W zasadzie to nie podsłuchane, bo pranie wieszałam

Rozmowa ojca z synem na temat wyników na świadectwie. Włos mi się na głowie zjeżył. Ojciec drze japę tak, że uszy bolą. Chłopak pewnie skończył liceum, bo stary darł się jak poparzony, że gdzie on teraz pójdzie z takimi ocenami, ulicę co najwyżej może zamiatać. I drze się ten stary: ty gnoju, ty nierobie co cały czas przed komputerem siedzi, dopuszczający qu..., ty się do niczego nie nadajesz, debilu, głupku skończony, wstyd się do takiego syna przyznać, koniec z koleżkami, ty tylko myślisz jak tą dziwkę co przychodzi bzyknąć, dzieciorobie jeden. Na obóz nie pojedziesz, w chałupie siedzieć i nie waż się wyjść, komputer zabieram, a ta qrwa jak jeszcze raz przyjdzie to ją za ten blond łeb wyprowadzę.
Czy ten syn jak się nie posłucha i zbuntuje przeciw ojcu też nie będzie miał racji?