hispana
17.03.06, 10:40
jak sobie radzicie? mi serce sie kraja jak widze biedaka...
lzy sie cisna do oczu kiedy widze, jak żarliwie proboje pozbyc sie kolnierza
i niestety dla jego wlasnego dobra nie moge mu ulzyc.
Wczoraj zauwazylam, ze prawie wydrapal sobie odbyt - poszlismy do weta,
okazalo sie ze to zatkane gruczoly przyodbytowe - teraz trzeba smarowac
mascia i niedopuscic do wylizywania.
Feliks po tysiackroc obrazil sie na mnie - kazda proba smarowania konczy sie
podrapaniem, musze mu ten kolnierz oczywiscie zdejmowac, bo nie jest w nim w
stanie ani jesc ani "kuwetowac". Nie moglam spac, bo biedak chodzil po
mieszkaniu obijajac sie o wszystkie sprzety.
Chcialabym zeby to juz sie skonczylo, wet zalecil kolnierz przez 2,3 dni -
jak wasze kiciusie radzily sobie w takiej sytuacji? Mam wrazenie, ze
nastapila obraza do konca zycia, jest agresywny i nie pozwala dotykac sie w
poblize chorego miejsca. Disaster, najgorsze jest to ze on nie rozumie, ze
robi sie mu te nieprzyjemne rzeczy, zeby go nie bolalo.