misio_babelek
11.06.04, 11:22
Wiem, że takich wątków było mnóstwo ale chciałam się wyżalić a żadnego nie ma
na wierzchu.
Mam dość rodziców! I dość ich pomocy z którą jest momentami więcej problemów
niż faktycznie pożytku. Najgorsze, że do nich nic nie dociera.
I ja i siostra byłyśmy karmione butelką więc uznali to za jedyne słuszne i
jak miałam problemy z karmieniem to zamiast wesprzeć powiedzieć, że wszystko
będzie ok to dodatkowo kilka razy dziennie musiałam z nimi walczyć o to, że
mały nie dostanie flachy i to jest lepsze. Teraz znowu mam problem z
karmieniem - Michał zanim się przyssie robi porządną awanturę ale później jak
już złapie to je. Oczywiście znowu z rodzicami wojna bo dziecko bedzie
znerwicowane, bo będzie nadpobudliwe itd. Kolejny problem jak mama wymyśli,
że mały ma iść na spacer to znaczy, że ma wyjść właśnie teraz żeby niewiem
co. Nie ważne, że jest jeszcze nie ubrany(np. ma stare powyciągane śpiochy i
jest w tetrze bo tak go ubieramy w domu)i ostatnio jadł prawie 2 godziny
temu. Istotne jest to, że jest godzina 10 a on o dziesiątej miał wychodzić na
spacer. "Po co go tyle tarmosić a przecież na dworze może dostać wodę z
glukozą albo herbatkę wtedy zaśnie i będzie spokojniejszy. Dzieci są
spokojniejsze jak mają stałe pory na codzienne czynności". Za to mało istotne
jest to, że głupotą jest zapychać mu brzuszek wodą z której nie ma żadnego
pożytku a później tylko jeszcze mniej je. Ostatni mieli się nim zająć przez
chwilę bo chciałam sprzątnąć w pokoju mały kwękną parę razy i wydawało mi
się, że mu przeszło za 15min.weszłam do ich pokoju a oni właśnie dawali mu
wodę z glukozą. Michał od półtorej godziny nic nie jadł więc teraz następne
1,5godz.jadł nie bedzie. Nie może do nich trafić, że skoro koniecznie chcą mu
coś dać to lepiej soczek, które już wprowadziliśmy. O to są największe
starcia a poza tym źle go z mężem nosimy, woda do kąpieli jest zbyt gorąca(w
chłodniejszej wył), źle,że wieczorem jest czas na zabawę a nie rano(rano nie
ma taty a z tatą najlepiej się bryka poza tym jak przed kąpielą się wywścieka
to szybciej zastpia), oczywiście powinien mieć stałe pory karmienia np. co
dwie godz.(Michał rano je czasem nawet co 40min.ale niewiele i jest to
bardziej na zasadzie poprzytulania się do mamy). Tego jest naprawdę dużo i
konflikty są na każdym kroku. Już kończę dodam tylko, że mieszkamy z
rodzicami ale w październiku lub listopadzie wyprowadzamy się na swoje a
Michał ma 4 miesiące.
Dzięki, że mogłam się wyżalić i przepraszam, że to takie długie.