atowlasnieja
29.10.11, 13:48
No i doigrałam się!
Przyjmowałam z grzecznym "dziękuję" ciuszki dla córki szyte przez teściową mojej siostry. Kobieta szyjąc coś dla swojej wnuczki (mojej siostrzenicy) szyła przy okazji drugi egzemplarz dla mojej córy. Tylko, że te ciuszki mi się nie szczególnie podobają bo babka całe życie siedziała w płaszczach (te wychodzą jej bombowo, nawet jak uszyła na trzylatkę to był przeuroczy - akurat na płaszczyk to się moja córa nie załapała

) natomiast ubrania z cieńszych materiałów wychodzą jej po prostu szmatławo.
Wczoraj siostra zapraszając mnie na spęd rodzinny poinformowała, że będzie również jej teściowa i "wypada żebym się odwdzięczyła za te ciuszki".
Po prostu cholera mnie wzięła i mowę straciłam. Odzyskawszy ją zadzwoniłam do naszej mamy i się jej skarżę w jak niezręczną się wplątałam i mówię, że ja się nie czuję do niczego zobowiązana tylko bezczelnie wmanewrowana... Ręce mnie świerzbią by te ciuszki po prostu spakować i oddać. Mama mnie prosi bym tego nie robiła bo najbardziej to nie będzie przykro mojej siostrze tylko tamtej babci. Mama jest skłonna nawet kupić tą bombonierkę w imię dobrorodzinnych stosunków. Tłumaczę mamie, że to jest wbrew moim interesom bo utwierdza tym moją siostrę w mniemaniu, że ja jestem pokorne cielę i może sobie skakać mi po głowie. Proszę mamę by mi tego nie robiła bo jestem w trakcie ćwiczenia asertywności. Mama twierdzi, że nie chce kolejnych niesnasek w rodzinie więc ma w nosie moje ego i za mnie "zapłaci" bo nie chce by siostra się na mnie boczyła. Najlepsze jest to, że po kilku takich akcjach jestem już cięta na siostrę która nie wie o co mi chodzi, a mama się czuje "niewinna".
A tak na marginesie to dodam, że moją siostrę też uraczyłam z zaskoczenia plonami rolnymi którymi nas zasypała moja teściowa w ilości takiej, że nie miałam gdzie ich schować i nie było szansy by to przejeść więc wydawało mi się, że nic nie jestem jej winna.