Jakiś czas temu przyjechałam do rodziców w odwiedziny jakaś kuzynka czy też ciotka (nie interesują mnie koligacje rodzinne i nie znam stopnia pokrewieństwa). Zjechali większą brygadą na tydzień w odwiedziny. Z racji tego że u rodziców warunki lokalowe ograniczone to ciężko było przenocować 8 osób. Zaprosiłam zatem do siebie do domu ciotkę by przenocowała w cywilizowanych warunkach - wygodna sofa, osobny pokój i wszelkie wygody.
W domu 3 koty ale ciotka mogła spokojnie zamknąć drzwi do swojej sypialni i problem rozwiązany.
Dziś dowiaduje się że ciotka strasznie nieszczęśliwa i opowiada wszystkim że ona musiała spać z kotami i że ja kiepsko ugościliśmy bo te koty.
I tak sobie rozmawiam z mamą i sie śmieje - zamiast babsko docenić że miała szansę przebywać w jednym pomieszczeniu z wielokrotnym medalistą i championem, kotem który kilka razy dostał nagrodę Best i show to marudzi (nie my woziliśmy na wystawy ale faktycznie tak było, kot ma taką genealogię że hoho). Przecież ona potem wnukom na tej swojej wiosce powinna opowiadać jaki ją zaszczyt spotkał a ta pyskuje. Nie sądzę by kiedykolwiek w życiu miała szansę przebywać choć w pobliży prawdziwej arystokracji na tym swoim wygwizdowie a ona nie docenia

Poprosiłam by przekazać ze jak następnym razem przyjedzie to dostanie adres do hotelu bo moje koty też muszą się wyspać w przyzwoitych warunkach a co baba zrobi to nie moja brocha.
Trochę trywializuje oczywiście ale muszę przyznać że zaskoczyła mnie, że o to się przypieprzyła. Ludzie to jednak mają fantazję