alfa36
27.03.12, 21:31
No, dlaczego? Domyślność zerowa? Co drugi wieczor przygotowuję obiady, czasem częściej. Meżowi (jest w domu jakąs godzinę wczesniej niż ja) zostaje wstawienie ziemniakow/kaszy/ makaronu. Dzis wracam do domu, jest tylko mięso. On zjadl resztki z wczoraj i nie wpadl na to, że należy cos wstawic dla mnie. Nie wpadl, bo... nie napislam kartki/ nie napisalam smsa. Przy okazji się obraził, że mam pretensje. Niby normalny facet...I obiad potrafi ugotowac, okna umyje, dzieckiem sie zajmie. No nic, mam kilka dni luzu, bo spac obrażony już poszedł i nie będzie wypominał, że w necie całe wieczory siedzę.