
      • agrafka781 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 15:51
        Ale ja nie wymagam, żeby pół dnia latał z odkurzaczem, wystarczy jakbysmy się spieli przez godzinkę a potem cały dzień laba.
        • hrabina_murzyna Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 15:59
          agrafka781 napisała:

          > Ale ja nie wymagam, żeby pół dnia latał z odkurzaczem, wystarczy jakbysmy się s
          > pieli przez godzinkę a potem cały dzień laba.

          To się zepnijcie w piątek. Ma chłop rację, też nie lubiłam i nie lubię wstawać w sobotę i zaczynać dnia od odkurzacza i mopa.
    • czarnaalineczka Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 15:48
      no jasne ze facet chce odpoczac bo ty tylko w domu siedzisz big_grin
      wiec w nastepna sobote rano wyjedz na weekend i wroc w niedziele bardzo poznym wieczorem big_grin
      niech se chlop posiedzi w domu wink
      • cygarietka Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 16:03
        > wiec w nastepna sobote rano wyjedz na weekend i wroc w niedziele bardzo poznym
        > wieczorem big_grin
        > niech se chlop posiedzi w domu wink
        Dobre smilesmilesmile
        No właśnie, spróbuj tak.
        Nie przesadzasz, na twoim miejscu też bym się wkurzała. Moja mama zawsze mówi, że chłopa to trzeba krótko przy pysku trzymać, bo chłopy to wygodne są.
        A moje zdanie jest takie i do mojego męża też to powiedziałam. Jeśli będzie zarabiał tyle, że będzie nas stac na pomoc domową to nawet palcem nie musi kiwnąć w domu, ale skoro jeszcze tyle nie zarabia, to niestety, obowiązki dzielimy razem.
        • imasumak Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 17:37
          cygarietka napisała:
          Moja mama zawsze mówi,
          że chłopa to trzeba krótko przy pysku trzymać, bo chłopy to wygodne są.


          Niezbyt mądrze mówi.
          • babcia47 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 06.06.11, 18:23
            oj madrze mówi a i rada przednia..dokad nie zarobi na to by małzonka mogła razem z nim w niedziele bumelować, obowiazki i szansa na chwilę odpoczynku powinny byc dzielone po równo! W domu też nic nie robi sie samo a wkład, który wnosi pozornie niepracujaca małzonka jest wymierny w brzęczacej monecie..wystarczy podliczyc ile by kosztowały obce "zamiennikI" przy gotowaniu, praniu sprzataniu opiece przy dziecku itd. Nawet tzw. "państwo" to zaakceptowało tworzac ustawe emerytalna i uznając że srodki zgromadzone na OFE w połowie należą do wspólmałzonka (sa przez niego wypracowane) i nalezy je przekazac np. w przypadku rozwodu lub smierci ubezpieczonego przed nabyciem prawa do emerytury (reszta, czyli druga połowa nalezy się osobom wskazanym w umowie)..niezaleznie od tego czy wspólmałżonek/ka pracował/a w tym czasie zawodowo czy nie..Przykmuje sie, ze wkład jaki niepracująca wspólmałzonnka/nek wniósł w zyciu rodzinnym ułatwił ubezpieczonemu nabycie, wypracowanie zgomadzonych środków
            • lusitania2 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 06.06.11, 19:15
              babcia47 napisała:

              > Nawet tzw. "państwo" to zaakceptowało tworzac ustawe emer
              > ytalna i uznając że srodki zgromadzone na OFE w połowie należą do wspólmałzonka
              > (sa przez niego wypracowane) i nalezy je przekazac np. w przypadku rozwodu lub
              > smierci ubezpieczonego przed nabyciem prawa do emerytury

              to niechże się autorka tego wątku wreszcie uczciwie zabierze za tę swoją domową pracę, zamiast durnie czepiać się męża.
    • hrabina_murzyna Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 15:57
      agrafka781 napisała:

      > Mąż pracuje zawodowo- poniedziałek- piątek , wychodzi z domu o 6 wraca 17.30. P
      > o powrocie zajada obiad, bierze młodsze dziecko na spacer( ja w tym czasie np.
      > prasuje), po powrocie bawi się za starszym. Razem kapiemy dzieci, zasypiają koł
      > o 21 i mamy wolne, tzn on ma bo ja np. zmywam gary.

      Facet pracuje, wraca wieczorem, zabiera dziecko na spacer, kąpie, bawi się z nimi. Sporo. Jako ojciec bez zarzutu. Nic dziwnego, że po 21 chce mieć w końcu czas na odpoczynek. A garów nie zmywaj, kupcie zmywarkę.

      On w tygodniu w domu nie ro
      > bi nic. On zarabia i dba o samochody. Ja jestem na wychowawczym- dzieci trzy la
      > ta i 8 miesięcy- ogarniam dom, rachunki, lekarzy, zajęcia dodatkowe.

      On w domu nie ma czasu jeszcze robić w tygodniu. Domem zajmujesz się Ty, bo Ty w nim jesteś. Sorry, ale ogarnianie domu, rachunków, lekarzy i zajęć dodatkowych to nie jest jakiś wielki wyczyn mając tylko ten dom. Tobie ciężko, a mężowi będzie lekko jak będzie rano wstawał, szedł do roboty, a potem po 21 jeszcze wysyłał przelewy?

      > Ale w weekend tak sobie wykombinowałam, że fajnie byłoby najpierw ogarnąć razem
      > mieszkanie i dzieci - śniadanie, ubieranie, przewijanie, ścielenie łóżek , wst
      > awienie prania( przy dwójce dzeci codziennie jest pełna pralka) sprzątnięcie ku
      > chni po śniadaniu ( ośmiomiesieczniak uczący się jesc samodzielnie potrafi zrob
      > ić niezły bajzelek) a potem razem gdzieś pojechać, iśc na spacer itd.

      Dobrze wykombinowałaś, ale... Ale ogarnianie domu, pranie zajmuje trochę czasu, którego w tygodniu nie macie dla siebie razem. Ja bym nie latała z mopem, nie prała w tą sobotę, ale wstała rano i cieszyła się, że możemy razem spędzić czas. Dom można ogarnąć w piątek, pranie też.

      > A to klops, bo mój mąż co najwyżej ubierze dzieci i na tym koniec , bo przecież
      > on ma weekend i odpoczywa. Ja się wściekam i weekend popsuty. Przesadzam?

      Bo on sobie dobrze zaplanował i idź tym torem. Olej sprzątanie w weekend, zajmijcie się sobą jako rodzina. Świat się nie zawali jak zamiast w sobotę odkurzysz w piątek. Weekend jest od odpoczynku, a nie od latania na szmacie.
      • verdana Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 16:06
        Ja bym jednak chciała, aby mąż w weekend zrobil to, co się musi zrobić - więc pomogł nap. posprzątac ze stolu, czy zmyć. Ale zmuszanie faceta po całym tygodniu pracy - sądzac z tego co piszesz, na okrągło, bo po przyjściu do domu chodzi z dziećkiem na spacer itd - to przesada.
        Facet ma rację, weekend jest po to, zeby odpocząć.
      • agrafka781 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 16:10
        Ale przy ośmiomiesięcznym maluchu, który raczkuje jak szalony, przy wszystkim wstaje, wszędzie się wspina i śpi dwa razy dziennie po pół godziny nie jest łatwo. A jak nie zrobię tego prania w sobote i w niedzielę to w poniedziałek mam trzy prania, górę prasowania, górę zmywania, odkurzanie, mycie podłogi, obiad itd.
        • najma78 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 16:17
          agrafka781 napisała:

          > Ale przy ośmiomiesięcznym maluchu, który raczkuje jak szalony, przy wszystkim w
          > staje, wszędzie się wspina i śpi dwa razy dziennie po pół godziny nie jest łatw
          > o. A jak nie zrobię tego prania w sobote i w niedzielę to w poniedziałek mam tr
          > zy prania, górę prasowania, górę zmywania, odkurzanie, mycie podłogi, obiad itd
          > .

          Ja tez mam dwoje dzieci, ale nigdy nie mialam prania codziennie (2 razy w tygodniu), ani wiecznej gory prasowania (pralka ma program prasowania, a zreszta prasuje tylko to co konieczne), zmywa zmywarka, odkurzyc wystarczy raz dziennie, ale robie to zazwyczaj co 2-3 dni i to w pokoju dziennym i jadalni bo tam toczy sie zycie rodzinne, mycie podlog raz w tygodniu i nie jest to weekend, obiad to tez nie wielki problem, nie musi byc zawsze pracochlonny i czasochlonny. Twoj maz ma racje, w weekend nalezy odpoczac ty pracujesz w domu on zawodowo i powinniscie tak miec to zorganiozowane aby w soboty i niedziele spedzic czas rodzinnie a nie sprzatac, prac i prasowac.
        • hrabina_murzyna Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 16:20
          agrafka781 napisała:

          > Ale przy ośmiomiesięcznym maluchu, który raczkuje jak szalony, przy wszystkim w
          > staje, wszędzie się wspina i śpi dwa razy dziennie po pół godziny nie jest łatw
          > o.

          Wstawać o 5 rano i gnać do roboty też nie jest łatwo. Nie jest łatwo wrócić z tej roboty po 12 godzinach i jeszcze zasuwać kolejne 3 na spacerach, zabawach i kąpaniu dzieci. A jak Ci trudno to idź do pracy, zatrudnijcie nianię i będzie wtedy łatwiej zapewne.

          A jak nie zrobię tego prania w sobote i w niedzielę to w poniedziałek mam tr
          > zy prania, górę prasowania, górę zmywania, odkurzanie, mycie podłogi, obiad itd
          > .

          Na tarze pierzesz? Nastaw pralkę jak wrócicie wieczorem, rozwieś a rano pozbieraj. W niedzielę tak samo. Pranie nie jest ani wyczerpujące, ani zbytnio skomplikowane logistycznie. A jak odkurzysz i pomyjesz podłogi w sobotę to w poniedziałek masz jak w pudełeczku? Pomyj je w piątek, w sobotę i niedzielę wybądźcie z domu to i w poniedziałek nie musisz sprzątać. No i kup zmywarkę, czasu przybędzie. A obiad to się akurat sam gotuje.
        • hanalui Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 16:29
          agrafka781 napisała:
          A jak nie zrobię tego prania w sobote i w niedzielę to w poniedziałek mam tr
          > zy prania, górę prasowania, górę zmywania, odkurzanie, mycie podłogi, obiad itd

          Ja nie rozumiem co tyle pierzesz? Przebierajac młodsze dziecie nawet 3 razy dziennie i starsze 2 razy dziennie jak dla mnie to nadal raptem niecale pól wkładu do pralki wraz z dorosłych rzeczami. Średnio robię jakieś 3 prania w tygodniu i wystarcza, przy czym pilnuje żeby była cała pralka a nie 3 rzeczy na krzyz
        • krecik Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 18:20
          To ja moze bede brutalna ale OJP. Ja przepraszam, ale nie trafiaja do mnie kawalki o ciezkim zyciu na macierzynskim kontra drugi rodzic, co to co prawda pracuje caly tydzien, ale nagle ma jakies widzimisie odpoczac w weekend.
          Siedzac w domu z dziecmi masz chyba czas, zeby tak sobie rozplanowac sprzatanie w domu, zeby weekend spedzac z cala rodzina? I prosze mi nie wciskac, ze siedzenie w domu z potomstwem to taka ciezka praca, bo sama przez pol roku mialam ta watpliwa przyjemnosc.
          Wiem, ze mozna sie zajechac, glownie z nudow i powtarzalnosci czynnosci. Tak, zajmowanie sie domem to tez praca. Ale twoj maz jakos cie nie ciagnie w weekend, zebys mu pomogla w jego pracy.
          I o ile rozumiem, ze obowiazki domowe nalezy dzielic, to tak, uwazam ze przesadzasz ze swoim zdenerwowaniem na meza, ze nie ma ochoty sprzatac w weekend rano, gdy sie rozkoszuje tym, ze nie musi sie zwlekac z lozka do pracy.
          Jesli sie lubujesz w robieniu z prostych domowych czynnosci malych dziel sztuki (typu prasowanie gaci i skarpetek w zakladki), to moze czas na powrot do rzeczywistosci. Albo do pracy. Wtedy spokojnie bedziesz miala pelne prawo do bycia wkurzona na meza, ze nie chce z toba dzielic obowiazkow domowych...


          Ag
        • deodyma Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 18:24
          A jak nie zrobię tego prania w sobote i w niedzielę to w poniedziałek mam tr
          > zy prania, górę prasowania, górę zmywania, odkurzanie, mycie podłogi, obiad itd


          wiesz, Ty chyba z tych, co to non stop sprzataja a i tak nie maja na nic czasu...
          znam takie przypadki z reala, gdzie babki non stop ze scierami biegaja, odkurzaja, myja okna, pucuja podlogi, stoja nad dzieciakiem, zeby tylko w chalupie burdelu nie zrobil i ile by nie sprzataly, na nic nie maja czasu, bo w domu wiecznie jest cos do zrobienia.
          to nie jest normalne.
          • mruwa9 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 19:37
            wiesz, ja nie jestem pedantka, a tez gdyby sie uprzec, to osoba do sprzatania mialaby u nas prace na pelny etat..robota glupiego, bez konca.
        • myelegans Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 20:42
          agrafka781 napisała:

          > Ale przy ośmiomiesięcznym maluchu, który raczkuje jak szalony, przy wszystkim w
          > staje, wszędzie się wspina i śpi dwa razy dziennie po pół godziny nie jest łatw
          > o. A jak nie zrobię tego prania w sobote i w niedzielę to w poniedziałek mam tr
          > zy prania, górę prasowania, górę zmywania, odkurzanie, mycie podłogi, obiad itd
          > .

          Moja rada, odpusc sobie mycie podlog, odkurzanie, prasowanie, mozna to zrobic raz na tydzien, nie trezba codziennie. Swojemu dziecku uprasowalam rzeczy moze 2 razy w zyciu. Po co prasowac dla kilkumiesieczniaka czy 3-latka.
          Dokladasz sobie niepotrzebnie pracy. Jak raz w tygodniu zamowilabys pizze do zjedzenia na papierowych talerzach, a dla 8-miesieczniaka sloiczkowe jedzenie. Dokladnie NIC by sie nie stalo.
        • miliwati Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 06.06.11, 11:35
          agrafka781 napisała:

          > Ale przy ośmiomiesięcznym maluchu, który raczkuje jak szalony, przy wszystkim w
          > staje, wszędzie się wspina i śpi dwa razy dziennie po pół godziny nie jest łatw

          No straszne. Dziecko jej wstaje. Doprawdy, powód żeby nic nie robić cały dzień - przecież trzeba patrzeć jak dziecko wstaje.

          > o. A jak nie zrobię tego prania w sobote i w niedzielę to w poniedziałek mam tr
          > zy prania, górę prasowania, górę zmywania, odkurzanie, mycie podłogi, obiad itd

          Kup tę cholerną zmywarkę jak nie wyrabiasz. I przestań prasować kaftaniki dla niemowlaka, bo to idiotyczne. Ile zajmuje prasowanie jednej sukienki i jednej koszuli dziennie, co?

          A w ogóle bez jaj, co Ty masz za pralkę że tak codziennie musisz po dwójce dzieci pranie robić? Na 2 kilo prania?

    • kali_pso Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 16:05

      Założę się, że uwielbiasz" kombinować"...jak Cię czytam to mi się wyglądasz na taką co to wręcz kochawink Uprać, prasowac, sprzątać..czy Wy cos robicie w tygodniu innego? I dziwisz sie chłopu, że nie rośnie z euforii na wizję kolejnego sprzatania? Piszesz, że non stop sprzatasz i wolną sobote od sprzątania znowu zaczynasz? Ranyyyyyy...
    • sadosia75 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 16:07
      A co się stanie jeśli w weekend nie będziecie sprzątać?
      Nie lepiej spędzić ten czas w komplecie bez towarzystwa mopa, odkurzacza czy ścierki na kurze?
      Daruj sobie weekend na sprzątanie. Spędzaj ten czas z rodziną póki możesz.
      • agrafka781 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 16:16
        Ale ja nie planuję na weeknd generalnych porządków i mycia okien- ale śniadanie zrobić trzeba, a potem po nim posprzątac, dzieciaka ubrać, przewinąć , nakarmić trzeba, łóżka pościelić trzeba, podłogę odkurzyć i przelecieć na mokro trzeba, bo starszej się zawsze cos wysypie a młodsza coś rozleje o rozniesie po calym mieszkaniu.
        • sadosia75 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 16:21
          Ok śniadanie plus sprzątanie po nim to jakieś max 30 minut. w weekend tylko ty zajmujesz się dzieckiem? czy mąz też ci pomaga?
          łóżka pościelić to też żadna filozofia i można to zrobić w 10 minut w całym mieszkaniu.
          czego ty oczekujesz od męża? że się zajmie odkurzaniem i zmywaniem podłóg? śniadaniem itp?
          to są podstawowe rzeczy, które człowiek robi praktycznie codziennie więc w czym problem? mąż nie chce ich robić czy ty chcesz, żeby miał większy wkład w prace domowe w weekend?
        • hrabina_murzyna Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 16:24
          Przesadzasz i to grubo, toż sama żeś napisała, że mąż dzieciaki poubiera. To o co Ci chodzi? 30 minut rano każdy traci na śniadanie i inne pierdy, a Ty robisz problem z niczego.
        • najma78 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 16:51
          agrafka781 napisała:

          > Ale ja nie planuję na weeknd generalnych porządków i mycia okien- ale śniadanie
          > zrobić trzeba, a potem po nim posprzątac, dzieciaka ubrać, przewinąć , nakarmi
          > ć trzeba, łóżka pościelić trzeba, podłogę odkurzyć i przelecieć na mokro trzeba
          > , bo starszej się zawsze cos wysypie a młodsza coś rozleje o rozniesie po calym
          > mieszkaniu.


          Chwila, jedzenie powinno miec swoje miejsce i czas a nie rozlewanie, rozsypywanie itd. jesli dziecko maluje to siadacie przy stoliku, rozkladacie przybory, zakladacie fartuch ochronny i malujecie pod twoim nadzorem a potem sprzatacie a starsza co pomaga itd. nie ma wtedy potrzeby codziennego przelatywania podlog na mokro. Zascielenie lozka, sniadanie i posprzatanie po nim to akurat zajmuje niewiele czasu. Moje dzieci jadaly w sliniakach, takich z rekawkami, w wysokich krzeslach pod ktore podkladalam specjalna folie, dzieki czemu przetarlam krzeslo i folie, zdjelam sliniak, wyplukalam go pod biezaca woda i po sprawie. Nie mialam nabrudzone ani poroznoszone wszedzie. Moze jestes slabo zorganizowana, a jednoczesnie masz obsesje zchowania muzealnego porzadku.
        • miliwati Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 06.06.11, 11:40
          agrafka781 napisała:

          > Ale ja nie planuję na weeknd generalnych porządków i mycia okien- ale śniadanie
          > zrobić trzeba,

          No trzeba. 15 minut.

          > a potem po nim posprzątac,

          No, 10 minut.

          > dzieciaka ubrać, przewinąć , nakarmi
          > ć trzeba,

          No, jeszcze 15 minut.

          > łóżka pościelić trzeba,

          2 minuty.

          > podłogę odkurzyć i przelecieć na mokro trzeba

          G*WNO PRAWDA.

          > , bo starszej się zawsze cos wysypie a młodsza coś rozleje o rozniesie po calym
          > mieszkaniu.

          G*wno prawda. Na takie drobne chlapnięcia wystarcza szybkie wytarcie szmatą, 45 sekund wszystkiego. I nie wierzę że "zawsze coś wysypie". Chyba że masz dziecko z niedowładami. Okruszki chleba na stole to nie jest powód do odkurzania całej podłogi.
      • gazeta_mi_placi Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 16:16
        Jasne, w końcu nie ma to jak mieszkać w brudzie...
        Cyganie też nie sprzątają i jakoś nie powymierali z brudu...
        • sadosia75 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 16:22
          Taaaaaaaa... 5 dni w tygodniu dziewczyna sprząta w mieszkaniu i jak sobie na 2 dni odpuści pucowanie to zarośnie brudem a zza szafy wyskoczą cyganie.
          nie przesadzaj i nie popadaj ze skrajności w skrajność.
    • hanalui Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 16:12
      agrafka781 napisała:
      > Ale w weekend tak sobie wykombinowałam, że fajnie byłoby najpierw ogarnąć razem
      > mieszkanie i dzieci - śniadanie, ubieranie, przewijanie, ścielenie łóżek , wst
      > awienie prania( przy dwójce dzeci codziennie jest pełna pralka) sprzątnięcie ku
      > chni po śniadaniu ( ośmiomiesieczniak uczący się jesc samodzielnie potrafi zrob
      > ić niezły bajzelek) a potem razem gdzieś pojechać, iśc na spacer itd.

      A co masz do ogarniania jak cały tydzień podobno ogarniasz, chyba masz poodkurzane i posprzatane sukcesywnie codziennie, łazienki i kuchnie rowniez? Ja rozumiem ze ktoś pracujący cały tydzień ma wiecej w sobotę do zrobienia, bo w tygodniu nie ma na to czasu, ale ty nic do roboty prócz tego nie masz. To co wymienilas to max na godzinę roboty dla 1 osoby: śniadanie 20 minut, ubranie i przewijanie max 15 min, wcielenie łóżek 10 min, pralka 5 min wpakowanie, rozwieszenie po powrocie max 10 min, sprzątanie kuchni po 8 mies 10 minut. Jak dla mnie jak chce gdzieś koniecznie szybko wyjechać to robię najważniejsze wiec
      scielenie łóżek bym sobie darowala i sprzątanie tylko pobiezne po śniadaniu, pozmywac można potem jak się wroci.
      Przesadzasz jak dla mnie albo masz chorobliwa pedanterie która nie pozwala ci zostawić nieposcielonych łóżek kiedy się wybywa na wycieczkę
      • kali_pso Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 16:15
        > A co masz do ogarniania jak cały tydzień podobno ogarniasz, chyba masz poodkurz
        > ane i posprzatane sukcesywnie codziennie, łazienki i kuchnie rowniez?


        No ja też tego nie rozumiem...to już jakąs paranoją zalatuje...i jeszcze się uparała na tę sobotę od rana na mopie...
      • gazeta_mi_placi Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 16:18
        Może cały tydzień nie sprząta, dopiero w weekend planuje przy pomocy męża ogarnąć tygodniowe flejostwo...
        • mia_siochi Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 20:11
          O, to tak jak u mnie big_grin
          Przyznaję bez bicia, że leń jestem i postanowiłam macierzyński potraktować jako wakacje. W sumie muszę organizm zregenerować po trudach ciąży i porodu (tak tak gazeta,wyjęli mi go z brzucha tongue_out )- taką mam teorię. Wiec śpimy z młodym do 9, jeździmy na zakupy i spotykamy sie moimi równie leniwymi koleżankami smile
          Robię tylko pranie (pralka robi), obiady takie w pół godziny max, nieraz trochę poodkurzam. Zmywa zmywarka, ale niech będzie- wypakuję ją i załaduję winkAha, i nieraz jakieś ciasto jak mnie najdzie ochota. Grubsze sprzątanie w sobotę, przy pomocy chłopa smile
          Nie ma co sobie roboty dokładać.

          ps.nie prasuję. Bo nie.
          • julek_i_ja Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 06.06.11, 00:22
            Ja mam tak samo, więc popieram.
            Czasami nie da się nic zrobić w tygodniu nie z powodu braku chęci, ale niektore dzieci są bardziej absorbujące - mój zaczyna histeryzować, jak tylko chcę się zając czymś innym poza nim. W tygodniu tylko czekam aż pojawi się ślubny, by mu wcisnąć pociechę, wtedy mogę sobie w spokoju zająć się domem. W weekend ogarniamy wszystko razem.
            A wieczorami... Wszyscy grzecznie idą spać, a ja siadam do roboty na drugi etat.
    • lolinka2 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 16:20
      U nas jest odwrotnie, więc ja może z pkt widzenia "leniwego współmałżonka" odpowiem:
      W tygodniu pracuję ciężko i długo, i czas dla dzieci jest czasem bohatersko wyrwanym samej sobie - głównie ze snu.. Chłop te dzieci ma na codzień, ich zajęcia obowiązkowe i nadobowiązkowe, lekarzy, dziurawe skarpety, dom, jedzenie, zwierzęta i co tam jeszcze (plus parę kamyczków przerzuconych z mojego zawodowego ogródka)...
      W weekendy, gdybym w sobotę została z łóżka podniesiona ok 8 z informacją "no to posprzątamy mieszkanie" - chłop miałby Armagedon na własne życzenie ze skutkiem natychmiastowym. Ja chcę SPAĆ!!!! i każdy kto tego nie zrozumie, naraża się poważnie. A potem chcę pomieszkać, powoli się posnuć w piżamie, powoli zjeść, i ogólnie wszystko powoli... oraz zażyć cotygodniową dawkę świętego spokoju.
      Zmywarkę mamy, a od miesiąca w soboty właśnie mamy panią do sprzątania i niech sobie dziewczyna dorabia, a my bez kwasów przeżyjemy weekend, zwłaszcza, że od września do aktywności zawodowej powraca chłop i będzie jeszcze większy dom wariatów.
      • hrabinadekarmel Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 16:51
        Ja tam nie rozumiem o co halo. Pracuję,i to dużo,opiekuję się trzylatkiem,sprzątam,piorę,prasuję,gotuję,zajmuję się ogrodem,robię zakupy i jeszcze wystarcza mi czasu na ukochany rower,siłownię i kosmetyczkę.Wszystko jest kwestią dobrej organizacji. Tylko nie można spać do południa i trzeba wyrzucić z domu telewizor-odkąd się go pozbyłam mam zdecydowanie więcej czasu.
        • hrabina_murzyna Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 16:54
          hrabinadekarmel napisała:

          > Ja tam nie rozumiem o co halo. Pracuję,i to dużo,opiekuję się trzylatkiem,sprzą
          > tam,piorę,prasuję,gotuję,zajmuję się ogrodem,robię zakupy i jeszcze wystarcza m
          > i czasu na ukochany rower,siłownię i kosmetyczkę.Wszystko jest kwestią dobrej o
          > rganizacji. Tylko nie można spać do południa i trzeba wyrzucić z domu telewizor
          > -odkąd się go pozbyłam mam zdecydowanie więcej czasu.

          Ja też nie rozumiem tego halo, ale pewnie my hrabiny tylko z nazwytongue_out
        • madzioreck Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 22:47
          hrabinadekarmel napisała:

          > Ja tam nie rozumiem o co halo. Pracuję,i to dużo,opiekuję się trzylatkiem,sprzą
          > tam,piorę,prasuję,gotuję,zajmuję się ogrodem,robię zakupy i jeszcze wystarcza m
          > i czasu na ukochany rower,siłownię i kosmetyczkę.Wszystko jest kwestią dobrej o
          > rganizacji.

          Tak, tak, zapomniałaś dodać, że pracujesz na 3 etatach, studiujesz dziennie 2 kierunki a z trzeciego robisz doktorat... i na wszystko wystarcza Ci czasu smile I jeszcze się ponudzić zdążysz smile
    • koza_w_rajtuzach Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 16:41
      Hmm.. chyba trochę przesadzasz. W tygodniu Twój mąż w ogóle nie ma czasu dla siebie, bo po pracy bierze dziecko na spacer, potem przychodzi, kąpie, a czas dla siebie ma dopiero od godziny 21. To naprawdę niewiele, jeśli z domu wychodzi o 6-ej godzinie, więc pewnie wstaje już po 5-ej.
      Twój mąż długo pracuje. To fajnie, że nie ucieka od obowiązków i po pracy zajmuje się dziećmi. Wiem jak takie maluchy mogą wymęczyć, bo zajmowanie się nimi plus wypełnianie wszystkich domowych obowiązków to dużo pracy, szczególnie, że z tego co piszesz jesteś raczej osobą, która bardzo dba o wszystko w domu. Moim zdaniem mogłabyś jednak w weekend trochę sobie odpuścić i nie zajmować się tym wszystkim. Ja np. w ogóle nie prasuję, nigdy nie prasowałam i szczerze mówiąc nie widzę różnicy między wyprasowanymi a niewyprasowanymi ubraniami. Po prostu kupuję bawełniane rzeczy, które się nie gniotą i dzięki temu życie jest prostsze. Kup sobie zmywarkę, to również ułatwi Ci sprawę (ja akurat zmywarki nie mam, ale nie jestem osobą przesadnie dbającą o czystość i jeśli nie uda mi się wszystkiego w domu wypucować, bo dzieciak nie daje mi nawet usiąść, to mam to gdzieś).
    • nangaparbat3 chybaście pozapominały 05.06.11, 16:52
      przynajmniej niektóre, jak to się ogarnia dom, gotuje, pierze i prasuje, mając pod opieką ośmiomiesięczniaka i trzylatkę.
      No po prostu baba cały dzień siedzi w domu i NIC NIE ROBI!
      Mnie się podoba pomysł Imysumak chyba: ktoś kto Ci wysprząta dom raz w tygodniu, najlepiej po weekendzie, podczas którego ograniczcie prace domowe do minimum i odpoczywajcie oboje.
      • hrabina_murzyna Re: chybaście pozapominały 05.06.11, 16:56
        Ale jak mąż wraca to zajmuje się dziećmi tak? No to niech się wtedy prasuje, ogarnia. Pranie to akurat pralka robi.
        • agrafka781 Re: chybaście pozapominały 05.06.11, 17:02
          Mąż zabiera na spacer młodsze dziecko, starsze zostaje ze mną- i zwykle cięgnie mnie żebym wyszła z nią na podwórko, więc albo wychodzę, albo zostaję i ogarniam z lamentującym dzieckiem.
          • hrabina_murzyna Re: chybaście pozapominały 05.06.11, 17:18
            agrafka781 napisała:

            > Mąż zabiera na spacer młodsze dziecko, starsze zostaje ze mną- i zwykle cięgnie
            > mnie żebym wyszła z nią na podwórko, więc albo wychodzę, albo zostaję i ogarni
            > am z lamentującym dzieckiem.

            Noż sama na siłę z siebie ofiarę robisz. Wiesz co, to ja czytając takie lamenty w ogóle nie powinnam mieć dzieci. Mój mąż wyszedł z domu wczoraj o 5 rano, wróci jutro ok 17, zje i pójdzie spać. Razem pobędziemy dopiero we wtorek ok 20. Ba ja w ogóle powinnam się pochlastać, bo bardzo chce mieć te dzieci, a tu już kłody pod nogami, bo skoro chłopa tyle nie ma to kto mi te dzieci zmajstruje. Sąsiada nie chcęsmile I jakoś nie lamentuję na forum jak ta sierota. Weź się zorganizuj kobieto i nie wydziwiaj problemów na siłę, bo tylko marnujesz tak cenny czas dla Was wszystkich. Sprzątanie można zaplanować, gorzej przesunąć owulację, ale i z tym muszę sobie poradzić. Trudno, najwyżej nasze dziecko nie usłyszy bajki jak to się poczęło podczas romantycznej nocy w nieskalanym małżeńskim łożu, a podczas dzikiej żądzy w pracy u ojca, bo matka wyjścia nie miała.
          • krecik Re: chybaście pozapominały 05.06.11, 18:41
            To co, bo nie rozumiem chyba, caly dzien "zajmujesz sie dziecmi" (cokolwiek to znaczy) i sprzatasz, jak maz z pracy wraca?
            Ja to wiem, ze kwalifikuje sie na wyrodna matke, ale dla mnie pierwsza zasada zawsze bylo, ze dziecko nie przeslania calego swiata, nie wymaga mojej pelnej uwagi przez 24 godziny i MUSI sie przyzwyczaic, ze ja nie jestem na kazde jego zawolanie.
            Od kontrolowania raczkujacego dzieciaka sa przestawne kojce, barierki i plotki. Sa rozne gadzety ulatwiajace zycie matki a zajmujace dziecko. Nie wyobrazam sobie sytuacji, ze dwojka dzieci jest az tak zajmujaca (pomijam sytuacje choroby), ze przez caly dzien - od 6-7 rano, gdy maz wychodzi do pracy az do jego powrotu nie ma czasu na ogarniecie mieszkania. I tak przez caly tydzien.

            ag
            • kiniox Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 02:59
              O, a u mnie wręcz przeciwnie. Pierwszą zasadą zawsze było, że żadne sprzątanie, prasowanie, czy co tam jeszcze nie jest ważniejsze od czasu spędzonego z moim dzieckiem. I nie ma, że mamusia nie może się pobawić, czy poprzytulać, czy czegoś wytłumaczyć, bo akurat musi kurz zetrzeć z parapetu. Oczywiście, że dziecko musi wiedzieć, że życie składa się również z obowiązków i nie jestem na każde jego zawołanie, ale z moich wieloletnich obserwacji wynika raczej, że w wielu domach dziecko zawsze jest najmniej ważne, bo akurat kartofle dochodzą, czy inne równie istotne wydarzenie. Więc ja oczywiście pamiętam takie dnie, kiedy nie miałam czasu siebie ogarnąć, a co dopiero domu, zwłaszcza że niezwykle żywa sztuka mi się trafiła w charakterze dziecka. I w skrytości ducha uważam, że te matki, które nigdy przenigdy tego nie doświadczyły, mają albo idealnie bezwonne dzieci (widziałam takie, więc wiem, że istnieją), albo maja bardzo źle poukładane priorytety. Kitu o doskonałej organizacji nie łyknę, bo sama jestem dobrze zorganizowana, to po pierwsze, a po drugie widziałam już w praktyce, jak to u takich osób wygląda.
              A co do meritum i do autorki wątku - ja sobie życie ułatwiam, jak mogę - pani dochodząca raz w tygodniu do odgruzowania domu, zmywarka obowiązkowo, brak ściśniętej dupki na tle sterylnego porządku oraz mąż, który rozumie, że on pracuje na etacie x godzin dziennie, a mój etat nigdy się nie kończy, co oznacza, że ja też mam prawo do wolnego czasu, a nie da mi go nikt inny, tylko on, kosztem części swojego wolnego czasu, oczywiście.
              • mia_siochi Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 03:23
                kiniox napisała:


                > oraz mąż, który rozumie, że on pracuje n
                > a etacie x godzin dziennie, a mój etat nigdy się nie kończy, co oznacza, że ja
                > też mam prawo do wolnego czasu, a nie da mi go nikt inny, tylko on, kosztem czę
                > ści swojego wolnego czasu, oczywiście.

                Żeby szanowny małżonek zrozumiał i docenił, wystarczy bardzo prosty manewr: wręczenie mu potomka na cały dzień. U nas niedziela jest MOJA. Młody dostarczany jest tylko do bufetu, ewentualnie pomagam przy kąpieli. Cały dzień chłop się potomkiem zajmuje (normalnie po pracy też pieluchy zmienia, bawi sie z nim i kąpie; w niedziele natomiast zachowujemy się jakby mnie nie było- młody ryczy? nie podnoszę nawet wzroku znad kompa- mnie tu nie ma big_grin). Poza korzyścią oczywistą- czyli odpoczywam od gó...arza, jest jeszcze druga korzyść: szanowny tatuś docenia moją robotę. Bo młody dość absorbujący się robi. A do tego jak wstanie wkurzony od rana, to kwęka, jęczy i marudzi i zabawiać go trzeba... W niedz wieczorem opada na kanapę i wzdycha "uff padam na pysk", a ja mu na to "kochanie, a ja mam tak codziennie" big_grin
                • miliwati Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 11:45
                  mia_siochi napisała:

                  > ia moją robotę. Bo młody dość absorbujący się robi. A do tego jak wstanie wkurz
                  > ony od rana, to kwęka, jęczy i marudzi i zabawiać go trzeba... W niedz wieczore
                  > m opada na kanapę i wzdycha "uff padam na pysk", a ja mu na to "kochanie, a ja
                  > mam tak codziennie" big_grin

                  Dlaczego go okłamujesz? Nie masz tak codziennie. Na codzień to dziecko jest przywyczajone do bycia z matką - ojciec jest "opiekunem nietypowym" przez co dziecko jest trudniejsze. Ty masz wypraktykowane odpowiednie techniki zajmowania się dzieckiem, ojciec ma je tylko raz na tydzień. Twoja sytuacja jest znacznie łatwiejsza niż jego.

                  • kiniox Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 12:22
                    Ja np. te wszystkie metody musiałam sobie wypracować, nikt mi ich w prezencie nie dał i chętnie sprzedaję mężowi know-how, jeśli chce słuchać. Są sprawy, które się jednak nie zmieniają bez względu na osobę opiekuna i mnie akurat (jako matkę dziecka niemarudzącego, ale ekstremalnie angażującego i aktywnego) męczą one najbardziej. Moim zdaniem zmęczenie męża nie tyle wynika z tego, że dziecko inaczej sie zachowuje, co z tego, że to on nie jest przywyczajony i nie umie tak dobrze rozkładać sił. Więc w moim przypadku mąż ma tak samo, w sensie warunków, jakie zastaje, tylko ma mniej czasu na dostosowanie SIEBIE do sytuacji, a w tym mu chętnie pomogę. Co oznacza, że ma relatywnie łatwiej, niż ja, bo nie musi wyważać otwartych drzwi.
                    • miliwati Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 12:41
                      kiniox napisała:

                      > Ja np. te wszystkie metody musiałam sobie wypracować, nikt mi ich w prezencie n
                      > ie dał i chętnie sprzedaję mężowi know-how, jeśli chce słuchać. Są sprawy, któr
                      > e się jednak nie zmieniają bez względu na osobę opiekuna i mnie akurat (jako ma
                      > tkę dziecka niemarudzącego, ale ekstremalnie angażującego i aktywnego) męczą on
                      > e najbardziej. Moim zdaniem zmęczenie męża nie tyle wynika z tego, że dziecko i
                      > naczej sie zachowuje, co z tego, że to on nie jest przywyczajony i nie umie tak
                      > dobrze rozkładać sił. Więc w moim przypadku mąż ma tak samo, w sensie warunków
                      > , jakie zastaje, tylko ma mniej czasu na dostosowanie SIEBIE do sytuacji, a w t
                      > ym mu chętnie pomogę. Co oznacza, że ma relatywnie łatwiej, niż ja, bo nie musi
                      > wyważać otwartych drzwi.

                      W dalszym ciągu - po pierwsze warunki wyjściowe nie są wcale takie same. Po prostu dziecko nie traktuje obojga rodziców tak samo. I już to jest różnicą. Twoje metody mogą być mało przydatne w przypadku Twojego męża. (I odwrotnie) Metoda musi być dopasowana nie tylko do dziecka, ale też do rodzica. Część może po prostu nie działać, część może mu nie leżeć.
                      Idąc dalej - cóż z tego że chcesz go uczyć swoich metod, skoro on przecież musiałby przy każdej sytuacji pytać czy nie ma na nią jakiejś metody? To kompletnie niepraktyczne i nierealne.

                      No nie ma siły - rodzic zajmujący się dzieckiem raz na tydzień "żeby było sprawiedliwie i żeby sam(a) zobaczył(a) jak to jest" - ma trudniej niż ten codzienny.
                      • kiniox Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 14:24
                        Ale ja też nie jestem już codzienna, tylko weekendowa i wieczorna smile A co do know-how, to mówię raczej o sytuacjach powtarzalnych. Np. co zadziała, jeśli syn akurat nie chce wziąć lekarstwa. I to w naszym przypadku są metody uniwersalne, które zadziałają z każdym dorosłym w analogicznej sytuacji. Ale zgadzam się, że dziecko różnych ludzi traktuje różnie. Z tym, że w niektórych sytuacjach mojego męża jakby lepiej, czyli to mężowi łatwiej, a w innych mnie lepiej, czyli to mnie łatwiej. Poza tym, tak zupełnie szczerze to nie uważam, żeby to było akurat pole do licytowania się, kto ma lepiej, a kto gorzej. Po prostu, rodzice muszą się nauczyć, jak sobie radzić z własnym dzieckiem. Czasem na własną rękę, a czasem przy pomocy drugiego rodzica, który w konkretnejsytuacji radzi sobie lepiej. Summa sumarum my akurat na koniec dnia jesteśmy porównywalnie zmachani smile
                  • mia_siochi Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 13:31
                    Trudno. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Jak chce być opiekunem "typowym" to może się jeszcze w soboty młodym zająć. A niedługo wracam do pracy, i już nie będzie taryfy ulgowej, więc niech się przyzwyczaja.
                    • miliwati Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 13:41
                      mia_siochi napisała:

                      > Trudno. Nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Jak chce być opiekunem "typowym" t
                      > o może się jeszcze w soboty młodym zająć. A niedługo wracam do pracy, i już nie
                      > będzie taryfy ulgowej, więc niech się przyzwyczaja.

                      A możecie mi wyjaśnić, Wy od tego "trzymania przy pysku" i "niech się przyzwyczaja", skąd w Was taka pogarda dla człowieka z którym przecież chyba bez przymusu zgodziłyście się razem mieszkać i mieć dzieci?
                      • deszcz.ryb Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 14:05
                        Pozwolę sobie odpowiedzieć, bo ja z frakcji tych, co "trzymają przy pysku".

                        Jaka pogarda? To podejście zdroworozsądkowe - skoro dorosły facet zdecydował się na dziecko/na wspólne mieszkanie razem, to chyba wiedział, co robi i co się z tym wiąże, prawda? Dziecko samo się sobą nie zaopiekuje, tak samo gary się same nie pozmywają i obiad sam się nie ugotuje. Oczywiście, że ogarnięcie wszystkiego jest ciężkie, ale zauważ, że trudno jest i ojcu, i matce. Skoro matka może opiekować się dzieckiem przez 6 dni, to dlaczego ojcu ma być "trudno" opiekować się nim przez 1 dzień? Takie jest życie, pewne rzeczy trzeba zrobić [raz może robić ojciec, raz matka] i nie ma jojczenia, że "trudno".
                        • kiniox Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 14:42
                          Ja to raczej jestem z frakcji, która uważa, że ludzie żyją razem po to, żeby sobie dodawać skrzydeł, a nie utrudniać na każdym kroku. Więc co do zasady, chociaż nie co do definicji, zgadzam się z Deszczem ryb. Mój mąż ma syna i musi się umieć nim zajmować. To nie jest żadne trzymanie przy pysku z mojej strony, to dla mnie naturalny element codzienności, w której oboje mamy dziecko. W realu jest dla nas oczywiste, że raz jedno mocniej podpiera ten wózek, raz drugie, zależy, kto akurat bardziej słabnie, a kto ma więcej pary. Ponad to, oboje mamy 24/7 i nijak nie wychodzi inaczej. Zakładamy też, że dla naszego związku praca mojego męża jest warta tyle samo, co moja, jego odpoczynek jest tak samo ważny, jak mój i nasze dobre samopoczucie w związku jest dla nas wzajemnie tak samo ważne. Moim zdaniem wszystko rozbija się o to, że praca opiekunki do dzieci i gospodyni domowej nie kończy się nigdy i do tego dopuścić po prostu nie można. Każde z nas musi zrezygnować z części własnego "mam prawo do odpoczynku", żeby to drugie też takie prawo miało.
                        • miliwati Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 15:10
                          deszcz.ryb napisała:

                          > Pozwolę sobie odpowiedzieć, bo ja z frakcji tych, co "trzymają przy pysku".
                          >
                          > Jaka pogarda? To podejście zdroworozsądkowe - skoro dorosły facet zdecydował si

                          Jeżeli mówisz, a nawet tylko tak myślisz, że "chłopa trzeba trzymać przy pysku" - to to jest pogarda. Niezrozumiała dla mnie, bo ja nie rozumiem a) jak mozna sobie wziąć chłopa którego potem trzeba gonić batem do niezbędnych czynności domowych ani b) jak można gonić kogoś batem do czynności zbędnych.

                          > ę na dziecko/na wspólne mieszkanie razem, to chyba wiedział, co robi i co się z
                          > tym wiąże, prawda? Dziecko samo się sobą nie zaopiekuje, tak samo gary się sam
                          > e nie pozmywają i obiad sam się nie ugotuje. Oczywiście, że ogarnięcie wszystki

                          A co to ma wspólnego z trzymaniem przy pysku? Uważasz że jak faceta nie trzymać przy pysku to nie będzie zmywał i nie będzie gotował? Współczuję wzorców.

                          > ego jest ciężkie, ale zauważ, że trudno jest i ojcu, i matce. Skoro matka może
                          > opiekować się dzieckiem przez 6 dni, to dlaczego ojcu ma być "trudno" opiekować
                          > się nim przez 1 dzień? Takie jest życie, pewne rzeczy trzeba zrobić [raz może
                          > robić ojciec, raz matka] i nie ma jojczenia, że "trudno".

                          Ale czemu mówisz nie na temat?
                          • deszcz.ryb Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 16:31
                            Pierwsza napisałaś o "trzymaniu przy pysku", ja cię tylko zacytowałam [cytat to taka rzecz w cudzysłowie, może nie bardzo zdajesz sobie z tego sprawę]. Więc kto tu kim gardzi? smile

                            Nikogo batem nie gonię, po prsotu stwierdzam fakt, że pewne czynności są NIEZBĘDNE i że te czynności musimy wykonać OBOJE. I po prostu wymagam, żeby zrobił swoje.

                            I piszę jak najbardziej na temat, to ty się wypowiedziałaś, że Mia "gardzi" chłopem wymagając od niego podstawowych czynności domowych. Otóż ci tłumaczę, dlaczego jesteś w błędzie.
                            • miliwati Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 16:43
                              deszcz.ryb napisała:

                              > Pierwsza napisałaś o "trzymaniu przy pysku", ja cię tylko zacytowałam [cytat to
                              > taka rzecz w cudzysłowie, może nie bardzo zdajesz sobie z tego sprawę]. Więc k
                              > to tu kim gardzi? smile

                              Ty. Umiejętnością czytania.

                              forum.gazeta.pl/forum/w,567,125846205,125846580,Re_Podpowiedzcie_bo_moze_to_ja_przesadzam.html
                              Tutaj jest wspomniane "trzymanie przy pysku" zalecane przez czyjąś mamusię. Ja już tylko do tego nawiązuję.

                              > Nikogo batem nie gonię, po prsotu stwierdzam fakt, że pewne czynności są NIEZBĘ
                              > DNE i że te czynności musimy wykonać OBOJE. I po prostu wymagam, żeby zrobił sw
                              > oje.
                              > I piszę jak najbardziej na temat, to ty się wypowiedziałaś, że Mia "gardzi" chł
                              > opem wymagając od niego podstawowych czynności domowych. Otóż ci tłumaczę, dlac
                              > zego jesteś w błędzie.

                              Wytłumaczysz mi jak zrozumiesz co piszę. Na razie ćwicz czytanie ze zrozumieniem, bo mnie już ręce bolą od powtarzania że pogarda nie tkwi w oczekiwaniu że mąż zmyje gary, tylko w sposobie w jaki się o tym mężu mówi.
                      • mia_siochi Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 14:58
                        miliwati napisała:

                        > mia_siochi napisała:

                        >
                        > A możecie mi wyjaśnić, Wy od tego "trzymania przy pysku" i "niech się przyzwycz
                        > aja", skąd w Was taka pogarda dla człowieka z którym przecież chyba bez przymus
                        > u zgodziłyście się razem mieszkać i mieć dzieci?


                        Pogarda? Jaka pogarda?
                        Ojciec dziecka MUSI umieć się nim zająć. Musi umieć je nakarmić, przewinąć, zabawić. Co w tym pogardliwego?
                        Za 2,5 miesiąca jadę na firmowe szkolenie. Zabieram młodego i, jako opiekunkę, ojca dziecka. Nie uważasz, że do tego czasu wypadałoby, żeby na tyle ogarnął dziecięce czary-mary, żebysmy wszyscy troje jakoś ten wyjazd przeżyli? Bo o codziennym życiu nawet nie wspominam, bo to oczywiste. Tyle, że teraz ja mu w tym pomogę. A co będzie, jak pomóc nie będę mogła?
                        Od września wracam do pracy, na pełen etat. Coż w tym "pogardliwego", że ojciec dziecka się zajmie dzieckiem na równi ze mną? Że podzielimy domowe obowiązki? Czyli dla niego opieka nad dzieckiem i ugotowanie obiadu to zajęcie "pogardliwe"? wink
                        • miliwati Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 15:05
                          mia_siochi napisała:

                          > miliwati napisała:
                          >
                          > > mia_siochi napisała:
                          > > A możecie mi wyjaśnić, Wy od tego "trzymania przy pysku" i "niech się prz
                          > yzwycz
                          > > aja", skąd w Was taka pogarda dla człowieka z którym przecież chyba bez p
                          > rzymus
                          > > u zgodziłyście się razem mieszkać i mieć dzieci?
                          >
                          > Pogarda? Jaka pogarda?

                          To dla Ciebie takie zwroty są normalną, stosowaną na co dzień formą? Cóż, współczuję Ci środowiska w którym wyrosłaś.

                          > Ojciec dziecka MUSI umieć się nim zająć. Musi umieć je nakarmić, przewinąć, zab
                          > awić. Co w tym pogardliwego?

                          Pogardliwe jest określenie "niech się przyzwyczaja".

                          > Za 2,5 miesiąca jadę na firmowe szkolenie. Zabieram młodego i, jako opiekunkę,
                          > ojca dziecka. Nie uważasz, że do tego czasu wypadałoby, żeby na tyle ogarnął dz
                          > iecięce czary-mary, żebysmy wszyscy troje jakoś ten wyjazd przeżyli? Bo o codzi
                          > ennym życiu nawet nie wspominam, bo to oczywiste. Tyle, że teraz ja mu w tym po
                          > mogę. A co będzie, jak pomóc nie będę mogła?
                          > Od września wracam do pracy, na pełen etat. Coż w tym "pogardliwego", że ojciec
                          > dziecka się zajmie dzieckiem na równi ze mną? Że podzielimy domowe obowiązki?
                          > Czyli dla niego opieka nad dzieckiem i ugotowanie obiadu to zajęcie "pogardliwe
                          > "? wink

                          Wiesz co, ty po prostu durna jesteś. Gdzieś tu się przewijał wątek o ojcu który nie robił dziecku absolutnie żadnej krzywdy poza tym że się wyśmiwał z syna. Ty robisz dokładnie to samo ze swoim mężem. Mówisz o nim jak o byle szmacie, a kiedy cię o to zapytać udajesz (a może nawet naprawdę nie rozumiesz) że chodzi o czynności i umiejętności, a nie o język.

                          • kiniox Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 15:26
                            Wiesz co, ale według mnie Ty w tym wątku, w swoich wypowiedziach do jego autorki, wypowiadasz się z ogromną pogardą i niezrozumiałą dla mnie agresją. Wiem, że ślubu z nią nie brałaś, więc zapewne w Twoich oczach szacunek równy temu okazywanemu mężowi jej się nie należy, ale jednak zgrzyt. Z boku wygląda to tak, że masz dość ugruntowane poglądy o pozycji w domu pana męża i jego połowicy. Mężowi szacunek się należy i już, najlepiej taki z naciskiem na broń-boże-żeby-mu-tylko-na-odcisk-nie-nadepnąć. Kobieta natomiast ma na tej szmacie zasuwać i morda w kubeł, bo taki jej los i co to takiego te 10 minut tutaj, 15 tam. Faktycznie, ja takiego pojmowania szacunku nie rozumiem i w innym środowisku się wychowałam. Dla mnie szacunek bardziej się wyraża w czynach, niż w słowach i przede wszystkim jest wzajemny. Wyraża się między innymi w tym, że ludzie dzielą się obowiązkami, każde ma prawo do wolnego czasu, a dzieci są wspólne.
                            • miliwati Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 15:49
                              kiniox napisała:

                              > Wiesz co, ale według mnie Ty w tym wątku, w swoich wypowiedziach do jego autork
                              > i, wypowiadasz się z ogromną pogardą i niezrozumiałą dla mnie agresją. Wiem, że
                              > ślubu z nią nie brałaś, więc zapewne w Twoich oczach szacunek równy temu okazy
                              > wanemu mężowi jej się nie należy, ale jednak zgrzyt. Z boku wygląda to tak, że

                              Ja jej nie okazuję szacunku bo nie budzi mojego szacunku postawa "muszę 16 godzin dziennie sprzątać i gotować a w sobotę wyciągnąć meża z łóżka o 8 rano żeby mi w tym pomógł". I o mężu piszę tutaj tylko ze względu na tę konkretną sytuację, bo mąż wyciągający z łóżka żonę byłby dla mnie równym idiotą.

                              > masz dość ugruntowane poglądy o pozycji w domu pana męża i jego połowicy. Mężow
                              > i szacunek się należy i już, najlepiej taki z naciskiem na broń-boże-żeby-mu-ty
                              > lko-na-odcisk-nie-nadepnąć. Kobieta natomiast ma na tej szmacie zasuwać i morda
                              > w kubeł, bo taki jej los i co to takiego te 10 minut tutaj, 15 tam. Faktycznie

                              A teraz poprosze o cytat w którym ja twierdzę że ona ma zasuwać na tej szmacie. Albo o przeprosiny za stereotypowe posądzenie.

                              > , ja takiego pojmowania szacunku nie rozumiem i w innym środowisku się wychował
                              > am. Dla mnie szacunek bardziej się wyraża w czynach, niż w słowach i przede wsz

                              To że się bardziej wyraża w czynach nie oznacza że słowa można sobie rzucać na wiatr.

                              > ystkim jest wzajemny. Wyraża się między innymi w tym, że ludzie dzielą się obow
                              > iązkami, każde ma prawo do wolnego czasu, a dzieci są wspólne.

                              Wzruszające. I jaki to ma związek z moim pytaniem?
                              • kiniox Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 16:50
                                Czyli Tobie wolno wyrażać szacunek, czy też jego brak w sposób i według kryteriów, jakie Ty uważasz za wskazane, a innym wolno wyrażać szacunek, czy też jego brak w sposób i według kryteriów jakie...Ty uważasz za wskazane. Ok, to przynajmniej jest teraz jasne.
                                Problem autorki wątku kwitujesz pogardliwym "10 minut tutaj, 15 minut tam", co w kontekście oznacza "wielkie mecyje, robisz z igły widły" oraz piszesz "gó... prawda", w reakcji na jej potrzeby organizacyjne. Moje posądzenie było nie tyle stereotypowe, co wzięłam żonę z jednego związku, a męża z drugiego i zrobiłam z nich parę. Za to wszystkich zainteresowanych przepraszam.
                                Nie, zgadzam się z Tobą, że słów nie można sobie rzucać na wiatr. Co widać wyraźnie, bo Ty sama użyłaś wyrażenia o "trzymaniu przy pysku" i dziewczyny odpowiadając Ci tylko pociągnęły tę konwencję.

                                miliwati napisała:
                                > Wzruszające. I jaki to ma związek z moim pytaniem?

                                O którym konkretnie pytaniu piszesz? To element dyskusji, więc ma związek z jej kontekstem, czyli konkretnie z istotą okazywania szacunku i zasadą dzielenia się obowiązkami. Według Ciebie rozbija się o słowa, według mnie o czyny i zasady.
                          • mia_siochi Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 15:40
                            Zacytuj mi choć jeden post, w którym wspominam o "trzymaniu przy pysku".
                            A potem napij sie czegoś zimnego, bo Ci dziś upał zaszkodził wink
                            • miliwati Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 15:53
                              mia_siochi napisała:

                              > Zacytuj mi choć jeden post, w którym wspominam o "trzymaniu przy pysku".
                              > A potem napij sie czegoś zimnego, bo Ci dziś upał zaszkodził wink
                              >

                              Literalne trzyman ie przy pysku pochodzi od kogoś tam innego, ale ja się tez nie zwracam tylko do Ciebie.
                              forum.gazeta.pl/forum/w,567,125846205,125871373,Re_chybascie_pozapominaly.html
                              Cały post utrzymany jest w tonie "mój mąż to leń/niezdara więc muszę go twardo trzymać bo sam sobie nie poradzi jak go nie upilnuję". Możliwości sa dwie. Albo tak właśnie postrzegasz mężczyznę któremu pozwoliłaś być ojcem swoich dzieci, albo nie potrafisz się wysłowić i używasz tak agresywnego języka uważając że to normalne i neutralne.
                              • mia_siochi Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 15:58
                                Zapytam jeszcze raz, co jest takiego pogardliwego i uwłaczającego w zajmowaniu się potomkiem?
                                A że powinien przywyknąć? Sama pisałaś, że jest na straconej pozycji, bo to ja zajmuję się dzieckiem cały dzień. Za kilkanaście tyg oboje będziemy pracować w takim samym wymiarze godzin. Co w tym dziwnego, że mężczyzna zajmie się dzieckiem? I w tym, że obaj muszą się do siebie przyzwyczaić- właśnie po to, żeby ojciec na tej straconej pozycji nie był.
                                Masz spaczony pogląd na partnerstwo i związek.
                                • miliwati Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 16:13
                                  mia_siochi napisała:

                                  > Zapytam jeszcze raz, co jest takiego pogardliwego i uwłaczającego w zajmowaniu
                                  > się potomkiem?

                                  Naucz się czytać ze zrozumieniem.
                                  • mia_siochi Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 17:34
                                    Ok, jeśli Ty nauczysz się precyzyjnie wyrażać.
                                  • spicy_orange Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 20:11
                                    mia napisała (parafrazuję) "niech mąż się przyzwyczaja , bo czasy kiedy ja się w większości zajmowałam dzieckiem a on pracował się kończą. Teraz oboje będziemy pracować i oboje będziemy się nim zajmować w podobnym wymiarze czasu".

                                    Naprawdę użycie w tym kontekście "niech się przyzwyczaja" uważasz za pogardliwe? Bo dla mnie znaczy tylko tyle, żeby się przyzwyczajał, że teraz mu dojdzie obowiązków przy dziecku w stosunku do czasów kiedy mia nie pracowała. To chyba dobrze, że się przyzwyczaja już teraz, dopóki te ciężkie wink czasy jeszcze nie nadeszły? Tak się zastanawiam.
                              • mia_siochi Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 20:46
                                miliwati napisała:

                                Literalne trzyman ie przy pysku pochodzi od kogoś tam innego, ale ja się tez ni
                                > e zwracam tylko do Ciebie.
                                > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,567,125846205,125871373,Re_chybascie_pozapominaly.html
                                > Cały post utrzymany jest w tonie "mój mąż to leń/niezdara więc muszę go twardo
                                > trzymać bo sam sobie nie poradzi jak go nie upilnuję". Możliwości sa dwie. Albo
                                > tak właśnie postrzegasz mężczyznę któremu pozwoliłaś być ojcem swoich dzieci,
                                > albo nie potrafisz się wysłowić i używasz tak agresywnego języka uważając że to
                                > normalne i neutralne.

                                Aż się tego mojego zaszczutego i pogardzanego chłopa zapytałam, czy czuje się bardzo zaszczuty i pogardzany:
                                -gdy musi zająć się potomkiem
                                -mając świadomosć, że za 2,5 miesiąca będzie musiał przejąć pałeczkę (a ściślej- pół pałeczki) w opiece nad synem

                                I czy czuje się do tego zmuszany.

                                Odpowiedział, że zajmowanie się dzieckiem to dla niego przyjemność, coraz większa, bo młody coraz bardziej kontaktowy. I skoro zdecydowaliśmy sie na dziecko wspólnie, to on sie migać nie ma zamiaru.
                                Na insynuację o zmuszaniu popukał się wymownie w czoło.

                                Nie mam powodu, żeby mu nie wierzyć.

                                Miliwati, jedyną osobą używającą tutaj agresywnego języka jesteś Ty. Być może w Twoim świecie panuje model "dzieci to babska sprawa", u mnie standardem jest partnerstwo i współodpowiedzialność.
                                I tak, mój biedny chłopina umie zmienić pieluchę tongue_out
        • nangaparbat3 Re: chybaście pozapominały 05.06.11, 17:18
          Ale ona ma wtedy tę chwilę dla siebie - dwoje dzieci w tym wieku to przede wszystkim problem nieustającej uwagi i ograniczenia - to nie mniej męczące niż najbardziej absorbująca praca.
        • rosapulchra-0 Re: chybaście pozapominały 05.06.11, 22:50
          Posiadanie pralki nie załatwia samego prania. W ten proces wchodzą czynności nierozerwalnie związane z praniem w pralce. Pranie trzeba posegregować, wstawić do pralki, wsypać proszek, płyn do płukania, ustawić program. Jak się skończy wyjąć, powiesić lub wysuszyć w suszarce. Następnie przynajmniej poskładać i schować do szafy. Często kobiety pracują uprane ubrania przed schowaniem do szaf. Myślę, że powyższym wyjaśnieniu, coś co dla wielu jest oczywiste, powinno być teraz dla ciebie jasne i zrozumiałe.
          • nanuk24 Re: chybaście pozapominały 05.06.11, 23:05
            > wysuszyć w suszarce.

            Nie. Przerzucic do suszarki i wlaczyc ja. Suszarka sama suszyc, godzine korbka krecic nie trzebawink
            • rosapulchra-0 Re: chybaście pozapominały 05.06.11, 23:26
              Też nie rozumiesz, że pod pojęciem prania kryje wiele innych czynności?
              • ira_07 Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 01:17
                > Też nie rozumiesz, że pod pojęciem prania kryje wiele innych czynności?

                Jakich? Wsypanie proszku? No wielka "czynność". Nastawienie programu? Przekręcasz pokrętło, naciskasz guzik. Robota dla dwóch! Segregowanie? Można mieć osobne pojemniki/worki i już. Tylko rozwieszanie zajmuje nieco czasu, zwłaszcza drobiazgów. Nastawienie prania nie zajmuje mi nawet minuty...

                Prasowania wszystkiego też nie rozumiem. Spora częśąć ubrań po wyschnięciu jest gładka, część np. spodnie rurki, legginsy, prostuje się na człowieku. Ja tam prasuję po wyjęciu z komody, jak trzeba, bo ciasno mam i czasem i tak się wymnie. Ale ja leń jestem. Jak ktoś ma potrzebę prasowania domowych dresów i majtek, niech prasuje i nie jojczy, że urobiony.
              • desdem-ona75 Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 08:11
                rosapulchra-0 napisała:

                > Też nie rozumiesz, że pod pojęciem prania kryje wiele innych czynności?



                rosa, nie przesadzaj.
                wlasnie przed paroma minutami wstawilam pranie.
                wsypanie proszku, segregacja ciuchow, ustawienie odpowiedniego pogramu i wlaczenie pralki zajelo mi mniej, niz 2 minuty.

                • rosapulchra-0 Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 12:35
                  Nie przesadzam, tak mi się zdaje smile
                  Po prostu uważam, że taka zwykła czynność jak pranie jednemu zajmuje 2 minuty, innemu 22. A już matce z dwójką absorbujących maluchów na stanie może jeszcze więcej czasu, prawda?
          • hanalui Re: chybaście pozapominały 05.06.11, 23:27
            rosapulchra-0 napisała:

            > Często kobiety pracują uprane ubrania przed schowaniem do szaf.

            Bo niektóre kobiety lubią dokładać sobie pracy, pierwsze przed schowaniem prasuja potem przed założeniem rownież bo od złożenia robią się zmiecia na zlozeniach, a od wiszenia w szafie np sukienek wyciagniecia, koszule tez wyglądają nie za bardzo, prasowanie spiochow czy rzeczy maluchów to marnowania czasu, wystarczy dobry material, staranne wytrzepanie i rozwieszenie, po suszarce to samo jest już wyprasowane
            • rosapulchra-0 Re: chybaście pozapominały 05.06.11, 23:42
              Tu się z Tobą zgadzam. Jest to dodatkowa i niepotrzebna robota. Sama prasuję bardzo rzadko i staram się kupować takie ciuchy, żeby nie musieć ich w przyszłości prasować. Ale ja leniwa jestem okrutnie i staram się jak najmniej energii wkładać przy maksymalnym efekcie w jakiekolwiek zajęcia domowe.
            • deszcz.ryb Re: chybaście pozapominały 05.06.11, 23:46
              Ale one pewnie pocieszają się tym, że to wyprasowane pranie tak porządnie wygląda na półkach big_grin
              • rosapulchra-0 Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 00:01
                Może nawet nie pocieszają, ale są przekonane.
                BTW, dobrze, że nikt nie sprawdza zawartości moich szaf suspicious
          • deszcz.ryb Re: chybaście pozapominały 05.06.11, 23:33
            >Pranie trzeba posegregować, wstawić d
            > o pralki, wsypać proszek, płyn do płukania, ustawić program.

            To 3 minuty [chyba, że 10 minut zajmuje komuś zdecydowanie się, jaki program i proszek będzie najlepszy tongue_out]

            >Jak się skończy wy
            > jąć, powiesić lub wysuszyć w suszarce.

            Wieszanie pełnej pralki [nawet trochę przepełnionej, bo nie chce mi się za często robić prania tongue_out ] na suszarce to 10 minut. O wyjmowaniu z pralki to nawet nie warto pisać, bo to sekundy przecież.

            >Następnie przynajmniej poskładać i schow
            > ać do szafy.

            Mój chłop łapy ma sprawne i sam sobie chowa uprane rzeczy. A jak nie schowa, a ja chcę mieć porządek, to taki uprany kłąb mu po prostu wpycham do szafy. I niech sam się męczy z odnalezieniem tego, co mu potrzebne [ważne, że w mieszkaniu jest porządek tongue_out ]. Wpycham nawet rzeczy przeze mnie uprasowane, bo skoro ja się męczę i prasuję to on mógłby łaskawie tongue_out zrobić porządek i schować te rzeczy. I to z reguły robi, bo wie, czym mu to grozi. tongue_out

            >Często kobiety pracują uprane ubrania przed schowaniem do szaf

            Tu przyznaję, to zajmuje więcej czasu. Mnie jedna taka odrobinę przepełniona pralka zajmuje od 10 minut [jeżeli większość to ręczniki] do 30 minut [jakieś wymyślne bluzeczki]. Ale i tu można sobie ułatwić życie - trzeba po prostu olać i nie prasować gaci, mieć sporo rzeczy niemnących, można nie prasować dżinsów, tudzież ręczników i pościeli [raz prasuję raz nie, w zależności od ochoty]. Jeszcze nie mam dzieci, ale jakbym je miała, to wyobrażam sobie, że nie prasowałabym ich rzeczy, przynajmniej dopóki siedzą w domu. W domu ich nikt nie widzi. tongue_out

            Wyszło mi 20-45 minut na wszystko. A można mieć jeszcze bardziej gdzieś, pranie wrzucać do szafy bez prasowania i prasować na bieżąco tylko to, czego się potrzebuje na dany dzień. Poza tym większość osób piszących w tym wątku ma sprawnego męża/partnera i rezolutne dzieci. Czemu oni nie mieliby przejąć trochę czynności - na przykład posegregowanie prania czy poskładanie skarpet parami? Z tym sobie i kilkulatek już poradzi, nie jest nigdzie powiedziane, że wszystko trzeba zrobić samemu. I też będzie dobrze.

            A jak ktoś ma wewnętrzną potrzebę ładu w szafach i rzeczy wyprasowanych bez najmniejszej zmarszczki, to ja nie wiem, czemu traci czas na forum. Do roboty, samo się nie wypierze i nie wyprasuje. tongue_out
            • rosapulchra-0 Re: chybaście pozapominały 05.06.11, 23:45
              No widzisz, tobie zajmuje tyle czasu, a innej dużo więcej. Nie każdy jest tak doskonały jak ty.
              • deszcz.ryb Re: chybaście pozapominały 05.06.11, 23:52
                No przecież piszę, że nie jestem doskonała, bo wolę się opieprzać niż pracować. I robię wszystko, żeby pracę sobie ułatwić, w poście powyżej podałam niezłe sposoby.

                Naprawdę uważam, że osoby, którym to pranie i prasowanie zajmuje tyle czasu to takie cierpiętnice, które później mają pretekst żeby mówić mężowi: "zobacz, jak ja się dla ciebie namęczyłam a ty w ogóle tego nie doceniasz!" i pokazują mu równiutnko poukładane w szafie rzeczy. Albo są pedantkami, które MUSZĄ mieć wszędzie idealny porządek [w takim razie to jest wyłącznie ICH potrzeba i ich problem, nie męża]. Albo po prostu nie umieją pracować efektywnie, bo się np. zamyślą przy segregowaniu prania, jak wieszają to się na telewizor zagapią a jak prasują to co chwilę sprawdzają forum na laptopie obok. wink
            • policjawkrainieczarow Re: chybaście pozapominały 05.06.11, 23:59
              Poza tym większość osób piszących w tym wątku ma sprawneg
              > o męża/partnera i rezolutne dzieci. Czemu oni nie mieliby przejąć trochę czynno
              > ści - na przykład posegregowanie prania czy poskładanie skarpet parami?

              autorka wątku ma dzieci w wieku 3 lata i 8 miesiecy - no faktycznie wypas pomoc przy skladaniu prania big_grin tzn. byc moze trzylatka jest w stanie ogarnac skladanei skarpet (nie pamietam, do czego sa zdolne trzylatki), ale raczej nie wiaze sie to z oszczednoscia czasu, tylko na odwrot. Maz zas wlasnie TEORETYCZNIE jest sprawny, ale uwaza, ze musi odpoczac, stad tez wont.
              • deszcz.ryb Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 00:13
                No nie, od trzylatki cudów wymagać nie będziemy. tongue_out Ale po co segregować skarpety facetowi? Wystarczy albo mu je zrzucić na kupę razem z gaciami gdzieś w kącie [jak będzie miał taką potrzebę, to sobie posegreguje] albo wepchnąć wszystko razem do szuflady. Jak będzie NAPRAWDĘ potrzebował, to znajdzie.

                Przy czym chłop na pewno będzie niezadowolony, bo jak to, tyle lat małżonka bez szemrania segregowała skarpety i miał wygodnie, a teraz się buntuje? No ale o tym to trzeba było wcześniej pomyśleć wink a teraz można zmiany wprowadzać delikatnie i z rzadka żeby nie zauważył wink
                • rosapulchra-0 Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 00:28
                  Zrobiłam kiedyś taki eksperyment ze skarpetami. Chodził w dwóch różnych uncertain Eksperyment trwał kilka miesięcy, dodam.
                  • deszcz.ryb Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 00:32
                    Najważniejsze, że nikt go nie widział z tobą na ulicy. tongue_out

                    Jakby mój coś takiego uskuteczniał to bym się uśmiała, przy znajomych bym go obśmiała że chodzi jak łazęga, a później bym to olała. Bo skoro jemu to nie przeszkadza, to czemu niby mi by miało? Skarpet wcale tak bardzo nie widać. A na te rzadkie okazje, kiedy wymagana jest elegancja, to ja bym się już poświęciła i wybrała mu te dwie takie same skarpety, jak dobra żona. wink

                    Olej, nikt nie zwróci uwagi smile
                  • hanalui Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 00:36
                    rosapulchra-0 napisała:

                    > Zrobiłam kiedyś taki eksperyment ze skarpetami. Chodził w dwóch różnych uncertain Eksp
                    > eryment trwał kilka miesięcy, dodam.
                    Współczuje...mamusia go nie nauczyła bo segregowala, teraz żona segreguje, tego tez pewnie nauczysz swoje dzieci tzn corunia do segregowania, synek do nierozrozniania 2 skarpetek.
                    • rosapulchra-0 Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 00:50
                      Ojej! Jak strasznie jestem ci wdzięczna za twoje współczucie! Normalnie kapcie mi z wrażenia spadły! uncertain big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                      Nie posiadam synka i bardzo mnie to cieszy. Serio, serio.
                      big_grin
                    • deszcz.ryb Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 00:50
                      Wiesz co, może nawet niekoniecznie chodzi o to, że "mamusia nie nauczyła". Po prostu może chłop to olewa. Bo wychodzi z założenia, że szukanie 2 takich samych skarpetek to za duży wysiłek, który się nie opłaca, bo i tak nikt nie zauważy. A nawet jak ktoś zauważy, to i tak się nie przejmie. Całkiem słuszne rozumowanie wink
                    • ira_07 Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 01:24
                      Mnie mamusia nauczyła, bo to porządnicka kobieta jest. Ale mnie się nie chce, wrzucam do woreczka i nieraz w pośpiechu ubieram dwie inne. Współczujesz miiiiiii?
      • lolinka2 Re: chybaście pozapominały 05.06.11, 17:05
        nanga, skarpet czy majtek prasować nie trzeba, poza tym (ad. reszty odzieży) można to a) robić przed wyjściem w danej odzieży, b) podzlecić owej pani, która w soboty etc. etc.
        pranie - nie filozofia zrobić, gorzej z wywieszeniem, ale 3latek jest superidealnie wdzięcznym modelem do wyciągania towarów z pralki (mówię z doświadczeń męża).
        gotowanie - tu większy problem widzę, ale ugotować można na kilka dni i jest OK.
        no i sprzątanie - IMHO problem przy dzieciach spory, ale jeśli laska tak jak pisze sprząta pedantycznie, no to o co come on w te weekendy???
        • czarodziejka000 Re: chybaście pozapominały 05.06.11, 17:12
          He he tez bylam kiedys pedantka i wydawalo mi sie ze przy dzieciach sie to nie zmieni wink
          Maz do wszystkiego podchodzil na luzie.Teraz i ja podchodze luzacko.Najzabawniejsze ze teraznawet bardziej niz on i widze ze czasem jak juz tego luzu za duzo,to sam potyrafi domyslic sie co jest do zrobienia smileP

          Zmien nastawienie,a od razu poczujesz sie lepiej wink
          Pozdrawiam.
      • hanalui Re: chybaście pozapominały 05.06.11, 17:35
        nangaparbat3 napisała:

        > przynajmniej niektóre, jak to się ogarnia dom, gotuje, pierze i prasuje, mając
        > pod opieką ośmiomiesięczniaka i trzylatkę.
        > No po prostu baba cały dzień siedzi w domu i NIC NIE ROBI!

        Akurat nikt tak nie twierdzi, natomiast sporo osób zauważa zła organizacje np dziecie lazace i rozlewajace posiłki po całym domu.
        Ale skoro o tym wspominasz... strzelam ze założycielka nie zrywa się bladym świtem tylko śpi wraz z dzieciami do 9-10, w międzyczasie pracowitego dnia pewnie jakaś "plebania", tv sniadaniowa czy inne badziewie. Wystarczy otworzyć pierwsze lepsze forum matkowe i poczytać jaki "ciężki" żywot ma statystyczna matka, o której wstaje i co robi, żeby stwierdzić ze jest sporo czasu na nudzenie się, zapychane pierdzeniem w stołek, kawkami z kolezaneczkami podobnie zapracowanymi, gapieniem się w tv
      • kali_pso Re: chybaście pozapominały 05.06.11, 18:46

        Nanga, znajdz ten moment, to zdanie, w którym szanowna autorka żali się, że ma TYYYYYleeee na głowie, nikt jej nie pomaga a ona czasu dla siebie znaleźć nie możewinkP

        Ona się nie żali na nadmiar swojej pracy, ona się żali , że to, co se wykombinowała odnośnie sobotniego sprzatania, nie wypaliło, bo pan okoniem stanąłwink

        Sorry, ale jakoś nie współczuję...

        Tutaj są dwie sprawy- jak dla mnie panna non stop siedzi i pucuje z froterowaniem na przemian, i drżeniem serca napełnia ja mozliwość nie wstawienia prania w niedzielęwink
        A chłop w tym układzie jest całkiem ok.
        • nangaparbat3 Re: chybaście pozapominały 05.06.11, 18:53
          Też sądziłam, że chłop jest OK, dopóki nie przeczytałam, że na ten spacer wychodzi z ośmiomiesięczniakiem, trzylatke zostawiając matce.
          A dziewczyna wygląda na perfekcjonistkę - cóż, doceniam, zwłaszcza w kwestiach domowych, bo ze mnie gospodyni, co wielokrotnie mówiłam, jak z koziej dupy trąba. Nie mam nic przeciwko doradzaniu jej, by odpuściła, ale te docinki i wyżywanie sie na niej nie podobaja mi się. Pewnie dlatego, że sama sto razy wolę harować od świtu do nocy niż SIEDZIEĆ w domu z dziećmi, ogarniać i karmić.
          • rosapulchra-0 Re: chybaście pozapominały 06.06.11, 00:51
            No przecież złośliwość i kopanie leżącego jest domeną tego forum wink
    • nanuk24 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 17:14
      A jak wyglada twoj plan dnia w tygodniu?
    • antekcwaniak Rodzenie, wychowanie dzieci i obowiązki domowe... 05.06.11, 17:20
      Rodzenie, wychowanie dzieci i obowiązki domowe to nie praca. To Wasz wybór emamy !!!
      Dlatego nie rozumiem tego oburzenia, że pracujący facet chce odpocząć po całym tygodniu pracy.
      Filatelista, nie traktuje swojej pasji jak pracy. Dlatego trudno Wasze hobby polegające na rodzeniu i wychowaniu dzieci traktować jak poważną pracę. A może zamienicie się z facetami ? Oni realizują swoje pasje, a Wy pracujecie na utrzymanie rodziny bez marudzenia, że odpoczynek Wam potrzebny po ciężkim tygodniu.
      • gryzelda71 Re: Rodzenie, wychowanie dzieci i obowiązki domow 06.06.11, 07:46
        Z chęcią zamianie się z facetem.Niech zajdzie w ciąże(tak jak ta matka co to sam to robi),donosi,urodzi .....
    • deodyma Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 18:18
      > Ale w weekend tak sobie wykombinowałam, że fajnie byłoby najpierw ogarnąć razem
      > mieszkanie i dzieci - śniadanie, ubieranie, przewijanie, ścielenie łóżek , wst
      > awienie prania( przy dwójce dzeci codziennie jest pełna pralka) sprzątnięcie ku
      > chni po śniadaniu ( ośmiomiesieczniak uczący się jesc samodzielnie potrafi zrob
      > ić niezły bajzelek) a potem razem gdzieś pojechać, iśc na spacer itd.
      > A to klops, bo mój mąż co najwyżej ubierze dzieci i na tym koniec , bo przecież
      > on ma weekend i odpoczywa. Ja się wściekam i weekend popsuty. Przesadzam?



      przesadzasz.
      weekend jest od leniuchowania a nie od ganiania za sciera , sprzatania itd...
      ja sama odpuszczam sobie sprzatanie w weekendy.
      od sprzatania to ja mam 5 dni w tyg, czyli od poniedzialku do piatku.
      piore w tygodniu 2-3 razy, prasuje raz w tyg, gdy uzbiera mi sie sterta ciuchow.
      w domu dwojka dzieci w wieku 3,5 roku oraz 4 msc.
      • nanuk24 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 18:25
        Juz cztery miesiace ma?!
        Przeciez jeszcze niedawno brzuchem o klawiature zaczepialaswink
        • deodyma Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 18:28
          no juzsmile
          jutro skonczy 4 msc a we wtorek zacznie 5 msc.
          czas leci, jak szalony.
    • moofka Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 18:32
      l sobie priorytety
      na ktorym miejscu masz czysta podloge, a na ktorym siwety spokoj rodziny, wypoczynek meza, swoj i wspolnie spedzony czas
      chlop o ktorym piszesz nie jest trutniem i warzywem kanapowym
      tylko ciezko pracujacym czlowiekiem i zaangazowanym ojcem
      daj zyc, sobie jemu i dzieciom
    • eliszka25 Re: Rodzenie, wychowanie dzieci i obowiązki domow 05.06.11, 18:42
      antek, ja ci chetnie podrzuce na tydzien czy dwa moich dwoch chlopakow i potem ty mi powiesz, czy to praca, czy nie. poza tym "do tanga trzeba dwojga", wiec skoro on i ona WSPOLNIE CHCA MIEC DZIECI, to pozniej te urodzone juz dzieci tez sa WSPOLNE i obowiazki z nimi zwiazane tez sa WSPOLNE. oczywiscie, nie znaczy to, ze trzeba dzielic sie wszystkim po polowie, ale jakos sie zorganizowac. WSPOLNIE

      tez mam dwojke dzieci. mlodszy jest bardzo absorbujacy od urodzenia przez co starszy stal sie mega zazdrosny i mialam niezly kociolek przez pierwszy rok zycia mlodszego. teraz powolutku zaczyna byc troszke lepiej. dlatego wlasnie w weekendy ograniczamy sie do minimum, zebysmy OBOJE mogli choc troche odpoczac. poczynajac od sniadania, czyli w sobote do chlopakow wstaje jedno z nas, w niedziele drugie, zeby kazde z nas choc raz w tygodniu moglo pospac troszke dluzej. obiady na weekend czesto kombinujemy takie, zeby bylo przy nich jak najmniej pracy, sprzatanie ograniczamy do starcia stolu po posilku. czasem wrzuce jakies pranie do pralki, ale to z wlasnej i nieprzymuszonej woli, a w wolnej chwili rozwieszam. fakt, czesto w poniedzialek mieszkanie wyglada jakby przeszla nam przez srodek traba powietrzna, ale co mielismy dwa dni odpoczynku, to mielismy. a w poniedzialek I TAK MUSIALABYM POSPRZATAC, nawet gdybym w sobote z odkurzaczem latala.

      mysle, ze po prostu zdrowiej bedzie dla was, jak pozwolisz sobie na troche balaganu w weekend. a jak lozka nie beda poscielone, to co sie stanie? a jak letnie koszulki poskladasz i ulozysz w kosteczke w szafie bez prasowania, to myslisz, ze twoje dzieci to zauwaza? przyznam sie, zanim mialam dzieci podchodzilam inaczej do porzadkow, a prasowalam niemal wszystko, wlacznie z pizamami, spodniami dresowymi i recznikami. dzieci mnie z tego skutecznie wyleczyly smile

      twoj maz ma racje, weekend jest od odpoczywania. a nawet chodzenia w pizamie do poludnia smile
      • nanuk24 Re: Rodzenie, wychowanie dzieci i obowiązki domow 05.06.11, 18:51
        Nie wiem dlaczego z cymbalowatym trollem wdajecie sie w dyskusje?
    • fabryka.lodow.napatyku Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 19:51
      przesadzasz, tez jestem na macierzynskim, a to znaczy ze mam caly tydz\ien wolny.Tez dwoje dzieci i pranie, sprzatanie robie selektywnie w tygodniu.Mam czas na latanie po sklepach, na spacery codziennie, obiady, czytanie.
      szkoda byloby mi marnowac weekendu na takie rzeczy, kiedy maz w domu i razem mozemy go spedzic nie pracujac
    • klubgogo Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 20:18
      Może jakiś kompromis, co?
      Ja pracuję 8-16, po pracy pędzę na plac zabaw, o 19. jestem w domu posprzątac, ugotowac, wyprac. O 19.30 wraca mąż (od 7.rano), bawi się chwilę z dzieckiem i dzień się kończy. W weekend zgrzytałam na niego, byśmy gdzieś poszli, odpuściłam po trzecim spięciu, bo to bez sensu. Sobota jest jego, niedziela rodzinnie.
      • kol.3 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 20:35
        Osoba, która ciężko pracuje zawodowo przez cały tydzień, w sobotę chętnie by odpoczęła.
        Więc pozwól mężowi odpocząć, pospać dłużej, a nie zaganiaj go ledwo oczy otworzy do sprzątania, odkurzania itp. Może przesuńcie to sprzątanie na inny dzień?
        Kobieta przy dwójce dzieci w domu ma co robić, ale jest to jednak praca pod mniejszą presją niż w przypadku pracy zawodowej.
        mam kuzynkę która nie pracuje zawodowo, cierpi z tego powodu na nadmiary energii i usiłuje mi organizować soboty właśnie w taki sposób, żeby w sobotę wstać wcześniej (o niczym innym nie marzę w sobotę wink pojechać gdzieś tam i zrobić coś tam, czyli szósty dzień zapier.. lu.
        Rozumiem Twojego chłopa.
        A tak na marginesie: pełno jest tu pań, które m u s z ą mieć dwoje albo troje dzieci, a potem jest biadolenie bo tyle roboty przy dzieciach.
        • agrafka781 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 22:01
          Ale decyzję o dwójce podejmowaliśmy razem z mężem i wiedzielismy, że będzie się to wiązało z większą ilością obowiązków, więc dlaczego teraz to ja mam wiekszy zapierdziel a dla niego się nic nie zmienia.
          • kol.3 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 22:52
            Tak tylko było wiadomo,że to raczej kobieta zostaje na macierzyńskim i wychowawczym, i musi dać sobie radę z całym domem i dziećmi. Nie wiem czy masz większy zapierdziel niż mąż, bo nie wiem co robi Twój mąż w pracy, a z tego co piszesz nie ma go w domu prawie 12 godzin, to jednak bardzo dużo.
    • tully.makker Boski watek 05.06.11, 20:50
      raz, ze jeszcze raz pokazuje, jak smieszny jest mit o wyzszosci pozozstawnia dzieci z mama w domu - bo jak widac z wypowiedzi, mama nie ma zajmowac sie dziecmi, tylko dzien caly zapie...c, zeby bron boze malzonkowi nie zepsuc weekendu jakimis domowymi czynnosciami. Naprawde, lepiej dziecku zrobi zlobek lub choc troche profesjonalna niania. Przypominam, ze urlop po urodzeniu dziecka nazywa sie macierzynski, a potem wychowawczy, a nie urlopem wieloczynnosciowego robota domowego. Na takie rzeczy ustawodawca nie przewiduje urlopu, mozna co najwyzej rzucic robote.

      U nas w domu nie ma tak, ze jedna zapie..., a drugie w tym czasie sie relaksuje, i nie przewiduje, bo cokolwiek sie w tej sprawie zmienilo, gdy za 2.5 miesiaca udam sie na macierzynski.
      • kol.3 Re: Boski watek 05.06.11, 21:23
        Rozśmieszasz mnie. Obecnie mamy pampersy, soczki, słoiczki, rozwinięty przemysł noworodkowo-niemowlęcy, pralki automatyczne, zmywarki, miksery i świetne zaopatrzenie w sklepach itp.
        Wyobraź sobie dzisiejszą mamę znękaną wychowaniem dzieci przy tych wszystkich udogodnieniach, w innych czasach. jeszcze niedawno temu, kiedy musiałaby wyprać codziennie 40 pieluch tetrowych, niekoniecznie w pralce automatycznej, wygotować, złożyć je, uprasować, zrobić samodzielnie zupkę, kupić wszystko na tę zupkę, wystać w kolejkach mleko z proszku, zdobyć zasypkę, oliwkę dla niemowlęcia itp. I musiałaby dać radę.
        Jej mąż nie miga się od pomocy przy dzieciach, po prostu nie chce z jednego kieratu wpadać w drugi kierat. Chce mieć trochę oddechu.
        • agrafka781 Re: Boski watek 05.06.11, 22:03
          No i wyobraź sobie, ze ja też od tego kieratu chciałbym kiedyś odpocząć i jakoś nie mam kiedy.
          • mruwa9 Re: Boski watek 05.06.11, 22:13
            nie masz kiedy odpoczac, bo zyjesz z przeswiadczeniem o swojej MISJI! Musi byc wypucowane, wypolerowane na wysoki polysk i wyprasowane na kancik.
            Zamiast tego - wrzuc na luz, dajcie sobie leniwa sobote czy niedziele, nic sie nie stanie, jesli do poludnia posnujecie sie w pizamach, przy leniwym sniadaniu a potem kawie, potarzacie sie z dziecmi w nieposcielonych lozkach, a potem spokojnie i pomalu rozkrecicie sie z innymi zajeciami. Taki Dzien_Nic_Nie_Musze. Podejrzewam, ze o to mezowi chodzi, a nie o pobudke o 8 rano , machajac mopem nad glowa, bo trzeba sprzatac dom, a potem zapewnic dziatwie rozwijajace aktywnosci. Zostanie balagan na poniedzialek? A niech sobie zostanie. jak nie dajesz rady , to zatrudnij kogos do sprzatania raz na jakis czas. Czlowiek nie jest cyborgiem, a dom, w ktorym mieszkaja dzieci, nie musi wygladac jak stylizowane wnetrze z czasopisma o architekturze.
          • gryzelda71 Re: Boski watek 06.06.11, 07:54
            Ja wiem kiedy mozesz odpocząć.Np w niedzielę i sobotę.Uwierz,nieumytej podłodze nic się nie stanie,a zładowanie pralki to 10 minut jak robisz to jedna ręką.
      • hanalui Re: Boski watek 05.06.11, 22:37
        tully.makker napisała:

        > mama nie ma zajmowac sie dziecm
        > i, tylko dzien caly zapie...c, zeby bron boze malzonkowi nie zepsuc weekendu ja
        > kimis domowymi czynnosciami. Przypominam, ze urlop po urodzeniu dziecka nazywa sie
        > macierzynski, a potem wychowawczy, a nie urlopem wieloczynnosciowego robota do
        > mowego.

        Tego zapiepieprzania w mieszkaniu (powiedzmy takim 80m2) to jakaś max godzina średnio codziennie (scielenie łóżek, sprzątanie łazienek, kurze, odkurzanie), można to zrobić kiedy
        dziecie śpi, drugie układa puzle lub klocki. Reszta to czynności okołodzieciowe typu sprzątanie po dzieciach, przygotowywanie im posiłków, przebieranie,
        przewijanie na co właśnie pani ma urlop
        Serio przez cały dzień sporo czasu do nudzenia, fora matkowe pękają od tych narzekań jak to nudno w domu...i bynajmniej mamusie nie szukają nowych pomyslow jakby tu bardziej
        twórczo zajac się dzieckiem, tylko gdzie by tu się wyrwać i do kogo wpaść na kawę, przy jakiej piaskownicy urządzić meeting
        • rosapulchra-0 Re: Boski watek 05.06.11, 23:11
          Cytatfora matkowe pękają od tych narzekań jak to nudno w domu...i bynajmniej mamusie nie szukają nowych pomyslow jakby tu bardziej
          twórczo zajac się dzieckiem, tylko gdzie by tu się wyrwać i do kogo wpaść na kawę, przy jakiej piaskownicy urządzić meeting


          A daj z 5 linków przykładowych z tymi narzekaniami, że nudno w domu. Ja jeszcze nie trafiłam na taki. Musi być ciekawa lektura..
          • hanalui Re: Boski watek 05.06.11, 23:43
            rosapulchra-0
            > A daj z 5 linków przykładowych z tymi narzekaniami, że nudno w domu. Ja jeszcze
            > nie trafiłam na taki. Musi być ciekawa lektura..

            5 to mi się szukać nie chce ale którykolwiek z tego forum mamusie skads tam - to mamusie szukajace towarzyszek niedoli, tu przykładowy:
            www.babyboom.pl/forum/radom-f274/mamy-z-radomia-8513/index21.html
            Jak przebrzebrniesz przez te tasiemce o d..maryni i o tym jak to ciezko
          • myelegans Re: Boski watek 06.06.11, 01:52
            rosapulchra-0 napisała:

            > A daj z 5 linków przykładowych z tymi narzekaniami, że nudno w domu. Ja jeszcze
            > nie trafiłam na taki. Musi być ciekawa lektura..

            Linka nie dam, ale sama jestem przykladem, nigdy nie mialam takiego luzu i ilosci czasu jak na macierzynskim i wychowawczym. Mialam czas na wszystko
            • policjawkrainieczarow Re: Boski watek 06.06.11, 02:09
              > Linka nie dam, ale sama jestem przykladem, nigdy nie mialam takiego luzu i ilos
              > ci czasu jak na macierzynskim i wychowawczym. Mialam czas na wszystko

              ale dzieci są różne, gdyby np. starsze było hiperaktywne a mlodsze z trwającymi kilka miesiecy kolkami, to by chyba nie bylo tak spiewająco.

              Macierzynski, zwlaszcza przy pierwszym dziecku, to rzeczywiscie bajka (jesli nie ma kolek czy innych problemow). Samo sie jeszcze nie porusza, potrawy jada nieskomplikowane. Tego sie w ogole nie da porownac z zestawem 3latka i 8miesieczniak.
              • hanalui Re: Boski watek 06.06.11, 03:00
                policjawkrainieczarow napisała:

                > ale dzieci są różne, gdyby np. starsze było hiperaktywne a mlodsze z trwającymi
                > kilka miesiecy kolkami, to by chyba nie bylo tak spiewająco.

                No to się po pierwsze trzeba zastanawiać wczesniej czy jest się rozgarnieta osoba co sobie poradzi z 2 takich wiekowo dzieciaków, a nie jojczy potem.
                Po drugie 3 latek może iść do przedszkola chociażby na 4 godziny, traumy nie dostanie....tylko pewnie problem sie pojawi kto go zaprowadzi i odbierze jak znam życie.

                Ja nie rozumiem osób co to z jednym dzieckiem kiepsko sobie radzą, wiecznie jecza i narzekają jak to trudno i ciezko, a machaja sobie drugie, bo czas żeby dziecie miało rodzeństwo i mamusi sie marzy bobasek, a potem jeszcze kolejne bo sie znowu mamusi marzy i żeby tym razem córeczka/synek wyszedł

                • policjawkrainieczarow Re: Boski watek 06.06.11, 03:06
                  > No to się po pierwsze trzeba zastanawiać wczesniej czy jest się rozgarnieta oso
                  > ba co sobie poradzi z 2 takich wiekowo dzieciaków, a nie jojczy potem.

                  pierdzielisz jak potłuczona, sorry. NIGDY nie wiesz, jakie dzieci ci sie trafia.
                  • hanalui Re: Boski watek 06.06.11, 08:28
                    policjawkrainieczarow napisała:
                    > pierdzielisz jak potłuczona, sorry. NIGDY nie wiesz, jakie dzieci ci sie trafia

                    No jak nie wiem.. Najbardziej wymagające trafiają sie zawsze tym najmniej rozgarnietym co to mlesio w nocy w buteleczce do 4 roku, akceptujacym budzenie w nocy do 4-5 roku, i chodzenie krok w krok nawet do kibelka bo dzidzia sie inaczej zajdzie...no i oczywiście akurat te najmniej rozgarniete właśnie musza mieć prasowane gacie i jak nie pojezdza na odkurzaczu codziennie to mission is not completed smile
                • policjawkrainieczarow Re: Boski watek 06.06.11, 04:23
                  > Po drugie 3 latek może iść do przedszkola chociażby na 4 godziny, traumy nie do
                  > stanie....tylko pewnie problem sie pojawi kto go zaprowadzi i odbierze jak znam
                  > życie

                  zwazywszy na fakt, ze miejscami w przedszkolach Polska raczej nie sra i są one dość kosztowne, a matka i tak jest uziemiona w domu z mlodszym dzieckiem, wiec na to przedszkole nie zarobi, twoj pomysl z deka mija sie z racjonalizmem.
                  • hanalui Re: Boski watek 06.06.11, 08:07
                    policjawkrainieczarow napisała:

                    > zwazywszy na fakt, ze miejscami w przedszkolach Polska raczej nie sra i są one
                    > dość kosztowne, a matka i tak jest uziemiona w domu z mlodszym dzieckiem, wiec
                    > na to przedszkole nie zarobi, twoj pomysl z deka mija sie z racjonalizmem.

                    O popatrz ty sie...i znowu jakiś problem...uziemiona w domu, drogo. To nie trzeba było machac kolejnego dzieciaka skoro sie nie miało pomysłu jak to będzie potem i kto sie zajmie odprowadzaniem, do przedszkola do szkoły.
                    Ja tu widzę ze ematka to jakaś pokraka i nie zorganizowana sierota bo na całym świecie kobiety posiadają dzieci w różnym wieku i udaje im sie jakoś radzić w większości wypadków bez prywatnych szoferow i bon do dzieci i odstawiac je do szkół i placowek.


                    • agrafka781 Re: Boski watek 06.06.11, 10:18
                      Ale ja nigdzie nie napisałam, że sobie nie radzę ! Ale jakby szanowny małżonek w sobotę poświęcił pół godziny na prace domowe to by mu korona z głowy nie spadła i nie padłaby ze zmęczenia a może doceniłby pracę żony.
                    • rosapulchra-0 Re: Boski watek 06.06.11, 12:43
                      A kto tu wymaga prywatnego szofera?
                      Nie dość, że na siłę próbujesz być złośliwa, co ci marnie wychodzi, to argumenty masz słabiutkie. Tu nikogo nie obchodzi cały świat, tylko ten konkretny przypadek i albo służysz radą, albo grzecznie czytasz, a nie wyżywasz się w każdym napisanym zdaniu, jakby to ciebie osobiście dotyczył problem autorki posta. Jestem jej mężem, czy ke? suspicious
                • rosapulchra-0 Re: Boski watek 06.06.11, 06:12
                  CytatNo to się po pierwsze trzeba zastanawiać wczesniej czy jest się rozgarnieta oso
                  > ba co sobie poradzi z 2 takich wiekowo dzieciaków, a nie jojczy potem.


                  "Dobra" rada zawsze w cenie suspicious

                  I naprawdę nie musisz rozumieć czym się kierują ludzie, którzy chcą posiadać dzieci.
                  • hanalui Re: Boski watek 06.06.11, 08:17
                    rosapulchra-0 napisała:

                    > I naprawdę nie musisz rozumieć czym się kierują ludzie, którzy chcą posiadać dz
                    > ieci.

                    Nie muszę ...do niczego mi to niepotrzebne, ale jak ktoś ma egoistyczna potrzebę plodzenia kolejnego potomka, chodź nie ma mu co do gęby włożyć i nie ma dla niego czasu bo poprzednie potomki wymagają czasu i nie ma kasy by zapewnić edukację, to niech nie oczekuje ze inni bedą rozumieć te potrzeby i sie do nich dokładać lub uzalac.
                    Chcialas/cieliscie to masz i kropka, twoje/wasze dziecko, twój/wasz problem
                    • rosapulchra-0 Re: Boski watek 06.06.11, 12:47
                      Ale o czym ty w ogóle do mnie rozmawiasz?
                      Czy to jest temat tego wątku?
                      Czy autorka nie ma jak wyżywić dzieci? Nie ma na ich edukacje?
                      Ogarnij się kobieto, bo agresja z ciebie wyłazi w każdym słowie. Nie wspominając o tym, że dorabiasz jakieś chore historie do opisanej sytuacji.
            • hanalui Re: Boski watek 06.06.11, 02:41
              myelegans napisała:

              > Linka nie dam, ale sama jestem przykladem, nigdy nie mialam takiego luzu i ilos
              > ci czasu jak na macierzynskim i wychowawczym. Mialam czas na wszystko

              O to tak jak ja jak ...nigdy w zyciu tyle luzu i czasu wolnego nie mialam. Serio nie kumam po co baby po porodach cała rodzine: mamy, ciotki, tesciowe, kuzynki do pomocy przy 1 narodzonym dziecku wołają, jeszcze bym rozumiala przy blizniakach czy wiecej, ale przy 1 sztuce surprised
        • tully.makker Re: Boski watek 06.06.11, 13:53
          Tego zapiepieprzania w mieszkaniu (powiedzmy takim 80m2) to jakaś max godzina ś
          > rednio codziennie (scielenie łóżek, sprzątanie łazienek, kurze, odkurzanie), mo
          > żna to zrobić kiedy
          > dziecie śpi, drugie układa puzle lub klocki.

          Nie wchodzac w szcegoly, czy ogarnianie mieszkania 80m2 rzeczywiscie nie trwa dluzej niz godzine, i jak wlaczyc odkurzacz, gdy dzieci spia. ani co zrobic, gdy dziecko nie przez godzine ukladac klockow (szok - co nie - ale zdarzaja sie takie dzieci, krore nie siedza godzinami grzecznie w kaciku liczac muchy na suficie), odpowiem ci tak - kiedy dziecko spi, JA ROWNIEZ ODPOCZYWAM. Nawet w pracy przysluguje przerwa, i mnie w domu rowniez.
      • gryzelda71 Re: Boski watek 06.06.11, 07:52
        Ale w tygodniu,zona w chałupie zapie...a pan mąż w pracy pije kawki i na basen chodzi.
        Przychodzi weekend i co wymyśla pani żona co zapier...cały tydzień?Znów zpier....bo lizana cały tydzień podłoga lepi się od brudu.A pan mąż chce mieć nieustający wypoczynek i opier...żone ze syf w chałupie wiec ona musi znów myć te podłogi.
        • rosapulchra-0 Re: Boski watek 06.06.11, 12:49
          Bardzo mi się podoba ta obiegowa wśród wielu emam opinia, że mąż w pracy zapie... jak osioł i okropnie zmęczony wraca do domu. Ta..
          • bye.bye.kitty Re: Boski watek 06.06.11, 13:19
            hehehe

            wiele biurowych stanowisk to tak naprawdę menadżerowie czytania nonsensopedii jak się skończą demotywatory. Taka prawdasmile Sama kilkakrotnie na podobnych pracowałam . w biurze wymyślano zabawy w stylu dzieci z podstawówki, łącznie z uciekaniem drugimi schodamicna fajka przed kadrową - żeby nie umrzeć z nudów.
          • gryzelda71 Re: Boski watek 06.06.11, 13:58
            A mnie,że w domu jak na kopalni...ta...
    • ylunia78 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 22:15
      Nie przesadzasz....Bo ja mam tak,jak bys ty chciała.I to ustaliliśmy na początku pierwszej ciązy.Poza tym mój mąz wie,że ja nie siedzę w domu i nie zbijam baków,tylko ciężko pracuję.
    • monika3411 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 22:19
      Nie ma go w domu od 6 do 17.30? Zapowiedz, że w tych godzinach jesteś pełnoetatową panią domu - pracujesz nie mniej ciężko niż mąż (a może i bardziej, kto wie). Od 17.30 plus weekendy oboje macie równe obowiązki względem dzieci i domu oraz równe prawo do relaksu i wypoczynku.
      Praca w domu to harówa, a nie błogie lenistwo jak niektórzy tu piszą.
      • ira_07 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 06.06.11, 01:32
        A kto pisze, że błogie lenistwo?

        A pan nie haruje w pracy? Skąd wiesz, że ona haruje nie mniej ciężko? Niejedna kobieta też ogarnia dom i dzieci a do tego pracuje na etacie. Serio, nie wiem co można w domu robić codziennie przez 10 godzin, żeby harować (nie liczę dzieci, ale to pranie, odkurzanie i gotowanie), w czasach kiedy pralka pierze, zakupy można zamówić, rachunki płacić przez internet...
        • monika3411 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 06.06.11, 07:41
          Skąd wiem, że ona pracuje a nie leży i pachnie? Ano stąd, że wiem ile pracy wymaga utrzymanie w domu porządku, codziennie ugotowanie obiadu, zrobienie zakupów (dasz wiarę, że nie każdy robi je przez internet?). Przy dwójce małych dzieci też jest co robić.
          Nie mówię, że pan się obija. Mówię, że pani ma takie samo prawo do wypoczynku jak pan. A umniejszanie jej roli tylko dlatego, że pracuje za darmo jest nie fair.
          Ciekawe czy gdyby to pani zarabiała na dom, a pan zajmował się sprzątaniem, gotowaniem, praniem, prasowaniem i jeszcze wychowywaniem dzieci, też bylibyście tacy bezwzględni dla niego i wyrozumiali dla niej....
          • hanalui Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 06.06.11, 09:58
            monika3411 napisała:

            > Skąd wiem, że ona pracuje a nie leży i pachnie? Ano stąd, że wiem ile pracy wym
            > aga utrzymanie w domu porządku, codziennie ugotowanie obiadu, zrobienie zakupów
            > (dasz wiarę, że nie każdy robi je przez internet?).

            Przy codziennym sprzataniu to raptem godzina dziennie. Tylko do tego trzeba tez jeszcze wychowac dzieci i miec jeden "kat" w ktorym sie je, w ktorym sie bawi itd....ale jak mamusia macha reka i dzieciak lazi i roznosi wszystko po calym domu to nie dziwota ze matka musi jezdzic na szmacie caly bozy dzien.
            Zakupy mozna zrobic raz w tygodniu duze - oszczednosc czasu, miast latac z 2 dzieciakow codziennie po godzince z dojsciem.

            > A umniejszanie jej roli tylko dlatego, że pracuje za darmo jest nie fai
            > r.
            > Ciekawe czy gdyby to pani zarabiała na dom, a pan zajmował się sprzątaniem, got
            > owaniem, praniem, prasowaniem i jeszcze wychowywaniem dzieci, też bylibyście ta
            > cy bezwzględni dla niego i wyrozumiali dla niej....

            Nikt niczego nie umniejsza...raczej radzi by odpuscic i pewnie tak by pan zrobil i mialby w 4 literach czy skarpetki takie same i czy gacie sa wyprasowane w szufladach, ba...pewnie dzieci bylyby szczesliwsze bo czas bylby dla dzieci a nie dla gaci

            Swoja droga ogladalam kieds program gdzie przepytywano dzieci z czym sie im kojarza rodzice tzn z jakimi obowiazkami. I okazalo sie ze matki dzieciom jakwia sie jako kopciuchy caly czas z garami i odkurzaczem, a ojcowie z zabawa, szalenstwami
          • gryzelda71 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 06.06.11, 10:06
            Biedne zaharowane panie domu.
    • na_pustyni Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 22:27
      Myślę, że ma prawo być zmęczony. Ty też. Wszystko zależy od tego, co rozumiecie pod pojęciem "odpoczywanie" - dla niego to być może spędzanie czasu w domu. Może kompromisem byłyby wspólne niedzielne wypady?
    • yuka12 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 22:33
      Nie przesadzasz. Praca w domu jest ciężką, niewdzięczną i niskopłatna fuchą, której nie tylko nie doceniają męzczyźni, ale, jak widać na forum, również kobiety. Praca w domu trwa przy dwójce dzieci czesto 24/7, nie mozna po prostu zamknąc drzwi i udawać, ze wszystko jest w porzadku. Znakomicie rozumiem Twojego męża, też wstawałam do pracy o piatej rano, czesto nawet wczesniej, wracałam o 18,00 lub póxniej i też nie chciało mi się nic w sobotę i niedzielę robić. Ale robiłam. Miałam dom na głowie, a potem i dziecko. I męża, który pracował podobnie jak ja, ale zawsze był bardziej zapracowany, zawsze bardziej zmęczony, to musiał studiować, to zachorował itp. Dzisiaj pracuję w domu i jestem wszystkim, a mój mąz jest głównie studentem i trochę pracownikiem. Mężem i ojcem- rzadko. A szkoda, bo najpierw został mężem, a potem wszystkim innym. Żałuję wiec, że od początku nie byłam bardziej twarda i konsekwentna i machałam ręką na te jego zmęczenia itp. Jesteśmy rodzicami i razem mamy wychowywać dzieci i razem dbać o dom, w którym mieszkamy. Więc jeśli Twój luby ma wolne, to jego obowiązkiem jest dzielić z Tobą życie. Sprzątanie też.
      Ps. Ale dziewczyny mają tez wiele racji. Ja prasowanie zarzuciłam dawno temu, okazało się zbyt czasochłonne. Ostatnio też machnęłam ręka na częste sprzatanie. Wolę pójść z dziecmi na spacer. Piorę co drugi dzień dwa-trzy prania, wtedy wynoszę rzeczy hurtem i zbieram hurtem. W zasadzie zostało tylko gotowanie. Zdrowe gotowanie zajmuje trochę czasu, chociażby oskrobanie i krojenie warzyw. Wtedy maluchy oglądają bajke, a jak młodsze było małe, huśtało się na leżaczku lub bawiło się sprzętami kuchennymi, a starsze malowało na płachtach papieru.
    • aneta-skarpeta Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 05.06.11, 22:49
      wychodzi na to, ze mezczyzni tak ciezko pracuja zawodowo, ze w weekend nie moga nawet godzinki poswiecic na sprzatanie

      jak Ty wrocisz do pracy, t kto w weekend bedzie sprztał? bo skoro jemu nalezy sie odpoczynekt o tobie tez

      jesli bylabys opiekunką 2 dzieci to wtedy nalezalby ci sie wolny weekend czy nie?
      • julek_i_ja Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 06.06.11, 00:44
        Święte słowa siostro wink
        Jestem zdumiona tymi stadnimi atakami ematek na biedną autorkę.
        A tak wszystkie są niby za równouprawnieniem, a tu wychodzi szydło z worka - broń boże nie wymagać od chłopa, żeby coś w domu zrobił, nawet przez godzinkę w weekend kiedy nie pracuje (wszakże zostanie mu jedynie pozostałe 47 godzin na odpoczynek), a mamuśka niech gania jak robot 24/7 bez prawa do odpoczynku.

        I założę się, że jak rozpuści chłopa, to po jej powrocie do pracy tak samo będzie wszystko na jej głowie. Ja mocno tęsknię za pracą na etacie, bo bym przynajmniej sobie odpoczęła (a pracuję solidnie i nie opierniczam się).
        Droga autorko - nie przesadzasz, masz prawo tego od niego wymagać. Dzieci i dom są wspólne i powinien Ci pomóc kiedy sam nie pracuje - bo wtedy tak jak Ty siedzi w domu. Powodzenia.
        • mruwa9 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 06.06.11, 01:26
          Nie, ja mysle, ze to sama autorka nie daje sobie prawa do odpoczynku, caly czas zaganiajac siebie (i chlopa) do roboty, rowniez w dzien, w ktorym mogliby sobie przymknac oko na kurz na telewizorze i niewyprasowane majtki, ograniczajac liste prac do czynnosci absolutnie niezbednych. Z opisu wnioskuje, ze facet nie unika obowiazkow domowych, ale po prostu czasem chce na pewne prace machnac reka i poleniuchowac, chyba kazdy ma do tego prawo? Autorka rowniez moglaby machnac na sprzatanie reka i poleniuchowac z reszta domownikow, ale ona NIE_PO_TRA_FI. Ot, priorytety sie w malzenstwie rozjezdzaja. On uwaza, ze czasem odpoczynek ma pierwszenstwo nad pracami domowymi , ona uwaza, ze nie wolno leniuchowac ani zaznac przyjemnosci, dopoki mieszkanie nie bedzie wypolerowane na wysoki polysk. Podejrzewam, ze maz wolalby troche balaganu i wlasnorecznie przez siebie kupiona pizze z pizzerii czy chocby kasze z kefirem zamiast 3-daniowego wystawnego obiadu i zadowolona z siebie zone, niz zrzedzaca i trzaskajaca fochy pedantke-meczennice w wypucowanym na blysk domu.
      • ira_07 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 06.06.11, 01:37
        > jak Ty wrocisz do pracy, t kto w weekend bedzie sprztał?

        No ale na razie nie pracuje. Jest w domu ok 10 godzin bez męża, więc raczej logiczne, że w tym czasie zajmuje się ich domem. Jakby oboje pracowali po 10 godzin, to logiczne, że resztą obowiązków się dzielą, bo wracają o 17 a tu nieugotowane i nieposprzątane... Ale jak pan wraca o 17, to pani w tym czasie chałupę chyba ogarnęła?

        > jesli bylabys opiekunką 2 dzieci to wtedy nalezalby ci sie wolny weekend czy ni
        > e?

        Ale wszystkie tu właśnie jej uświadamiają, że powinna miec wolny weekend, a nie dalej latać z mopemwink

        > jesli bylabys opiekunką 2 dzieci to wtedy nalezalby ci sie wolny weekend czy ni
        > e?

        Ale ona chyba sama chce dalej pracować w weekendy? Nikt jej nie zmusza. Chłop chce odpocząć - ma prawo. I ona też ma.
        • rosapulchra-0 Re: Podpowiedzcie, bo może to ja przesadzam 06.06.11, 06:19
          CytatAle wszystkie tu właśnie jej uświadamiają, że powinna miec wolny weekend, a nie dalej latać z mopemwink
          Nie wszystkie. Niektóre twierdzą, że autorka postu jest nierozgarniętą niemotą życiową, która machnęła sobie kolejne dziecko, i, że siedząc w domu powinna mieć wolnego czasu na wagony.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka