Dodaj do ulubionych

Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach...

15.08.11, 22:43
Brat mi dzisiaj opowiedział taką historię: relacja Magdy :
sąsiadka Magdy, pani Wanda, ostatnio się jej przyznała, że szukali jej z jakiegoś urzędu: skarbowego, czy pracy. Pani z urzędu popytała w jakich godzinach pani Magda pracuje? A pani Wanda odpowiedziała: ale Magda nie pracuje, ona siedzi w domu, tam tylko mąż pracuje. Magda jest strasznie oburzona: jak ona mogła to powiedzieć? Toż to kapuś, donosicielka, i tego typu epitety.
Moj brat stwierdził: "bo po co się wtrącała? W takich sytuacjach mówi się "ja nic nie wiem"" . Z jednej strony: pewnie, bezpieczniej tak. Ale z drugiej strony: taka postawa zezwala ludziom na robienie lewizn. Bo co robi mąż Magdy, tego nie wie nikt, a ona sama gubi się w opowieściach jak młoda, sąsiedzi ich nie lubią.
W Niemczech, z tego co słyszałam, w takich sytuacjach sąsiad taki jak pani Wanda byłby "bohaterem", ale u nas.....Co o tym sądzicie? Mówić prawdę urzędasom, czy nie wtykać się w nie swoje sprawy, głowa w piasek i świety spokój?
Obserwuj wątek
    • majenkir Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 15.08.11, 22:55
      A skad sasiadka wie, ze nie pracuje? Moze sie z domu seksi przez internet? wink
    • wrednadziewucha Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 15.08.11, 23:01
      To nie wina pani Wandy, że Magda ma coś do ukrycia.

      Jak ktoś się mnie spyta o osobę którą słabo znam, np. czy sąsiadka z dołu jeździ konno w angielskim siodle czy kowbojskim, to niewiele się zastanawiając odpowiem że w angielskim, bo z takim ją widziałam. Nie będę się zastanawiała, czy to może być jakaś tajemnica. Nie rozumiem tej mentalności-przecież wtedy się mówi że nie wiem, że to, żetamto, nie można powiedzieć cioci że się z nią nie zgadzam a wujkowi że nie życzę sobie żeby mnie podszczypywał w tyłek. Ot, taka ze mnie prostaczka.

      Sąsiadka na pewno nie miała złych intencji, a poza tym: to teraz urzędnicy wypytują o ludzi po sąsiadach?
      • annakate Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 15.08.11, 23:13
        a skąd pani Wanda ma wiedzieć, co lezy w interesie pani Magdy i dlaczego mialaby tym zaprzatać sobie glowę? najprościej powiedziec prawdę. Oczywiście gdyby przyszedł żul i dopytywał kiedy to najczęsciej tych państwa spod czwórki nie ma w domu, to mądrzej jest nie udzielać szczegółowych odpoiwiedzi, ale jesli przychodzi "osoba urzędowa" i się wylegitymuje to pwoedziałabym krótko, co wiem - prawdę. Liczyłabym na to samo ze starony sasiadów.
        • verdana Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 15.08.11, 23:21
          Nie widzę nic złego w poinformowaniu urzednika, ze sąsiadka nie pracuje, więc można ją zastać w domu o nietypowych porach. Nie wietrze tu złośliwości, tylko normalną informację. No, chyba, ze pani Wanda była uprzedzona, iż Magda symuluje bycie osobą zatrudnioną, choć wydaje mi zię, ze akurat udawanie w te stornę jakoś jest rzadkie...
        • czar_bajry Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 11:35
          ale jesli przych
          > odzi "osoba urzędowa" i się wylegitymuje to pwoedziałabym krótko, co wiem - pra
          > wdę.

          A to rozumiem, przed osobą urzędową trzeba pokłony bićbig_grin

          Liczyłabym na to samo ze starony sasiadów.

          Obyś nie napisała w złą godzinębig_grin
    • bezpocztyonline Troll 15.08.11, 23:31
      Jakim to sposobem urzędnik z urzędu skarbowego załatwiając sprawy obywatelki pyta ją o jej sąsiadkę?

      Skąd sąsiadka miałaby wiedzieć, czy gdzie i kiedy sąsiadka pracuje czy nie pracuje, czy prowadzi własną działalność i w jaki sposób ją wykonuje? Np. można wykonywać tłumaczenia, opracowywać projekty itp., robi się to w znacznym stopniu elektronicznie, wysyła się mailem, tak samo, jak fakturę za usługę, a zapłatę dostaje się na konto, z którego potem elektronicznie płaci się rachunki. W ten sposób można w oczach sąsiadów robić za osobę siedzącą w domu lub osobę bezrobotną, a w rzeczywistości prowadzi się normalną aktywność zawodową.

      Wiadomości pani Wandy o pani Magdzie są dla urzędnika nic nie warte. To, że pani Wanda nie spotyka codziennie pani Magdy przed siódmą rano na klatce schodowej nie jest dowodem na nic. Najwyżej na to, że obie panie o różnych porach z domów wychadzają.

      A maż pani Magdy może być pomagającym jej członkiem rodziny - jeśli pani Magda prowadzi własną działalność gospodarczą.
      • forumowiczka.to.ja Sama jesteś trollem 16.08.11, 09:16
        bezpocztyonline napisała:

        > Jakim to sposobem urzędnik z urzędu skarbowego załatwiając sprawy obywatelki py
        > ta ją o jej sąsiadkę?

        Urzędnik nie spytał, ile sąsiadka zarabia, tylko kiedy można ją w domu zastać.

        > Skąd sąsiadka miałaby wiedzieć, czy gdzie i kiedy sąsiadka pracuje czy nie prac
        > uje, czy prowadzi własną działalność i w jaki sposób ją wykonuje? Np. można wy
        > konywać tłumaczenia, opracowywać projekty itp., robi się to w znacznym stopniu
        > elektronicznie, wysyła się mailem, tak samo, jak fakturę za usługę, a zapłatę d
        > ostaje się na konto, z którego potem elektronicznie płaci się rachunki.

        Do pracy w domu, o której piszesz, trzeba mieć jako takie wykształcenie, a osoba, która jest z wykształcenia szwaczką, chyba raczej nie będzie robiła profesjonalnych tłumaczeń uncertain

        • lelija05 Re: Sama jesteś trollem 16.08.11, 09:46
          Dlaczego szwaczka nie może robić tłumaczeń? Lub czegokolwiek innego związanego ze swoim zawodem?

          A jeżeli chodzi o meritum, to tego nie znoszę w polskiej mentalności - wpieprzania się we wszystko, udzielania obcym wszelkich znanych sobie informacji.
          Mam taką sąsiadkę, jest sympatyczna, ale stanowi kopalnię osiedlowej wiedzy i założę się, że takich samych informacji, których udziela innym, na temat sąsiadów,udziela też na nasz temat.
          Wiem, bo byłam świadkiem takiej sytuacji, jakiś obcy facet szukał jednej pani i dowiedział się od niej wszystkiego co robi ona i jej córki. Ode mnie nie dowiedział się nic, mimo, iż mam kontakt z tą panią, ale nie wiem, czy ona by sobie życzyła, by rozpowiadać nieznajomym, gdzie mieszka.
        • katia.seitz Re: Sama jesteś trollem 16.08.11, 09:53
          Do pracy w domu, o której piszesz, trzeba mieć jako takie wykształcenie, a osob
          > a, która jest z wykształcenia szwaczką

          Niby czemu szwaczka nie może pracować z domu, chociażby skręcając długopisy albo przepisując teksty na komputerze? W domu można też wykonywać prace niewykwalifikowane.
        • czar_bajry Re: Sama jesteś trollem 16.08.11, 12:49
          Do pracy w domu, o której piszesz, trzeba mieć jako takie wykształcenie, a osoba, która jest z wykształcenia szwaczką, chyba raczej nie będzie robiła profesjonalnych tłumaczeń uncertain

          big_grin
          Szwaczka tym bardziej może pracować w domu.
          Szwaczka to inaczej krawcowa droga forumowiczkobig_grin
          • forumowiczka.to.ja Re: Sama jesteś trollem 16.08.11, 13:45
            czar_bajry napisała:

            > Szwaczka tym bardziej może pracować w domu.

            Ale ona nie pracuje w domu, ludzie, sama chodzi i opowiada, co prawda każdemu co innego, ale opowieści drzewa sandałowego, raz że chętnie by gdzieś poszła popracować, kolejnym razem że szkołę zaczyna, jeszcze kolejnym, że w życiu by nie chciała pracować, bo woli zajmować się domem i dziećmi. Więc na pewno, nie pracuje.

            > Szwaczka to inaczej krawcowa droga forumowiczkobig_grin

            Nie bądź taka mądra ;-P
          • kaamilka Re: Sama jesteś trollem 16.08.11, 14:44
            > Szwaczka to inaczej krawcowa droga forumowiczkobig_grin

            Szwaczka to szwaczka, krawcowa to krawcowa big_grin
    • selavi2 Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 15.08.11, 23:50
      Z tego co wiem - to windykatorzy terenowi tak wypytują.
      To łamanie prawa a konkretnie ustawy o ochronie danych osobowych i naruszanie dóbr osobistych.
      Nikt poza policją, nawet komornik nie ma prawa wypytywać sąsiadów, ani nachodzić w pracy czy też straszyć takimi wizytami.

      A prosta zasada, żeby odsyłać pytającego prosto do osoby, która go interesuje jest zbawienna - pozwoli nam samym uniknąć kłopotów i nie pozwoli narobić tych kłopotów innym.
      Dla mnie wyjatkiem od tej zasady są tylko przesłuchania policyjne.
      • imasumak Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 15.08.11, 23:54
        No właśnie, jaką może mieć podstawę prawną urzędnik, żeby węszyć u sąsiadów?
        Sąsiadka powinna go spławić.
      • princess_yo_yo Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 11:30
        nie bardzo rozumiem. na prawde w pl istnieje prawo na temat przepytywanie sasiadow, a jak sie to prawo narusza to jakie sa konsekwencje? doskonaly sposob na wszystkich wszedobylskich sasiadow, tesciowe i innych ciekawskich ktorzy tak uprzykrzaja zycie niektorym forumkom smile
    • imasumak Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 15.08.11, 23:51
      A czy sąsiadka mogła mieć pewność, że Magda po prostu "siedzi" w domu, a nie wykonuje w nim jakiejś pracy zawodowej?
      • forumowiczka.to.ja Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 09:13
        imasumak napisała:

        > A czy sąsiadka mogła mieć pewność, że Magda po prostu "siedzi" w domu, a nie wy
        > konuje w nim jakiejś pracy zawodowej?

        Pewności nie ma się nigdy, ale powiedziała tak, ponieważ pani Wanda jest na emeryturze, i generalnie siedzi w domu i widzi Magdę: odwożącą dzieci do/z szkoły, chodzącą z psem itp. Ale drugi, ważniejszy argument jest taki, że Magda sama jest dość specyficzną osobą, chodzi, bajki opowiada, każdemu co innego, więc moim skromnym zdaniem, się doczekala. Pamiętam jak mnie kiedyś spotkała przed blokiem i zaczęła mi jakieś historie opowiadać, że ona pracy szuka, bo jej się w domu nudzi, bo dzieci już duże i ona była w markecie pytać o wykładanie towaru, po czym za chwilę mówi, że Piotrek (jej mąż) ma szwalnię, zatrudnia 60 szwaczek, no to niewiele myśląc mówię "idź do pracy do Piotrka, na pewno przy takim biznesie każda para rąk, nawet do układania papierów się przyda", na co ona, że nie, że ona Piotrkowi do biznesu się nie wtrąca, zaczęła coś tam kręcić. Mojej mamie inne bajki opowiada, mojemu bratu inne. Podobno dzięki pani Wandzie mają teraz kontrole, ale gdzie i co kontrolują, tego też nie wiadomo. Ale generalnie każdy sąsiad/znajomy i ich psy i koty wiedzą, że pani Wanda to konfident.
        Wg mnie myślenie bzdurne, bo gdyby do mnie przyszedł wylegitymowany urzędnik i spytał kiedy może zastać panią X w domu, to bym odpowiedziała, że ona generalnie jest w domu. Na myśl by mi nie przyszło, że ją wsypałam....
        • imasumak Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 09:22
          A ja bym odpowiedziała, żeby sobie sprawdził, bo ja nie moją rzeczą jest pilnowanie rozkładu dnia pani Magdy.
          Poza tym sama powiedziałaś, że urzędnik nie tylko o to, kiedy Magda jest w domu pytał.
        • lelija05 Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 09:50
          Prosta sprawa, pytasz a co chodzi? Aha, a to nie wiem.
          Ja tak robię, bo gdybym tak nie odpowiadała, to musiałabym co chwilę drzwi otwierać ludziom, którzy mają jakieś pytanie, interes, są z tv cyfrowej itd.
          Nie wiem, nie znam się, nie orientuję, zarobiony jestem, jak mawiał klasyk.
        • czar_bajry Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 12:53
          Ale generalnie każdy sąsiad/znajomy i ich psy i koty wiedzą, że pani Wanda to konfident.

          Bo taka prawda jest, a pani Wanda lepiej by się szydełkowaniem zajęła a nie szpiegowaniem i donoszeniem na sąsiadów.
        • anka_z_lasu Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 20:49
          jakby się ktoś tak interesował moim życiem to też bym opowiadała każdemu inną bajkę...
          • forumowiczka.to.ja Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 21:07
            anka_z_lasu napisała:

            > jakby się ktoś tak interesował moim życiem to też bym opowiadała każdemu inną bajkę...

            Jeśli widzisz koleżankę, mówicie sobie cześć, to ładnie jest spytać "co słychać?". Mogłaby odpowiedzieć w porządku lub coś w tym stylu, wrzucić coś na temat dzieci, powiedzieć cokolwiek, albo przejść obok nie zatrzymując się. Ale ona zawsze się zatrzyma, zagadnie, i zawsze z jej opowieści wychodzi baśń Andersena. Dlatego to ja jej unikam jak ją widzę, a nie na odwrót.
    • olena.s Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 00:05
      Zwolennikom "ja nic nie wiem" dedykuję taką anegdotkę, bardzo popularną w okresie stanu wojennego.
      Była podówczas godzina policyjna oraz nakaz noszenia ze sobą dokumentów.
      Zlekcewazył to pewien spokojny obywatel, który wyszedł z psem bez dowodu, za to tuż po godzinie 22.
      Przyuważył go patrol MO. Wylegitymować się go nie dało, facet jęczał, że on tylko na siusiu z pieskiem, że tu mieszka od dawna, można sąsiadów spytac, którzy wiedzą, że pies sika wieczorami.
      Gracki chłopak z MO skoczył więc spytać dozorcę.
      Wrócił po paru minutach, zdzielił właściciela psa pałą i zapakował na 48 godzin.
      Ostatecznie faceta wypuszczono.
      Wraca obolały i brudnawy do domu, a na klatce - dozorca. Z miną starego konspiratora.
      - Panie Kowalski, pan uważa, milicja o pana pytała ostatnio. Ale (tu mina triumfatora) powiedziałem im, że taki to tu nie mieszka.
      • czar_bajry Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 00:11
        Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu....
      • gazeta_mi_placi Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 09:03
        Dobre big_grin
    • kali_pso Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 09:32
      Pani z urzędu popytała w jakich godzinach pan
      > i Magda pracuje? A pani Wanda odpowiedziała: ale Magda nie pracuje, ona siedzi
      > w domu, tam tylko mąż pracuje.

      Odwrócę sytuację:
      Pani Wanda powiedziała to, co wie. Gdyby mnie pytano o moich sąsiadów tez powiedziałabym to, co wiem- że obydwoje pracują. Bo według wszelkich danym znanych mojej osobie- to właśnie robią. Gdyby zaś wyszło na jaw, że nie pracują tylko dni spędzają w innym mieszkaniu- czy to oznaczałoby, że okłamałam urzedników? Skąd- powiedziałam coś, co uważałam za prawdę.
      Pani Wanda tez powiedziała "prawdę"... a że wyszło na to, że Magda kłamie? Cóż...
      Czy doniosła na sąsiadkę więc? Skąd...skąd mogła wiedzieć, że powiedzenie tego, co wie napyta sąsiadce kłopotów? Ja tutaj winy nie widzę...
      • forumowiczka.to.ja Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 09:36
        Kalipso, mam dokładnie takie samo zdanie, natomiast mój brat dopatruje się tutaj wtykania nosa, dlatego napisałam sobie na forum wink
        • wuika Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 09:45
          Jakby ta pani węszyła, kto też do sąsiadów przychodzi, wykryła urzędniczkę i zrobiła spowiedź za sąsiadkę (a bo ta to zawsze w domu jest, a jej mąż to to i tamto), to tak, wtrącałaby się. Ale odpowiadanie na nieszkodliwe pytania (pomijam wywiadownię gospodarczą i złodziejską wink ), to nie jest jakieś nie wiadomo jakie przestępstwo, ani informacja super tajna. Też nie widzę problemu.
          • niutaki Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 10:12
            no ja bym pewnie tez z rozpedu powiedziala prawde, bo i dlaczego mam klamac? w imie czyichs machlojek?
            • lelija05 Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 10:19
              A nie pomyślałaś, że to ten "urzędnik" może kłamać?
              Może nie jest urzędnikiem, tylko jakimś psycholem, którego sąsiedzi chcieli unikać?
              • lola211 Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 10:39
                I potem sie dziwic, ze ludzie padaja ofiara oszustów podajacych sie np za panów z gazowni.Machnie taki legitymacja i drzwi stoja otworem.
                • lelija05 Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 10:47
                  No dokładnie!
                  Do mnie mają pretensje, że nie chcę otworzyć, bo przecież oni nie będą stać i rozmawiać przez domofon!
                  Każda instytucja jeśli wysyła kogoś do mieszkańców, to informuje wcześniej ogłoszeniem na klatce (tak jest u mnie), jest podana data i godzina, kiedy można się kogoś spodziewać.
                  Przedstawicielom wszelakich telewizji dziękuję, bo nie potrzebuję i nie będę marnować ich, ani mojego czasu.
                  I z tego co wiem, MOPS również ma obowiązek powiadomić wcześniej o przybyciu pismem.
      • czar_bajry Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 11:18
        Odwrócę sytuację:
        > Pani Wanda powiedziała to, co wie. Gdyby mnie pytano o moich sąsiadów tez powie
        > działabym to, co wiem- że obydwoje pracują. Bo według wszelkich danym znanych m
        > ojej osobie- to właśnie robią. Gdyby zaś wyszło na jaw, że nie pracują tylko dn
        > i spędzają w innym mieszkaniu- czy to oznaczałoby, że okłamałam urzedników? Ską
        > d- powiedziałam coś, co uważałam za prawdę.
        > Pani Wanda tez powiedziała "prawdę"... a że wyszło na to, że Magda kłamie? Cóż.

        Widzisz nic nie rozumiesz, tu nie chodzi o kłamstwo tylko o wtykanie długiego nosa w nie swoje sprawy. Sądzę ,że jeśli ktoś ma swoje życie i swoje sprawy to nie ma potrzeby interesować się życiem sąsiadów.

        Przyznam, że jak pomyślę, że nie widziałam jej minek jak jej tą marchewkę dawali, to płakać mi się chce z żalu.
    • lola211 Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 10:19
      Nikomu nie udzielam info na czyjs temat, a juz zwlaszcza obcym.
      • niutaki Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 10:23
        No nie zadnych szczegolow typu numer telefonu to nie daje, ale jak przyszla kiedys pani z mopsu i zapytala o sasiadow to odpowiedzialam na pytanie zgodnie z prawda, po prostu nie wiem dlaczego mialabym klamac i miec potem jakies nieprzyjemnosci. Bez sensu.
        • lola211 Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 10:32
          nie wiem dlaczego mialabym klamac i miec potem jakies nieprzyj
          > emnosci. Bez sensu.

          A sasiad ma obowiazek udzielania info?
          Niech przysla urzedowe wezwanie to mozemy rozmawiac.
          Nie musze wiedziec co robi sasiad ,a tym bardziej nie musze na jego temat rozmawiac z obcymi ludzmi.
          Nie wiem o jakich nieprzyjemnosciach piszesz.
        • imasumak Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 10:38
          niutaki napisała:

          po prostu nie wiem dlaczego mialabym klamac i miec potem jakies nieprzyjemnosci. Bez sensu.

          A kto Ci każe kłamać? W takich sytuacjach po prostu mówisz, że nie będziesz udzielać informacji na temat danej osoby i już. No chyba, że na podstawie jakiegoś nakazu.
          • mia-mao Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 11:04
            a gdyby taka pani z mopsu przyszła na wywiad środowiskowy do sąsiadów, zapytać się przykładowo o dzieciaka bo ma sygnały ze coś nie tak, rodzinka zgodnym chórem by twierdziła ze wszystko cacy dziecko ma cud miód i maline. a tymczasem sąsiadka "złośliwie" by powiedziała to czego jest świadkiem, że dzieciak chodzi często brudny zapłakany ze słyszy jak za ściana rodzice wrzeszczą leją i znęcają się psychicznie nad dzieciakiem
            to co?
            sąsiadka powinna nabrać wody w buzie i powiedzieć że ona to nic nie wie nic nie widzi nic nie słyszy?
            • lola211 Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 11:22
              MOPS powinien wezwac sasiadów do urzędu,a nie w drzwiach wypytywac.
              W urzędzie to ja wiem z kim rozmawiam.
              Serio-nie tak sie to załatwia.
            • czar_bajry Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 11:23
              Jeśli sąsiadka miała by jakiekolwiek podejrzenia iż dziecko za ścianą jest maltretowane to powinna sama zgłosić to na policję.
            • imasumak Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 11:32
              Gdybym widziała zaniedbane i bite dziecko, sama bym to zgłosiła. Nie o takim przypadku mówimy.
            • lelija05 Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 11:45
              Jest spora różnica między maltretowanym dzieckiem, przeważnie to właśnie od sąsiadów MOPS ma takie informacje, a Drogi Panie Urzędniku, uprzejmie donoszę, że sąsiad jeździ audi, a nic nie robi,a jego żona, to taka niemiła kobieta, dzień dobry mi nie mówi, a dzieci śmiecą.
              • niutaki lelija05 16.08.11, 12:12
                lelija05 napisała:
                a Drogi Panie Urzędniku, uprzejmie donoszę, że
                > sąsiad jeździ audi, a nic nie robi,a jego żona, to taka niemiła kobieta, dzień
                > dobry mi nie mówi, a dzieci śmiecą.

                a tu juz cie ulanska fantazja poniosla nieco, miedzy powiedzeniem: "Pani Magda nie pracuje" a powyzszym cytatem jest delikatna rozbieznosc przyznasz...
                • lelija05 Re: lelija05 16.08.11, 12:20
                  Treść nieważna, chodzi mi o typ człowieka, który nie ma oporów w informowaniu każdego kto spyta, o życiu prywatnym osób, które go do tego nie upoważniły.
                  Ty chyba też takich oporów nie masz?
                  • niutaki Re: lelija05 16.08.11, 12:27
                    Wydawalo mi sie ze jasno napisalam, ale dobra jeszcze raz: informacja czy ktos pracuje nie jest raczej poufna, na tak zadane pytanie odpowiadam zgodnie z prawda, nie mowie ze Pani Magda chodzi z porem w dupie, a jej maz w stringach swojej matki, mowie Pani Magda nie pracuje/pracuje do szesnastej itd/itp. Teraz mnie rozumiesz? Zalezy o co jestem pytana, nie podaje nikomu np numerow telefonow, ani wysokosci zarobkow, ani marki wraz z rejestracja auta zony kierownika policji, kapewu?
                    • lelija05 Re: lelija05 16.08.11, 12:32
                      A co ciebie to obchodzi, czy pani Magda pracuje, czy nie?
                      Ja na przykład sobie nie życzę, by moi sąsiedzi udzielali jakichkolwiek informacji na mój temat obcym osobom.Moja sąsiadka też nie ma oporów by informować byle kogo o wszystkim. To czy pracuję, czy dłubię w nosie, a kasę mam z posiadania domu uciech to moja sprawa, a nie sąsiadów.
                      I tyle.
                      Skoro jesteś paplą, to współczuję twoim sąsiadom.
                      A na pytanie, czy pracuje odpowiadam nie wiem. Proszę spytać sąsiadki. Kiedy będzie? Nie wiem, nie jestem odźwierną. Proszę wysłać do niej list, lub zadzwonić.
                      Proste.
                      • niutaki Re: lelija05 16.08.11, 12:43
                        Nie interesuje mnie to wcalesmile ale z rozpedu jak juz powiedzialam wyzej, poniewaz jest nie jest informacja wagi panstwowej, udzielilabym odpowiedzi. Sasiadom nie musisz wspolczuc, dogadujemy sie swietnie. Pozdrawiam.
                    • czar_bajry Re: lelija05 16.08.11, 12:43
                      Rozumiem iż Ty z tych nadgorliwych...
                      • niutaki Re: lelija05 16.08.11, 12:45
                        Nie rozumieszsmile ale niech tak zostaniesmile przyzwyczailam sie, nie od dzis jestem na tym forum. Pozdrawiamsmile
                        • czar_bajry niutaki 16.08.11, 12:47
                          Doskonale rozumiem i Bogu dziękuję iż nie jesteś moją sąsiadkąsmile
                          • niutaki czar_bajry i vice versa:) n/t 16.08.11, 12:51

                    • imasumak Re: lelija05 16.08.11, 13:41
                      niutaki napisała:

                      mowie Pani Magda nie pracuje/pracuje do szesnastej itd/itp. Teraz mnie rozumiesz?


                      To ty nie rozumiesz. Po pierwsze, nikt bez specjalnego nakazu nie ma prawa cię pytać o godziny pracy sąsiadki. Więc spokojnie możesz odmówić udzielenia informacji, a nawet powinnaś.
                      Po drugie, nie ma pewności, czy osoba, która nie wychodzi z domu w godzinach uznanych przez sąsiadów za godziny pracy, jest faktycznie osobą niepracującą.
              • kali_pso Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 12:25

                jest też spora róznica między tym co wyczytałaś z postu autorki a tym co wyczytałam np. jawink jak widzę...

                a Drogi Panie Urzędniku, uprzejmie donoszę, że
                > sąsiad jeździ audi, a nic nie robi,a jego żona, to taka niemiła kobieta, dzień
                > dobry mi nie mówi, a dzieci śmiecą.


                Gdzieś to wyczytała w tym wątku? Czy też to taka słodka, iście forumowa wersja czytania ze zrozumieniemwinkP
                • lelija05 Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 12:34
                  Wytłumaczyłam to wyżej droga kali_pso.
                • czar_bajry Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 12:44
                  Kali myślałam,że bardziej błyskotliwa jesteś i zrozumiesz takie proste przesłanie....
        • czar_bajry Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 11:21
          ale jak przyszla kie
          > dys pani z mopsu i zapytala o sasiadow to odpowiedzialam na pytanie zgodnie z p
          > rawda, po prostu nie wiem dlaczego mialabym klamac i miec potem jakies nieprzyj
          > emnosci. Bez sensu.

          Sorki a czemu kłamać? Wystarczy powiedzieć iż się nie wie, i o jakich nieprzyjemnościach mówisz?
          • niutaki Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 12:09
            Chwila, jesli przychodzi do mnie ktos i pyta o cos, a ja znam odp i nie jest to wiedza dotyczaca np rodzaju preferowanego seksu, albo choroby tylko wlasnie "kiedy Pani Magda wraca z pracy?" to ja mowie to co wiem i nijak mnie nie przekonuje ze to wtykanie nosa w cudze zycie. Ja sie nie interesuje zyciem sasiadki, zostalo mi zadane pytanie - odpowiadam. Dla mnie to proste. Mowie o nieprzyjemnosciach typu ze jak prawda dotyczaca jakiegos matactwa (obojetnej masci) wyjdzie na jaw to ja nie mam ochoty swiecic oczami. I to tyle.
            • lola211 Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 12:41
              Zrozum, ze tym mozesz wyswiadczyc ludziom niedzwiedzia przysługe.
              Informujac obcych ludzi, ze pania Magda pracuje do 16.00 puszczasz sygnal, ze do 16.00 chata moze byc wolna.A to jest dla niektorych bardzo wazna informacja.Złodziej z pewnoscia sie ucieszy.Jak sasiedzi wyjada na urlop to tez ochoczo poinformujesz kazdego kto pyta?
              To jest nierozwazne.
              Zreszta- gdyby mnie ktos zapytal, to serio nie mam pojecia kto o ktorej wraca do domu.

              ze jak prawda dotyczaca jakiegos matactwa (obojetnej masci) wyjdzie
              > na jaw to ja nie mam ochoty swiecic oczami. I to tyle.

              Ty sie czujesz odpowiedzialna za matactwa sasiadów? Co ty pleciesz?
          • katriel Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 21:27
            > Sorki a czemu kłamać? Wystarczy powiedzieć iż się nie wie,
            Ale jeśli niutaki wie, to odpowiedź "nie wiem" byłaby właśnie kłamstwem...
            • lola211 Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 17.08.11, 10:17
              Ciekawe czy na swoj temat tez taka prawdomówna do bóluwink?
    • alexandra74 Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 12:22
      zdecydowanie nie wtykać. Boże, cóz za bezmyślne babsko! Przeciez nasz ustawodawca tylko patrzy jak tu ludziom zycie utrudnić. Wychodze więc z załozenia, że morda w kubeł, ja nic nie wiem.
    • forumowiczka.to.ja Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 13:53
      Doprecyzujmy: uważam, że urzędnik, który się wylegitymował, powiedział że ma sprawę do sąsiadki i chce wiedzieć w jakich godzinach sąsiadka pracuje, żeby mógł ją zastać w domu, to nie jest żadne knucie czy konfidenctwo, tylko zwykła informacja przekazana nie panu Kaziowi spod budki z piwem, tylko urzędnikowi państwowemu. Nie powiedziałabym gdzie pracuje, kto z kim po co i dlaczego, ale powiedziałabym, ze ona nie pracuje, musi pan próbować, bo różnie bywa w domu. Tyle. Jeśli to komuś nie odpowiada (jak to było poniżej podnoszone), to musi przeprowadzić się na kompletną pustynię, bo wszędzie, nawet w domku, ma się sąsiadów, którzy widzą nas, znają, i mają prawo powiedzieć taką banalną informację. Co do kwestii złodziei, to to złodziej obserwuje Magdę, jej nawyki a nie na odwrót, i nie chodzi pytać po sąsiadach, bo po co mieliby znać jego twarz? Teorie spiskowe są tutaj podnoszone.
      Wspomniałam o Niemczech, kiedyś zdarzyła mi się taka sytuacja, że pojechaliśmy tam do znajomych, po przywitaniu się poszłam do samochodu, zebrałam śmieci w worek i poszłam wyrzucić do kubła. Moja koleżanka po jakimś czasie zapytała co zrobiłam ze śmieciami, gdy jej powiedziałam krzyknęła "co ty, chcesz żeby mnie sąsiedzi podali (gdzieś tam, nie pamiętam), że nie sefreguję śmieci?" i rzuciła się do kubła, odnalazła mój worek, posegregowała. I nie miała pretensji, że sąsiedzi to konfidenci, ot taka ich społeczna odpowiedzialność za czystość, środowisko itp. I tam na pewno informacja urzędnika o tym kto pracuje, a kto nie (oczywiście będąc pewnym) nie ma takiego kryminalnego oddźwięku jak u nas.
      • lola211 Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 14:04
        Nie masz zadnej pewnosci, ze to na pewno jest urzednik.
        Informacja udzielana obcym czy ktos pracuje/nie pracuje to naduzycie i pretensje sa jak najbardziej uzasadnione.
        Sasiadka nie jest upowazniona do udzielania info na temat innych komukolwiek, chyba ze otrzyma oficjalne wezwanie.
      • selavi2 Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 23:32
        To się załatwia wysyłając wezwanie.
        Pracowałam w banku, windykacji i wiem, że nikt z wyjatkiem Policji nie ma prawa zbierać informacji o mnie po sąsiadach lub w mojej pracy. Więcej niż połowa firm nie udziela informacji nawet o tym czy dana osoba jest zatrudniona.
        Ale np. pracownicy windykacji terenowej, komornicy, policja skarbowa, MOPS często łamią przepisy i wypytują oraz straszą, licząc na nieznajomość prawa.
        Niemniej każda z tych instytucji ma odpowiednie dane, by nie wypytywać. I odpowiednie środki prawne, ale działać na granicy prawa lub je łamiąc jest taniej.
        --
        "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby się dildem posługiwać tak, jak radiem. Jedno i drugie służy rozrywce." — prof. Mirosław Bańko, UW
      • czar_bajry Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 17.08.11, 00:51
        Doprecyzujmy: uważam, że urzędnik, który się wylegitymował, powiedział że ma sp
        > rawę do sąsiadki i chce wiedzieć w jakich godzinach sąsiadka pracuje, żeby mógł
        > ją zastać w domu, to nie jest żadne knucie czy konfidenctwo,

        Powiedz mi czy Ty jesteś taka naiwna czy nas za głupie uważasz?
        Widziałaś gdzieś urzędnika latającego za petentem do jego domu?
        To zwykły komornik był, ew. windykator. I tak uważam iż osoba dostarczająca komuś takiemu informacji jest zwykłą świnią oraz konfidentem.

        tylko zwykła info
        > rmacja przekazana nie panu Kaziowi spod budki z piwem, tylko urzędnikowi państw
        > owemu.


        Pisząc o udzieleniu info. urzędnikowi państwowemu, miałaś na myśli : policję, prokuraturę czy też wysoki sąd?
        Który to z urzędników państwowych odwiedził panią Wandę?
        • forumowiczka.to.ja Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 17.08.11, 09:26
          czar_bajry napisała:

          > Pisząc o udzieleniu info. urzędnikowi państwowemu, miałaś na myśli : policję, p
          > rokuraturę czy też wysoki sąd?
          > Który to z urzędników państwowych odwiedził panią Wandę?

          Urzednik państwowy to również komornik (np urzędu skarbowego), pracownicy wszelkich urzędów: skarbowego, pracy, wszelkich inspekcji, służby celnej, a nawet pracownicy cywilni zatrudnieni przez urząd państwowy są również urzędnikami państwowymi. Więc zanim zaczniesz się mądrować, poszerz swoją wiedzę.
          • czar_bajry Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 17.08.11, 12:04

            • czar_bajry Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 17.08.11, 12:09
              pracownicy wszel
              > kich urzędów: skarbowego, pracy, wszelkich inspekcji, służby celnej, a nawet pr
              > acownicy cywilni zatrudnieni przez urząd państwowy są również urzędnikami państ
              > wowymi. Więc zanim zaczniesz się mądrować, poszerz swoją wiedzę.

              To może poszerz swoją i powiedz który z urzędników wymienionych przez Ciebie łazi po domach, oczywiście pomijam komornika i wywiad środowiskowy z MOPS-u.
              Urzędy wysyłają wezwania do petentów, jak chcą przyjść osobiście to umawiają spotkanie a nie latają po sąsiadach w celu zasięgnięcia języka.
              • forumowiczka.to.ja Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 17.08.11, 12:36
                czar_bajry napisała:

                > To może poszerz swoją i powiedz który z urzędników wymienionych przez Ciebie ła
                > zi po domach, oczywiście pomijam komornika i wywiad środowiskowy z MOPS-u.

                No i po co się spinasz? Nie potrafisz normalnie porozmawiać, tylko jak byś mogła to byś mi krew wyssała? Gdybym wiedziała, to bym na forum nie pytała, to chyba proste. Nie jestem jak Ty, alfą i omegą.

                > Urzędy wysyłają wezwania do petentów, jak chcą przyjść osobiście to umawiają sp
                > otkanie a nie latają po sąsiadach w celu zasięgnięcia języka.

                Dopytałam, i okazuje się, że obecne prawo absolutnie zezwala urzędnikom chodzić po sąsiadach i pytać. Podobno jest tak, że jeśli kogoś intensywnie szukają, a ten ktoś unika, to w Rzeczpospolitej 2 razy puszczają ogłoszenie, że taka i taka osoba ma się zgłosić do urzędu. 2-krotne puszczenie ogłoszenia ma taki skutek, jak doręczenie wezwania, i wówczas mogą chodzić po sąsiadach i pytać. Mogą nawet u sąsiada zostawić wezwanie dla kogoś.
    • mary_lu Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 14:04
      Wywiady środowiskowe robi jeszcze chyba MOPS, kuratorzy i np. urzedy miejskie, sprawdzając, czy np. rodzinie "należy się" dany lokal.

      Nie wiem, czy te działania urzędników są zgodne z prawem, ale uważam, że wyjawianie prawdy w tym urzędnikom jest w interesie społeczeństwa i gdyby przedstawiono mi odpowiednie dokumenty, powiedzaiałabym to, co wiem o sąsiadach. Mimo tego, że kiedyś nieźle się wkurzyłam, gdy UM przyszedł robić wywiad w naszej sprawie. W końcu jednak wściekłość mi przeszła i stwierdziłam, że taki jest koszt korzystania z tego systemu...
    • iwoniaw Prawdę? Nieuprawnione udzielanie informacji 16.08.11, 15:42
      o innych osobach podpada pod ustawę o ochronie danych osobowych. Opowiadanie obcym ludziom o tym, kiedy sąsiedzi wychodzą z domu, o ktorej wracają, jaki jest ich nr telefonu, do której szkoły dzieci posyłają może się skończyć tragicznie i ciekawe, czy pani Wanda z równą energią zaobserwuje np. włamywacza i pospieszy od wizjera do telefonu, żeby na policję zadzwonić?
      Urzędnik, zarówno ze skarbówki, jak i urzędu pracy, ma dość możliwości, by skontaktować się telefonicznie/przez pracodawcę z p. Magdą i nie musi w tym celu latać po sąsiadkach snujących chore wizje. Nie wpadłabym na to, żeby obcym ludziom mówić _cokolwiek_ o moich sąsiadach, jeśli nie zostałam wezwana przez uprawnioną instytucję celem złożenia zeznań, a i wtedy mówię to, co widzę, a nie co mi się w głowie uroiło. Czyli mogę powiedzieć, kiedy i gdzie ją widziałam, ale nie wymyślam historii czy i gdzie pracuje, jeśli cała moja wiedza na ten temat bierze się z relacji osób trzecich i czczych domysłów.
      • mary_lu Re: Prawdę? Nieuprawnione udzielanie informacji 16.08.11, 15:47
        I sąsiadka rozmawiająca z kimś podpada pod tę ustawę? big_grin
        • iwoniaw Re: Prawdę? Nieuprawnione udzielanie informacji 16.08.11, 17:23
          Zdziwiłabyś się, ale owszem.
          • lusitania2 Re: Prawdę? Nieuprawnione udzielanie informacji 16.08.11, 18:44
            iwoniaw napisała:

            > Zdziwiłabyś się, ale owszem.
            >

            ale odpowiedniego przepisu oczywiście nie zacytujesz.

            Wszystkim forumowiczkom spod znaku "nic nie wiem, nic nie widziałam" życzę spotkania tak samo nastawionych osób w przypadku zniszczenia samochodu, pobicia męża czy zgwałcenia dziecka.
            Gdyby głupota dawała skrzydła fruwałybyście wyżej, niż ptaki.
            • iwoniaw Re: Prawdę? Nieuprawnione udzielanie informacji 16.08.11, 18:50
              Sama odpowiedniej ustawy nie potrafisz przeczytać?
              Nie wiem, gdzie w moim poście przeczytałaś cokolwiek typu "nic nie wiem, nic nie widziałam". Zapewne sama byłabyś ucieszona, gdyby sąsiadka spod znaku "cały dzień z okiem w wizjerze" zdawała relację na temat tego, kiedy mieszkanie stoi puste i na ile godzin wychodzisz z domu każdej osobie, która się poda za "urzędnika".
              • forumowiczka.to.ja Re: Prawdę? Nieuprawnione udzielanie informacji 16.08.11, 21:04
                iwoniaw napisała:

                > zdawała relację na temat tego, kiedy mieszkanie stoi puste i na ile godzin wychodzisz z domu każdej osobie, która się poda za "urzędnika".

                Czy możecie przestać dopowiadać sobie bóg-wie-co i przeczytać to co napisałam? Nikt nie pytał, na ile wychodzi z domu, jak często jej nie ma, tylko dokładnie: kiedy może ją zastać w domu. I nie osobie, która `poda się` za urzędnika, bo pani Wanda nie ma demencji starczej, pracowała całe życie w Zusie i niejednego mogłaby zagiąć w wielu kwestiach. Więc z byle kim na pewno by nie rozmawiała.
                >
                • czar_bajry Re: Prawdę? Nieuprawnione udzielanie informacji 17.08.11, 00:56
                  bo pani Wanda nie ma demencji starczej, pracowała całe życie w Zusie i niejednego mogłaby zagiąć w wielu kwestiach. Więc z byle kim na pewno by nie rozmawiała

                  big_grinbig_grinbig_grin
                  normalnie monitor oplułam....
                • imasumak Re: Prawdę? Nieuprawnione udzielanie informacji 17.08.11, 07:31
                  forumowiczka.to.ja napisała:
                  pracowała całe życie w Zusie i niejednego mogłaby zagiąć w wielu kwestiach. Więc z byle kim na pewno by nie rozmawiała.


                  Tak, bo te laski w zusie to taaaakie rozgarnięte są... big_grin
                  Weź mnie nie rozśmieszaj big_grin
                  • forumowiczka.to.ja Re: Prawdę? Nieuprawnione udzielanie informacji 17.08.11, 09:29
                    imasumak napisała:

                    > Tak, bo te laski w zusie to taaaakie rozgarnięte są... big_grin
                    > Weź mnie nie rozśmieszaj big_grin

                    Tak jak wszędzie, zdarzają się idiotki, ale i wyjątkowo elokwentni ludzie. A ty i czar-bajry nie bądźcie złośliwe.
    • nikamika Re: ... 16.08.11, 21:24
      może to był poborca z urzędu ..... który chce wręczyć tytuł wykonawczy za np. nie zapłacony podatek lub mandat ??
      .... i dlatego chodził i wypytywał się kiedy można zastać p.M
    • landora Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 16.08.11, 21:41
      Automatycznie powiedziałabym prawdę, tym bardziej, że nie toleruję wszelkiego typu oszustów podatkowych itp. U nas jest idiotyczne przekonanie, że zgłoszenie złodzieja/oszusta/pirata drogowego na policję to donosicielstwo. W krajach zachodnich - to obywatelski obowiązek.
      • lola211 Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 17.08.11, 08:15
        A skad u ciebie przekonanie, ze doszło w ogóle do oszustwa?
      • olena.s Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 17.08.11, 09:54
        Ja pewnie też, z analogicznych powodów.
      • imasumak Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 17.08.11, 12:49
        No proszę, a ty już wiesz, że tu o oszustwo chodzi? wink
        • iwoniaw Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 17.08.11, 12:55
          No a jak - wszak p. Magda zamiast opowiadać ze szczegółami wszystkim sąsiadkom _prawdę_ wink coś kręci i nikt w sumie nie wie, co ona robi - niech chociaż urzędnik (czy kto to akurat się podawał za niego) powęszy big_grin
    • zofijkamyjka Re: Powiedziała urzędnikowi prawdę o sąsiadach... 17.08.11, 09:40
      forumowiczka.to.ja napisała:

      >Co o tym sądzicie? Mówić prawdę urzędasom, c
      > zy nie wtykać się w nie swoje sprawy, głowa w piasek i świety spokój?

      Ja nie udzielam informacji /zwłaszcza nie do końca sprawdzonych/ osobom trzecim.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka