i nie chodzi mi o polityke
A ja sie zapytuje:
Czy ktoras przeszla kurs samoobrony?
Czy potraficie sie obronic w razie koniecznosci?
Czy mialyscie watpliwa przyjemnosc wykorzystac swoje umiejetnosci w realu?
Zostala ktoras zaatakowana - jak sie skonczylo?
Ja (odpukac) nie mialam zadnej takiej 'przygody' ale tez nie jestem nawet na taka gotowa. Mam dosc slabe rece, nie biegam za szybko - kurcze chyba jestem dosc latwym celem.
I ja to jedno ale gdyby trzeba bylo stanc w obronie siebie i dziecka jednoczesnie... bylaby skucha... i to mnie martwi.