Dodaj do ulubionych

slub kościelny - jestem zażenowana

06.06.04, 16:42
Postanowienie, że weźmiemy ślub wzięliśmy, kiedy okazało się, że jestem w
ciązy. Tak pewnie by się ciągnęło jeszcze jakis czas to nasze "chodzenie".
Oboje jesteśmy przeszczęśliwi, nasze rodziny również.
Mieliśmy wszelkie dokumenty, które zwalniały nas z tzw. nauk
przedmałżeńskich, ale to, co przeżyliśmy w ostatni piatek u księdza szybko
nie zapomnimy. Ksiądz przedstawił nam masę pytań, na które musieliśmy
odpowiadać "tak" albo "nie". Na pewno wiekszość z Was je zna, ale naprawdę
nie byłam przygotowana na to, że będą pytania typu: jak długo się znamy,
kiedy były zaręczyny?; czy nasi rodzice się znają?; czy ewentualnie jeśli
pojawią się kłopoty w naszym małżeństwie zakładamy rozwód lub separację, albo
czy bralismy osobno jakieś kredyty pieniężne?! Cholera! Nie muszę dodawać,
że "zła" odpowiedź przerywa spisywanie protokołu i wyklucza zawarcie związku
(tak powiedział ksiądz). Uważam, że ktoś powinien się do tego dobrać. My
wyszliśmy stamtąd potwornie zniesmaczeni, zażenowani i zwyczajnie źli - mimo,
że udało nam się "dobrze" odpowiedzieć na wszystkie pytania i ślub bierzemy
za parę tygodni.
No i że wspomnę o opłatach.
-za otrzymanie licencji, czyli tzw. półślubek - 400.00zł
- za zapowiedzi - 150.00zł
-sam ślub - 1000.00 zł.
+ kwiatki i organista i czerwony dywan - jeszcze nie wiemy
Dodam, że to nie jest co łaska, tylko cennik ustanowiony przez kurię (tak
powiedział nam ksiądz)
Fajne, co?
Kurczę, a dziwiłam się mojej młodszej kuzynce, jak mówiła, że nie stać jej na
ślub kościelny sad

Obserwuj wątek
    • dylan2002 Re: slub kościelny - jestem zażenowana 06.06.04, 17:36
      Jestem w szoku!
      Nie spotkałam sie nigdy z czymś takim, a byłam już kilka razy zaangażowana w
      organizację slubu (jako świadkowa i panna młoda). U nas o żadnych pytaniach nie
      było mowy, a za piękny slub zapłaciliśmy 400 zł, 50 dla organisty i 50 dla
      kościelnego. Razem 500 zł, ale oczywiście nikt nam tego nie narzucał.
      Zapytaliśmy księdza ile na ogół się daje i on wymienił 300 zł. Dla mnie to co
      opisałaś jest chore, ale może ja jakaś nieżyciowa jestem. Może to jest normą?
      Ale na pewno nie ma czegoś takiego jak cennik, w każdym razie ani mnie, ani 6
      moich bliskich osób pobierających się w ciągu ostatnich 2 lat, on nie dotyczył.
      pozdrawiam cieplutko
      • berdyczow7 Re: slub kościelny - jestem zażenowana 06.06.04, 17:49
        Dodam jeszcze, że wszystkie te pytania były spisane, ksiądz wpisywał nasze
        odpowiedzi, a na końcu musielismy sie pod nimi podpisać. Też coś!
        A jesli chodzi o kaskę, to tez bylismy zbulwersowani i zaskoczeni (nie wiadomo,
        co pierwsze). A jest to parafia pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu winkChyba
        powinnam im powiedzieć, że powinni zmienić patrona.
        Ech...
        • igga-81 Re: slub kościelny - jestem zażenowana 06.06.04, 20:01
          taaak zmienić patrona koniecznie wink)) ja słyszałam od znajomego że ksiądz
          zarządał za ślub tyle co na wódkę weselną. I musieli odpalić ponad tysiąc
          złotych. Taką łaskę mieli....Ale myślę że to różnie bywa - spewnością zależy od
          parafii, może powinniście zmienić ją???
          pozdrawiam
    • goska_mama_kasi_i_gabrysi Re: slub kościelny - jestem zażenowana 06.06.04, 21:16
      Po pierwsze w kwestii formularza.
      Ksiądz zadawała nam pytania, odpowiadaliśmy i się nie oburzaliśmywink. Dlaczego?
      Coraz popularniejsze jest ubieganie się o stwierdzenie nieważności małżeństwa.
      I myślę, że to stąd się bierze. Trzeba się zastanowić przed ślubem, a nie
      miesiąc po stwierdzić, że jednak się nie było w pełni dojrzałym. Nie trzeba
      tego brać osobiście do siebie, wszak na czole nie mamy nic wypisanewink. Ja bym
      to traktowała jako TROSKĘ Kościoła o mnie. O to, czy jestem pewna, czy sobie
      wiele rzeczy przemyślałam, czy mam świadomość, że to na całe życie. Żeby nie
      było, że pod wpływem zauroczenia. Albo (tylko i wyłącznie) z powodu ciąży.
      No i trzeba pamietać, że to jest SAKRAMENT, a nie impreza, suknia, goście,
      wydatki i prezenty. Nie każdy ma niestety tego świadomość, stąd taka ankieta.

      Co do pieniędzy.
      Poszłabym do zakonników (i tak zresztą zrobiłam, nie ze względów finansowych
      bynajmniejwink). Dla mnie to jest rzecz niedopuszczalna - takie cenniki.
      Chociaż z drugiej strony z tą wódką to dobresmile. No bo dlaczego więcej wydać na
      pijaństo niż zbożny cel? A może wogóle bez alkoholu?

    • mama1974 Re: slub kościelny - jestem zażenowana 06.06.04, 22:11
      My bralismy ślub 7 lat temu. Juz wtedy ksiądz zadawał nam przeróżne pytania ,
      nie pamiętam czy pytał o kredyty, ale to przeciez nic strasznego. Wam nie
      zaszkodziło bo znacie dobrze swoją sytuacje nawzajem , ale pomyśl gdyby jakiś
      hipotetyczny narzeczony próbował oszukać w ten sposób jakąś hipotetyczną
      narzeczoną - podczas takiej rozmowy "otworzyłyby sie oczy" pod warunkiem jednak
      niezatajania prawdy. Co do tych wygórowanych cen - napisz gdzie tak jest, bo po
      prostu w to nie wierzę. Pozdrawiam Dorota
    • fasolka10 Re: slub kościelny - jestem zażenowana 06.06.04, 22:22
      Hej

      Wiesz co? Każdy polityk i ksiądz to złodziej.
      Ja przy chrzcie usłyszałam że CO ŁASKA ALE DAJĄ OD 400 ZŁ WZWYŻ.......
      Nasz ksiądz do kościoła jezdzi 15 letnim fiatem a po mieście szoruje najnowszym
      mercedesem.
      Kiedyś w jakiejś mądrej gazecie był artykuł właśnie o opłatch w kościele i
      ksiądz nie ma prawa ustalać cennika....
      Bandyci i złodzieje i tyle....
      • hanka_79 Re: slub kościelny - jestem zażenowana 07.06.04, 00:20
        Podpisuję się pod wypowiedzią fasolki10 i dodam, że w życiu nie słyszałam o
        podobnych pytaniach, a ślub u nas (i wśród ślubów znajomych) kosztuje 500-600
        zł.
    • odalie Re: slub kościelny - jestem zażenowana 07.06.04, 01:04
      Miałam dwa podejścia do ślubu sakramentalnego w Kościele Katolickim, w dóch
      parafiach (drugie zwieńczone sukcesem smile ) ale nigdy nie spotkałam się z takimi
      pytaniami!!!

      Przypominam sobie jedynie pytania formalne takie jak o choroby w rodzinie i u
      nas, oraz o wolną wolę zawarcia związku (żeby nie było potem podstaw do
      unieważnienia, bo np. któreś zataiło poważną chorobę).
    • odalie Re: slub kościelny - jestem zażenowana 07.06.04, 01:07
      Aha, ja za ślub i chrzest (dwa w jednym) w 2000 dałam 150 zł - sama z siebie,
      nikt absolutnie nie sugerował żagnej kwoty, nikt nie zaglądał do koperty!!!
      Gdybym tam włożyła 50 zł też - uważam - nie byłoby problemu (ksiądz oraz
      proboszcz wiedzieli, że jesteśmy studnetami z małym dzieckiem, a zalezy nam na
      sakramentach a nie na pompie). Naprawdę nikt nie wyciągał łapy po kasę!!! Fakt
      faktem, była to krótka, skromna ceremonia w kaplicy - ale takiej sami chcieliśmy.
    • mama_pyzuni Re: slub kościelny - jestem zażenowana 07.06.04, 08:49
      A ja także miałam niezbyt przyjemne wydarzenia związane z załatwianiem naszego
      ślubu.
      Również odpowiadaliśmy na pytania w jakiejś specjalnej ankiecie, było ich ok.
      20 ale dokładnie wszystkich nie pamiętam (również coś o chorobach, chęci
      posiadania dzieci, od kiedy sie znamy itp.)
      Natomiast totalny szok przeżyliśmy w przeddzień slubu. Byliśmy w kancelarii
      razem ze świadkami, podpisywaliśmy dokumenty i na koniec chcieliśmy "zapłacić"
      za ceremonię.
      Byliśmy przekonani, że ksiądz powie "co łaska" (tak jest w drugiej parafii w
      naszym mieście i nasi znajomi dawali po 200-300 zł.). A zamiast tego
      usłyszeliśmy ... 1000 zł!!! (zaznaczam, że było to 2,5 roku temu). Wtedy
      byliśmy tak zaskoczeni, że nawet nie przyszło nam do głowy protestować. Raczej
      było nam wstyd, bo przy sobie mieliśmy "tylko" 700 zł. i resztę pożyczaliśmy od
      świadków.
      Chciałabym cofnąć czas do tamtej chwili i wtedy powiedziałabym : "Przykro nam
      mamy tylko np. 400 zł, jesteśmy studentami, nie zarabiamy. Czy to oznacza, że
      ksiądz nie udzieli nam ślubu?"
      Od tamtej pory nie dajemy na tacę w Kościele, bo uznaliśmy, że na kilka
      najbliższych lat już Kościół dofinansowaliśmy wink))
    • isma Re: slub kościelny - jestem zażenowana 07.06.04, 09:43
      Na pytanie typu kiedy byly zareczyny, albo jak dlugo narzeczeni sie znaja nie
      da sie odpwoedziec "tak" lub "nie". To tak dla porzadku.
      Nie sadze, zatem, zeby w tym przypadku, podobnie jak i w pozostalych, mogly byc
      jakies odpowiedzi dobre i mniej dobre.

      Tak jak napisala Goska, protokol moze sluzyc jako dowod w ewentualnym
      postepowaniu o stwierdzenie niewaznosci malzenstwa. Ze juz nie wspomne o tym,
      ze czasem i narzeczonym sie co nieco przy tej okazji rozjasni.

      Co do cennika, to jesli jest kurialny - a znowu, bardzo w to watpie - nalezy
      interweniowac w kurii. Jesli jest parafialny, a Wam nie odpowiada: patrz wyzej.
      Bo niby kto "sie ma do tego dobrac", jak nie kuria?

      Za sakramenty w KK oplat sie nie pobiera, taka jest zasada. Oplata moze byc za
      msze, za organiste, za wystroj kosciola - ale nie za asystowanie przy
      sakramencie. Za sakrament moze byc owszem, ofiara, ale wtedy "co laska".
    • anja_mama-kuby Re: slub kościelny - jestem zażenowana 07.06.04, 11:08
      A zobaczysz, jak będzie wyglądała spowiedź...
      My mieliśmy ślub cywilny trzy lata wstecz przed kościelnym, urodził się Kubuś,
      postanowiliśmy go ochrzcić, więc "za jednym zamachem" wziąć i kościelny. Opłaty
      małe, w sumie 300 zł. + 50 organiście.

      Ale to, co przeżyłam (i mój mąż) na spowiedzi - przeszło wszystko!!! Kiedy
      miałam pierwszy stosunek, czy przed mężem miałam innych partnerów... czy jestem
      świadoma, że do tej pory żyliśmy w śmiertelnym grzechu i tak naprawdę nie
      powinnam dostać rozgrzeszenia?! (Kuba - dziecko poczęte w grzechu, kilka
      lat "pożycia" bez sakramentu). Nie będę się wypowiadać, co sobie o tym księdzu
      (zakonniku) pomyślałam... Myślę, że to było przegięcie!!! Ale też wiele zależy
      od księdza.
      Ania
      Ps. a co takiego "półślubek"??? Pierwsze słyszę.
      • mabrulki ?????????????????? 07.06.04, 12:06

        Zrobiłam wielkie oczy.
        Brałam ślub konkordatowy 2 lata temu.Ksiądz na pytanie o opłatę wyciągnął jakiś
        dokument,na którym było przedstawione czytelnie jakie koszty ponosi parafia w
        związku ze ślubem i wszystko nam objaśnił:ile gdzie idzie.Nasz koszt:300zł.
        (+organista 100zł).
        Pytania były wypisane w księdze ślubów czy jak to się nazywa.Bardzo konkretne
        pytania mające oczywisty związek z przepisami kościelnymi i możliwością
        udzielenia nam slubu.Takich osobistych pytań jak wy piszecie na pewno nie
        było!!!

        ---

        "Wierzę,że tam w górze jest ktoś,kto nad nami czuwa. Niestety,jest to rząd."
        Woody Allen
      • dzidecka Re: slub kościelny - jestem zażenowana 07.06.04, 13:42
        anja_mama-kuby napisała:

        > A zobaczysz, jak będzie wyglądała spowiedź...
        >
        > Ale to, co przeżyłam (i mój mąż) na spowiedzi - przeszło wszystko!!! Kiedy
        > miałam pierwszy stosunek, czy przed mężem miałam innych partnerów... czy
        jestem
        >
        > świadoma, że do tej pory żyliśmy w śmiertelnym grzechu i tak naprawdę nie
        > powinnam dostać rozgrzeszenia?! (Kuba - dziecko poczęte w grzechu, kilka
        > lat "pożycia" bez sakramentu). Nie będę się wypowiadać, co sobie o tym
        księdzu
        > (zakonniku) pomyślałam... Myślę, że to było przegięcie!!! Ale też wiele
        zależy
        > od księdza.
        > Ania
        > Ps. a co takiego "półślubek"??? Pierwsze słyszę.

        ja też wybieram się do Kościoła by zacząć przygotowania slubne. jak pójde do
        spowiedzi i ksiądz mnie spyta o pierwszys stosunek to daje słowo zapytam go
        kiedy miał swój ostatni! co za paranoja!
        • cytrynka3 Re: slub kościelny - jestem zażenowana 08.06.04, 23:54
          Kiedy miałam 16 może 17 lat, poszłam do spowiedzi. Ksiądz zadawał mi pytania,
          zamiast słuchać tego, co mam do powiedzenia. Zapytał mnie, czy całowałam się już
          z chłopakiem. To była przedostatnia spowiedź do tej pory. Nie zamierzam iść do
          kolejnej, brrrrrrrrrrrrr
          Pamiętam, że poczułam się zawstydzona i zniesmaczona, były jeszcze inne
          dociekliwe pytania, których nie pamiętam.
          W każdym razie uważam, że ksiądz nie ma prawa zadawać osobistych pytań, o to czy
          jest się np. dziewicą, o to czy planuje się dzieci. Wiem, że według kk,
          małżeństwo jest po to, aby spłodzić dzieci, ale zadawanie o to pytań jest po
          prostu dla mnie niezrozumiałe.
          Cytrynka
          • alltid_ung Re: slub kościelny - jestem zażenowana 10.06.04, 21:25
            Kiedy miałam 16 może 17 lat, poszłam do spowiedzi. Ksiądz zadawał mi pytania,
            > zamiast słuchać tego, co mam do powiedzenia. Zapytał mnie, czy całowałam się
            ju
            > ż
            > z chłopakiem. To była przedostatnia spowiedź do tej pory. Nie zamierzam iść do
            > kolejnej, brrrrrrrrrrrrr


            cytrynka moze mysmy do tego samego kosciola chodzily ?wink)))) bo ja to
            poznaje smile)))
            • cytrynka3 Re: slub kościelny - jestem zażenowana 17.06.04, 20:05
              smile)))
              Pozdrawiam cieplutko
              Cytrynka
      • kamila77 Re: slub kościelny - jestem zażenowana 07.06.04, 19:02
        Anju, z calym szacunkiem dla ciebie, twojego męża i waszego dziecka.
        Jeśli jesteście katolikami, to powinniście chyba zdawać sobie sprawę z tego, że
        zasady dotyczące m.in. współżycia są jakie są. I tak, przed ślubem żyliście w
        smiertelnym grzechu, posiadanie przedmałżeńskich partnerów grzechem też jest. I
        tak naprawdę rzeczywiscie ksiądz mógł nie udzielić Ci rozgrzeszenia. Nie można
        sobie z całej liturgii i teologii wybierac, co sie komu podoba - na zasadzie:
        podoba mi sie liturgia sakramentu małżeństwa, no to wezmę ślub koscielny,
        wszyscy chrzczą dzieci to ja tez, a póżniej kręcić nosem, że jakiemuś
        ksieżulkowi sie nie podoba. Nie da sie zjesc ciastka i miec ciastko.

        Pozdrawiam
        (rozwiedziona, ze slubem koscielnym niestety waznym, u spowiedzi i Komunii
        jakies 9 lat temu ostatni raz, grzesznica jak się patrzy, ale bez pretensji do
        Kosciola, ze mnie nie glaszcze po glowie)
        • dzindzinka Re: slub kościelny - jestem zażenowana 08.06.04, 20:30
          Co Ty Kamila piszesz? Za przedmałżeńskie stosunki mógł nie udzielić
          rozgrzeszenia? Nawet mordercy, jeśli tylko żałują za grzechy dostają
          rozgrzeszenie. Może Cię źle zrozumiałam, bo moim zdaniem, gdyby spowiadający
          nie wykazał żalu za grzechy, to faktycznie nie powiniemn dać rozgrzeszenia, a
          nie za sam rodzaj grzechu.
          Co do spowiedzi przedmałżeńskiej mój mąż miał przykre doświadczenia, pierwsza
          spowiedź ok, w czasie drugiej został zapytany czy się onanizuje. Mówi, że
          poczuł się jak szczeniak. Są księża i Księża.
    • brn Re: slub kościelny - jestem zażenowana 07.06.04, 13:20
      Po co księdzu informacja o kredycie pieniężnym? Skąd to pytanie?
      Trudno w to uwierzyć!
      Co to jest licencja?
      Na zapowiedzi powinno się dawać "co łaska".
      Biskup nie ustala żadnych cenników.
      Na Waszym miejscu zgłosiłabym się z tym właśnie do kurii.
      • isma Re: slub kościelny - jestem zażenowana 07.06.04, 13:50
        Informacji o kredycie z wlasnego protokolu to faktycznie nie pamietam, ale
        niewatpliwie bylo pytanie o zaleznosci finansowe - jak sadze, po to, zeby
        ustalic wystepowanie ewentualnych przeslanek do stwierdzenia zawarcia
        malzenstwa z tzw. wada woli, w wyniku pewnego rodzaju przymusu, w tym
        finansowego.

        Licencja nazywa sie dokument wydawany w parafii macierzystej narzeczonego lub
        narzeczonej, jesli decyduja sie na zawarcie zwiazku gdzie indziej. Generalnie
        mysle, ze rzeczywiscie nie ma powodu, zeby nie bylo oplaty za wystawienie tego
        rodzaju dokumentu, bo bez niego mozna wziac slub (zatem to nie sakramnetu
        Kosciol odmawialby) tyle, ze we wlasnej parafii. Inna rzecz, ze taka oplata
        powinna byc w jakiejs zdrowej relacji z kosztem jego sporzadzenia, a nie byc
        dla parafii rekompensata "utraconej ofiary" z powodu slubu w innym kosciele.
    • ankus2 Re: slub kościelny - jestem zażenowana 07.06.04, 14:06
      Słuchajcie to jakas paranoja!!! Zróbcie z tym coś zanim będzie za późno.
      Radzę interweniować w kurii!
      Zwłaszcza ten cennik to dla mnie żenada.
      Dalczego mamy płacic za sakramenty? SKANDAL!
      A najlepiej to zmieńcie kościół jeśli macie jeszcze trochę czasu i sił na walkę
      z "czarną władzą".
      Pozdrawiam, Anka.
      • berdyczow7 Jeszcze kilka słów o... 07.06.04, 15:48
        Dla dociekliwych: parafia jest w Ciechanowie ale po zrobieniu wywiadu
        środowiskowego wiem, ze podobnie jest w innych w tym mieście. Jednym moim
        znajomym ksiądz "opuścił" opłatę o 200 zł, ale chodzili tam trzy razy, z czego
        dwa razy były pertraktacje z proboszczem. My nie chcemy brać slubu w tym
        kościele, stąd licencja właśnie (czyli tzw. półślubek), ale przyznaję się z ręką
        na sercu - nie myslałam, że to tyle kosztuje!
        Co do pytań: nie mam 18 lat, tylko 31 i decydując się na ślub wiem, co robię.
        Jest mi głupio i słyszec takie pytania i udzielać na nie odpowiedzi i wcale nie
        dlatego, że chciałabym coś ukryć, czy odkryć. Uważam pytania typu: od kiedy się
        znamy, czy mieszkamy razem itp. za jakieś naruszenie naszej prywatności, za
        zwykłe wścibstwo - dodam, że przy okazji były komentarze ze strony księdza,
        niekoniecznie najmilsze - to a'propos mojej juz troszkę widocznej ciąży.
        A co do dobrych i złych odpowiedzi: złą jest taka, że np. dopuści się myśl o
        separacji i szczerze to wyzna księdzu przy spisywaniu takiego własnie protokołu
        - wtedy koniec pieśni, ślubu nie ma. "Nasz" ksiądz powiedział nam, że już kilka
        razy przerywał spisywanie po "niewłaściwych" (sam to tak określił) odpowiedziach.
        I na koniec: nie twierdzę, że takich pytań nie powienno być w ogóle. Owszem,
        mogą być, nawet sa konieczne te o pokrewieństwie, wychowaniu dzieci, ale na Boga
        nie takie jak te o kredycie! Tak naprawde będąc przepytywani zastanawialismy
        się, co jeszcze moze interesować Kościół: jak często współżyjemy i czy robimy to
        z satysfakcją?! - przepraszam za to, ale mimo, że to głupie, serio - nie
        zdziwiłabym się.
        Cóż powiedzieć - przykro mi. Do ślubu dojrzewałam przez ładnych pare lat i biore
        go z całą odpowiedzialnościa, ale żeby to sprawdzać w taki sposób... Poczuliśmy
        się jak para głupich uczniaków, którzy wpadli. Może to właśnie o to chodzi...
        Joanna
        • goska_mama_kasi_i_gabrysi Re: Jeszcze kilka słów o... 07.06.04, 23:33
          > Cóż powiedzieć - przykro mi. Do ślubu dojrzewałam przez ładnych pare lat i
          bior
          > e
          > go z całą odpowiedzialnościa, ale żeby to sprawdzać w taki sposób...
          Poczuliśmy
          > się jak para głupich uczniaków, którzy wpadli.
          Ale tego nie macie wypisane na czolewink. Widziałm w życiu tylu
          nieodpowiedzialnych ludzi(niezależnie od wieku), że mnie takie pytania na
          prawdę nie dziwią.
          • berdyczow7 Re: Jeszcze kilka słów o... 08.06.04, 09:46
            Jest chyba różnica między dwojgiem dość przestraszonych młodych ludzi a
            trzydziestoletnia babą i jeszcze starszym facetem! Do licha! A
            nieodpowiedzialności nie sprawdzisz pytaniem, czy ich rodzice się znają, albo
            jeszcze głupszym z tej listy.
            Może lepsza byłaby krótka rozmowa o tym dlaczego ludzie chcą się pobrać? Pewnie
            tak, ale wtedy nie każdemu księdzu przeszłyby takie pytania przez gardło, a tak
            są i cieszą oczy wink
        • mandy2 Re: Jeszcze kilka słów o... 08.06.04, 20:57
          Hehe, wyobrazilam sobei ksiezula pytajacego:
          -Czy grzesznie przedslubnie wspolzyjac, miala pani orgazm?
          big_grin

          Normalnie dalabym wtedy takiemu po paszczy i trudno i darmo, zrobilabym wesele.
          Bez slubu.
          mandy
        • edziecko_gosiah Re: Jeszcze kilka słów o... 17.06.04, 09:50
          Asiu, znam Ciechanów - wychowałam się tam, moi rodzice nadal tam mieszkają...
          nie chcę nikogo urazić, ale to bardzo mała mieścina (delikatnie mówiąc) i
          wszyscy wszystko o sobie woiedzą - a jeśli nie wiedzą, to szybko się dowiedzą -
          właśnie przez takiego księdza, który robi super dokładny wywiad, tak naprawdę
          zupełnie nie potrzebny do udzielenia ślubu.... co do opłat, to nic dziwnego, że
          rzeczywiście księża ciechanowscy rozbijają się niezłymi furami po mieście!!!!
          już kiedy byłam dzieckiem i chodziłam na religie do fary (wtedy religia była
          jeszcze w salkach przy parafii - pewnie to pamiętasz, bo mniej więcej jesteśmy
          w tym samym wieku) strasznie mnie raziło to, że stają tam takie dwa piękne
          samochody, a my jeździmy rozpadającym się dużym fiatem...
          ja nie brałam tam ślubu, bio już tam nie mieszkałam i nie byłam tam
          zameldowana, ale moja starsza siostra brała ślub w tym kościele za Fara (tym
          takim za ta górką gdzie jest kościól farny - nie pamietam juz nawet nazy ulicy)
          i mieli straszne problemy, bo rodzice!!! przyszłego męża to zadeklarowani
          ateiści, a że wszyscy o sobie wszystko tam wiedzą, ksiądz wiedział o tym
          również i stwarzał straszne problemy z wzęciem ślubu... krótko mówiąc,
          powinniście interweniować w kurii, ale musicie wiedzieć, że zrobićie sobie w
          tym księdzu strasznego wroga...
          no coż, gdyby to była warszawa, czy inne duże miasto, sprawa byłaby o niebo
          łatwiejsza - narobiłabyś temu księdzu koło ogona i zmieniła parafię - w
          ciechanowie będzie z tym znacznie trudniej....
          pozdrawiam, gosiah
    • igga-81 o spowiedzi 07.06.04, 14:09
      zastanawiałyśie się kiedyś nad tym fenomenem że w sytuacji gdy mężczyzna jest
      spowiadany NIDGY ksiądz nie traktuje jego życia seksualnego w ten sposób??? to
      kobieta jest złem, kobieta jest przez seks "upokorzona" i w domyśle
      puszczalska... no a facetowi może jedynie powiedzieć; tak tak synu
      zbłądziłeś... i niewypytuje o intymne szczegóły!!! mojej koleżance ksiądz
      powiedział kiedyś że przez to że współżyła ze swoim narzeczonym przed ślubem to
      znak że będzie złą matką!! Nigdy nigdy nigdy ślubu kościelnego....
      Pozdrawiam
      • isma Re: o spowiedzi 07.06.04, 14:17
        Igga, a skad wiesz, jak spowiadani sa mezczyzni?
        Bo ksiezy, o ile mnie pamiec nie myli, to tajmnica spowiedzi obowiazuje wink))
        • igga-81 Re: o spowiedzi 07.06.04, 15:51
          isma napisała:

          > Igga, a skad wiesz, jak spowiadani sa mezczyzni?
          > Bo ksiezy, o ile mnie pamiec nie myli, to tajmnica spowiedzi obowiazuje wink))

          Księży - tak, moich przyjaciół - nie! zreszta dobrze wiemy że nie zawsze to
          co "obowiązuje" jest w praktyce stosowane wink)) taaak KK piękne teorie posiada,
          ale duże problemy z praktyką, no i ten antyfeminizm, niegodny doprawdy XXI
          wieku.
      • cytrynka3 Re: o spowiedzi 08.06.04, 23:40
        A ja mam kościelny...ewangelicki. Jak pomyślałam, co mnie czeka w kościele
        katolickim, to stwierdziłam, że sobie daruję. Przygotowania do ślubu miałam
        przyjemne, w kościele byłam przed 2 razy (drugi raz na moją prośbę-przysięga
        jest trochę inna), ponieważ nie miałam aktu chrztu, pokazałam obrazek z
        pierwszej komunii. Co do kosztów, to ślub kosztował chyba 500 zł (oficjalny
        cennik), w tym połowę mogliśmy odliczyć od podatku jako darowiznę. Mam bardzo
        miłe wspomnienia.
        Aha, kiedy pytana (przed ślubem) o to czy mieszkamy razem z niemężem,
        odpowiedziałam, że mieszkamy razem 3 lata, ksiądz stwierdził, że do świetnie, bo
        mieliśmy okazję się poznać.
        Pozdrawiam
        Cytrynka
    • klarek Re: slub kościelny - jestem zażenowana 07.06.04, 22:07
      Cóż, jedyne co mnie oburza to cennik, a reszta? Zasadność postawionych Wam
      pytań dziewczyny już wyjaśniły. Ja mogę tylko dodać, że nie za udzielenie
      sakramentu płacisz, a za oprawę ślubu. Zawsze można pobrać się w polu i nie
      naciągać parafii na prąd, ogrzewanie itp. Wracając zaś do pytań, to trudno,
      żeby parze dopuszczającej myśl o rozwodzie, czy separacji pozwolić na składanie
      przysięgi dozgonnej miłości, wierności i trwania jednego przy drugim na dobre i
      na złe. Inna rzecz, że po udzieleniu takiej odpowiedzi młodzi nie powinni
      zostać zgromieni i przegnani na cztery wiatry, ale wciągnięci w dyskusję mającą
      na celu znalezienie przyczyn takiego stanowiska, pomoc w zroumieniu znaczenia
      skramentu, o jaki się ubiegają. A w sprawach opłat radzę poawanturować się, nie
      wolno tego tak zostawić. Odwagi ! smile
      Pozdrawiam
      Klara
      • berdyczow7 Re: slub kościelny - jestem zażenowana 08.06.04, 09:35
        Nie zgadzam się z Tobą, ponieważ po to właśnie są tzw. nauki przedmałżeńskie,
        żeby tam wyjaśniać takie rzeczy i ewentualnie dyskutować.
        Widzę, że niektórym nie przeszkadza taka forma pytań, ha!, wręcz są osoby
        zadowolone z takiego przepytywania (nie wiem, jak można się cieszyc, że tu
        właśnie sprawdzi się narzeczonego czy narzeczoną?!). Zasadne pytania to: czy
        narzeczony(a) nie jest z nami spokrewniona, wiemy (bądź nie) o jej chorobach,
        czy chcemy wychowac dzieci w wierze i to tyle! Reszta jest juz wyłącznie
        inwencją twórczą księży (nie przeczę, dającą dość dużą wiedzę o przyszłych
        małżonkach, ale nijak to się ma w kontekście wiary i sakramentu, który chcemy
        przyjąć). Takie pytania, to dla mnie rozmienianie slubu na drobne!
        Dla mnie ślub to jest złożenie sobie przysięgi przed ołtarzem. Czy to za mało?
        Widać tak, skoro w kancelarii parafialnej muszę przysiąc dodatkowo, że się nie
        rozwiodę i pare jeszcze innych (dla mnie kompletnie idotycznych) rzeczy.
        Stąd moje zażenowanie, większe nawet niż te pieniądze, które przyszło nam
        zapłacić. Ech...
        • isma Re: slub kościelny - jestem zażenowana 08.06.04, 09:59
          Nie myl pojec.
          W kancelarii niczego nie przysiegasz, tylko stwierdzasz swoim podpisem. To jest
          akt wylacznie jurydyczny, a nie sakramentalny.
          Pytanie o zaleznosc finansowa jest dokladnie tej samej natury co pytanie o
          choroby - moze byc to przyczyna niewaznosci sakramentu.
          A np. pytanie o zareczyny, jak sadze, wzielo sie wprost z nowego Katechizmu
          Kosciola Katolickiego, ktory zaleca dokonywanie zareczyn przed slubem, tyle.
        • kamila77 Re: slub kościelny - jestem zażenowana 08.06.04, 18:44
          berdyczow7 napisała:

          > Dla mnie ślub to jest złożenie sobie przysięgi przed ołtarzem. Czy to za
          mało?

          Ślub jest SAKRAMENTEM. Co to oznacza - poczytaj w Katechizmie.
    • judytak Re: slub kościelny - jestem zażenowana 08.06.04, 10:46
      a jaka jest właściwa odpowiedz?
      jeśli długo się znacie (bo nie pochopnie)
      czy jeśli krótko (bo wielka miłość)?

      jeśli mieszkacie razem (bo się dobrze znacie)
      czy jeśli nie (bo przyzwoici narzeczeni nie żyją na kocią łapę)?

      jeśli rodzice się znają (bo się rodziny też znają)
      czy jeśli mieszkają tak daleko, że się nie znają (bo się nie pokłócą)?

      jeśli zakładacie separację (bo przecież nadal jesteście wtedy małżonkami)
      czy jeśli zakładacie mieszkanie razem za wszelką cenę (bo cierpienie
      uszlachetnia)?

      jeśli braliście kredyty (bo odpowiedzialny człowiek przed ślubem stara się
      kupić mieszkanie)
      czy jeśli nie braliście kredyty (bo zarabiacie tyle, żeby się utrzymać)?

      ja pytam poważnie,
      bo mi się tam zdaje, że "właściwość" odpowiedzi zależy od sytuacji, od motywów,
      od możliwości...

      pozdrawiam
      Judyta
      • isma Re: slub kościelny - jestem zażenowana 08.06.04, 11:04
        Ale wlasnie chodzi o to, ze to nie jest kwestia odpwoiedzi "bardziej" i "mniej"
        wlasciwych.
        To jest po prostu kwestia ustalenia pewnych faktow, bez ich wartosciowania.
        Na przyklad po to, zeby za kilka lat przed sadem diecezjalnym chcacy sie
        rozstac z luba maz nie twierdzil, ze sie ozenil, bo rodzina ciezarnej
        narzeczonej go do tego zmusila - podczas, gdy w protokole przedslubnym stoi, ze
        rodziny narzeczonej nie zna, a zwiazek zawiera z wlasnej woli.
        Przyklad nie jest wymyslony, nawiasem mowiac wink))
    • alkra Re: slub kościelny - jestem zażenowana 08.06.04, 20:36
      NAsuwa mi się jeszcze jeden "drobiazg" Ślub w obecnej Konkordatowej wersji
      rodzi też skutki prawne może stąd pytania o kredyt? Ja brałam ślub prawie 10
      lat temu, i też był formularz z pytaniami do wypełnienia. Malo tego, przyszli
      małżonkowie wypełniali każdy oddzielnie swój. dziś nie pamiętam żadnego
      pytania, chociaż całość miała ze 4 strony A4, a obecne cenniki uważam za
      zupełnie nie na miejscu. Daję ile mogę, i nawet nie pytam ile dają inni, żeby
      nie usłyszeć dolnej granicy
      • berdyczow7 Re: slub kościelny - jestem zażenowana 09.06.04, 09:27
        Dlaczego do cholery pytania o kredyt nie zadano nam w USC? Dlaczego ja mam
        mysleć i udzielać odpowiedzi na pytanie o ewentualny rozwód (czy zakładam taką
        możliwość czy nie) jesli jeszcze nie wzięłam ślubu?!Dlaczego jesli odpowiem, że
        owszem, jeśli mąż okaże się sadystą (czego absolutnie sobie nie życzę), to
        zakładam (przecież tak może się stać, w końcu jacyś sadyści są na tym świecie)-
        wtedy ślubu nie otrzymamy?!
        Tak można wiele rzeczy: nie, nie polecę na Księżyc, jeśli nawet takie loty będą
        możliwe.
        A prawo stanowi, że kredyty zaciągnięte przed ślubem nie obowiązują spłatą
        połowicy po ślubie. Mieszkanie mojego narzeczonego pozostanie jego własnością,
        nawet jeśli bysmy się rozwiedli, tfu, tfu!
        Bardzo sobie cenię zachowanie intymności. Nie znoszę wścibstwa, a po prostu
        niektóre pytania do takich należą i o to mi się tu rozchodzi. Wydaje mi się, że
        one są po prostu z innej epoki, nie pasują do rzeczywistości, a tym samym są nie
        do przyjęcia przez niektóre osoby. tak trudno to zrozumieć?
        A jeśli nam się każe nie zakładać separacji czy rozwodu, to dlaczego księża
        takową zakładają - sam protokół, mnogość pytań i inne zabezpieczenia wyciągane
        juz od nas słownie?! To trochę bez sensu, nie uważacie?
        No nic, pewnie na ten temat można by rozmawiać bez końca. Nas czeka druga
        wizyta, na której odważymy się zaprotestować przeciw opłatom. Zobaczymy z jakim
        skutkiem. A na marginesie, dostawaliście jakieś potwierdzenia z kancelarii o
        wpłacanych pieiądzach (nie chodzi mi o te w kopercie, tylko te kasowane wg.
        "cennika" - choć ponoć takowy nie istnieje wg. kurii)
        Pozdrawiam
        J.
        • isma Re: slub kościelny - jestem zażenowana 09.06.04, 10:09
          Spokojnie, to jest akurat proste. Pytania o kredyt ne zadano Wam w USC, bo
          malzenstwo cywilne mozna rozwiazac, przez rozwod - i dopiero wtedy sad ustala
          fakty.

          A malzenstwa sakramentalnego rozwiazac sie nie da, mozna najwyzej stwierdzic,
          ze zostalo niewaznie zawarte - ale zeby to ustalic, potrzebna jest znajomosc
          faktow SPRZED momentu zawarcia zwiazku. I to jest ta roznica.

          Taki obowiazek, przeprowadzenia tzw. rozeznania kanonicznego, naklada na
          kaplana prawo kanoniczne, o czym zreszta pisze w Instrukcji Episkopatu Polski o
          przygotowaniu do zawarcia malzenstwa w kościele katolickim Komisja ds. Kultu
          Bozego i Dyscypliny Sakramentów Episkopatu Polski:

          41. Obowiązkiem duszpasterza przeprowadzające go rozeznanie kanoniczne jest
          zbadanie czy narzeczeni znają dostatecznie nauką chrześcijańską, przede
          wszystkim o świętości, nierozerwalności, jedności i sakramentalności małżeństwa
          chrześcijańskiego, czy zdają sobie sprawę z obowiązków stanu małżeńskiego oraz
          czy są zdolni do ich spełnienia. Wypełnienie protokołu rozmów kanoniczno-
          duszpasterskich z narzeczonymi nie może być przeprowadzone tylko formalnie.
          Treść poszczególnych pytań powinna być tak wykorzystana i uzupełniona pod
          względem pastoralnym, by zasadnicze pytania znajdujące się w dalszej części
          protokołu były właściwiej i pełniej zrozumiane. Duszpasterz winien z własnej
          inicjatywy i jeśli potrzeba poprzez dodatkowe wyjaśnienia, doprowadzić do
          nawiązania z narzeczonymi życzliwej rozmowy.

          42. Rozeznanie ma na celu ustalić:
          1. tożsamość osób;
          2. stan wolny osób, które zamierzają zawrzeć związek małżeński;
          3. pełną dobrowolność obydwu stron z wyeliminowaniem jakiejkolwiek formy
          przymusu ograniczającego wolność kwalifikowaną przewidzianą przez prawo;
          4. czy nie tają czegoś przed sobą, co mogłoby w poważny sposób zakłócić w
          przyszłości wspólnotę życia;
          5. czy nie ma jakiejkolwiek przeszkody zrywającej, która uniemożliwiłaby
          zawarcie ważnego związku;
          6. czy małżeństwo nie zawierają warunkowo;
          7. czy mają właściwą świadomość zawierania małżeństwa nierozerwalnego,
          wyłącznego i sakramentalnego

          Zatem, ksieza nie zakladaja separacji czy rozwodu, tylko, poprzez protokol,
          ustalaja, czy malzenstwo bedzie zawierane waznie. Jesli powiesz, ze dopuszczasz
          rozwod, to istnieje uzasadniona watpliwosc, czy akceptujesz nauke KK o
          nierozerwalnosci malzenstwa (separacja jest przez KK dopuszczalna, wiec te
          zakladac mozesz). A jesli jej nie akceptujesz - to patrz wyzej, sakrament jest
          niewazny. Z tym, ze kaplan, zanim odmowi z tgo powodu asystencji, powinien
          wyjasnic przyczyny odmowy.

          I to nie jest wymysl ksiezy, tylko zalecenie zawarte w stosowanej papieskiej
          adhortacji apostolskiej: "w przypadku, kiedy pomimo wszystkich poczynionych
          kroków, nowożeńcy wyraźnie i formalnie dają do zrozumienia, że odrzucają to, co
          Kościół chce dopełnić sprawując obrzęd małżeństwa ochrzczonych, duszpasterz nie
          może dopuścić ich do obrzędu. Nawet jeśli czyni to z żalem, musi przyjąć do
          wiadomości tę sytuację i uświadomić zainteresowanych, że w tym stanie rzeczy
          nie Kościół, ale oni sami stanowią przeszkodę do odbycia obrzędu, o który
          proszą".

          A co do oplat, to, jak najbardziej, protestujcie. Chetnie Wam poszukam
          odpowiednich zapisow na ten temat wink)).
          • berdyczow7 Re: slub kościelny - jestem zażenowana 09.06.04, 10:36
            Oj, bardzo będziemy ci wdzięczni. I jeszcze raz zaznaczam, że nie przeczę, że
            takie pytania i próba rozeznania w sytuacji istnieje ale może przydałoby sie to
            troche zmodyfikować? POza tym miałam wrażenie osobistej frajdy samego księdza,
            kiedy zadawał serię pytań dodatkowych jeśli chodzi o współżycie, rodzinę,
            mieszkanie razem i nie w sensie dla nas pozytywnym. Na nasze pytanie, czy musimy
            na to odpowiadać powiedział, że jeśli nie, to przerwie protokół, jak juz parę
            razy mu się zdarzyło zrobić. To mnie wkurza.
            • isma Re: slub kościelny - jestem zażenowana 09.06.04, 11:42
              A, no widzisz, komentarz to juz jest normalne osobiste chamstwo wink)). W tej
              instrukcji jest chyba ze 115 razy podkreslone, ze pytania trzeba zadawac
              delikatnie i z szacunkiem.
              Dobra, o tych oplatach poszukam. Na kiedy potrzebujecie?
            • gagunia pytanie do berdyczow7 11.06.04, 11:09

              a co to jest ten caly polslubeK?? bo nigdy w zyciu sie z czyms takim nie
              spotkalam. skoro nie bierzecie slubu koscielnego, to po co wogole byliscie w
              kosciele? czy cos zle zrozumialam??

              jestem w szoku, ja bym wogole powiedziala, zeby sie pocalowal... w nos
              (chociaz pomyslalabym inaczejwink) i na pewno wiecej by mnie na oczy nie
              zobaczyl... no ale ja jestem narwaniec i wale w oczy prosto, co mysle, w
              sytuacji kiedy ktos wyraznie mnie naciaga albo wnika nie tam, gdzie nie
              potzreba smile

              ja dalam 200 zl za slub 4lata temu, bo na tyle bylo mnie stac. na zapowiedzi
              nic, a ksiadz slowem nie wspomnial o zadnych pieniadzach. na nasze pytanie ile
              dac powiedzial, ze udzielenie slubu to jego obowiazek, a my dajemy kase na
              utrzymanie kosciola, jesli nas stac, a jak nie, to damy jak bedziemy mieli.

              pozdrawiam
              gaga
              • berdyczow7 do gaguni 11.06.04, 12:20
                No jasne, że chcemy wziąć ślub kościelny, inaczej nie byłoby tego zamieszania.
                Ale ponieważ chcemy wziąć go w innym kościele niż moja, albo narzeczonego
                parafia, to musimy z jednej z nich dostać licencję, czyli zgodę na ślub tam,
                gdzie chcemy. Moi księża są przez to niepocieszeni, bo jak sami powiedzieli
                (niby żartem, ale chyba na serio) odbieram im chleb. No to chcą sobie to trochę
                wynagrodzić kasując nas jak się tylko dasad - już po drugiej wizycie w kancelarii
                cena naszego "półślubka" wzrosła 0 1/3
                Poza tym ksiądz tak starsznie wnika w nasz związek i zadaje tyle wścibskich
                pytań, że zdecydowani jesteśmy na następną wizytę zabrać dyktafon i wpuścić to
                potem do internetu, bo już cholera bierze na takie sobiepaństwo!
                pozdrawiam serdecznie i zazdroszczę lepszych doświadczeń z Kościołem.
                Weronka
                P.S. Ksiadz z tej samej parafii odmówił właśnie przedwczoraj mojej koleżance
                chrztu jej dziecka, bo najpierw mają wziąć z niemężem ślub kościelny, podczas,
                gdy za sowitą zapłatą moich sąsiadów (sami się przyznali), ochrzcił im dziecko
                bez żadnego problemu (mają trójkę nieślubnych).
                Coś bardzo niedobrego dzieje się w tej parafii, szkoda ludzi...
    • hancik5 Re: slub kościelny - jestem zażenowana 09.06.04, 13:08
      W mojej parafii w Lublinie nie było mowy o takich sytuacjach. Daliśmy co łaska
      i jeszcze musieliśmy trochę pomęczyć księdza, żeby nam powiedział ile zwykle
      się daje. Zapłaciliśmy w 1997 roku 150 zł i 50 zł dla kościelnego i tyle i
      kropka...

      Ślub mieliśmy piękny, nie mieliśmy żadnego znajomego księdza, ale ten, który
      nam ślubu udzielał uczynił to naprawdę pięknie.

      Ja należę też do tych osób, które nie obrazają się na cały świat czy grupę
      ludzi za poczynania niektórych. Nigdy bym nie odeszła od kościoła katolickiego
      zpowodu jakiegoś pazernego proboszczyny. Za bardo cenię wartosci przekazywane
      przez kosciół i za bardzo cenie wielu jego wspaniałych przedstawicieli zeby
      odejść do innego.

      Na waszym miejscu narobiłabym troche szumu i wzięłabym ślub w zupełnie innym
      kosciele, takim, gdzie proboszcz nie robi ze ślubu interesu, a takich jest
      naprawdę bardzo, bardzo dużo.

      Pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego w małżeństwie
    • umargos Re: slub kościelny - jestem zażenowana 09.06.04, 15:04
      Mnie jakoś te pytania nie szokują, sama na takie odpowiadałam...i to de facto
      dwa razy, bo wcześniej znajomy ksiądz w parafii Szestno na Mazurach, udzielał
      nam nauk przedmałżeńskich, heh, ależ sprytni byliśmy, no i przymuszeni też bo
      nie było innej opcji, odbyliśmy trzy spotkania przy winku, fantastycznej
      rozmowie + lektury do poczytania, no i mój mąż zapytał o to "badanie". Wtedy
      dowiedzieliśmy się jakie pytania padną, a nawet, wtedy jeszcze razem
      odpowiadaliśmy na nie, a ksiądz nam wyjaśniał wątpliwości i niejasności.
      Cennika za ślub też nie było - ksiądz nam niczego nie sugerował (a ofiarę i tak
      byśmy złożyli), a parafia dodam w Warszawie...z organistą kazał nam się dogadać
      we własnym zakresie, też nie zdarł (50 zł), a zagrał wszystko co chciałam.
      Jeszcze potem, po slubie zawieźliśmy 3 wiadra kwiatów do ozdabiania kościoła.
      Z chrztem też mam związane same miłe wspomnienia. Nie pomijając tego, że moja
      córka została ochrzczona na Wawelu, choć nie mieszkamy w parafii wawelskiej
      (ale w Krakowie)...po fakt, że ksiądz nie przyjął od nas w ogóle ofiary za
      chrzest, bo stwierdził, że teraz, przy małym dziecku, to na pewno mamy inne
      wydatki, a jak bedziemy chcieli, to możemy złożyć ofiarę kiedy mała pójdzie do
      komunii :o))))
      Owszem zaprotestowałabym i nie zgodziła się, gdyby ofiara za jedno i drugie
      miałaby nie być mniejsza "niż", albo gdyby był nieoficjalny cennik usług (dużo
      prościej byłoby gdyby był podatek na Kościół i ew. cennik oficjalny), ale
      doświadczenia z ostatnich dwóch lat mam wyłącznie pozytywne...ale i wcześniej,
      przynajmniej jeżeli chodzi o "finansowe koszty religijności" były najzupełniej
      ok...z innymi bywało gorzej.
      Pozdrawiam
      Ula
      • ma.pi Re: slub kościelny - jestem zażenowana 10.06.04, 18:54
        A czy te kwestionariusze z pytaniami to sa we wszystkich parafiach takie same?
        Bo wiekszosci z tego co tu piszecie w moich pytaniach nie bylo.
        A bylo:
        Jak dlugo sie znamy? Kiedy podjelismy decyzje o slubie koscielnym? Czy chcemy
        miec dzieci? Czy nasze rodziny nie sprzeciwiaja sie naszemu malzenstwu?
        Czy uczeszczamy w coniedzielnej mszy sw. I ogolnie jak dbamy o nasza wiare?
        Czy nie ukrywamy przed przyszlym mezem/zona jakis chorob np. psychicznych?
        I moze jeszcze kilka, ale wszystkie w tym stylu. I ksiadz na spowiedzi tez nie
        wypytywal o zadne intymne szczegoly choziaz wiedzial, ze przed slubem bylismy
        razem, bo zalatwiac wszystkie formalnosci przyszlismy z dzieckiem. Spytal sie
        tylko czy dziecko juz ochrzczone?
        A i zadnego cennika nie bylo. Dalismy "co laska", a jakbysmy nic nie dali tez
        byloby OK. Dalismy na ofiare po slubie, a nie przed.

        Pozdr.
        • gagunia Re: slub kościelny - jestem zażenowana 11.06.04, 15:30

          u nas pytania byly podobne. pamietam jedno pytanie, ktore zaczynalo sie od
          slow: czy kiedykolwiek, z kimkolwiek.... i tu zrobilo mi sie goraco i panika w
          glowie: o boze, powiedziec prawde?, a ksiadz: ... bylas zareczona?

          no i zeszlo ze mnie powietrze smile a mi w glowie tylko jedno, jak zwykle.. smile
          • praktycznyprzewodnik Re: slub kościelny - jestem zażenowana 11.06.04, 23:31
            Wystarczy wybrac na wyszukiwarce Kodeks Prawa Kanonicznego i sobie poczytać.
            • weronka73 Re: slub kościelny - jestem zażenowana 12.06.04, 11:29
              a gdzie to się mieści w tym kodeksie (trochę dużo tu tego), bo z ciekawości
              chciałam poczytać?
    • 11974r Re: slub kościelny - jestem zażenowana 12.06.04, 21:44
      Gdy ja wychodziłam za mąż, także spisywano protokół ale ksiądz zrobił to w
      formie rozmowy z nami i było miło i sympatycznie. Nie odczuliśmy żeby padały
      pytania niestosowne, wścibskie czy coś takiego. Slub nas nic nie kosztował,
      ksiądz nie chciał wziąść od nas pieniędzy. Uroczystość była piękna i
      wzruszająca (opinia nasz i naszych gości). Może było to spowodowane tym,że
      kiedyś braliśmy udział w życiu parafii (grupy młodzieżowe), ale nie mniej jest
      to możliwe.
      Dana
      • praktycznyprzewodnik Re: slub kościelny - jestem zażenowana 12.06.04, 22:24
        To jeszcze za starego koeksu wychodziłaś.

        Dział: LUD BOZY (chyba ?)
        • ewa2233 Re: slub kościelny - jestem zażenowana 14.06.04, 11:51
          Spotkałam się ze zdaniem e-mam, że najlepiej, by taki cennik był !

          A ja miałam ślub za "co łaska" - nikt nie zaglądał do koperty.
          Dzieci też ochrzczono mi za "co łaska" - kopertę daliśmy PO CHRZCIE (50 zł).

          Na "wywiadzie" pytano nas jeszcze o choroby psychiczne w rodzinie.
          Myślę, że właśnie po to, by nie było zatajeń przed ślubem o takich wypadkach.

          Gdyby mnie spotkało takie "wymuszanie" - ślub za 1400 zł, chyba zgłosiłabym się
          do biskupa.
          Nam ksiądz powiedział, że ślub to sakrament, a za SAKRAMENT się nie płaci.
          • xena_music Re: slub kościelny - jestem zażenowana 16.06.04, 15:16
            przez pewien czas byłam organistką w kościele, który jest uznawany za jeden z
            najbogatszych w w-wie(i rozrzutny tez)tam też bralismy ślub bo jestem związana
            z parafią emocjonalnie od dziecka-wiec za lata zasług za Bóg zapłac miałam slub
            gratis, za zaswiadczenia(odpis aktu chrztu i zapowiedzi w innej parafii) w
            sumie 70 zł. Za organistę nie zapłaciłam bo miał grać organista z naszej
            parafii, a on nic mi nie powiedział(załatwiłabym sobie kogoś innego) tylko
            wyjechał i podesłał kolesia kóry tak rzępolił aż mnie skręcało.
            Pytania były w czasie sporządzania protokołu-czy nie jesteśmy spokrewnieni,
            choroby psychiczne, czyli pytania które ewentualnie są zawarte w uniewaznieniu
            sakramentu. Dawniej mówiło sie ze za ślub 10% tego co za alkohol na wesele.
            Acha, koscielnemu też nie płaciłam bo miesiąc przed slubem zacierał rece ze
            wypierze mi pieknie dywanik i wreszcie rozłoży go na mój slub, cieszy sie ze
            dożyłsmile)To stary znajomy, jeszcze jak mój tata grał tam jako organista.
            Powinno być co łaska, no ale są ludzie których stac na więcej a dają
            symboliczne 100 za ślub, dorzucą z 50 dla organisty i tyle, a samo wesele robią
            na 200 osób, za suknię płacą z 5000, itd
            • praktycznyprzewodnik Re: slub kościelny - jestem zażenowana 17.06.04, 14:59
              Co innego jak bierzesz slub we własnej parafii, a co innego jak masz jakies
              wymagania nadzwyczajne np. koniecznie u Wizytek, bo film ładnie wyjdzie i
              organy stroją. Albo koniecznie w Tyńcu.
              • berdyczow7 "jakies wymagania?" 18.06.04, 19:31
                Nie, nie chcemy koniecznie u Wizytek ani tez nie chcemy w Tyńcu. W ogóle zaraz
                nie będziemy chcieli sad
                Pozdrawiam.
    • anik801 Re: slub kościelny - jestem zażenowana 17.06.04, 21:46
      Jestem zdziwiona,bo my żadnego testu nie przechodziliśmy,za żaden półślubek nie
      płaciłiśmy,za zapowiedzi też nie.Sam ślub kosztował nas 500zł+100zł dla
      organisty za wybrane pieśni.No ale to byłó prawie 4 lata temu może teraz jest
      inaczej?
      • aetas Re: slub kościelny - jestem zażenowana 17.06.04, 22:32
        To ja chyba wyjątkowo dobrze trafiłam, brałam ślub ponad osiem lat temu, w
        parafii ani mojej, ani mojego męża, na nauki chodziliśmy, owszem, nikt nam nie
        robił żadnych problemów, nie było żadnego cennika, za ślub i całą fatygę
        daliśmy księdzu normalnie chyba ze 20 złotych, a on tego też nie chciał wziąć,
        bo powiedział, że na pewno jest nam trudno... dodam, że nie wyglądaliśmy jak
        jakieś oberwańce, ale wiedział, że mój chłopak szuka pracy (prosto po
        studiach), ja studiuję i wynajmujemy mieszkanie za kasę z korepetycji i mycia
        okien, tudzież innych zatrudnień, co się trafiały... Na dodatek ten ksiądz to
        był proboszcz tamtej parafii, dzięki takim ludziom odzyskuje się wiarę w
        człowieka i jego możliwości bycia (pozostania) człowiekiem... smile
        Za to mój "macierzysty" proboszcz "skasował" mnie za wydanie świadectwa chrztu,
        czy też bierzmowania (już nie pamiętam, co to było), drożej nas to kosztowało
        niż sam ślub, który, jak już napisałam, był chyba najtańszy w tamtych czasach w
        tamtym miasteczku... wink
    • barbin Re: slub kościelny - jestem zażenowana 18.06.04, 17:28
      Czym jesteś zażenowana? Ksiądz nie zadaje Ci tych pytań z własnej ciekawości,
      taki jest protokół, który sporządza się glównie w związku z ewentualnymi
      roszczeniami o uniewaznienie malżenstwa. Nie jest prawdą, że za udzielenie
      niewłasciwej odpowiedzi będziesz pozbawiona możliwości wzięcia ślubu
      koscielnego. Urzędnik USC nie zadaje Ci takich pytań, bo ma w nosie,z jakich
      pobudek bierzesz ślub i ile razy będziesz sie rozwodzić.
      Co do ustalonych, koniecznych do zapłacenia kwot pieniężnych:
      na szczęście nie spotkałam sie z czymś takim i nie podoba mi się to.
      Jestem jednak święcie przekonana, że gdybyś poszła do księdza i powiedziala:
      nie stac mnie, moge dac 50 zł, albo wcale- ślub tez by się odbył.
      Pamiętam,że my daliśmy księdzu 500zł. Biorac pod uwage fakt,że fryzjerce
      zapłaciłam ok.200, kosmetyczce 150, a krawcowej 800 za uszycie sukienki- nie
      czuję goryczy z tego powodu,że dałam na Kosciół. Piękna msza była dla mnie
      ważniejsza od innych spraw.
      • berdyczow7 Re: slub kościelny - jestem zażenowana 18.06.04, 19:41
        Nie, nie z własnej ciekawości?! A ja myslałam, że nie ma w protokole pytań o to
        jak często współżyjemy..., tzn. "grzeszymy".
        A nawet gdybysmy robili wesele, to i tak te opłaty są po prostu niemoralne.
        Przypominam, jestem w ciąży, mnóstwo pieniędzy bedziemy potrzebowac na dziecko
        (nie wspomnę o wydatkach związanych z ciążą), ksiądz o tym wie. Ale on sie nie
        przejmuje. I jeszcze jedno: poinformowano mnie o tym, ze jest cennik i tyle mam
        zapłacić. Myslisz, że powinnam się jeszcze popłakać przed ksiedzem, a potem
        proboszczem, żeby nam obniżył stawkę, może jeszcze będzie bardziej ckliwie, jak
        popłacze sie tez mój narzeczony, hm?
        • barbin Re: slub kościelny - jestem zażenowana 18.06.04, 20:42
          A czy to nie wszystko jedno z jakiego powodu płaczesz:: z tego że zapłaciłaś,
          czy z tego, ze nie zapłaciłaś?
        • grrrrw Re: slub kościelny - jestem zażenowana 18.06.04, 20:54
          W USC tez pytaja o rozmaite rzeczy: czy nie jesteśmy spokrewnieni, a jesli tak
          to w jakim stopniu; czy nie jestesmy ubezwłasnowolnieni, jaki jest nasz stan
          cywilny... I wcale nie wierza na słowo tylko każą pokazać odpowiednie dokumenty
          (akt zgonu współmałzonka, sentencje rozwodową).
    • anies75 Re: slub kościelny - jestem zażenowana 21.06.04, 23:05
      ja bym tyle nie dała, złożyłambym skarge do kurii, to na pewno nie jest cennik
      z kurii
      te 400 zł to co to za ślubek ??
      • ochotka69 Re: slub kościelny - jestem zażenowana 23.06.04, 22:17
        Ale przy półślubku to się ubawiłam, a pół pogrzeb też jest? Jeżeli ci tam nie
        odpowiada zmien kościół i po problemie. A do kurii list bym też napisała. Nie
        wiem rownież skąd ludzie mają te ceny. My za ślub zapłaciliśmy 200 złotych a za
        chrzest 50 dodam ze nikt z księzy nie był zaskoczony. Nikt też nie ustalał
        zadnego cennika bo takowego nie ma.
    • weronikarb Re: slub kościelny - jestem zażenowana 23.06.04, 14:51
      Moim zdaniem nie chodzi o pytania a sposob ich zadania. My z mezem tez je
      mielismy i kazde osobno je mialo zadawane. Moj proboszcz zadawal je w formie
      wesolej, uprzedzil nas ze tak niestety musi bo jest to potrzebne do slubu.
      Wspominam to bardzo milo, nawet jak juz nas wyprowadzal to z ciekawosci sie
      spytal a gdzie bedziecie mieszkac a maz mowi u mnie, a proboszcz do mnie
      zapamietaj sobie co jego to jego a co twoje to nasze to nieciekawe
      spostrzezenie-oczywiscie to wszystko w zartach.
      Cennika zadnego nie bylo dalismy 300 zl, organiscie 50 zl i 20 zl koscielnemu
      acha i zapowiedzi tez co laska 20 zl.
      To samo mielismy z chrztem tez co laska.
      Najgorsze to byla dla nas poradnia przedmalzenska to jest dopiero paranoja,
      stara, nawiedzona baba WYMAGA od nas stosowania kontrolowania narodzin i
      naturalnego zabezpieczenia. Durna baba kazala mi pprzez tydzien mierzyc
      goraczke sprawdzac sluz i robic wykres i mial mi w tym pomagac narzeczony. Jak
      jej wyrysowalam wykres to kobieta stwierdzila ze cos ze mna nie tak smile
      Nauki przedslubne nie sa az tak zle ujda w tlumie ale ta poradnia tak nas
      rozwalila ze do dzis ja wspominamy z niesmakiem.
      Rennata

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka