Wczoraj spotkalam sie ze znajoma i po spacerze i pogaduszkach zaciagnela mnie do Goodwillsa - to taka siec sklepow ze starociami spelniajacy zadanie jak Salvation Army.
Grzebie sobie w talerzach, patrze cudna miska Englad - bialoniebieska z motywem kwiatowym, istne cudo. Przerzucilam pare obrazkow opartych o sciane, jakis jeden przyciagnal moje oko, ale odstawilam i spojrzalam na nastepny. I co widze? Szkic kobiety Degasa. Kobieta pochylana poprawiajaca sandal. Szkic ma zacieki, a na samym srodku jest pekniety na wylot. Chce to juz odstawic, bo mysle, ze pewnie jakis stary print, ale papier, taki chrakterystyczny, kreda, no i calosc, ale widze, ze to nie olowek tylko jak druk, tylko ta kreda jakos wypukla. Kupilam obraz za 2$, przywiazlam do domu i zaczelam badanie. Po paru godzinach czytania o technice jaka Degas uzywal - technice monotypicznej,i studiowania innych szkicow doszlam do wniosku, ze w 99% mam orginal. Nie ma tego szkicu w zadnej kolekcji. A ta "kreda", to olej. Kurcze blade, co nie?

)