Przeczytałam wątek o wypuszczeniu mamy Magdy i jestem w szoku.
Ludzie,czy wy naprawdę wierzycie w takie przypadki...
nie chciała tego dziecka,nie kochała go,z czym wcale się nie kryła,bo wiedziały o tym nawet koleżanki,wcale nie bliskie.
I akurat ta kobieta całkiem przypadkowo upuszcza dziecko na próg,wcześniej przypadkowo wraca po pieluch,żeby nie było świadków.
Potem przypadkowo,nie udziela dziecku żadnej pomocy. Całkiem przypadkowo wylatuje jej z głowy numer na pogotowie,albo gdzie jest dzwonek do drzwi najbliższych sąsiadów.
Potem jeszcze bardziej przypadkowo udaje się w ruiny i przysypuje gruzem,być może żywe jeszcze dziecko. Całkiem,ale to całkiem przypadkowo wymyśla historię porwania,jak z filmu sensacyjnego,ze szczegółami,których człowiek w szoku raczej by nie wymyślił.
Potem zwodzi całą Polskę płacząc przed kamerami oddajcie moje dziecko...
A większość eMam ją broni,bo niczego jej nie udowodnili.
Jasne,już dostała ochronę jak świadek koronny,przeniosą ją w bezpieczne miejsce,może jeszcze będą utrzymywać i głaskać po główce,bo krzywda by się jej mogła stać.
Biedna zaszczuta kobieta,poużalajmy się trochę nad jej strasznym losem.
Po prostu w głowie mi się to wszystko nie mieści