21.06.11, 12:04
Rozstałam się z mezczyzną. Z mojej inicjatywy, powod jest taki, ze nie czuje miłości, nie jestem zakochana. Boje sie tej decyzji poniewaz jest to dobry, rozsadny chłopak, mądry, który dla mnie gotów był zrobić wszystko. Zabierał mnie w kazdy zakatek świata, bo wymarzyłam sobie petersburg czy tanzanie(chciał spełnic moje marzenia i mi niebo uchylić). Szanuje mnie, chciał ze mną zalozyc rodzinę. Ja postawiłam wszystko na jedną kartę, boje sie ze bede zalowala, ze juz nie spotkam kogos takiego. Z drugiej strony nie kocham. Była któras w takiej sytuacji? i jak sie potoczyło? zalowalyscie wyboru czy nie?gryza mnie myśli, moze powinnam zmienić decyzję i prosić o powrót, nie wiem co robić . Zaczełam z nim być bo był przyjacielem, dobrym rozmówcą i myślałam ze miłość sama przyjdzię na razie nie przyszła, a on chciał sie zareczyć więc sie rozstałam. Ale waham sie moze powinnam wrocic i po prostu powiedziec, ze nie jestem jeszcze gotowa na zareczyny. Powiedzcie młodszej kolezance, tez kiedys chce byc emamą ale z odpowiednim, z drugiej strony ideałów nie ma. Jak wy byscie postapiły?sad rodzina puka sie w głowe, ze co ja robię.
Obserwuj wątek
    • kokardka8 Re: rozstanie 21.06.11, 12:06
      wy byłyscie w 100% poewne, zareczajac sie?
      • marzeka1 Re: rozstanie 21.06.11, 12:07
        Tak, wiedziałam, jakie miał wady, były całkowicie do zaakceptowania przez mnie.Po 22 latach w małżeństwie nigdy nie żałowałam swojej decyzji.
        • thaures Re: rozstanie 21.06.11, 12:14
          Ja również nigdy nie żałowałam decyzji-prawie 20 lat, ale biorąc ślub wcale nie miałam takiego przekonania, że to ta druga połówka jabłka, chociaż bardzo kochałam. Miałam takie momenty, że myślałam,że kiedyś gdzieś mogę spotkać kogoś, o kim natychmiast będę wiedziała,że to ON. Na szczęście nie spotkałam. A teraz myślę,że mąż to właśnie ta moja druga połówka.
    • lelija05 Re: rozstanie 21.06.11, 12:09
      Postąpiłaś niestandardowo smile
      Rozumiem Cię, bo też kieruję się sercem, a nie rozumem.
      Wg pewnie większości powinnaś zostać z tym gościem, by mieć zapewniony dobrobyt, wikt i opierunek, a miłość? To tylko w książkach, ważna jest kasa.
      Jeśli tak podchodzisz do związku, to źle byś się w nim czuła - jak oszustka. I gdybyś wyszła za tego człowiek, a potem spotkała kogoś na swojej drodze w kim byś się naprawdę zakochała, to byłby jeszcze większy problem i żal.
    • czarnaalineczka Re: rozstanie 21.06.11, 12:11
      dobrze zrobilas serce nie sluga
      dla niego tez lepiej
    • daisy Re: rozstanie 21.06.11, 12:13
      Niczego w życiu nie ma sensu robić ze strachu - w twoim przypadku ze strachu, że "kogoś takiego nie spotkasz". Owszem, takiego samego nie, ale pewnie innego - właśnie takiego, w którym się zakochasz. Od razu zobaczysz różnicę. smile
      Owszem, jak postanawiałam wyjść za mąż czy w ogóle być z facetem, to zawsze byłam na 100% pewna, a raczej czułam, że inaczej po prostu nie może być!
    • adwarp Re: rozstanie 21.06.11, 12:14
      a co rozumiesz przez słowo "miłość"
    • chusteczka4 Re: rozstanie 21.06.11, 12:15
      Ja miałam 21 lat gdy poznałam swojego przyszłego męża smile i muszę przyznać, że wiedziałam, że to na niego czekałam smile Wcześniej poznawałam chłopaków, ale w każdym z nich zawsze coś mi brakowało. Dla mnie facet musiał mieć zawsze to "coś", być optymistycznie nastawionym do świata i umieć zachować się w każdej sytuacji i właśnie takiego faceta w końcu spotkałam. Wiesz, bycie z kimś na siłę, gdy nie czujesz do niego nic nie jest fajne. Może ktoś jeszcze na ciebie czeka, ale to już jest tylko twoja decyzja jak postąpisz.Czasami tak jest, że wydaje nam się, że nie zależy nam na kimś a po rozstaniu okazuje się, że ten "ktoś" był dla nas kims ważnym, bo zaczyna go nam brakować. Sama stwierdzisz po rozstaniu z nim czy coś do niego czułaś, tak mi się wydaje.
    • broceliande Re: rozstanie 21.06.11, 12:19
      A mi to brzmi, jakbyś go trochę wykorzystała. Nie kochasz, ale pozwalasz się zabrać do Petersburga i tak dalej.
      Na pewno to coś dla niego znaczyło, myślał, że coś z tego będzie, a jak przyszło do zaręczyn, to jednak nie...
      • kokardka8 Re: rozstanie 21.06.11, 12:23
        Nie, byłam wobec niego uczciwa od poczatku, ze nie jestem zaangazowana tak jak on, wycieczki to tylko wycieczki- pieniadze zawsze mozna zwrocic, chodzilo mi o gest ze naprawde chłopak chce mi nieba uchylic i mu bardzo na mnie zalezy.
        • broceliande Re: rozstanie 21.06.11, 12:27
          Mówiłaś, że nie jesteś zaangażowana, ale z nim jeździłaś, byłaś. Czyli słowa jedno, czyny drugie. Mógł brać za dobrą monetę, że pozwalasz, żeby ci nieba przychylał, bo przeciez mogłaś uciąć znajomość, skoro czujecie co innego.
          No słowem żal mi go bardziej niż ciebie.
          • morgen_stern Re: rozstanie 21.06.11, 12:39
            Dajcie spokój z tymi kosztami. Jeździli razem, zwiedzali, pewnie dobrze się ze sobą bawili. Na pewno było miłe bzykanko i romantyczne wieczorki w knajpkach. Za co ona ma mu zwracać, za mile spędzony czas? Towarzyszką podróży można zostać tylko po uprzednim zapewnieniu o dozgonnej miłości i otrzymaniu pierścionka zaręczynowego? Nie bądźcie śmieszne.
            • broceliande Re: rozstanie 21.06.11, 12:46
              No chyba jestem smieszna i staroświecka, bo może bym nie wymagała pierścionka, ale musiałabym kochać, żeby się bzykać.
              To nie była taka przyjaźń plus seks, skoro był bardzo zaangażowany.
              • daisy Re: rozstanie 21.06.11, 13:55
                Broceliande, to co piszesz jest jakieś takie wyrachowane. Kochajmy się jak bracia, liczmy się jak... Albo there's no such thing as a free lunch.
                Związek to nie transakcja wiązana! Można z kimś spać, jeździć dookoła świata i spędzać boskie chwile bez żadnych zobowiązań - o ile obie strony są wobec siebie uczciwe. Facet liczył, że zdobędzie jej serce, zaryzykował, ale się nie udało, trudno. Jak chciał czegoś więcej, to kobieta odmówiła, i dobrze. Nie widzę w tym nic nieuczciwego.
                Pewnie jestem staroświecka, ale wydaje mi się, że jak najbardziej można uprawiać seks bez miłości i obietnicy małżeństwa. wink
                • broceliande Re: rozstanie 21.06.11, 15:50
                  Związek to nie jest transakcja wiązana?
                  To jest układ, gdzie ludzie dają coś sobie nawzajem.
                  I to ja jestem wyrachowana, bo skrytykowałam "związek", gdzie ktoś chce tylko brać?
                  Dla mnie to nie jest do końca uczciwe.

                  Ja seksu bez miłości nie uprawiamsad
                  • daisy Re: rozstanie 21.06.11, 16:18
                    Hm, związek to w ogóle nie jest transakcja ani układ wymiany dóbr.
                    Nie wiadomo, czy dziewczyna chciała "tylko brać". Są takie rzeczy, które można dać drugiemu człowiekowi, przy których nawet roczny rejs Queen Elisabeth II pierwszą klasą znaczy naprawdę niewiele. Nie da się poprzeliczać bliskości i bycia razem na kasę. Albo można próbować - ale to właśnie dla mnie jest wyrachowanie. "Tyle na ciebie wydałem, a ty teraz chcesz ze mną zerwać, zdziro jedna?"

                    Ja też seksu bez miłości nie uprawiam. Podobnie jak nie robię tego w fartuszku pielęgniarki albo w skajowym kombinezonie. smile
                    Co nie znaczy, że uważam, że nie można i w ogóle upadek moralny. smile
                    • broceliande Re: rozstanie 21.06.11, 16:54
                      W sumie nie napisała. Napisała, że ją "zabrał w każdy zakątek świata". Można dać dużo drugiemu człowiekowi, przy których to niewiele znaczy, ale co ona dała, jeśli on chciał tylko wzajemności?

                      daisy napisała:

                      Nie da się poprzeliczać bliskości
                      > i bycia razem na kasę. Albo można próbować - ale to właśnie dla mnie jest wyrac
                      > howanie. "Tyle na ciebie wydałem, a ty teraz chcesz ze mną zerwać, zdziro jedna
                      > ?"

                      Wcale nie uważam, że on powinien mieć do niej jakieś pretensje o wydatki. Podobno uczciwie postawiła sprawę. Po prostu ja bym miała do siebie i nigdy bym nie była w takim "związku".

                      Żaden fartuszek ani skajowy kombinezon nic złego nie czyni, jeśli jest wzajemnośćsmile
                      • kokardka8 Re: rozstanie 21.06.11, 17:38
                        Tylko, ze ja myslałam ze się ZAKOCHAM. Dawałam sobie czas bo wiedziałam, ze mezczyzna jest tego wart i tyle. Nie dawałam gwarancji, ze tak po czasie sie szalenczo zakocham i zaloze z Toba rodzinę. Postawiłam od poczatku sprawe jasno, chciałam bardzo chciałam ale nie dało rady. Potrzebna jest nam przerwa- zobacze co straciłam i moze bede inaczej do tego podchodzić. Dajemy sobie czas- i on i ja. Ja juz tesknie a to chyba dobry znak. Moze ja nie wiem do konca co to miłośc i nie doceniam tego co mam, zobaczymy. On tez na uklad kilumiesiecznej przerwy przystaje.
                      • kokardka8 Re: rozstanie 21.06.11, 17:49
                        Licealista zabiera dziewczynę do kina, teatru. Dorosły, pracujący mezczyzna, dobrze zarabiajacy ma troche inne potrzeby. On z tych wyjazdów sie cieszył tak samo jak ja, rownie miło spedzalismy czas. Gdybym nie chciała jechac to na pewno bysmy w domu nie siedzieli tylko zwiedzali polskę, bo lubi zwiedzać a majac urlop wlasnie tak odpoczywa. I myslisz, ze te polskie zamki i muzea to nie bylby zaden koszt? oczywiscie, ze tak. A sam chciał pozwiedzać pewne miejsca i miał z tego radość taka sama jak ja. Wspolnie dawaliśmy sobie czas na zakochanie na tych wycieczkach, plazowaniu, bliskosci. Dla jednego mezczyzny kosztem jest wielki kosz róż dla innego podroz to nie jest az taki wielki wydatek
                        • kokardka8 Re: rozstanie 21.06.11, 17:58
                          I nie przeliczaj tak wszystkiego na pieniadze, bo wycieczki, mieszkanie czy samochod tak na prawde niewiele znacza. Licza sie pewne cechy, ktore on posiada i stad wahanie.
                          • broceliande Re: rozstanie 21.06.11, 20:07
                            Nic nie przeliczam, już wyjaśniałam.
                            Wahasz się, bo ma "pewne cechy", no, ale do tej pory nie przeszkadzały, dopiero jak chce poważniejszego związku.
                            • kokardka8 Re: rozstanie 21.06.11, 20:30
                              pewne cechy czytaj POZYTYWNE cechy- madry, uczciwy, zaradny, troskliwy dlatego sie waham bczy kogos z takimi cechami + z zakochaniem znajde bo nie wiem czy becdzie mi to dane,od zawsze gop jak przyjaciela traktuje. Przeszkadzac mi zaczely oswiadczyny bo nie czuje, ze jestem zakochana, nie jestem pewna czy chce byc zobowiazana wobec kogos juz i teraz, dlatego cyrk zrobiłam z rozstaniem. Nie czuje ze to moja miłosc, zakochania, zauroczenia, tych wszystkich emocji
                              • broceliande Re: rozstanie 22.06.11, 13:45
                                No, ale na razie macie mieć kilka miesięcy luzu, tak?
                                To zorientujesz się, czy zatęsknisz jak za przyjacielem czy nie, czy w ogóle.
                                Mądry, uczciwy, zaradny, może nudny? Chociaż nie, no nie wiem.
                                Możesz się też zaręczyć i zobaczyć, jak ci z tym, jak jesteś związana, ale jednak nie po ślubie.
      • wuika Re: rozstanie 21.06.11, 12:29
        Zaraz tam wykorzystywanie. Zdarzyło mi się być w związku, gdzie on był o wiele bardziej zaangażowany, niż ja. Skończyłam go po niedługim czasie, ale nijak się to miało do wykorzystywania.
        • broceliande Re: rozstanie 21.06.11, 12:36
          Chodziło mi o te podróże.
          Autorka wątku udowadnia, że był taki fajny i nieba przychylał tym spełnieniem marzeń.
          Jakby napisała, że remont jej zrobił albo ciuchy kupował, też bym tak pomyślała.
          Ja też byłam mniej zaangażowana, ale dopiero jak się zaangażowałam, pozwoliłam się zabrać na wakacje i drogi prezent na urodziny przyjęłamsmile
          • wuika Re: rozstanie 21.06.11, 12:53
            O mamo, a mnie zapraszał do kina i nie pozwalał za siebie płacić. Inna skala, ale też pewnie inny wiek i inne możliwości finansowe. Miałam mieć wyrzuty sumienia, bo on mnie kochał, a ja pomimo tego, że się starałam, to nie umiałam, a on ponosił jakieś koszty?
            • broceliande Re: rozstanie 21.06.11, 13:05
              E tam, do kina zawsze można pójść i przystać na postawienie biletu. No i seksu w tym za wiele nie ma.
              No właśnie, inna skala.
    • antekcwaniak Jeszcze zwróć mu za realizację Twoich marzeń n/t 21.06.11, 12:25

    • hrabina_murzyna Re: rozstanie 21.06.11, 12:29
      Wiesz, ale ja Ciebie nie rozumiem. Zapewne ten ziwązek nie trwał kilka miesięcy. Obwiozłaś się z facetem po świecie, spełniałaś swoje marzenia, a jak facet chce się ożenić to uciekasz. Masz problem dziewczyno, ale ze sobą. Chroń panie mojego przyszłego syna przed takimi kobietami.
      • antekcwaniak Amen ! n/t 21.06.11, 13:04

      • count_zero Re: rozstanie 21.06.11, 13:43
        No i co, Hrabino, nie jest Ci teraz łyso, że masz takie same poglądy jak antekcwaniak?

        • hrabina_murzyna Re: rozstanie 21.06.11, 17:29
          count_zero napisała:

          > No i co, Hrabino, nie jest Ci teraz łyso, że masz takie same poglądy jak antekc
          > waniak?
          >
          Nie, nie jest. A powinno?
    • daneya Re: rozstanie 21.06.11, 12:30
      Twierdzisz, ze go nie kochasz. A co przez to rozumiesz? Malzenstwo to nie rozmantyczna podroz, to zwiazek dwojga ludzi, ktory ma konkretne cele i zadania do wykonania. Na poczatku zwiazku tzw. milosc jest bardzo silna, z biegiem czasu 9wcale nie musi minac go bardzo duzo) slabnie, a pozniej zanika i zostaje dwoje ludzi, ktorzy sie juz nie kochaja i oprocz tego nic wiecej nie maja. Ty masz (mialas) przyjaciela, osob, lubicie sie, szanujecie, dbacie o siebie, lubicie spedzac razem czas, macie podobne zainteresowania i rozumiecie sie a to bardzo duzo, czasem wiecej niz milosc. Takich natchnien milosnych mozna miec w zyciu wiele i mozna je przezywac nie rujnujac zwiazku opartego na przyjazni. Moja siostra zakochala sie i byla w zwiazku 4 lata, potem zakochala sie ponownie w innym mezczyznie i byla z nim 8 lata, a teraz zakochala sie jeszcze raz...tyle, ze rozstala sie z facetem, ale wciaz jej go brakuje, jednak nowa milosc juz czeka...hmmm.
      • sadosia75 Re: rozstanie 21.06.11, 12:35
        to zwiazek dwojga ludzi, ktory ma konkretne cele i zadania do w
        > ykonania.


        Nie chodzi Tobie przypadkiem o wojsko? cele, zadania do wykonania. może małżeństwo pomyliłaś z wojskiem?

        Na poczatku zwiazku tzw. milosc jest bardzo silna, z biegiem czasu 9w
        > cale nie musi minac go bardzo duzo) slabnie, a pozniej zanika i zostaje dwoje l
        > udzi, ktorzy sie juz nie kochaja i oprocz tego nic wiecej nie maja


        Smutne jest to co piszesz.
        • kolpik124 Re: rozstanie 21.06.11, 12:39
          Zakochanie, a miłość to dwie różne rzeczy.

          Panienka mantalnie na poziomie pensjonarki, może tego nie odróżniać.
      • marzeka1 Re: rozstanie 21.06.11, 12:37
        Nie wiem, dlaczego, ale mam wrażenie, ze autorka robi jakże częsty błąd: miłość utożsamia z rozbuchanymi emocjami, miękkimi kolanami, motylami itp. bajerami. Mam w sobie za dużą dozę pragmatyzmu, aby na emocjach budować związek. Tym bardziej, że mam w rodzinie przykład tak zawartego związku, emocje sięgały zenitu, ach to picie z dzióbków, te porywy serca i co? Pstro, jest źle, bardzo źle, bo emocje zawsze mijają.
        I też uważam, że wykorzystujesz dobrego faceta, daj mu szansę, aby spotkał kobietę, która go pokocha.
      • olcia029 Re: rozstanie 21.06.11, 12:45
        a nie można zrobić sobie że tak to nazwę: "przerwy"? Jesteście młodzi, może chwila rozłąki pozwoli ocenić czy jednak to coś więcej...? Może ktoś mnie skrytykuje, ale ja mając dwadzieścia kilka lat i stojąc na życiowym zakręcie wyjechałam sama na dwa tygodnie i w spokoju doszłam do ładu z myślami. Po powrocie wiedziałam już czego chcę. Poza tym bardzo trudno jest doradzać, bo każdy z nas jest inny i nie ma dwóch takich samych związków. Niektórym wystaczy zdrowy rozsądek i zapopokojenie potrzeb a inni wolą uniesienia lub tam inne. Nie zawsze tłumaczenie, że to dobry chłopak dociera. Wygodniej jestv żyć z kimś kto nas kocha na zabój, uchyla nieba itp, ale z czasem i to może się znudzić....
        • mamakasienki1 Re: rozstanie 21.06.11, 13:01
          Emocje swoją drogą, ale to powinno się czuć, że chce się z kimś spędzić całe życie.
          Pamiętam jak poznałam swojego męża, wcale mi się nie podobał, nie zwróciłam nawet na niego uwagi. Dopiero po roku znajomości coś zaiskrzyło i to tak, że kolana mi się ugięły i nie wyobrażałam sobie już życia z nikim innym.
          Od tamtej pory jesteśmy razem i z dnia na dzień kochamy się coraz bardziej.
      • wuika Re: rozstanie 21.06.11, 12:54
        Budowanie związku na braku uczucia to jakieś pomylenie. Wiadomo, że uczucia się zmieniają, w dobrych związkach one nie giną, tylko są inne. Nie wiem, skąd wyobrażenie, że po iluś latach to z uczuć nie ma nic i w zasadzie zostaje co? Obowiązek? Straszna wizja.
        • lelija05 Re: rozstanie 21.06.11, 12:59
          Brzmi strasznie i mam nadzieję, że to tylko jakieś wybiórcze przypadki a nie standard.
          Może właśnie tak jest w związkach opartych na "przyjaźni' a nie na miłości?
      • insomnia0 Re: rozstanie 21.06.11, 13:14
        chcesz powiedzieć, że nie trzeba kochać kogoś, aby założyć z nim rodzinę???
        Ja bym nie chciała, aby mój mąż był ze mną bo dobra ze mnie żona i matka wink
        czy dlatego, ze jestesmy tylko przyjaciółmi...Oczywiscie moze i wielka namiętnosć z czasem przygasa.. ale nie mija.. no ludzie.. My jestesmy ze sobą 9 lat..a mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że Kocham mojego męza!
        i to jest jakiś fundament małżeństwa.
        Jesli dziewczyna juz na starcie twierdzi, że nie kocha go.. to co ? ma z nim sie wiązać bo to dobry człowiek?
        Ja tak nie uważam.
        Małżeństwo to nie tylko przyjaźń.
    • estragonka Re: rozstanie 21.06.11, 12:58
      bylam w podobnej sytuacji. podobnej o tyle, ze facet tez mial takie zagrywki - nieba chcial przychylic, podroze proponowal, ba! samochod chcial mi kupic uncertain

      tyle ze ja po takich paru akcjach wytlumaczylam panu jasno, ze nie tedy droga. i wycofalam sie szybciej niz w to weszlam.

      tyle ze u mnie to trwalo kilkadziesiat DNI (miesiac? dwa? maksymalnie dwa..)

      a moze ja nie powinnam wybrzydzac, w koncu 'samotna' matka z dzieckiem jestem. koles znow probuje swoich sil i zaczyna smsy pisac - ale franca nie bede bo wiem ze z mojej strony nie moze liczyc na to czego on by chcial...
      • estragonka zapomnialam dodac 21.06.11, 13:00
        estragonka napisała:

        >
        > tyle ze u mnie to trwalo kilkadziesiat DNI (miesiac? dwa? maksymalnie dwa..)
        >

        no i nie dalam sobie nic kupic... oprocz dwoch wieeeeelgachnych bukietow - ale na to wplywu nie mialam, bo przytargal je do domu to musialam wziac smile
      • daisy Re: rozstanie 21.06.11, 13:59
        Jezu, ale podlec, jak on śmiał, no?!
        Bukiety, prezenty, normalnie bydlak! big_grin
        Jakby kazał pół rachunku płacić w knajpie z wyliczeniem do 5 gr i zwracać sobie koszty zakupów spożywczych na proszoną kolację to pewnie byś go bardziej szanowała?
        big_grin
        • estragonka Re: rozstanie 21.06.11, 14:09
          daisy napisała:

          > Jezu, ale podlec, jak on śmiał, no?!
          > Bukiety, prezenty, normalnie bydlak! big_grin
          > Jakby kazał pół rachunku płacić w knajpie z wyliczeniem do 5 gr i zwracać sobie
          > koszty zakupów spożywczych na proszoną kolację to pewnie byś go bardziej szano
          > wała?
          > big_grin

          wiem, nienormalna widac jestem tongue_out ze go tak okrutnie potraktowalam, wszak trzeba bylo lezec, pachniec i czekac na reszte dobroci <rotfl> big_grin

          a tak na serio to czulabym sie jak swinia wiedzac ze nie dam mu tego czego on by chcial (nie, nie chodzi o seks wink ), a pozwalam mu robic sobie te wszystkie niespodzianki, zakupy i tak dalej.
          co ja jestem - utrzymanka? uncertain
          • daisy Re: rozstanie 21.06.11, 14:16
            No to zupełnie co innego, jasne.

            Ale tak napisałaś, jakby robił podłe, niecne i obrzydliwe knowania oraz niemoralne propozycje. Ja tam wolę faceta, który mi bukiet podaruje i samochód będzie chciał kupić niż takiego, co zażąda zwrotu za taksówkę, kiedy go wezwę w nocy do usunięcia pająka z łazienki. smile
            A czy samochód przyjmę to zupełnie inna historia.
            • estragonka Re: rozstanie 21.06.11, 14:22
              daisy napisała:

              > No to zupełnie co innego, jasne.
              >
              > Ale tak napisałaś, jakby robił podłe, niecne i obrzydliwe knowania oraz niemora
              > lne propozycje.

              nie mialo tak wyjsc big_grin on ogolnie dobry chlopak jest - strasznie pracowity, niebrzydki, pracowal za granica wiele lat a co za tym idzie w jego przyapdku ma kase, ma tzw 'fach w reku' wiec biedy z nim raczej sie nie zazna

              ale kurcze... to nie bylo to sad

              >Ja tam wolę faceta, który mi bukiet podaruje i samochód będzie
              > chciał kupić niż takiego, co zażąda zwrotu za taksówkę, kiedy go wezwę w nocy d
              > o usunięcia pająka z łazienki. smile
              > A czy samochód przyjmę to zupełnie inna historia.
    • blanus2202 Re: rozstanie 21.06.11, 14:11
      Byłam w identycznej sytuacji + fakt , ze mam dziecko (wtedy miało 3mc) i dla małej był on "ojcem" idealnym. Też nie czułam tej miłości i zrobiłam tak jak Ty. I uważam , ze to była dobra decyzja. Lepiej zrobić to wczesniej niż pozniej żalować...
    • karcia85 Re: rozstanie 21.06.11, 14:24
      Szczerze?
      Nie wypuściłabym takiego faceta z rąk. Miłość miłością, zycie życiem.
      Wyszłam za mąż z miłości i co? Ślepa i głupia.
      Kiszka. Jak sama nie zarobię i nie kupię to nic nie mam. O prezentach/wycieczkach etc pomarzyć mogę. Niedługo będę zarabiać kilka razy więcej niż on. Gdybym taka mądra była 6 lat temu jak teraz jestem... smile
    • izabellaz1 Re: rozstanie 21.06.11, 15:56
      Na tym forum też zawracasz o to samo gitarę?
    • setia Re: rozstanie 21.06.11, 20:17
      dobrze zrobiłaś, tyle Ci powiem smile
      gdybym jeszcze raz mogła przeżyć swoje życie to nigdy nie postępowałabym wbrew sobie.
    • agata_abbott Re: rozstanie 22.06.11, 13:33
      Byłam, w identycznej sytuacji. Nie żałowałam.
    • ajkjusto70 Re: rozstanie 22.06.11, 13:50
      no to podam troszkę kiczowaty przykład wink
      nawet książę z bajki miewa wątpliwosci. podobno William i Kate rozstali się po kilku latach związku... ale po 3 miesiacach do siebie wrócili, bo tęsknili!
      sama zobaczysz, co będziesz czuła i co Ci serducho podpowie po rozstaniu. może wcale nie zatęsknisz i decyzja okaże sie słuszna.

    • nangaparbat3 Re: rozstanie 22.06.11, 14:10
      Byc z chłopem, którego nie kocham, dlatego że robi co zechcę i funduje co zechcę? Źle mi się to kojarzy.
      Dobrze zrobiłaś.
    • tiuia Re: rozstanie 22.06.11, 14:18
      Jeśli go lubiłaś, dobrze się wam rozmawiało i miło spędzało wspólny czas, to uważam, że to był bardzo dobry kandydat na towarzysza życia. Ale jeśli jeszcze nie spieszy Ci się do zakładania rodziny, to szukaj dalejwink

      Tylko miej na uwadze to, że jeśli się zakochasz w kimś innym, to stan zakochania potrwa kilka lat. A potem żeby związek z tym kimś przetrwał, to niezbędne jest żeby ludzie się lubili, potrafili ze sobą rozmawiać i spędzeć czas.

      Takie wnioski wyciągnęłam z moich błędów młodości;P
    • i_love_my_babies Re: rozstanie 22.06.11, 20:39
      jak poznałam mego obecnego męża, byłam w związku z innym facetem

      z facetem ,który w pewnym trudnym momencie mojego życia bardzo mi pomógł

      twierdził, że bardzo mnie kocha, że zrobi dla mnie wszystko, że chce się ze mną zestarzeć, był na każde moje skinienie, pomagał, zawoził, przywoził i ... tyle...

      byłam mu bardzo wdzieczna, ale z drugiej strony - jak poznałam męża - wiedziałam, ze tamten to pomyłka

      zerwałam z nim (później stwierdził, że jednak mnie chyba nie kochał), nie żałowałam nawet przez ułamek sekundy smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka