Dodaj do ulubionych

rozbierany poker i inne takie

27.04.12, 21:36
Odebrałem dziś syna z trzydniowej wycieczki klasowej. Ledwie dzieciaki wysypały się z autokaru i przywitałem się z moim, wychowawczyni poprosiła mnie na stronę. Dowiedziałem się, że mój syn był „pomysłodawcą i inicjatorem” gry w rozbieranego pokera, że powinienem z nim porozmawiać i skąd on w ogóle ma takie pomysły. Trochę mnie przytkało, bo w pokera sam go nauczyłem grać, ale o rozbieraniu nie było mowy. W drodze do domu syn mi wytłumaczył, że zanim zaczęli pokera, włożyli na siebie wszystkie przywiezione ubrania, więc szczytem rozebrania było zdjęcie koszulki, kiedy pod spodem miało się jeszcze dwie, a moje dziecko – ogrywające wszystkich, a jakżetongue_out – do końca siedziało w kurtce. Tu już nie wytrzymałem i wybuchnąłem śmiechem. Reprymendy nie dostał, bo uznałem, że nie ma za co, poradziłem tylko, żeby z rozbieranym pokerem wstrzymał się do matury.

Ale pani wychowawczyni nie zauważyła czegoś, co ojcowskie oko wytropiło nawet pod fantazyjnie zawiązanym szalikiem. Dziecko przywiozło malinkę na szyi. W pierwszym odruchu miałem ochotę poklepać go po plecach z nieprzystojnym śmiechem, ale się powstrzymałem – nie chcę być takim ojcem, bo za 3 lata będę miał w domu garsonierę. Potem zacząłem się zastanawiać, czy to jednak nie za wcześnie (13 lat). Nie powiedziałem nic. Kiedy wróciliśmy do domu, poszedł się przebrać i wrócił w zapiętej pod brodę bluzie z wysokim kołnierzem. Opowiadał o wycieczce, co zwiedzali, co ciekawego mówili koledzy, kto z kim był w pokoju, że gadali pół nocy, że przekradli się do dziewczyn, ale za głośno się śmiali i nauczyciel ich nakrył itd. itd. Opowiadał dużo i szczegółowo, ale w tej kwestii – cicho-sza. Strój też wyraźnie wskazywał na to, że stara się, żebym nie zauważył. Albo nie chce ze mną o tym rozmawiać, albo się wstydzi. Tematu nie zacząłem, bo uznałem, że to w końcu jego intymna sprawa i nie musi chcieć się tym ze mną dzielić. Ale teraz się zastanawiam... Wcześniej to się nawet trochę martwiłem, że może ma zahamowania w stosunku do płci przeciwnej, bo po domu wciąż się kręciły jakieś dziewczęta-koleżanki, a on się tak niby przyjaźnił, przyjaźnił i nigdy nic. A tu taki numer. Nie chcę wchodzić z butami w tak osobiste sprawy, ale wolałbym wiedzieć, że wszystko OK. Może jednak powinienem zagadać? Co sądzicie?
Obserwuj wątek
    • morgen_stern Re: rozbierany poker i inne takie 27.04.12, 21:40
      Daj mu spokój... Rany, jak pomyślę, co ja wyprawiałam w wieku 13 lat, to połowa ematek by zeszła na zawał wyobrażając sobie, że to ich córki.
      Ten pseudo-rozbierany poker, ta malinka, to urocze i niewinne. Trzynastolatek to już duży chłopak, który się pewnie zapamiętale onanizuje. Ma swoją intymność i pozwól mu ją mieć.
      • sadosia75 Re: rozbierany poker i inne takie 27.04.12, 21:49
        Morgen.. jak możesz wrażliwemu ojcu pisać, że jego syn się onanizuje ( zapamiętale ) i do tego jeszcze dopisujesz o intymności wink
        przecież facet zaraz na zawał zejdzie wink
        • borys314 Re: 27.04.12, 21:55
          sadosia75 napisała:
          > Morgen.. jak możesz wrażliwemu ojcu pisać, że jego syn się onanizuje ( zapamięt
          > ale ) i do tego jeszcze dopisujesz o intymności wink
          > przecież facet zaraz na zawał zejdzie wink

          Dzięki za troskę.big_grin Ale pruderyjny nie jestem i zawał mnie jeszcze nie trafił.wink
          • sadosia75 Re: 27.04.12, 22:22
            Fakt jest jeden : dzieci dorastają a my stoimy w miejscu. Pora się ruszyć ale mieć tez oko na sytuację. Malinka to żadna tragedia. Pamiętam swoją pierwszą malinkę a było to lat oj i jeszcze trochę. tyranozaur nas gonił przez dzunglę a mój miły miał atak alergii i ciągle mnie opluwał kichając. jakie to było romantyczne big_grin moja Mama widząc malinkę powiedziała mi tylko " wiesz dziecko ja bym na twoim miejscu jak krowa nie dawała się oznakowywać. ale za młodu można sobie poszaleć" a było to dokładnie 22 lata temu smile
            • borys314 Re: 27.04.12, 22:33
              Eee, absolutnie nie uważam, że malinka to tragedia! Wręcz przeciwnie. Nie wiem, może po prostu jestem ciekawski.wink

              > tyranozaur nas gonił przez dzunglę
              ha?! smile

              Ja właśnie też próbowałem sobie przypomnieć moją pierwszą malinkę, ale nie mogę dokładnie... Pamiętam dobrze jedną tego typu akcję w siódmej klasie, ale nie wiem, czy też nie wcześniej. Wypadałoby więc, że dziecko podobnie się rozwija.wink
      • borys314 Re: 27.04.12, 21:54
        Dzięki, właśnie to potrzebowałem usłyszeć. Niestety, w moim przypadku trochę działa zasada "zapominał wół jak cielęciem był" (choć wcale nie zapomniałwink). I nad dzieckiem się trzęsę, podczas gdy swoje akcje z tego czasu wspominam z sentymentem. Pierwszy odruch był dobry - nie zapytam.
    • madzioreck Re: rozbierany poker i inne takie 27.04.12, 21:41
      Nie chcę wchodzić z butami w tak osobiste sprawy, ale
      > wolałbym wiedzieć, że wszystko OK. Może jednak powinienem zagadać? Co sądzicie

      Ale co dokładnie miałoby być nie OK? Poza tym, że malinki ponoć passe wink
      Rodzicem nie jestem, ale ja jako nastolatka raczej nie czułam potrzeby poruszania z rodzicami takich tematów, a zapytana gniewnie się wykręcałam wink
      • naunau Re: rozbierany poker i inne takie 27.04.12, 21:43
        ale w czym jest problem? ee??
      • borys314 co miałoby być nie OK 27.04.12, 22:01
        > Ale co dokładnie miałoby być nie OK?
        Bo mi się przypomniało, jak kolega mi opowiadał, że na wycieczkach szkolnych robili sobie malinki dla zabawy. I myślę, że takie akcje to bym dziecku odradzał. Obawiałbym się presji rówieśniczej itd. (wiem, panikuję). Ale jak z dziewczyną, to jego święte prawo.

        > Poza tym, że malinki ponoć passe wink
        Że też ja zawsze jestem nie na czasie. wink

        > Rodzicem nie jestem, ale ja jako nastolatka raczej nie czułam potrzeby poruszan
        > ia z rodzicami takich tematów, a zapytana gniewnie się wykręcałam wink

        Ja też.smile I chyba to mnie powstrzymało od zadania tego pytania.
        • madzioreck Re: co miałoby być nie OK 27.04.12, 22:04
          borys314 napisał:

          > > Ale co dokładnie miałoby być nie OK?
          > Bo mi się przypomniało, jak kolega mi opowiadał, że na wycieczkach szkolnych ro
          > bili sobie malinki dla zabawy. I myślę, że takie akcje to bym dziecku odradzał.

          Nawet, gdyby tak było, to rodzicielskie odradzanie raczej się jednym uchem w puszcza, a drugim wypuszcza wink Ech, tata-kwoka wink

          • borys314 Re: 27.04.12, 22:08
            > Nawet, gdyby tak było, to rodzicielskie odradzanie raczej się jednym uchem w pu
            > szcza, a drugim wypuszcza wink Ech, tata-kwoka wink

            Buuu!wink
            No tak, a kiedy się pomęczy w szalikach i golfach w tej temperaturze, to sam wyciągnie odpowiednie wnioski.wink
            • madzioreck :) 27.04.12, 22:34
              No może - chociaż za "moich" czasów ludziska się nie zakrywali wink
              • borys314 Re: :) 27.04.12, 22:39
                Też słusznie - może tylko przede mną się kryje... Chociaż pani wychowawczyni płazem by tego nie puściła, już na tyle ją znam.

                A ja się zawsze wstydziłem i zakrywałem, a kilka razy zdarzyło mi się nawet mieć w tym miejscu kryjący makijaż, nałożony przez sprawczynie. wink
        • czarnaalineczka Re: co miałoby być nie OK 27.04.12, 22:05
          mlodszy brat kolezanki sobie robil malinki odkurzaczem tongue_out
          • borys314 Re: 27.04.12, 22:09
            > mlodszy brat kolezanki sobie robil malinki odkurzaczem tongue_out

            Jezu, serio?! Ale dlaczego?!
            • czarnaalineczka Re: 27.04.12, 22:14
              lo matko jak to dlaczego
              on udawal, ze ma dziewczyne
              a inni udawali ,ze nie wiedza o odkurzaczu tongue_out

              ale to dzieciuch byl
              moze z 11 lat nawet nie mial big_grin
              • borys314 Re: 27.04.12, 22:18
                Pierwszy raz w życiu słyszę taką historię!big_grin Moje siły witalne szły w dokładnie przeciwnym kierunku - jak to cholerstwo ukryć.wink A ten trick z monetą, brr...
    • mama.studentka Re: rozbierany poker i inne takie 27.04.12, 21:42
      boze problem z d..
      • madzioreck Re: rozbierany poker i inne takie 27.04.12, 21:44
        No z d. czy nie, na ematce trzeba się przyp...c
    • triss_merigold6 Re: rozbierany poker i inne takie 27.04.12, 21:48
      Zdrowy chłopak. Nie pytaj, nie rób mu obciachu.
      • kiszczynska Re: rozbierany poker i inne takie 27.04.12, 21:49
        co ty mozesz wiedziec..

        triss_merigold6 napisała:

        > Zdrowy chłopak. Nie pytaj, nie rób mu obciachu.
        • konwalka Re: rozbierany poker i inne takie 27.04.12, 22:03
          dla mnie spoko
          temat bym ruszyła- uczulaj chłiopine na stosowanie prezerwatyw, w przyszłosci, żeby sobie temat utrwalił jeszcze przed czasem
          no i powiem ci tak- machina ruszyła, czasy małego chłopczyka juz nie wrócą
          • borys314 Re: 27.04.12, 22:14
            > temat bym ruszyła- uczulaj chłiopine na stosowanie prezerwatyw, w przyszłosci,
            > żeby sobie temat utrwalił jeszcze przed czasem

            Takie rozmowy mamy już za sobą. A jeśli to jakieś pierwsze romantyczne doświadczenia itd., to nie chciałbym wyprowadzać armaty, żeby nie zniszczyć momentu...

            > no i powiem ci tak- machina ruszyła, czasy małego chłopczyka juz nie wrócą
            No właśnie wiem...smile I niby się cieszę, że wszystko dobrze działa, ale z drugiej trochę dziwnie zobaczyć jasny dowód na to, że dziecko dorasta. (Im jestem starszy, tym bardziej sentymentalny, nienawidzę tego!wink.
            • czarnaalineczka Re: 27.04.12, 22:17
              > No właśnie wiem...smile I niby się cieszę, że wszystko dobrze działa, ale z drugie
              > j trochę dziwnie zobaczyć jasny dowód na to, że dziecko dorasta.
              to rob nastepne
              malutkie i roziowe tongue_out
              bedzie na pare lat spokoj
              • borys314 Re: 27.04.12, 22:25
                > to rob nastepne
                > malutkie i roziowe tongue_out
                > bedzie na pare lat spokoj

                Ale spokoju ze starszym nie będzie!suspicious Następnego nie ma nawet w dalekosiężnych planach. Ale skoro mówisz, że takie róziowe...wink
            • konwalka Re: 27.04.12, 22:35
              wyprowadź armatę, bo w tym są rzeczy waznuiejsze niz niezepsucie chwili
              najpierw w rodzinie dzieci przezywaja szok, gdy zobaczam, ze rodzice TO robią
              drugi szok przezywaja rodzice, gdy zobacza, ze dzieci tez TO robią
              teraz czekaja cie zdziwienia, zaskoczenia i niedowierzania w dość regularnych interwałach
              musisz zachować zimna krew :d
              mówi ci to mama pietnastolatka big_grin
              • borys314 Re: 27.04.12, 22:44
                > teraz czekaja cie zdziwienia, zaskoczenia i niedowierzania w dość regularnych i
                > nterwałach
                > musisz zachować zimna krew :d
                > mówi ci to mama pietnastolatka big_grin

                Dzięki za ostrzeżenie.smile Ja tak "obyczajowo" to niby jestem wyluzowany, ale jeśli chodzi o syna, to już widzę, że to wyluzowanie niekoniecznie działa. wink

                • konwalka Re: 27.04.12, 22:47
                  tak, dobrze wiem o czym mówisz
                  bo to inna teoria, inna praktyka
                  dla złagodzenia stresu powiem ci, że dla nastolatka i jego wybuchowego charakeru, uregulowanie gospodarki hormonalnej działa jak balsam kojaco-relaksujacy big_grin
                  • borys314 Re: 27.04.12, 22:55
                    > tak, dobrze wiem o czym mówisz
                    > bo to inna teoria, inna praktyka
                    > dla złagodzenia stresu powiem ci, że dla nastolatka i jego wybuchowego charaker
                    > u, uregulowanie gospodarki hormonalnej działa jak balsam kojaco-relaksujacy big_grin

                    Mój wybuchowy nie jest. Wręcz przeciwnie, jak dotąd jest b. grzeczny - pierwszy raz zwrócono mu w szkole na cokolwiek uwagę (stąd pewnie mój początkowy szok z tym pokeremwink. W domu już trochę pokazuje rogi - ale to raczej ironiczno-cyniczne komentarze niż cokolwiek innego. Zobaczymy, co będzie dalej... smile
    • kali_pso Re: rozbierany poker i inne takie 27.04.12, 22:14

      Ty mnie nie straszwink
      Mój syn niedawno przyznał się, że na poprzednich koloniach "chodził" z koleżanką za rękę.
      W tym roku też jadą razemwinkP

      Nie incjowałabym teraz specjalnie rozmowy, tylko poczekała na odpowiedni moment( jakas historia z sąsiedztwa np.winkp coby w miarę naturalnie to wypadło...i podpytała o jego relacje z płcia przeciwną..
      • borys314 Re: 27.04.12, 22:23
        A ile Twój syn ma lat?smile

        > Nie incjowałabym teraz specjalnie rozmowy, tylko poczekała na odpowiedni moment
        > ( jakas historia z sąsiedztwa np.winkp coby w miarę naturalnie to wypadło...i pod
        > pytała o jego relacje z płcia przeciwną..

        Może to dobry pomysł - poczekać, żeby go teraz nie speszyć, a później jakoś luźno zagadać w temacie. Relacje z płcią przeciwną - czasem mi mówił, kto mu się tam podobał, ale ostatnio "to tylko koleżanki" - powinienem był wyczuć, że coś się święci.wink
        • kali_pso Re: 27.04.12, 22:34
          12 i pół
          • borys314 Re: 27.04.12, 22:40
            Rocznik 1999?
            • kali_pso Re: 27.04.12, 22:48

              Nie, 2000, te pół będzie miał za dwa miesiące akurat wtedy gdy pojedzie znowu na koloniesmile
              • borys314 Re: 27.04.12, 22:51
                To rok młodszy od mojego.smile

                Mój 1999, 13 lat skończył w tym miesiącu.

                A na te kolonie to już się możesz psychicznie szykować.wink
    • pade Re: rozbierany poker i inne takie 27.04.12, 22:54
      Mój syn jest rok starszy od Twojego.
      Dzieci, przepraszam, nastolatki nie lubią gdy się je wypytuje. Ja na pytanie z kim byłeś, dostaję odpowiedź: hmm, było DUŻO osób, a gdzie byłeś: no, w róznych miejscach..... Hmm, nie powiem, żeby mi się to podobałosad
      Co do spraw osobistych. Nie pytam syna o relacje z dziewczynami. Wiem, ze go lubią, w piątej i szóstej klasie miałam ochotę zespuć domofon, bo były bardzo namolne. Teraz towarzystwo spowazniało, zrobiło sie spokojniej. Pewnie, że fajnie by było, gdyby syn zechciał mi się zwierzyć. Ale pamiętam jak sama byłam nastolatką. Nie opowiadałam rodzicom kto mi się podoba, bo to była moja prywatna sprawa. Zresztą obiekt zainetersowania zmieniał się tak szybko, ze mogliby nie nadążyćbig_grin
      Tak więc, radze nie drążyć. Jak będzie chciał porady, albo przyjdzie mu ochota na zwierzenia sam do Ciebie przyjdzie.
      ps. kupiłam własnie synciowi poradnik "ABC dojrzewania", niech się sam dokształcasmile
      • borys314 Re: 28.04.12, 12:55
        Też zauważyłem, że młodzież nie lubi być wypytywana. Tzn. syn sam z siebie opowiada mi dużo i dość szczegółowo, ale kiedy tylko zaczynam wypytywać, milknie jak głaz i też pojawiają się teksty typu "no, było dużo osób". Dlatego opanowałem technikę milczenia, mimo że jestem dość ciekawski.wink I poruszoną tu sprawę za radą wszystkich też przemilczałem, mimo że syn dziś takie hece z ubraniem wyczynia, że aż sam się podkłada.

        > Ale pamiętam jak sama byłam nastol
        > atką. Nie opowiadałam rodzicom kto mi się podoba, bo to była moja prywatna spra
        > wa. Zresztą obiekt zainetersowania zmieniał się tak szybko, ze mogliby nie nadą
        > żyćbig_grin

        A ja czasami opowiadałem coś mamie, bo widziałem, że ją to bardzo cieszy i jestem dumna, że jej się zwierzam.wink Oczywiście, opowiadałem skrawki i w wersji "bardzo soft", o czym nie miała pojęcia.

        > ps. kupiłam własnie synciowi poradnik "ABC dojrzewania", niech się sam dokształcasmile

        Myślisz, że 14-latek musi się jeszcze dokształcać? W dobie Internetu? Nie pytam złośliwie, sam się zastanawiam.
        • pade Re: 28.04.12, 13:10
          > Myślisz, że 14-latek musi się jeszcze dokształcać? W dobie Internetu? Nie pytam
          > złośliwie, sam się zastanawiam.
          Hehe, internet jest owszem, ale jest też kontrola rodzicielska, czyli ograniczony czas. Nie zdąży poszperać w necie, obejrzeć mecz lub film, pograć i napisać pracęsmile
          Poza tym wolę, żeby doksztacał się w języku literackim, a nie czytająć wulgaryzmy, a tego w świecie wirtualnym nie brakuje. Drugi powód to dojrzewanie dziewcząt. Tego sam nie wyszuka, bo nie będzie widzial potrzeby, a tu się samo nasunie. Warto by wiedział dlaczego koleżanki zachowują się tak, a nie inaczej.
          Poza tym mój syn jeszcze nie wszedł w typowa fazę dojrzewania. Owszem, urósł bardzo, troszkę dojrzał psychicznie, ale to jeszcze nie to.
          Trzeci powód jest bardzo praktyczny, mam mlodszą córkębig_grin
          • pade Re: 28.04.12, 13:11
            I jeszcze jedno, mój syn sam z siebie też opowiada mi różne rzeczy, czasem się zwierza, chyba z tego samego powodu co Ty, bo wie, że mnie to cieszy. Ale ja nie mogę wypytywać, bo to jego PRYWATNA sprawabig_grin
            • borys314 Re: 28.04.12, 13:26
              > I jeszcze jedno, mój syn sam z siebie też opowiada mi różne rzeczy, czasem się
              > zwierza, chyba z tego samego powodu co Ty, bo wie, że mnie to cieszy.

              Jeśli tak jest rzeczywiście, to pomnóż te zwierzenia razy 10 i dorzuć garść pikantnych szczegółów. wink
          • borys314 Re: 28.04.12, 13:23
            > Hehe, internet jest owszem, ale jest też kontrola rodzicielska, czyli ograniczo
            > ny czas. Nie zdąży poszperać w necie, obejrzeć mecz lub film, pograć i napisać
            > pracęsmile

            Ja mojemu już parę lat temu założyłem filtr rodzinny. I tak się zastanawiam, czy ten filtr w ogóle działa - dziecko sprawnie posługuje się komputerem, sprawniej ode mnie, może już dawno wyłączył ten filtr, a ja nawet nie mam pojęcia.wink Nie mówiąc o tym, że w domu jest jeszcze mój komputer, na który oczywiście filtra nie założyłem, a przecież dziecko bywa samo w domu i równie dobrze może skorzystać z mojego laptopa, pewnie bym nie zauważył.

            > Drugi powód to dojrzewanie dziewcz
            > ąt. Tego sam nie wyszuka, bo nie będzie widzial potrzeby, a tu się samo nasunie.
            To bardzo słuszne. Zastanowię się, czy nie sprawić dziecku takiego poradnika... Chociaż od zawsze rozmawiamy o "tych sprawach"wink dość otwarcie - ale nie mogę wykluczyć, że są rzeczy, o które wstydzi się zapytać.

            > Poza tym mój syn jeszcze nie wszedł w typowa fazę dojrzewania. Owszem, urósł ba
            > rdzo, troszkę dojrzał psychicznie, ale to jeszcze nie to.

            Mam podobne odczucia co do mojego syna. Poza tym - czasem rozmawiam z dzieckiem, a czasem już z młodzieńcem. Bywa to konfundujące.wink
            • pade Re: 28.04.12, 13:45
              > Ja mojemu już parę lat temu założyłem filtr rodzinny. I tak się zastanawiam, cz
              > y ten filtr w ogóle działa - dziecko sprawnie posługuje się komputerem, sprawni
              > ej ode mnie, może już dawno wyłączył ten filtr, a ja nawet nie mam pojęcia.wink

              Moja niespelna dziewięciolatka ma te kwestie opracowane do perfekcji. Mamusia musiała się dokształcićbig_grin Obecnie pozakładane są hasła do kompów i nie da się ich złamać. Tzn mam taką nadzieję. Póki co muszą prosić o włączenie.

              > To bardzo słuszne. Zastanowię się, czy nie sprawić dziecku takiego poradnika...
              > Chociaż od zawsze rozmawiamy o "tych sprawach"wink dość otwarcie - ale nie mogę
              > wykluczyć, że są rzeczy, o które wstydzi się zapytać.

              To nie jest kwestia wstydu, po prostu Ty jako mężczyzna nie możesz mieć pojęcia co się dzieje w głowie dziewczyny, jak z dziecięcia staje się nastolatką a potem kobietą. Zmiany fizyczne, owszem, o tym ucza się w szkole, ale psychiczne? Tego się chyba nie omawia w grupie koedukacyjnej. Tak mi się przynajmniej wydaje, pewności nie mam.
              Chciałabym po prostu nauczyć syna odpowiedzialności. Żeby nie ranił z braku wiedzy czy bezmyślności. A jednoczesnie nie dawał sobą manipulować, nie ulegał emocjonalnym szantażom. No ale to trudne jest. Czy mi się uda, nie wiem. Nadzieja pozostajesmile
              • borys314 Re: 28.04.12, 13:56
                > To nie jest kwestia wstydu, po prostu Ty jako mężczyzna nie możesz mieć pojęcia
                > co się dzieje w głowie dziewczyny, jak z dziecięcia staje się nastolatką a pot
                > em kobietą. Zmiany fizyczne, owszem, o tym ucza się w szkole, ale psychiczne? T
                > ego się chyba nie omawia w grupie koedukacyjnej. Tak mi się przynajmniej wydaje
                > , pewności nie mam.

                Może to głupie pytanie - ale czy warto się uczyć tych wzorów męskie/żeńskie? Ja zawsze wyznawałem zasadę, że człowiek to człowiek, a ludzie z samej swej istoty są ogromnie różni, więc uczenie się dwóch wzorów - męskiego i kobiecego - jest uczeniem się milionów wzorów za mało. Wierzę, że do każdego człowieka trzeba podchodzić indywidualnie, skupić się na jego osobniczych cechach, jego mentalności, jego charakterze, potrzebach itd. i na tej podstawie zastanawiać się, jak z daną osobą postępować. Mnie takie podejście zawsze się sprawdzało i tego uczę syna...
                • pade Re: 28.04.12, 14:03
                  A czytałeś kiedyś "Mężczyźni sa z Marsa a kobiety z Wenus"?
                  To nie jest mit.
                  Cechy osobnicze są bardzo istotne i być może Twoja metoda jest słuszna, nie przeczę, ale na własnej skórze przekonałam się, że to co moim zdaniem jest istotne, dla męża nie bardzo i nie jest to cecha charakteru tylko "typowo męska".
                  • borys314 Re: 28.04.12, 14:12
                    Nie czytałem. Możesz podać jakiś przykład?

                    Ale kiedy przykładam siebie samego do wzorów męskości, widzę, że w wielu punktach mniej lub bardziej je łamię. Podobnie - mam sporo koleżanek, które są chłopczycami, i gdyby aplikować do nich wzory kobiecości, wyszłoby, że są obojnakami. I gdybym traktował je zgodnie z tymi wzorami, wielokrotnie bym je uraził, potraktował sztampowo i bezmyślnie.
                    • pade Re: 28.04.12, 16:52
                      Taki cytat:
                      Rozpatrzmy takie zagadnienie: jak na problemy reagują meżczyźni i kobiety? Otóż większość Marsjan zamyka się w sobie i stara się rozmyślać nad problemem w samotności aby jak najszybciej znaleźć rozwiązanie. I uwaga! Mężczyzna najcześciej nie życzy sobie, żeby mu pomagać. Traktuje to jako obelgę i traktowanie go jak ciamajdę. Jednak mądry Marsjanin wie, kiedy nadchodzi moment kiedy trzeba kogoś spytać o radę. I ten kto o pomoc zostanie poproszony odczuje to jako zaszczyt i dowód zaufania. Zupełnie inaczej reaguje kobieta. Kobieta potrzebuje albo o problemie porozmawiać bardzo obszernie (najczęściej w jej wypowiedzi panuje chaos, który przyprawia mężczyzn o ból głowy), albo potrzebuje słuchacza do swego monologu. Słowem, Wenusjanka nie chce gotowego rozwiązania - ona musi się najpierw pozbyć emocji, aby następnie przystąpić do rozwiązania problemu. Tak więc skoro już wiemy jak reaguje mężczyzna i kobieta w sytuacji problemowej, spróbujmy wyobrazić sobie tę dwójkę w jednym pomieszczeniu, gdy próbują sobie nawzajem pomóc. Gdy problem ma mężczyzna, to najczęściej milczy i o problemie nie dyskutuje. Męczy go gdy Wenusjanka ciągle drąży temat i na siłę próbuje wyciągnąć z niego informacje. Z kolei kobieta jest rozżalona tym, że Marsjanin nie ma do niej zaufania, bo nie chce opowiedzieć o tym co go martwi. I kłótnia gotowa. Z kolei gdy kobieta ma problem przychodzi do domu i mówi, mówi i jeszcze raz mówi o problemach w najdrobniejszych detalach. Gdy problem dotyczy sporu z koleżanką to wielce prawdopodobne jest, że mężczyzna dowie się nawet jaki fason buta miała owa przyjaciółka w chwili kłótni. Mężczyzna w tych szczegółach się gubi, bo stara się z tego potoku słów wydobyć najważniejsze informacje. No i najczęściej gdy on próbuje wyłowić istotne wiadomości, to Wenusjanka pyta o szczegół i momentalnie pada zarzut "Ty mnie w ogóle nie słuchasz!". Często Marsjanie chcąc okazać szacunek partnerce albo zostawiają ją samą, by dać jej szansę samotnego rozmyślania nad zagadnieniem, albo dają od razu radę, nie wysłuchując uprzednio. Widac tu wyraźnie, że partnerzy nie pamiętają że pochodzą z różnych "planet".
                      Coś w tym jestsmile
                      Mialam Ci zalinkować m.in to:
                      udanemalzenstwo.blogspot.com/2010/07/roznice-psychiczne-miedzy-mezczyzna.html
                      Tylko z tekstu wyszło mi, że jestem facetem z bardzo rozwiniętą intuicją, czuję i rozumiembig_grin
                      Argumenty, rozkładanie na czynniki pierwsze, analiza, wnioskowanie, -to cała ja. Czyli nie należy generalizować.

                      Ale dalej się będę upierać, że sa cechy osobnicze bardziej "męskie" i bardziej "kobiece".
                      • borys314 Borys z planety Ziemia 29.04.12, 14:02
                        Pade, nie, nie i jeszcze raz nie! Ten fragment tak mi chrzęści między zębami, że przełknąć nie mogę. A do treści linka w ogóle się nie będę odnosił, bo mi tylko ciśnienie skoczy, a nie jestem już pierwszej młodości i muszę dbać o zdrowie. Jeśli chodzi o rozwiązywanie problemów, to mam bardzo różnie - czasem chcę z kimś przegadać teraz, zaraz, natychmiast, czasem wolę się z tym mierzyć sam. Więc co? Kim jestem? Nie jestem Marsjaninem, nie jestem Wenusjanką, jestem Borys, po prostu - i tego się będę trzymał.

                        A swoją drogą ciekawe - Ty, kobieta ze ścisłym wykształceniem (jak wnioskuję z Twojego opisu) twardo obstajesz przy podziale cech zależnie od płci, ja - mężczyzna z kwadratową szczęką po politechnice jak niepodległości bronię idei, że wszystko jest osobnicze. wink

                        > Ale dalej się będę upierać, że sa cechy osobnicze bardziej "męskie" i bardziej
                        > "kobiece".

                        A ja bym powiedział tak:
                        Są cechy osobnicze stereotypowo/zwyczajowo uznawane za bardziej męskie i bardziej kobiece.
                        • pade Re: Borys z planety Ziemia 29.04.12, 19:46
                          Może to kiepski przyklad, niech Ci będziesmile
                          Ale zobacz to:
                          www.resmedica.pl/uklad-nerwowy/plec-mozgu
                          nie wkleję tu, bo za długie.
                          do mnie, osoby po politechnicetongue_out, te argumenty przemawiają.
                          I muszę doprecyzować, bo chyba namotałam. Nie upieram się przy tym, że cechy charakteru dzielą się na męskie i kobiece. Po prostu wg mnie są róznice w postrzeganiu, rozumowaniu i odczuwaniu przez obie płcie. Mniejsze lub większe, bo to zalezy rownież od hormonów, wychowania, poziomu inteligencji, ale istnieją.


                          • borys314 Re: Borys z planety Ziemia 29.04.12, 23:45
                            Ty? Po politechnice?! Przecież dziewczyny nie radzą sobie z matematyką! Co z ciebie może być za inżynier? Poszłaś na te studia męża szukać, co? Dla kobiet uczucia zawsze będą ważniejsze niż nauka.



                            Do takich przekonań prowadzi zbytnie przywiązywanie się do "odkryć" dot. płci mózgu itp. Byłem na chyba najbardziej sfeminizowanym wydziale polibudy, dziewczyn prawie tyle samo co chłopaków, wszyscy równo zdawali egzaminy wstępne, a one i tak musiały wysłuchiwać uszczypliwości od co niektórych profesorów. Przecież to się nóż w kieszeni otwiera!

                            Ja nie neguję tego, że są różnice w pracy mózgu poddanego działaniu hormonów męskich lub żeńskich. Ale to, jakiej ilości hormonów dany mózg zostanie poddany, jest osobnicze. Więc każdy z nas ma mózg, który nie jest ani w 100% męski, ani w 100% kobiecy, to nie jest zero-jedynkowe, to pewna proporcja. W Twoim artykule - "Mężczyźni, którzy w życiu płodowym otrzymali mniejszą niż przeciętna ilość hormonu męskiego, charakteryzują się (bardziej - powinno być) kobiecym schematem rozmieszczenia funkcji w mózgu", ale mózgów kobiet to też dotyczy. Czytałem sławetną "Płeć mózgu" (z tej serii nieskończoność), potem czytałem artykuł prostujący wiele "prawd" przedstawionych w tej książce - badania były przekłamywane i upraszczane, żeby podporządkować je tezie.

                            W dodatku - jak sama piszesz - "to zalezy rownież od hormonów, wychowania, poziomu inteligencji". Więc każdy z nas jest takim miksem, że głowa mała - po co więc przywiązywać się do tych podziałów i schematów, które w zderzeniu z konkretną osobą mogą się nijak nie mieć do rzeczywistość lub sprawdzić się tylko częściowo? Stajemy twarzą w twarz po prostu z drugim człowiekiem - po co nakładać na niego jakieś zewnętrznie nabyte schematy i oczekiwania? Wiele z nich i tak się nie sprawdzi. Nie lepiej więc dać mu/jej czystą kartę? Poznawać tę osobę od zera, a nie poprzez potwierdzanie/odrzucanie stereotypowych wyobrażeń? Wiem, że to idealizm, bo w procesie socjalizacji i tak nabywamy wiele schematów myślenia, ale ja mocno się staram trzymać je na boku.
                            • pade Re: Borys z planety Ziemia 30.04.12, 12:02
                              Czyżbym trafiła w czuły punkt?smile
                              > Ty? Po politechnice?! Przecież dziewczyny nie radzą sobie z matematyką! Co z ci
                              > ebie może być za inżynier? Poszłaś na te studia męża szukać, co? Dla kobiet ucz
                              > ucia zawsze będą ważniejsze niż nauka.
                              > Do takich przekonań prowadzi zbytnie przywiązywanie się do "odkryć" dot. płci m
                              > ózgu itp. Byłem na chyba najbardziej sfeminizowanym wydziale polibudy, dziewczy
                              > n prawie tyle samo co chłopaków, wszyscy równo zdawali egzaminy wstępne, a one
                              > i tak musiały wysłuchiwać uszczypliwości od co niektórych profesorów. Przecież
                              > to się nóż w kieszeni otwiera!

                              Nie spotkałam się z takim zjawiskiem na uczelni. Byłyśmy tak samo traktowane jak mężczyźni. Wasi profesorowie to zwykli szowiniści.

                              Borys, ja nie generalizuję. Opieram się tylko na doświadczeniu. Poznałam w swoim zyciu masę kobiet i mężczyzn i zauwazylam, że pewne schematy zachowań sie powtarzają. I nie opieram się na stereotypach, wręcz je zwalczam w swoim otoczeniu, ale wyciagam wnioski z własnych doświadczeń.
                              I nie, nie mam głowy napakowanej teoriami o róznicach w budowie mózgu, stereotypami, nic bardziej mylnego. Nie czytam tego typu artykułów (dopiero teraz na potrzeby tego wątku) ani książek. Nie patrzę na ludzi przez pryzmat płci. Moje spostrzeżenia wynikają li i jedynie z obserwacji.
                              Wyszliśmy od tego, że kupiłam synowi poradnik, w którym zawarta jest wiedza nie tylko na temat dojrzewania chlopców ale również dziewcząt. I te różnice w dojrzewaniu są i nie wynikają tylko z budowy fizycznej, chyba temu nie zaprzeczysz?tongue_out
                              "Za wystąpienie objawów dojrzewania u chłopców jak i dziewcząt odpowiadają inne hormony. Męski hormon – testosteron, jest odpowiedzialny za powstawanie napięcia seksualnego; dlatego też dojrzewający chłopcy mają problemy z pojawiającym się napięciem, zaś dziewczęta w początkach okresu dojrzewania nie mają napięcia seksualnego. Jest to podstawowa różnica okresu dojrzewania, mająca swoje konsekwencje we wzajemnych odniesieniach i oczekiwaniach. Narastające napięcie powoduje czasem, że chłopiec dąży do jego rozładowania; dziewczęta w okresie dojrzewania odczuwają przede wszystkim ogromną potrzebę podobania się, miłości i czułości. Bardzo ważne jest uświadomienie młodzieży tych podstawowych różnic we wzajemnych oczekiwaniach, by lepiej rozumieli się nawzajem i by zapobiegać dramatycznym nieraz konsekwencjom błędnej interpretacji zachowań płci przeciwnej"
                              Dokładnie o to mi chodziło. Żeby syn zrozumiał te różnice i prawidlowo interpretował pewne zachowania.
                              • borys314 Re: Borys z planety Ziemia 30.04.12, 20:00
                                > Czyżbym trafiła w czuły punkt?smile

                                Najwyraźniej tak.smile Sam nie wiem, dlaczego tak mnie to wpienia - mnie dyskryminacja nie dotyczy, powinienem mieć to z boku. Chyba za bardzo lubię kobiety.wink

                                > Nie spotkałam się z takim zjawiskiem na uczelni. Byłyśmy tak samo traktowane ja
                                > k mężczyźni. Wasi profesorowie to zwykli szowiniści.

                                Ja nie chcę oczerniać wszystkich profesorów PW, byłoby to b. niesprawiedliwie, bo wielu z nich miało klasę. Ci, o których wspomniałem, to wyjątki, często profesorowie starej daty. Ale wystarczyło, że dziewczyna zgłosiła się z jakimś problemem, mogła liczyć na jakąś uszczypliwość dot. jej płci.

                                > Borys, ja nie generalizuję. Opieram się tylko na doświadczeniu. Poznałam w swoi
                                > m zyciu masę kobiet i mężczyzn i zauwazylam, że pewne schematy zachowań sie pow
                                > tarzają. I nie opieram się na stereotypach, wręcz je zwalczam w swoim otoczeniu
                                > , ale wyciagam wnioski z własnych doświadczeń.

                                Ja też się opieram na doświadczeniu.smile Oczywiście, wokół mnie ileś tam osób wpisuje się w schematy płci, ale ci, którzy mnie najbardziej interesują, czyli moi znajomi, przyjaciele, zadziwiająco często te schematy łamią. Widzę więc koleżanki, zirytowane, że są traktowane jak słodkie idotki, które same sobie nie poradzą, i kolegów tak spętanych terrorem męskości, że na pogrzebie własnej matki łzy nie pozwolą sobie uronić łzy. I nieodmiennie mnie dziwi, że ludzie muszą się tak męczyć.
                                Sądzę zresztą, że niejednokrotnie te różnice, które możemy u dwóch płci obserwować, nie wynikają z budowy mózgu, biologii, czy czego tam jeszcze - tylko w dużej mierze z wychowania. I dlatego warto te schematy przełamywać - żeby następne pokolenia dorastały jako wolni ludzie, a nie uwięzieni w swoich rolach kobiety i mężczyźni.

                                Z ostatnim akapitem się w dużej mierze zgadzam. Dojrzewanie chyba z reguły przebiega różnie - albo w różnym czasie...

                                smile
                  • a.va Re: 28.04.12, 14:40
                    pade napisała:

                    > A czytałeś kiedyś "Mężczyźni sa z Marsa a kobiety z Wenus"?
                    > To nie jest mit.

                    Pade, to jest niesłychanie stereotypowa książka pisana z nadzieją na dużą popularność (co się powiodło), a zatem ze sporym naginaniem różnych wyników badań do postawionych hipotez, więc nie wierz jej za mocno.
                    • pade Re: 28.04.12, 16:40
                      Nie wierzę za mocnosmile
                      Traktuję wręcz jako beletrystykę, jednocześnie skłaniając się do teorii, że róznice w komunikowaniu się mężczyzn i kobiet wynikają również z ich płci, nie tylko charakteru.
                      • hellulah Re: 30.04.12, 17:48
                        > róznice w komunikowaniu się mężczyzn i kobiet wynikają również z ich płci

                        Tak - przede wszystkim z ich płci kulturowej tongue_out

              • guderianka Re: 28.04.12, 14:55
                Obecnie pozakładane są hasła do kompów i nie da się ic
                > h złamać



                etam, da się
                nasza złamała hasło rok temu, zapomniała tylko routera wyłączyć i się skapnęlismy że komp był uzywany
                hasło zmienilismy i naiwnie wierzymy że go nie zna wink
    • guderianka Re: rozbierany poker i inne takie 28.04.12, 14:52
      wink

      W kwestii malinki-nie wiem czy to za wczesnie czy nie. Ja mam córke i gdyby 13 latka wrociła mi z malinką to pogadanka byłaby na pewno. Nie na zasadzie ochrzanu, kar czy reprymendy ale rozmowy nastawionej na przypomnienie o intymności, seksualności i do czego moga prowadzić zachowania seksualne (moja córka uczulona na tym punkcie, wczoraja pokazywala mi znajomych-14 lat on i ona i 4 mcy dziecko w wózku-jak sama stwierdziła MASAKRA)
      • borys314 Re: 28.04.12, 15:00
        > eksualności i do czego moga prowadzić zachowania seksualne (moja córka uczulona
        > na tym punkcie, wczoraja pokazywala mi znajomych-14 lat on i ona i 4 mcy dziec
        > ko w wózku-jak sama stwierdziła MASAKRA)

        A Ty mnie znowu straszysz!!wink
        Jednak od malinki do dziecka w wózku to jednak długa droga... Mam nadzieję.
        Muszę się już swoją płodnością martwić, tego mi tylko brakuje, żeby się jeszcze denerwować synem. Moje serce mogłoby tego nie wytrzymać.wink

        Na razie temat przemilczałem, ale pewnie za jakiś czas spróbuję go neutralnie podjąć. Wybadać, co tam się dzieje...
        • guderianka Re: 28.04.12, 15:02
          Nie wiem czy długa. Własnie to trzeba wybadać. Czasem sprawy wymykają się spod kontroli- skąd wiesz czy malinka nie powstała w trakcie 'macanek" ? a te potrafią rozbudzić wyobraxnię i..ochotę wink
          • borys314 Re: 28.04.12, 15:09
            Nie no... Myślisz?! On jest w 6. klasie! Ja zakładałem, że może jakiś pocałunek "z przyległościami"... Mój mały chłopiec. Ja chyba naprawdę jestem ojcem-kwoką.
            • guderianka Re: 28.04.12, 15:10
              Albo zyjesz swoimi czasami
              Ja w VI klasie byłam zielona jak bambus
              Moja córka z koleżankami gadają w szkole o chlopakach, dniach płodnych, ciążach ich matek itp
              Nie znam się na chłopakach w tym wieku-ale obstawiam , że hormony buzują ostro
              • borys314 Re: 28.04.12, 15:19
                Ja taki zielony nie byłem i pierwszą dziewczynę miałem w 5. klasie. Ale to było dość niewinne i romantyczne i jakieś trochę ostrzejsze akcje to się dopiero gdzieś w 7. klasie zaczęły. No tak, hormony buzują, ale jednak w kontakcie z płcią przeciwną to działa trochę inaczej. Ale teraz podobno dzieciaki szybciej dojrzewają...
                • guderianka Re: 28.04.12, 15:23
                  Hehe...dopiero w 7 klasie...czyli od września ? big_grin
                  • borys314 Re: 28.04.12, 15:31
                    Aaaaaaaaaaaa!

                    Nie no, niech robi, co chce. Tylko ja nie chcę za wcześnie dziadkiem zostać!!
                    Idę się martwić.wink
        • iin-ess Re: 28.04.12, 15:38
          borys314 napisał:

          >
          > Na razie temat przemilczałem, ale pewnie za jakiś czas spróbuję go neutralnie p
          > odjąć. Wybadać, co tam się dzieje...

          dokładnie. Temat naturalnie podjąć. Broń Boże w rozmowie nie nawiązywać do zaistniałej sytuacjismile I to prawda. Od pierwszej malinki do seksu i dziecka w wózku daaaleka droga. Wiem bo sama byłam nastolatkąbig_grin
    • jowita771 Re: rozbierany poker i inne takie 29.04.12, 14:08
      > dzielić. Ale teraz się zastanawiam... Wcześniej to się nawet trochę martwiłem,
      > że może ma zahamowania w stosunku do płci przeciwnej, bo po domu wciąż się krę
      > ciły jakieś dziewczęta-koleżanki, a on się tak niby przyjaźnił, przyjaźnił i ni
      > gdy nic. A tu taki numer.

      A skąd pewność, że to nie kolega zrobił mu malinkę? wink
      • borys314 Re: 29.04.12, 14:10
        W sumie słuszna uwaga. Ale jednak trochę z tym dzieckiem rozmawiam, obserwuję i odmienna orientacja raczej nie wchodziła w grę. A teraz już wiadomo na pewno, że dziewczyna. wink
    • borys314 syn sam przyszedł 29.04.12, 14:08
      Tak tylko chciałem dać znać, że cierpliwość i milczenie się opłaciły, bo syn sam dzisiaj do mnie przyszedł z całą sprawą. Nie wiem, czy dlatego że jestem takim fajnym ojcem, czy po prostu uznał, że nie da rady dłużej ukrywać tej malinki (30-stopniowe upały mogły mieć z tym coś do czynienia). wink Nie będę się wdawał w szczegóły, bo to prywatne sprawy dziecka, ale chyba na razie mogę być spokojny, a wybrankę znam i lubię, więc w sumie dobrze jest! smile
      • demonii.larua Re: syn sam przyszedł 29.04.12, 20:08
        No widzisz, cierpliwość popłaca - czasem big_grin
    • demonii.larua Re: rozbierany poker i inne takie 29.04.12, 20:07
      U..na takiej wycieczce to my w butelkę graliśmy i pierwszą malinkę też miałam mając 13 lat, tylko dostałam za nią nie mały opr big_grin Ale miałam to w zadku. Fajnie było, a potem jeszcze fajniej big_grin
      Daj mu spokój, będzie chciał to sam opowie smile
      • borys314 Re: 29.04.12, 22:44
        Ach, gra w butelkę... to były czasy! (Chociaż wydaje mi się, że ostatni raz grałem minionego latawink).
    • shellerka Re: rozbierany poker i inne takie 30.04.12, 12:38
      yyy... a skąd wiesz, że to płeć przeciwna mu tą malinkę zmajstrowała ? tongue_out
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka