Pobyt Małoletniej Starszej w szpitalu dostarczył mi okazji do pozazawodowych obserwacji (albowiem zawodowo na oddziałach pediatrycznych nie bywam). Oddział kliniczny specjalistyczny. Wiek pacjentów 2-17. I oto co zaobserwowałam:
- Mamusia. Zjawisko 24h na dobę przy łóżku małego dziecka jest zrozumiałe. Pytam jednakowoż, po co mamusia 7-8-9-10-11 latkowi, na dwudniowym pobycie diagnostycznym, tłumacząca się z każdego wyjścia do WC albo na obiad? Zaręczam, iż dziecięta nie były obłożnie chore, w normie intelektualnej, bez współistniejących rozpoznań z "F" w kodzie.
- Igła. Dość normalne, że nie jest przyjemna (i dla dziecka, i dla dorosłego). Dość normalne, że można się jej bać (przy iniekcji, czy pobraniu krwi), ale histeryzujący (regularnie histeryzujący, z trzymaniem na siłę, rzucaniem się na podłogę etc.) 10-13 latek (10-13 latka) przy kaniulacji naczyń obwodowych (wenflon) to przeginka. Skąd to się bierze????
Siedziałyśmy z Małoletnią Starszą (lat 9,5) obserwując to wszystko, Młoda z szeroko otwartymi oczami patrzyła na wszystko, wreszcie szepcze "Bożżżeeeee, dom wariatów, a to ponoć ja mam bliskie kontakty z psychiatrami...". Chwilę potem akcja: dziewczynka lat 10, tata musi wyjść na 3h, dziewczynka wpada w histerię maksymalną. Tata zostaje.
Pani pielęgniarka pyta mnie, czy potrzebuję polówkę do spania - robię oczy "ja śpię w domu". "A ona sama zaśnie?" Na to Małoletnia "No wie pani... ja nie mam 2 lat."
Kolejna sytuacja - pani pielęgniarka przynosi pojemniki na mocz i kał. Info "Proszę pani, tu jest pojemnik..." Przerywam "Czy pani potrzebuje, żebym to ja swoimi treściami je wypełniała?" "Nie...no, dziecka." "Aha, ale ja się za nią nie załatwiam. Ona jest pełnosprawna" "Tak.. nawet pani nie współuczestniczy w procederze?" "Nie. Dziecko jest samoobsługowe w 100%, dziecko ma 9 lat." Wobec tego pani pielęgniarka do Małoletniej "Proszę pani, tu jest pojemnik...."

Dziecię pojemniki wypełniło czym trzeba. (nie jest to sytuacja zawężona do mojego dziecka, które - jak samo stwierdziło - ma bliskie kontakty z psychiatrami. Reguła - niezależnie od wieku pojemniki wędrowały do rodzica i to rodzic miał "łapać") Pod wieczór Małoletnia ma mieć zakładany wenflon, stwierdza, że jednak pewniej się poczuje, jeśli z nią pójdę i potrzymam za rękę - idę. Siada (panie zaskoczone, że nie na kolanach i nie unieruchomiona w uścisku przeze mnie), łapkę jedną daje pielęgniarce, drugą mnie, zaczyna śpiewać piosenkę. Zanim doszła do drugiej zwrotki, pobrano co trzeba, kaniulacja dobiegła końca. Wstała "dziękuję bardzo" i poszła. Mina pielęgniarek - bezcenna. Wobec powyższego diureza dobowa szacowana była bez mojego udziału, zostałam w przelocie poinformowana, że zbiórka trwa.
Przyznaję, że jestem zdziwiona maksymalnie takimi zachowaniami dzieci & rodziców. Te reakcje pielęgniarek świadczą o tym, że dziecko (normalne, zdrowe, pełnosprawne dziecko, na codzień chodzące do szkoły i radzące sobie samo w różnych sytuacjach) w momencie pójścia do szpitala doświadcza regresji do etapu niemowlęctwa dosłownie (samo się w toalecie nie ogarnie, samo się nie ubierze/ nie rozbierze do badania, bez rodzica nie przetrwa minuty). Zaczęłyśmy z Małoletnią z nudów snuć teorie, skąd to się bierze. Teoria moja: nadopiekuńczy rodzice, którzy full serwisem maskują swój paniczny lęk o dziecko i niepewność jutra (zasadniczo wyniki badań mogą być korzystne lub nie). Teoria małoletniej: "to musiało się zacząć tak, że rodzic dziecko oszukiwał, że nic nie będzie bolało... a dziecko poszło na szczepienie albo pobranie krwi, no i okazało się, że nieprawda, bo to boli... no i dziecko czuje się oszukane, nikomu nie ufa, a zwłaszcza białym fartuchom i igłom, no i rodzicowi nie ufa, bo skoro raz je oszukał, to nawet jak mówi że wychodzi na chwilę, to może oszukać jeszcze raz i np nie wrócić, więc niech tak siedzi przy łóżku cały czas...".
Ryzykując ematkowy lincz zapytam zatem: Widzicie zasadność tkwienia non stop przy łóżku waszego dziecka lat 7-8-9-10-11 wzwyż, jeśli nie jest ono cierpiące, chore, a w trakcie pobytu diagnostycznego? i drugie pytanie: Czy wasze dzieci w tym wieku też schizują przy kontaktach z lekarzami/ pielęgniarkami?