Dodaj do ulubionych

Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzieciak

19.12.11, 15:47
Moj własny, niestety uncertain Córka, 6 letnia jest strasznym łobuzem, a energii ma tyle,ze mogłaby zastąpić tę produkowaną przez kontrowersyjne wiatraki big_grin. Pokrótce, jest w 10 miejscach na raz, robi kilka czynności jednocześnie, biega, tłucze się po podłodze (akurat taki pech,że razem kilka dni tylko we 2)a już najgorsze co robi i mega- migrenogenne jest szczekanie psa ze 100% odgrywaniem a więc jest szczekanie (jakieś takie agresywne wink, jest tez bieganie na 4- ro z dwoma naszymi psami po podłodze i najgorsze,że to jej ukochana zabawa surprised. Repertuar brojenia ma bogaty,ciężko przytoczyć wszystko,ale teraz np. zadziera NOGI NA BLATY KUCHENNE bo...jest Martyną big_grin W górach mieszkamy,po górach chodzimy,ale na litość czemu szafki??Dla mnie najgorsze są wszelkie zabawy wodą bo upier...mam potem całą chaupę,a zwłszcza teraz marzę o porządku. W sklepach patrzą na nią ze zgrozą bo włazi wszędzie tam, gdzie można i gdzie nie można (tym bardziej) wejść wink. U lekarza wywraca gabinet do góry nogami mimo,iż wchodząc obiecywała,że będzie grzeczna surprised Potem dziwi się ...czemu jej sie nie udało! Teraz odkrylam mieszanke kompotowa, świąteczną w łazience bo chciała...kompocik zrobić wink Ma ktoś coś takiego w domu jak ja wink? Ew. podobne, mile widziane. Dziecko wybiegane, uwagę mu poświęcamy (na tyle ile się da, ale jej zawsze mało), "zaopiekowane", wyznaczam jej ciekawe zadania,ale ona i tak woli łomotanine,bieganine i dzikie wrzaski. Moja mama po kilku dniach z naszym Aniołkiem nerwicę w sobie odkryła i ciągle w konflikcie były...\
Szurnięte to czy tylko energiczne, to dziecię moje wink? Co o tym sądzicie? Mówi...uwaga, uwaga,mam diabełka w dupci i on każe mi rozrabiać. Gdzie błąd? Którędy? Psycholog? Jeden mówi,że to super dziecko do zadań specjalnych i że na razie my, tata i ja, nie potrafimy tego odkryć, a ja zwyczajnie spokojhu pragnę surprised Jutro do przedszkola idzie,ale to jeszcze tyle godzin wink A ja sie tak bardzo cieszyłam na 5 dni wolnego, które sobie zrobiłam a tu lipa!
Skad sie biorą takie panienki? Tata i Mama tez energiczni,ale nasi rodzice twierdzą,że aż taaacy to my nie byliśmy wink. Teściu jest nawet obrażony ostatnim złym zachowaniem swojej wnuczki. Co zrobiła, nie powiem, bo lepiej nie wink
A na dodatek gęba jej się nie zamyka nawet na chwilę. Mąż chce II- go w przyszłości potomka, a ja pytam: co będzie jak ich 2 takich będzie. W dupe dać czy jak?\
Pozdr
Obserwuj wątek
    • kozica111 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 19.12.11, 15:53
      Może alergię ma?
      • kaasto_2005 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 19.12.11, 15:58
        Tak, zwłaszcza na słuchanie poleceń, biedne Dziecko smile
        Całkiem zdrowe, badane niedawno. Teraz prawie kupiła mi na allegro choinkę za prawie 1000 zl surprised! Nie używa komputera, nie gra w gry,ale miałam też all włączone, a że temat choinek na tapecie to chciała mi przyjemność zrobić i prawie "kup teraz" klikneła surprised
    • h2so4_pl Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 19.12.11, 16:01
      To co opisujesz nie jest normalnym zachowaniem 6 letniego dziecka. Dziecko może być żywe, bardziej lub mniej energiczne, czasem niegrzeczne, krnąbrne, uparte, ale jeśli to co piszesz jest prawdą to masz problem, bo:
      - bieganie bez sensu może jest dobre dla 2-3 latka, ale nie 6
      - zachowania agresywne w ogóle nie powinny mieć miejsca
      - dziecko 6 letnie powinno normalnie zachowywać się w sklepie
      - to samo u lekarza itd
      CZy wyobrażasz sobie co będzie w szkole za rok? Nauczyciele ( i koledzy) nie dadzą jej żyć. Będą konflikty, będzie trudno.
      Proponuję konsultacje u dobrego psychologa albo psychiatry. To żaden wstyd a szansa na uniknięcie kłopotów.
      • kaasto_2005 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 19.12.11, 16:24
        Właśnie też sądzę,że nie jest to normalne i byłam ciekawa Waszej opinni zanim po raz drugi udam się do specjalisty (twierdził,że jest ok).
        Ona niby nie biega bez sensu, ale nieodłącznym elementem jej zabaw jest zawsze ta bieganina, szczekanina etc.etc.Gdy bawi się np. klockami, lalkami itp. też bardzo się na tym skupia i wtedy prowadzi dialogi itp. Ona po prostu (upraszczając) robi wszystko na maksa wink Jak jest zabawa w psa to na całego,jak w balet to też, jak typowo "dywanowa" to scenki są odgrywane cicho, rozmowy itp. Gdy rysuje, to rysuje zawzięcie godzine, czasem dłużej,ale najchętniej odgrywa te swoje zabawy-łomoty i być może nie byłoby mnie tu, na tym forum gdyby nie to,że tego typu zabawy są zwyczajnie dokuczliwe.
        Aha, dodam jeszcze,że moje dziecko na czas wyjścia z domu (ubierania itp.) jest całkowicie w innej czasoprzestrzeni tzn. robi absolutnie wszystko tylko nie szykuje się do wyjścia surprised
        Nie potrafi też wczuć się w moją sytuację,że np. spieszę się gdzieś i ona musi iść ze mną, a więc ubrać się itp...
        Jest też uparta, niecierpliwa, bywa złośliwa...i czasem krzyczy na swojego ojca, który krzyczy na nią z uwagi na to,że jest niegrzeczna. Ogólnie- dziecko w wielkim koncentracie.
        Jestem zmęczona i zaniepokojona właśnie tym, co będzie pózniej, w szkole...
        Ale co najciekawsze, w przedszkolu do którego chodzi...jest grzeczną, typową 6 latką,a był okres,że była postrzegana jako nieśmiała surprised Taki dualizm osobowościowy czy też chce w domu zwrócić jeszcze bardziej naszą uwagę, która i tak na nią jest zwrócona, bo siła rzeczy tak jest wink
        Myślalam nawet o zespole aspergera, bo moje dziecko wiele cech z tego zespołu posiada,ale nie chcę sama stawiać diagnozy.
        Podsumowując: dziecko jest wrażliwe, wpada w kłopoty, energiczne, rozwrzeszcane, odważne, ale nie w większej grupie, ostatnio łatwo wpada w złość. Nie kłamie, ma masę "ciekawych" pomysłów, pytań, pięknie się wypowiada (większość dziwi się,że ma tylko 6 lat), interesuje się wszystkim i to na raz niestety, jest uzdolniona muzycznie,ładnie rysuje a najbardziej hałasuje wink. Chciałam być uczciwa i się przyznać przed sobą,że to nie ona jest winna, tylko mój odbiór sytuacji jest błędny bo jestem zmęczona ostatnio, ale nie, to jednak coś więcej, przecież to nie od dzisiaj...
      • dag_dag Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 00:20
        Trochę się podczepię pod to, bo chętnie odpowiem na temat szkoły...
        Otóż ja mam takie dziecko, córkę, obecnie ma 7,5 lat i wyobrażać sobie nie muszę, jak dziecko w szkole się będzie zachowywało, bo młoda czwarty rok szkoły zalicza. Poszła do niej gdy miała cztery lata i to była najlepsza decyzja naszego życia - dziecko miało zajęcie, i to sensowne zajęcie. W szkole jest jest jedną z najlepszych uczennic na roku, ma podwyższone poziomy z kilku przedmiotów, na co dzień biegle posługuje się dwoma językami, nauczyciele nie mają z nią kompletnie żadnych problemów, ma mnóstwo przyjaciół, żadnych konfliktów, jest bardzo lubiana. Czasami za dużo gada, czasami buja się na krześle, czasami macha ciągle nogą. Jest uzdolniona w wielu kierunkach, bez żadnych problemów ze skupianiem uwagi, uczy się migiem, bardzo inteligentna. Po szkole energia wybucha i moje dziecko musi być wybiegane, co czynimy skutecznie w parku zaraz po szkole i do szkoły w obie strony specjalnie chodzimy na piechotę , po pół godziny, albo młoda jedzie na hulajnodze. Tyle o szkole - nie ma sensu czarnowidztwo, dziecko może się rewelacyjnie w szkole odnaleźć.
        Jeśli chodzi o córkę... Jest to dziecko, które nie potrafi usiedzieć dwóch minut w jednym miejscu; gdy się nudzi - tragedia dla niej i dla nas; pomysły koszmarne; pod samochód wpadłaby mi z tysiąc razy; utknięć w meblach przeróżnych zaliczony z milion; bywa głośna, krzykliwa, złośnica, uparciuch i osioł. Gdy się rozwrzeszczy - słychać na całej ulicy. Swego czasu dzwoniłam po męża do pracy, bo sama nie mogłam sobie z nią poradzić żeby wyjąć drzazgę. Histeryczka. Swego czasu do lekarza nieśliśmy ją razem z dziadkiem, lekarza pokopała. Dentystę pogryzła. Idąc gdziekolwiek młoda kręci kółka dookoła mnie, trudno to nazwać chodzeniem. Ma niebywale dobre serce, jest bardzo wrażliwa i kochana. Sama nauczyła się pisać i czytać, ledwo do biurka dosięgnąwszy. Nikt jej nigdy nie zmuszał do żadnej nauki, właściwie ona się nie uczy - raz jej coś się powie i ona to zapamiętuje na lata (nie powiem żebym była tym zachwycona wink Uwielbiam ją ogromnie.
        Żeby życie nie było łatwe - mamy identyczną 2,5-latkę do kompletu. Ostatnio oderwała nam kominek od ściany, może więcej nie trzeba pisać. Mimo wszystko z dwiema jest łatwiej - skaczą sobie po głowach i mają zajęcie.
        Teraz pocieszenie: powoli z tego wyrasta! Jest o wiele, wiele, wiele lepiej niż dwa, trzy lata temu, gdy mieliśmy apogeum jej możliwości. Dziecko się zmienia, można się z nią umówić naprawdę, można się powoli dogadać, można podejść na "empatię" jak to mówię. Powoli wyrasta z tarzania się wszędzie, gdzie tylko da się wytarzać, z włażenia wszędzie, gdzie tylko da lub nie da się wejść, z dotykania wszystkiego, co tylko można i nie można, itd. W muzeach coraz rzadziej alarmy się włączają. U dentysty otworzyła buzię i dała sobie zrobić przegląd. Doszły przyjaciółki od serca, mają już swoje sprawy. Jest łatwiej. Z czasem jest naprawdę dużo lepiej.
        Rozpisałam się specjalnie, bo domyślam się kaasto, co możesz czuć...
        P.S. Aktualnie mocno pracujemy nad trzecią córką wink
        • kaasto_2005 Dag_dag 20.12.11, 00:47
          OMG one są na prawdę podobne wink. Moja ma tylko jazdę z bieganiem po chodniku i skakaniem na kraki w tylko jej znanym szyfrze wink. Moja na moją uwagę żeby uważała, bo chwila nieuwagi i może wpaść pod samochód odp.mi, że nie jest taka głupia i czemu tak myśle surprised? Miała 4 lata.
          Mam właśnie taką nadzieję,że w szkole sobie poradzi, bo to,że ruchliwa jest nie oznacza,że będzie kiepską uczennicą. Moja też lubi uczyć się sama, jest bardzo ambitna (jak na swój wiek) kiedyś przyszła do mnie z pretensjami,że nie zna dni tygodnia big_grin a była dużo młodsza,że zapomnina,że po 12 jest 13 i...że ja mam coś zrobić. A najgorzej gdy nie uda się jej jakiś rysunek, malunek, wycinanka...surprised Wszystko musi mieć dobrze zrobione,a jednocześnie ma w pokoju delikatnie mówiąc burdel! Ja spokojnie nie mogę nawet w toalecie posiedzieć bo ciągle chce mi coś powiedzieć, co oczywiście jest wagi państwowej. Jak się czymś zajara to wrzeszczy, piszczy, wydaje taaaakie dzwięki,że mój mąż nieraz wrzaśnie,że ma się zamknąć no bo inaczej nie da się jej spacyfikować surprised Jest bardzo głośna, szybka- w opinii psych. szkolnego min. "dziecko zdolne do ponad przeciętnego wysiłku", gwałtowna w reakcjach,ale nie histeryczna w tym sensie,że mało płacze. My mamy dramat ze smarkaniem, na prawdę! Jest zle, nienawidzi tego robić i nie przeszkadza jej zapchany nos i stalaktyty w nim obecne wink ale już samo smarkanie ją obrzydza. Jak jej się jakaś bajka spodoba może 10 razy oglądać (tzn, chciałaby). Ma swoje, wizje, bzdurki, niby norma,ale spotęgowana. Uwielbia drzeć się na cały regulator np. w maju śpiewając kolędę bo jej się przypomni,że ładnie śpiewa. Poza tym ma w sobie taki rodzaj wrażliwości skierowany głównie na siebie, mało w niej emaptii jeszcze. Nie rozumie,że to iż ja sie denerwuję to nie tylko kwestia krzyku na nią, a również mojego zdrowia, ale to akurat może typowe dla dzieci w tym wieku.
          Dag_dag a jak reagowałaś na to kiedy Twoje Dziecko było niegrzeczne, darło się itp.? Jak zachowujesz się w takich sytuacjach? Mówisz,że ekstremum III część w planach macie big_grin?
          Pozdrawiam serdecznie
          • dag_dag Re: Dag_dag 20.12.11, 01:15
            W wakacje byłam z córką w szpitalu z paprającą się raną na ramieniu. Patrzyli na mnie dziwnie, gdy uczciwie przyznałam, że ja jej to zrobiłam. Wbiłam jej w ramię (miała sukienkę na ramiączka) paznokcie, z całej siły, bo samą ręką nie mogłam jej utrzymać, wysuwała mi się, a centymetry dzieliły jej łeb od maski rozpędzonego samochodu. Od tamtej pory zaczęła zwracać uwagę na ulicę, ale jakoś jeszcze nie ufam, ona zbyt łatwo się nakręca i rozpędza... Te samochody to chyba największy mój koszmar.
            Rok temu ostry dyżur zaliczyłam dwa razy tego samego dnia. Najpierw młodsza rozcięła sobie skórę pod wargą własnymi zębami, tak się cieszyła na wycieczkę rowerową. Z wycieczki nici. W ramach pocieszenia mąż zabrał starszą do parku na rower. Po dwóch godzinach na pogotowie jechaliśmy ponownie, tym razem z brodą starszej. Żałuj, że nie widziałaś min lekarzy...
            Gdy siedzę w toalecie to pod drzwiami mam obie. Młodsza szarpie drzwiami, starsza jęczy, albo wsuwa mi coś pilnego pod drzwiami... Rano gdy szykujemy się do szkoły jest tak: nie śpiewaj, proszę - nie śpiewaj, wszyscy śpią - nie śpiewaj - mówiłam żebyś nie śpiewała - nie śpiewaj! - nie śpiewaj! Po chwili zaczyna gwizdać. Robi to bezmyślnie. Popisuje się niemiłosiernie. Zgadza się - najczęściej przed tymi, których lubi. Na ogół w idiotyczny sposób, obawiam się, że większość jej popisów bawi tylko ją. Nielubianych olewa całkowicie. Ale to ma na pewno po mnie wink Moja też się na swoich nieszczęściach uwielbiała skupiać, ale już raczej się nie przytrafia tak często.
            Jeśli chodzi o nasze reakcje na jej zachowanie. Wiesz co, chyba przeszliśmy już przez wszystko... Teraz najczęściej na nią działa moja smutna mina, albo gdy po cichu powiem, że jest mi przykro, że tak się zachowuje. Naprawdę, zmienia się to moje dziecko, kiedyś miałaby to gdzieś.
            Mam pytania: czy Twoje dziecko mdleje na niby? czy regularnie łamiesz jej ręce? czy potrafi stać na głowie i równocześnie jeść lody? czy kładzie się w sklepie/przychodni/banku na każdym możliwym krześle/stołku/stole/ladzie? czy potrafi oblizywać szyby w sklepie? bo wiesz co: moja już tak prawie nie robi!!!
            Gdzieś wysyłałam mamie opis jak byłam z nią ostatnio w przychodni na wizycie kontrolnej, w towarzystwie młodszej. Jak znajdę - przekopiuję. Będziesz miała pojęcie jak fajnie może być z dwójką big_grin
            • kaasto_2005 Re: Dag_dag 20.12.11, 10:45
              OMG do kwadratu jak widzę. U mnie kiedyś było postanoiwienie- zero klapsów,ale okazało się to mrzonką bo moje Dziecko robi czasem takie rzeczy,że na otrzezwienie klapa musi dostać. U nas z tymi samochodami to jest tak,że ja mam wkrętkę (realnie oceniając sytuację),że coś jej się stanie,że wpadnie pod ten samochód, a Ona mi mówi,że "nie jest taka głupia żeby wpadać pod samochód" Na moje jedno zdanie (choć dużo mówię) jest Jej kilka zdań...
              Nie mdleje na niby,ale ciągle udaje,że krew jej się z czegoś tam leje big_grin
              TAK! Właśnie włazi,kładzie się na wszystko na co się da,a na to na co się nie da jeszcze chętniej. Każda lada jest jej,każde krzesło,bramki przy kasach, sama kasa fiskalna(chce jej dopaść),we wszystko kopie i we wszystko stuka, uwielbia wydobywać dzwięki z siebie i z przedmiotów, szyby liże,a jakże i do tego robi parę i marze po nich. Pstryka długopisami na sprężynce na poczcie, w banku wczoraj...urwała zaluzje surprised A słowa proszę przestań, nie wolno,przecież umawiałyśmy się na dobre zachowanie (żeby nie było- zna zasady),wreszcie przypominanie o karze...wszystko to działa na chwilę. Ona wszędzie zachowuje się jak małpa w gaju i to nie wygląda tak,że celowo jest niegrzeczna, tylko raczej tak jakby sądziła,że wszelkie przedmioty są po to,aby Ona mogła na nie włazić,kłaść się itp.
              To przekopiuj smile
    • jamesonwhiskey Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 19.12.11, 16:10
      to nie za duzo energii a raczej nadpobudliwosc
    • dzoaann Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 19.12.11, 16:15
      chyba jednak na takie akcje jest juz za duza. Moja 3 latka, bardzo energiczna, jest grzeczniejsza...albo bley w wychowaniu, brak konsekwencji, albo jakas nadpobudliwosc czy inne adhd
      • kaasto_2005 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 19.12.11, 16:32
        Też tak myślalam,że adhd lub inne tego typu "coś", ale w adhd jest nieumiejętność skupienia uwagi na dłuższą metę na wszystkim,a Ona skupia się świetnie,100% wręcz zatraca się w tym co robi wink. Wszystko robi na 200%, ale to co jest jej na rękę, bo ubieranię się na czas przed wyjściem, wykonywanie drobnych poleceń- o tym już nie pamięta. Jakby to podsumować? Realizuje zawzięcie swoje pomysły, moje już mniej...
        Ma też kosmiczne pomysły, marzenia rodem z innej planety,ale z tym nie walczę bo dziecięca wyobraznia ma takie właściwości.
        JAKIE SĄ WASZE 6 LATKI??
        • triss_merigold6 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 19.12.11, 17:18
          To może po prostu funkcjonuje w zbyt małym rygorze, za mało wymagacie i za słabo egzekwujecie wymagania.
          Mój syn jako sześciolatek bywał rozkojarzony, biegający, hałaśliwy i zapominalski ale w zerówce, wśród kolegów i nie ma taka skalę.
        • policjawkrainieczarow Nieprawda! 20.12.11, 19:59
          kaasto_2005 napisała:

          > Też tak myślalam,że adhd lub inne tego typu "coś", ale w adhd jest nieumiejętno
          > ść skupienia uwagi na dłuższą metę na wszystkim,a Ona skupia się świetnie,100%
          > wręcz zatraca się w tym co robi wink. Wszystko robi na 200%,

          ADHD to zaburzenie koncentracji, ktore dziala w dwie strony: niemoznosc skupienia sie na zadaniach nudnych, powtarzajacych sie i takich, od ktorych jest cos ciekawszego ORAZ mozliwa tzw. hiperkoncentracja, ale wlasnie tylko na zadaniach, ktore samemu dziecku wydadza sie interesujace.

          6 lat to bardzo mlody wiek zeby postawic diagnoze, wiec nawet, jesli jeden lekarz powiedzial, ze to nie to, to warto to zweryfikowac.
          • kaasto_2005 Dzieki 20.12.11, 20:01
    • edelstein Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 19.12.11, 16:48
      Owszem znam takie dziecko,ja nim bylam,troche z tego wyroslam,ale nie tak,by powiedziec,ze umiem na d...usiedziec dlugo.Kazdego dnia musze sie wyzyc,najczesciej wystarcza bardzo dlugi bieg,spacer albo gruntowne sprzatanie albo wymeczenie facetawink.Mam zdiagnozowana nadpobudliwosc.Mi tam psycholog niewiele pomogl,mialam wyrozumialych nauczycieli na szczescie.Moja mama nie chciala mnie faszerowac tabletkami,chwala jej za to.Pozostaje akceptacja i jak najwiecej zajec,ktore rozladowuja energie.Taki nasz urokwinkMoj syn tez do tych spokojnych nie nalezy,ale taki jak ja nie jestwink
    • triss_merigold6 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 19.12.11, 16:58
      Zachowanie jakie opisujesz nie jest normalne. Mój starszak jako trzylatek był grzeczniejszy i bardziej zsocjalizowany. Psy za drzwi, dziecko do pionu.
      Sorry, ale ja bym dała w d...ę skoro ani prośby ani cywilizowane formy organizacji panience czasu nie działają i dziecko dostaje szajby.
      Co to znaczy, że zdrowe psychicznie sześcioletnie dziecko nie potrafi zachować się u lekarza czy w sklepie? Ustawcie ją, bo w szkole będą rodzice petycje pisać, żeby dziecko z klasy usunięto.
    • nutka07 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 19.12.11, 17:19
      Odnosze wrazenie za ona robi co chce i jest nieupilnowana.
      Ma ciche pozwolenie na to wszystko (moge sie oczywiscie mylic smile ).

      A jaka byla wczesnniej?

      Moze brak rowiesnikow do zabawy?
      U mnie dzieciaki nakrecaja sie wajemnie, a u Ciebie nakreca sie z psami wink, nasladuje je. Moje tez szczekaja albo miaucza ale nie maja psa w domu, wiec pewnie dlatego robia to inaczej.

      I kto jej pozwala na zabawy z woda? To jest dla mnie niezrozumiale.

      Chciala zrobic 'kompocik', a skad skladniki i dlaczego tego nikt nie widzial?

      Jak reagujecie w sklepie, kiedy zaczyna wariowac?

      No i co zrobila dziadkowi? Pisz szybko, bo jestem ciekawa wink
    • maggpie Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 19.12.11, 17:23
      Mój starszy synek jest identyczny.
      Znam ten ból.
    • sanrio Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 19.12.11, 18:19
      że tak spytam - a jak Ty reagujesz na jej wyskoki np.u lekarza czy w sklepie? Nie umiem sobie wyobrazić, że moja córka demoluje gabinet, gdyby na cokolwiek takiego się pokusiła trzymałabym ją mocno za ramię przez całą wizytę aby nie mogła na 20cm ode mnie odejść. Dajesz jej kary? Nagrody? Jesteś konsekwentna?
      Spróbuj parę razy pochwalić ją, nagrodzić kiedy będzie grzeczna/cicha czymś co jest dla niej ważne.
      Na moje to jest niestety wina rodziców, kiedy dziecko jest takie narwane, zwłaszcza poza domem.
      Są metody wyciszania, spróbuj z nią czytać, układać, malować cokolwiek!
      Są terapie dla nadpobudliwych dzieci, np. zajęcia Veroniki Sherborne, można naprawdę dużo zrobić. Jeśli się chce.
      S
    • black-cat Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 19.12.11, 18:37
      Też mam rozbrykane dziecko i myślę, że gdybym jej pozwoliła robiłaby dokładnie to, co robi Twoje dziecię. Trzeba konsekwentnie wyznaczać granice i egzekwować umowy. Przed wyjściem gdziekolwiek często omawialiśmy czego robić nie wolno i jakie będą konsekwencje złamania umowy (czyli najczęściej zabranie na określony czas przywilejów: komputer, telewizja itp). Ja o umowie nie zapominałam, jeżeli córka zapominała, przywoływałam ją do siebie i przypominałam (dzieci generalnie zapominają to, co jest dla nich nie wygodne). Najczęściej działało. Nie krzyczałam, nie przekrzykiwałam innych, tylko przywoływałam córkę i patrząc jej w oczy przypominałam o umowie. Jeżeli nie pomagało, wychodziliśmy z danego miejsca, a później egzekwowałam warunki umowy. Na początku bywało trudno, buntowała się, po jakimś czasie było ok. Wystarczyło, że spojrzałam i bezgłośnie wyartykuowałam: umowa.
      Teraz podczas zabaw z kotem zdarza jej się zapomnieć i za bardzo szaleje. Kot jest nauczony, że jak ma dość to miauczy ale zdarza się, że muszę ingerować, bo dziecię na miauknięcie nie reaguje. Więc dziecię ma szlaban na zabawy z kotem przez określony czas pod "groźbą" zakazu dostępu do komputera przez np. 1 dzieńsmile Wyznaczanie dziecku zasad wbrew pozorom daje mu poczucie bezpieczeństwa. Kiedy była młodsza zbierała punkty za dobre zachowanie, a kiedy w ciągu tygodnia udało jej się zdobyć określoną ilość punktów była nagroda. Też działało.
      Piszesz, że Twoja córka w przedszkolu funkcjonuje normalnie. Masz odpowiedź na swój problem: w przedszkolu nie pozwala się jej na pewne rzeczy i koniec. Są zasady i się ich trzyma. Bądź konsekwentna i nie poznasz własnego dzieckasmile
    • kozica111 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 19.12.11, 18:51
      A jak z jej apetytem na "słodkie" nie uwielbia przypadkiem czekolady, ciastek itp;?
      • aga_sama Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 19.12.11, 19:18
        Ale Ci się trafił egzemplarz, współczuję z całego serca...
        Ona jest bardziej nakręcona i kreatywna od mojego, ale on rok młodszy, więc może jeszcze wszystko przede mną.
        Nie ma na co czekać, poszukaj dobrego psychiatry dziecięcego. Dlaczego podejrzewałaś Zespół Aspergera? Były/ są jakieś stereotypie, fiksacje, sztywności w zachowaniu czy w mowie?
        Być może poradnia dla dzieci autystycznych to dobry trop. Jak nie jest aspie, to wykluczą, ale powinni też zdiagnozować ADHD...
        Bo mi wygląda to właśnie na ADHD. Ale ja nie jestem specjalistą, mam tylko syna z Aspergerem (zaburzenie wiodące) oraz ADHD.
        Zastanowiłabym się też mocno nad tym, co opisałaś jako "dualizm osobowości". Być może córka ma i miała w domu za luźno, a przedszkole ze sztywnymi zasadami jest w stanie ją opanować. Problemy mogły się przez lata nawarstwić, dobry psycholog/ konsultant behawioralny pomógłby Wam to wyprostować.

        Generalnie temat trzeba ruszyć, poszukaj innego specjalisty, najlepiej psychiatry. Za chwilę szkoła, to moment kryzysowy, zachowania trudne mogą się uwidocznić nietylko w domu...
        Dużo siły życzę.
    • an_ni Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 19.12.11, 20:09
      ale ma to chyba po tobie wink
    • lineczkaa Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 19.12.11, 23:00
      Ja mam taką. Ja! Dodatkowo non stop gada, od 7 jak wstaje do 20 jak idzie spać. Moja mama mówi mi, że mam za swoje big_grin. Znaczy rodzinne wink
      • kaasto_2005 Ha! 20.12.11, 00:05
        Ja rzekomo podobna byłam, tyle ze ONA 10 x lepsza jest, tak mawia moja mama, która z uwagi na posiadanie mnie, ma na to papiery big_grin
        Wszystkim nie uda się odpowiedzieć,ale poruszę to, co wiodące.
        Otóż przedszkole- rygorystyczne?! Właśnie odwrotnie.Dzieci mają tam spory luz Kiedyś zwróciłam uwagę córce (normalnym głosem),że ma się pospieszyć bo spieszymy się gdzieś tam,usłyszała to dyrektorka i... zwróciła mi uwagę,że stresuję dziecko big_grin Dlatego,że uświadamiam jej pojęcie czasu spytałam? Reszty nie przytoczę.
        I moje dziecko w tym przedszkolu (zerówka już teraz) jest w miarę grzeczne,ma dobrą opinię,opinia psychologa-bardzo dobra,kontakty z rówieśnikami- nie zaburzone. I to mnie cieszy,bo mam nadzieję,że w szkole też tak będzie.Ona po prostu wśród rówieśników staje się normalna.Może jej brata sprawię, zobaczymy wink. Dodam tylko,że w przedszkolu nie wierzą nawet,że moja Córka jest niegrzeczna. Tak jakby to wszystko mi się przyśniło.
        Z tym dawaniem zbyt dużego luzu przez nas, rodziców to sama nie wiem jak to jest.Nie umiem obiektywnie tego ocenić. Raz wydaje mi się,że na zbyt wiele jej pozwalam, innym razem sama sobie wydaję się złą apodyktyczną matką i nie o to chodzi,że moje zachowanie jest labilne,raz takie, raz siakie, chodzi o moją osobistą ocenę tego. Zakazy, nakazy, hierarchia ważności zadań, nagrody,kary wszystko to u nas jest,a jakże, tylko,że moje Dziecko tak jakby zapominało,że spotkać ją może kara za jakieś niewłaściwe zachowania.I ona potem żałuje,ale twierdzi (taka biedna),że cyt.;"Nie wiem czemu tak zrobiłam", czy "Znowu mi się nie udało być grzeczną" albo też "Nie mogę przestać tak się bawić [woda] bo to uwielbiam" I tego typu historie. Odnośnie zachowania u lekarza: a jak sądzicie? Oczywiście,że moje Dziecko doskonale wie,że nie wolno brykać po całym gabinecie,ale wchodzi tam, widzi ulubionego lekarza [który swoją drogą na wszystko pozwala] i zaczyna swój popis, spektakl trwa wink. Ona wiecznie odstawia jakiś kabaret, uwielbia skupiać na sobie uwagę przy czym, jak wynika z moich obserwacji nie jest to skierowane do przypadkowych osób,a tych znanych, lubianych przez nią (lub też nie), nigdy wobec obcych,nic nie znaczących (dla niej) ludzi.
        Oj, skomplikowane jest to moje Dziecko i może uznałabym je nawet za ciekawy przypadek gdyby nie było moje wink a tak muszę się z Nią zmagać.
        Złe zachowania w sklepach wynikają z nudy jak zaobserwowałam, bo moje Dziecko przez jakiś tam czas zachowuje się normalnie,ale jak się jej dłuży włazi wszędzie,jak ją przywołam do porządku przeprasza,ale za chwilę znów sobie szuka zajęcie, zwraca na siebie uwagę. Moją oczywiście tym razem,abym jak najszybciej wyszła ze sklepu/urzędu/czegokolwiek.
        Wielu z Was jej zachowanie się w głowie nie mieści,ale to się dzieje na prawdę. Zapewne popełniliśmy błędy wychowawcze, któż ich nie popełnia, biorę też pod uwagę to,że Ona ma temperament po nas, ale kurna są granice wszystkiego. Córka jako niemowlę była bardzo spokojnym dzieckiem, ładnie przesypiała noce,nie było z nią żadnych kłopotów, potem długo też nie,choć zawsze była bardzo żywa i to wyglądało mniej więcej tak,że ta jej "żywotność" się nasilała, ja niestety wróciłam do pracy,nie miałam 100% czasu dla niej (mamy firmę,która poświęca sporo czasu),ale zawsze razem z męzem staramy się aby było to możliwie jak najmniej kosztem dziecka, z resztą takie są realia- dorośli muszą pracować....
        Moje Dziecko to też typ doskonałego negocjatora. Ma cały arsenał środków aby osiągnąć swój cel i np. nigdy w życiu nie urządzała mi brewerii (kocham to słowo z Tracy Hogg ) , nie rzucała się na chodniku, na podłodze w sklepie tylko dyplomatycznie wyciąga ode mnie to, czego chce. Znajomi żartują,że będzie dobra w biznesie wink,ale póki co ma być dobrym Dzieckiem...
        Ona w sumie nie jest zła tylko ma agresywną formę wyrażania siebie surprised Nie jest zła w tym sensie,że innemu Dziecku zrobi krzywdę, uderzy rodzica itp. Ona jest po prostu nawiedzona big_grin i ja przestaje to ogarniać. Czasem myślę,że to ja mam za słabe środki,żeby ją zrozumieć...
        A chciałabym. Zależy mi na tym jak każdemu rodzicowi. Dobremu. Któraś z Was pytała o słodycze. Tak, moja Córka je uwielbia. Co do zespołu aspergera, po prostu po przeczytaniu objawów część odniosłam do niej. Nadpobudliwa ruchowo to Ona jest, owszem! Ja nie wiem gdzie to ma ten generator,ale energii ma za kilkoro 6 latków, przy czym, tak jak pisałam, jeśli się na czymś skupi, to potrafi też tak jak normalne dzieci w jej wieku rysować, bawić się, lubi gry zespołowe. Jakbym miała jej wiodącą cechę przytoczyć to jest...hmm...absorbująca. Tak, uwielbia naszą uwagę skupiać w 100% na sobie. Najlepiej całą dobę wink. A teraz ma okazję bo jestem kilka dni w domu,nie pracuję.W ciągu 5 minut zwrot : "mamusiu coś tam, coś tam..." pojawia się co najmniej 10 razy i nie ważne co ja wtedy robię, uwaga musi być na nią skierowana. Jestem dla niej całym światem, tata jest daleko za mną (wcale nie chcę żeby tak było) . Przykro mi,że ja tu na Nią skarżę,a Dziecię mnie uwielbia,ale mam już dość, zmęczona jestem. Rozpatrywałam już wszystkie opcje. Staram się mieć więcej czasu, staram się aby był to fajny wspólny czas,ale Ona zwyczajnie trudna jest, męczy, wk... Teraz śpi i jest taka słodka. ...
        Dziękuję Wam za uwagę, za Wasze zdanie. Będziemy się socjalizować, będziemy stawiać granice jeszcze widoczniejsze (musi mieć razy dwa, bo dla niej nie ma granic), będziemy kochać i szukać rozwiązań...
        • noname2002 Re: Ha! 20.12.11, 07:44
          Ja mam takiego syna jak Ty córkę, tyle, że 10letniego. Bardzo inteligentny, przeraźliwie ruchliwy, niesamowite pomysły, w przedszkolu podejrzewali go o adhd, ale umie się długo koncentrować, więc adhd odpada. Nie był złośliwy, agresywny, bronił słabszych, z rówieśnikami się świetnie dogadywał(nawet często był "przywódcą") tylko właśnie non stop w ruchu i dzikie pomysły. Pocieszę Cię, że z czasem jest łatwiej, ale ruchliwość zostaje. Teraz "nieznośny" jest na ogół w jakiejś nowej stresującej go sytuacji. Zajęcia sportowe czy "wybieganie" niewiele dają, lepsze jest raczej zajęcie go czymś interesującym. Moja mama tak jak Twoja nie dawała sobie rady z wnukiem, zwłaszcza, że ja byłam baaardzo spokojnym dzieckiem.
          Najbardziej to mnie irytowały komentarze osób, które miały bardziej typowe dzieci(albo bardzo spokojne), że to ja go źle wychowuję, za mało dyscypliny itp.
          A ja próbowałam wszystkiego i nic to nie dawało.
          I jeszcze mam pytanie: czy jako niemowlę Twoja córka mało spała? i jako małe dziecko szybko przestała spać w dzień?
          • kaasto_2005 Re: Ha! 20.12.11, 10:08
            Moja Córka jaki niemowlę spała sporo, zaczęła przesypiać całe noce jak miała 2 m-ce, długo też spała w dzień- drzemki. A więc była bardzo grzecznym niemowlakiem, potem też. To nie było dziecko, które z nadmiaru bodzców czy też niedoboru czegoś tam płacze.
            Dzisiaj jest sama jedna "dziką sworą od rana. Jesteśmy razem w domu, jutro do przedszkola dopiero, więc mamy dzień wspólny wink
            Moja córka ma właśnie tak jak Twój syn- jest bardzo skoncentrowana na tym co robi, cokolwiek to jest...
            Pozdrawiam
          • lineczkaa Re: Ha! 20.12.11, 10:19
            noname2002 napisała:

            > I jeszcze mam pytanie: czy jako niemowlę Twoja córka mało spała? i jako małe d
            > ziecko szybko przestała spać w dzień?

            Pytanie nie do mnie, ale pozwolę sobie odpowiedzieć, bo ja mam takiego samego Zwierza w domu. Moja spała zawodowo. Drzemki do 3 roku życia średnio dwie dziennie po 3 godziny. Do dzisiaj bardzo szybko zasypia. Wieczorem, to praktycznie śpi już między drogą głowy od pionu do poduszki wink.
            • kaasto_2005 Re: Ha! 20.12.11, 10:30
              U nas jest tak samo!
        • lineczkaa Re: Ha! 20.12.11, 10:01
          kaasto_2005 napisała:


          > Moje Dziecko to też typ doskonałego negocjatora. Ma cały arsenał środków aby os
          > iągnąć swój cel

          ooo taaaak, i to takimi argumentami, że się zastanawiam "skąd ty dziecko znasz takie wyrazy big_grin".

          > Ona w sumie nie jest zła tylko ma agresywną formę wyrażania siebie. Ona jest
          > po prostu nawiedzona big_grin

          Doskonale rozumiem, bo mam taki sam egzemplarz. Ale mimo tej "agresywności" i "nawiedzenia" jest bardzo ogarnięta. Zakupy zrobi, kartki i długopisy dla siebie i brata w kawiarni załatwi. Bez wstydu pyta gdzie jest toaleta itp. Nawet podczas pobytu zagramanicznego okazało się, że moje tłuczenie jej do głowy angielskiego przynosi rezultaty i radziła sobie świetnie w organizacji jej czasu z nastoletnimi Duńczykami. Przechodziła na angola bez wstydu, a jak czegoś nie wiedziała, to pytała pierwszą z brzegu osobę (oczywiście mówię o prostych zwrotach i zdaniach, a nie luźnej konwersacji wink).
          Więc to może działa na zasadzie coś za coś? wink


          >i ja przestaje to ogarniać.

          U nas pomógł sport. Obserwowałam ja kilka lat myśląc o dyscyplinie, która by jej pasowała i którą by chciała trenować. No i trafiłam (jak na razie wink) w dziesiątkę. Śmiga na treningi żeglarskie aż miło. Zaczęła jak miała 5,5. Dwa razy w tygodniu po 2,5-3 godziny. Trochę ją to uspokoiło. Może u Twojej tez sport zorganizowany zadziała. Moja też ma 6 lat (i 4 miesiące wink).
          • kaasto_2005 Re: Ha! 20.12.11, 10:29
            Jak to dobrze,że ICH jest więcej smile Moje Dziecko też nie ma żadnych kłopotów z wchodzeniem w interakcje zarówno z dorosłymi jak i Dziecmi. To to,co widzę na zewnątrz. Natomiast dziwi mnie to,że w przedszkolu jest rzekomo taka grzeczna. Jeśli chodzi o sport to uwielbia wszystko co wiąże się z intensywnym ruchem choć wyjątkiem były konie, które przeszły w zapomnienie jak miała 5 lat. Może przedszkole powinnam wybrać inne, nie muzyczne a sportowe? Tego już nie zmienię. Moje Dziecko jako 3 latek chodziło z nami po Tatrach(wcześnie też,ale mniej wyczynowo).Potrafi wejść na Kasprowy i z niego zejść do Murowańca. Zjeść naleśniki i iść dalej po odpoczynku. Lubi jezdzić na rowerze,uczy się na rolkach (z czego nie jestem zadowolona bo jest szalona), dobrze pływa jak na swój wiek, uwielbia wszelkie rytmiki, zajęcia z muzyką, zespołowe. Jednego nie lubi- tańca. Tzn. lubi szaleć, skakać,ale nie lubi tańczyć tak, jak Pan pokazuje. Tańczy nawet do kolęd surprised Moja córka nie ma szans na żeglarstwo z uwagi na to,że u nas nie ma gdzie żeglować,ale na narciarstwo,jak najbardzie.
            Pozdrawiam
            • noname2002 Re: Ha! 20.12.11, 11:16
              "Jak to dobrze,że ICH jest więcej smile Moje Dziecko też nie ma żadnych kłopotów z wchodzeniem w interakcje zarówno z dorosłymi jak i Dziecmi."
              O, tak samo mój syn, wszystkie panie sprzedawczynie w okolicznych sklepach go uwielbiają, bo z nimi chętnie rozmawia i sam zaczyna rozmowysmile Często dostaje coś do spróbowania, kalendarze, gadżety, od pani z kiosku nawet model samochodu.
            • lineczkaa Re: Ha! 20.12.11, 20:24
              kaasto_2005 napisała:

              > Moja córka nie ma szans na żeglarstwo z uwagi na to,że u nas nie ma g
              > dzie żeglować,ale na narciarstwo,jak najbardzie.

              Żeglarstwo jest wynikiem moich obserwacji i predyspozycji (absolutny brak strachu przed wodą, duża odporność na zimno, potężna budowa ciała, duża siła fizyczna itp.). Gdyby moja córka lubiła tańczyć i miała eteryczną wink budowę ciała zapisałabym ją na taniec.
              Dyscyplina jest mało ważna, chodzi o zorganizowanie i nadzór trenerski, nie wiem jak jest w innych dyscyplinach ale w żeglarstwie się nie pierd... wink
              • kaasto_2005 Re: Ha! 20.12.11, 20:35
                To moja z tych lzejszych,ale strasznie silnych i dlugodystansowcow. Zagle, sama to kocham,ale z uwagi na m-ce zamieszkania obecnie, zarzucilam,
                Na hokeja ja zapisze big_grin
      • miaowi ja, ja k....a takie mam, ja! 20.12.11, 20:40
        Myślałam, że wyrastają.
        Myslałam, że tylko mnie się trafiło dziecko rodem z filmu OMEN.
        Nie będę wiele dodawać, bo kurna nie mam siły najnormalniej w świecie.
        Moja agresywna nie jest, ale złośliwa, nadpobudliwa, za dużo gada, ale...
        ... panie w zerówce słowa na nią złego nie powiedzą. Że owszem, żywa, ruchliwa, ale bardzo mądra.
        I co z tego, ja się pytam, że mądra, jak po całym dniu z nią człowiek się czuje jak po tygodniu robót w kamieniołomie?
        Nie mówiąc już o tym, że żeby ktokolwiek jej popilnował to jakiś cud.
        No... To już wiem, że tak prędko z tego nie wyrosnie.
        MNie tam wali, czy proch wymyśli czy co.
        Pomału zaczynam żałować, że nie jest cichą dobrze ułożoną panienką, która siedzi w kącie i nie odzywa się nie pytana.

        Z drugiej strony jest też opcja, że to ja to tak odbieram, bo mnie jakikolwiek hałas denerwuje.
        • kaasto_2005 Re: ja, ja k....a takie mam, ja! 20.12.11, 21:20
          No, rośniemy w siłę (niechlubnie) big_grin Jak ktoś ma/miał/zna to wie o czym pisze i choćbyś się zesrała przy wychowywaniu to możesz co najwyżej zaleczyć wink Prawda?
          • miaowi Re: ja, ja k....a takie mam, ja! 20.12.11, 21:38
            Ja jednak walczę. Tylko dlatego właśnie jestem po samym przebywaniu z dzieckiem wyrąbana jak po kamieniołomie. Bo cały czas trzeba stać z tym batem .
    • baltycki Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 19.12.11, 23:16

      Pal szesc corke, Ty pojdz do lekarza, krzywe oko masz?
      Rozdziaw buzi?
      • kaasto_2005 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 00:11
        Que? Po Polsku proszę wink
        • simm-ona Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 00:21
          Popłakałam się ze śmiechu...Bałtyckiemu chodzi o to,ze nawstawiałaś w tekst tyle emotikonek
          ( krzywe oko, rozdziaw buzi), że aż ciężko się czyta...
          • kaasto_2005 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 00:53
            Ha ha ha bo ja tez emocjonalna jestem big_grin A mnie się ciężko czyta jak ktoś np. polskich znaków nie używa albo robi błędy, także na każdego coś ciężkiego w każdym poście może się czaić surprised
            • tygrysiatko1 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 01:17
              a co lekarz na te akcje w gabinecie?? bo ja bym ustawiła i panienkę i mamusię...
              • aga_sama Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 07:59
                Mojego też byś ustawiła? Demolować gabinet nie demoluje, ale odkreca wodę, pstryka kontaktami, ostatnio uciekł w samych gaciach od neurologa...

                Dopiero po tej akcji udało mi się z niego wydusić, że boi się każdego lekarza oprócz alergolog, którą zna 3 lata i boli go głowa i oczy od jarzeniówek.

                Do autorki, na pocieszenie: ja też byłam dzieckiem szatanem, koszmarem rodziców, ale w szkole problemów nie stwarzałam, no może poza notorycznym brakiem materiałów na plastykę.
                • kanga_roo Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 09:42
                  ale takie dzieci zawsze były, przeczytajcie sobie z córką "Emila ze Smalandii".
                  tylko tak się zastanawiam, jak mogłabyś zorganizować jej czas, żeby ją zmęczyć, i żeby miała też chwilę na domowe szaleństwa - ale za Twoim przyzwoleniem.
                  moje dzieciaki nie są aż tak aktywne, ale jak dla mnie i tak mają motorki w tyłkach. jednak dzięki temu, że są we dwójkę (sześciolateki i trzylatka) znaczna część szaleństw odbywa się bez mojego udziału.
                  a część - za moim przyzwoleniem. bo wiem skądinąd, że w przedszkolu i szkole nie mają za bardzo okazji się wyszaleć.
                  natomiast pytanei o słodycze, zadane powyżej, miało sporo sensu - cukier baaardzo podkręca dzieciaki.
                  • kaasto_2005 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 10:56
                    Jeśli chodzi o cukier- tak to prawda, w dodatku koło zamknięte, bo szybko się spala ten cukier prosty i od nowa.
                    Mnie też się wydaje,że dzieci w naszym przedszkolu mogłyby mieć większą dawkę ruchu, ale dyrekcja jest głucha na nasze prosby niestety.
                • kaasto_2005 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 10:52
                  aga_sama napisała:

                  > Mojego też byś ustawiła? Demolować gabinet nie demoluje, ale odkreca wodę, pstr
                  > yka kontaktami, ostatnio uciekł w samych gaciach od neurologa...

                  > big_grin big_grin miałam podobnie, uciekła na szczepieniu i wpadła do innego gabinetu, gdzie była babka w samym staniku (właśnie badana) i schowała się pod stolik lekarza i darła się,że jej krzywdę robią. No cyrk! Właśnie- pstryka światlami, przestawia lekarzowi papiery, a jak dopadnie pieczątki to stawia wszędzie. Dla niej nie ma granic zabawy. Za każdym razem chce wynieść z gabinetu lekarza zabawki "bo one tak biednie same siedzą, zrobię im dom". Oczywiscie przed pójściem do lekarza przypominamy od początku jak należy się zachowywać, czego nie robić i takie tam...ale działa tylko na chwilę

                  > Dopiero po tej akcji udało mi się z niego wydusić, że boi się każdego lekarza o
                  > prócz alergolog, którą zna 3 lata i boli go głowa i oczy od jarzeniówek.
                  >
                  > Do autorki, na pocieszenie: ja też byłam dzieckiem szatanem, koszmarem rodziców
                  > , ale w szkole problemów nie stwarzałam, no może poza notorycznym brakiem mater
                  > iałów na plastykę.
                  Ja też do aniołów nie należałam, ale mama twierdzi,że my we dwie takie nie byłyśmy jak Ona jedna
              • kaasto_2005 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 10:47
                A gdzie tam! Lekarz mówi,że przesadzam,że ona się świetnie u niego czuje i jest jego gościem big_grin
    • exina Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 01:30
      Ejejku jejku, wszyscy jestesmy zachwyceni, Ty będziesz mniej po pójścu dziecka do szkoły. Agresywne zachowania wobec równiesników, niemoznosc usiedzenia w ławce itd. Niekoniecznie nazwane zaburzenia, ale z tego co piszesz bedziesz miec ostra jazde w szkole. A potem "jak ta szkoła ogranicza" xD
    • kozica111 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 08:48
      Tak sobie jeszcze raz to wszystko czytam i dochodzę do wniosku że ty jesteś wyzwalaczem takich zachowań; jesteś sama nakręcona i przenosi się /ten sposób funkcjonowania/ na dziecko - które przejmuje nastrój; dlatego w przedszkolu wśród osób spokojnych, stonowanych zachowuje się "normalnie" a przy tobie dostaje fiksacji.Sposób w jaki piszesz posty wskazuje nie tylko na duża emocjonalność, pewną teatralność i słowotok, nie jest to absolutnie zarzut tylko obserwacja.Mała jest taka jak ty tylko w mniejszym wydaniu.Moi bratankowie przy mnie, moich rodzicach to oazy spokoju, gdy pojawi się ich mama która jest głośnym typem histeryczki dzieci przechodzą metamorfozę - zaczynają szaleć, tarzać się, już nie mówią tylko krzyczą itp;
      • k1234561 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 09:29
        Zgadzam się przedmówczynią.Czytając Twoje posty odniosłam wrażenie,że Ty kompletnie nic nie robisz,kiedy córka "świetnie się bawi"czyli np.rozwala dom,demoluje gabinet lekarski,biega,skacze i krzyczy w niebogłosy.Wydaje mi się,ze jestes zakochaną w córci mamusią,która świata poza swym dzieckiem nie widzi,mało tego działa na zasadzie,"nie kop pana bo się spocisz".Wszystko i wszędzie jej wolno.Typowe bezstresowe wychowanie.
        Teraz córka ma 6 lat,za 10 lat Ci pokaże gdzie raki zimują.
        Dzieciak jest moim zdaniem hodowany,a nie wychowywany.Nie ma poczucia żadnych granic,nie wie co to zasady dobrego wychowania,bez szacunku dla nikogo i niczego.
        W takim wychowaniu ,to największa krzywde właśnie robisz dziecku.Bo takie dziecko,niewychowane i rozbestwione z przekonaniem że tylko ona i jej interes się liczy,cięzko się w życiu zawiedzie jak ją co niektórzy sprowadzą na ziemię,a wtedy będzie płacz i zgrzytanie zebów.A jak matka miała się za wychowanie zabrać,3 szybkie na d.. sprzedać jak nie dociera to siedziała zapatrzona i rozanielona co słodka dziecina wyprawia.Juz niedługo zbierzesz owoce swojego niewychowania dziecka,jeśli się w porę nie opamiętasz.
        • kaasto_2005 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 11:09
          k1234561 napisała:

          > Zgadzam się przedmówczynią.Czytając Twoje posty odniosłam wrażenie,że Ty komple
          > tnie nic nie robisz,kiedy córka "świetnie się bawi"czyli np.rozwala dom,demoluj
          > e gabinet lekarski,biega,skacze i krzyczy w niebogłosy.Wydaje mi się,ze jestes
          > zakochaną w córci mamusią,która świata poza swym dzieckiem nie widzi,mało tego
          > działa na zasadzie,"nie kop pana bo się spocisz".Wszystko i wszędzie jej wolno.

          Złe wrażenie odnosisz,bo samo to,że szukam podobnych dzieci, rozwiązań innych rodziców, to że bylam u specjalisty, to że moja córka zna regulamin świadczy o tym,że absolutnie nie zgadzam się na jej zachowanie. Musisz zrozumieć,że TAKIE DZIECI też są. I niekoniecznie wszyscy rodzice na to wszystko co one wyprawiają się godzą. Bezstresowe? Nie mam z tym nic wspólnego.

          > Typowe bezstresowe wychowanie.
          > Teraz córka ma 6 lat,za 10 lat Ci pokaże gdzie raki zimują.
          > Dzieciak jest moim zdaniem hodowany,a nie wychowywany.Nie ma poczucia żadnych g
          > ranic,nie wie co to zasady dobrego wychowania,bez szacunku dla nikogo i niczego
          > .
          > W takim wychowaniu ,to największa krzywde właśnie robisz dziecku.Bo takie dziec
          > ko,niewychowane i rozbestwione z przekonaniem że tylko ona i jej interes się li
          > czy,cięzko się w życiu zawiedzie jak ją co niektórzy sprowadzą na ziemię,a wted
          > y będzie płacz i zgrzytanie zebów.A jak matka miała się za wychowanie zabrać,3
          > szybkie na d.. sprzedać jak nie dociera to siedziała zapatrzona i rozanielona c
          > o słodka dziecina wyprawia.Juz niedługo zbierzesz owoce swojego niewychowania d
          > ziecka,jeśli się w porę nie opamiętasz.

          • black-cat Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 11:42
            Oj, co do tego, że "TAKIE DZIECI" po prostu są to bym polemizowała. Owszem są dzieci nadpobudliwe, z zaburzeniami zachowania itd. Przez mój gabinet w ciągu wielu lat przewinęło się naprawdę sporo różnych egzemplarzy. Często uczęszczały na wszystkie możliwe zajęcia w poradni. I wiesz co? To nie dzieci były problemem, ale zawsze rodzice. Dumni z tego, że ich dzieciaki tak świetnie sobie radzą w życiu, rozkładający ręce "no widzi pani, ja mam tak na codzień", pytający, czy znam podobne dzieciaki, uważający, ze jak zafundują dziecku psychologa, terapeutę SI, logopedę, rytmikę, plastykę, tańce, to już nic nie muszą. Kiedy do mojego gabinetu trafia matka z dzieckiem, najpierw obserwuję JEJ zachowanie. Zachowanie dziacka wynika z tego, co robi matka. Dziecię demoluje gabinet, ja się uśmiecham i obserwuję, matka uważa, że ma takie słodkie, niegrzeczne dziecko, powtarza do dziecka: nie wolno i ...nic z tego nie wynika (i sądząc z Twojego opisu, sądziła pewnie, że uważam, że dziecko jest słodkie skoro na to pozwalam. Od stawiania dziecku granic są przede wszystkim rodzice). Kilka podobnych spotkań i mogę się spodziewać, że w domu rodzice z dzieckiem pracować nie będą, bo to nie oni decydują a dziecko. Kiedy matka zostaje w poczekalni, dziecko na początku próbuje, ja konsekwentnie na pewne rzeczy nie pozwalam, w końcu zaczyna pracować. To JA decyduję. Im starsze dziecko tym sprawy mają się gorzej. Dziewięciolatki już nawet terapeutów mają w nosie, matki na zajęcia przyprowadzają dziecko wtedy, kiedy ono ma na to ochotę, w takich przypadkach zawsze grzecznie odmawiam dalszej "pomocy" dziecku. Nie ma terapii bez współpracy rodziców. Pisałaś, że szukasz rad specjalistów. Pytanie, na ile jesteś gotowa wprowadzić ich rady w życie.
            Naprościej powiedzieć "bo ona tak ma, ja taka byłam, niektóre dzieci tak mają". Dzieci to mają rodziców, którzy sobie nie radzą, a najczęściej nie chcą sobie radzić. Przykre to, ale prawdziwe. Żeby zadziałało rodzice muszą pracować nad dzieckiem dłużej niż tydzień. To ZAWSZE przynosi efekty.
      • kaasto_2005 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 11:05
        Tylko, ze moja córka zachowuje się identycznie wobec całej rodziny, wobec sąsiadów, wszystkich,wszystkich których zna...A więc co proponujesz? Cała rodzina nakręconych oszołomów, sąsiadów, lekarzy big_grin?I nie zawsze ja tam jestem z nią. U babci była tydzień, mnie nie było,a zachowywała się (podobno) o niebo gorzej niż ze mną.
        Z tym przedszkolem to jest trochę inaczej. Otóż jest tam cała masa bardzo niegrzecznych dzieci, dużo bardziej niż moja córka (łącznie z dziećmi dyrektorki) i wydaje mi się,że to moje dziecko zwyczajnie wydaje się im grzeczne w porównaniu z tymi bardziej niegrzecznymi. Bo ona nie bije innych, nie zabiera im zabawek, słucha Pani. Nie jest z tych najgrzeczniejszych, lizusów wink ale nie jest też z tych łobuzów przedszkolnych. Sama też zauważyłam,że gdy spotka takie bardziej zwariowane dziecko od niej, sama spuszcza z tonu.
    • kobieta306 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 09:58
      wwychowujesz człowieka zupełnie nieprzystosowanego do zycia w społeczeństwie.
      Po sposobie pisania odnosze wrażenie, że nawet jestes z tego dumna.
      Dla mnie takie wychowanie to rzecz NIEWYOBRAZALNA. A sama mam dziecko w podobnym wieku, które do spokojnych nie nalezy. do psychologa owszem ale nie dziecko ale Ty.
      • kaasto_2005 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 11:14
        Cenna rada- już pędzę do psychologa.
    • black-cat Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 11:10
      Przede wszystkim nie wymagaj od niej, żeby była grzeczna. Bo to jest pojęcię ocean, który dla dziecka nic nie znaczy. Wymagaj od niej konkretnych zachowań i nie pozwalaj na zachowania niepożądane. Co robiłaś, kiedy dziecko demolowało lekarzowi gabinet? Rozmawiałaś z lekarzem i nie zwracałaś na Małą uwagi, czy powtarzałaś pod nosem: nie wolno, nie rób tak, bądź grzeczna itd.? Co by się stało, gdybyś w momencie, kiedy Mała zaczyna swoje harce podeszła do niej, wzięła za rękę i powiedziała patrząc jej w oczy: Tak nie wolno. Pamiętasz jak się umawiałyśmy? Teraz usiądziesz mi na kolanach i poczekasz, aż porozmawiam z lekarzem.
      Twierdzisz, że nie jest agresywna, więc powinna wysłuchać i przynajmniej na chwilę usiąść. Będzie chciała zejść? Przypominasz o umowie i nie pozwalasz. To naprawdę działa, nawet w przypadku dzieci z ADHD. To Ty warunkujesz dziecko, a nie ono Ciebie.
      Wchodzi do łazienki? Kontrolujesz ją co zamierza tam robić i ingerujesz w odpowiedniej chwili.
      To nie teoria, a skuteczne metody wypróbowane na moim własnym dziecięciu, które do spokojnych aniołków nie należy. Wprowadzanie zasad i konsekwentne egzekwowanie warunków umowy działa. Jeżeli ktoś twierdzi, że u niego się nie sprawdza, to znaczy, że nigdy nie spróbował być konsekwentnym dłużej niż dwa tygodnie.
      Lubi słodycze? Ograniczyć do jedzenia raz w tygodniu. Nie jestem fanką nagradzania słodyczami, ale pozwolenie na jedzenie ich raz w tygodniu może być jednym z bonusów dobrego zachowania w tygodniu.
      I nie tłumacz, że Ty też "cierpisz" na nadmiar energii. Ja też jestem z tych, którzy spokojnie pięciu minut na tyłku nie usiedzą, ale ja sobie z tym radzę, a dziecku trzeba pomóc.
      Zastanowiło mnie, co piszesz o tańcu, że nie lubi tańczyć w sposób zaproponowany przez kogoś. Zdiagnozuj ją w kierunku zaburzeń integracji sensorycznej. Być może terapia SI okaże się strzałem w dziesiatkę. Tylko do tego też potrzeba współpracy rodziców i egzekwowania od dziecka pewnych zasad. Nikt za nas dzieci nam nie wychowa.
      • kaasto_2005 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 11:27
        black-cat napisała:

        > Przede wszystkim nie wymagaj od niej, żeby była grzeczna. Bo to jest pojęcię oc
        > ean, który dla dziecka nic nie znaczy. Wymagaj od niej konkretnych zachowań i n
        > ie pozwalaj na zachowania niepożądane.
        Wymaga. Nie mówię jej "bądz grzeczna" bo to zbyt ogólne, mówie "Tego nie wolno robić" i nazywam konkretne zachowania. Ona to przyjmuje,kiwa głową, zgadza się, po czym....zapomina. Tak twierdzi. Dzieci łatwo zapominają to, co jest dla nich niewygodne
        Co robiłaś, kiedy dziecko demolowało lek
        > arzowi gabinet? Rozmawiałaś z lekarzem i nie zwracałaś na Małą uwagi, czy powta
        > rzałaś pod nosem: nie wolno, nie rób tak, bądź grzeczna itd.? Co by się stało,
        > gdybyś w momencie, kiedy Mała zaczyna swoje harce podeszła do niej, wzięła za r
        > ękę i powiedziała patrząc jej w oczy: Tak nie wolno. Pamiętasz jak się umawiały
        > śmy? Teraz usiądziesz mi na kolanach i poczekasz, aż porozmawiam z lekarzem.
        > Twierdzisz, że nie jest agresywna, więc powinna wysłuchać i przynajmniej na chw
        > ilę usiąść. Będzie chciała zejść?
        Oczywiście nie kontynuowałam rozmowy, tylko przypominałam jej,że tak nie wolno... Lekarz z kolei też odgrywa tu rolę, bo daje jej ciche przyzwolenie mówiąc,że to nic takiego,że mama przesadza. Jest pediatrą, nie psychologiem,chyba nie rozumie,że tak jest zle. Powinnam zmienić lekarza? Jest za dobry. Parę razy wyszłam z nią z gabinetu, rozmowa w 4 oczy i tak jak mówisz, było ok, aż do następnego razu.

        Przypominasz o umowie i nie pozwalasz. To nap
        > rawdę działa, nawet w przypadku dzieci z ADHD. To Ty warunkujesz dziecko, a nie
        > ono Ciebie.
        > Wchodzi do łazienki? Kontrolujesz ją co zamierza tam robić i ingerujesz w odpow
        > iedniej chwili.
        Wiadomo,ale czasem np. zeszłam do piwnicy, albo tak jak wczoraj rozmawiałam z pracownicą (dłuższa rozmowa),a Ona wykorzystała moją nieuwagę. A nawet wtedy gdy widzę, co planuje,że znów bedzie bawić się wodą, proszę ja aby tego nie robiła, a ona mnie przekonuje,że to jej ukochana zabawa,że jest Rybką zodiakalną i że musi się tak bawić. Dużo by tu przytaczać,ale ma masę argumentów.
        To nie teoria, a skuteczne metody wypróbowane na moim własnym dziecięciu, które
        > do spokojnych aniołków nie należy. Wprowadzanie zasad i konsekwentne egzekwowa
        > nie warunków umowy działa. Jeżeli ktoś twierdzi, że u niego się nie sprawdza, t
        > o znaczy, że nigdy nie spróbował być konsekwentnym dłużej niż dwa tygodnie.
        Masz rację. Czasem ze zmęczenia, dla świętego spokoju na coś się pozwala, potem trudniej już o autorytet.
        > Lubi słodycze? Ograniczyć do jedzenia raz w tygodniu. Nie jestem fanką nagradza
        > nia słodyczami, ale pozwolenie na jedzenie ich raz w tygodniu może być jednym z
        > bonusów dobrego zachowania w tygodniu.
        > I nie tłumacz, że Ty też "cierpisz" na nadmiar energii. Ja też jestem z tych, k
        > tórzy spokojnie pięciu minut na tyłku nie usiedzą, ale ja sobie z tym radzę, a
        > dziecku trzeba pomóc.
        Dlatego TU jestem z tym postem.
        > Zastanowiło mnie, co piszesz o tańcu, że nie lubi tańczyć w sposób zaproponowan
        > y przez kogoś. Zdiagnozuj ją w kierunku zaburzeń integracji sensorycznej. Być m
        > oże terapia SI okaże się strzałem w dziesiatkę. Tylko do tego też potrzeba wspó
        > łpracy rodziców i egzekwowania od dziecka pewnych zasad. Nikt za nas dzieci nam
        > nie wychowa.
        Też się na tym zastanawiałam,ale psycholog która ją "oglądała", również w akcji twierdzi,że wszystko jest ok, tylko ma nadwyżkę energii.
        • black-cat Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 12:38
          1. Lekarz. Nie zmieniać lekarzasmile Pozwala dziecku na pewne zachowania, bo być może ma problem z asertywnością, a może chce być grzeczny i uważa, że z dzieckiem poradzi sobie mama, a może obserwuje jak mama radzi sobie z córką. To naprawdę wkurzające, jak po wyjściu dziecka trzeba sprzątać gabinet, a pacjenci za drzwiami czekają. Rozmowa z dzieckiem w cztery oczy pomogła - robić tak za każdym razem. Nie trzeba wychodzić z gabinetu. Wystarczy podejść, wziąć za rękę, złapać kontakt wzrokowy, przypomnieć o umowie i wziąć na kolana. I tak za każdym razem. Pewnego dnia wystarczy podejść i poprosić, a po jakimś czasie wystarczy tylko: pamiętaj o umowiesmile
          2. Zabawa wodą. To Ty decydujesz czy może się pobawić wodą czy nie. Historie o tym, że jest zodiakalną rybką to czysta manipulacja matką, która zawsze na wszystko pozwoli, a jak nie pozwoli to i tak nic się nie stanie. Wiadomo, że mama machnie ręką, może trochę pozrzędzi, ale zabawa warta była tego. Widzisz, że coś planuje? Podchodzisz i tłumaczysz, że na takie zabawy nie wyrażasz zgody, a jeżeli to zrobi poniesie konsekwencje (Mówisz jakie i egzekwujesz to, pomimo nacisków, prób "negocjacji" i robienia słodkich oczu. Czasami musi boleć - oczywiście nie w dosłownym tego słowa znaczeniu).
          3. Umowa. Spisz umowę, powieś w widocznym miejscu i powołuj się na nią. Egzekwuj postanowienia, nagradzaj, załóż zeszyt z naklejkami, codziennie za dobre zachowanie wklejaj jedną, a na koniec tygodnia liczcie ile naklejek się uzbierało i albo będzie nagroda albo nie. Do tego, na bieżąco, egzekwowanie postanowień umowy i zabieranie przywilejów (w umowie powinno być zawarte co "grozi" Małej za złamanie poszczególnych punktów. Staraj się też pilnować, aby nie łamała ich na okrągło. Zapobiegaj na bieżąco, przypominaj (zawsze rozmowa w cztery oczy z kontaktem wzrokowym, nigdy nie mów do ściany). Spróbujcie to robić z mężem przez miesiąc. Gwarantuję, że będą efekty, a Mała stanie się spokojniejsza.
          4. Psycholog, który stwierdził, że dziecko cierpi na "nadmiar energii" i to wszystko, to kiepski psycholog. Dobry psycholog skierowałby na diagnozę SI i dałby wskazówki jak z dzieckiem pracować, aby mu pomóc ten nadmiar energii spożytkować w sposób, który nie będzie uciążliwy ani dla otoczenia ani dla dziecka. "Nadmiar energii" jest dla dziecka ta samo niewygodny jak dla otoczenia. Odwiedź terapeutę SI i pamietaj, że efekty są dopiero po minimum 6 miesiącach terapii. Każda terapia i praca z dzieckiem wymaga czasu. Nie jestem terapeutą SI, ale mam okazję obserwować po moich pacjentach, którzy uczęszczają na terapię, że przynosi efekty. Pamiętaj, że pracując w odpowiedni sposób z dzieckiem pomagasz mu, nawet, jeżeli dziecko uważa inaczej. Egzekwowanie postanowień umowy nie będzie wygodne dla Małej, ale po jakimś czasie przestanie nawet próbować. Magiczne słowo: konsekwencja. Powodzenia.
    • lizzy Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 12:13
      Tak jak wszyscy Ci wieszczą kłopoty mogą zacząć się w szkole. U mojego dziecka w klasie jest podobne dziecko - bardzo absorbujące, robiącę wszystko by być w centrum uwagi, inteligentne, ale znienawidzone przez klasę. Ta ich niechęć jeszcze bardziej je nakręca i sytuacja zrobiła się patowa. Wszyscy są umęczeni. Dla tego dziecka to jest czwarta z kolei szkoła ,a jest w IV klasie...
      • k1234561 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 16:58
        Widzę,że mama ma raczej w nosie nasze nasze wypowiedzi na temat jej kochanego,słodkiego rozrabiaczka-niedobraczka.Pewnie chciała usłyszeć,że ma się niczym nie przejmować,dzieci takie są i po to są aby rozrabiały,że generalnie wszyscy rodzice w mniejszym lub większym stopniu przechodzą dokladnie to samo.A tu....nie.Normalne matki co dzieci wychowują,nie hodują,się wypowiedziały,że niestety nie tędy droga.No i szok!!
        Oj,mamo,mamo oczy się Tobie otworzą,kwestia czasu....I to raczej będzie prędzej niz później.A co do tego,że Twoje dziecko jest takie niegrzeczne nie tylko juz w stosunku do ciebie,ale i do innych członków rodziny,czy nawet obcych osób,to sorry,ale uświadom sobie ,że to ty nikt inny tylko ty jesteś matką,rodzicem tego dziecko i nikt inny tylko ty i właśnie ty masz prawo i obowiązek je skarcić i sprowadzić do pionu,jeśli nie zachowuje się tak jak nakazuja tego powszechne standardy dobrego wychowania.To nie jest rola babci,dziadka,cioci,wujka,pani Stasi,żeby twojemu dziecku zwracać uwagę i je strofować.Nie dziw się,że nikt nie reaguje.To,że nikt nie reaguje nie znaczy,że nie widzi jak skandalicznie dziecko sią zachowuje,ale te osoby z twojego otoczenia,mają widać dużo taktu i są dobrze wychowane i wiedzą,że nie swojemu dziecku nie zwraca się uwagi,od tego jest rodzic.
        Twojemu dziecku nie sa potrzebne wyszukane terapie psychologiczne,spotkania z psychologiem itp.Twojemu dziecku potrzebne są przede wszystkim jasne granice co wolno a co nie i przede wszystkim krótka i zwięzła rozmowa tonem nieznoszącym sprzeciwu jeśli dziecię odstawia cyrki,a nie pertaktacje czy negocjacje tudzież niekończące się rozmowy z 6-latkiem,a jak nic nie dociera to tzw.3 szybkie na d... robia piorunujące wrażenie i sprowadzają delikwenta na ziemię w ciągu kilku sekund.I ma od razu kochany aniołeczek jasność,kto w domu rządzi i kto zasady ustala.No i do tego trzeba być konsekwentnym.
        • kaasto_2005 Twoje mam w nosie i nie tylko tam ;-) 20.12.11, 19:29
          Ponieważ nic sensownego nie wnosisz, poza biciem piany. Uwaga nr 1: nie zawsze musisz się wypowiadać, uwaga nr 2: traktuj z większym dystansem czyjąś reakcje na twoja opinie.
          A jaką matką jesteś ty? Tak z ciekawości pytam wink
        • miaowi 3 szybkie na d... 20.12.11, 20:42
          Kochana, gdyby w tym kraju nie groził sąd za 3 szybkie na d..., to moje dziecko dostawałoby z samego rana prewencyjnie!!
          Niestety, jakoś nie mam ochoty iść siedzieć, chociaż tam bym pewnie odpoczęła.
    • triss_merigold6 No, pełen samozachwyt 20.12.11, 17:19
      No, pełen samozachwyt prezentujesz. Dzieciątko ach och żywe, bystre, dociekliwe, ruchliwe, wytrzymałe, cud, miód i orzeszki.
      Szkoda tylko, że takie dzieci są nie do zniesienia dla otoczenia.
      Co robisz jak dziecko skacze po gabinecie u lekarza czy w banku? Co to znaczy, że "dziś w banku urwała żaluzję"? To znaczy, że jej w żaden sposób nie pacyfikujesz, bo szemranie pod nosem i przypominanie abstrakcyjnych umów nie działa. Weź przytrzymaj ją porządnie za ramię, siad płaski na krzesełku i niech siedzi nie gadając/piszcząc/miaucząc/co tam ma w repertuarze, dopóki nie załatwisz sprawy.
      Wybacz, ale za dzikie wrzaski znienacka i jeśli 3-krotne zwrócenie uwagi grzecznie i podniesionym głosem nie działa, to ja by strzeliła ścierką przez głowę albo zwyczajnie klapa.
      Musisz ją zmusić do cywilizowanego zachowania, bo to co opisujesz to jakaś dzicz.
      Mam siedmiolatka na stanie i nawet w momentach największego nakręcania się z kolegami, nie prezentował 1/5 tego repertuaru co Twoja córka.
      • mamaemmy Re: No, pełen samozachwyt 20.12.11, 17:34
        zgadzam się w całej rozciagliwości z Triss..
        Tez mam siedmiolatkę,ale do dzikuski jej daleko-choć nie jest dzieckiem idealnym-wie,co jej wolno i gdzie są granice.
        Ale ja ją od małego wychowuje.
        • aquuaa Re: No, pełen samozachwyt 20.12.11, 19:08
          Nie przesadzacie?

          Mam 6-latke - bliska idealu. Nie potrafie nawet wczuc sie w role rodzice dziecka nieznosnego a Wy piszecie, ze to proste, ze to kwestia wychowania, konsekwencji.
          Moje prawie idealne dziecko urzadza raz na jakis czas awanturke - spokojnie starcza mi cierpliwosci i sily aby to madrze rozegrac. Ma takie akcje bardzo rzadko - mam czas zlapac oddech i chwile pomyslec co w takiej sytuacji nalezy dziecku powiedziec.

          Nie wyobrazam sobie, ze tej cierpliwosci mi starcza dla dziecka takiego jak Autorki. Nie wyobrazam sobie, ze mam takie sceny nagminnie. Nie wyobrazam sobie zyc z dzieckiem, ktore notorycznie narusza moja przestrzen, autonomie i zasady. Kazda z nasz wychowuje i kazda popelnia bledy (Autorka ma tego swiadomosc).

          Piszesz Triss - zlapac za ramiona i siad plaski... Dobra - u Twojej pociechy to jest metoda. Sa dzieciaki, ktore na taka reakcje zrobia taka kontre, ze stracisz kontrole i nad sytuacja i nad soba (zaczna sie drzec w nieboglosy, rzucac, pluc i kopac). Fajnie jak dziecko wazy te 10-15 kg, mozna wziasc pod pache i wyniesc. Moja 6-latka wazy 23 kg...


          Nie oceniam. Czytam z usmiechem bo sobie siedze i popijam herbatke, z pokoju dziecka dobiegaja koledy... Wiem na pewno, ze gdybym miala znajomych (nawet przyjaciol) z takim dzieckiem - kontakty ograniczylabym do stref neutralnych. Nie byliby goscmi w moim domu - bo moj dom ma byc dla mnie ostoja spokoju i rownowagi.
          Mysle, ze Autorka ma przekichane. Podziwiam, ze pisze o tym z dystansem, lekko - i widac, ze kocha corke. W sumie jakie jest inne wyjscie...
          Czy dziecko ma jakies zaburzenia czy szatanski temperament... nie wiem. Nie wszystko jest kwestia wychowania. Sporo tak - ale nie wszystko.
          • mamaemmy Re: No, pełen samozachwyt 20.12.11, 19:13
            aquuaa napisała:


            > Piszesz Triss - zlapac za ramiona i siad plaski... Dobra - u Twojej pociechy to
            > jest metoda. Sa dzieciaki, ktore na taka reakcje zrobia taka kontre, ze straci
            > sz kontrole i nad sytuacja i nad soba (zaczna sie drzec w nieboglosy, rzucac, p
            > luc i kopac). Fajnie jak dziecko wazy te 10-15 kg, mozna wziasc pod pache i wyn
            > iesc. Moja 6-latka wazy 23 kg...
            >
            ale wychowywac nie zaczyna się dziecka w momencie jak waży 23 kilo,tylko od poczatku,nie sądzisz?
            To dziecko -autorki-nie jest przede wszystkim:żywotne,nieznośne,czy niegrzeczne,jest po prostu niewychowane.
            • aquuaa Re: No, pełen samozachwyt 20.12.11, 19:40
              mamaemmy napisała:
              > To dziecko -autorki-nie jest przede wszystkim:żywotne,nieznośne,czy niegrzeczne
              > ,jest po prostu niewychowane.

              Wg mnie ta ocena jest 'na skroty'.
              Jak czytalas - w przedszkolu jest grzeczna. Ponoc nie dowierzaja, ze w domu jest inaczej.
              Skoro grzeczna - zna zasady i przestrzega ich. Ale moze musi nadto tlumic poklady energii w sobie - pozniej gdzies musi dac upust... Bedac malym dzieckiem byla grzeczna i spokojna.
              Na Kasprowy i z powrotem? Moje dziecko (blad tatusia i troche ograniczona pojemnosc pluc corki) nie przejdzie Starego Miasta w obie strony... Tego akurat strasznie zazdroszcze Autorce smile

              Nie oceniam i jednoczesnie nie zgadzam sie z opinia, ze wylacznie rodzice ponosza wine za taki stan rzeczy. Nie musisz podzielac mojej opinii ani ja Twojej. Sa takie zaburzenia, ktore powoduja, ze nadmierna ilosc bodzcow (dzwiekow, kolorow, wszystkiego) wprawiaja w chorego w taki specyficzny amok. Autorka byla u specjalisty ale powiedzmy szczerze - ilu mamy wykwalifikowanych psychologow? Mgr, dr - po studiach i szkoleniach juz mianuje sie specjalista, praktykuje w zawodzie i sili sie na profesjonalne diagnozy...
              Moi znajomi od 3 lat szukaja odpowiedzi co jest z ich nadpobudliwym dzieckiem. Byly juz nastepujace teorie: autyzm, adhd, asperger, zaburzenia IS, padaczka, byl tez wyciety migdal (moze niedoslyszy i dlatego taki nieposluszny - zreszta nie mowi majac 4 lata). Specjalisci z Centrum Zdrowia Dziecka, przychodni panstwowych, prywatnych, psychologowie i nawet psychiatra - taaa... z 50 osob juz widzialo chlopca...
              Kazdy jest 'jakis' ... Ja od takich dzieci trzymam sie na kilometr, ale gdyby moje bylo takie... nie chce nawet myslec...
              • mamaemmy Re: No, pełen samozachwyt 20.12.11, 19:47
                aquuaa napisała:


                > > ,jest po prostu niewychowane.
                >
                > Wg mnie ta ocena jest 'na skroty'.
                > Jak czytalas - w przedszkolu jest grzeczna. Ponoc nie dowierzaja, ze w domu jes
                > t inaczej.
                > Skoro grzeczna - zna zasady i przestrzega ich.

                Może tam po prostu wie i zna zasady jakie stosuja przedszkolanki-w przedszkolu też wychowuja dzieci.
                Jak widac-w tym przypadku-lepiej sobie radzą panie w placówce niz wlasna matka...

                • kaasto_2005 Re: No, pełen samozachwyt 20.12.11, 19:49
                  Oj mamo emmy ja widzę z kolei,że z myśleniem to jest lepiej u mojej 6 latki niż u ciebie.
                  • mamaemmy Re: No, pełen samozachwyt 20.12.11, 19:51
                    zaiste,masz przecież taką strasznie mądrą córeczkę !
                • aquuaa Re: No, pełen samozachwyt 20.12.11, 20:06
                  mamaemmy napisała:
                  Jak widac-w tym przypadku-lepiej sobie radzą panie w placówce niz wlasna matka.

                  Echh... nie wiem co Ci odpowiedziec... Naprawde jestem daleka wystawianiu ocen, po pierwsze nie znajac Autorki, po drugie majac zupelnie inne dziecko.
                  To tak jakby rozmawiac i madrzyc sie na temat tego jak chory na aids czy raka POWINIEN radzic sobie z emocjami i jak postepowac - SKAD MAM TO WIEDZIEC?
                  Jeden chory lezy pokornie i bierze leki, inny wyzywa rodzine i lekarzy od najgorszych skurw... i urzadza jazdy. Oczywiscie obiektywnie rzecz biorac wszyscy dobrze wiemy, ze ow pacjent POWINIEN sie opanowac i jestesmy skandalicznie oburzeni, ze ow pacjent jednak sie nie opanowuje... Taki odruch ALE patrzac z boku - nie jestem nieuleczalnie chora wiec skad mam wiedziec jak to jest?

                  Nie wiem czemu tak jednoznacznie potrafisz to zaszlufadkowac. Dla mnie to nie jest takie oczywiste.
                  Jesli Autorka faktycznie rozpieszcza dziecko to jak ktos tu napisal - zemsci sie to bardzo szybko. Wczesiej czy pozniej bedzie musiala sie skonfrontowac z sytuacja, ze swoim podejsciem do dziecka. Grunt, ze szuka, ze pyta.

                  Czasem strach sie do czegos przyznac na emamie bo czlowiek szczerze wyznaje slabosci, niedoskonalosci i dostaje baty... no coz - wolnosc slowa i demokracja...
              • kaasto_2005 Re 20.12.11, 19:48
                I co? Można zrozumieć czyjąś sytuację? Można. Nie szukam tutaj poklasku, absolutnie nie, wystarczy,że mnie mąż głaszcze,ale konstruktywnych uwag,opinii, rodziców z podobnym problemem. Z pewnością nie szukam rozwrzeszczanych matek, które roszczą sobie prawo do opinii: WINNY BO NIEGRZECZNY, ZLE WYCHOWANY itp. Umiecie jeszcze bez wyzłaszczania się, bez uprawiania prywaty (wybielania się czyimś kosztem), bez powstałych na wielkie skróty opinii zastanowić się nad czymkolwiek? Tak zwyczajnie, po ludzku...
            • kaasto_2005 Re: No, pełen samozachwyt 20.12.11, 19:41
              Mamo emmy, spuść z tonu. Nie rozumiesz co ona pisze? Śiem twierdzić,że istnieje taka opcja,że na wychowanie poświęciłam więcej czasu niż ty. Ale widzę,że walka z wiatrakami....
              • mamaemmy Re: No, pełen samozachwyt 20.12.11, 19:50
                kaasto_2005 napisała:

                Śiem twierdzić,że istnieje
                > taka opcja,że na wychowanie poświęciłam więcej czasu niż ty.

                Nie sądze-moje dziecko jest wychowane-i to wychowane dobrze.więc chyba wystarczajaco czasu poswięcam na jej wychowanie.Myślę,ze liczy sie efekt.

                Ale widzę,że walk
                > a z wiatrakami....
                najlepiej zalamać ręce i tak twierdzić,ze nic się nie da juz zrobić
                • kaasto_2005 Re: No, pełen samozachwyt 20.12.11, 19:52
                  Ale walka z wiatrakami dotyczyła rozmowy z toba, nie wychowania dziecka. W tym polu mam jeszcze wiele pomyslow.
                  • mamaemmy Re: No, pełen samozachwyt 20.12.11, 19:57
                    Acha,no tak,powinnam zgodzić się z tym co napisałaś i nie mogę miec odmiennego zdania,bo wtedy to "pieprzenie".
                    • kaasto_2005 Re: No, pełen samozachwyt 20.12.11, 20:00
                      Ale ty poza tym,ze poszlas na skroty (sluszna sugestia aquua) to jeszcze nie wnioslas nic. Nie czujesz tego? No skrytkowalas? Zauwazylas to,co widac i jest oczywiste. Wiec albo lubisz tracic czas albo szlifujesz wydawanie opinii...
          • black-cat Re: No, pełen samozachwyt 20.12.11, 19:24
            To JEST kwestia wychowania. Dziecko nadpobudliwe da się spacyfikować. Trzeba tylko więcej nad nim popracować. To, co wyprawia dziecię autorki to nie kwestia nadpobudliwości. Doskonale wie, na co może sobie przy matce pozwolić i wykorzystuje to. Dlaczego nie zalać łazienki wodą skoro nic się nie stanie, a zabawa będzie przednia? Dlaczego nie zdemolować lekarzowi gabinetu, skoro nikt nie zwraca na to uwagi? Co prawda mama zrzędzi coś pod nosem, ale ona zawsze zrzędzi. A lekarz taki miły (no pewnie, że miły, już pisałam, od zwracania uwagi rozbrykanym dzieciom są rodzice). A mamie wystarczy później powiedzieć coś zabawnego (np. Mamo jestem zodiakalną rybką) i już mama się cieszy, jakie ma genialne dziecko. Żaluzje w banku też są ciekawe, można się nimi fajnie bawić, a mama nawet nie podejdzie, nie powstrzyma, tylko mruczy pod nosem swoją stała śpiewkę: kochanie, tak nie wolno. A później wystarczy mamusi powiedzieć "Mamusiu, bo mi tak trudno być grzeczną" i mamusia znów się cieszy jaka mądra ta jej córeczka.
            Dziecko robi raban w miejscu publicznym? Bierzemy za rękę, wyprowadzamy, a w domu, cóż, dajemy szlaban na coś, co dziecko bardzo lubi i nie ma przebacz. Kilka razy i dziecko się zastanowi czy warto.
          • kaasto_2005 Otóż to aquuaa 20.12.11, 19:39
            Ale to trzeba najpierw pomyśleć, potem napisać. Ty to potrafisz, wiele osób też,ale są też takie jak te powyżej. I tak jak moja Córka jest zaburzonym dzieckiem tak niestety wiele osób dorosłych jest zaburzonymi dorosłymi. Ja akurat twardą dupę mam,duzą miłość do siebie, córki, do innych i takie pseudo- psycholog.wywody mnie krzywdy nie są w stanie zrobić. Ot, takie durne uwagi, ani nie wnoszą nic ani nie krzywdzą,ale z pewnością komuś kiedyś mogą zaszkodzić.
            Po małopolsku odrzeknę: "pasowałoby pomyśleć" zanim się coś napisze i google zaśmieci.
            Na prawdę wątek bez triss się obędzie.
            Bachor nieznośny to prawda, matka go wychowuje jak umie, ale jest jakiś błąd, coś w psychice dziecka, może inny czynnik i k... trzeba być ślepym albo nierozumnym żeby tak pieprzyć bez sensu wink
            • mamaemmy Re: Otóż to aquuaa 20.12.11, 19:43
              czy zwrócenie uwagi,że masz dziecko niewychowane to" pieprzenie bez sensu "?
              Przeczytaj swoje wypowiedzi-spróbuj spojrzeć z dystansu na samą siebie.
              • kaasto_2005 Re: Otóż to aquuaa 20.12.11, 19:51
                A ja ci mowie,ze pieprzysz. Poczytaj sama.
          • nutka07 Re: No, pełen samozachwyt 20.12.11, 19:46
            Narusza zasady?
            Trzeba miec te zasady, jasno stawiac granice i byc konsekwentnym w pilnowaniu ich.

            Chce sie bawic woda, bo jest rybka?
            Odpowiedz jest prosta:
            Nie.
            Masz sie tak nie bawic i nie zalewac mieszkania (mozna ewentualnie zaproponowac basen w niedalekiej przyszlosci).
            Inaczej przyjde i zamkne lazienke.
            I koniec.

            Niech sie wydziera, prosze bardzo.

            Jezeli widze ze dzieciak sie rozkreca, to staje na glowie zeby go czyms zajac czyms nowym, dopoki nie wyjde np. ze sklepu. Robic zakupy jak najszybciej, wlaczyc w to dziecko. Niech sie czyms zajmie.
      • policjawkrainieczarow Re: No, pełen samozachwyt 20.12.11, 20:09
        > To znaczy, że jej w żaden sposób nie pacyfiku
        > jesz, bo szemranie pod nosem i przypominanie abstrakcyjnych umów nie działa. We
        > ź przytrzymaj ją porządnie za ramię, siad płaski na krzesełku i niech siedzi ni
        > e gadając/piszcząc/miaucząc/co tam ma w repertuarze, dopóki nie załatwisz spraw
        > y.

        to moze tez znaczyc, ze mloda jest nadpobudliwa i zadanie od niej siedzenia na stoleczku bez ruchu to tak, jak zadanie od osoby na wozku, zeby wstala i poszla po cos. Nie mowie, ze to ten przypadek - ani ja lekarz, ani nikt nie jest zdolny diagnozowac przez siec (oprocz ematek oczywscie), ale warto to brac pod uwage, zanim sie niewydolnosc matce wytknie widzac hopsajace dziecko.
        • kaasto_2005 Ha! 20.12.11, 20:20
          No i właśnie tak jest. Mojemu Dziecku mówić,że ma siedzieć grzecznie to dokładnie tak, jak mówić niepełnosprawnemu ze ma sobie sam iść na spacer. Nie wiedziałam,że to aż takie trudne
          Ematki, buńczuczne, samozwańcze e- psycholożki... Cóż, forum musi mieć jakieś koło rozpędowe wink
      • lineczkaa Re: No, pełen samozachwyt 20.12.11, 20:56
        triss_merigold6 napisała:

        > No, pełen samozachwyt prezentujesz. Dzieciątko ach och żywe, bystre, dociekliwe
        > , ruchliwe, wytrzymałe, cud, miód i orzeszki.
        > Szkoda tylko, że takie dzieci są nie do zniesienia dla otoczenia.
        > Co robisz jak dziecko skacze po gabinecie u lekarza czy w banku? Co to znaczy,
        > że "dziś w banku urwała żaluzję"? To znaczy, że jej w żaden sposób nie pacyfiku
        > jesz, bo szemranie pod nosem i przypominanie abstrakcyjnych umów nie działa. We
        > ź przytrzymaj ją porządnie za ramię, siad płaski na krzesełku i niech siedzi ni
        > e gadając/piszcząc/miaucząc/co tam ma w repertuarze, dopóki nie załatwisz spraw
        > y.
        > Wybacz, ale za dzikie wrzaski znienacka i jeśli 3-krotne zwrócenie uwagi grzecz
        > nie i podniesionym głosem nie działa, to ja by strzeliła ścierką przez głowę al
        > bo zwyczajnie klapa.
        > Musisz ją zmusić do cywilizowanego zachowania, bo to co opisujesz to jakaś dzic
        > z.
        > Mam siedmiolatka na stanie i nawet w momentach największego nakręcania się z ko
        > legami, nie prezentował 1/5 tego repertuaru co Twoja córka.

        No bez przesady. Mi się sposób pisania autorki wątku o dziecku bardzo podoba. Żadnego ach i och jak to mają w stylu ematki. Tylko lekko, z przymrużeniem oka, zauważaniem wad. To ewenement, ponieważ większość opisywanych tutaj dzieci to czyste 5elementy.
        Ja mam nawet wrażenie, że część tych zachowań jest celowo opisana w ten sposób. Mi osobiście fajnie się to czyta, nareszcie dziecko z krwi i kości.
        • kaasto_2005 Re: No, pełen samozachwyt 20.12.11, 21:06
          lineczkaa napisala
          > No bez przesady. Mi się sposób pisania autorki wątku o dziecku bardzo podoba. Ż
          > adnego ach i och jak to mają w stylu ematki. Tylko lekko, z przymrużeniem oka,
          > zauważaniem wad. To ewenement, ponieważ większość opisywanych tutaj dzieci to c
          > zyste 5elementy.
          > Ja mam nawet wrażenie, że część tych zachowań jest celowo opisana w ten sposób.
          > Mi osobiście fajnie się to czyta, nareszcie dziecko z krwi i kości.
          >
          >
          Tak, tak, same idealy i ich idealne mamusie big_grin A tak na prawde zakompleksione, zerujace na cudzych problemach baby, co to ani dziecka takiego grzecznego nie maja, ani chlopa porzadnego w chalupie co to by im czas jakos umilil wieczorowa pora i musza tu biedne przebywac i zale wylewac w ten sposob, jad saczyc, zbiorowo palic nie-doskonale matki na stosie wink
          Ja myslalam,ze mam problem majac takie dziecko,ale widze,ze mozna miec wieksze problemy...bo z zaburzona 6 latka mozna cos jeszcze zrobic, a ryczaca zla 30-40 cha to juz tylko do....
    • gryzelda71 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 17:29
      Powiem szczerze,że nie wyobrażam sobie takiego zachowania moich dzieci.
      • triss_merigold6 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 17:33
        Ja też nie. Nie wyobrażam sobie funkcjonowania w takich warunkach, już pal diabli innych ludzi, ale w domu ma być względnie niski poziom hałasu. Qrde, to 2,5-latek w jego najgłupszym okresie był mniej destrukcyjny i przyzwoiciej zachowywał się w miejscach publicznych.
        • gryzelda71 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 17:38
          Wierzyć mi się nie chce,ze matka ją upomina,a każdy inny dorosły pieje z zachwytu jak ją w akcji ogląda.
          • triss_merigold6 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 17:47
            Ludzie są uprzejmi? I ciekawe jak to upominanie wygląda, bo jeśli pani szemrze monotonie "ale uspokój się, kochanie" i nie idzie za tym żadna sankcja, to ja się nie dziwię, że dziecko zlewa. Nie jestem fanką umawiania się z dzieckiem, kontraktów, spisywanych zasad - to może i działa przy starszych ale przy kilkulatkach IMO trzeba reagować natychmiast i w sposób zrozumiały.
            Co to znaczy, że dziecko sześciolatka ucieka z gabinetu lekarskiego i wpada do innego gabinetu chowając się pod stołem czy krzesłem?! Nie umiesz, kobieto, jej za ramię przytrzymać? W szelkach dla maluchów prowadzaj, skoro nie potrafi się opanować.
            • gryzelda71 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 17:48
              Ja nawet nie potrafię sobie tego wyobrazić.
              • triss_merigold6 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 17:53
                Ja też nie i szczerze mówiąc przerasta mnie. Jeso, starszak bywa żywiołowy zwłaszcza wśród rówieśników ale, bez strat i skarg, przetrwał latem i z nim przetrwali obóz zuchowy, wczasy z dziadkiem i kolonię.
          • triss_merigold6 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 17:50
            A tam, niepoprawnie politycznie napiszę, że zdrowy psychicznie 5-6-7-latek ma być tak zsocjalizowany, żeby bez wstydu i udręki dało się z nim wyjść "do ludzi" w miejsca publiczne - sklepy, bank, przychodnia, kino, teatr, park, kawiarnia etc.
            • mamaemmy Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 17:56
              no raczej.
              • kaasto_2005 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 21:14
                "No raczej" - takie wiejskie, przaśne i wyświechtane i bardzo passe big_grin Az sie chce po małopolsku krzyknąć HEJ!
    • iuscogens Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 18:28
      Przeczytałam cały wątek i ogarnęła mnie zgroza, ty naprawdę jesteś zadowolona z tego co robi dziecko, te wszystkie uśmieszki, minki, żarciki i pisanie o córce wielką literą nawet w środku zdania sprawiają wrażenie, jakbyś tak naprawdę była zachwycona tym co ona wyprawia.
      Już ten tekst o zodiakalnej Rybce to pokazuje, dziecko Ci pewnie zalewa chałupę a ty się rozczulasz, bo ona mówi, że jest Rybką. Rany Julek, mam wrażenie, że to dziecko was przerosło intelektualnie i robi z wami co chce. Tragedia.
      I jeszcze jedno, to że ludzie nie reagują absolutnie nie oznacza, że są zachwyceni tym co wyprawia twoje dziecko (małą literą pisane), czekają aż TY zareagujesz, jak tak będzie dalej to ktoś w końcu nie wytrzyma i mu przyleje a ty będziesz mogła się ze swoim dzieckiem do Uwagi zgłosić.
      • triss_merigold6 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 18:38
        Pani matka się tutaj na forum kryguje po prostu.
        • kozica111 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 18:51
          A to nie jest bezstresowe wychowanie? Same kurcze mówiłyście że się dzieci "nie bije", nawet klapa....Dla mnie poza tym że autorka sama jest typem nakręcającym się to właśnie dochodzi skutek bezstresowego wychowania i mówię to całkiem śmiało nawet jak na zodiakalnego raczka.
          • iuscogens Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 19:01
            Jako zodiakalny Wodniczek się zgadzam smile
            Przede wszystkim to autorka tak naprawdę jest bardzo dumna, że Jej Dziecko, ta zodiakalna Rybka taka żwawa i pomysłowa jest...
            • hellulah Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 19:33
              Dzieci są bystre (im inteligentniejszy, tym oczywiście bardziej) i w mig łapią sprzeczne przekazy. Mama niby się gniewa, niby zakazuje, ale aż z dumy puchnie i jak jej się oczy śmieją, takie to słodkie, i tak dalej.

              Konsekwencja, konsekwencja, konsekwencja, oraz jasny, prosty przekaz, prosty i jasny system kar i nagród, proste i jasne zasady. Tego tu najwyraźniej, na moje rozumienie, brakuje. (czytałam początek wątku)

              Idziemy do lekarza, przed wejściem kontakt wzrokowy i silnym, spokojnym głosem krótka odprawa (jakiego zachowania oczekujemy, co jest zabronione). Oraz obietnica nagrody, najlepiej naturalnie powiązanej, np. jeśli będziesz zachowywać się tak, jak zachowujemy się u lekarza, szybko załatwimy wizytę i będzie jeszcze czas pójść [tu wstawiamy coś miłego i fajnego]."

              U lekarza krótka piłka, zaczyna się brykanie, jasny przekaz "nie wolno", "obiecałaś", krótko i na temat, bez słowotoku i miągwienia, potem wzięcie na kolana, a na durnawe pobłażanie pana doktora krótkie "panie doktorze, [imię pocieszki] uczy się, jak się dorośle zachowywać podczas wizyty" zdecydowanym acz grzecznym tonem. Ostatecznie, jeśli jest cień możliwości, wziąć za łapkę i wyprowadzić z gabinetu. Spokojnie, bez nerwów, ale mocnym, chłodnym tonem powiedzieć, że z powodu [imię pocieszki] zachowania trzeba wyjść, i to komplikuje wiele spraw. Dać odczuć, co komplikuje. Ale nie gadać, powiedzieć swoje i robić swoje.

              Oczywiście za wysiłek włożony w spokojne zachowanie nagrodzić. Zawsze dotrzymywać słowa. Sprzątaniem bałaganu po zabawie np. wodą obciążyć dziecko, ewentualnie częściowo sprzątnąć samemu, ale jasno przekazać, że przez to np. mama nie upiecze ciasta na podwieczorek, albo nie zrobić czegoś tam co dziecko lubi, bo po prostu nie ma czasu. Ani ochoty. Owoce zniszczone? Proszę bardzo, trzeba odkupić nowe. Zamiast kolejnych słodyczy panna sama w sklepie włoży do koszyka suszone owoce, bo przecież zniszczyła poprzednie. Zamiast np. oglądać bajkę, pójdzie z kimś po to do sklepu.

              I bez śmichów chichów i samozadowolenia (ach, sama byłam taka nadpobudliwa).



              • kaasto_2005 Hellulah, 20.12.11, 19:55
                Tak...masz rację.
                • hellulah Re: Hellulah, 20.12.11, 21:02
                  Ty tak serio?

                  (Jeśli tak, to) spadłam z krzesła smile

                  No a w ogóle, to ja sama nie wiem, czy mam rację czy jej nie mam; ja bym mniej więcej od takiego uporządkowania zasad i całkowitego ich usztywnienia zaczęła. Ktoś tu pisał o tablicy punktów, jak nie lubię tego patentu, tu akurat (taka eskalacja problemu) chyba rzecz jak znalazł - proste zwizualizowanie relacji przyczyna-skutek.

                  U nas to o czym pisałam się sprawdzało, z tego co czytałam w mądrych książkach o psychologii dziecka, miało to też jakieś naukowe he he podstawy. W każdym bądź razie działało (i działa).

                  To plus niestety myślenie naprzód. Niestety, niestety, ale myślenie z wyprzedzeniem: co zabezpieczyć? jak zagospodarować energię/uwagę dziecka? jak zmotywować do grzecznego zachowania, czymkolwiek ono jest? jak wytłumaczyć dziecku zasady? czy w ogóle na tym etapie jest realne, aby wymagać "grzeczności" w danej sytuacji? jeśli tak, to na jak długo? Trochę tak jak z odchudzaniem smile - nie wystarczy wyjaśnić, że czegoś się nie robi, trzeba dać alternatywę (wykorzystać potencjał dziecka) (nie wystarczy mniej jeść, trzeba jeszcze spalać). I to dorosły bardzo długo musi myśleć za dziecko, początkowo prawie w 100%, stopniowo coraz więcej zostawia się dziecku, dziecko dorosłe dlatego jest dorosłe, że już samo te 100% realizuje.

                  No i kolejna rzecz - absolutnie nie mam na myśli wpędzanie dziecka w poczucie winy!!! typu "olaboga, mamunia ma migrenę przez ciebie słoooonkoooo" (jeśli wiesz, o czym ja mówię), ale jestem obiema łapkami za jasnym komunikowaniem dziecku: "to, co robisz, utrudnia moje działania, dokłada mi pracy, itd. - mam więcej pracy, więc mniej czasu na odpoczynek, jestem bardziej zmęczona, jest mi z tego powodu przykro". Nie chodzi o strzelanie fochów, ale o komunikat: ty masz super ubaw, a inni przez to po prostu cierpią, czy tego chciałaś?

                  • kaasto_2005 Re: Hellulah, 20.12.11, 21:16
                    No tak. Serio, serio, serio big_grin Nie spadaj juz. No i to sie nazywa radzic komus a nie pitolic bez sensu jak ...
                    Jasne komunikaty, przejrzysty regulamin, konsekwencja, kij- marchewka....Tak, trzeba spojrzec sobie prosto w twarz czy zawsze jest tak jak powinno.Niestety nie uncertain
                    • hellulah Re: Hellulah, 20.12.11, 21:32
                      To jeszcze dodam - poczucie sprawczości. Pozwolić dziecku wziąć sprawy (pewne oczywiście) w swoje ręce, uczynić za coś odpowiedzialnym. I to na poważnie. Żeby poczuła, że jak się postara, to da radę, i żeby to potem naprawdę docenić i pochwalić, ucieszyć się z jej pozytywnego działania.

                      Może np. gdyby jej zadaniem było przygotowanie kolacji i piękne jej podanie, ale tak naprawdę, no talerze i obrus na stół, umyć warzywa, wyłożyć chleb na tacę, np. plasterki sera na talerzyk, udekorować stół serwetkami, nie miała by chęci na kompocik w kibelku. Taki przykład, chodzi mi o wyznaczenie jakiegoś zadania, które jest na serio serio, tylko ona tak pięknie potrafi (np. udekorować stół), stosowne do jej wieku, a jego efekt uszczęśliwi wszystkich w rodzinie.

                      Kolejna rzecz - szeroko rozumiana strategia zabawowa. Np. idąc do banku można pobawić się w dwie businesswomen, które idą robić wielki biznes (tylko ta kolejka na pół godziny z tym zgrzyta smile ) a wiadomo, businesswoman musi się zachowywać jak dama (skrzyżowana z rekinem wink ) Przed wyjściem można nawet musnąć policzki małej damy różem a usta błyszczykiem, sprawdzić, czy buty super wypucowane, dać do łapki teczkę z Bardzo Ważnymi Dokumentami smile a na potem umówić "business lunch" czyli np. jakiś soczek w kafejce - no mniej więcej, nie wiem na ile ten pomysł by chwycił, chodzi o pewną ideę.

                      Generalnie jest dobrze, bo widzisz swoje ewentualne niedociągnięcia. Nikt nie jest doskonały, ani nie rodzi się wbrew pozorom z super wypasionymi umiejętnościami rodzicielskimi czy ogólniej komunikacyjnymi. No i nawet najlepsze metody czasami idą w cholibkę. Ja tam zawsze uważam, że warto się starać i że to (niestety) rodzic musi pomyśleć naprzód i pokombinować za dziecko.
          • triss_merigold6 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 19:02
            To jest żadne wychowanie, a nie bezstresowe. Zanim się strzeli klapa można i należy wykorzystać cały arsenał środków stanowczych i bezdyskusyjnych np. wspominane przytrzymanie za ramię u lekarza/w banku i zmuszenie, żeby dziecko siedziało zamiast demolować otoczenie.
            • iuscogens Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 19:18
              E tam należy, przecież widać na kilometr, że pani demolowanie ani swojego mieszkania ani innych miejsc tak naprawdę nie przeszkadza. Przecież to w z każdego postu przebija. Moja mądra Rybka, która w banku urwała żaluzje...ech...
              • kaasto_2005 Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 19:58
                Jezu, jakas ty bystra,ze to zauwazylas, jacie big_grin Prawie jak ta moja rybka.
                Ale i tak jestescie super, tyle czasu mi poswiecilyscie. Skad poklady takiego bezinteresownego dobra? A juz tej rybki sie uczepilyscie jak gnojki a nie dorosle osobki.
                • iuscogens Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 20.12.11, 20:38
                  Dziękuję za komplement, problem polega na tym, że twoja rybka od Ciebie jest niestety znacznie bardziej bystra i wie jak ma ustawić mamusię. Ona po prostu okręciła sobie Ciebie wokół palca a ty tańczysz jak Ci zagra, bez żenady piszesz, że temu, że zachowuje się jak dzikus winni są inni, bo jej nie zwracają uwagi.
        • kaasto_2005 Tak, zeby pani Triss miala swoja niezbedna pozywke 20.12.11, 19:26
          Wystarczy jeden niewygodny wątek, jedno dziecko (choć nie ono jedno takie) żeby takie pożal się Boże domorosłe panie psycholog miały swoją niezbędną forumową pożywkę. Prawda? Niewiele Wam trzeba. Kierowcy TIR-ów maja swoje CB, a takie jak Ty foremeczki mają forum emama big_grin . Te o których mówię, wiedzą,że ich to dotyczy
          A ja mam dziecko,oj dalekie od ideału,ale i tak fajne, a będzie jeszcze fajniejsze, bo pomogę mu w tym min.za pomocą rad osób, które mają pojęcie o czym mówią albo też mają takie dzieci. Czy możecie to sobie wyobrazic, czy tez nie. Nie ma to większego znaczenia.
          Zawsze mnie dziwi,że takie tam trissy i inne osoby, którch nicki stanowią główną papkę na tym forum,że mają tyle czasu. Nie dość,że na czytanie i analizowanie postów nt. sytuacji o której nie mają pojęcia/która przekracza ich wyobrażenia/która ich nie dotyczy...to jeszcze na zbiorowe opiniowanie. Aż śmiesznie się to czyta. Jedna sobie czegoś tam nie wyobraża,druga zaraz po niej,że się zgadza, piątkę sobie przybijają wirtualną big_grin , zgodnie twierdzą,że ich to absolutnie takie nie jest, co to to nie! No i świetnie,że nie jest. Brawo. Moje jest i zamierzam coś z tym zrobić. Z korzyścią dla wszystkich.
          Na szczęście poza tym,że mam dziecko, którego byt i zachowanie nie mieści wam się w głowach, wszystko u mnie w idealnym porządku. Mam nadzieję,że u was też.
          I tym akcentem, pozbawionym złośliwości, dziękuję za wszystkie opinie. Te zawierające cenne uwagi, rady, konstruktywną krytykę i merytorycznie warte zapamiętania, zapamiętam. Dziękuje. Na zasadzie selekcji. No i może jedna jeszcze uwaga na koniec. To,że wy TAKICH dzieci nie macie nie znaczy,że mają usunąć się w kąt te, które takie są i bądzcie czujne, nigdy nie wiadomo jaki będzie 14 Jasiek, skoro Jaś 6 letni jest w miarę grzeczny. Czasem w takich pozornie grzecznych dzieciach rodzą się potwory wink, a dziecko które jest żywe niekoniecznie musi mieć jakiekolwiek kłopoty z nauką. Nie wiem skąd ten pomysł. Moje Dziecko jest bardzo zdolne, wykonuje zadania szybciej niż rówieśnicy, maksymalnie potrafi skupić uwagę, bo tak jak pisałam i powtórzę to jeszcze raz: jak się uczy to na całego, jak bawi się to też na całego i tak samo rozrabia, także w szkole waszym idealnym dzieciom raczej przeszkadzać nie będzie, bo to typ, który całe przedszkole był grzeczny, w zerówce jest grzeczny i nic nie rokuje,żeby miał stać się potworem.
          Ktoś wspomniał o tym,że to iż jakas tam pani w okienku/lekarz tudzież inna osoba się uśmiecha na widok brykającego dziecka, a w duchu myśli co innego to tylko i wyłącznie zle świadczy o tej osobie. Gdyby się nie uśmiechała dziecko nie widziałoby aprobaty. Proste? Bardzo,ale to trzeba mieć trochę odwagi,żeby pokazać,że zachowanie takie uważacie za niewłaściwe. Matka zwraca uwagę a jakaś durna pani się uśmiecha, no to proste- przedstawienie trwa....Świat Dziecka jest prosty i umeblowany takim zdarzeniami również.
          Dużo by gadać o tym.
          • gryzelda71 Re: Tak, zeby pani Triss miala swoja niezbedna po 20.12.11, 19:58
            > Ktoś wspomniał o tym,że to iż jakas tam pani w okienku/lekarz tudzież inna osob
            > a się uśmiecha na widok brykającego dziecka, a w duchu myśli co innego to tylko
            > i wyłącznie zle świadczy o tej osobie. Gdyby się nie uśmiechała dziecko nie wi
            > działoby aprobaty. Proste?

            Serio liczysz,że pani z okienka powie twojej rybce,że nieładnie jest niszczyć żaluzje?
            A ty od czego jesteś?
            • kaasto_2005 Re: Tak, zeby pani Triss miala swoja niezbedna po 20.12.11, 20:07
              Alez ja nic takiego nie powiedzialam. Gdy zepsula ta nieszczesna zaluzje wyprowadzilam ja stamtd po zapewnieniu,ze cyt:"i tak byla stara,..." i dostala kare. Teraz mysle,ze nieslusznie bo:
              1. Po pierwsze: w banku nie bylo gdzie usiasc, a pokaz mi 6 latka ktory grzecznie bedzie tkwil przy tobie przez 20-30 minut
              2. Po drugie: CZAS, jedna kasa byla otwarta, wkurw u doroslych,a co tu mlowic u dziecka
              3.Dziecko grzecznie usiadlo na parapecie- jedynym miejscu siedzenia i nie bede sciemniac,ze wiem, bo nie wiem jak spadla ta zaluzja,ale zawieszona byla na wysokosci ok.2 m, wiec chyba jej nie zdjela sama, prawda?
              4. Ciesze sie,ze jej glowy nie rozbila
              Napisalam,ze glupota pan z okienka jest usmiechanie sie na widok zlego zachowania albo komentarze typu: nic sie nie dzieje, ona jest mala... Wiadomo, od wychowywania jest matka, od skarcenia tez,ale skoro dziecko dostaje 2 sprzeczne uwagi, to jak myslisz co zrobi?
              • gryzelda71 Re: Tak, zeby pani Triss miala swoja niezbedna po 20.12.11, 20:15
                Rozumiem,ze pierwszy raz byłaś w banku?
                I dlaczego wyżej piszesz,ze dziecko zniszczyło żaluzje,a teraz że spadała.
                • kaasto_2005 Re: Tak, zeby pani Triss miala swoja niezbedna po 20.12.11, 20:26
                  Irytujące jest to drobiazgowe szukanie dziury w całym,ale proszę bardzo. Żaluzja spadła na skutek zepsucia, moze byc wink? Stałam w kolejce, zerkałam na nią (bo wiem,że trzeba), Aha, to była roleta nie żaluzja, dla ścisłości. Taka stara. I wyobraz sobie ta kombinacje. Na parapecie siedzi 6 latek, dość grzecznie siedzi, fika nogami,ale nie szkodzi to nikomu, wokół jego głowy jakaś żaluzja. Odwracam się załatwiam sprawę,zaluzja spada. Moja I-wsza myśl: zepsuła, cholera jak ona śmiała! Choć twierdziła,ze sama spadła (nigdy mnie nie okłamała jeszcze). Więc nie wiem czy ją na pewno zwaliła, włosami strącila big_grin czy tez badziewie samo runęło,ale w banku mieli takie miny jaby ona była zepsuta
                  Dobrze,że głowę ma cała.
                  W banku bywam raz na jakiś czas, jak każdy. W tym oddziale byłam I-wszy raz. Czy teraz już wszystko ok?
                  • gryzelda71 Re: Tak, zeby pani Triss miala swoja niezbedna po 20.12.11, 20:35
                    Nie łapię o co tobie chodzi.
                    Połowa sytuacji dla mnie nie do pojęcia.I nie dlatego,że mam dzieci aniołki,tylko,ze nie dopuszczam do nich.I wiele z opisanych przez ciebie sytuacji do opanowania.Ale trzeba chcieć je opanować.
                    • kaasto_2005 Re: Tak, zeby pani Triss miala swoja niezbedna po 20.12.11, 20:37
                      Ależ chcę właśnie. Myślę,że się doskonale rozumiemy
                      • gryzelda71 Re: Tak, zeby pani Triss miala swoja niezbedna po 20.12.11, 20:46
                        To na co czekasz?
                        Serio nie możesz uciekającego dziecka przytrzymać?
              • iuscogens Re: Tak, zeby pani Triss miala swoja niezbedna po 20.12.11, 20:30
                No właśnie od wychowywania jest matka i ojciec a nie pani w okienku, które pewnie musi "ustawowo" być miła dla klientów, nawet dla takich, którzy mają rozwydrzone potomstwo. Nie zwalaj na innych swoich błędów, skoro dziecko robi Ci syf w chałupie a ty się cieszysz, że jest Rybką. Ty masz reagować a nie inni, a jak nie umie się zachować i demoluje przestrzeń publiczną to ją w domu trzymaj, nie każdy musi wychodzić do ludzi.
                Ludzie starają się być mili, bo mają to czego jeszcze nie ma twoje dziecko - wychowanie. I nie będą wnikać czemu twoje dziecko zachowuje się jak dzikus, bo to nie ich sprawa i nie wiedzą czy to wyjątkowa sytuacja czy twoje dziecko zachowuje się tak na co dzień.
                Głupotę to niestety prezentujesz ty, a twoje dziecko to wykorzystuje, pani z okienka prezentuje ogładę, bo nie ma ochoty uzerać się z cudzym dzieckiem i zakłada, że to ty jako matka powinnaś zareagować.

                A jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości dlaczego nikt nie reaguje to przeczytaj sobie swoją pyskówkę z mamąemmy, naprawdę mało kto będzie chciał zwrócić uwagę twojemu dziecku bo zaraz z odsieczą rzuci się nawiedzona i zapatrzona w swoje dziecko mama. Twój bezgraniczny zachwyt dla dziecka widać już w paru postach, to co dopiero jest na żywo. Ja tam naprawdę nie miałabym ochoty tracić czaus na wychowywanie cudzego rozpuszczonego dziecka, tym bardziej, że obok czatuje zakochana mama, która będzie bronić go jak Kmicic Częstochowy.
                • kaasto_2005 Re: Tak, zeby pani Triss miala swoja niezbedna po 20.12.11, 20:33
                  Tak, z mama emmy nie powinnam rozmawiac, masz racje. Co do reszty to twoja interpretacja zalezy od ciebie, swiadczy o tobie, na mnie ma taki wplyw jak...
          • mamaemmy "dziecko " pisze się z małej litery nt 20.12.11, 20:02

            • kaasto_2005 Re: "dziecko " pisze się z małej litery nt 20.12.11, 20:15
              Ale dlaczego pani mamo emmy? Nie masz już żadnych argumentow na swoje tezy bez tezy i z literami mi tu wyjezdzasz wink? Widzisz ja z takich, co zawsze robią tak jak chcą.
              Daj spokój. Skoro nie dotyczy cie problem niegrzecznych dzieci, pojdz sobie stad,zajmij sie swoja Emma. Może Twoje jest przez male d, moje dla mnie zawsze przez D. Nic już tu nie wniesiesz, no chyba,ze dzien gorszy i wyzyc sie na kims musisz. Ze mna Ci sie nie uda.
              Szufladkujesz, generalizujesz, uprawiasz pseudo-myslowe skroty, opiniujesz na podst.swojego widzi mi sie...Nie chce mi sie z toba rozmawiac bo wchodzimy na pyskówke a ja dzisiaj lagodna jak baranek jestem. I pamietaj, to ze masz swoje zdanie i je glosisz i laskawie zabralas glos to jeszcze nie powod aby cie jak swieta krowe traktowac.
              Ty mialas taki problem,ze dziecko ci sie za wczesnie urodzilo. Byl problem? Byl. Moje jest nadaktywne,niegrzeczne itd. Widzisz? Kazdy ma jakis problem. Uproscilam jak ty.
              • mamaemmy Re: "dziecko " pisze się z małej litery nt 20.12.11, 20:22
                Piszę,bo jak już Ty piszesz na ogólnym forum,to nie pisz z blędami,postaraj się.
                Słowo "dziecko" nie jest nazwą własną i tyle.Piszemy małą literą.te zasady każdy poznaje w podstawówce. Ale mniejsza o to.
                Zobacz-atakujesz każdego,kto ma inne zdanie niż Ty.

                • kaasto_2005 Re: "dziecko " pisze się z małej litery nt 20.12.11, 20:31
                  Wez się wyluzuj dziewczyno, błędy to ty robisz. Dziecko pisze się przez małe d, a mama emmy pisze się rozdzielnie i co z tego wink? Nie trać czasu.
                  Jak zacznę Cię atakować na pewno zauważysz. Jak na razie odpieram zupełnie bez sensu ataki nawiedzonej ematki, której sie wydaje,że WIE... A gó... wiesz. Bo to co piszesz, twoje całe tzw.zdanie nt. ewidentnie ukazuje,że nie masz nic do powiedzenia,a z nadmiaru czasu tu siedzisz.
                  Pierniczki zrobione?
                • iuscogens Re: "dziecko " pisze się z małej litery nt 20.12.11, 20:33
                  mamaemmy napisała:

                  > Piszę,bo jak już Ty piszesz na ogólnym forum,to nie pisz z blędami,postaraj się
                  > .
                  > Słowo "dziecko" nie jest nazwą własną i tyle.Piszemy małą literą.te zasady każd
                  > y poznaje w podstawówce. Ale mniejsza o to.

                  też pisałam o tym Dziecku i Aniołku dużą literą, infantylizm i zapatrzenie w dziecko.

                  > Zobacz-atakujesz każdego,kto ma inne zdanie niż Ty.

                  i właśnie dlatego nie zwracają uwagi jej dziecku, takich pieniaczy wyczuwa się na kilometr, zwrócisz uwagę Aniołkowi z diabełkiem w dupeczce to zaraz napadnie na Ciebie tongue_out
                  • mamaemmy Re: "dziecko " pisze się z małej litery nt 20.12.11, 20:38
                    Ano własnie.
                    Ona umie tylko pisać "pieprzysz" i "gó... wiesz",więc w zasadzie wiadomo z kim mamy do czynienia.
                    Na razie ubaw ma moje "kilkoro" znajomych na Facebooku bo musiałam koniecznie zalinkować ten wątek big_grin
                    • kaasto_2005 Re: "dziecko " pisze się z małej litery nt 20.12.11, 20:42
                      Ale przecież Ty tam dzielnie bierzesz udział! Uwazaj żeby któryś ze znajomych nagle po drugiej stronie nie stanal
                    • kaasto_2005 Re: "dziecko " pisze się z małej litery nt 20.12.11, 20:47
                      G...ci obce, p....tez ojej. A Twoja reakcja z linkiem na fb to dopiero swiadczy o tobie swietnie, prawda big_grin? Ja mam dziecko niegrzeczne,a ty nadmiar czasu, g...do powiedzenia i jeszcze pretensje,ze ktos reaguje na glupote. No nie da sie inaczej.
                  • kaasto_2005 Re: "dziecko " pisze się z małej litery nt 20.12.11, 20:41
                    Ale wy fajnie stuknięte jestescie. Całą rozmowę potraficie zbudować na podst. jednego zdania, podczepiając się pod nie jak pod koło ratunkowe. Tylko po co? Zdradzcie sekret. Bo nikt nie uwierzy że w dobre wierze, co to to nie wink
                    • mamaemmy Re: "dziecko " pisze się z małej litery nt 20.12.11, 20:44
                      kaasto_2005 napisała:

                      > Ale wy fajnie stuknięte jestescie.

                      Ale Ty jesteś prostaczką.
                      • kaasto_2005 Re: "dziecko " pisze się z małej litery nt 20.12.11, 20:50
                        Ale do mistrzyni jeszcze mi daleko. Do garów, do pierników mamo emmy, a nie cudzymi sprawami wieczor sobie urozmaicasz. Mnie spraw dotyczy, wiec tu jestem,ale co tu robisz ty?
                        • mamaemmy buhahahahaha :D nt 20.12.11, 20:53

                          • kaasto_2005 Re: buhahahahaha :D nt 20.12.11, 21:10
                            No i zakonczylas, jak zaczelas buhahahahaha big_grin Ale nie ma rozczarowania, bo na nic wiecej nie liczylam od ciebie big_grin big_grin big_grin big_grin big_grin
                            A kiedys, dawniej taka mila i slodko- pierdzaca bylas zawsze big_grin Cos sie zmienilo?
                            • mamaemmy Re: buhahahahaha :D nt 20.12.11, 21:12
                              Ja miła?
                              To oksymoron.
                              • kaasto_2005 Re: buhahahahaha :D nt 20.12.11, 21:17
                                Bywałaś kochanie, onegdaj, bywałaś big_grin
                        • 71tosia Re: "dziecko " pisze się z małej litery nt 20.12.11, 21:06
                          a czy ty bylas z dzieckiem u psychologa, (sorry ale nie przeczytalam czalej tej dyskusji, dluuuuga, wiec moze cos mi umknelo) moze ona ma jakies wczesne symptomy ADHD, bo z tego co piszesz to wlasnie wyglada na taka hiperaktywnosc? Czy ona potrafi sie na skupic, zaintersowac czyms na kilkanascie minut? Zwykle ADHD dotyka chlopcow ale moze....
                          • kaasto_2005 Re: "dziecko " pisze się z małej litery nt 20.12.11, 21:11
                            Gorzej- nie dosc,ze sie skupia na dluzej, to sie wrecz nakreca i zatraca i zawsze do celu. Taka jest. Byla u specj. To nie adhd
    • duch_mariana Zamień się :) 20.12.11, 23:49
      Zamienię jedną dwunastolatkę na dwie sześciolatki. A najlepiej parkę, więc musisz mi dobrać do parki jakiegoś chłopaczka i robimy transakcję wymienną. Dwunastka jest dość kosztowna w utrzymaniu, awanturuje się rzadko, ale efektownie, całe osiedle słyszy co jej nie pasuje. Wybredna przy jedzeniu, podpija browary z lodówki, więc zapasów nie można utrzymywać, kasę wydzielać, bo jak dostanie 100 złotych, to natychmiast zgłosi zapotrzebowanie na 500, jakby dostała te 500, to okaże się, że 1000 to za mało, aż w końcu pensji by zbrakło i nadal nie pokryłoby to nawet 5% dziury budżetowej. Rano nie idzie jej dobudzić do szkoły, więc się spóźnia regularnie, a opieprzona odpowiada, że nie jeździ w MZA żeby musiała być punktualna. Nie hałasuje, chyba że pod prysznicem, wtedy śpiewa. Ostatnio wałkuje repertuar Karpatii, więc nawet da się tego słuchać smile A mi trochę zaczyna brakować czasów, kiedy miała 5- 6 lat i zwiewała z przedszkola, zamieniała z koleżankami pokój w pobojowisko, robiła sąsiadom różne kawały i wyrwała żyrandol z sufitu bawiąc się w Tarzana.
      • gryzelda71 Re: Zamień się :) 21.12.11, 08:42
        Ożeń się z autorką!Oboje będziecie z uwielbieniem patrzeć na dzicz.
    • bella_roza Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 21.12.11, 13:07
      ja mam takiego synka, jest starszy od Twojej córki, trochę się udało go poskromić ale dużo zachowań zostało. u niego nadruchliwość wiąże się m.in. z b. wysoką inteligencją i deficytami SI (np obijanie się o ściany, ludzi). drugi potomek ma spokojniejszy temperament ale razem potrafią dać czadu smile
      • bella_roza Re: Jezu,co za niegrzeczny/żywotny/energiczny dzi 21.12.11, 13:11
        aha, kiedyś się dołowałam opiniami innych że nie umiem go wychować (też jest niszczycielem, ręce wyskakują mu do przodu zanim pomyśli). drugie dziecko utwierdziło mnie w przekonaniu że to jednak nie jest kwestia wychowania, co nie znaczy że należy je odpuścić. po prostu są dzieci które posadzone na kocyku pozostają na nim i są dzieci które intensywnie eksplorują świat. te drugie mają przeważnie dużo wyższy iloraz inteligencji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka