Dodaj do ulubionych

o małej Madzi jeszcze raz

16.02.12, 09:23
Przeczytałam wątek o wypuszczeniu mamy Magdy i jestem w szoku.
Ludzie,czy wy naprawdę wierzycie w takie przypadki...
nie chciała tego dziecka,nie kochała go,z czym wcale się nie kryła,bo wiedziały o tym nawet koleżanki,wcale nie bliskie.
I akurat ta kobieta całkiem przypadkowo upuszcza dziecko na próg,wcześniej przypadkowo wraca po pieluch,żeby nie było świadków.
Potem przypadkowo,nie udziela dziecku żadnej pomocy. Całkiem przypadkowo wylatuje jej z głowy numer na pogotowie,albo gdzie jest dzwonek do drzwi najbliższych sąsiadów.
Potem jeszcze bardziej przypadkowo udaje się w ruiny i przysypuje gruzem,być może żywe jeszcze dziecko. Całkiem,ale to całkiem przypadkowo wymyśla historię porwania,jak z filmu sensacyjnego,ze szczegółami,których człowiek w szoku raczej by nie wymyślił.
Potem zwodzi całą Polskę płacząc przed kamerami oddajcie moje dziecko...
A większość eMam ją broni,bo niczego jej nie udowodnili.
Jasne,już dostała ochronę jak świadek koronny,przeniosą ją w bezpieczne miejsce,może jeszcze będą utrzymywać i głaskać po główce,bo krzywda by się jej mogła stać.
Biedna zaszczuta kobieta,poużalajmy się trochę nad jej strasznym losem.
Po prostu w głowie mi się to wszystko nie mieści sad
Obserwuj wątek
    • ledzeppelin3 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 09:32
      Tak, wierzę w takie przypadki
      U mnie czwarte dziecko wlazło na schody jak miało 9 miesiecy i 7 latka je zobaczyła na półpietrze. Mogło spokojnie spaść i mogło jej już nie być.
      Matka Magdy nie miała takiego szczęścia jak ja
      Ja widzę zaszczutą, nieszczęśliwą, zrozpaczoną kobietę która straciła dziecko i ogłupiała z nienawiści tłuszczę
      Kobieta, ktora schowała noworodka do foliowego worka, skazujac go na powolną śmierć, jest określana w swojej wsi jako "bardzo dobra kobieta"
      O oprawcach Ani która dręczona popełniła samobójstwo kilka lat temu mówiło sie w prasie "ci chłopcy". Nawet jednego dnia w areszcie nie spedzili.
      Tu mamy lincz. Tylko dlatego, ze ludzie poczuli sie wyrolowani. Współczuli, szukali, a tu sprawy miały się inaczej.
      Urażone ego maluczkich wyje z nienawisci.
      • attiya Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 09:49
        Ledzeppelin, fragment Twej wypowiedzi wstawię sobie w sygnaturkę, nikt chyba tego lepiej nie ujął.
      • iin-ess Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 09:54
        ledzeppelin3 napisała:

        > Tak, wierzę w takie przypadki
        > U mnie czwarte dziecko wlazło na schody jak miało 9 miesiecy i 7 latka je zobac
        > zyła na półpietrze. Mogło spokojnie spaść i mogło jej już nie być.
        > Matka Magdy nie miała takiego szczęścia jak ja

        to, że wypadki się zdarzają to wiadomo, autorce chodzi o to, że ta matka nie chciała mieć tego dziecka i to budzi zastanowienie
        • attiya Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 09:59
          Tak, bo u nas kazda kobieta chce i pragnie mieć dziecko, niechęć do ich posiadania to wynaturzenie i grzech smiertelny, generalnie powinno się wieszać takie kobiety uncertain
          jestem ciekawa ile z ematek będąc w ciąży chciało ją usunac, ile po porodzie nie pokochało od razu swego dziecka
          no ale widzi się winny innyc, które urastają niemal do zbrodni przeciw ludzkości a własne, często najgorsze przewiny to nic, bo w końcu jakże to, ja jestem naj naj, nie to co inni uncertain
          • gupia_rzona Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 12:43
            nie chcieć dziecka to jedno. A zrobić mu samodzielnie "pogrzeb" pod gruzami i lamentować przed kamerami to drugie.
            Żeby było jasne - nie jestem w stanie tak autorytatywnie jak autorka wątku stwierdzić, że matka nie chciała i nie kochała. Bo jej po prostu nie znam, a na informacjach z massmediów opierać się nie można w 100%
            Ale boli mnie to, że ona tak strasznie potraktowała ciało własnego dziecka. I że później udawała przed kamerami rozpacz. "oddajcie mi moje dziecko" - płakała wiedząc, że zakopała je kilka dni wcześniej jak psa.
            Czuję się wyrolowana. A czy to znaczy, że od razu zaliczam się do tłuszczy chcącej zlinczować matkę?
            • morekac Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 13:53
              I że później udawała przed kamerami rozpacz. "oddajcie mi moje dziecko" - płakała wiedząc, że zakopała je kilka dni wcześniej jak psa.
              A dla mnie ta rozpacz była może najprawdziwsza z tych jej wszystkich opowieści.
              Tak po prostu nie chciałabyś czasem cofnąć czasu, żeby coś się nie zdarzyło? Nie wołałabyś całkowicie irracjonalnie 'oddajcie mi moje dziecko', gdyby ci to dziecko umarło?
              Oczywiście płakać mogła również ze strachu i rozpaczać z innych powodów - że sprawa się sypnie, ale to nie znaczy, że jej łzy były sztuczne i że nie była zrozpaczona.
          • memphis90 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 22:23
            > no ale widzi się winny innyc, które urastają niemal do zbrodni przeciw ludzkośc
            > i a własne, często najgorsze przewiny to nic,
            Ale chyba jednak mało która ematka przysypała swoje dziecko gruzem i śmieciami, nawet, jeśli nie cieszyla się z ciąży. Rozumiem- wypadek, rozumiem nawet, że można piep...ć dzieckiem w zmęczeniu czy złości o wersalkę i przypadkiem uszkodzić. Ale porzucić na mrozie? Choćby i martwe? Ja bym nie zniosła świadomości, że moje dziecko jest gdzieś na dworze, w śniegu przez tyle dni...
      • araceli Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 10:11
        ledzeppelin3 napisała:
        > Tu mamy lincz. Tylko dlatego, ze ludzie poczuli sie wyrolowani. Współczuli, szu
        > kali, a tu sprawy miały się inaczej.
        > Urażone ego maluczkich wyje z nienawisci.

        Trafne sad

      • magata.d Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 14:18
        "U mnie czwarte dziecko wlazło na schody jak miało 9 miesiecy i 7 latka je zobac
        > zyła na półpietrze. Mogło spokojnie spaść i mogło jej już nie być."
        Zostawiłaś bez opieki 9-miesięczne dziecko? Czy pod opieką 7-latki? No nie wyobrażam sobie, jak 9-miesieczniak może sam wejśc na schody i znaleźć się na półpiętrze, przeciez to nie trwa sekundę czy dwie. Nigdy nie zostawiałam tak małego dziecka bez nadzoru.
        • cmentarna.polka Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 15:07
          > brażam sobie, jak 9-miesieczniak może sam wejśc na schody i znaleźć się na półp
          > iętrze, przeciez to nie trwa sekundę czy dwie. Nigdy nie zostawiałam tak małego
          > dziecka bez nadzoru.

          Och, och, jestem taka zajebista. Uwielbiam tego typu posty. Od razu ci lepiej, nie? Rzyg.
          ledzeppelin, masz absolutną rację.
          • gabi683 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 17:44
            cmentarna.polka napisała:

            > > brażam sobie, jak 9-miesieczniak może sam wejśc na schody i znaleźć się n
            > a półp
            > > iętrze, przeciez to nie trwa sekundę czy dwie. Nigdy nie zostawiałam tak
            > małego
            > > dziecka bez nadzoru.
            >
            > Och, och, jestem taka zajebista. Uwielbiam tego typu posty. Od razu ci lepiej,
            > nie? Rzyg.
            > ledzeppelin, masz absolutną rację.

            Jak ma się dzieci to sporo może się przytrafić młodej mamie jak i doświadczonej.A dzieci nie jeden raz zaskoczą ,człowiek nie zdąży pomyśleć a nie szczęście może być blisko.A typu teksty jak można ble ble ble to na wymioty mi się zbiera
        • agamama123 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 15:21
          A ty, matka idealna nawet do kibla nie chodzisz sama tylko zawsze dziecko masz przy sobie.....





          >
          > Zostawiłaś bez opieki 9-miesięczne dziecko? Czy pod opieką 7-latki? No nie wyo
          > brażam sobie, jak 9-miesieczniak może sam wejśc na schody i znaleźć się na półp
          > iętrze, przeciez to nie trwa sekundę czy dwie. Nigdy nie zostawiałam tak małego
          > dziecka bez nadzoru.
          • edelstein Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 15:57
            9miesieczniak dopiero uczy sie chodzic(ogolnie jeszcze sprawnie chodzacego 9miesieczniaka nie spotkalam),wiec czas dojscia do polpietra trzeba liczyc na pol godziny.Dziecko to nie malpa.Wiem ile mojemu 1,5roczniakowi to zajmowalo,a byl duzo wiekszy i sprawny jak diabli.Zostawiasz dzieci na pol godziny bez opieki?ja po 5min ciszy sprawdzam czy wszystko ok.
            • morekac Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 16:11
              Ale ktoś stwierdził, że owo dziecię weszło na 2 nogach? Bo na 4 kończynach mogło owo wejście pójść całkiem sprawnie - a wiele niespełna rocznych dzieci do lokomocji wybiera raczej 4 kończyny.
              • gabi683 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 17:46
                morekac napisała:

                > Ale ktoś stwierdził, że owo dziecię weszło na 2 nogach? Bo na 4 kończynach mogł
                > o owo wejście pójść całkiem sprawnie - a wiele niespełna rocznych dzieci do lok
                > omocji wybiera raczej 4 kończyny.


                dokładnie a schody dla takiego szkraba to nie problem tongue_out Oczywiscie na czworaka 9 miesięcznemu dziecku idzie bardzo sprawnie tongue_out
              • edelstein Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 20:29
                No zobacz moje dziecko raczkowalo na kolanach i jednak ciezko bylo mu wejsc na cos co mialo wiecej niz 10cm wysokosci.Jednak nawet na czterech trzeba ta noge podniesc wysoko,potem jeszcze reszte cialka przeniesc na ten stopien i to tak by sie nie zsunac w dol.Jak nie wierzysz sprobuj na czworakach wejsc na wysoka sofe i pomysl,ze takich sof jest przed toba 20wink
                • asia_i_p Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 22:05
                  To twojemu dziecku. Mojej niespełna 9-miesięcznej siostrze wejście po schodach zajmowało do kilku minut. Są dzieci bardziej i mniej sprawne.
                  Zostawiłyśmy ją kiedyś z macochą na dole, śpiącą na rozłożonej wersalce - z założeniem, że umie z niej schodzić, zawsze sypia przynajmniej ileś tam (nie pamiętam ile), zawsze robi hałas, jak się budzi, dół jest zabezpieczony i usłyszymy ją, zanim dojdzie do schodów. Poszłyśmy robić przegląd garderoby na pierwszym piętrze. Po 10 minutach przytuptała na czterech. Zdołała w tym czasie obudzić się, bezgłośnie i bezkontuzyjnie zejść z wersalki oraz wejść po dosyć wysokich schodach.
                • morekac Re: o małej Madzi jeszcze raz 17.02.12, 08:41
                  Cóż - jedna z moich córek jako niespełna roczne dziecię wlazła tak właśnie na schody za babcią. Chwilę jej to zajęło... Są dzieci mniej lub bardziej sprawne.
                • gabi683 Re: o małej Madzi jeszcze raz 17.02.12, 08:51
                  edelstein napisała:

                  > No zobacz moje dziecko raczkowalo na kolanach i jednak ciezko bylo mu wejsc na
                  > cos co mialo wiecej niz 10cm wysokosci.Jednak nawet na czterech trzeba ta noge
                  > podniesc wysoko,potem jeszcze reszte cialka przeniesc na ten stopien i to tak b
                  > y sie nie zsunac w dol.Jak nie wierzysz sprobuj na czworakach wejsc na wysoka s
                  > ofe i pomysl,ze takich sof jest przed toba 20wink


                  Przestań mnie uświadamiać mam czworo dzieci ,moje dzieci są zwinne i poruszanie się po schodach wykonaniu 9 miesięcznego dziecka to, naprawdę pestka w ich wykonaniu .Nie każde dziecko jest zwinne bo przecież każde dziecko jest inne to chyba logiczne ,i nie trzeba nikomu tego tłumaczyć .Mówiłam po za tym o moich dzieciach.
            • katecat1 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 19:35
              no to chyba taki super sprawny nie był, mój w tym wieku (9miesięcy) zapierdzielał na czterech jak pershing, na półpiętro wchodził w 10 sekund, ze schodzeniem było gorzej dopóki nie wyczaił, że można zjeżdżać na tyłku.
              • edelstein Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 20:33
                Owszem byl,ale zapomnialam,ze dzieci na forum biegaja juz jak maja 10miesiecy a na rowerze jezdza gdy maja roktongue_out w 10sekund powiadasz,wlacz stoper i popatrz w ile ty pokonujesz schody nie omijajac zadnego,chyba,ze u ciebie polpietro to po 4stopniach sie zaczyna.
                • katecat1 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 21:03
                  Aż poszłam i sprawdziłam tongue_out. 8 schodów, ja w 6 sekund smile, no to może młody w 20. A mały mojej przyjaciółki w wieku 10 m-cy całkiem sprawnie chodził,gdybym nie wiedziała ile ma, tobym nie uwierzyła. I bramkę na schodach mam już 7 lat, od kiedy pierworodny stał się mobilny, najmłodszy był puszczany po schodach pod kontrolą, ew zdarzały mu się ucieczki typu: gdzie Młody? - bawi się tutaj- gdzie? - o matko, już na schodach, przecież dopiero co tu był!
              • naomi19 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 20:46
                Widzę, że zakup i montaż barierki uniemożliwiającej dziecku włażenie po schodach niektórych przerasta...
                Jak przerasta to trudno- dzieciura trzeba pilnować, nie ma rady.
                • gabi683 Re: o małej Madzi jeszcze raz 17.02.12, 08:58
                  naomi19 napisała:

                  > Widzę, że zakup i montaż barierki uniemożliwiającej dziecku włażenie po schodac
                  > h niektórych przerasta...
                  > Jak przerasta to trudno- dzieciura trzeba pilnować, nie ma rady.


                  z całym szacunkiem do ciebie ,czasem dzieciaki są nie obliczalne i potrafią strasznie zaskoczyć tongue_out
          • magata.d Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 22:16
            "> A ty, matka idealna nawet do kibla nie chodzisz sama tylko zawsze dziecko masz
            > przy sobie...."
            No na pewno nie zostawiam go, żeby sobie po schodach pochodziło.
        • fajnyrobal Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 17:56
          Och, och. Bo ja kąpię się , sram i jem tylko gdy moja dzidzia śpi, a i wtedy robię to tak by była w zasięgu mego wzroku.Taka jestem zajebista. A w ogóle co to za matka która ma potrzebę srania, spania lub jedzenia?! Matka ma cały czas wgapiać się jak sroka w swoje dziecię i niech tylko mrugnie , no!
          • gabi683 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 17:58
            fajnyrobal napisała:

            > Och, och. Bo ja kąpię się , sram i jem tylko gdy moja dzidzia śpi, a i wtedy ro
            > bię to tak by była w zasięgu mego wzroku.Taka jestem zajebista. A w ogóle co to
            > za matka która ma potrzebę srania, spania lub jedzenia?! Matka ma cały czas wg
            > apiać się jak sroka w swoje dziecię i niech tylko mrugnie , no!

            Oplułam monitor tak trafnie to ujęłaś ....cała prawa cała matka powinna być cierpiętnicą
            • naomi19 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 20:48

              Nie, ale bezpieczeństwo dziecku zapewnić trzeba!
              Jeśli kilumiesięczne dziecko włazi po schodach to są 2 wyjścia:
              kupuję barierkę, ewentualnie jak nie mam pieniędzy zastawiam dostęp
              pilnuję dziecka.
              Co tu ma sen/jedzenie/sranie matki do rzeczy?
              • edelstein Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 21:54
                Przyznam,ze nie spotkalam domu w de gdzie sa male dzieci,schody i nie ma bramek.Wszystkie zabezpieczenia to dla picu sa.Choc moje dziecko milosci do kontaktow nie mialo to te w jego zasiegu sa pozakrywane.Schodow nie mam,drzwi tak zamykane,okna tez.Strzezonego Pan Bog strzeze.
          • magata.d Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 22:22
            "> Och, och. Bo ja kąpię się , sram i jem tylko gdy moja dzidzia śpi, a i wtedy ro
            > bię to tak by była w zasięgu mego wzroku.Taka jestem zajebista. A w ogóle co to
            > za matka która ma potrzebę srania, spania lub jedzenia?! Matka ma cały czas wg
            > apiać się jak sroka w swoje dziecię i niech tylko mrugnie , no!"

            Och, biedna sfrustrowana mamusia.
            • gabi683 Re: o małej Madzi jeszcze raz 17.02.12, 08:59
              magata.d napisała:
              > Och, biedna sfrustrowana mamusia.


              zobaczymy jak będziesz gadać jak twoje dziecko będzie przechodzić bunt 2 latka i życzętongue_out ci powodzenia tongue_out
              • magata.d Re: o małej Madzi jeszcze raz 17.02.12, 11:45
                Właśnie przechodzi, mam tego pełną świadomość, nie jest lekko wink Jest żywy i ruchliwy, ma różne pomysły, a ja zdaje sobie z tego sprawę i staram sie zabezpieczyć wszystko co się da, pewne rzeczy da się przewidzieć, tylko trzeba myśleć.
        • asia_i_p Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 21:59
          No widzisz - już wydajesz wyrok. A twierdzi się, że gdyby matka Madzi od razu przyznała się do wypadku, nikt by się jej nie czepiał. Akurat.
          Sami tworzymy sytuację, w której rzecz tak oczywista, jak przyznanie się do wypadku i wezwanie pomocy, wymaga odwagi i naraża na nieprzyjemności. Jasne, kochająca matka narazi się na te nieprzyjemności - ale dlaczego refleksja znowu idzie w tę stronę - co powinna znieść matka - a nie w tę stronę, że powinno się tworzyć atmosferę, w której wypadki są wypadkami, a szukanie pomocy nie grozi publicznym zawstydzeniem nieudacznika.
          • memphis90 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 22:32
            > Sami tworzymy sytuację, w której rzecz tak oczywista, jak przyznanie się do wyp
            > adku i wezwanie pomocy, wymaga odwagi i naraża na nieprzyjemności.
            Hmm, bywałam z dziećmi w szpitalu po różnych urazach i nigdy nie miałam żadnych nieprzyjemności, a wizyta nie wymagała ode mnie odwagi.

            Jasne, kocha
            > jąca matka narazi się na te nieprzyjemności - ale dlaczego refleksja znowu idzi
            > e w tę stronę - co powinna znieść matka
            Pewnie dlatego, że mamy w PL liczne grono zwolenników klapsowania i innych kar fizycznych dla dzieci i "wypadki" widywane w IP szpitala często wcale nie są wypadkami. I właśnie dlatego trzeba sprawdzać przypadki podejrzane o mniej lub bardziej celowe skrzywdzenie dziecka. Oczywiście, nie wszystkie, ale zgony z pewnością. Prawo ma chronić ofiarę, nie oprawcę (choćby potencjalnych).
    • kali_pso Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 09:35

      Czemu w ludziach tak wiele potrzeby karania innych jest?
      Ta potrzeba jest tak wielka, że nawet gdyby teraz Święty Piotr zszedł na ziemię i powiedział "niewinną ci ona jest" i tak niektórym by to nie wystarczyło. i tak "wiedzieliby lepiej".

      Ludzie opanujcie się, nie karmcie demonów, bo one niszczą, niczego nie budując.
      • memphis90 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 22:35
        >
        > Czemu w ludziach tak wiele potrzeby karania innych jest?
        Ze strachu. Bo chcą czuć się bezpiecznie. Żyjąc we wspólnocie chcemy mieć jasno ustalone zasady i chcemy, by inni też je stosowali. Np. ja nie zabijam, nie kradnę, nie oszukuję i inni też mnie nie zabiją, okradną, oszukają. Kto wykracza poza ustalone normy musi liczyć się z konsekwencjami- od wykluczenia do (zapewne) linczu. To działa w każdej, nawet prymitywnej kulturze.
    • shellerka każdy ponad każdym... 16.02.12, 09:39
      Mi cała ta sprawa uzmysłowiła, jak wiele w nas ludziach jest zła. Nie w tej kobiecie, tylko w ludziach oceniających całą tą sprawę. W plujących jadem na matkę, babcię, ojca, Rutkowskiego, policję.

      Każdy wie najlepiej, jaką karę, kto powinien dostać, co kto zrobił, a czego nie.
      Strzelają foty komórkami małej trumience.
      Wszędzie tysiąc specjalistów od naczelnych psychologów RP po pseudocelebrytki.

      A mnie w głowie pobrzmiewa tylko to:

      www.youtube.com/watch?v=0wHPQ0zh-SM
      i nawet tu na forum: "każdy ponad każdym...."
      • zabulin Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 09:50
        Strzelają foty komórkami małej trumience.

        Skąd wiesz??? Oglądałaś?? To nie oglądaj.

        Chyba, ze ci powiedzieli tylko, albo przypuszczaszwink
        • kosheen4 Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 09:52
          zabulin napisała:

          > Strzelają foty komórkami małej trumience.
          >
          > Skąd wiesz??? Oglądałaś?? To nie oglądaj.
          >
          > Chyba, ze ci powiedzieli tylko, albo przypuszczaszwink

          teleexpress prawdę ci powie.
          • zabulin Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 09:57
            Zadnego przymusu nie ma smile

            Po co oni to fotografują?

            A po co ogladaja? Nie włączac tv, internetu do czasu az sprawa przycichnie
            • kropkacom Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 09:59
              > A po co ogladaja? Nie włączac tv, internetu do czasu az sprawa przycichnie

              Litości...
              • zabulin Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 10:02
                Litości...

                no, własnie, litości..

                Każda ogląda z wywieszonym ozorem, a potem o jeny, jeny, znowu pokazali.

                kazda wie, o czym napisali. Zeby przezcytac w interii artykuł trzeba w niego kliknąc, wiesz?

                Litości.
                • kropkacom Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 10:04
                  A ja będę otwierała mój ulubiony portal. To nie moja wina, ze komuś znowu chce się na temat pisać, a tytuły są właściwie całą treścią. I o! tongue_out
                • attiya Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 10:04
                  nie dopowiadaj sobie
                  z zasady raz dziennie oglądam wiadomości,czasem dwa
                  i nie sposób po prostu było nie zauważyć tych hien na pogrzebie
                • shellerka Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 10:05
                  no tak. bo skoro wiem, ze na bank będzie migawka z pogrzebu, to nie mam oglądać całych wiadomości, a najlepiej wogóle nie wchodzić do netu.
                  dla twojej wiadomości - nie otwieram stron związanych z tą sprawą.
                  na to mam wpływ.
                  • zabulin Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 11:47
                    no tak. bo skoro wiem, ze na bank będzie migawka z pogrzebu, to nie mam oglądać
                    > całych wiadomości, a najlepiej wogóle nie wchodzić do netu.


                    Oglądaj, przełącz wtedy gdy będzie migawka z pogrzebu. Masz pilota, klawiaturę??
                    Dasz radę.

                    Nie, lepiej gapić sie jak wszyscy, a potem zgrywac lepsza, bo to tak przy okazji było. Niechcący niemalże.

                    I wy mnie absurd zarzucacie.
                    • gupia_rzona Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 12:51
                      brawo Zabulin!
              • zabulin PS. Jeszcze jedno 16.02.12, 10:06
                Watek ma tytuł surprised małej Madzi ..."

                I oburza się tu pani, ze tv pokazuje to i tamto (sępy), ludzie na pog rzeb ida (sepy) ale ledwo taki watek zobaczyla już klik, klik.

                No, ale to już nie taka sama ciekawośc jak tamci. To coś inszego, bardziej wzniosłego wink
                Zalatuje mi to fałszem
                • attiya Re: PS. Jeszcze jedno 16.02.12, 10:12
                  pewnie mam jeszcze nic nie pisać, bo jakiegoś sępa mogłabym urazić...pisać, że ma się ochote rozerwać matkę dziecka na kawałki i rzucic sępom, to można pisać ale nic innego ponad to już nie
                  • gupia_rzona Re: PS. Jeszcze jedno 16.02.12, 12:54
                    nic nie pisząc nikogo nie urazisz. Co najwyżej mniej będzie fałszu.
        • shellerka Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 09:56
          mam w zwyczaju oglądać fakty o 19, a w ciągu dnia mam najczęściej włączone tvn 24, więc siłą rzeczy widziałamuncertain
          • zabulin Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 09:58
            mam w zwyczaju oglądać fakty o 19, a w ciągu dnia mam najczęściej włączone tvn
            > 24, więc siłą rzeczy widziałam:/


            Zapewne, nie trwała migawka setnej sekundy. tyle potrzeba, zeby zamnknać oczy i nie widzieć.

            Prosze, cie, shell...
            • shellerka Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 10:04
              o ja pierdziu! tak, będę przysłaniać oczęta, żeby nie widzieć...
              to ja Cię proszę....
              • zabulin Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 10:07
                No, to patzr. tak samo jak cala reszta.
                Oni tez nie zasłaniali oczu.
                • shellerka Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 10:10
                  widzisz różnicę między oglądaniem migawki w faktach, a pójściem na pogrzeb i strzelaniem fotek, bo patrol rutkowskiego stoi pod cmentarzem?

                  EOT
                  • zabulin Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 10:19
                    Widzę - ja bym nie poszła.

                    Uważam, ze to ...nieprzyzwoite wręcz. Chyba to dobre słowo.

                    Ale nie dziwię się ludziom,ze nia pogardzają.

                    Baaaardzo długo byla tak bidusia zszokowana, ze pozwalała dzień i noc szukać całej Polsce dziecka.
                    No, bidula. Faktycznie. Nikt nie ma parawa ją oceniać. Ona miała prawo oszukiwac wszystkich.
                    Tak to działa??

                    Dała ludziom prawo do oceniania jej, po tym jak wywlokła z naszych kieszeni kupe kasy na całą akcję.

                    Jak pisze tu laska ze na zwolnienie idzie w ciąży, to jest złodziejka, bo siedzi na dupie a ZUS piszczy. jak Pani Kasi wyciulała nas na niezła kase, to nie mamy prawa jej oceniać.


                    Hmmmm, przemysle to.
                    • araceli Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 10:25
                      zabulin napisała:
                      > Dała ludziom prawo do oceniania jej, po tym jak wywlokła z naszych kieszeni
                      > kupe kasy na całą akcję.

                      >
                      > Jak pisze tu laska ze na zwolnienie idzie w ciąży, to jest złodziejka, bo siedz
                      > i na dupie a ZUS piszczy. jak Pani Kasi wyciulała nas na niezła kase, to nie
                      > mamy prawa jej oceniać.

                      A potrafisz odróżnić 'złodziejkę' od 'potwora-morderczyni'? Nikt tu nie napisał, że nie powinna odpowiedzieć za zamieszanie jakiego narobiła ale chyba nawet zaślepione nienawiścią e-mamy potrafią odróżnić zmarnowanie pieniędzy od morderstwa? Z może to za trudne?
                      • zabulin Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 10:51
                        Nikt tu nie napisał
                        > , że nie powinna odpowiedzieć za zamieszanie jakiego narobiła ale chyba nawet z
                        > aślepione nienawiścią e-mamy potrafią odróżnić zmarnowanie pieniędzy od morders
                        > twa? Z może to za trudne?


                        Nie, nikt tu nie napisał.

                        Za to sporo pisze (ostatnio), ze rozumie jej szok,po tym co ZROBIŁA.
                        że staraja się zrozumieć jej zachowanie.

                        No, to skoro uważają, że to był wypadek (Moze był, nie wiem,) to znaczy że starają się zrozumiec to co zrobiła PO rzekomym WYPADKU (tj, ze ci podpowiem oszustwo, zbeszczeszczenie zwłok, kłamstwo, kradziez*)

                        *uważam, ze to była kradzież naszych pięniędzy- zasponsorowalismy niemająca sensu akcję.


                        Ja tego nie rozumiem. Perfidnego kłamstwa, oszustwa, zostawienia zwłok dziecka (cud, ze psy bezpańskie nie zdażyły wywlec), samodzielnego stwierdzenia zgonu dziecka (na lekarkę chyba za młoda, co?)

                        No co wy staracie się zrozumieć , skoro to był wypadek?? Staracie się zrozumieć, to co zrobila potem??? (wymienione powyzej).

                        Nie ma dla tego wytłumaczenia szokiem. Za duzo w tym było logiki, perfidii, planu żeby to był szok.
                        • araceli Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 11:01
                          zabulin napisała:
                          > No co wy staracie się zrozumieć , skoro to był wypadek?? Staracie się zrozumieć
                          > , to co zrobila potem??? (wymienione powyzej).
                          > Nie ma dla tego wytłumaczenia szokiem. Za duzo w tym było logiki, perfidii, pla
                          > nu żeby to był szok.

                          Chyba jesteś kolejną osobą, która nie odróżnia zrozumienia co się stało i jak coś się stało od usprawiedliwienia.

                          Ty widzisz w jej działaniach 'logikę' i 'perfidię' - ja na przykład zupełnie nie - raczej totalny chaos. IMO mogło (choć nie musiało) być tak, że był to wypadek a ona wpadła w panikę i w obawie przed konsekwencjami starała się to ukryć w jedyny sposób jaki przyszedł jej do głowy. A potem sprawy potoczyły się z rozmachem - włączył się Rutkowski, zrobił się medialny cyrk a ona po prostu w to brnęła.

                          Nie uważam, że nie powinna ponieść konsekwencji swoich czynów ale uważam, że powinna odpowiedzieć za to co zrobiła a nie za to w co ludzie chcą wierzyć. Być może jest wyrachowaną morderczynią a być może niedojrzałą osobą, która z głupoty zrobiła to co zrobiła. Kara powinna być odpowiednia do czynu i o tym zdecyduje sąd.
                          • zabulin Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 12:04
                            Ty widzisz w jej działaniach 'logikę' i 'perfidię' - ja na przykład zupełnie ni
                            > e - raczej totalny chaos.



                            Chaos?? Widzisz, mnie chaos kojarzy się wink nieuporzadkowaniem, miotaniem się, brakiem logiki.

                            Tobie chyba nie.

                            Pomyslmy. Zdarza się wypadek (lub nie wypadek), a potem:
                            w krótkim czasie:
                            -ubiera dziecko,
                            wychodzi-
                            - wybiera taką trase, zeby łatwo było w to klamstwo uwierzyć
                            -finguje porwanie
                            -zglasza porwanie
                            --opowiada na tyle wiarygodną bajke, ze cala Polska ruszaq w akcję i jest w stanie gotowości



                            Całkiem duzy porządek tu widzę. Ty nie. Ok.


                            Nie mam o niej dobrego zdania.
                            A gdyby tylko wezwala pogotowie, moj odbior jej osoby byłby zupełnie inny.
                            • araceli Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 12:22
                              zabulin napisała:
                              > Chaos?? Widzisz, mnie chaos kojarzy się wink nieuporzadkowaniem, miotaniem się,
                              > brakiem logiki.

                              A ile razy ona zmieniała zeznania? Do tej pory historia nie trzyma się kupy - jest właśnie chaotyczna. Wymyślona główna linia a reszta wymyślana na gorąco. Łapanie się tego o co ktoś zapytał. Nawet tę kwestię o upuszczeniu dziecka 'podpowiedział' jej Rutkowski - może w ogóle tak nie było?
                              • gupia_rzona Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 13:00
                                Jej zeznania to chaos. Rzeczywiście. Ale Zabulin pisze o jej działaniach. I tu zgadzam się z nią w 100% - żadnego chaosu w tym nie było.
                  • imasumak Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 10:26
                    Shellerka, ona widzi różnice, ale wymachuje jakimiś absurdalnym argumentami, bo innych nie ma.
                    • zabulin Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 10:52
                      Shellerka, ona widzi różnice, ale wymachuje jakimiś absurdalnym argumentami, bo
                      > innych nie ma.



                      jakby nie to, ze piszesz to ty, mistrzyni absurdu, to bym się może przejeła smile
                      • imasumak Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 11:09
                        zabulin napisała:

                        jakby nie to, ze piszesz to ty, mistrzyni absurdu, to bym się może przejeła :- )

                        Naprawdę? Nie wydaje mi się, żebym kiedyś wcześniej czytała twoje posty, ale w tym wątku tak się pokazałaś, że wątpię, że ktoś mógłby ci dorównać w absurdzie smile
                        • zabulin Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 11:43
                          Naprawdę? Nie wydaje mi się, żebym kiedyś wcześniej czytała twoje posty, ale w
                          > tym wątku tak się pokazałaś, że wątpię, że ktoś mógłby ci dorównać w absurdzie


                          Ja twoje czytałam.
                          Po tym jak był kiedys taki watek o "cechach e-matki", o tym jaka jest e-matka. Jeden z wielu zresztą.- bardzo fajnie o tobie napisali,. Wyklikalam kilka watków z twoim udziałem i sie sprawdziło.Bijesz mnie na głowę smile

                          Spójrz realnie. Pisze kobieta, ze epatują media tematem Madzi, pogrzebu. Wy klaszczecie uszami, ze tak. Po czym założony jest watek na ten temat i mnóstwo postów. W tym tej, która tak krytykuje,ze ludzie si,e podniecjaa tym tematem.


                          Jak mnie coś nie interesuje, zmieniam kanał w tv.
                          Naprawdę nie tzreba patzreć na 20-30 sekundowy film z pogrzebu.
                          Gdzie tu absurd widzisz?

                          Nie potrafisz logicznie na to spojrzeć. I tyle.
                          • imasumak Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 12:19
                            zabulin napisała:
                            Ja twoje czytałam.
                            Po tym jak był kiedys taki watek o "cechach e-matki", o tym jaka jest e-matka.
                            Jeden z wielu zresztą.- bardzo fajnie o tobie napisali,. Wyklikalam kilka watków z twoim udziałem i sie sprawdziło.Bijesz mnie na głowę smile


                            Specjalnie nie interesują mnie tego typu wątki, więc nie wiem o jakie cechy ci chodzi i o jakie przykłady dyskusji z moim udziałem. Rozumiem, ze tobie się coś sprawdziło, ale nie jest to jednak żaden dowód na to, że moje wypowiedzi można traktować w kategoriach absurdu. CO innego twoje w tym wątku wink

                            Jak mnie coś nie interesuje, zmieniam kanał w tv.
                            Naprawdę nie tzreba patzreć na 20-30 sekundowy film z pogrzebu.
                            Gdzie tu absurd widzisz?


                            W wiadomościach jest wiele irytujących momentów. Ale skoro che obejrzeć wiadomości, to nie przełączam co chwilę, żeby tylko je ominąć. Jasne, czy nie jasne?
                            Absurd widzę w tym, że fakt obejrzenia wiadomości i wyrażenie opinii na temat, porównujesz do robienia szopek podczas pogrzebu. Bo w ten deseń uderzyłaś do Schellerki.

                            Nie potrafisz logicznie na to spojrzeć. I tyle.

                            Oczywiście wink
                            • zabulin Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 13:07
                              ale nie jest to jednak żaden dowód na to, że moje wypowiedzi można
                              > traktować w kategoriach absurdu


                              Otóz własnie, wypisywałaś mase razy absurdalne rzeczy smile


                              CO innego twoje w tym wątku wink

                              Konkret, prosze.

                              Absurdem jest to że smiesza mnie panie, które krytykuja gapiów na pogrzebie a potem oglądaja tenze pogrzeb w tv???


                              Przy okazje innych newsów, rzecz jasna. I wcale patrzeć nie chciały. Tylko przez 30 sekund nie zdołaly zmienić kanału.

                              ja nie chcialam na to patzreć i nie patrzyłam, a wiadomości tez oglądam.

                              Wg ciebie to absurd. Ok.
                              smile

                              W wiadomościach jest wiele irytujących momentów. Ale skoro che obejrzeć wiadomo
                              > ści, to nie przełączam co chwilę, żeby tylko je ominąć. Jasne, czy nie jasne?


                              Nie spluj sobie klawiatury.
                              Ludzie którzy oglądaja irytujące ich rzeczy bez przymusu a potem się zapluwają, że są rzeczy irytujące w tv sa śmieszni.

                              Puszczają takie rzeczy bo wiedza ze masa żądnych sensacji przekup będzie to oglądać, ze z nazwiska (tfu, nicku) nie wymienie.


                              Absurd widzę w tym, że fakt obejrzenia wiadomości i wyrażenie opinii na temat,
                              > porównujesz do robienia szopek podczas pogrzebu. Bo w ten deseń uderzyłaś do S
                              > chellerki.



                              A ja w tym, ze tobie sie wydaje że oglądając to w tv jestes lepsza od tych, ktorzy tam pobiegli. Za daleko mialaś??W czym sa lepsi ci, którzy to sledzili w internecie od tych co poszli osobiście.
                              W niczym.

                              Ja uważam, ze to niegodne. I nie będę na to patrzec. Ani osobiście ani w tv.
                              • imasumak Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 14:46
                                zabulin napisała:

                                Otóz własnie, wypisywałaś mase razy absurdalne rzeczy smile

                                Na pewno nie takie jak ty smile

                                Konkret, prosze.

                                Już ci napisałam, że chodzi o przytyk, że ktoś ogląda wiadomości i porównywanie tego to powleczenie się na pogrzeb i robienie z niego reportaży.

                                Absurdem jest to że smiesza mnie panie, które krytykuja gapiów na pogrzebie a p
                                otem oglądaja tenze pogrzeb w tv???


                                Nie ogląda pogrzebu, a ogląda wiadomości, w których jest wzmianka o tym pogrzebie i kilkusekundowe migawki.

                                Przy okazje innych newsów, rzecz jasna. I wcale patrzeć nie chciały. Tylko prze
                                z 30 sekund nie zdołaly zmienić kanału.


                                Rzecz jasna. Przy okazji innych newsów. To że nie zmieniły kanału, bo się ekscytują w równym stopniu co żądny krwi tłum, to twoja interpretacja, a nie fakt.

                                Nie spluj sobie klawiatury. Ludzie którzy oglądaja irytujące ich rzeczy bez przymusu a potem się zapluwają że są rzeczy irytujące w tv sa śmieszni.
                                Puszczają takie rzeczy bo wiedza ze masa żądnych sensacji przekup będzie to o
                                glądać, ze z nazwiska (tfu, nicku) nie wymienie.


                                Ojoj, do martw się o moją klawiaturę, a raczej o to, że robisz się chamska.
                                >

                                A ja w tym, ze tobie sie wydaje że oglądając to w tv jestes lepsza od tych, ktorzy tam pobiegli. Za daleko mialaś??W czym sa lepsi ci, którzy to sledzili w internecie od tych co poszli osobiście.
                                W niczym.


                                Nie, nie mogłam spokojnie dotrzeć na pogrzeb. Ale nie przyszło mi to do głowy. I nie oglądałam relacji z pogrzebu, a migawkę w wiadomościach. Jeżeli dla ciebie to jest to samo, co wyjazd na pogrzeb, to sorry, ale jesteś po prostu głupia.

                                Ja uważam, ze to niegodne. I nie będę na to patrzec. Ani osobiście ani w tv.

                                Za to godnie jest się rzucać w wątku w imię nieekscytowania się.
                      • gabi683 Re: każdy ponad każdym... 16.02.12, 17:56
                        zabulin napisała:

                        > Shellerka, ona widzi różnice, ale wymachuje jakimiś absurdalnym argumentami
                        > , bo
                        > > innych nie ma.

                        >
                        >
                        > jakby nie to, ze piszesz to ty, mistrzyni absurdu, to bym się może przejeła :-
                        > )

                        Trafione w 10 tongue_out
    • czarnaalineczka Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 09:40
      > Po prostu w głowie mi się to wszystko nie mieści sad
      wyjmij troche siana ktore tam przechowujesz
      to sie miejsce znajdzie
      • blekitny.zamek Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 13:20
        Możesz mnie obrażać do woli,nie robi to na mnie wrażenia.
    • kiszczynska Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 09:42
      i co z tego?
      swoje juz przeszloa, przez takich jak ty i im podobnych

      niechciane dziecko to koszmar dla matki..
      wiec wybaczam
      • gupia_rzona Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 13:04
        niechcianego dziecka można się pozbyć w inny sposób. Np oddając po urodzeniu. Ale nie - lepiej zakopać. Wybaczmy
    • lelija05 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 09:46
      Nie wiem kto gorszy, ona, czy ta banda która przyszła zobaczyć gdzie dziecko zostało zakopane i ci którzy przyszli na pogrzeb jak na pochód pierwszomajowy z aparatami i kamerami.
      • kosheen4 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 09:51
        lelija05 napisała:

        > Nie wiem kto gorszy, ona, czy ta banda która przyszła zobaczyć gdzie dziecko zo
        > stało zakopane i ci którzy przyszli na pogrzeb jak na pochód pierwszomajowy z a
        > paratami i kamerami.

        brakowało mi tam jeszcze transparentu "santa subito"
    • langolier_maximus Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 09:49
      Dzis nawet jakis byly negocjator ze Stolecznej, stara doswiadczona wyga, sie wypowiadal, ze on niestety nie bardzo wierzy w taki wypade i pewnie wielu ludzi , ktorzy w dochodzeniowkach zeby zjedli tez nie.I ja jemu jakby wierze..no ale to sie wyjasni mam nadzieje.
      I ogolnie rzecz biorac nieprzychylne opinie o tej panience, to nie jest to zadna potrzeba karania czy nienawisc, bo mnie w zasadzie ta pani nie obchodzi, nie jest epicenrtum mojego zycia dalszy los Katarzyny W.Poprostu zadziwia mnie jak niektorzy traca umiar w tlumaczeniu innych.Rozumiem,ze trzeba byc elsatycznym ale zachowac jakis umiar, takze w litowaniu sie nad matka Magdy.Kazda skrajnosc prowadzi do wynaturzen, ludzie jestescie dorosli, czemu tego nie kumacie?Dobrymi checiami jest pieklo wybrukowane wink.Jakos tak nasuwa mi sie epitet "pozyteczny idiota" jak czytam takie rozne skrajnie wybiejalace wszystko i wszystkich opinie.
    • zabulin Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 09:56
      Zaraz po tobie pojadą.

      E-mamcie świętoszkowate.
      Jak nauczycielka skrzyczy ich dzieciaczka, to prawie krucjatę szykuja. Jak kolega walnie synka łopatką, chcą krwi, alee tutaj:
      Matki-Polki-Wybaczające.


      Ciekawe- jak jakis pedofil dobierze sie do ich dziecka, czy beda bronic go bo miał trudne dzieciństwo??
      Czy jak pijany chłopak zabije im matke samochodem, będa go bronić. bo sie napił z żalu za utracona milościa.
      Matki-Polki_Fałszywe.

      Tyle.
      Nie udzieliła pomocy wlasnemu dziecki. Byc może pochowała żywe.


      Zło istnieje.

      Jak takie miłosierne, niech każda weźmie po jednym mordercy, gwałcicielu z pierdla do domku i wybacza. Polska zaoszczedzi.

      Ciekawe tylko czy któras z tych milosiernych wzięla by Pania Kasie W. na opiekunkę dla swego dziecka.

      Bierzcie, na pewno nie bedzie miała pracy.

      no, ktora się odważy???
      • kropkacom Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 10:02
        Zło istnieje. Jednak życie nie jest czarno-białe. Chciałoby się nawet powiedzieć niestety. I to nie jest bronienie kogokolwiek.
      • shellerka Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 10:02
        zabulin, o czym ty mówisz? lud chciał od samego początku, żeby ona okazała się zbrodniarką. i teraz trudno im przyjąć do wiadomości, że eee to jednak nie to....

        mnie trudno oceniać, bo nie widziałam akt sprawy, dowodów, nie znam tej kobiety. więc nie oceniam. przyjmuję do wiadomości, że na chwilę obecną ma postawione takie a nie inne zarzuty i tyle.

        od karania są inni i przede wszystkim Bóg. weź tylko pomyśl, ilu niewinnych ludzi spędziło lata w więzieniu, bo tak bardzo chciano kogokolwiek ukarać. ostatnio nawet jakiś koles domaga się odszkodowania, bo spędził kilka dobrych lat za morderstwo, ktorego nie popełnił.

        zakład, że wtedy też były takie osoby, które wierzyły jemu? ale przecież gdzie tam! on to na bank zrobił!

        mało jest zbrodni doskonałych, więc myślę że jeśli przypadek Magdy wypadkiem nie był, prędzej czy później prawda wyjdzie na jaw.

        a życzenie śmierci, (żeby popełniła samobójstwo) komukolwiek jest dla mnie bawieniem się w pana Boga i jakimś rodzajem zezwierzęcenia, zaślepienia nienawiścią.

        i nie. nie jestem święta. wręcz przeciwnie.
        • zabulin Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 10:13
          zabulin, o czym ty mówisz? lud chciał od samego początku, żeby ona okazała się
          > zbrodniarką. i teraz trudno im przyjąć do wiadomości, że eee to jednak nie to..
          > ..


          O czym ty mówisz, shell??

          Może i to był wypadek. Nie o to chodzi.
          Chodzi o to co potem.

          Jak na osobe w szoku, która nie była w stanie wzywac pomocy, bardzo logicznie myslała zacierając slady (to była w stanie zrobić- zanieśc to dziecko i ukryć). Jak na osobe w szoku, bardzo sprytnie kalkulowala i miała całkiem niezle pomysły.. Bardzo logicznie pojechała i bardzo logicznie robiła LUD w jajo.

          I nie dziwie sie, ze lud nią pogardza. Kłamczucha. Perfidna.

          I powiem ci więcej. W zyciu by się nie przyznala, gdyby nie znalazł sie ktoś kto potrafił w jajo zrobic ją.

          Ja jej smierci nie życzę. Bynajmniej.
          Powinna odpracować tyle az zwroci kasę za nie mająca sensu akcję policji, na ktora poszła moja kasa. I twoja też.
        • memphis90 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 22:48
          > zabulin, o czym ty mówisz? lud chciał od samego początku, żeby ona okazała się
          > zbrodniarką.
          Taaa, i dlatego ludzie rozwieszali plakaty, portrety pamięciowe porywacza, eksperci przygotowywali profile "zwyrodnialca", a eksperci szacowali, czy dziecko jest w Pl czy już za granicą.

          Nie tak dawno w wypadku zginęła cała rodzina, dziecko, matka, ciężarna kobieta- nikt na kierowcy psów nie wieszał. Wypadek. Niedawno mało co nie utopił się dzieciak, który na 25 minut wpadł pod lód- nikt się rodziców nie czepiał, że chłopaczek bez nadzoru po lodzie śmigał. Wypadek. Zdarzyło się. Facet zabił dziecko na drodze i ukrył zwłoki. Przyznał się sam. Żadna tłuszcza mu się do gardła nie rzuciła. To nie jest tak, że ludzie chcą wszędzie widzieć morderców i urządzać lincze. Chcemy wierzyć, że inni są ok. Ale jak idziesz wieczorem przez park i widzisz faceta z nożem, to nie zakładasz optymistycznie, że była właśnie promocja w tesco, tylko szybko się ewakuujesz. IMO tu działa ten sam mechanizm. Ludzie poczuli, że coś w tej historii jest bardzo nie tak, coś nie pasuje. Słusznie czy niesłusznie - bezpieczniej taką osobę od własnych potomków i rodziny odsunąć.

          >
          > od karania są inni i przede wszystkim Bóg.
          Po pierwsze- jacy "inni"? Po drugie- a co, jeśli Boga nie ma?
      • kali_pso Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 10:02

        Zło istnieje.

        ...głupota teżwinkp
        • zabulin Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 10:22
          głupota teżwinkp

          A , owszem.

          Bardzo głupi sa ci, którzy się dali małolacie wodzić za nos, kiedy ich kiwała.Upsss, w szoku była
          A teraz jej bronia, bo obciach przyznac że sie tak dali w jajo zrobić wink
          • gabi683 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 18:06
            zabulin napisała:

            > głupota teżwinkp
            >
            > A , owszem.
            >
            > Bardzo głupi sa ci, którzy się dali małolacie wodzić za nos, kiedy ich kiwała.
            > Upsss, w szoku była
            > A teraz jej bronia, bo obciach przyznac że sie tak dali w jajo zrobić wink

            Brawo 100% racji
      • 18_lipcowa1 helloł helloł 16.02.12, 10:18
        zgadzam sie

        Chyba matki polki falszye zapomniały kto tam był ofiarą....
        • araceli Re: helloł helloł 16.02.12, 10:21
          18_lipcowa1 napisała:
          > zgadzam sie
          >
          > Chyba matki polki falszye zapomniały kto tam był ofiarą....

          Bo w każdej historii musi być 1 kat i 1 ofiara. Jedna strona czarna, druga biała. Bardziej skomplikowanych układów umysł niektórych osób już nie przyswaja wink
          • 18_lipcowa1 Re: helloł helloł 16.02.12, 10:53
            w tej sytuacji sprawa jest jakby jasna
            kto to jest ofiarą, a kto katem
            • d.o.s.i.a Re: helloł helloł 16.02.12, 11:13
              Oj Lipcowa. Ty chyba naprawde lubisz odszczekiwac swoje wypowiedzi...
            • memphis90 Re: helloł helloł 16.02.12, 22:51
              > w tej sytuacji sprawa jest jakby jasna
              > kto to jest ofiarą, a kto katem
              Eeee, przecież jeszcze np. chłop mógł zabić, a zakochana idiotka kryje ukochanego... IMO i tak już się nie dowiemy co się stało.
          • gabi683 Re: helloł helloł 16.02.12, 18:10
            araceli napisała:
            >
            > Bo w każdej historii musi być 1 kat i 1 ofiara. Jedna strona czarna, druga biał
            > a. Bardziej skomplikowanych układów umysł niektórych osób już nie przyswaja wink


            Bo życie to nie bajka i trzeba być realistą ,a nie patrzeć przez różowe okulary !
            • araceli Re: helloł helloł 16.02.12, 18:44
              gabi683 napisała:
              > Bo życie to nie bajka i trzeba być realistą ,a nie patrzeć przez różowe okulary!

              No widzisz Gabi - to właśnie w bajkach świat jest czarno-biały. Jeden dobry charakter, drugi zły. Złe rzeczy robią źli ludzie, dobre - dobrzy. I niektórzy na mentalności bajek się zatrzymują. Jeden kat - jedna ofiara. A w życiu... bywa różnie.
        • tezee Re: helloł helloł 16.02.12, 10:39
          E tam , mnie to nie dziwi , ludzie uważają że niemowlak to jest taka lala , nieświadome bezwolne, w rodzicach się zadko kiedy ta tym etapie więź nawiązuje a to przecież z ich krwi i kości , a co dopiero w narodzie , wypadek oceniany tak jakby czyjs kot wpadł na spacerze pod samochód.
      • jowita771 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 12:31
        > Ciekawe- jak jakis pedofil dobierze sie do ich dziecka, czy beda bronic go bo m
        > iał trudne dzieciństwo??
        > Czy jak pijany chłopak zabije im matke samochodem, będa go bronić. bo sie napił
        > z żalu za utracona milościa.

        Pewnie bym chciała, żeby poniósł karę i nie byłabym obiektywna, gdyby ktoś skrzywdził kogoś mi bliskiego. Zastanawiam się, kim bliskim była Madzia dla licznych uczestników pogrzebu głośno domagających się pręgierza dla matki.
        Poza tym podajesz jakieś z doopy przykłady - pedofil, pijany kierowca. Jak to się ma do wypadku Madzi?
        • zabulin Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 14:16
          Poza tym podajesz jakieś z doopy przykłady - pedofil, pijany kierowca. Jak to s
          > ię ma do wypadku Madzi?



          Do wypadku (JESLI ) to był wypadek ma sie nijak. Zupełnie rożne zdarzenia.

          Chodzi o to, że bronią jej zachowania, tlumaczą je trudnym dzieciństwem, konfliktem z tesciową.

          Zapewne kazdy z dewiantow i zloczyńcow tak się mógłby tlumaczyć.
          Bądźmy konsekwentni. Dlaczego w jej przypadku ma to byc okoliczność łagodząca przy zaniedbaniu jakiego siedopisciła wzgledem dziecka.

          Chodzi o to czy możemy uznać to za okoliczność łagodzaca i czy tak łagodziłyby poczynania sprawcy, który by w jakikolwiek sposób krzywdzil ich bliskich?

    • langolier_maximus Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 09:57
      Moze jeszcze doprecyzuje, ja w taki wypadek wierze, podobnie jak w to, ze czasem kogos zabije cegla spadajaca z dachu wink choc teoretycznie codziennie miliardy ludzie chodza po ulicach bez szwanku.
      Natomiast w takie zachowanie po takim wypadku?Nie bardzo..
    • kozica111 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 10:00
      Nie wierze w wypadek, nie wierze w planowana zbrodnie, wierze w uderzenie pod wpływem chwilowej irytacji, bezradności.

      Dziwią mnie przegięcia w obydwie strony- i chęć mordu na tej dziewczynie i te nadpoprawne politycznie teksty o zaszczutej dobrej istocie.Na ocenę sytuacji powinien się składać całościowy ogląd sprawy.
      Kara? Kare już ma, śmierć cywilna to straszna kara.
      • tezee Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 10:52
        Ta kara , uwolniona od odpowiedzialności w sensie opieki nad dzieckiem bedzie mogła juz chodzić do kina i nawet bedzie miała za co bo jej Rutkowski proponuje kase i organizacje nowego miejsca do życia.
      • delecta Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 12:55
        kozica111 napisała:

        > Nie wierze w wypadek, nie wierze w planowana zbrodnie, wierze w uderzenie pod w
        > pływem chwilowej irytacji, bezradności.
        >
        > Dziwią mnie przegięcia w obydwie strony- i chęć mordu na tej dziewczynie i te n
        > adpoprawne politycznie teksty o zaszczutej dobrej istocie.Na ocenę sytuacji pow
        > inien się składać całościowy ogląd sprawy.

        Dokładnie to samo myślę.
        > Kara? Kare już ma, śmierć cywilna to straszna kara.
    • nisar Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 10:08
      Abstrahując od kwestii wypadku jako takiego, zachowanie tej kobiety jest w mojej ocenie wybitnie naganne moralnie. O ile jeszcze można tłumaczyć niewezwanie pomocy czy ukrywanie ciała szokiem tuż po zdarzeniu, o tyle nie mam wytłumaczenia dla jej zachowania przez następne półtora tygodnia. Pomijam, że porzucenie ciała własnego dziecka pod płotem jest dla mnie niepojęte w każdych warunkach, ale na litość boską, nie otrząsnęła się z szoku przez kolejne półtora tygodnia tylko udawała zbolałą matkę i w związku z tym szła do kina?

      A co do ochrony jak dla świadków koronnych - o ile dobrze rozumiem, przysługuje ona za jakieś przysłużenie się policji w rozwikładniu trudnej sprawy.
      ZA CO, za jakie zasługi, ma taką ochronę ta kobieta? Czy któraś z jej obrończyń mogłaby mi na to pytanie odpowiedzieć?
      • kali_pso Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 10:13
        Czy któraś z jej obrończyń
        > mogłaby mi na to pytanie odpowiedzieć?

        Jakoś nie sądze, że pod dobry adres kierujesz swe pytanie.
        Zapytaj tych ziejących chęcią utoczenia jej krwi- dlaczego?
      • araceli Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 10:16
        nisar napisała:
        > A co do ochrony jak dla świadków koronnych - o ile dobrze rozumiem, przysługuje
        > ona za jakieś przysłużenie się policji w rozwikładniu trudnej sprawy.
        > ZA CO, za jakie zasługi, ma taką ochronę ta kobieta? Czy któraś z jej obrończyń
        > mogłaby mi na to pytanie odpowiedzieć?

        Może najpierw sprawdź swoje informacje? On a nie dostała 'ochrony jak dla świadków koronnych' - dostała policyjną ochronę z powodu gróźb (karalnych!) pod jej adresem. Prawo do takiej ochrony ma każdy obywatel.
      • nangaparbat3 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 16:15
        > ZA CO, za jakie zasługi, ma taką ochronę ta kobieta? Czy któraś z jej obrończyń
        > mogłaby mi na to pytanie odpowiedzieć?

        Jeśli ma ochrone to dlatego, ze widać uznano, że grozi jej niebezpieczeństwo ze strony bliźnich.
        Jeszcze jakieś wątpliwości?
    • lampka_witoszowska Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 10:15
      może masz za małą głowę na ludzkie tragedie
    • izabellaz1 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 10:18
      Idź zjedz pączka.
    • araceli Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 10:20
      To nie jest kwestia 'wiary' czy 'niewiary' tylko kwestia możliwości. Oczywiście, że jest możliwy wypadek - chyba temu nie zaprzeczysz? Gdyby każda matka, która nie chciała i nie kochała swojego dziecka je morowała to mielibyśmy znacznie, znacznie więcej takich przypadków.

      W swojej wypowiedzi odwołujesz się do wielu niesprawdzonych informacji jak do faktów. Ty w nie wierzysz a może wcale nie są prawdą. Niektóre w ogóle nie są prawdą jak to o świadku koronnym smile Tworzysz w swoim umyśle historię jaka Ci pasuje. Prostą - czarno-białą.
      • tezee Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 10:33
        Mysle ze ta całą historia to będzie w przyszłosci niezły instruktaż dla małolat ktore wpadły , ot wypadki się przecież zdarzają.
        • lampka_witoszowska Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 10:50
          o, to ja tez udzieliłam instruktażu
          dwuletnia córka stała przy mnie, przy skarpie nad stawem, patrzyłyśmy na łabądki
          była tam barierka na wysokości jej głowy i jej brzuszka
          na moment wypuściłam jej raczkę, sięgając po chusteczkę czy żołędzia
          akurat też chciała schylić się po żołędzia, dała kroczek
          akurat się potknęła
          akurat impetem wpadła na barierkę, półschylona, przewinęła się przez tę barierkę i zaczęła spadać po skarpie do stawu
          akurat jak chcałam skoczyć za nią, wokół barierki owinęła mi się torebka
          zanim ją zrzuciłam z ramienia dziecko mi się zatrzymało z metr od wody

          chętnym do kamienowania podam adres na priv

          zdarzenie wdziała tylko jedna stara baba, która usiłowała zabić mnie wzrokiem, nie przyszło jej natomiast do głowy pomóc, choćby torebkę mi odplątać
          poleżałyśmy chwilę z młodą, zebrałam się psychicznie i zawiozłam nas do domu

          to była tylko chwila
          widzę, że jestem wyjątkiem, kóry usiłował utopić córkę, bo wypadki się przestały zdarzać

          już dajcie spokój, panie śledcze, żądne krwi
          • tezee Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 10:56
            Tylko że ty jestes tą kochającą matką jednak w PL coraz mniej jest wyczekanych wymarzonych zaplanowanych dzieci , albo się nie mnożymy nie chcemy albo bywa że wpadamy i czujemy że mamy problem ... to są współczesne realia.
            • lampka_witoszowska Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 12:28
              no, jestem
              ale nie porównam stopnia miłości Kasi, Twojej czy mojej do dziecka, bo za mało umiemy, żeby to zmierzyć
              (może i dobrze, niech każdy kocha najlepiej jak umie i kropka, bez osądzania uczuć innych)

              ale z drugiej strony, jak to wyglądało? dziecko spadające ze skarpy, matka dopada i leży obok dziecka jak na wczasach, w październiku czy innym listopadzie
              można kamienować, jak sie dobrze pogłówkuje

              a media główkują jak się da, żeby przerażająco i sensacyjnie było
              i kliknięć jak najwięcej

              znam mamy, które chciały dziecko i dziecko zaczęło przeszkadzać
              nam takie, co nei chciały, przypadkiem nie usunęły (o, bo autobus utknął w korkach) i zakochane w dziecku
              nie ocenisz czyichś uczuć, i nie wolno wydawać sądów na podstawie przypuszczeń, bo można kogoś skrzywdzić
              a tu już się stała krzywda

              przez takie linczowanie choćby w necie Katarzyna może wkońcu skutecznie się zabić - nie chciałabym, naprawdę, mieć w tym udziału
              a Ty?
              • gupia_rzona Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 13:12
                HALO lampka! może się stać wypadek. Każdemu! I w to nie mam wątpliwości. Dobrze, że dla Ciebie tak się skończyło.
                Ale gdyby tfu tfu dziecko wpadło do tej wody, pochowałabyś je sama pod gruzem? nie wzywałabyś pomocy? płakałabyś w tv żeby oddali Ci dziecko???
                Dlaczego niektórzy nie odróżniają ludzi, którzy dopuszczają wypadek ale nie mogą znieść tego zachowania matki później od ludzi kamieniujących matkę????
                Nie wszyscy zgadzają się na to, co ta kobieta zrobiła. Ale też nie wszyscy ją kamieniujemy na Boga!
                • lampka_witoszowska Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 14:13
                  nie mam pojęcia, jak na mnie wpłynęłaby smierc dziecka
                  i nie chciałabym mieć (podejrzewam, że bym zwariowała)

                  podobnie jak Wy nie macie pojęcia, co byście zrobiły

                  i nie ma na świecie człowieka, który robi tylko to, co zrozumiałe dla opinii publicznej, czy w ważnej, czy w błahej sprawie
                  • memphis90 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 23:07
                    Mimo wszystko jednak nie spotkałam jednak matki, która chowałaby zwłoki pod gruzem. Nie chcą oddać ciała, układają je w łóżeczku - tak. Czasem śmierć dziecka witają z żalem, ale i z ulgą, bo widzą, że przyniosła koniec strasznego cierpienia. Jedna z moich przyjaciółek wyznała, że miała ochotę gołymi rękami rozkopywać grób- bo tam przecież jest jej dziecko!

                    Ale nie spotkałam się z czymś takim, żeby dziecko zakopywać pod gruzem. I nie mogę tego pojąć czy usprawiedliwić. Tak czy inaczej trzeba przyznać, że, owszem, ludzie reagują różnie na zdarzenia losowe, ale nie każda reakcja jest normalna i prawidłowa. Tak jak normalna nie jest reakcja "zestresowanego" nastolatka, który łapie za broń i zabija kilkunastu kolegów ze szkoły. Ale ok, jak chcecie, to usprawiedliwiajcie wszystko tym, że ludzie są rózni, więc mogą sobie robić czego zapragną.
                    • lampka_witoszowska Re: o małej Madzi jeszcze raz 17.02.12, 07:56
                      to nigdy nei powinien być argument, że jeszcze się z czymś nei spotkaliśmy
                      w końcu jak już się z czymś spotykamy pierwszy raz - to co? pozostaje jedynie zanegować w takim razie? a tak się nei da, nie mamy wiedzy absolutnej, władnej uznać, że sens ma tylko to, z czym się spotkaliśmy
          • blekitny.zamek Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 13:44
            a gdyby nie zatrzymała się metr od wody,tylko do niej wpadła,to patrzyłabyś spokojnie jak tonie,czy skoczyła żeby ją ratować?
            a jakbyś ją wyciągnęła nieprzytomną z wody,to byś zadzwoniło po pogotowie,czy stwierdziła,że pewnie nie żyje i poszłabyś ją zakopać pod drzewem?
            Odpowiedz sobie na te pytania i wszystko będzie jasne.
            • lampka_witoszowska Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 14:19
              skoczyłabym ratować, ale gdybym przezyła śmierć dziecka, nei mam pojęcia, co bym zrobiła
              jak pisałam - obawiam się, ż ebym zwariowała, po prostu

              możesz sobie odpowiadać na swoje pytania, możesz wybrac dużo lepsze, mądrzejsze i cudne rozwiązania -ale nei daj Boże, by życie postawiło Cię w sytuacjach, gdy takie mądrośi nic nei dają

              pamiętam sprzed kilku lat na Psychologii dziewczynę, która świeżo się pojawiła i napisała, że własnie umiera jej dzieck
              wszyscy ją zakrzyczeli, że jest głupim trollem
              potem parę razy do mnie napisała, w przeciągu kilku miesięcy - jej córka, 13letnia chyba, umarła na białaczkę
              miała podawane leki, bo był dawca, obniżono odporność, dziecko miało już krwotoki, a dawca się wycofał - albo jego wycofano - nie wiadomo, co nie ma znaczenia
              ale ta matka już nei dawała rady psychicznie, siedziała w domu, przy komputerze i na forum w środku nocy głupoty jakieś pisała - ma ktoś ochotę opowiedzieć sobie na pytanie, co by na jej miejscu zrobił? no, to do dzieła...
              każdy, kurde, mądry, póki jego nieszczęście nei dotknie
              • memphis90 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 23:09
                > skoczyłabym ratować, ale gdybym przezyła śmierć dziecka, nei mam pojęcia, co by
                > m zrobiła
                > jak pisałam - obawiam się, ż ebym zwariowała, po prostu
                A dopuszczasz, że w tym szaleństwie zaczęłabyś np. topić inne, przypadkowe dzieci? No, jasne, może byś tak zrobiła. Ale czy uważałabyś to za normalną, dopuszczalną reakcję?
                • lampka_witoszowska Re: o małej Madzi jeszcze raz 17.02.12, 07:59
                  czy my ciągle rozmawiamy o Madzi?

                  jeśli dzieje się tak, że ktoś oszaleje i topi inne dzieci - to mamy psychiatryczne zakłady zamknięte, tak?
                  sama widzisz, zawsze jest jakies rozwiązanie

                  ale do zamknięcia trzeba na szczęśce policji, stwierdzenia faktu i opinii lekarzy po przeprowadzeniu serii badań
                  a nei opinii publicznej czy forumowej, na szczęście
      • tezee Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 11:15
        Widzisz gdyby każda matka która stawała w sytuacji zagrożenia /utraty życia swojego dziecka zachowała sie jak owa Kasia to by małych nie było na świecie. Bardzo wiele matek jak nie każda widziala swoje dziecko nad garem z rosołem , na barierce , nad stawem , jak spadało ze schodów, huśtawki , dławiło się itd róznica jest taka że kochająca matka ktora ma więź z dzieckiem reaguje ba ! nawet taka co ma baby blues nie oblałą jej fala miłosci do dziecka reaguje... pomyśl o tym.
        • araceli Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 11:22
          tezee napisał:
          > nawet taka co ma baby blues nie oblałą jej fala miłosci do dziecka reaguje

          To akurat nieprawda.
        • d.o.s.i.a Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 12:32
          > ica jest taka że kochająca matka ktora ma więź z dzieckiem reaguje

          A jesli matka nie ma wiezi z dzieckiem to co? Jej wina?
          Przeciez to czy odczuwa sie milosc i wiez z dzieckiem nie jest absolutnie zadna zasluga matki. to jest tylko i wylacznie biologia. Dlaczego kobieta, ktorej natura poskapila tego daru ma byc temu winna? Piszesz o kochajacej matce, jakby to byla jej jakas szczegolna zasluga, ze akurat u niej INSTYNKT sie ujawnil. Przeciez na to sie nie ma zadnego wplywu.
          • araceli Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 12:49
            d.o.s.i.a napisała:
            > A jesli matka nie ma wiezi z dzieckiem to co? Jej wina?
            > Przeciez to czy odczuwa sie milosc i wiez z dzieckiem nie jest absolutnie zadna
            > zasluga matki. to jest tylko i wylacznie biologia. Dlaczego kobieta, ktorej na
            > tura poskapila tego daru ma byc temu winna? Piszesz o kochajacej matce, jakby t
            > o byla jej jakas szczegolna zasluga, ze akurat u niej INSTYNKT sie ujawnil. Prz
            > eciez na to sie nie ma zadnego wplywu.

            Słuszna uwaga.

            Cały czas padają tu argumenty, że 'matka by cośtam', że inaczej traktuje się 'własne' dziecko. I owszem - własne, kochane dziecko. A jeżeli ona zwyczajnie go nie chciała i nie kochała czy z automatu sprawia, że jest potworem? Myślę, że ona jest dodatkowo oceniana przez pryzmat tego, że jako matka 'powinna' co innego. A zachowała się jak obca osoba - jak kierowca uciekający z miejsca wypadku.
            • tezee Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 12:55
              Nie każdy kto nie chce ,nie reaguje na krzywdę / zaciągą pod kamień i ja tu dostrzegam subtelną różnicę tak czysto po ludzku.
              • tezee Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 12:57
                No ku... nawet jakbym kota nie chciała w domu a by się przyplątał to bym nie patrzyła jak dogorywa z przetrąconym kręgosłupem a co dopiero jeśli chodzi o dziecko.
                • araceli Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 13:10
                  tezee napisał:
                  > No ku... nawet jakbym kota nie chciała w domu a by się przyplątał to bym nie p
                  > atrzyła jak dogorywa z przetrąconym kręgosłupem a co dopiero jeśli chodzi o dzi
                  > ecko.

                  A ona oczywiście patrzyła jak jej dziecko 'dogorywa'? Ematki wiedzą najlepiej!
                  • tezee Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 13:15
                    Nie wezwała pomocy.
                    • tezee Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 13:19
                      A wogole jaką ta cała Kasia ma wiedze medyczną żeby stwierdzac zgon , i na gorąco dochodzić jaki uraz jakie konsekwencje , litości ...
                    • d.o.s.i.a Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 13:33
                      Tezee. To ze dziewczyna ma 23 lata bardzo wiele tlumaczy. Wielu ludzi w tym wieku zachowuje sie jeszcze jak dzieci. Jak ja mialam tyle lat co mama Madzi to mialam pstro w glowie. Czlowiek inaczej wtedy mysli, pewne struktury w mozgu sa jeszcze nie rozwiniete - zwlaszcza te odpowiedzialne za myslenie dlugofalowe i przewidywanie skutkow wlasnych dzialan. Wlasnie dlatego tak wielu mlodych ludzi robi niewyobrazalne glupoty - chodzi po pijaku po balkonie, bierze narkotyki, skacze na glowke do wody. Bo nie potrafia jeszcze myslec zachowawczo i racjonalnie. Matka Madzi tez pewnie wyjatkiem nie jest. Myslala jak gowniara, jak dziecko. Nie w kategoriach "o Boze, moje dziecko nie zyje, musze wezwac pogotowie, bo jestem dorosla i odpowiedzialna" tylko "o Boze, co ja zrobie jak sie wyda? Tesciowa mnie zabije."

                      To jest tez kwestia wychowania. Czlowiek, ktory nie ma oparcia w otoczeniu i traktowany jest jak nieodpowiedzialne dziecko, bedzie bardziej sklonny do unikania kary za wszelka cene niz do odpowiedzialnego zachowania w sytuacji kryzysu. Podswiadomie bedzie zachowywal sie tak jak postrzega go otoczenie. Jesli traktuje sie go jak nierozumnego gowniarza, niedorosla gowniare co to nawet dzieckiem sie zajac nie chce/nie potrafi, to nie oczekujmy od takiej osoby, ze w sytuacji kryzysu zachowa sie jak modelowy dorosly z glowa na karku, zadzwoni po pogotowie, wykona CPR i jeszcze bog wie co. Taka osoba bedzie bardziej sklonna zrobic to co zrobila mama Madzi.

                      Popatrz co robia dzieci jak zbroja? Klamia. Ida w zaparte. Uciekaja. Chowaja "dowod przestepstwa" w koszu na bielizne i maja nadzieje, ze nikt go nie znajdzie. Taki mechanizm.
                      • blekitny.zamek Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 13:56
                        To ze dziewczyna ma 23 lata bardzo wiele tlumaczy. Wielu ludzi w tym wie
                        > ku zachowuje sie jeszcze jak dzieci. Jak ja mialam tyle lat co mama Madzi to mi
                        > alam pstro w glowie. Czlowiek inaczej wtedy mysli, pewne struktury w mozgu sa j
                        > eszcze nie rozwiniete - zwlaszcza te odpowiedzialne za myslenie dlugofalowe i p
                        > rzewidywanie skutkow wlasnych dzialan.

                        Chyba pomyliłaś wiek nastolatka z doroslym czlowiekiem??? to co napisałaś można powiedzieć o dzieciach w wieku 12-16 lat,a nie o dorosłej 23 letniej kobiecie.
                        Ja w tym wieku miałam męża i dziecko,a w pokoleniu naszych rodziców jakieś 80 % kobiet w tym wieku miało dzieci.To co wszystkie były emocjonalnie niedojrzałe?
                        • d.o.s.i.a Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 14:01
                          > Chyba pomyliłaś wiek nastolatka z doroslym czlowiekiem??? to co napisałaś można
                          > powiedzieć o dzieciach w wieku 12-16 lat,a nie o dorosłej 23 letniej kobiecie.

                          Pierdzielisz. Tyle powiem.

                          > Ja w tym wieku miałam męża i dziecko,a w pokoleniu naszych rodziców jakieś 80 %
                          > kobiet w tym wieku miało dzieci.To co wszystkie były emocjonalnie niedojrzałe?

                          Po Twoich wypowiedziach wnioskuje, ze w dalszym ciagu pozostalas na tym samym poziomie rozwoju emocjonalnego.
                          • tezee Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 14:40
                            Dosiu droga bliska mi osoba zajmuje sie własnie sprawą 50 letniego faceta który po pijaku i trawce chodzi ze swoim synem malować na pobliskich budynkach użyteczności publicznej legia chu*je. , nie mówi mi proszę o dojrzałosci w związku z wiekiem big_grin
                            • d.o.s.i.a Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 15:56
                              Ale to Ty, zdaje sie, twierdzisz, ze 23 letnia dziewczyna to super dojrzala kobieta,ktora zachowuje sie w sytuacji smierci dziecka lepiej niz wszyscy kierowcy zbiegli z miejsca zdarzenia do kupy wzieci.
                              Skoro, jak widzisz, 50latek moze zachowywac sie jak glupek, to i 23letnia niedojrzala dziewczyna, ktora trzyma trupa w rece, moze robic glupie rzeczy lacznie z wymyslaniem porwan przez kosmitow.
                              • tezee Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 16:03
                                tak jak od starego 50 letniego chłopa nie można bezwględnie oczekiwać dojrzałości i odpowiedzialności , tak jak i nie można zwalniac z niej 23 latki ,wiek to nie jest argument , tym bardziej ten przedział.
                                • araceli Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 16:46
                                  tezee napisał:
                                  > tak jak od starego 50 letniego chłopa nie można bezwględnie oczekiwać dojrzałości
                                  > i odpowiedzialności , tak jak i nie można zwalniac z niej 23 latki ,wiek to
                                  > nie jest argument , tym bardziej ten przedział.

                                  'Bezwzględnie oczekiwać' można od każdego. Niestety nie zawsze oczekiwania są zbieżne z rzeczywistością.
                        • araceli Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 14:06
                          blekitny.zamek napisała:
                          > Ja w tym wieku miałam męża i dziecko,a w pokoleniu naszych rodziców jakieś 80 %
                          > kobiet w tym wieku miało dzieci.To co wszystkie były emocjonalnie niedojrzałe?

                          Ty miałaś męża i dziecko a moje koleżanki z akademika po pijaku skakały z balkonów w akademiku smile
                          • memphis90 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 23:19
                            Bo społeczeństwo się infantylizuje. 30- letnie kobity są teraz "niegotowe na dziecko/związek/stabilizację" , bo się jeszcze nie wybawiły itd. Takie czasy. Nasze babki i prababki przed 18 wychodziły za mąż i rodziły dzieci i były dojrzałe, odpowiedzialne. Innej opcji nie było po prostu.
                      • edelstein Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 16:13
                        23latka niedojrzala dziewczyna?praktycznie cale poprzednie pokolenie mialo juz w tym wieku rodziny i dzieci,nawet po dwoje.Pamietam siebie w tym wieku,bylam bardzo odpowiedzialna i na pewno nie niedojrzala.To co opisalas to mialam jak bylam 16tka.
                        • araceli Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 18:39
                          edelstein napisała:
                          > 23latka niedojrzala dziewczyna?praktycznie cale poprzednie pokolenie mialo juz
                          > w tym wieku rodziny i dzieci,nawet po dwoje.

                          W 'poprzednim pokoleniu' to ja w wieku lat 8-9 jeździłam do szkoły sama autobusem na drugi koniec miasta. Teraz moją matkę mogliby za to skazać. Tak samo jak za wożenie mnie samochodem bez fotelika na kolanach.

                          Standardy jednak się nieco zmieniły.
                          • edelstein Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 19:00
                            Wiesz tylko natura nie ma nic wspolnego z czasami.Kobieta w wieku 23lat jest jak najbardziej dojrzala do urodzenia dziecka i wiekszisc jest tez dojrzalych psychicznie do tego.Kobiety dojrzewaja szybciej niz faceci.I wg biologii w wieku lat 23 sa w pelni gotowe na macierzynstwo i jego aspekty, co oczywiscie dodatkowo potwierdzaja wczesniejsze pokolenia gdzie w tym wieku sie pierwsze dziecko mialo.Gdyby natura zwariowala zapewne zostaloby to zauwazone i wiek doroslosci podniesiony, a w tej chwili i tak wynosi gora 21lat (mowimy o cywilizowanych panstwach),wiec do 23brakuje.
                            • joanna35 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 19:31
                              Mylisz się. To ma bardzo dużo wspólnego z czasami. Tak się składa, ze wszyscy moi znajomi mają dzieci w wieku 20-24 lat. Większość studiuje, jedna dziewczyna wyszła za mąż za chłopaka 5 lat starszego(obecnie27 lat), dwie osoby pracują. Mniej wiecej po równo dziewcząt i chłopców. Wszyscy, jak jeden mąż, za wyjatkiem pary małżeńskiej, mieszkają z rodzicami, ci, którzy studiują nie pracują, więc są finansowo zalezni od rodziców, obowiązków - poza nauką - praktycznie żadnych. Para małżeńska - pracuje mąż, dziewczyna studiuje, codziennie sa u rodziców dziewczyny, lubią się wyspać do południa, obowiązki domowe - jak jej się chce(to relacja jej mamy). Na pytania o ewentualne dziecko dziewczyna stwierdziła, ze ona sama jest dużym dzieckiem, co potwierdzają jej rodzice. Podobne zdanie o swoich dorosłych, przynajmniej zgodnie z metryką , dzieciach mają inni rodzice. Oczywiście, nie twierdzę, ze moi znajomi to grupa reprezentatywna dla calego społeczeństwa, ale z całą pewnością nie są zjawiskiem odosobnionym.
                              • edelstein Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 20:44
                                Alez to czy ktos studiuje,nie pracuje, nie ma nic wspolnego z dojrzaloscia psychiczna.To spoleczenstwo narzuca teraz norme najpierw studia,praca,potem slub,a potem najlepiej wlasne m i dopiero dziecko,wiec o tym ludzie nie nysla,ale to nie znaczy,ze oni na to dziecko nie byliby gotowi pod wzgledem psychiki.
                                • joanna35 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 20:57
                                  Piszę o tych konkretnych ludziach. Pewnie gdyby zdarzyła się wpadka to zostaliby zmuszeni przez sytuację do zajęcia się potomstwem, ale , jak sami mówią "nie ma jak u mamy". Ich rodzice(matki) uważają, ze oni nie potrafią o siebie zadbać, a co tu mówić o dziecku. Myślę, ze rozwój psychiczny to sprawa bardzo indywidualna.
                                  Oczywiscie, historia zna i inne przypadki, kiedy to młodzi ludzie pracują, studiuja, osobno mieszkają i ponoszą całkowitą odpowiedzialnośc za siebie i swoje życie.
                                  • iwles Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 21:02

                                    dobrze, że dodalas, że w tych konkretnych przypadkach, bo te konkretne przypadki to i za 10 lat mogą jeszcze byc niedojrzali.
                            • araceli Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 20:02
                              edelstein napisała:

                              > Wiesz tylko natura nie ma nic wspolnego z czasami.Kobieta w wieku 23lat jest jak
                              > najbardziej dojrzala do urodzenia dziecka i wiekszisc jest tez dojrzalych psy
                              > chicznie do tego.Kobiety dojrzewaja szybciej niz faceci.I wg biologii w wieku l
                              > at 23 sa w pelni gotowe na macierzynstwo i jego aspekty, co oczywiscie dodatkow
                              > o potwierdzaja wczesniejsze pokolenia gdzie w tym wieku sie pierwsze dziecko mi
                              > alo

                              Mylisz się. To ma wiele wspólnego z czasami. 25lat temu 8 letnie dziecko było uważane za wystarczająco dorosłe, żeby samodzielnie poruszać się po mieście. Teraz nie, bo teraz dzieci trzymane są długo pod kloszem.

                              We wcześniejszych pokoleniach kobiety rodziły wcześnie głównie z powodu braku antykoncepcji. Średni wiek urodzenia pierwszego dziecka w ciągu ostatnich 25la wzrósł drastycznie. W moim otoczeniu większość kobiet, które urodziły przed końcem studiów zaliczyło po prostu wpadki a ja w wieku 22 lat uważałam, że jak zaciążyły to im się życie skończyło smile Jak kuzynka wychodziła za mąż w wieku lat 21 (nie była w ciąży) to się cała rodzina w czoło pukała i radziła 'skończ najpierw studia'.

                              Biologicznie kobieta zdolna jest do urodzenia i w wieku 16lat ale psychicznie nie koniecznie.
                              • iwles Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 20:22

                                polemizowalabym, że przyczyną ciąż w wieku 22-23 lat ćwierc wieku temu i wczesniej byla mniejsza dostępnośc do antykoncepcji. Antykoncepcja mogla mieć większy wplyw na ilość dzieci, a i tak przeważnie w rodzinach bylo po 2 dzieci (śrenio).
                                Prędzej sklanialabym się ku temu, że wplyw mialy warunki społeczne, że praca była dla kobiet czymś dostępnym, a na studia nie szło 90% maturzystów. Wystarczylo skonczyc studium 2-letnie i praca juz byla. Po skonczeniu studium mialo sie 21 lat, więc zaraz byla praca i czas na zalożenie rodziny. Niewiele tez osob czekalo na swoje mieszkanie, bo mozna sie było niedoczekać, a przynajmniej nieprędko, więc mlode małżeństwa mieszkaly z rodzicami.
                                Teraz jest raczej pęd do tego, by sie najpierw ustabilizować materialnie, zabezpieczyć finansowo i dopiero myslec o dziecku. Dlatego ten sredni wiek kobiet rodzacych pierwsze dziecko podniósł się. Ale z dojrzaloscią biologiczna i psychiczną na bycie matką ma niewiele wspólnego. Juz prędzej z dojrzaloscią spoleczną.
                                • araceli Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 21:23
                                  iwles napisała:
                                  > polemizowalabym, że przyczyną ciąż w wieku 22-23 lat ćwierc wieku temu i wczesn
                                  > iej byla mniejsza dostępnośc do antykoncepcji. Antykoncepcja mogla mieć większy
                                  > wplyw na ilość dzieci, a i tak przeważnie w rodzinach bylo po 2 dzieci (śrenio
                                  > ).

                                  Ależ oczywiście, że wpływ był duży. Bez dostępności antykoncepcji kobiety zachodziły w ciążę stosunkowo szybko po rozpoczęciu seksualnej aktywności, z tym, że wiek inicjacji był z kolei wyższy (19-21lat). W ogóle dostępność antykoncepcji pokazuje, kiedy kobiety tak naprawdę chcą mieć dzieci czyli de facto są dojrzałe do świadomej decyzji o macierzyństwie a drastyczny wzrost średniego wieku urodzenia pierwszego dziecka dobrze to obrazuje.
                                  • memphis90 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 23:28
                                    Zgoda, ale w czasach dzisiejszych świadoma decyzja o dziecku musi uwzględniać zapewnienie mu warunków: domu, pieniędzy na utrzymanie (czyli najpierw wykształcenie, praca, bo z jednej pensji się domu nie utrzyma) itd. Wiele jest przecież kobiet, które chętnie urodziłyby wcześniej, ale nie miały warunków.
                              • edelstein Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 20:54
                                Alez to co piszesz nijak sie ma do dojrzalosci psychicznej,zwyczajnie teraz wiek sie podniosl,bo trzeba skonczyc studia,znalezc prace,miec wlasne m,to presja spoleczna a nie problem niedojrzalosci.O czym swietnie swiadczy przytoczone “skoncz najpierw studia“.Z reszta naukowcy sa zgodni kiedy jest najlepszy czas na urodzenie dziecka.I mylisz biologiczna gotowosc z gotowoscia biologiczna i psychiczna,a to nie jest 16lat.
                                Watpie,ze brak antykoncepcji powodowal rodzenie w wieku 23lat,tym bardziej,ze to byly czasy legalnej aborcji.
                                • araceli Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 21:18
                                  edelstein napisała:
                                  > Alez to co piszesz nijak sie ma do dojrzalosci psychicznej,zwyczajnie teraz wie
                                  > k sie podniosl,bo trzeba skonczyc studia,znalezc prace,miec wlasne m,to presja
                                  > spoleczna a nie problem niedojrzalosci.

                                  Nie 'trzeba'. Kiedyś też ludzie studiowali i na studiach mieli dzieci. Teraz chcą się bawić, korzystać z życia a nie pakować się w pieluchy. Ja w wieku 22 lat uważałam, że urodzenie dziecka to tragedia a wg. Twoich naukowców to byłam w 'najlepszym' wieku. Nie wiem czy zdecydowałabym się urodzić gdybym zaliczyła wpadkę i nie z powodu 'presji' społecznej ale zdecydowanie niedojrzałości. Najlepszy czas do urodzenia dziecka? Pod niby jakim względem? Prędzej bym się spakowała i na pół roku do Indii wyjechała smile Nawet kwiatki mi ciągle usychały, bo jakoś odpowiedzialności do podlewania raz w tygodniu brakło smile
                                  • edelstein Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 21:59
                                    Chca sie bawic,bo jest spoleczne przyzwolenie.To,ze ty nie bylas gotowa nie znaczy,ze kazdy nie jest.Znam sporo kobiet z pokolenia po 80roku co pierwsze dziecko mialy wieku 23lat,niektore maja juz dwoje.
                                    • araceli Re: o małej Madzi jeszcze raz 17.02.12, 08:57
                                      edelstein napisała:
                                      > Chca sie bawic,bo jest spoleczne przyzwolenie.To,ze ty nie bylas gotowa nie zna
                                      > czy,ze kazdy nie jest.Znam sporo kobiet z pokolenia po 80roku co pierwsze dziec
                                      > ko mialy wieku 23lat,niektore maja juz dwoje.

                                      To, że Ty byłaś gotowa nie znaczy, że każdy jest. Ciężko zrozumieć? Mierzysz kogoś swoją miarką i oceniasz według siebie. A to, że ktoś miał dziecko w wieku 23lat w cale nie znaczy, że był do tego dojrzały - zdecydowana większość znanych mi kobiet, które miały dzieci w tym wieku zaliczyły zwyczajnie wpadkę. Samo to w sobie świadczy o nikłym poziomie 'dojrzałości'.
                                      • edelstein Re: o małej Madzi jeszcze raz 17.02.12, 09:48
                                        Teraz to pojechalas.Zapewniam cie,ze naukowcy nie moerza nikogo swoja miarka tylko wyciagaja wnioski na podstawie badan na ogromnej grupie ludzi,nie na paru wpadkach twoich znajomych.Nie wiedzialam,ze wpadka z powodu antykoncepcji,ktora zawiodla typu tabletki,spirala,a nawet prezerwatywa(nie kazdy uznaje tabletki po) swiadczy o niedojrzalosci.Wpadka “moze sie uda“ i owszem,chociaz znam ludzi,ktorzy podswiadomie chcieli dziecka,ale woleli powiedziec,ze to byla wpadka,by uniknac tekstow o wlasnej glupocie.
                                        • araceli Re: o małej Madzi jeszcze raz 17.02.12, 10:03
                                          edelstein napisała:
                                          > Teraz to pojechalas.Zapewniam cie,ze naukowcy nie moerza nikogo swoja miarka ty
                                          > lko wyciagaja wnioski na podstawie badan na ogromnej grupie ludzi,nie na paru w
                                          > padkach twoich znajomych.
                                          (...)
                                          > Patologia normalnie urodzic w najlepszym z punktu widzenia biologii wiekuwink


                                          Potrafisz odróżnić dojrzałość biologiczną od psychicznej?
                                          • edelstein Re: o małej Madzi jeszcze raz 17.02.12, 10:15
                                            Potrafisz zrozumiec,ze w wieku 23lat kobieta jest jak najbardziej gotoea na dziecko biologicznie i psychicznie,bo taka jest natura czlowieka.
                                            • araceli Re: o małej Madzi jeszcze raz 17.02.12, 10:32
                                              edelstein napisała:
                                              > Potrafisz zrozumiec,ze w wieku 23lat kobieta jest jak najbardziej gotoea na dzi
                                              > ecko biologicznie i psychicznie,bo taka jest natura czlowieka.

                                              Potrafisz zrozumieć, że nie każda?? Czy już za trudne jest zrozumienie, że nie każda ma tak jak Ty??

                                              Swoją drogą - Ty twierdzisz, że 9-miesięcznemu dziecku dojście na półpiętro domu zajmuje pół godziny a większość dzieci, które znałam w tym wieku śmigało aż miło. Rozumiem, że w myśl swojej logiki uznajesz, że Twoje dziecko było opóźnione w rozwoju??
                                            • morekac Re: o małej Madzi jeszcze raz 17.02.12, 11:54
                                              Ech, gdzie te czasy, kiedy kobieta rodząca pierwsze dziecko po 25 roku życia to była tzw. stara pierwiastka... wink
                                              • barabasia2 Re: o małej Madzi jeszcze raz 17.02.12, 12:21
                                                edelstein napisała:
                                                > Potrafisz zrozumiec,ze w wieku 23lat kobieta jest jak najbardziej gotoea na dzi
                                                > ecko biologicznie i psychicznie,bo taka jest natura czlowieka.

                                                >Potrafisz zrozumieć, że nie każda?? Czy już za trudne jest zrozumienie, że nie każda ma tak jak Ty??

                                                idąc tym tokiem to Ty generalizujesz, że prawie każda 23 letnia matka to już pewnie patologia. Osobiście znam odpowiedzialne 23 latki i wiele nieodpowiedzialnych 30-tek smile
                                                • araceli Re: o małej Madzi jeszcze raz 17.02.12, 12:29
                                                  barabasia2 napisała:
                                                  > idąc tym tokiem to Ty generalizujesz, że prawie każda 23 letnia matka to już pe
                                                  > wnie patologia. Osobiście znam odpowiedzialne 23 latki i wiele nieodpowiedzialn
                                                  > ych 30-tek smile

                                                  Nie generalizuję i nie nazywam patologią. Zauważam, że twierdzenie, że kobieta 'z natury' w wieku 22lat jest dojrzała psychicznie do urodzenia dziecka jest błędne. Tylko tyle. Na dowód mogę podać mnóstwo kobiet, które znam. Oczywiście - nie przeczy to twierdzeniu, że jakieś kobiety dojrzałe były. Także odgórne wyznaczanie limitu mierzonego własną miarką jest bez sensu.
                                              • d.o.s.i.a Re: o małej Madzi jeszcze raz 17.02.12, 23:32
                                                > Ech, gdzie te czasy, kiedy kobieta rodząca pierwsze dziecko po 25 roku życia to
                                                > była tzw. stara pierwiastka... wink

                                                To byly czasy gdy szczytem dojrzalosci bylo wiedziec jak ugotowac ogorkowa na obiad mezowi i pojsc do pracy od 8 do 15tej.
                                                Te czasy minely. Ludzie maja obecnie duzo wiecej opcji zyciowych, koncza szkoly, bawia sie, rozwijaja zainteresowania, spotykaja ze znajomymi, podrozuja. Jednoczesnie wiecej sie od nich wymaga. Swiat od nich wymaga. Chocby praca wymaga duzo wiecej odpowiedzialnosci. Granica dojrzalosci wydluzyla sie i to znacznie. 23latek zaczyna dopiero kariere zawodowa i wlasnie w srodowisku zawodowym glownie widac, jak bardzo malo dojrzali sa tacy ludzie. Nie maja jeszcze mozliwosci utrzymac rodziny na odpowiednim poziomie, maja mala wiedze o swiecie, o zyciu. Ja mam kuzynow 20latkow, mam stazystow w firmie i ostatnia rzecza jaka o nich bym powiedziala to, ze sa w jakimkolwiek stopniu dojrzali.
                                                • iwles Re: o małej Madzi jeszcze raz 17.02.12, 23:45

                                                  no ale to wszystko o czym piszesz, to uwarunkowania zewnętrzne, nie wewnętrzne. Ty mowisz o dojrzalości społecznej, ale z gotowością organizmu biologiczno-psychiczną, do brania odpowiedzialności, ma to niewiele wspólnego. Bo jesli uważasz inaczej, czemu urzędowa "doroslość" nie jest przesunieta na wiek późniejszy, tylko caly czas obowiązuje granica 18 lat ?
                                                  • kyla_3 Re: o małej Madzi jeszcze raz 18.02.12, 00:03
                                                    A wewnetrzne, to ta "okropna" tesciowa znana z kilku zdan w mediach? I pijak tatus?

                                                    Wiesz, gdybym to ja byla owa tesciowa rzucilabym sie smarkuli do gardla, zeby sie dowiedziec co z dzieckiem i jestem pewna, ze zachowalaby sie tak wiekszosc ludzi. Ta kobieta zachowala naprawde wyjatkowe opanowanie a i tak w opinii wioekszosci internautow jest obrzydiwa , malo empatyczna kobieta. Powinna wrecz utulic swa synowa i wsrod pieszczot wydobyc z niej prawde. Byc moze wtedy nie bylaby sekutnica, co to swoim zachowaniem spowodowala, ze kobieta pochowala pod gruzem swoje niemowle w tajemnicy przed wszystkimi, a potem jeszcze odegrala niezla sztuke przed ludzmi.
                                                  • araceli Re: o małej Madzi jeszcze raz 18.02.12, 15:20
                                                    iwles napisała:
                                                    > no ale to wszystko o czym piszesz, to uwarunkowania zewnętrzne, nie wewnętrzne.
                                                    > Ty mowisz o dojrzalości społecznej, ale z gotowością organizmu biologiczno-psy
                                                    > chiczną, do brania odpowiedzialności, ma to niewiele wspólnego. Bo jesli uważas
                                                    > z inaczej, czemu urzędowa "doroslość" nie jest przesunieta na wiek późniejszy,
                                                    > tylko caly czas obowiązuje granica 18 lat ?

                                                    W niektórych państwach alkohol można pić od 21 lat. Tam są mniej dojrzali ludzie?

                                                    W dzisiejszych czasach dzieci dłużej trzyma się pod kloszem - mają znacznie mniej obowiązków. Już podawałam przykład - ja jako dziecko w wieku 8-9lat jeździłam do szkoły sama autobusem - teraz to nie do pomyślenia. Dziecko do 10lat pod względem transportu jest ubezwłasnowolnione. To jak ma się nauczyć odpowiedzialności? Tak samo jest z nastolatkami - kazać jakiemuś zajmować się młodszym rodzeństwem to znęcanie się nad nim a kiedyś to był standard! Nie ma nacisku na obowiązki - w wielu domach jedynym obowiązkiem dziecka jest nauka.
                                            • d.o.s.i.a Re: o małej Madzi jeszcze raz 17.02.12, 23:21
                                              > Potrafisz zrozumiec,ze w wieku 23lat kobieta jest jak najbardziej gotoea na dzi
                                              > ecko biologicznie i psychicznie

                                              W wieku 23 lat kobieta jest co najwyzej gotowa psychicznie pochodzic po dyskotekach a nie wychowywac dziecko.
                                              • chyba.ze Re: o małej Madzi jeszcze raz 18.02.12, 15:37
                                                d.o.s.i.a napisała:

                                                W wieku 23 lat kobieta jest co najwyzej gotowa psychicznie pochodzic po dyskote
                                                > kach a nie wychowywac dziecko.

                                                To niech chodzi na dyskoteki z mamą. Albo babcią.
                                                A jak dojrzeje- wtedy sama.
                              • blekitny.zamek Re: o małej Madzi jeszcze raz 17.02.12, 08:39
                                nie mogę tego czytać.Normalnie jeszcze trochę a matki rodzące dzieci poniżej 25 roku życia zaczną być napiętnowane. Biologii się nie oszuka i każdy lekarz ci powie,że to najlepszy wiek na urodzenie dziecka.
                                I wyobraź sobie,że niektórzy w tym ja rodzili dziecko w tym wieku,bo chcieli,a nie musieli,a do tego kończyli studia,no i mieli wprawdzie ciasne,ale własne mieszkanie.
                                • edelstein Re: o małej Madzi jeszcze raz 17.02.12, 09:53
                                  Patologia normalnie urodzic w najlepszym z punktu widzenia biologii wiekuwinkza to jest bardzo rozumne urodzic sporo po 30 gdy ryzyko wszelkich chorob sie zwiejsza,z Downem na czele.Zaraz zakrzycza mnie te co lepiej zniosly ciaze po 30 i dzieci zdrowe urodzily,tylko zanim to zrobia noech zerkna w statystyki.
                                • d.o.s.i.a Re: o małej Madzi jeszcze raz 17.02.12, 23:19
                                  > I wyobraź sobie,że niektórzy w tym ja rodzili dziecko w tym wieku,bo chcieli,a
                                  > nie musieli,a do tego kończyli studia,no i mieli wprawdzie ciasne,ale własne mi
                                  > eszkanie.

                                  Nie obraz sie, ale z perspektywy 35latki moge z cala pewnoscia powiedziec, ze 99% 23 latek to gowniary, ktorym sie conajwyzej moze wydawac, ze sie nadaja na matki. W rzeczywistosci to jeszcze podlotki, ktore w wiekszosci nawet pierwszej pracy nie maja za soba. To jest czas dyskotek, knajp, chlopakow, a nie nianczenia dzieci.
                      • memphis90 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 23:22
                        > Bo nie potrafia jeszcze myslec zachowawczo i racjonaln
                        > ie.
                        Powiedzmy- nie w pełni racjonalnie i długofalowo. Ale wymagamy od nich nieco więcej, niż od pięciolatka. A 23- latka chowająca dowód zbrodni w koszu na bieliznę to nie jest norma... To już jednak świadczy o jakimś zaburzeniu, socjo- czy psychopatii.
            • memphis90 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 23:13
              A jeżeli ona zwyczajnie go
              > nie chciała i nie kochała czy z automatu sprawia, że jest potworem?
              Nie, nie musi chcieć i kochać dziecka. Mogłaby nawet jego zaginięcie powitać uczuciem ulgi. Mogłaby zachować się jak kierowca uciekający z miejca wypadku i ukrywający ciało (z którym nic go nie łączy, czuje tylko strach przed karą). Tylko dlaczego taka kobieta szlocha przed kamerami i błaga porywacza o oddanie ukochanej córeczki? To co w końcu - trauma czy aktorska gra? Bo jedno wyklucza drugie.
        • jowita771 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 12:42
          > jego dziecka zachowała sie jak owa Kasia to by małych nie było na świecie. Ba
          > rdzo wiele matek jak nie każda widziala swoje dziecko nad garem z rosołem , na
          > barierce , nad stawem , jak spadało ze schodów, huśtawki , dławiło się itd rózn
          > ica jest taka że kochająca matka ktora ma więź z dzieckiem reaguje

          Nie, Różnica jest taka, że zdążyłyśmy sobie wyobrazić, co się mogło stać, ale to się nie stało. Katarzyna miała dużo mniej szczęścia. Ona zobaczyła swoje dziecko nieżywe naprawdę.
          • tezee Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 12:45
            Aha zobaczyła nieżywe więc postanowiła zanieść pod kamień i nie ma sie tu czemu dziwić , każda by tak zrobiła.
            • jowita771 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 13:10
              Nie napisałam, że każda by tak zrobiła. Ale tak naprawdę nie potrafię powiedzieć na pewno, co ja bym zrobiła będąc w takiej sytuacji. Biorę pod uwagę cały kontekst - jej kiepskie dzieciństwo, wpadkę, brak porozumienia z rodziną, oskarżenia rodziny, że jest złą matką. To wszystko się złożyło w nieciekawą całość.
              Mam w domu dziecko w wieku Madzi i powiem Ci, że czasami to mi ręce mdleją ze zmęczenia, a jestem sporo większa i pewnie silniejsza od Kasi. I takie dziecko odskakuje czasem do tyłu z dużą siłą. Raz trzymałam córkę na kolanach tyłem do siebie i jak mi przywaliła tyłem głowy w mostek, to aż jęknęłam z bólu. Jakbym ją trzymała na stojąco przodem do siebie, to by rąbnęła na podłogę pewnie. Tylko ilu ludzi by w to nie uwierzyło? A jak matka jeszcze nie zawsze kipiała szczęściem z powodu macierzyństwa, to już w ogóle wiadomo, że niechcący się to nie zdarzyło, nie? Wyobrażam sobie, że mogła się bać reakcji otoczenia.
              • shige Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 13:53
                Nikt z nas nie potrafi powiedzieć co by zrobił w takiej sytuacji.Po ponad 30 latach pracy na neurochirurgii i obcowania z wypadkami tragicznymi u dzieci jestem sobie w stanie wszystko wyobrazić.Raptem tydzień temu przywieziono do nas dwójkę dzieci z wypadku,których ojciec kierowca uciekł z miejsca wypadku w szoku, stresie.Nie udzielił dzieciom żadnej pomocy pomimo że nie był ani sprawca wypadku ani nie był pod wpływem.Do dziś nie jest w stanie wyjaśnić swojego irracjonalnego zachowania...Ja też ale nie potępiam, bo wiem że tyle o sobie wiemy na ile nas sprawdzono.
                • jowita771 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 14:01
                  > m sobie w stanie wszystko wyobrazić.Raptem tydzień temu przywieziono do nas dwó
                  > jkę dzieci z wypadku,których ojciec kierowca uciekł z miejsca wypadku w szoku,
                  > stresie.Nie udzielił dzieciom żadnej pomocy pomimo że nie był ani sprawca wypa
                  > dku ani nie był pod wpływem.Do dziś nie jest w stanie wyjaśnić swojego irracjon
                  > alnego zachowania...

                  Ano właśnie. Jak mojemu mężowi kiedyś wypadło dziecko z rąk na podłogę, to ja uciekłam z pokoju, skuliłam się w kącie, trzęsłam się i płakałam. Nie rzuciłam się nawet sprawdzić, czy coś się dziecku stało. Nie wiem, co by było, gdybym była sama w domu.
            • gabi683 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 17:37
              tezee napisał:

              > Aha zobaczyła nieżywe więc postanowiła zanieść pod kamień i nie ma sie tu czemu
              > dziwić , każda by tak zrobiła.

              Moje dziecko 6 miesięcy miało poważny upadek na kafle ,nie złapałam w ręce i nie leciałam w krzaki aby schować .Ale na tych miast dzwoniłam na pogotowie.
      • blekitny.zamek Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 13:39
        araceli!

        ja nie twierdzę,że taki wypadek nie jest możliwy.
        Tylko w tym konkretnym przypadku,jakoś za dużo tych zbiegów okoliczności.
        Moim zdaniem ona to sobie wszystko od początku do końca obmyśliła.
        Wiedziała,że nawet jak wyjdzie na jaw,że dziecko nie zostało porwane,to trudno będzie jej cokolwiek udowodnić. No bo jak udowodnić,czy dziecko się wyślizgnęło samo,czy mu Mamusia w tym pomogła?
        • araceli Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 13:55
          blekitny.zamek napisała:
          > Tylko w tym konkretnym przypadku,jakoś za dużo tych zbiegów okoliczności.

          Ja tu nie widzę żadnych zbiegów okoliczności. Raczej działanie jak dziecko - wymyślenie niestworzonej historii i pójście w zaparte. Mój kolega z podstawówki kiedyś 'przegrał' na automatach pieniądze, które miał wpłacić na komitet rodzicielski. Potem rodzicom powiedział, że go jakieś dzieciaki przed szkołą napadły. Rodzice podnieśli alarm - on się po 2 dniach przyznał co się naprawdę stało.

          Tak, oczywiście - ona dzieckiem nie jest ma 22 lata i powinna zachowywać się jak dorosła. tyle, że mnie to zachowanie bardziej przypomina tamtą historię niż 'obmyślanie', 'planowanie' itp. Głupie, dziecinne zachowanie, za które powinna odpowiedzieć.
          • memphis90 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 23:34
            . Raczej działanie jak dziecko - wy
            > myślenie niestworzonej historii i pójście w zaparte.
            Aha, ale zatrzymanie dorosłej kobiety na poziomie myślenia i działania kilkulatka świadczy jednak o zaburzeniach.
    • madi138 do wszystkich 'zdziwionych' 16.02.12, 10:40
      dziwi was zachowanie matki Madzi po jej upadku? ale chyba wiecie, ze kazdego roku, setki kierowcow, ktorzy spowodowali wypadek (np. kogos potracili) uciekaja z miejsca zdarzenia, nieudzieliwszy pomocy i nawet ne wzywajac karetki. malo tego- wracaja do domu i zacieraja wszelkie slady. samochod oddaja do lakiernika i zyja dalej, jak gdyby nigdy nic... w tym przypadku, sprawa byla bardziej drastyczna, bo dotyczyla matki i dziecka. ale takie rzeczy sie zdarzaja. czasem psychika konkretnego czlowieka, niej jest w stanie uniesc rzeczywistosci i czlowiiek zachouje sie irracjonalnie. zadna z was nie jest w stanie powiedziec, jak postapilaby w takiej sytuacji. mozemy sobie gdybac, ze 'ja nigdy...'
      • tezee Re: do wszystkich 'zdziwionych' 16.02.12, 10:46
        Myślę że owa Kasia uratowała by życie tylko swojemu męzowi , resztę rodziny by zakopała w sytuacji nieszczęsliwego wypadku , teściowej też by pewnie pomogła zejsc z tego swiata. Widac ze relacja emocjonolna łaczy ją tylko z facetem , poza tym nie było więzi ani z dzieckiem ani z resztą.
      • 18_lipcowa1 Re: do wszystkich 'zdziwionych' 16.02.12, 10:54
        madi138 napisała:

        > dziwi was zachowanie matki Madzi po jej upadku? ale chyba wiecie, ze kazdego ro
        > ku, setki kierowcow, ktorzy spowodowali wypadek (np. kogos potracili) uciekaja
        > z miejsca zdarzenia, nieudzieliwszy pomocy i nawet ne wzywajac karetki.


        a widzisz róznice - obca osoba na pasach albo WŁASNE dziecko?
        bo ja jakby widze, choc oczywiscie nie bronie kierowców
        • zabulin co ty lipcowa 16.02.12, 11:53
          a widzisz róznice - obca osoba na pasach albo WŁASNE dziecko?
          > bo ja jakby widze, choc oczywiscie nie bronie kierowców


          oni wszyscy w szoku są. I trwa ten szok latami, jesli ich nie złapią.
          Chodza przy tym do pracy, bawią sie ze znajomymi, jadą na wakacje.

          Ale szok jest, rozumiesz, cały czas.

          Oni sa dobrzy, a nie przyznają sie przez ten szok własnie.

          Nie znasz sie. Współczuj, wspolczuj.

          jak wzorowa e-matka. Ona wspolczuje. I stara sie zrozumieć. Dopoki ofiarą nie jest ktos z jej rodziny, rzezc jasna. Wtedy nawet szturchniecie ich dziecka przez kolegę urasta do rangi pobicia. I po wspolczuciu i staraniach zrozumienia.
          • madi138 Re: co ty lipcowa 16.02.12, 12:05
            o matko.... tak poprzejaskrawiaj sobie. na zdrowie. nie masz nic madrzejszego do powiedzenia, to nie pisz, prosze.
            • zabulin Re: co ty lipcowa 16.02.12, 13:12
              To była ironia, nie przejaskrawienie. Nie pisz glupot jak nie potrafisz odrożnić jednego zabiegu stylistycznego od drugiego.

              Tak samo jak nie potrafisz odróżnić szoku od zwyczajnego tchórzostwa.

              Pisze o kierowcach, sprawcach wypadkow.

              O tym, ze ich psychika nie sjet w stanie czasem uxwignąc zdarzenia.

              Tchórze, ot co. Boja sie więzienia i kary. Jakby mieli taką slabą psychikę toby nie potrafili prowadzic po takim czynie normalnego życia. Nie rozumiesz tego??
              Na to im jakos psychika pozwala.
              Na grilla ze znajomymi, prace, wyjazdy. Tylko na przyznanie sie do prowadzenia po alkoholu nie.

              Zaiste, ciekawe.
              Jak wybiórczo mozna mieć słaba i mocną psychike.

              Zlituj sie, bo się kompromitujesz.
              • shige Re: co ty lipcowa 16.02.12, 14:23
                zabulin napisała:

                > Tchórze, ot co. Boja sie więzienia i kary. Jakby mieli taką slabą psychikę toby
                > nie potrafili prowadzic po takim czynie normalnego życia. Nie rozumiesz tego?
                > ?

                W takim razie co z kierowcami którzy uciekli z miejsca wypadku i nie byli sprawcami wypadku ani pod wpływem alkoholu?Przykład przytoczyłem powyżej.Co z ratownikami medycznymi którzy jesli mają ratować swoje dziecko nie są w stanie tego zrobić...Czasami silne emocje biorą górę nad rozsądkiem.Czasami jest to zwykłe zmęczenie...
                Nie znam osoby, która po wypadku pomimo zachowania pozorów żyłaby normalnie.Nawet dziecko które teoretycznie nie powinno pamiętać momentu wypadku często zachowuje się tak jakby pamiętało każdy moment...Nie ma drugiej tak nieprzewidywalnej rzeczy jak psychika ludzka!
        • bye.bye.kitty chodzi także o własne dzieci 17.02.12, 00:27
          forum.gazeta.pl/forum/w,567,133406793,133416751,Re_o_malej_Madzi_jeszcze_raz.html
          przecież w tym samym wątku jest przykład kierowcy który porzucił w miejscu wypadku własne dzieci.
      • langolier_maximus Re: do wszystkich 'zdziwionych' 16.02.12, 11:25
        Acha..i ty uwazasz,ze to jest normalne?Bo mi sie widzi,ze takich kierowcow policja szuka, jest sledztwo i w przypadku ich winy-dostaja wyrok.I nikt sie nad nimi nie lituje..Oj taaaki biedny uciekl z miejsca wypadku , to dopiero byl SZOK wink))
        • madi138 Re: do wszystkich 'zdziwionych' 16.02.12, 12:03
          czy ty naprawde nie rozumiesz o co chodzi? nie twierdze wcale, ze to jest dobre i fajne. chodzi mi tu o pewien psychologiczny mechanizm, ktory uruchamia sie u niektorych, w traumatycznych sytuacjach. ja wcale nie twierdze, ze ona postapila dobrze, ale jestem w stanie zrozumiec DLACZEGO tak akurat postapila. wkurza mnie, gdy tabun forumek rozpisuje sie, ze ona nigdy by i jak tak mozna. podczas gdy, ZADNA nie jest w stanie przeiwdziec swoich reakcji w sytuacji ekstremalnej. czy wy naprawde nie posiadacie elementarnej wiedzy z psychologii, czy sprawia wam masochistyczna przyjemnosc oburzanie sie i rzucanie pelnymi nienawisci epitetami?
          • kozica111 Re: do wszystkich 'zdziwionych' 16.02.12, 12:31
            O tym mechanizmie to się sporo specjalistów wypowiedziało i psychologów, i praktyków śledczych, z wypowiedzi ewidentnie wynikało ze są przekonani o winie matki i jej świadomym działaniu tylko K.Cichopek coś bredziła na obronę i mamrotała o efekcie zająca, co zostało wyśmiane.
          • langolier_maximus Re: do wszystkich 'zdziwionych' 16.02.12, 13:42
            Taki psycholoigiczny mechanizm dziala zatem u kazdego, kto popelni np.przestepstwo i probuje ukryc prawde.Fakt, bardzo zrozumialy i stary jak swiat mechanizm-unikanie odpowiedzialnosci karnej wink)).
            Wiesz niektorzy tez przetrzymuja zwloki matki/ojca i pobieraja emeryturke wink, i jestem w stanie z 99% pewnoscia zaryzykowac stwiertdzenie,ze ja bym tak nie zrobila.
            • zabulin Dokładnie tak 16.02.12, 14:07
              Taki psycholoigiczny mechanizm dziala zatem u kazdego, kto popelni np.przesteps
              > two i probuje ukryc prawde.Fakt, bardzo zrozumialy i stary jak swiat mechanizm-
              > unikanie odpowiedzialnosci karnej wink)).



              100 % racji. Nic dodać, nic ująć.

              Nie wiedziałam, ze na e-matce jest tak duzo e-psychologów, specjalistow od szoku smile
          • memphis90 Re: do wszystkich 'zdziwionych' 16.02.12, 23:42
            wkurza
            > mnie, gdy tabun forumek rozpisuje sie, ze ona nigdy by i jak tak mozna. podczas
            > gdy, ZADNA nie jest w stanie przeiwdziec swoich reakcji w sytuacji ekstremalne
            > j.
            Co nie znaczy, że absolutnie każda reakcja jest normalna i prawidłowa. Nawet zakładając stan dysocjacji ( kiedy wypierasz jedno zdarzenie i silnie wierzysz w drugie)- emocje są wtedy tak silne, że nie myślisz wtedy o oglądaniu horrorów i dobieraniu kolczyków. Jeśli coś uderza Cię tak silnie, że umysł odmawia współpracy, to tych emocji stłumić nie można. Nawet dziecko, które zbroiło, ukryło winę i boi się kary, nie bawi się spokojnie i beztrosko....
      • jakbabciekocham Re: do wszystkich 'zdziwionych' 16.02.12, 13:51
        > dziwi was zachowanie matki Madzi po jej upadku? ale chyba wiecie, ze kazdego ro
        > ku, setki kierowcow, ktorzy spowodowali wypadek (np. kogos potracili) uciekaja
        > z miejsca zdarzenia, nieudzieliwszy pomocy i nawet ne wzywajac karetki. malo te
        > go- wracaja do domu i zacieraja wszelkie slady. samochod oddaja do lakiernika i
        > zyja dalej, jak gdyby nigdy nic...

        no właśnie o to chodzi, że matka Madzi zachowała się jak te setki kierowców, to znaczy próbowała uniknąć konsekwencji, kłopotu, ludzkich spojrzeń, konfrontacji z tym co się stało itd., czyli zadbała o siebie (o własny komfort, licząc że jakoś się uda i się nie dowiedzą), dziecko mając w pogardzie, tak jak ci kierowcy mają w pogardzie ludzi, których potrącili, choćby przypadkiem. i o tą pogardę właśnie chodzi, ona jest niewłaściwa i ona powoduje że się to "w głowie nie mieści"
        • zabulin A tu jest sedno- prawda o matce Madzi. 16.02.12, 14:09
          no właśnie o to chodzi, że matka Madzi zachowała się jak te setki kierowców, to
          > znaczy próbowała uniknąć konsekwencji, kłopotu, ludzkich spojrzeń, konfrontacj
          > i z tym co się stało itd., czyli zadbała o siebie (o własny komfort, licząc że
          > jakoś się uda i się nie dowiedzą), dziecko mając w pogardzie, tak jak ci kierow
          > cy mają w pogardzie ludzi, których potrącili, choćby przypadkiem. i o tą pogard
          > ę właśnie chodzi, ona jest niewłaściwa i ona powoduje że się to "w głowie nie m
          > ieści"


          Dokładnie.
          A zaraz dojdzie do tego, ze o odszkodowanie wystąpią za JEJ straty moralne, spowodowane słowem ludu. Złym slowem przeciw biedulce.
    • lilly_about Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 11:07
      Postawcie matce Madzi pomnik. Po co się kobieta miała męczyć z dzieciakiem i rodziną męża. Po co miała zmarnować córce życie. A tak wzięła, pochowała sobie ją, zrobiła przedstawienie za friko i teraz rozpoczyna swoje życie na nowo. Ma łeb na karku!
      • araceli Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 11:24
        lilly_about napisała:
        > Postawcie matce Madzi pomnik. Po co się kobieta miała męczyć z dzieciakiem i ro
        > dziną męża. Po co miała zmarnować córce życie. A tak wzięła, pochowała sobie ją
        > , zrobiła przedstawienie za friko i teraz rozpoczyna swoje życie na nowo. Ma łe
        > b na karku!

        Pomiędzy publicznym linczem a wystawieniem pomnika nic dla Ciebie nie istnieje? Mózg nie przetwarza innych możliwości?
        • lilly_about Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 11:58
          Tak, areszt, ale właśnie została zwolniona.
      • tezee Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 12:09
        Dokładnie. A szum medialny jaki wywołała sprawa spodobał sie rodzince sądząc po ich zachowaniu i troche kasy im wpadło bo marnie ciągli,
        niby częśc rządnych krwi ujada nad panią Kasią ale autorytety tłumaczą jej zachowanie , rodzinie się współczuje ,jednym słowem wyszło wszystkim na dobre. No i nie ma dzidzi ,bedzie można chodzić do kina i pożyć , oczywiście za jakis czas bo narazie jest trauma szok i stres wiadomo.
        • tezee Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 12:15
          No i mieć za sobą samą Kasię Cichopek , bezcenne!
        • lilly_about Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 12:58
          No i jeszcze ochrone dostała. Za chwile na Pudelka będą zdjęcia z kina, gdzie Katarzyna z obstawa film ogląda. Oczywiście wyolbrzymiam, ale...
          • sumire Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 13:32
            dostała ochronę nie po to, żeby żyć jak pączek w maśle, ale żeby ludzie jej nie usiekli. to jest dość wyraźnie napisane w tym artykule.
            • lilly_about Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 13:39
              Wiesz... nie trzeba czytać artykułu, żeby wiedziec, dlaczego dostała ochronę. Natomiast jedno nie wyklucza drugiego.
              • sumire Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 13:47
                no, ja właśnie z tych, co uważają, że lepiej przeczytać i dopiero wówczas o nim dyskutować. niemniej zdaję sobie sprawę, że większość społeczeństwa poprzestaje na nagłówkach. wyolbrzymianie zresztą niczemu nie służy.
                • lilly_about Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 14:00
                  Ale w co tu się wczytywać? Jasne, że dali jej ochronę, bo boją się linczu. Tez bym sie bała na miejscu policji. A Katarzynie to pasuje, będzie mogła funkcjonować w społeczeństwie pod ochronką.
                  • araceli Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 14:09
                    lilly_about napisała:
                    > A Katarzynie to pasuje, będzie mogła funkcjonować w społeczeństwie pod ochronką.

                    By Ty oczywiście najlepiej wiesz co jej pasuje big_grin
                    • lilly_about Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 14:16
                      W tym wypadku trzeba być tak miałkim jak ty, żeby tego nie rozumiec.
                      • araceli Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 14:20
                        lilly_about napisała:
                        > W tym wypadku trzeba być tak miałkim jak ty, żeby tego nie rozumiec.

                        Potrafisz tylko obrażać? Niestety - po wątku widać straszną agresję i nienawiść. Plucie, plucie, plucie!
                  • sumire Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 14:12
                    wielu psychologów mamy w kraju...
                    autorytatywne stwierdzenia, co tej kobiecie pasuje, a co nie, zostawmy może fachowcom - bo wszystko, co o niej wiemy (niewiele), wiemy z poszatkowanych przekazów medialnych.
            • memphis90 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 23:46
              Gdyby siedziała na d... w domu i do końca zgrywała matkę-Polkę-bolejącą, to do końca by się ludzie litowali. Ale jak się okazało, że oni się litują, a matka już po kinach sobie bryka, to się współczucie skończyło.
    • d.o.s.i.a Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 11:10
      A jakiez to ma znaczenie czy wierzymy, czy nie?
      Na szczescie to co nam sie wydaje nie ma zadnego wplywu na to co naprawde sie zdarzylo. Mogl byc to wypadek, moglo swietnie zakumuflowane morderstwo. I jakie ma znaczenie co MNIE sie wydaje? przeciez ani tam nie bylam, ani nie mam wtyki w glowie mamy Magdy.
      Wiec po cholere te dywagacje? Bo ktos ma potrzebe widzenia swiata na czarno bialo, albo chora "nadzieje", ze jednak bylo to morderstwo z zimna krwia, bo wtedy mozna sobie pojezdzic po sprawczyni, poobuzac i pokazac jak dobrym i swietym jest sie czlowiekiem?
      Ja mam nadzieje, ze zadnych dowodow na morderstwo nie znajda. CHCE wierzyc w wypadek i bedzie mi lzej jak ta wersja wydarzen okaze sie najbardziej prawdopodobna.
      • memphis90 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 23:52
        I jakie
        > ma znaczenie co MNIE sie wydaje?
        No takie na przykład, że jak się z braku dowodów winy wypuści na ulicę psychopatę, to tenże psychopata może kogoś zabić. Czy to raz się zdarzyło, że sąd wypuścił podejrzanego, a ten znów kogoś zabił/zgwałcił/okradł? Skrajny jest już przypadek linczu, kiedy psychopata tak długo zagrażał mieszkańcom wioski, aż sami go usiekli. A jeśli będzie mi się wydawało, że mój sąsiad mimo decyzji sądu jest zwyrodnialcem, to będę go unikać/wyprowadzę się/kupię broń - i może dzięki temu nie ja będę kolejną ofiarą. Moje życie jest ważniejsze. Dla mnie.
        • d.o.s.i.a Re: o małej Madzi jeszcze raz 17.02.12, 00:39
          Czyli co postulujesz? Trzymac ludzi w wiezieniu na podstawie przypuszczen i domyslow kilku ematek? Wsadzic Kowalskiego do paki bo Iksinska powiedziala, ze mu zle z oczu patrzy?

          > o usiekli. A jeśli będzie mi się wydawało, że mój sąsiad mimo decyzji sądu jest
          > zwyrodnialcem, to będę go unikać/wyprowadzę się/kupię broń - i może dzięki tem
          > u nie ja będę kolejną ofiarą.

          Alez nikt Ci nie broni. Dopoki nie kazesz zamykac go w wiezieniu na podstawie Twojego widzimisie.
    • jowita771 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 12:18
      Ile znasz matek, którym dziecko NIGDY nie spadło z łóżka, nie wyrwało się w kierunku jezdni, nie znalazło się za blisko kontaktu, piecyka albo krawędzi schodów? Wypadki się zdarzają, Katarzyna miała mniej szczęścia, niż większość z nas. Jak się zaliczy wpadkę, to przeważnie jest czas, kiedy człowiek chce, aby dziecka nie było. Ona była na tyle młoda i niedoświadczona, że o tym głośno mówiła i teraz koleżanki opowiadają dziennikarzom faktu. Swoja drogą, ile w tym prawdy - nie wiadomo. Źle zrobiła nie wzywając pogotowia, ale spanikowała pewnie, a potem jak ruszyła machina poszukiwań, to powiedzieć prawdę było coraz trudniej. A to, że ma ochronę, to nie w nagrodę, tylko dla ochrony przed ludźmi z takim podejściem, jak Twoje.
      • edelstein Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 18:29
        Jest zarowno antykoncepcja jak i aborcja,w dzisiejszych czasach na serio nie trzeba miec dziecka jesli sie nie chce.Mloda i niedoswiadczona?wiekszosc kobiet jakie znam rodzily dziecko w wieku Katarzyny,niedoswiadczona,a kto jest doswiadczony w wieku 20,30,40 lat? Malo kto.
      • memphis90 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 23:55
        >Źle zrobiła nie wzywając pogotowia, ale spanikowała pewnie,
        Za brak udzielenia pomocy odpowiada się z KK. Nad innymi, którzy "źle zrobili nie wzywając pogotowia" sąd się nie rozczula.
    • ola Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 13:59
      blekitny.zamek napisała:

      .
      > Ludzie,czy wy naprawdę wierzycie w takie przypadki...
      > Biedna zaszczuta kobieta,poużalajmy się trochę nad jej strasznym losem.
      > Po prostu w głowie mi się to wszystko nie mieści sad

      masz racje, po prostu w głowie się nie mieści, ze ta głupia cywilizacja wypracowała cały mechanizm procesowy, zasady prawa i jego egzekucji. Powinniśmy, tak jak 20 tys. lat temu, ludzi linczowac bez procesu, byłoby i prościej i sprawiedliwiej...
      • kozica111 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 14:05
        Na pewno prościej........czasem sprawiedliwiej, a czasem zupełnie niesprawiedliwie, na 100 % jednak taniej i co by wtedy prawnicy robili prawda wink?
        • ola Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 14:22

          Oj tak, to by było straszne...
      • blekitny.zamek Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 18:33
        Wskaż mi proszę mój post w którym napisałam,że chcę,żeby ta kobieta nie miała procesu i chcę ją zlinczować.
        Jak to zrobisz,to pogadamy,bo tak to nie ma sensu.
    • kasia080178 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 15:46
      posłuchajcie sobie Jackowskiego www.youtube.com/watch?v=uFbYX4m2J78
      • gabi683 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 16:36
        kasia080178 napisała:

        > posłuchajcie sobie Jackowskiego www.youtube.com/watch?v=uFbYX4m2J78

        w zupełności się z nim zgadzam w tym co powiedział ....i ma racje nie trzeba być jasnowidzem w tej sprawie aby to stwierdzić .
        • superslaw Re: a ja się mocno dziwię 16.02.12, 19:20
          że ematki, ktore krytykuą, oskarżają czesto..w watkach o sprzataczkach, długach, czy innych linczują, oskarżają , krzycza - o sterylizacji patologii , sama jestes sobie wina itp. tak latwa rozgrzeszaja tę panią. Ja jestem dalega od jakiegokolwiek linczu,czy oskarżeń jednak ta pani powinna poniesc kare, za nieumyslne spowodowanie śmierci i składanie fałszywych zenań , policji, za kłamstwo..jest osoba dorosła i za swoje czyny powinna poniesc kare jak kazdy inny człowiek..nie przemawiaja do mnie argumenty o tesciowej, trudnym dzieciństwie itp. jesli nie chciała dziecka mogla je oddac, lub zabezpieczać sie przed niechcianą ciązą..bardzo bardzo szkoda mi dziecka..
          • araceli Re: a ja się mocno dziwię 16.02.12, 20:05
            superslaw napisał:
            > że ematki, ktore krytykuą, oskarżają czesto..w watkach o sprzataczkach, długach
            > , czy innych linczują, oskarżają , krzycza - o sterylizacji patologii , sama je
            > stes sobie wina itp. tak latwa rozgrzeszaja tę panią. Ja jestem dalega od jakie
            > gokolwiek linczu,czy oskarżeń jednak ta pani powinna poniesc kare, za nieumysln
            > e spowodowanie śmierci i składanie fałszywych zenań , policji, za kłamstwo..jes
            > t osoba dorosła i za swoje czyny powinna poniesc kare jak kazdy inny człowiek..

            Ale przecież tu nikt nie pisze, że ona ma uniknąć kary! Tylko ma ponieść karę za to, co zrobiła a nie za to w co 'wierzą' emamy.
      • dziewczyna-szamana Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 20:02
        Ja się z Jackowskim zgadzam! Najgorsze jest to, że wszyscy już matkę Madzi osądzili i zlinczowali. A cos mi mówi (choć jasnowidzem nie jestem), że winny śmierci dziecka może być szanowny tatuś Madzi.

        Katarzyna stała sie niejako kozłem ofiarnym, najłatwiej bylo ją we wszystko wrobić. Może jest słaba psychicznie i łatwo bylo wymyślić bajkę i ją namówić, żeby sie do wszystkiego przyznała. I nagle znaleźli się "życzliwi", którzy mówią do kamery, jak to ona nie chciała tego dziecka. Czy tak było, nie wiemy.

        Jackowski dobrze mówi, tu nie trzeba być jasnowidzem, żeby zauważyc brak logiki w całej historii.
        Bo co, weszła po pieluchy, upuściła dziecko, ojciec dziecka nic nie widział i nic nie słyszał (przecież powinien słyszeć odgłos uderzenia o ziemię, zainteresować się, co się stało), potem ojciec niby zniósł wózek (i nie zauważył, że dziecko nie żyje). Wszyscy psy wieszają na Katarzynie, że nie zadzwonila po pogotowie. A ojciec gdzie był? co robił? Nawet jeśli ona nie zadzwoniła, mógł zadzwonic on. Katarzyna, będąc w szoku, wpadła na pomysł żeby zakopać ciało i upozorowac napad. Sama niby wymyśliła historie o porwaniu. No błagam!

        Wszyscy juz powiesili psy na tej kobiecie, osądzili ją, mimo że sprawa nie jest wyjaśniona (i wg mnie niejasna), tatuś gra aniołka, nic nie widział, nic nie słyszal. I przybrał pozę tego miłościwego, co wielkodusznie wybaczył żonie. Nawet jeśli Katarzyna jest winna, na pewno nie działała sama. Ona robi wrażenie zaszczutej. Coś tu jest nie tak. Rutkowski mam wrażenie, że został zatrudniony, żeby zrobić show skierowane na matkę Madzi, jednoczesnie chroniąc osobę naprawdę odpowiedzialną za śmierć dziecka. Sprawa jest śmierdząca, tymczasem ludzie już znaleźli morderczynię i ją osądzili.

        Ja nie zamierzam jej osądzać, dopóki sprawa nie zostanie wyjaśniona. A wierze Jackowskiemu, że jest drugie dno i że rozwiązanie będzie szokiem dla wszystkich.
        • iwles Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 20:29

          jej nie, ale jej męża juz osądzilaś. Zapomnialas jeszcze o tej "wrednej teściowej, ktora zaszczula synowej zycie".
          • aniulka8503 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 20:57
            Ja też dzisiaj trafiłam na tą wypowiedź jackowskiego...wiecie, gdyby mojemu dziecku się coś stało, nie wiem co bym zrobiła, nie wiem co by mną kierowało (chociaż podejrzewam, że naturalne ludzkie odczucia)...ale wiem jedno: gdyby mój mąż dowiedział się o śmierci syna to po pierwsze wył by z bólu (a nawet środki uspokajające nie są w stanie aż tak znieczulić człowieka, a to wiem ponieważ mój mąż był na takowych środkach po śmierci brata trzy lata temu i jakoś na pogrzebie miał uczucia, emocje...), a po drugie, na pewno tak łatwo by mi tego nie wybaczył...a jeśli oglądałyście zdjęcia z pogrzebu - zwykły szary człowiek chyba zauważył, że na twarzy ojca nie było żadnych emocji...dosłownie jakby tak po prostu miało być...szkoda, że widzą to zwykli ludzie a nie osoby, które faktycznie powinny się tym zająć...
            Podobno (a to mi koleżanka mówiła) dziadek Madzi miał jechać do jackowskiego, podobno jackowski powiedział, że widzi szarego jaśka, którym duszono małą Madzię i podobno były tam dwie osoby...i dziadek dziewczynki zrezygnował z wyjazdu do jasnowidza...Piszę "podobno", gdyż osobiście nie natrafiłam na takowy artykuł)...chyba nie trzeba być psychologiem, żeby widzieć wiele niejasności...cóż, policja tego nie widzi...
            Mam tylko nadzieję, że to kiedyś wyjdzie na jaw i że odpowiednie osoby poniosą konsekwencje swoich czynów, bo w innym przypadku będzie to znaczyło, że istnieje pewnego rodzaju przyzwolenie na takie działania...poza tym myślę, że setkom ludzi, którzy pomagali w poszukiwaniach należą się stosowne wyjaśnienia...
            • imasumak Głupota ludzka nie zna granic 16.02.12, 23:30
              Zachowaj dla siebie durne uwagi na temat wyrazu twarzy ojca Madzi podczas pogrzebu. Trzeba być totalnym przygłupem, żeby nie rozumieć tego, jak różnie ludzie zachowują się po stracie najbliższych osób i że nie zawsze ten, co szlocha najgłośniej, rozpacza najbardziej.
              Jednak poniższy tekst woła o pomstę do nieba:

              aniulka8503 napisała:
              Podobno (a to mi koleżanka mówiła) dziadek Madzi miał jechać do jackowskiego, podobno jackowski powiedział, że widzi szarego jaśka, którym duszono małą Madzię i podobno były tam dwie osoby...i dziadek dziewczynki zrezygnował z wyjazdu do jasnowidza...Piszę "podobno", gdyż osobiście nie natrafiłam na takowy artykuł)

              Babsko z magla normalnie.
              • sumire Re: Głupota ludzka nie zna granic 17.02.12, 07:56
                no, jedna baba drugiej babie.
                fascynujące jest to, że ludzie nie wierzą policji, psychologom, lekarzom - ale wierzą koleżankom, które podobno słyszały, jak ktoś podobno powiedział, co innemu się przyśniło. ponura groteska.
        • nangaparbat3 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 20:59
          Mnie się zdawało, że mąż zniósł z kolegą wozek, wszyscy wyszli, a potem ona zawróciła i poszła po pieluchy, z dzieckiem. Ale może coś mi się myli.
          • aniulka8503 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 21:09
            Tak...taka niby była wersja...
            I jeszcze była wersja, że to po kąpieli się stało...więc matka wróciła do domu po pampersy, czy wykąpać małą?
            Kolejna sprawa...mhmh...może tylko moje głupie myślenie...mąż po pracy idzie sobie z kolegą...a gdzie ta matka ma w takim razie pomoc męża? mąż chyba powinien być w domu przy żonie i przy dziecku...cóż, może poszedł z kolegą do kina na horror...z żoną nie mógł - ona miała ważniejszą rolę do odegrania...taka mała ironia...
            • aniulka8503 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 21:14
              I zastanawia mnie określenie: "Ten kocyk był śliski"...mam dwa dziecięce kocyki w domu i oba są mięciutkie...nie wiem, może ja dziwne kocyki kupuję...
              • jakbabciekocham Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 21:33
                I zastanawia mnie określenie: "Ten kocyk był śliski"...mam dwa dziecięce kocyki
                > w domu i oba są mięciutkie...nie wiem, może ja dziwne kocyki kupuję...

                Zaraz się dowiesz, że ci wyobraźni brak i nie wiesz co byś zrobiła z naprawdę śliskim kocykiem.
                Dla niektórych tu jest jasne, i nie dziwią się, że dziecko upada (w pełni ubrane! - bo przecież wróciły tylko po pampersy) majtając się ze śliskiego kocyka, natychmiast umiera, matka je zakopuje, no normalka po prostu - czemu tu się dziwić??? Osądzać nie wolno, bo to przejaw niskiego IQ i ciemnoty.
                A świstak siedzi i je zawija w te sreberka...
                • aniulka8503 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 21:46
                  A co tam, zabijajmy własne dzieci...wtedy bynajmniej nie będziemy pracować wcale na emerytury tylko do śmierci big_grin
                  No faktycznie normalne...a jeszcze dzisiaj wyczytałam, że mamuni trzeba dać kasę na start, oczywiście zapewne za granicą...sobie wyjedzie i życie jak w madrycie, oczywiście z naszych podatków, bo przecież po co ma zarabiać jak idioci dadzą big_grin
                  A niech krzyczą...a żeby widzieć niedomówienia nie potrzeba chyba wysokiego IQ...
                  • marminia Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 22:10
                    Wierzę, że ojciec może tłumić emocje w sobie, wierzę, że matka mogła być tak niedojrzała, że ważniejsza dla niej była opinia publiczna, wierzę nawet w to, że na etapie "poszukiwań" Madzi mogła niejako wierzyć, że wersja porwania naprawdę jest prawdziwa, a wypierać to, co się stało. Nie takie cuda widziałam u pacjentów. Ale...Przeczytałam, ze przedwczoraj narzeczona Rutkowskiego próbowała popełnić samobójstwo, i przypomniały mi się słowa jesnowidza, że zamieszana jest w to osoba, która była z Katarzyną na tej pierwszej konferencji prasowej. Brrr...
                    • aniulka8503 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 22:17
                      Ale myślisz, że ta cała luiza? przecież jej jeszcze tam nie było...chociaż ta próba samobójcza akurat po tych zdarzeniach też zapewne ma jakiś tam związek przyczynowo-skutkowy...
                      • marminia Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 22:40
                        Po prostu dopiero teraz naprawdę poczułam, że coś tu jest nie tak. Chociaż...w filmiku gdy mama Magdy przyznaje się do winy też coś mi nie do końca gra. Najczęściej, gdy już ludzie otworzą się to wywalają całą prawdę, a ona jednak źle wskazała miejsce ukrycia zwłok. Mogę zakładać oczywiście, że po prostu chciała odwlec moment konfrontacji (dopóki tego nie widzę - nie ma tego), ale mam wrażenie, że ona w tej rozmowie podawała i fakty i informacje do końca nie będące prawdą. Ale powtarzam - to jest tylko moje wrażenie. Kryminolodzy mają cały film i w tym kontekście jej wypowiedzi na pewno analizują.
                      • imasumak Re: o małej Madzi jeszcze raz 17.02.12, 00:30
                        aniulka8503 napisała:

                        Ale myślisz, że ta cała luiza? przecież jej jeszcze tam nie było...chociaż ta próba samobójcza akurat po tych zdarzeniach też zapewne ma jakiś tam związek przyczynowo-skutkowy...


                        Tak, z pewnością ma. Luiza rzuciła urok na rodzinę Madzi, zanim jeszcze doszło do tragedii. Jeszcze nie wiadomo co się dokładnie stało, ale Jackowski to wkrótce wyjaśni.
                      • sabka22 Re: o małej Madzi jeszcze raz 18.02.12, 20:52
                        Ale Wy bredzicie...Jackowski powiedział że zamieszana jest osoba z bliskiego otoczenia i jest to mężczyzna!!!a Luiza czyli Urszula poroniła i przerosła ją ta sprawa,do tego odbijanie dzieci z Syrii kiedy mało zastrzelona nie została...to mało do załamania?
                        • morekac Re: o małej Madzi jeszcze raz 19.02.12, 09:49

                          a to co Jackowski powie, to święte. W pierwszej wersji mówił coś o czerwonym domu i że dziecko żyje...
                  • simm-ona Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 23:46
                    aniulka8503 napisała:
                    ...a żeby widzieć niedomówienia nie potrzeba chyba wysokiego IQ.

                    Nie bądź taka samokrytyczna.
              • jowita771 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 22:19
                No to rodzice kupili Madzi inni kocyk, a Bartek jest innej konstrukcji psychicznej, niż Twój mąż. Nie wszyscy ludzie są jednakowi. Kocyki też.
                • aniulka8503 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 22:32
                  No widać, że jest innej konstrukcji psychicznej...ponoć satanista...ale teraz mogą znowu razem pójść na horror...tak żeby się odstresować...a i kolejną małą Madzię niech sobie zrobią...tylko tym razem może niech poćwiartują dzieciątko, bo po co mają być dowody...
                  ale wiesz, może ty opłać jej darmowe życie a niech nie bierze od nas wszystkich ciężko wychowujących swoje dzieci co?
                  Na moje jasnowidz ma rację...
                  A jeśli chodzi o kocyk...raczej wyglądał jak zwykły mięciutki kocyk...przecież rutkowski zdobył identyczny kocyk...a może nawet to był ten sam kocyk...tak jak rękawiczki znalazły się po czasie...wy naprawdę nie widzicie?
                  A to, że mamusia nie chciała tego dziecka? że ponoć tłukła się po brzuchu? to była forma relaksu dla maluszka tak? nie no rewelka...mhmh...wiesz, ja dopiero jestem w szóstym miesiącu ciąży, myślisz że to już czas na taki relaks dla maluszka? bo skoro to jest normalne i naturalne to chyba wszystkie przyszłe matki powinny to stosować...ironia, tak dla jasności tych pań o jakże wysokim IQ...
                  • aniulka8503 Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 22:38
                    A która matka, mhmh może inaczej - normalna matka zostawia miesięczne dziecko na 10 dni? to są słowa babci madzi...więc chyba realne co?
                    • nangaparbat3 Aniulka 17.02.12, 07:16
                      Macierzyństwo jest najlepszym, co mnie w zyciu spotkało. Kiedy piszesz - nie wiem, czy jest w tym choć krztyna prawdy - o dziewczynie okładającej się pięściami po brzuchu, czuję jak mój własny brzuch kurczy się z bólu. Czuję bezmiar cierpienia i opuszczenia jaki trzeba mieć w sobie, by się po tym brzuchu okładać. Myślę o jej samotności, o tym co może usłyszeć dziewczyna zachodząca w ciążę, którą nie jest wyczekiwana przez jej rodzine, najbliższych. Jeśli ktoś teraz opowiada o tym waleniu pięściami, można go tylko zapytać: co zrobiłeś, żeby jej pomóc? Nie karcić, nie moralizować, nie pouczać: pomóc? Więc, Aniulka, wracaj tam skąd Twoje sensacje i pytaj.
                      • iwles Re: Aniulka 17.02.12, 09:03

                        Nie dla każdego macierzyństwo jest czyms najlepszym, dla Ciebie tak, dla mnie też, ale dopuszczam do siebie, ze dla innej kobiety nie. A zrzucanie winy na innych też może być krzywdzące i niesprawiedliwe. Dodatkowo podobne myślenie potęguje wzbudzanie poczucia winy w kobiecie, gdyby chciała oddać dziecko do adopcji, a to jest przecież lepsze dla dziecka niż aborcja.
                  • simm-ona Re: o małej Madzi jeszcze raz 16.02.12, 23:43
                    Ponoć satanista, ponoć matka tłukła się po brzuchu, Rutkowski znalazł podobny kocyk, a może nawet ten sam...Poczytaj Aniulka te swoje wypowiedzi, pomyśl chwilę i nie pisz więcej.
    • 3-mamuska blekitny.zamek 16.02.12, 22:37
      blekitny.zamek napisała:

      > Przeczytałam wątek o wypuszczeniu mamy Magdy i jestem w szoku.
      > Ludzie,czy wy naprawdę wierzycie w takie przypadki...
      > nie chciała tego dziecka,nie kochała go,z czym wcale się nie kryła,bo wiedziały
      > o tym nawet koleżanki,wcale nie bliskie.
      JA tez nie chcialam dziecka,czasem otwarcie mowie, ze gdyby go nie bylo moje zycie byloby latwiejsze,mialabym wiecej swobody,wiecej kasy i wiecej przespanych nocy.
      I co z tego?
      Do tego nie mialabym w domu dziecka ze specjalnymi wymaganiami.

      > I akurat ta kobieta całkiem przypadkowo upuszcza dziecko na próg,wcześniej przy
      > padkowo wraca po pieluch,żeby nie było świadków.
      A dlaczego mowisz ze przypadkiem po pieluchy sie wrocila? nigdy niczego z domu nie zapomnialas ,nigdy po nic nie wrocilas?

      > Potem przypadkowo,nie udziela dziecku żadnej pomocy. Całkiem przypadkowo wylatu
      > je jej z głowy numer na pogotowie,albo gdzie jest dzwonek do drzwi najbliższych
      > sąsiadów.
      To juz nie przypadek to ze strachu,moze w pierwszym odruchu,zamurowalo ja?
      JA pewnie bym siedzial z dzieckiem w ramionach i plakala ,az ktos wrocilby do domu.NIe chcialaby, zeby zabrali je do szpitala pokroili na kawakli serce mozg,wyjeli jego narzady z ciala,bo musza wiedziec czemu zmarlo,ja bym wiedziala ze spadlo uderzylo sie w glowe.
      Ona mowi ze glowka malej latala w nienaturalny sposob we wszystkie strony,sine usta.
      Wydaje mi sie ze mozna rozpoznac ze ktos nie zyje.

      > Potem jeszcze bardziej przypadkowo udaje się w ruiny i przysypuje gruzem,być mo
      > że żywe jeszcze dziecko. Całkiem,ale to całkiem przypadkowo wymyśla historię po
      > rwania,jak z filmu sensacyjnego,ze szczegółami,których człowiek w szoku raczej
      > by nie wymyślił.
      NIe przypadkiem tylko z czegos innego,ona powiedzial ze mala jest tam gdzie jej dobrze.

      Z tego samego strach,co powie tesciowa co powiedza ludzie,ze wlasnie jak ty wyciagna na brudy ze jej nie chciala i dlatego zabila.
      > Potem zwodzi całą Polskę płacząc przed kamerami oddajcie moje dziecko...
      A tu ruszyla machina,i co miala uciekac,pewnie uslyszla jak to ty matka nie chce apelowac o oddanie dzieeka?
      To co dzialo sie w telewizji to mysle ze ona po prostu ,klamiac nie zdawala sobie sprawy.
      Mysla powiem mezowi,pojde powiem policji i beda malej szukac.
      A ze machina poszla w ruch,przeciez to nie ona zamiescilam na fecebooku ,zeby szukac malej,tylko ojciec ,malej,to nie ona wplatala spraw pana "detektywa" tylko tesciowa/tesc.

      > A większość eMam ją broni,bo niczego jej nie udowodnili.
      > Jasne,już dostała ochronę jak świadek koronny,przeniosą ją w bezpieczne miejsce
      > ,może jeszcze będą utrzymywać i głaskać po główce,bo krzywda by się jej mogła s
      > tać.
      > Biedna zaszczuta kobieta,poużalajmy się trochę nad jej strasznym losem.
      > Po prostu w głowie mi się to wszystko nie mieści sad

      TAk zaszczuta,bo wiekszosc emam nie chce kary smierci,nawet dla seryjnych mordercow,co zabili wiele dzieci, wiele kobiet,ludzi.
      A ona popelnila jeden blad,nie wezwala pomocy,a potem brnela w swoje klamstwa,bo w ktorym momencie miala sie niby przyznac po 1,2,3 dniach,stanac przez mezem tesciowa i powiedziec nie szukajcie malej,walnela glowa w podloge i nie zyje i juz? to nie takie proste.
      JA bym nie miala odwagi powiedziec po kilku dniach.
      • aniulka8503 Re: blekitny.zamek 16.02.12, 22:43
        A ona popelnila jeden blad,nie wezwala pomocy,a potem brnela w swoje klamstwa,bo w ktorym momencie miala sie niby przyznac po 1,2,3 dniach,stanac przez mezem tesciowa i powiedziec nie szukajcie malej,walnela glowa w podloge i nie zyje i juz? to nie takie proste.
        JA bym nie miala odwagi powiedziec po kilku dniach.

        A miałabyś odwagę pójść z mężem do kina gdy setki innych, obcych ludzi szukało ich dziecka? ja nie...
        Wypadki chodzą po ludziach...ale u nich życie toczyło się dalej...ważniejsze były wywiady, konferencje niż szukanie dziecka...ok, matka wiedziała, że szukanie jest bez sensu...ale ojciec?
        • aniulka8503 Re: blekitny.zamek 16.02.12, 22:46
          Tu chodzi o setki ludzi...ludzi, którzy marzli, żeby tylko odnaleźć to maleństwo...
          Ze strachu mataczyła?
          Ty byś tak łatwo wybaczyła, że ktoś (i to właściwie najbliższa rodzina żona-mąż) oszukiwał cię przez tyle dni w tak ważnej sprawie? a bartuś przyszedł na konferencje i nie mam żalu, że tak się stało...wypadek...a do tego...w wywiadach bardzo dużo słów dopowiada ci rutkowski...no tak...tatuś mógłby wersję zapomnieć...
          • wioskowy_glupek Re: blekitny.zamek 17.02.12, 00:41
            Ja tak sobie myślę, że te wielce świętsze od papieża, które niesamowicie bronią matki to niesamowite hipokrytki... I próbują w wyjątkowo durny sposób podreperować swoje ego, jakie to one nie są zajebiste bo w kółko opowiadają o przebaczeniu, ciężkim dzieciństwie, wrednej teściowej...

            A prawda jest taka, że te same ematki, gdyby to Katarzyna była ich opiekunką i ich własne dziecko by się jej z tego śliskiego kocyka wyśliznęło... To utopiły by ją z pianą na pysku w łyżce wody... I nic by nie pomogła patologiczna rodzina ani wredna teściowa...

            Bardzo podobnie by się sprawa miała gdyby Katarzyna potrąciła ich dziecko samochodem i uciekła z miejsca wypadku, wówczas, nie byłoby tłumaczenia, że szok, że to przecież wypadek i tak dalej...

            No i na koniec - oczywiście wszystko byłoby inaczej gdyby mała Madzia wypadła ojcu... Bo to przecież zupeeełnie inna para kaloszy, nie prawdaż ???
            • bezpocztyonline Re: blekitny.zamek 18.02.12, 00:51
              wioskowy_glupek napisała:

              > A prawda jest taka, że te same ematki, gdyby to Katarzyna była ich opiekunką i
              > ich własne dziecko
              by się jej z tego śliskiego kocyka wyśliznęło... To utopiły
              > by ją z pianą na pysku w łyżce wody.

              Sęk w tym, że to było jej własne dziecko, a nie którejś z nas.

              Tak naprawdę to ją spotkała największa tragedia. Nie nas.
              • iwles Re: blekitny.zamek 18.02.12, 00:55

                i tu dochodzimy do sedna: czy rodzic może uważać, że dziecko jest jego własnością ?
                • bezpocztyonline Re: blekitny.zamek 18.02.12, 14:26
                  iwles napisała:

                  > i tu dochodzimy do sedna: czy rodzic może uważać, że dziecko jest jego własn
                  > ością
                  ?

                  W każdym bądź razie to rodzic jest związany z dzieckiem, a nie czytać newsów gazetowych i internetowych czy oglądacz wiadomości.

                  Stała się tragedia.
                  Do tego dziewczyna niedojrzała (no i co z tego, że metrykalnie dorosła?), nie radząca sobie z rolą matki, ale stał się przypadek. Dziewczyna i wcześniej była pod ogniem stałej krytyki ze strony teściowej, więc spanikowała, a reszta już się potem potoczyła.

                  Jeśli dla sprawiedliwości społecznej ma ponieść jakąś karę, to niech ją poniesie, ale tak naprawdę raczej by się dla niej przydała terapia. Sama kara nie spowoduje, że nauczy się zachowywać i postępować stosownie do okoliczności. Terapia może już prędzej.

                  Natomiast szokują mnie wypowiedzi takich, którzy by ja najchętniej na dożywocie skazali. Albo tej osoby zagadniętej przed cmentarzem w Sosnowcu, co to krzyczała, że matkę Madzi powinno się żywcem w grobie Madzi zakopać.
      • lilly_about Re: blekitny.zamek 17.02.12, 09:07
        No wiesz... głupota jest zaraźliwa.
    • kyla_3 Re: o małej Madzi jeszcze raz 17.02.12, 23:40
      23 -latka, jest na tyle dojrzala i na tyle madra , ze potrafi bez zadnego wyksztalcenia medycznego stwierdzic zgon dziecka, jest rowniez na tyle dojrzala, zeby pol Polski oklamywac w kwestii rzekomego porwania niemowlaka i lac krokydyle lzy w zwiazku ze swoim cierpieniem wywolanym owym zabraniem "perelki"z wozka. Jest rowniez na tyle dojrzala, zeby "pochowac" swoje dziecko pod gruzem, ach ta dojrzalosc. Moje dziecko pochowalo psa z wieksza godnoscia ( lat 10, bylo bardzo niedojrzale). Mysle, ze rownie dojrzale powinna przyjac ostracyzm spoleczny. Ale tu juz wykazala sie niedojrzaloscia i strach oblecial dupsko przed poniesieniem sankcji "wynikajacych z dojrzalosci".
      • araceli Re: o małej Madzi jeszcze raz 18.02.12, 15:15
        kyla_3 napisała:
        > 23 -latka, jest na tyle dojrzala i na tyle madra , ze potrafi bez zadnego wyksz
        > talcenia medycznego stwierdzic zgon dziecka, jest rowniez na tyle dojrzala, zeb
        > y pol Polski oklamywac w kwestii rzekomego porwania niemowlaka i lac krokydyle
        > lzy w zwiazku ze swoim cierpieniem wywolanym owym zabraniem "perelki"z wozka.

        Czasem się zastanawiam czy ludzie myślą zanim użyją klawiatury?

        Wszystko co napisałaś jest ewidentnym dowodem niedojrzałości - zachowania niczym dziecko.
    • kinguch mam tylko jedno pytanie które nie daje mi spokoju 18.02.12, 00:46
      No dobra ja mam tylko jedno pytanie które nie daje mi spokoju, pomijam wszystko kto, co, gdzie i kiedy.
      W co w końcu było ubrane dziecko gdy je dziewczyna przysypywała gruzem. Z tego co pamiętam podczas porwania, miało mieć na sobie pluszowy kombinezon koloru beżowego. Ale widziałam migawki gdy rodzice płakali żeby oddać im dziecko, owy kombinezon wisiał na wieszaku.
      Wychodzą razem, on znosi wózek, dziecko wtedy żyje, matka wraca po pieluchy z dzieckiem w śliskim kocyku i co rozbiera maluszka, on upada, a ona wsadza je w wózek i wiezie do miejsca znalezienia ciała. Nie wiem, ale ja bym dziecka nie rozbierała wracając tylko po pieluchy... Wózek za pewne został pod klatką, skoro ktoś(ojciec) musiał go wcześniej znieść, czyli nie mogło to raczej wszystko godzinę trwać, bo znając Sosnowiec, długo by tam nie postał, czyli to kwestia dosłownie kilku minut - czyli wejść, wziąć pieluchy i zejść, a gdzie w tym wszystkim rozebranie dziecka?. Hmmmto takie moje dywagacje bo to mi nie daje spokoju i rzuca się w oczy...
      • wioskowy_glupek Re: mam tylko jedno pytanie które nie daje mi spo 18.02.12, 10:24
        A mnie nie daje spokoju że trop po dziecku urywa się na parkingu a policja cały czas twierdzi że nie ma dowodów na to że ktoś jej pomagał...
        • morekac Re: mam tylko jedno pytanie które nie daje mi spo 18.02.12, 10:57
          Pies jak pies - może mu się pomylić, zwłaszcza w trudnych warunkach atmosferycznych, a że nie może zeznać pod przysięgą, że to na pewno był ten ślad - to policja nie ma dowodów.
          • wioskowy_glupek Re: mam tylko jedno pytanie które nie daje mi spo 18.02.12, 13:15
            I wierzysz w to że akurat dziwnym trafem się pomylił ? Ja jakoś nie, to są dobrze wyszkolone mądre zwierzaki. Mój by nawet parówki nie znalazł koło siebie wink ale to co innego...
            • morekac Re: mam tylko jedno pytanie które nie daje mi spo 18.02.12, 19:29
              nie twierdzę, że się pomylił - tylko że z punktu widzenia prawa to żaden dowód po prostu.
              • wioskowy_glupek Re: mam tylko jedno pytanie które nie daje mi spo 18.02.12, 19:53
                Wiesz dowód nie ale powód do dalszego śledztwa na pewno...
                • morekac Re: mam tylko jedno pytanie które nie daje mi spo 18.02.12, 20:43
                  no to śledzili,ale widocznie niczego nie wyśledzili.
                  • sabka22 Re: mam tylko jedno pytanie które nie daje mi spo 18.02.12, 20:49
                    Sekcja zwłok całkowita będzie znana za 4tyg wyczytałam dziś więc do tego czasu kończe z domysłami,poczekam i wtedy odpowiedzą na pytania jakim cudem Katarzyna sama dzwigła ten głaz pod którym ukryła ciało,jakim cudem jej rękawiczki były czyściutkie itd.
                    No i czekam kiedy Bartuś wpadnie,bo w końcu haczyk na niego znajdą,ona nie działała sama.
                    Mina tego faceta,zimna,pozbawiona uczuć mówi wszystko.
                    • wioskowy_glupek Re: mam tylko jedno pytanie które nie daje mi spo 19.02.12, 12:49
                      Najpierw to muszą zrobić wizję lokalną, a takich cudów to jeszcze nie widziałam nigdzie... Żeby wizję w miejscu zdarzenia czy w parku robić prawie 2 miechy po zdarzeniu... Z resztą wizję jak wizję bo to można zrobić później... Ale żeby nie pobrać śladów biologicznych i nie zaplombować mieszkania od razu ??? WTF o.O
                    • morekac Re: mam tylko jedno pytanie które nie daje mi spo 19.02.12, 14:50
                      wtedy odpowiedzą na pytania jakim cudem Katarzyna
                      > sama dzwigła ten głaz
                      Ludzie w chwili stresu robią różne rzeczy, na które w normalnych warunkach nie mają siły. Adrenalina,ot co.

                      jakim cudem jej rękawiczki były
                      > czyściutkie itd.
                      a skąd wiadomo,że to były te rękawiczki? Bo dostarczył je Rutkowski i to już wystarcza za wszystko?
                • totorotot Re: mam tylko jedno pytanie które nie daje mi spo 19.02.12, 13:25
                  wioskowy_glupek napisała:

                  > Wiesz dowód nie ale powód do dalszego śledztwa na pewno...

                  jeszcze powinni wróża Macieja zapytać o radę i wróżkę Andromedę i z tego sporządzić prokuratorski akt oskarżenia dla mężczyzny w czerni i małpy w czerwonym
                  • wioskowy_glupek Re: mam tylko jedno pytanie które nie daje mi spo 19.02.12, 13:39
                    Nie ośmieszaj się to są specjalnie szkolone do poszukiwań zwierzęta a nie wróżka z EZOTV...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka