kasjerka w tesco

17.12.11, 11:49
misiac temu bawiłam w kraju ojców
generalnie podczas pobytów w Pl chłone steskniona klimaty, ale...
przed samym wyjazdem do UK wskoczyłam do tesco po jakies pioerdoły, które to pierdoły nabyłam
stoje w kolejcw w kasie, przede mna jakas kobita, ostro nawija z kasjerka- widac, ze kumpele
jedna nabija, druga nawija, obie opowiadaja sobie ploteczki
ja dalej chłone
w koncu transakcje sfinalizowano, klubowa karta tesco naciagneła, klientka sie pakuje i jeszcze gadaja
w tym czasie kasjerka mnie p[odlicza
podliczyła
-ma pani karte tesco>?- pyta mnie
- nie mam polskiej - odpowiadam
-dobra, ziuta, daj mi na chwile karte- powiedziala kasjerka do pakującej sie kumpeli i machnela jej moje zakupy na karte

po chwili stuporu zaczelam sie smiac i powiedzialam dwa słowa, których nie przytocze, bo moderacja cuś wrazliwa ostatnio

poszłam i juz nie chłonelam
a mój, jak mu opowiedziałam, dostał szajby i mówił tez brzydkie rzeczy
że niby on by zaządał natychmiastowego zbicia punktów i zawołania kierownika
nie zażądałam i nie kazałam zawołać
wciaż mam zryty beret obywatela tego kraju "na zachód od wschodu i na wschód od zachodu"
    • dorcia1234 Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 11:57
      fakt
      powinna była zapytać, czy masz coś przeciwko temu, by nabiła twoje punkty na kartę koleżanki. Nie wiem jak w UK ale u nas te punkty to niewiele dają - za 300 punktów masz oszałamiający rabat 3 zł, a 1 punkt jest za 2 złote. Natomiast kasjerki mają:
      a) prowizję za transakcje z kartą
      b) ochrzan za dużo transakcji bez karty.
      jak dla mnie to tylko forma działania była nieładna.
      • konwalka Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 12:01
        dla mnie nie była nieładna, tylko reifikujaca klienta, któremu sie zabiera rachunek i robi z nim costamcostam, z pozycji kasjerkowej władzy
    • jopowa Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 11:58
      ja tez nie mam polskiej karty zadnej
      • konwalka Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 12:02
        aha
        • najma78 Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 12:07
          Nie rozumiem dlaczego nie zareagowalas? Teraz to musztarda po obiedzie. Zachowanie kasjerki bradzo nieodpowiednie.
        • sanrio Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 17:52
          big_grinbig_grinbig_grin
    • anorektycznazdzira Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 12:08
      dobre big_grinbig_grin
      witam w Polsce...

      No, ale skoro powiedziałaś coś, co moderacja byłaby skłonna wyciąć, to jakaś reakcja była. I teraz mnie ciekawi: co na ten komentarz kasjerka?
      • konwalka Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 12:11
        spieszę z odpowiedzią:kasjerka zachichotała i pisneła do kożelanki:o jezusie, jeszcze powiedza, że nabijam karty nez zgody, hihihi
        • kropkaa Re: kasjerka w tesco 18.12.11, 00:03
          ? kasjerka zachichotała i pisneła do kożelanki:o jezusie, j
          > eszcze powiedza, że nabijam karty nez zgody, hihihi

          O ...!
    • paniusiapobuleczki Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 12:10
      Pani powinna była zapytać, fakt. Też bym się poczuła z tym źle, że mnie wykorzystano. Jednak reakcja Twojego chłopa wydaje mi się przesadzona. Wam nie ubyło, kobieta dostanie bonus na kilka złotych (albo i mniej). Ja ostatnio zapomniałam swojej karty podczas tygodniowych zakupów i sama zaproponowałam kobicie przede mną, żeby nabiła na swoją. Niech ma.
      • angazetka Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 12:14
        Ale to ty wyszłaś z propozycją. To pewna różnica. Gdyby kobieta przed tobą zażądała nabicia twoich zakupów na jej kartę, nie byłabyś pewnie zachwycona.
      • nowapanna Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 12:19
        Pani nie powinna pytac,czy moze nabic punkty kolezance-za zakupy obcej babki-wstyd normalnie,nie powinna pytac i nie powinna tym bardziej sama nabijac.Za granica to by miala dyscyplinarke za to.
        Wiem,bo wsrod moich polskich znajomych tutaj byl taki "cwaniaczek" ,pracowal w sklepie,gdzie sam na swoja karte nabijal punkty wszystkich klientow jacy karty przy zakupie nie mieli.
        Strasznie sie tym chwalil i kozaczyl-po paru miesiacach ktos w centrali sie zorientowal,ze za duzo jezt transakcji na jego zmianie na ta sama karte-koles wylecial z roboty.Ja uwazam,ze slusznie.
        I niestety to chyba typowo polskie podejscie w pracy.Sami irlandczycy mi mowili,ze Polacy sa bardzo pracowici,ale niestety lubia kombinowac.
      • konwalka Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 12:21
        Ja ostatnio zapomniała
        > m swojej karty podczas tygodniowych zakupów i sama zaproponowałam kobicie przed
        > e mną, żeby nabiła na swoją. Niech ma.

        o, to jest postawa obywatelska
        popieram
        jak mam widzimisie, to daJE pani z ubogim płaszczu moja pensje, bo tak
        jesli pan w nieubogim płaszczu zapragnie zabrac moja pensje i ją sobie wezmie, to sie nazywa kradzież
        • paniusiapobuleczki Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 12:35
          Pani nie była w ubogim płaszczu, tak po prostu wyszło. Napisałam Ci przecież, ze nie czułabym sie komfortowo gdybym znalazła się w Twojej sytuacji. Chodzi mi tylko o to, że szkoda nerwów, po co się rzucać. Mam na myśli gwałtowną reakcję Twojego małżonka. Uważam natomiast, ze Ty postąpiłaś słusznie, zareagowałaś pokazując kasjerce niestosowność jej zachowania. BTW, zawsze zastanawiałam sie robiąc zakupy w tesco w uk czy nabiliby mi punkty na polska kartę. Wiesz coś o tym?
          • konwalka Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 13:01
            wiem tylko, że w polskim tesco nie nabiją na angielską
            więc pewnie odwrotnie też nie działa
            • azjaodkuchni Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 13:26
              Nie zbieram punktów , pieczątek i innych cud irytuje mnie to i już. Wiele razy ktoś nabijał moje zakupy na punkt niech się potem cieszy może długopis dostanie smile a panią kasjerce zwróciłabym uwagę, ale bez złości.
              • gazeta_mi_placi Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 13:46
                Na kartę BP mogę punkty zamienić na sprzęt AGD (starczy na czajnik elektryczny, toster i jeszcze punkty zostaną).
                Kiedyś inne punkty (jako młoda osoba licząca się z każdym groszem) z innej firmy mogłam wymienić na łącznie pół roczną darmową prenumeratę "Twojego stylu" (wartość jednego pisma około 10 zł, dla mnie wtedy dość dużo).
            • iskierka40 Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 18:11
              oj nie byłabym miła napewno...
              aż się wierzyć nie chcebig_grin
          • dorcia1234 Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 13:59
            na polską kartę nie nabiją
            my mamy Paybacka i podczas zakupów w niemieckim Realu kasjerka była bardzo zmartwiona że nie może nabić nam punktów chociaż próbowała. W zamian dała nam więcej gratisowych kulek-zabawek smile. Nie wiedziała, że i tak nam doszły za płatność kartą.
      • przeciwcialo Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 14:20
        Dokładnie. Tez kilka razy miałam nabite czyjes punkty, fakt pani zapytała czy nie osoba bez karty nie ma nic przeciwko.
        Na wakacjach tez zdazało mi sie oddawac punkty ludziom z kolejki bo ja ich nie zbierałam.
        Moim zdaniem problem wydumany.
    • gazeta_mi_placi Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 13:44
      Pani powinna zapytać czy może skorzystać.
      Kiedyś zbierałam punkty w jednej sieci (tam akurat za punkty były różne nagrody rzeczowe i szansa wygrania samochodu), kiedyś zapomniałam karty (Pani kasjerka zapytała czy mam), na to Pani za mną zapytała czy może nabić swoją moimi zakupami.
      Nie protestowałam, przecież mi nie ubędzie a niech inni mają radochę.
      Na Twoim miejscu bym zwróciła uwagę, ale ostatecznie machnęła ręką bez robienia bardzo modnego na tym forum większego "dymu".
    • iwoniaw Nie rozumiem szajby męża 17.12.11, 15:24
      Fakt, że kasjerka powinna była zapytać cię o zgodę, ale ostatecznie wam NIC nie ubyło od tego, iż jakaś Ziuta czy Jola zyskała 2 zł rabatu dzięki twoim zakupom. I nie uważam, że nie zrobienie awantury z wzywaniem kierownika jest objawem "zrytego beretu" - to raczej mąż jest bezinteresownie nieżyczliwy.
      • 3-mamuska Re: Nie rozumiem szajby męża 17.12.11, 15:45
        iwoniaw napisała:

        > Fakt, że kasjerka powinna była zapytać cię o zgodę, ale ostatecznie wam NIC nie
        > ubyło od tego, iż jakaś Ziuta czy Jola zyskała 2 zł rabatu dzięki twoim zakupo
        > m. I nie uważam, że nie zrobienie awantury z wzywaniem kierownika jest objawem
        > "zrytego beretu" - to raczej mąż jest bezinteresownie nieżyczliwy.
        >

        No dokladnie,problem jakis naciagany jak dla mnie.
        • konwalka Re: Nie rozumiem szajby męża 17.12.11, 16:04
          problem faktycznie mozna uznac za wydumany, jesli potrakttujemy go w kategoriach:żałujecie dwóch złotych komuś, jak wam nie ubywa
          problem jest juz niewydumany, jesli spojrzec, jak traktowana jest włąsność jednego klienta, czyli w tym przypadku - karta klubowa
          problem jest też w tym momencie, gdy uświadomimy sobie, ze od czasów komunistycznej kobiety za ladą, decydujacej o tym, komu sprzeda lepszy kawałek kaszanki, nie zmieniło sie zbyt wiele
          ale cóż- spotykam też wiele osób, dla których jazda bez biletu autobusem jest tylko zrobieniem kierowcy na szaro, niczym wiecej
          • gku25 Re: Nie rozumiem szajby męża 17.12.11, 16:12
            Ale ty nie miałaś oficjalnej karty klubowej więc o co ci kaman? Fakt, mogła zapytać. A zachowania męża to już wcale nie rozumiem.
            • konwalka Re: Nie rozumiem szajby męża 17.12.11, 16:16
              chodzi mi dokładnie o to, co wiekszość zauwazyła tutaj, jednak nadmieniajac tylko
              mimochodem
              no, mogła zapytać
              właśnie
              grzecznie spytac, czy nie mam innych planów- na przykład przyjść z karta później i w punkcie klienta dopisac sobie zakupy na rachunek
              albo czy zwyczajnie sobie zyczę dawac komuś cos
              ot tak, zwyczajnie\
              mogła wyzbyć sie poczucia boskości, które od trzydziestu lat sa domeną wiekszości sklepowych w tym kraju
              • przeciwcialo Re: Nie rozumiem szajby męża 17.12.11, 16:30
                Dobic pukntów póxniej chyba nie mozna. Przeciez ktos mógłby pozbierac paragony i wstukiwac sobie.
              • sanrio Re: Nie rozumiem szajby męża 17.12.11, 17:56
                nie wydziwiaj, skoro powiedziałaś "nie mam polskiej" to chyba kasjerka dobrze wydedukowała, że NIE MASZ karty więc nie przyjdziesz później doliczyć
              • 3-mamuska Re: Nie rozumiem szajby męża 17.12.11, 18:18
                konwalka napisała:

                > chodzi mi dokładnie o to, co wiekszość zauwazyła tutaj, jednak nadmieniajac tyl
                > ko
                > mimochodem
                > no, mogła zapytać
                > właśnie
                > grzecznie spytac, czy nie mam innych planów- na przykład przyjść z karta późnie
                > j i w punkcie klienta dopisac sobie zakupy na rachunek
                Ale napisalas ze ;
                -ma pani karte tesco>?- pyta mnie
                - nie mam polskiej - odpowiadam
                Wiec chyba logicznie ze nie przyjdziesz pozniej z karta.
    • gku25 Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 16:00
      Zmieniłabym męża.
      • naomi19 Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 17:47
        A ja wyrwałabym sobie dodatkowo włosy z głowy...
        Boże co za ludzie...
    • kali_pso Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 18:04

      Podejrzewam, że to stała i dośc długotrwała praktyka tych pań...klient do klienta i niezła dniówka...
      Mogła zapytać- kiedyś kobita stojąca w kolejce tuż za mną spytała czy nie oddałabym jej swoich punktów- oddałam, bo co mi po nich. Niemniej jakbym wtedy usłyszała od kasjerki- "pani da kartę, to jej nabiję punkty od zakupów tej pani", czyli mnie bez pytania mnie o zgodę, to też by mi sie to średnio spodobało.

      Niemniej- szkoda energii.
      • naomi19 Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 18:57
        Podejrzewam, że to stała i dośc długotrwała praktyka tych pań...klient do klienta i niezła dniówka...
        O jakiej dniówce piszesz?
    • kataryniara Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 21:57
      Kiedyś pracowałam w podobnej korporacji. Najpierw jako kasjer, potem jako kierownik. Nigdy nie przyszłoby mi do głowy nabijać komuś punkty. Jak wprowadzono karty na punkty to takie praktyki były stosowane przez pracowników. Ktoś tam na górze się zorientował,kilku wyrzucili za kradzież z paragrafem. Potem jako kierownik sama złapałam jedną kasjerkę jak klepała punkty chłopakowi ( bo zbierała na wędkę za 12 000 punktów). Poleciała z hukiem. Nie zgodziłabym się aby ktoś moje punkty nabijał komuś znajomemu.
      W Tesco może być inaczej - to ich wewnętrzny program lojaljnościowy - dostawcy punktów za punkty nie płacą.
      Tam gdzie ja pracowałam był to program u wielu partnerów i obsługiwany przez firmę zewnętrzną - dany punkt sprzedażowy płacił za ilość nabitych punktów i były to spore pieniądze. Więc pracownicy nabijając sobie czyjeś transakcje najzwyczajniej w świecie okradali firmę i samego siebie ( % czystego zysku szedł na ich premie). Kiedy zrobiłam im szkolenie jako kierownik - takie sytuacje zdarzały się już sporadycznie, zozumieli, że mogą narobić sobie kłoptów i obniżają sobie pensję - kosztem jakiejś nagrody rzeczowej dla jednego, który ponabijał sobie punkty.
      Nie wiem czy bym zgłosiła to kierownikowi - zależy czy by i się chciało bawić w skargi, ale nie pochwalam takiego zachowania. Kładę to raczej na karb niewiedzy i bezmyślności.
      • gazeta_mi_placi Re: kasjerka w tesco 18.12.11, 14:26
        >Potem jako kierownik sama złapałam jedną kasjerkę jak klepała punkty chłopakowi ( bo zbierała na wędkę za 12 000 punktów). Poleciała z hukiem.

        Paskudnie się zachowałaś sad
        Przecież nikt na tym nie tracił ani sklep ani ów klient bez karty.
        Chłopak i kasjerka pewnie ubodzy skoro zamiast kupić wędkę woleli ścibolić na punkty sad
        • kataryniara Re: kasjerka w tesco 18.12.11, 21:29
          kasjerka kradła. Miałam ją kryć? Za kradzież wylatuje się z paragrafem 52. Osobiście wywaliłam w ten sposób 5 osób ( za różne ale ciężkie przewinienia). Jak jest się biednym to się pracuje więcej, bierze się pracę dodatkową lub zmienia się pracę na taką, która będzie lepiej płatna.
          Firma na tym traciła, sporo.Inni pracownicy mieli mniejsze premie. A kasjerka POtrafiła dziennie naklepać kilkaset punktów, proceder trwał miesiąc okradła firmę z pieniędzy za punkty, których klienci nie dostali. I Inne miała jeszcze rzeczy za uszami ( kręcenie na kasie i kradzieże towaru). Ze złodziejami nie będę pracować, sorry.
          • gazeta_mi_placi Re: kasjerka w tesco 18.12.11, 21:52
            Kradzieże towary to inna sprawa, nie wspominałaś wcześniej o nich, ale co złego (kto na tym traci) w nabijaniu punktów na paragony klientów, którzy tej karty i tak nie mieli, więc nic nie tracili (co innego gdyby brała kartę klienta i udawała, że nabija punkty, a tak naprawdę nabijała punkty znajomemu), w tej sytuacji chyba nikt nic nie traci?
    • e-kasia27 Przesadzacie! 17.12.11, 22:14
      W tesco, w którym jestem prawie codziennie, bo mam pod domem i po świeże bułeczki tam chodzę, taka praktyka jest powszechna, wszystkie kasjerki tak nabijają punkty.
      Jak ktoś nie ma karty, to punkty dostaje ten za nim albo przed nim.
      Nikt się z tego powodu nie oburza i nie robi afery.
      • gazeta_mi_placi Re: Przesadzacie! 17.12.11, 22:21
        Za wyjątkiem emigrantek.
      • papalaya wątek podpucha 17.12.11, 22:45
        "bezczelna" kasjerka traktowana i opisywana pogardliwie i z wyższością...."ziuta"

        oburzenie wyjechanych zmywaków

        a wy to łykacie, hehe...
        • rosapulchra-0 Re: wątek podpucha 17.12.11, 23:42
          Tak to jest, jak się mierzy ludzi swoją miarką, co? suspicious
        • gazeta_mi_placi Re: wątek podpucha 18.12.11, 14:23
          >oburzenie wyjechanych zmywaków


          big_grin
    • mathiola Re: kasjerka w tesco 17.12.11, 23:59
      często kupuję w tesco. I mam kartę.
      Czasem kiedy stoję za osobą finalizującą zakupy i nie mającą karty, kasjerka pyta mnie - a może pani ma kartę? Mam. To proszę dać. Czasem jeszcze inaczej - stojąc za osobą finalizującą, słyszę: ma pani kartę? Nie mam. Ale ja mam, ale ja mam! - wyrywam się. I mi wtedy pikają. To nikogo nic nie kosztuje, więc właściwie dlaczego nie?
      Aha, jedna rzecz - kasjerka powinna spytać ciebie o zgodę. Zupełnie pro forma, bo ty i tak nic nie tracisz. Ale "eleganciej" jest spytać. W przytoczonych przeze mnie sytuacjach ekspedientki zazwyczaj pytały. Oczywiście odpowiedź jest zawsze taka sama - nie ma sprawy. No bo w sumie naprawdę nie ma sprawy.
      • emilly4 Nie tylko w Polsce.. 18.12.11, 14:15
        W Irlandi to samo, z ta roznica, ze pytaja.
        • spicy_orange Re: Nie tylko w Polsce.. 18.12.11, 22:19
          mnie się zdarzyło coś innego. Przy kasjerce obsługującej stała inna kasjerka z plikiem talonów które dostała od TESCO na święta (bony były na zakupy w tesco big_grin). Jeśli klient płacił gotówką to kasjerka dawała gotówkę swojej koleżance a w zamian brała od niej bony, że to niby klient płacił nimi. W efekcie klient miał swoje zakupy, Tesco swoje bony a kasjerka pieniądze z którymi mogła zrobić co chce a nie tylko wydać w miejscu gdzie pracuje wink
          • kiszczynska [...] 18.12.11, 22:25
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • angazetka Re: Nie tylko w Polsce.. 18.12.11, 22:36
              No właśnie to w tym złego, że (skup się) POWINNA ZAPYTAĆ. A nie kraść te punkty.
        • nowapanna Re: Nie tylko w Polsce.. 18.12.11, 22:49
          Pierwsze slysze,zeby w Irlandii tak robili.90% swoich zakupow robie w tesco i nigdy kasjerka nie nabijala klientom punktow tych klientow ,ktorzy karty nie mieli.
          No chyba,ze mowisz o swojej polskiej znajomej kasjerce,ktora cichaczem robi to dla Ciebie.
          Dla mnie to lekka zenada jest,zeby rzucac sie na cudze zakupy-usp, punkty za zakupy.Nie ma co,interes rokuwink
      • anorektycznazdzira Re: kasjerka w tesco 18.12.11, 23:55
        mathiola napisała:

        > No bo w sumie naprawdę nie ma sprawy.

        A czy nie jest tak, że jest sprawa- z punktu widzenia jej pracodawcy? W końcu nie jest w interesie tesco, żeby na świecie istniała jedna czy dwie ich karty i żeby nimi sobie wszyscy na zmianę "pikali". W ich interesie jest, żeby klient brał udział w programie lojalnościowym i za to dostawał punkty. Niezasłużone punkty czy rabaty (nie do końca znam system, bo sama tej karty nie mam ) to rzecz sprzeczna z filozofia programu, a wiec dla sieci de facto strata.

    • goodnightmoon Też mi powód do ekscytacji ... 18.12.11, 22:54
      Oj, no nie zapytała kasjerka o Twoją zgodę na te nieszczęsne punkty, choć owszem, powinna. Ale może zagadana była, może zmęczona. Stało Ci się coś złego?
      Że aż musiałaś mężowi o tym opowiedzieć? Niesamowite!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja