malawii1 26.12.11, 22:36 katowice.gazeta.pl/katowice/1,111953,10871581,Przedszkolak_nie_boi_sie_zimnej_wody__w_dodatku_zna.html co sądzicie o takich przedszkolach? jestescie na tak, czy na nie??? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
dorry Re: hartowanie dzieci? 26.12.11, 23:17 Sądzę, ze aż takie "cuda" nie są konieczne - wystarczyłoby aby dzieciaki wychodziły na świeże powietrze codziennie. Codziennie, to znaczy także wtedy, kiedy jest chłodno, zimno, wietrznie, mroźnie, śnieżnie, mokro i deszczowo. Niestety w Polsce takie przedszkola to ewenement - ja znam tylko trzy: dwa waldorfskie/stainerowskie i jedno zwykłe, publiczne. Odpowiedz Link Zgłoś
broceliande Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 10:14 Pewnie, że tak. Ja jako dziecko wychodziłam na dwór dopiero od 15 stopni, najmniejsze przeziębienie oznaczało pakowanie lekami i to na własną rękę (mama miała niezłą apteczkę), byłam okropnie chorowita. Mój syn jest o wiele silniejszy. Lato spędził nocując na działce w altance, a dwa razy pod gołym niebem, spacerujemy przy każdej pogodzi, chyba, że większy deszcz albo wicher. Do listopada chodził nawet bez czapki (u nas najcieplej w Polsce co prawda) Efekt: żadnego opuszczonego dnia szkoły w pierwszej klasie Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 10:21 Jako zwolenniczka wietrzenia i długich spacerów jestem na tak... Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 10:27 Wiekszosc emam bedzie na tak ale w teorii w praktyce okuta dzieci juz we wrzesniu, wpakuje sterydy, antybiotyki itd. przy katarku, zrobi raban o wyjscia na spacery juz przy temp. nizszej niz 10 st , wiaterku, o deszczu nie wspominajac, bedzie utrzymywac stala temperature w domu na poziomie 26st a dziecko obowiazkowo w rajstopach, dresikach, golfie i kapciach, wywietrzy raz w tygodniu a dziecko w tym czasie ubierze jak na sniezne zaspy. Odpowiedz Link Zgłoś
nowapanna Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 11:07 Ja tam uwazam na swoje dzieci i nie mam zamiaru hartowac w zimnej wodzie. Mieszkam za to w Irlandii,gdzie nie raz wkurzalo mnie podejscie tutejszych nauczycieli(na przedszkole jeszcze sie nie zalapalam,ale wszystko przede mna).Czy zimno,wieje itp- nauczyciele puszczaja dzieci na przerwy kompletnie nie zwracajac uwagi na to,czy dzieciak zalozyl bluze/kurtke, o czapce nie wspominajac.Na poczatku dzieciak wracal mi do domu podziebiony z gilem do pasa,dopoki go nie nauczylam,ze sam ma sobie zalozyc kurtke czy czapke(jak zaczynal nauke mial 5 lat). Nie raz widze irlandzkie dzieciaki prawie ze porozbierane na spacerku z mamusia i czasem ciarki mnie przechodza))Dzieci porozpinane, z golymi stopami, bez czapek.Najczesciej cherlajace, z gilami i czerwonymi policzkami. Nie wiem wiec czy one takie super uodpornione sa. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 11:13 Owszem sa uodpornione moje tez sa, mieszkamy w Anglii i wychowujemy dzieci tutejszym sposobem dziecki temu ich system odpornosciowy dziala swietnie i maja 100% frekwencje w szkole (zarowno 9-latka jak i 4-latek), razdko miewaja infekcje, zreszta to tez jest potrzebne aby cwiczyc uklad odpornosciowy. Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 10:30 A Singapurczycy gdy temperatura SPADA do +28 stopni to w swetrach chodzą. A frekwencja w szkole też 100 %prawie jak chore antybiotyki i do szkoły !!! Gdy nasze dziecko miało prawie 40 stopniową gorączkę pognaliśmy do lekarza który zapytał czy chcemy zwolnienie ze szkoły . Chcieliśmy . Bardzo był zdziwiony gdy poprosiliśmy o więcej niż 1 dzień. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 10:41 azjaodkuchni napisała: > A Singapurczycy gdy temperatura SPADA do +28 stopni to w swetrach chodzą. Nasi znajomi z Ameryki Pld. mieszkajacy w UK w okresie zimowym chodza w kurtkach w domach a kolezanka z Kuby juz we wrzesniu wyglada jakby na Syberie sie wybierala, no ale oni maja nagrany 3 godzinny film kiedy w ub. roku spadl snieg w UK i oni go pierwszy raz zobaczyli A frekwencja w szkole też 100 %prawie jak chore antybiotyki i do szkoły !!! No wlasnie, u nas tez tak jest i chwalimy sobie. Dzieci z goraczka ale taka ktora przeszkadza zupelnie w funckjonowaniu sa odsylane do domu, biegunki, wymioty po trzech razach do domu i 24h po ustapieniu objawowo powrot do szkol i przedszkoli, choroby zakazne typu ospa, ale to tak z tydzien. Gdy nasze dziecko miało prawie 40 stopniową gorączkę pognaliśmy do lekarza który zapyta > ł czy chcemy zwolnienie ze szkoły . Chcieliśmy . Bardzo był zdziwiony gdy popro > siliśmy o więcej niż 1 dzień. Coz, moj syn 4l gdy ostatnio mial infekcje i jeden dzien goraczkowal dosc wysoko, nastepnego mial jeszcze rano ale spadla po paracetamolu sam zdecydowal ze idzie do szkoly prawie glosu nie mial, a nauczycielka sie usmiechnela i powiedziala, ze nie bedzie musial mowic. Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 13:59 Większość moich znajomych z Sin śniegu nie widziała ... poza muzeum science jak komuś się udało odwiedzić zimą Londyn to nie zdjęcia Big Ben- em a z kupką śniegu. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 11:16 Najczesciej cherlajace, z gilami i czerwonymi policzkami. Coz im dalej na zachod od polskiej granicy tym bardziej rozsadne podejscie, w PL kaszlace dzieci oraz z katarem sa nieakcpetowalne spolecznie, a podstawowym zadaniem kazdej matki jest jak najszybsze usuniecie tychze objawow. Odpowiedz Link Zgłoś
nowapanna Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 16:44 No widzisz-a dla mnie kaszlace dziecko z goraczka( czerwone policzki) i gilami pod nosem nie jest okazem zdrowia.Jest albo przeziebione,albo chore. Ja swoje pociechy ubieram tak jak siebie-nie za grubo,nie za cienko.Mlodsze jak na razie(odpukac) zdrowe, starsze bylo kilka razy przeziebione wlasnie po przyjsciu ze szkoly. Czasami jak slysze,jak te dzieciaki cherlaja to dziwie sie,ze rodzice to olewaja i laza z takim maluchem po centrum handlowym.Dla mnie to nie ma nic wspolnego z hartowaniem,ale wlasnie z olewactwem.Rodzic ubrany odpowiednio do pogody a maluch z golymi stopkami w wozku.Zreszta mam niemowlaka w domu to chodzilam z nim teraz czesto na szczepienia i widzialam te "zahartowane" dzieciaki w przychodni Odsylane z kwitkie i lekiem do domu,bo chore i na szczepienie sie nie nadaje-tylko mamusia nie zauwazyla,ze ten kaszel to cos wiecej niz objaw hartowania. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 17:14 nowapanna napisał: > Ja swoje pociechy ubieram tak jak siebie-nie za grubo,nie za cienko. A to blad...wozkowe lezace trzeba ubrac nieco cieplej, a takie latajace to nieco lzej niz siebie . > Odsylane z kwitkie i lekiem do domu,bo chore i na szczepienie sie nie nada > je-tylko mamusia nie zauwazyla,ze ten kaszel to cos wiecej niz objaw hartowania O ile wiem cherlanie, kaszel nie jest przeciwskazaniem do szczepienia...przynajmniej w IE Odpowiedz Link Zgłoś
syla27 Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 12:30 a jeśli ten kaszel jest objawem zapalenia oskrzeli?? Odpowiedz Link Zgłoś
dorry Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 11:43 >Czy z > imno,wieje itp- nauczyciele puszczaja dzieci na przerwy kompletnie nie zwracaja > c uwagi na to,czy dzieciak zalozyl bluze/kurtke, o czapce nie wspominajac. Zamiast marudzić, zacznij to doceniać. Jak ja Ci zazdroszczę. Moje dzieci cały rok kiszą się w śmierdzącej szkole - o wychodzeniu na zewnątrz nie ma mowy. Nawet latem stanowi to wieeeeelki problem. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 15:37 nowapanna napisał: > Czy z > imno,wieje itp- nauczyciele puszczaja dzieci na przerwy kompletnie nie zwracaja > c uwagi na to,czy dzieciak zalozyl bluze/kurtke, o czapce nie wspominajac. Bo dzieci szkolne powinny wiedziec same czy im zimno, cieplo, czy chca czapke, czy trzeba zapiac kurtke i jak to zrobic, generalnie powinny byc w tej kwestii samodzielne ...i tak, tak...mowie o 4-5 latkach Na po > czatku dzieciak wracal mi do domu podziebiony z gilem do pasa,dopoki go nie nau > czylam,ze sam ma sobie zalozyc kurtke czy czapke(jak zaczynal nauke mial 5 lat) Wow...a co robilas wczesniej? Dopeiro 5 latka tego nauczylas? > Nie raz widze irlandzkie dzieciaki prawie ze porozbierane na spacerku z mamusia > i czasem ciarki mnie przechodza))Dzieci porozpinane, z golymi stopami, bez c > zapek.Najczesciej cherlajace, z gilami i czerwonymi policzkami. > Nie wiem wiec czy one takie super uodpornione sa. No nie wiem czy zdrowe, czy chore te irlandzkie...za to wiem ze kilka mamusi polskich (tych kutajacych i troskliwych a jakze) dostalo juz listy ostrzegajace od dyrekcji za kiepska frekwencje dzieciakow w szkole. Dopiero 4 mies szkoly a juz dzieciaki 13-15 dni nieobecnosci...jeszcze kilka dni zostalo i troskliwe mamusie dostana kuratora... Odpowiedz Link Zgłoś
nowapanna Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 16:48 hanalui napisała: > nowapanna napisał: > > Czy z > > imno,wieje itp- nauczyciele puszczaja dzieci na przerwy kompletnie nie zw > racaja > > c uwagi na to,czy dzieciak zalozyl bluze/kurtke, o czapce nie wspominajac > . > > Bo dzieci szkolne powinny wiedziec same czy im zimno, cieplo, czy chca czapke, > czy trzeba zapiac kurtke i jak to zrobic, generalnie powinny byc w tej kwestii > samodzielne ...i tak, tak...mowie o 4-5 latkach ______________ Tak... 5 latek wie,jaka jest pogoda za murami szkoly wychodzi na dwor jak pani kaze i nie oglada sie za kurtka i czapka jak mu nikt nie przypomni. > Na po > > czatku dzieciak wracal mi do domu podziebiony z gilem do pasa,dopoki go n > ie nau > > czylam,ze sam ma sobie zalozyc kurtke czy czapke(jak zaczynal nauke mial > 5 lat) > > Wow...a co robilas wczesniej? Dopeiro 5 latka tego nauczylas? ___________ Juz ci ktos mowil,ze jestes niepotrzebnie zlosliwa? Czy moze masz nieustajace PMS? > > Nie raz widze irlandzkie dzieciaki prawie ze porozbierane na spacerku z m > amusia > > i czasem ciarki mnie przechodza))Dzieci porozpinane, z golymi stopami, > bez c > > zapek.Najczesciej cherlajace, z gilami i czerwonymi policzkami. > > Nie wiem wiec czy one takie super uodpornione sa. > > No nie wiem czy zdrowe, czy chore te irlandzkie...za to wiem ze kilka mamusi po > lskich (tych kutajacych i troskliwych a jakze) dostalo juz listy ostrzegajace o > d dyrekcji za kiepska frekwencje dzieciakow w szkole. Dopiero 4 mies szkoly a j > uz dzieciaki 13-15 dni nieobecnosci...jeszcze kilka dni zostalo i troskliwe mam > usie dostana kuratora... ___ Tak..bo hanalui siedzi w gabinecie irlandzkiego dyrektora i wypisuje te wezwania do polskich mamusiek)))) Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 17:08 nowapanna napisał: > Tak... 5 latek wie,jaka jest pogoda za murami szkoly wychodzi na dwor jak pan > i kaze i nie oglada sie za kurtka i czapka jak mu nikt nie przypomni. Pacz pani...a moj 4.5 latek jak poszedl do szkoly to sobie radzil...o garderobie nie zapominal > Juz ci ktos mowil,ze jestes niepotrzebnie zlosliwa? > Czy moze masz nieustajace PMS? Coz...prawda w oczy kole...ciezko spojrzec krytycznie na swoja nieudolnosc i najlepiej zwalic ze pani w szkole nie dopilnowala albo jakas forumka zloscilw, nie ? > Tak..bo hanalui siedzi w gabinecie irlandzkiego dyrektora i wypisuje te wezwani > a do polskich mamusiek)))) O nie musze siedziec w niczyim gabinecie, ilosc mozliwych dni do opuszczenia nie jest zadna tajemnica, taka sama jest dla kazdej szkoly i zapisana w regulaminie oraz podawana na pierwszym zebraniu... Mamusie same sie "chwala" pod szkola jak to sa przesladowane ze wzgledu na to bardziej od innych matek sie troszcza i takie kwiatki za to dostaja, i ze co sobie dyrekcja wyobraza, ze jak smie je na dywanik wzywac, ze to jeszcze male dzieci, ze maja prawo chorowac i nie chodzic do szkoly Czyzbys tez juz takie pisemko dostala? Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 17:16 nowapanna napisał: > ___ > Tak..bo hanalui siedzi w gabinecie irlandzkiego dyrektora i wypisuje te wezwani > a do polskich mamusiek)))) Hanalui moze nie siedzi i nie wypisuje, ale ja owszem, wypisalam ich sporo takze ostatnio i 90% polskich rodzicow takie listy dostalo. Tak sie sklada, ze pracuje w szkole podstawowej w Anglii i nie jest wcale tak, ze nauczyciele i asystenci nie zwracaja kompletnie uwagi na to jak dzieci sa ubrane wychodzac na zewnatrz, ale to akurat typowa opinia matek Polek jak najbardziej zwracaja uwage i informuja dzieci, ze nalezy zalozyc kurtki, szale, rekawiczki i czapki a jesli przymrozi a dzieci czapek nie maja to w naszej szkole sa zapasowe, ktore wkladaja, podobnie jak czapki gdy jest ostre slonce latem. To, ze dzieci biegajac zdejmuja kurtki i czapki jest normalne, bo jest im cieplo, sama tak robie gdy sie rozgrzeje jadac rowerem, biegajac czy nawet idac szybko po to aby sie ochlodzic, uwolnic cieplo polskie mamy natomiast nie pozwola nawet rozpiac dziecku kurtki czy zdjac szala o czapce mowy nie ma i to jest jeszcze gorsze, bo jak wiadomo, lekkie wyziebienie jest mniej grozne niz przegrzanie, zreszra przecietne polskie dziecko slyszy ''nie biegaj bo sie spocisz'' Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 18:02 he he U nas w tym roku nauczycielka młodych poległa na ponad dwa tygodnie w domu z antybiotykiem. I teraz, co? Od dzieciaków wymagać aby zdrowe chodziły? Czy może miała babka tez z kaszlem przyjść do szkoły. W końcu przykład idzie z góry, prawda? I nie mówię, z katarem sama pcham dzieciaki teraz do placówek ale jednak są granice. Wychowanie wyspiarskie to jednak wychowanie TAM, a nie TU. Inne geny, inny klimat, inna dieta. Wbrew pozorom TO ma znaczenie. U NAS nauczycielka jak widzi, ze dziecko chore dzwoni do rodzica aby odebrać dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 18:24 kropkacom napisała: Wychowanie wyspiarskie to jednak wychowanie TAM, a nie TU. Inne geny, inny klimat, inna dieta. Wbrew pozorom TO ma znaczenie. Dziwne, bo to nie tylko w Uk czy Irlandii tak jest, podobnie podejscie w innych krajach takze w USA i nie geny czy klimat a rozsadek, podstawowa wiedza, sensowne szczepienia, sensowne postepowanie w przypadku infekcji. U NAS nauczyc ielka jak widzi, ze dziecko chore dzwoni do rodzica aby odebrać dziecko. To tak jak w Anglii, tylko zalezy co sie przez ''chore'' rozumie. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 18:40 > Dziwne, bo to nie tylko w Uk czy Irlandii tak jest, podobnie podejscie w innych > krajach takze w USA W odróżnieniu od koleżanki wyżej, mnie samą to ciekawi. Tego co piszecie nie biorę osobiście. I znam te opowieści o zakaszlanych dzieciach chodzących w kolanówkach do szkoły od mojej mamy. Klimat w Irlandii jest inny niż klimat w Polsce, czy nawet na Morawach. Chociażby temperatury: w Dublinie jest w nocy tyle stopni i ile u nas w porywach w dzień. No i jednak dziecko z kaszlem (w odróżnieniu od alergicznego kataru) nie jest zdrowe. Ciekawy temat. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 18:56 kropkacom napisała: I znam te opowieści o zakaszlanych dzieciach chodzących w kolanówkach do szkoły od mojej mamy. Klimat w Irlandii jest inny niż klimat w Polsce, czy nawet na Morawach. Chociażby temperatury: w Dublinie jest w nocy tyle stopni i ile u nas w porywach w dzień. No i jednak dziecko z kaszlem (w odróżnieniu od alergicznego kataru) nie jest zdrowe. Ciekawy temat. No ja z Anglii, od dwoch tygodni u nas faktycznie cieplo, ale kiedy w PL mamom swiecilo slonce i bylo ok. 8-10 st. u nas byly przymrozki (tak, tak, nawet do -2, 3 w nocy) wiec z tym klimatem bym nie przesadzala. Z obserwacji polskich matek zyjacych w Anglii: nie ma znaczenia jaka jest temperatura odczuwalna, we wrzesniu, najpozniej w pazdzierniku wkladaja swym pociechom zimowe, ocieplane kurtki, czapy (tu najczesciej import z PL) szale, rekawiczki i kozaki (nie ma mowy o kaloszach) i to jest stroj na cala zime bez wzgledu na temperature Tutejsze dzieci chodza ubrane w miare lekko, niektore ( w tym moja corka) w tych slynnych kolanowkach do spodniczki takze zima, ale ogolnie nie sa przegrzewane. Odpowiedz Link Zgłoś
duzeq Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 18:50 > Dziwne, bo to nie tylko w Uk czy Irlandii tak jest, podobnie podejscie w innych > krajach takze w USA i nie geny czy klimat a rozsadek, podstawowa wiedza, senso > wne szczepienia, sensowne postepowanie w przypadku infekcji. Tak, tak, klimat oczywiscie nie ma nic do tego. Wyspy maja inny klimat, Holendrzy tez maja lajtowe zimy, a USA to jest za duze i szerokie, zeby do jednego worka wsadzic. Jak wylaczysz czesc protestancka Europy, w ktorej panuje zimniejszy chow, to ile tych "innych krajow" ci zostanie...? PS.W Niemczech przedszkoli stosujacych podana metode jest 54, co na 80 milionowe panstwo to akuratnie pikus. PS2. Ja jestem za hartowaniem - niekoniecznie za brodzeniem w lodowatej w wodzie, ale za takim normalnym hartowaniem. NIemniej to wieczne podniecanie sie podkolanowkami w zimie wywoluje u mnie specyficzny usmiech. Odpowiedz Link Zgłoś
nowapanna Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 18:19 "nie biegaj bo sie spocisz" dobre Moze lepsze bedzie: "nie kop pana , bo sie spocisz"? (przynajmniej przyklad z polskiej kinematografii). Wierze Ci oczywiscie na slowo,ze pracujesz w angielskiej szkole i ze 90% wezwan wypisalas polskim rodzicom. Prosze Cie wiec,zebys rowniez uwierzyla mi na slowo,ze z opowiadan mojego syna jak jest przerwa to nauczycielka po prostu wygania ich za drzwi-kto sie uprze,ten sie ubierze,reszta nie zdazy i z reguly ma to gdzies. Zreszta sama rok temu w zime (teraz jest w miare lagodna),kiedy jak na Irlandie bylo na prawde zimno odbieralam syna ze szkoly,to pani z zegarkiem w reku wypuszczala dzieciaki na zewnatrz.Wybila godz.14.45, rodzice sa? to wychodz- wiekszosc dzieci wychodzila trzymajac kurtki,czapki i szaliki w reku.I wyobraz sobie,ze nawet irlandzkie mamy fukaly na to(zreszta Polek jak na lekarstwo w tej szkole). I prosze Cie rowniez,zebys mi uwierzyla,ze mam kolezanke, ktora zaczela prace jako pomoc w przedszkolu.Powiedziala,ze Irlandki calkowicie olewaja to,jak dziecko wychodzi na dwor.Jest przerwa-wypuszczaja-a dzieciaki nie ubrane,nie przygotowane.Mowila mi,ze wstydzila sie jednego dnia jak miala "wydawac" dzieci rodzicom,bo niektore maluchy byly mokre( malowaly) od wody,nastepnie wypuszczone bez dodatkowego okrycia na dwor-jak myslisz,w jakim byly stanie? No i pytanie zasadnicze: czy sama chodzisz boso od wrzesnia do stycznia? (bo tak czesto widzuje dzieciaki w wozkach).Jesli tak,to nie mam wiecej pytan Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 18:31 nowapanna napisał: > Wierze Ci oczywiscie na slowo,ze pracujesz w angielskiej szkole i ze 90% wezw > an wypisalas polskim rodzicom. To przeczytaj moj post jeszcze raz, bo ja napisalam, ze 90% polskich rodzicow otrzymalo listy ostrzegajace o niskiej frekwencji a nie 90% wszystkich listow poszlo do polskich rodzicow I jak tu wierzyc w te dzieci biegajace na przerwach polnago, lezace sine i chore w wozkach, no jak? Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 18:32 Iiii tam. Chyba jestes z tych kutajacych Dzieciaki owszem chodza i biegaja ubrane znacznie lzej, dziecko zapiete pod szyje w puchowce i z buzia w szaliku jest na sto procent "importowane" (a w kazdym razie jego rodzic). Za to w pracy praktycznie nie wystepuje zjawisko brania wolnego na chore dziecko, choc dzieci mamy w firmie mnostwo. Odpowiedz Link Zgłoś
duzeq Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 18:40 A ile mozna miec wolnego w ramach tzw. opieki nad chorym dzieckiem w Irlandii? Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 19:30 duzeq napisała: > A ile mozna miec wolnego w ramach tzw. opieki nad chorym dzieckiem w Irlandii? Panstwo nie przewiduje czegos takiego jak opieka nad chorym dzieckiem. Jest opieka nad chorym czlonkiem rodziny (maz, zona, dzieci, rodzenstwo)- 3 dni w ciagu 12 mies lub 5 dni w ciagu 36 mies (platne) lub parental leave 14 tyg na dziecko ponizej 8 roku (bezplatne). Reszta jest kwestia dogadania sie z pracodawca, od niego zalezyc czy bedzie to platne czy nie, czy trzeba na to wziac swoj wlasny urlop czy nie. Dzieci nie sa problemem pracodawcy tylko rodzicow Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 20:29 duzeq napisała: > A ile mozna miec wolnego w ramach tzw. opieki nad chorym dzieckiem w Irlandii? Formalnie nie ma czegos takiego (jest jakas opieka nad chorym czlonkiem rodziny, ale to dosc wyjatkowe), w praktyce wykorzystuje sie na to tzw. "sick days", urlop, albo pracuje z domu. Z tym ze wlasnie wypadki wykorzystywania tego na chorobe dzieci sa mi praktycznie nieznane, natomiast pojawiaja sie masowo w wypadku anomalii pogodowych, na przyklad slynne zeszloroczne sniegi, kiedy niektore szkoly i przedszkola sie zamknely i rodzicow wywialo z pracy A te nieubrane dzieci widziane na ulicy czy po drodze do szkoly - spotykam ich mnostwo - naprawde specjalnie nie wygladaja na chore i nie smarkaja. Rumiane policzki owszem maja, od latania po swiezym powietrzu. Kompletnie inny wychow, kompletnie inne skutki. Potem widuje sie te dzieci juz w wieku lat 18-20 jak w grudniu popylaja ledwo ubrane i nie zwracaja na to najmniejszej uwagi. Fakt, ze temperatura rzadko ponizej zera, ale cieplo to nie jest. Odpowiedz Link Zgłoś
duzeq Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 21:56 Z tym ze wlasnie wypadki wykorzystywania tego na cho > robe dzieci sa mi praktycznie nieznane, natomiast pojawiaja sie masowo w wypadk > u anomalii pogodowych, na przyklad slynne zeszloroczne sniegi, kiedy niektore s > zkoly i przedszkola sie zamknely i rodzicow wywialo z pracy Tja - Force majeure leave . I z tego co czytalam, jest jak piszesz - wykorzystuje sie wlasny zasilek chorobowy, skoro panstwo innego nie przewiduje. Z drugiej strony, to dosyc prosto by bylo rozwiazac to wszystko - skoro panstwo irlandzkie nie przewiduje dlugiego zasilku opienkunczego na czlonkow rodziny ( w Polsce tez dotyczy on wszystkich czlonkow rodziny, o czym przedmowczyni nie wiedziala), to wprowadzenie tego w Polsce poskutkowaloby takimi samymi zmianami. Jak sie nie da, to sie nie da. Ale skoro da sie, to dlaczego nie posiedziec w domu z katarkiem? Zaloze sie tez, ze gdyby nagle w Irlandii wprowadzono, dajmy na to, 50 dni zasilku na chorego czlonka rodziny, to rodzicow wywialoby z pracy w tempie przyspieszonym. Co do nieubranych dzieci - mnie nie o to chodzi, ze to sciema, bo sadzac po tym, co sama widze za oknem, tak jest. Mnie bawi tylko ta ekscytacja w licytowaniu sie kto nosi krotsze podkolanowki w zimie i stawianie wszystkiego zerojedynkowo czyli Polska (0) -Zachod (1). A Polska, jesli chodzi o czapkowanie i kutanie jest akurat posrodku. Bo w Europie, oprocz UK i Polski, istnieje jeszcze np. Hiszpania i Portugalia . Nie mowiac o tym, ze temperatury odczuwalne na wyspach sa jednak wyzsze niz w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 22:32 > Tja - Force majeure leave . I z tego co czytalam, jest jak piszesz - wykorzy > stuje sie wlasny zasilek chorobowy, skoro panstwo innego nie przewiduje. Z drug > iej strony, to dosyc prosto by bylo rozwiazac to wszystko - skoro panstwo irlan > dzkie nie przewiduje dlugiego zasilku opienkunczego na czlonkow rodziny ( w Pol > sce tez dotyczy on wszystkich czlonkow rodziny, o czym przedmowczyni nie wiedzi > ala), to wprowadzenie tego w Polsce poskutkowaloby takimi samymi zmianami. Jak > sie nie da, to sie nie da. Ale skoro da sie, to dlaczego nie posiedziec w domu > z katarkiem? Zaloze sie tez, ze gdyby nagle w Irlandii wprowadzono, dajmy na to > , 50 dni zasilku na chorego czlonka rodziny, to rodzicow wywialoby z pracy w te > mpie przyspieszonym. To nie do konca tak, bo z kolei zwykle "sick days" sa dosc mocno naduzywane, np. przez osobnikow skacowanych albo inaczej zmeczonych zyciem Tylko po prostu najwyrazniej nie na dzieci. Moja ekspozycja na rodziny z dziecmi jest tu duza wieksza niz byla w kraju, a poziom napotykanych sytuacji chorujacych dzieci tudziez roznych opowiesci o katarkach i grypkach jest znacznie nizszy. W pracy - bo wsrod znajomych polskich kutanie i chorowanie jest na poziomie polskim. > Co do nieubranych dzieci - mnie nie o to chodzi, ze to sciema, bo sadzac po tym > , co sama widze za oknem, tak jest. Mnie bawi tylko ta ekscytacja w licytowaniu > sie kto nosi krotsze podkolanowki w zimie i stawianie wszystkiego zerojedynkow > o czyli Polska (0) -Zachod (1). A Polska, jesli chodzi o czapkowanie i kutanie > jest akurat posrodku. Bo w Europie, oprocz UK i Polski, istnieje jeszcze np. > Hiszpania i Portugalia . > Nie mowiac o tym, ze temperatury odczuwalne na wyspach sa jednak wyzsze niz w P > olsce. Ano ano. Na sniezyce w podkolankach nie da rady Ale moim zdaniem to jednak kwestia kulturowa, bo nawet na lagodniejszych wyspach polskie mamy kutaja na potege i dzieci tez na potege choruja, moje obserwacje pokrywaja sie tu z obserwacjami najmy. Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 22:42 > nawet na lagodniejszych wyspach polskie mamy kutaja na pot > ege i dzieci tez na potege choruja, moje obserwacje pokrywaja sie tu z obserwac > jami najmy. Jak każdy naród mamy swoje przyzwyczajenia. No i jednak inne geny Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 23:02 kropkacom napisała: > > Jak każdy naród mamy swoje przyzwyczajenia. No i jednak inne geny No jakos nie do konca, bo moje dzieci nie kutane i wychowywane po tutejszemu zdrowe i silne Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 09:20 Wiesz, to są tylko (lub aż) twoje dzieci. Hartowanie nie polega na wrzucaniu rozgrzanego dziecka do zimnej wody Nie wszyscy szybko przejmują miejscowy styl. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 10:11 kropkacom napisała: > Wiesz, to są tylko (lub aż) twoje dzieci. Hartowanie nie polega na wrzucaniu ro > zgrzanego dziecka do zimnej wody Nie wszyscy szybko przejmują miejscowy styl > . Nie wiem o czym piszesz, bo nie slyszalam aby ktos tak robil A tutejszy styl wychowywania dzieci jest jak najbardziej ok. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 23:19 kropkacom napisała: > Jak każdy naród mamy swoje przyzwyczajenia. No i jednak inne geny Guzik prawda...Moje dziecie geny ma jak najbardziej polskie, tylko nie kutane i nie choruje, Tutejsze zimy stulecia z zeszlego roku i poprzedniego przesmigal w kapturze jeno i gumiakach pomimo sniegow po kolana Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 09:25 Ja już nie wiem jak z wami babki rozmawiać Jedne dzieci chorują, a inne nie. Nawet te przegrzewane w Polsce Wiadomo też, ze przyzwyczajenia to druga skóra. Teraz na przykład babki nadal ścigają się w kupowaniu ciepłych mega butów mimo iż zimy lekkie. Czemu tak was dziwi, ze emigranci po przekroczeniu granicy UK nagle nie stają się bardziej angielscy niż sami Anglicy? Dzieci, które przyjadą w inny klimat tez mają prawo chorować. Boże, ja odchorowuje nawet zmianę wody Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 10:22 kropkacom napisała: Infekcje od czasu do czasu to akurat wiecej pozytku niz szkody przynosza, cwiczenie ukladu odpornosciowego, pod warunkiem, ze nie traktuje sie ich po polsku > Wiadomo też, ze przyzwyczajenia to druga skóra. Teraz na przykład babki nadal ś > cigają się w kupowaniu ciepłych mega butów mimo iż zimy lekkie. Czemu tak was d > ziwi, ze emigranci po przekroczeniu granicy UK nagle nie stają się bardziej ang > ielscy niż sami Anglicy? Dzieci, które przyjadą w inny klimat tez mają prawo ch > orować. Boże, ja odchorowuje nawet zmianę wody Kropcacom ty powaznie? Wlasnie o to chodzi, ze przyzwyczajenie polskich mam do kutania dzieci nawet jesli temperatury sa dodatnie a odczuwalne raczej przyzwoite wyrzadzaja tym dzieciom szkode. Po co odziewac dzieci w grube kurtki, czapy, szale i buty skoro nie ma nawet mrozu? Z przyzwyczajenia? Tu nie chodzi o stanie sie bardziej angielskim niz Anglicy (swoja droga haslo wytrych, ale nie pasuje) a o zdrowy rozsadek, ktory polega na ubraniu dzieci nie wg przyzwyczajen czyli skoro grudzien czy styczen to kutamy tylko sprawdzenie jaka jest temperatura odczuwalna i wg tego decydujemy co ubieramy biorac tez pod uwage co bedziemy robic. Tak, dzieci maja prawo chorowac, ale maja tez prawo do tego aby ich nie przegrzewac z powodu przyzwyczajen i narodowsci Odpowiedz Link Zgłoś
nowapanna Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 11:04 Wy ciagle o tym "kutaniu" (co to znaczy?) A ja tutaj pisze o swoich doswiadczeniach (ubieranie swoich dzieci)i obserwacjach(jak inni rodzice ubieraja). Jak pisalam wyzej-ubieram swoje dzieci tak jak osoby dorosle-nie za cieplo,nie za zimno.Nie chce,zeby marzly, nie chce tez zeby bylo im za goroco.Klimat tu jest tak porypa..y ,ze najczesciej ubieram na cebule i jak po 30 min spaceru zrobi sie cieplej to sciagam wierzchnia warstwe Jak po 20 min nagle sie zachmurzy ,zawieje i zrobi ziiimno,to okrywam malucha dodatkowym kocem.Tak to u mnie dziala i uwazam,ze to dobre podejscie A z moich obserwacji wynika,ze czesto (bo nie powiem,ze zawsze i wszystkie irlandzkie dzieci) te dzieci marzna.Sa ubierane -cieniej- niz rodzice-moje pytanie-dlaczego? To ma byc to hartowanie? ze dzieciak marznie,a rodzic idzie "okutany"?Wczoraj jechalam autobusem -moj niemowlak w "misiowym" kombinezonie (nawet nie kurtkowym,bo cieplej tu ostatnio sie zrobilo).W autobusie niczym nie przykryty,czapke mu zdjelam,kombinezon porozpinalam-dokladnie tak jak siebie go potraktowalam. Wsiadla babka ubrana w cienka kurtke a w wozku miala gdzies ok.roczne dziecko w samej bluzie-spodnie takie,ze lydki wystaja,same skarpety.Dzieciak mial sine plamy na rekach,kulil sie w wozku i nie wygladal na szczesliwego.I wlasnie o to mi chodzi- wiekszosc dzieciakow irlandzkich jest moim zdaniem nieodpowiednio ubierana-widac,ze dzieciak marznie. I skoro to takie dobre hartowanie i procentuje na przyszlosc-to dlaczego rodzice chodza normalnie ubrani?(odpowiednio do pogody).Porozbierane chodza malolaty-tak jak i w Polsce, brzuch na wierzchu, dekolt ,krotka spodnica-ale tu nie chodzi o to,ze sie zahartowali w malenkosci,tylko o styl byciachec zwrocenia na siebie uwagi itp. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 11:22 To trzeba bylo podejsc do matki tego biednego zsinialego, skulonego i nieszczesliwego dziecka i powiedziec jej, zeby go ubrala. Rozumiem, ze tak wlasnie zareagowalas? Odpowiedz Link Zgłoś
nowapanna Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 11:35 Alez oczywiscie najmo,ze tak zareagowalam ps.rozumiem tez,ze Ty podchodzisz do kazdej matki polskiego dziecka i udzielasz porad odnosnie hartowania i ubierania letnich ciuchow zima? Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 11:58 nowapanna napisał: > Alez oczywiscie najmo,ze tak zareagowalam Ufff, juz sie balam, ze nic nie zrobilas. Ciesze sie bardzo, ze zacznies uswiadamiac ilandzkie matki > ps.rozumiem tez,ze Ty podchodzisz do kazdej matki polskiego dziecka i udzielasz > porad odnosnie hartowania i ubierania letnich ciuchow zima? Tak, jak najbardziej, moze nie koniecznie letnich ciuchow zima (eh ta twoja sklonnosc do przesady) ale mowie im jak powinny prawidlowo ubrac dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
nowapanna Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 12:22 O rety...mowisz polskim matkom jak powinny ubierac dzieci?)) Gratuluje-Tobie odwagi,a matkom polskim szczescia,ze spotkaly Cie na swojej drodze. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 12:53 nowapanna napisał: > O rety...mowisz polskim matkom jak powinny ubierac dzieci?)) > Gratuluje-Tobie odwagi,a matkom polskim szczescia,ze spotkaly Cie na swojej dro > dze. A co cie tak dziwi? Moge to samo pytanie zadac tobie, ty za to mowisz irlandzkim matkom jak maja ubierac swoje dzieci Odpowiedz Link Zgłoś
nowapanna Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 15:06 najma78 napisała: > nowapanna napisał: > > > O rety...mowisz polskim matkom jak powinny ubierac dzieci?)) > > Gratuluje-Tobie odwagi,a matkom polskim szczescia,ze spotkaly Cie na swoj > ej dro > > dze. > > > A co cie tak dziwi? Moge to samo pytanie zadac tobie, ty za to mowisz irlandzki > m matkom jak maja ubierac swoje dzieci ______ Ja to pisalam z IRONIA-nie wiem jak ty?-ale wygladalo,ze powaznie mowisz o tych poradach. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 18:50 nowapanna napisał: > Klimat tu je > st tak porypa..y ,ze najczesciej ubieram na cebule i jak po 30 min spaceru zrob > i sie cieplej to sciagam wierzchnia warstwe No wlasnie...a potem sie dziwuja takie matki jak ty, ze dzieci choruja. Pierwsze dziecie sie upoci jak mysz pod okutaniem, to mamunia sciaga dzieciakowi wierzchnia warstwe...i nie ma jak na to zgrzanie powianie wiaterkiem > A z moich obserwacji wynika,ze czesto (bo nie powiem,ze zawsze i wszystkie irla > ndzkie dzieci) te dzieci marzna.Sa ubierane -cieniej- niz rodzice-moje pytanie- > dlaczego? Bo zwykle dzieci wecej sie ruszaja niz ich rodzice? ? > ?Wczoraj jechalam autobusem -moj niemowlak w "misiowym" kombinezonie (nawet nie > kurtkowym,bo cieplej tu ostatnio sie zrobilo).W autobusie niczym nie przykryty > ,czapke mu zdjelam,kombinezon porozpinalam-dokladnie tak jak siebie go potrakto > walam. Wczoraj bylo 10-12 stopni, a w poludnie walilo sloncem (przynajmniej u nie) a ty dzieciaka w misiowego kombinezona wsadzilas i czape? ? No i w autobusie nie przykryty? ? A od czego trza dziecie w autobusie przykrywac? Przecie zwykle w takim autobusie temperatura sporo wyzsza niz na zewnatrz > Wsiadla babka ubrana w cienka kurtke a w wozku miala gdzies ok.roczne dziecko w > samej bluzie-spodnie takie,ze lydki wystaja,same skarpety.Dzieciak mial sine p > lamy na rekach,kulil sie w wozku i nie wygladal na szczesliwego.I wlasnie o to > mi chodzi- wiekszosc dzieciakow irlandzkich jest moim zdaniem nieodpowiednio ub > ierana-widac,ze dzieciak marznie. Bo wczoraj byla wlasciwa pogoda na wlasnie takie ubranie (bosz...10-12 stopni) a nie misiowy kombinezon. A dziecko moze sobie miec sine raczki, nozki, ba...nawet trupio zmine konczyny bo krazenie u malych dzieci jest inne. To czy dziecku zimno czy cieplo sie nie sprawdza na raczkach czy nozkach tylko na karku i z pewnoscia ten maluch mial kark cieply. A nieszczesliwe dziecie moze bylo bo glodne, space, zmeczone lub z tysiaca innych powodow, jako ostatnie podejrzewalabym ze zmarzniete Odpowiedz Link Zgłoś
duzeq hartowanie dzieci - cherry 28.12.11, 11:36 > To nie do konca tak, bo z kolei zwykle "sick days" sa dosc mocno naduzywane, np > . przez osobnikow skacowanych albo inaczej zmeczonych zyciem Alez to troche tak jest w takim razie . Tam gdzie da sie wykorzystac zasilek, tam sie go wykorzystuje, tylko, jak widac, kac jest powazniejsza choroba niz katar dziecka . Czytalam, ze ilosc dni przypadajacych na sick leave mozna sobie wynegocjowac w kontrakcie i ze moze to byc np. miesiac na rok. Jezeli to prawda, to to jest calkiem fajniutkie rozwiazanie. (...) Moja ekspozycja na rodziny z dziecmi jest tu duza > wieksza niz byla w kraju, a poziom napotykanych sytuacji chorujacych dzieci tud > ziez roznych opowiesci o katarkach i grypkach jest znacznie nizszy. W pracy - b > o wsrod znajomych polskich kutanie i chorowanie jest na poziomie polskim. Ale to calkiem logiczne. Skoro zakatarzone dziecko nie uprawnia do pojscia do lekarza i do zostania w domu, to nie ma o czym opowiadac. Dziecko jest w zlobku/przedszkolu/szkole i koniec. Opowiesci o kacach i zmeczeniu zyciowym nie ma za to...? . > Ano ano. Na sniezyce w podkolankach nie da rady Nie bylabym taka pewna. Pod spodem masz kolejne licytacje - czyjes tam dziecko przechodzilo zime stulecia w bluzie z kapturem i gumiakach. Z czego wnioskowac mozna, ze albo macie "powalajace" zimy, a sniezyca oznacza 10-minutowy opad sniegu, zalegajacego pozniej na pol centymetra, albo niektorym wodze fantazji troche sie poluzowaly .... . Ale moim zdaniem to jednak k > westia kulturowa, bo nawet na lagodniejszych wyspach polskie mamy kutaja na pot > ege i dzieci tez na potege choruja (..). To znaczy:niektore matki kutaja, a niektore, jak widac, wysylaja dzieci w podkolanowkach do szkoly. Tylko te pierwsze sa widoczne, a drugie zlewaja sie z tlem. A tak swoja droga - jedziesz na rowerze i widzisz okutane dziecko. Skad wiesz, ze jest to Polak? Moze to Slowak, Czech, Wegier, Niemiec, Hiszpan, Wloch...? Co do chorowania na potege - Irlandczycy kataru i kaszlu nie uwazaja za chorobe, niektore polskie matki tak. Czyli dzieci moga byc przeziebione w rownym stopniu i w rownym stopniu moga "chorowac" - tutaj roznica polega tylko na podejsciu rodzicow --> Irlandka przyjdzie do pracy, westchnie, powie cos o bolacej glowie po wczorajszym, zakatarzone dziecko jest w zlobku wiec nawet jej do bolacej glowy nie przyjdzie pomyslec o nim. Polka przyjdzie do pracy, westchnie i powie o zakatarzonym dziecku, co znowu jest "chore". Oczywiscie, ze to kwestia kulturowa. Dlatego bawia mnie licytacje tych, ktore za wszelka cene chca podkreslic, ze nie maja nic wspolnego z "polactwem", z tym ze to rozbawienie przechodzi w irytacje przy wiecznych probach stawiania Polski w niekorzystnym swietle. Zeby to jeszcze mialo jakies logiczne podstawy i ograniczalo sie do porownywania swojego obecnego podworka do ex-podworka (tak, w IE chow jest zimniejszy niz w Polsce), to byloby ok. Ale tutaj bierze sie rozmach na caly zachod (+ USA) vs PL, z czego wynika jedna bzdura za druga. Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: hartowanie dzieci - cherry 28.12.11, 15:45 Mow co chcesz, ja tam roznice kulturowa widze ogromna, ot tak z zwyklym zyciu. Drugim takim bardzo rozniacym sie obszarem jest podejscie do samodiagnozy/samoleczenia, to odrebna historia, choc byc moze zazebiona Odpowiedz Link Zgłoś
cherry.coke Re: hartowanie dzieci - cherry 28.12.11, 15:52 PS. Sick days mozna brac wlasciwie na cokolwiek, nie jest to specjalnie sprawdzane dopoki nie siega owych 3 dni. U mnie w kazdym razie. To z rozmow miedzy pracownikami wiadomo, czy powodem byla choroba, kac czy dziecko. A rozpoznawanie postaw wobec kutania to naprawde zaden problem, jesli ma sie zroznicowane narodowo grono znajomych i zdolnosci obserwacyjne Uwierz lub nie, ale pochodzenie etniczne dziecka (w wiekszosci wypadkow) mozna rozpoznac na oko bez wiekszych problemow. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: hartowanie dzieci - cherry 28.12.11, 19:23 cherry.coke napisała: Uwierz lub nie, ale pochodzenie > etniczne dziecka (w wiekszosci wypadkow) mozna rozpoznac na oko bez wiekszych p > roblemow. Dokladnie...dziecie ubrane w misiowy kombinezon i czape przy 10-12 stopniach oraz przykryte kocem musi byc polskie Odpowiedz Link Zgłoś
aneta-skarpeta Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 11:49 ale przeciez te wyletnione dzieci tak samo chorują, tyle tylko ze chodza do szkoly chore i chodzą lekko ubrane bo jak najma sama mowila, dziecko chore, w szkole to norma, a ze praktycznie wszyscy letnią dziec, a PL cieplutko i w domu to chyba nie jest to metoda taka skuteczna ps. ja jestem za zlotym srodkiem, nie przegrzewac, ale tez nie puszczac w krotkim rekawku przy 5 st Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 12:10 aneta-skarpeta napisała: > ale przeciez te wyletnione dzieci tak samo chorują, tyle tylko ze chodza do szk > oly chore i chodzą lekko ubrane > > bo jak najma sama mowila, dziecko chore, w szkole to norma, a ze praktycznie w > szyscy letnią dziec, a PL cieplutko i w domu to chyba nie jest to metoda taka s > kuteczna Nastepna ze sklonnoscia do przekrecania wypowiedzi Dzieci z antybiotykiem moga isc do szkoly, bo tam im leki podadza, co nie znaczy, ze norma sa dzieci chore i na antybiotykach. wiekszosc jest zdrowa, zapalenia pluc nie sa taka plaga jak w PL, ogolnie ciezkie powiklania zwyklych wirusowek. Ogolnie dzieci sa duzo zdrowsze i silniejsze od polskich dzieki zdroworosadkowemu podejsciu tak rodzicow, jak nauczycieli/opiekunow i lekarzy. > > ps. ja jestem za zlotym srodkiem, nie przegrzewac, ale tez nie puszczac w krotk > im rekawku przy 5 st A dlaczego nie? Wiekszosc dzieci biegajacych, jezdzacych na rowerze musi pozbyc sie energii, jesli krotki rekaw pomaga to w czym problem. Czyms normalnym sa dzieci cwiczace w krotkich rekawach i krotkich spodniach na zewnatrz przy takiej temperaturze i maja sie dobrze. Po basenie dzieciom nie wolno suszyc wlosow suszarkami, tylko recznikiem, potem wychodza do busa a potem ida do budynku szkoly, wszystkie sa zdrowe, nie maja zapalen pluc ani uszu itp. to u mojej corki w klasie ale ja tak sama robie wiec dla nas to norma, za to dzieci moich polskich znajomych sa od tego chore nauczyciele juz im wyjasnili, ze choroby nie biora sie od mokrych wlosow, ale nie dotarlo. Odpowiedz Link Zgłoś
nowapanna Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 12:20 Ciekawe skad Ty masz takie porownania-ze choroby pluc to plaga u polskich dzieci,a irlandzkie to okazy zdrowia? Dla Ciebie zdroworozsadkowe podejscie do dziecka to puszczanie go do szkoly kiedy jest chore i musi brac antybiotyki? Dla mnie to olewanie potrzeb dziecka,narazanie innych dzieci na zarazenie itp Piszesz tez inna "madra" rzecz- ze polskie dzieci choruja na zapalenie uszu po wyjsciu z basenu- oczywiscie irlandzkie nie Wydajesz sie osoba,ktora zawsze ma racje wiec moze te polskie dzieciaki maja inna budowe uszu ?- znaczy sie GORSZA budowe? ))) Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 12:54 nowapanna napisał: > Piszesz tez inna "madra" rzecz- ze polskie dzieci choruja na zapalenie uszu po > wyjsciu z basenu- oczywiscie irlandzkie nie Wydajesz sie osoba,ktora zawsze > ma racje wiec moze te polskie dzieciaki maja inna budowe uszu ?- znaczy sie > GORSZA budowe? ))) Tak, z pewniascia maja inna budowe uszu i inne geny - znaczy ''gorsze'' Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 23:08 duzeq napisała: > Tja - Force majeure leave . I z tego co czytalam, jest jak piszesz - wykorzy > stuje sie wlasny zasilek chorobowy, skoro panstwo innego nie przewiduje. Chyba cos zle zrozumialas...nie wlasny zasilek chorobowy tylko wlasne sick days na ktore nie musisz miec zwolnienia od lekarza - sa to 2 dni jedynie, ktore rownie dobrze mozesz wziac zarowno na kaca jak i na to zeby odstawic auto do mechanika , jak i na chore dziecko. W zaleznosci od pracodawcy sa one platne lub bezplatne. Gdy chcesz byc chora wiecej niz 3 dni musisz miec zwolnienie od lekarza. Lekarze nie wystawiaja zwolnien na dziecko a tym bardziej na zdrowego rodzica, zeby sobie z chorym dzieckiem posiedzial. Zwolnienia platne sa przez ichniejszy odpowiednik ZUS dla ktorego lekarz wypelnia wszelkie papiery, a nie przez pracodawce, czasem pracodawca moze posredniczyc ale nie musi (zwykle wtedy kiedy wyplaca pracownikowi pensje). > Zaloze sie tez, ze gdyby nagle w Irlandii wprowadzono, dajmy na to > , 50 dni zasilku na chorego czlonka rodziny, to rodzicow wywialoby z pracy w te > mpie przyspieszonym. Moze sie nie zakladaj. Zasilek chorobowy jak na razie jest staly dla wszystkich i wnosi jakies smieszne grosze, chyba nawet mniej niz tygodniowa stawka zasilku dla bezrobotnych. Pierwsze 2 dni sa bezplatne. Trzeba by straszne grosze zarabiac zeby sie te 50 dni siedzenia na zasilku moglo oplacac Pracodawca jak chce to moze wyplacac ci w czasie chorobowego twoja stala pensje lub nie, moze wyplacac za okreslona liczbe dni w roku itd, itp...indywidualne regulacje. Platne sicki ma budzetowka i teraz im powoli sie raj konczy wlasnie ze wzgledu na zbyt czeste choroby. . W wielu dzialach sektora prywatnego stala pensja podczas chorobowego jest dodatkowym bonusem przy czym to bonus kiedy pracownik jest chory a nie jego dziecko . Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 18:43 Jak dziecko może chorować, czy nawet brać antybiotyki chodząc do szkoły to na co mają brać zwolnienia? Odpowiedz Link Zgłoś
kropkacom Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 18:45 Co do kurtek to fakt. Te z Next są cieńsze niż te "lubiane" przez mamy w Polsce. I myślę, ze na obecne zimy, bo generalnie mamy cieplej niż kiedyś, starczą. Takie kurtki mają moje dzieciaki właśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 19:03 nowapanna napisał: > Zreszta sama rok temu w zime (teraz jest w miare lagodna),kiedy jak na Irlandie > bylo na prawde zimno odbieralam syna ze szkoly,to pani z zegarkiem w reku wypu > szczala dzieciaki na zewnatrz.Wybila godz.14.45, rodzice sa? to wychodz- wieksz > osc dzieci wychodzila trzymajac kurtki,czapki i szaliki w reku.I wyobraz sobie, > ze nawet irlandzkie mamy fukaly na to(zreszta Polek jak na lekarstwo w tej szko > le). Po pierwsze o ile wiem to lekcej dla mlodszych dzieci koncza sie o 13.30, po drugie w te najwieksze zimna w poprzednim roku lekcje byly odwolane, po trzecie jeszcze nigdy nie widzialam zadnej irlandzkiej matki fukajacej na nieubrane dziecko...widzisz jakos sie to gryzie te gole stopy, dzieci bez czapek i fukajace matki > I prosze Cie rowniez,zebys mi uwierzyla,ze mam kolezanke, ktora zaczela prace j > ako pomoc w przedszkolu.Powiedziala,ze Irlandki calkowicie olewaja to,jak dziec > ko wychodzi na dwor. Moje dziecko poszlo do lokalnego przedszkola w wieku 11 mies, teraz zczelo juz szkole...bredzenia polskich pomocy przedszkolnych to ja sobie moge wsadzic...one to by najchetniej kutaly dzieci podobnie jak polskie dzieci sa kutane stad im sie wydaje ze te wstredne Irlandki calkowicie olewaja > No i pytanie zasadnicze: czy sama chodzisz boso od wrzesnia do stycznia? (bo ta > k czesto widzuje dzieciaki w wozkach).Jesli tak,to nie mam wiecej pytan Ja nie...ale moje dziecie i owszem, boso jezdzilo w wozku, bo skarpety uwielbialo sciagac, potem tez czesto gesto boso wracalo kiedy bylo juz chodzace, bo buty go "parzyly" . Widok rozneglizowanych dzieci nie robi na mnie wrazenia, dziewczynki w podkolanowkach czy chlopcy w krodkich spodenkach i podkolanowkach na boisku obecna pora nie wywoluja u mnie zawalu...sama jeszcze do biegania zakladam szorty bo uwazam ze jest nadal cieplo, chodz na uszy nakladam opaske Odpowiedz Link Zgłoś
nowapanna Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 19:11 Moj starszy syn obecnie jest w drugiej klasie (zieeew), jak zaczynal szkole to mial 5 lat- to jest odnosnie twojego "po pierwsze")) ps.gdzie kupujesz buty swoim dzieciom?-chcialabym na przyszlosc uniknac pomylki,zeby ich w stopy nie parzyly) Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 19:37 nowapanna napisał: > ps.gdzie kupujesz buty swoim dzieciom?-chcialabym na przyszlosc uniknac pomylki > ,zeby ich w stopy nie parzyly) Ja w lokalnych sklepach...ale ty sobie sprowadz z PL, koniecznie trzymajace kostke i takie ktorych sie nie da samodzielnie sciagnac Odpowiedz Link Zgłoś
nowapanna Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 20:31 wiesz co..tez mieszkam w Irlandii,tez jestem Polka,ale ty nie wzbudzasz we mnie ani kszty sympatii)) masz jakos lekko (?) zryty beret (czytalam kilka innych twoich wypocin w innych watkach). No ale wracajac do tematu- zakupy robie w kraju w ktorym mieszkam,czyli w Irlandii,jeszcze mi sie nie zarzylo ,zeby dzieciak skarzyl sie na "parzenie w stopy" i z tego powodu sciagal buciki Pisalam o zeszlej zimie,bo byla wyjatkowo zimna jak na tutejsze warunki-co powinnas wiedziec,jesli faktycznie tu mieszkasz,a nie trollujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 20:44 nowapanna napisał: > No ale wracajac do tematu- zakupy robie w kraju w ktorym mieszkam,czyli w Irlan > dii,jeszcze mi sie nie zarzylo ,zeby dzieciak skarzyl sie na "parzenie w stopy" > i z tego powodu sciagal buciki A ja gdzies napisalam ze dziecie sie skarzylo? ? Serio trzeba byc bardzo nierozgarnieta osoba by slowo "parzenie"napisane w cudzyslowiu wziac doslownie. Wyjasnie - dziecie lubilo i lubi nadal biegac boso, po trawie, po asfalcie, po piasku, po domu i tak zeby chodzic boso sciaga buty > Pisalam o zeszlej zimie,bo byla wyjatkowo zimna jak na tutejsze warunki-co powi > nnas wiedziec,jesli faktycznie tu mieszkasz,a nie trollujesz. A mnie sie wydaje ze mieszkasz tu o wiele krocej niz ja skoro nadal cie szokuja rozneglizowane i bosonogie dzieci kazda pora roku oraz panie nie dbajace o to by 7 latek ubral kurtke i zalozyl czapeczke Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 20:16 nowapanna napisał: > Moj starszy syn obecnie jest w drugiej klasie (zieeew), jak zaczynal szkole to > mial 5 lat- to jest odnosnie twojego "po pierwsze")) Czyli rok temu byl w pierwszej klasie seniorow i mial 7 lat ...a ty nadal bylas zszokowana ze naczyciele nie zadbali i ze wiekszosc dzieci wychodzila trzymajac kurtki,czapki i szaliki w reku. . No nie wmowisz mi ze 7 latek nie wie jak sie ubrac, jak zalozyc kurtke i czapke Odpowiedz Link Zgłoś
mia_siochi Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 19:21 nowapanna napisał: > Nie raz widze irlandzkie dzieciaki prawie ze porozbierane na spacerku z mamusia > i czasem ciarki mnie przechodza))Dzieci porozpinane, z golymi stopami, bez c > zapek. O, to tak jam moje Odpowiedz Link Zgłoś
deodyma Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 18:46 najma, wez pod uwage, ze wiele matek nie wypowiada sie w tym i podobnych tematach... sama czesto czytam, ale i rzadko sie wypowiadam,poniewaz dzieci mi nie choruja a pod kloszem chowane nie sa. to forum nie jest jakas reprezentatywna grupa na podstawie ktorej mozna wysnuwac wnioski co do pozostalych matek, ktore nie maja bladego pojecia o toczacej sie tu dyskusji. Odpowiedz Link Zgłoś
babsee Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 11:33 Jako zwolenniczka ziołowych terapii, jestem jak najbardziej za. Odpowiedz Link Zgłoś
bea.bea Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 11:40 Jestem za !!! Nasze dzieci tak sie hartują ( w październiku www.akademiazeglarstwa.com.pl/?action=/pl/29&gallery=65 Odpowiedz Link Zgłoś
dorry Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 11:46 Hej! Moje też były w GAŻ! Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
lineczkaa Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 12:08 hehe dokładnie. Moja starsza hartuje się w Arce, a w listopadzie oba brodziły jeszcze w morzu. Odpowiedz Link Zgłoś
sueellen Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 12:05 Tak, tak, tak. Moja dwulatka chorowała (była przeziębiona) dwa razy w zyciu i to w Polsce bo Babcia wszystkie okna musiala miec zamkniete i trzeba bylo się kisic w domu. Okna w łazience i sypialni nie zamykam NIGDY, w kuchni jest też zawsze otwarte podczas gotowania. Niecierpię zaduchu w mieszkaniu. Dziecko mi nie choruje. Po domu chodzimy boso lub w samych skarpetkach. Odpowiedz Link Zgłoś
kawka74 Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 17:00 Słynna kuracja księdza Kneippa - rano knajpa, po południu knajpa, wieczorem knajpa Jestem jak najbardziej za, podoba mi się to tak samo, jak system norweski (polskie matki regularnie dostają zawału na myśl, że ich dziecko śpi na dworze przy temperaturze niższej, niż 0 stopni). Oczywiście zdrowy rozsądek to podstawa, ale przegięcia następują zwykle w stronę przegrzewania i przesadnego chuchania na dziecko; rzadko spotykam się z hardkorowym hartowaniem, ale przegrzewać dzieci lubimy, oj, lubimy. Odpowiedz Link Zgłoś
sheer.chance Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 17:46 Mnie sie podoba. Sama, jako dziecko, bylam notorycznie przegrzewana i pamietam to jako wrafinowane tortury "dla mojego dobra". Efekt jest taki, ze odpornosc mam marna i przeziebiam sie od byle czego. Z kolei moich dzieci nic nie rusza W ich szkolach jest zasada, ze dopoki nie jest zimniej niz -23C, to na duzej przerwie wychodza na plac zabaw. Poki co nie wyglada na to, zeby im szkodzilo Odpowiedz Link Zgłoś
edelstein Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 19:14 Oczywiscie,ze na tak.Zimna wode to powinny dzieci przed przedszkolem poznac,tak samo jak inne rzeczy wymienione w artykule rzeczy. Odpowiedz Link Zgłoś
bi_scotti Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 22:44 W podstawowce przerwa jest w srodku gdy leje, jest mniej niz -23C albo wiecej niz +25C. No, gdyby sie zdarzyl jakis huragan albo inny tajfun to tez pewnie by sie nieletnich nie wygonilo W kazda inna pogode - kazda przerwa jest na dworzu - przeciez by mozna bylo zwariowac z takimi niewybieganymi chartami - jak takich czegokolwiek uczyc? W high school tez sie mlodych zacheca do wyjscia z pomieszczen ale z nimi juz trudniej - wiadomo - teens, eh Panny w wielu szkolach, w ktorych wymagane sa mundurki lubia nosic podkolanowki caly bozy rok niezaleznie od pory roku czy pogody (u nas zimy sa zdecydowanie surowsze niz w PL) ale tak wlasnie jest z teenagers - wiedza lepiej Odpowiedz Link Zgłoś
beata132 Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 22:06 Mam to szczęście, że w obrębie terenu gdzie mieszkam mamy saunę. Co niedzielę syn lat 7 i mąż spędzają w niej godzinkę. Zimą w przerwie między jednym a drugim wejściem do sauny (zamiast wchodzić do basenu z zimną wodą) ubierają czapki i tarzają się w śniegu. Niestety w tym roku śniegu niet, wiec wczoraj jedynie zrobili przebieżki Trwa to ponad rok i (tfu,tfu) od tego czasu mój syn nie miał nawet kataru. Natomiast zauważyłam, że w klasie syna ciągle chorują te dzieci, których mamy już we wrześniu ubierają w grube kurtki i czapki uszatki. Ciekawe w co je odzieją gdy będzie - 20 Bardzo żałuję, że nie ma u nas systemu norweskiego, gdzie o ile mnie pamięć nie myli dzieci muszą być na spacerze codziennie bez względu na pogodę. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: hartowanie dzieci? 27.12.11, 23:07 beata132 napisała: > Bardzo żałuję, że nie ma u nas systemu norweskiego, gdzie o ile mnie pamięć nie > myli dzieci muszą być na spacerze codziennie bez względu na pogodę. Nie tylko system norweski tak ma, ja w Uk i do tego w szkole, a dokladniej w oddziale przedszkolnym obecnie i codziennie na zewnatrz z dziecmi i to po 4 godziny, gdy wieje, pada, przymrozi, nie ma znaczenia. Prywatnie moje dzieci tez spedzaja na zewnatrz tyle czasu ile sie da, czyli duzo, corka 9l czasem oporna ale musi wyjsc minimum na 1.5-2 godziny dziennie bez wzgledu na aure. Odpowiedz Link Zgłoś
myelegans Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 04:52 Nie znam sie na sposobach hartowania wg. bawarskich mnichow, wiem jedno, ze od zawsze obserwowalam dziecko i dawalam mu wolna reka w sprawach ruchu, ubierania i temp. Ubieralam go na wyczucie, jak chcial jedna warstwe plus rekawiczki i czapke sciagnac jako roczniak, to mu pozwalalam. np. przed swietami, wyskoczyli ze szkoly jak zwykle z kolega, temp. 5C wiatr, ja kaptur, kurtka puchowa, chlopaki sciagneli wszystko zostali w T=shircie z krotkiim rekawem i bawili sie na placu zabaw. Dzisiaj tmepl 4C, wiatr, pizdziawica, 2 godzinny spacer w dziadkami: Tshirt, cienki polar, kamizelka i tyle. Ja na sobie 4 warstwy. Nie ingeruje, bo wiem, ze jak sie rusza to jest mu cieplo. Ja biegam w minusowej temp. w 2 warstwach. Od 2 lat ma 100% fekwencje w zerowce/1 klasie. W przedszkolu tez tak bylo, moze 90% frekwencja. Basen caly rok, narty, moczenie sie w jeziorze i morzu od maja. jakies katary ma, ale dla mnie nie jest to powod, zeby zmieniac cokolwiek. Acha, szalika niggy nie mial, na glowe zaklada kaptur, rekawiczki jak jest POZADNY mroz. Ja mialam zapodany cieply chow, bylam chora do 5 klasy podstawowki, kiedy to zaczelam biegi przelajowe i plywanie. Odpowiedz Link Zgłoś
marianna1970 Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 05:52 Cała zimę śpimy przy otwartych oknach, nie znoszę zaduchu i smrodu, nie wiemy co to znaczy przeziębienie. Odpowiedz Link Zgłoś
robin2510 a co z dziećmi które lubią być ciepło 28.12.11, 09:14 ubrane???? dlaczego pytam??? Mam 2 córki lat 6 i 2. U obu stosowałam od początku zimny chów, czyli mniej więcej to co pisałyście nie będę powtarzać. Dodatkowo tylko po każdym kąpaniu stosuję prysznic z lodowatej wody. No i starsza jak już zaczęła dobrze mówić zawsze powtarzała i powtarza, że jej jest za zimno że woli np. grubsze spodnie, albo grubszą czapkę. Zawsze czy to zima czy lato śpi w skarpetkach i długich piżamach i wydaje mi się że ma tak genetycznie po tatusiu on tak samo. W lato co wieczór była wojna żeby założyła piżamkę z krótkim rękawkiem i spodenkami. Za to młodsza jak najbardziej lubi strój mniej kompletny. Całe noce odkryta itd. Czy w Anglii Irlandii itp nie ma w ogóle osób które są przysłowiowymi zmarzluchami???? I jeszcze jedno czy te małe dzieci z gołymi nóżkami nie chorują na pęcherz lub nerki??? Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: a co z dziećmi które lubią być ciepło 28.12.11, 10:33 robin2510 napisała: Czy w Anglii Irlandii itp nie ma w ogóle osób które są przysłowiowymi zmarzluchami???? Hahaha, w Anglii np. mozesz kupic milutkie, mieciutke i bardzo cieple pajace do spania nawet dla 7-9 latkow i pewnie starszych, dzieci w nich sypiaja, moje tez ale w nocy zawsze mamy wylaczone ogrzewanie, zreszta w dzien tez np. teraz gdy temperatury oscyluja 7-13 st. no i w nocy kiedy sie spi latwo sie wychlodzic, natomiast w dzien dzieci chodza ubrane lekko bo sie ruszaja. Mysle, ze w Anglii sa tzw. zmarzluchy ale to nadal nie oznacza, ze siedza w domach przy 26 st. i nie wychodza na spacery jesli temperatura nie jest wyzsza niz 10 st. I jeszcze jedno czy te małe dzieci z gołymi nóżkami nie chorują na pęcherz lub nerki??? A co te gole nozki maja wspolnego z infekcjami pecharza? To w PL zywe sa mity o przeziebieniu wszystkiego co sie da i wygrzewaniu czego sie da. Ja rozumiem to wygrzewanie gdy jest na minusie i to sporo ale zeby tak z przyzwyczajenia... Odpowiedz Link Zgłoś
lukas.2004 Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 09:13 Jak to jest, że dzieciaki wychodzą w zimę "na letniaczka" a rodzice stosownie do pogody? przy okazji, w Grecji dla odmiany przy 15 stopniach w grę wchodzą już futra. nie wiem jak się to ma do chorowania dzieci, ale Grecy szybko wskakują w ciepłą odzież> Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 09:41 He, he U nas, kiedy temperatura spada do przeraźliwego poziomu poniżej 25C małe modnisie zakladają kozaki.... Mózg mi sie poci od samego myślenia. Za to moje osobiste dziecko, chowane umiarkowanie chłodno w PL, które to dziecko pierwszy rok polskiego przedszkola spędzało 50/50 (tydzień choroby, tydzień przedszkola) od przyjazdu tu ozdrowiało do podziwu: wpierwszym roku szkoły przechorowała 3 dni.... Odpowiedz Link Zgłoś
nowapanna Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 11:20 Olena-ale to wlasnie w UK i w Irlandii panienki i kobiety chodza caly rok w kozakach-nie wiem jak one sie nazywaja,ale sa specyficzne- bez ksztaltu, zamszowe,a w srodku kozuch. Tu ciagle pada,wiec te buty od razu mokre-wiem,bo sama kiedys uleglam tutejszej "modzie" i kupilam takie cudo.I jak to sie ma do tego zahartowania? lazenie w kozakach typu "relax" okragly rok-bo taka tu moda. Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 11:26 Moze w Irlandii ciagle pada ale w uk nie, nawet upaly byly i sonce swiecilo, a te specyficzne bezksztaltne buty, ktore sama kupilas to UGG albo Emu ale one i calkiem ksztaltne bywaja i jesli kupi sie oryginalne to utrzymuja stopy w odpowiedniej temperaturze, poczytaj na ten temat. Ty widuejsz same polnagie niemowleta, hmm swoja droga, odkryta lydka u niemowlecia to dla ciebie horror, i kobiety caly rok w ocieplanych butach, a ja widuje normalnie ubranych doroslych i dzieci, a latem wiekszosc nosi sandaly, japonki itp. obuwie a zima gdy pada kalosze. Odpowiedz Link Zgłoś
nowapanna Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 11:37 chcialabym,zeby w Irlandii byly upaly poki co,pada,pada i wieje- myslalam,ze w Anglii jest podobnie Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 12:00 Nie jest, akurat nie padalo juz ladnych pare dni, wieje rzadko, a jesli juz to slabo wiec nie jest zle. Lato tez nie bylo najgorsze, osobiscie upalow nie lubie. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 15:06 Eeeee, jakby były upały, to byś tęskniła za deszczem,, zielenią, zmiennymi chmurami itd. Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 19:12 nowapanna napisał: > chcialabym,zeby w Irlandii byly upaly poki co,pada,pada i wieje- myslalam,ze > w Anglii jest podobnie Bredzisz....listopad byl najcieplejszy od 156 lat z srednia temp dla calego miesiaca 11 stopni Odpowiedz Link Zgłoś
nowapanna Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 20:07 hanalui napisała: > nowapanna napisał: > > > chcialabym,zeby w Irlandii byly upaly poki co,pada,pada i wieje- myslal > am,ze > > w Anglii jest podobnie > > Bredzisz....listopad byl najcieplejszy od 156 lat z srednia temp dla calego mie > siaca 11 stopni _______ nawet jesli bylaby to prawda (11 stopni w listopadzie) to nie wyklucza to tego ze: ciagle pada, pada i wieje Nie rozumiem wiec twojego wywodu. ps.bredzi dla mnie ktos,kto pisze,ze w zeszla zime w Irlandii snieg byl po kolana ..i w dodatku puszczal w ten wielki snieg swoje zahartowane dziecie ino w kaloszkach Odpowiedz Link Zgłoś
hanalui Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 22:17 nowapanna napisał: > ps.bredzi dla mnie ktos,kto pisze,ze w zeszla zime w Irlandii snieg byl po kola > na ..i w dodatku puszczal w ten wielki snieg swoje zahartowane dziecie ino w > kaloszkach No popatrz a jeszcze sie kilka postu wczesniej pultalas ze ci nauczycielka dzieciaka bez kurtki puszczala w straszna zime a tu sie okazuje ze zimy nie bylo Zapraszam do poogladania...dla 3.5 latka to akurat bylo po kolana: www.youtube.com/watch?v=4CDj2W28deg&feature=related www.youtube.com/watch?v=V2p0W_lm4hg&feature=related www.youtube.com/watch?v=TpFbVCWVBZI&feature=related www.youtube.com/watch?v=dSlk6Vx0eQU&feature=related I popatrz...nie jestem zapobiegliwa jak ty i nie przewidzialam ze na 2 tygodnie zimy bede potrzebowala nie wiadomo jakiej kurty, kozakow i misiowego kombinezonu...gumiaczki sie sprawdzily , podobnie jak u calej rzeszy dzieciakow w przedszkolu. Odpowiedz Link Zgłoś
azjaodkuchni Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 15:14 www.google.com/search?q=KOZAKI+NA+LATO&hl=pl&client=firefox-a&hs=Tca&rls=org.mozilla:pl:official&prmd=imvnsfd&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=cSP7TvPLAYq4rAfSn7XVDw&ved=0CC8QsAQ&biw=1222&bih=647# stylio.pl/moja-szafa/kozaki-na-lato--510765l.jpg Ja często widuj takie buty i takie zestawienie na tutejszych elegantach. Odpowiedz Link Zgłoś
aagnes Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 13:55 Przepraszam, ze sie wylamie z tych pien pochwalnych - ale czemu ma to sluzyc? jakby mi ktos kazal wejsc do wiadra z zimna woda to bym mu te wode wylala na łeb i koniec. sa ludzie ktorzy nie znosza zimna, do nich nalezy moja corka, ktora jest zmarzluchem i lubi byc opatulona od stop do glow. nie wyklucza to jednoczesnie codziennego pobytu na dworzu. To jest hartowanie czy kolejny idiotyczny trend lansowany nie wiadomo po co? no i przykaldy z innych krajow - swietne, wspaniale kraje, ale co z tego? wiadomo,z e w skandynawii pizdzi jak w kieleckiem i ludzie sa przyzwyczajeni, ale dla mnie to by byl koszmar, z domu nie wychodzilabym z 9 miesiecy w roku, bo nie przyzwyczajona jestem. wiec po co te przyklady, pytam kolejny raz - czemu maja sluzyc? mysle, ze odpowiedzi nie uzyskam. Odpowiedz Link Zgłoś
ceide.fields Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 14:14 No bo trzeba pokazać że jest się bardziej wyspiarskim niż Brytole czy Irlandczycy . Dziecko ma latać zasmarkane, a zimą trzeba otworzyć na noc okna i wychłodzić do szczętu dom. A w Polsce po ciemnogrodzku zakładamy dzieciom kurtki, czapki i cieplejsze buty, kiedy tepperatura oscyluje tak jak teraz nieco ponad zera. Co więcej, nie zakręcamy kaloryferów a wietrzymy tylko od czasu do czasu bo jakoś nie lubimy kiedy zimowy wiatr pi...dzi noca po chałupie Odpowiedz Link Zgłoś
odcienie.szarosci Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 14:32 Myślę, że wszystko zależy od wrażliwości osobniczej na zimno. Ja jestem wielkim zmarzluchem, uwielbiam ciepło, nie znoszę jak wieje zimny wiatr, uwielbiam gorące kąpiele. Jeśli mnie przewieje, zmocze się jestem od razu chora i nie znaczy, ze nie jestem zahartowana tak juz mam. Moja mama mnie hartowała od dziecka, bo sama nie lubiła przegrzewania i w efekcie byłam ciagle chora. Jak jestem porzadnie ubrana czapka, szal, rekawice, futerko nie choruje, a dziwnym trafem jak przemocze buty to choruje. To nie ma nic wspolnego z chartowaniem. Rozumiem zbytnią czystość to jest złe i trzeba dziecko wysyłać zeby pobawiło sie w piaskownicy, z psem pochasało ale zimno to zimno i to nic nie ma wspolnego z hartowaniem. Nie chcę żeby dziecko nabawiło mi się zapalnia nerek czy jajników bo to przeciez takie zdrowe, noo trzeba hartowac! bez przesady w3szystko trzeba robic z głową ubierac odpowiednio do tem,peratury i do odczuc dziecka czy przypadkiem nie jest mu za zimno. Odpowiedz Link Zgłoś
nowapanna Re: hartowanie dzieci? 28.12.11, 15:05 Zgadzam sie z ostatnimi wypowiedziami tutaj.A juz myslalam,ze tylko ja tu na forum mam takie pogladyW dodatku mieszkam w Irlandii,wiec powinnam wzorem tubylcow "hartowac" dzieciaki ubierajac je za cienko,przy tym sama chodzic "okutana" Tez mi sie wydaje ze to "hartowanie" jest obecnie trendy, i moze nawet samo gadanie o tym niz praktyka. Odpowiedz Link Zgłoś
ila79 Chyba lepiej zacząć od podstaw. 28.12.11, 16:16 Ja byłabym zadowolona, gdyby u mojego dziecka w przedszkolu były pootwierane okna, temp. w sali 19* a nie 24 i gdyby częściej wychodzili na dwór. To by wystarczyło, żeby dzieci mniej chorowały, nie trzeba żadnego polewania lodowatą wodą. Na takie eksperymenty nie zgodziłabym się, bo mój mały ma silne bóle wzrostowe kości i zimno to pogarsza. Jednak kąpał sie w maju w Bałtyku i nic mu nie było, poza tym, że go w nocy nogi bolały. W polskich przedszkolach trzeba zadbać o respektowanie istniejących przepisów i to moim zdaniem wystarczy. Inną sprawą jest jedzenie i to jest problem ogromny, tym większy, że rodzice raczej nie współpracuja pchając w swoje dzieci lizki i danonki. Młody zanim poszedł do przedszkola wolał żeby mu w sklepie kupić ogórka kiszonego zamiast lizaka. Wszyscy patrzyli na nas jak na kosmitów . No ale po 3 latach przedszkolnego jedzenia syfu oczywiście dorównał do średniej . Odpowiedz Link Zgłoś
kocianna Re: Chyba lepiej zacząć od podstaw. 28.12.11, 18:47 Popieram Tutaj dzieci są opatulone i już wczesną jesienią przy +10 widzę je czasem w kombinezonach, które w Polsce kupuje się na zimę. Ale. Ale odbierałam swoje dziecko z przedszkola z placu zabaw o godz. 17, kiedy było już ciemno i temperatura wynosiła -21 stopni Celcjusza. Dzieci niezależnie od pogody wychodziły 2x dziennie, a w sypialni okna były otwarte przez cały czas za wyjątkiem ich drzemki poobiedniej (wtedy były otwarte w sali dydaktycznej, obok). Podobnie teraz w szkole - wf mają prawie zawsze na dworze, przynajmniej jedną przerwę spędzają na dworze i po obiedzie dzieci świetlicowe zawsze wychodzą co najmniej na dwie godziny. Również niezależnie od pogody. Dzieci biegające boso po śniegu nie są wyjątkiem (ale to pod okiem rodziców, szkoła nie wchodzi w takie zabawy) nie należą do wyjątków. Za to jeśli nieobecnych jest przez dwa dni pod rząd powodu choroby więcej niż 6 dzieci (na 25-osobową klasę) to ogłasza się kwarantannę i klasa jest zamykana na tydzień. Odpowiedz Link Zgłoś