chodzi mi o zaufanie do dzieci nastoletnich i tych formalnie dorosłych. Na ile je macie ? Czy nie zauważyłyście takiej tendencji, że jeśli dziecko/ młody człowiek raz zostanie uznany przez rodziców za rozsądnego i odpowiedalnego to już mu na dużo pozwalają, nie kontrolują, nie moralizuja, nie przestrzegają itp. a potem sie okazuje, że przecenili swoją latorośl bo jednak mimo rozsądku hormony mogą buzować i dac znać o sobie i wybryk gotowy...
a ta refleksja naszła mnie po jednym zdarzeniu - młode mają faze na Ewe Farną dlatego dużo niej wiedzą i tym samym ja też

i ostatno przyleciały, że ta miała wypadek..okazało sie, że wracała o 6 z imprezy po zakończeniu szkoły pod wpływem alkoholu ale twierdzi, że przyczyną było zmęczenie bo poprostu zasnęła a wsiadajac myślała, że już wytrzeźwiaął bo 7 godzin przed nie piła..co o tym myślicie ? panna ma 18 lat...przecież wcale nie powinna jechac autem na impreze zakrapianą...raczej rozsądni rodzice by jej to odradzili...ale no właśnie..zapewne Ewa taka już dorosła i samodzielna...uważać na dzieci i starać sie odciągnąć od idolki która ma na koncie takie wybryki?
myślicie, że młodzież może często tak usypiać czyjność otoczenia ?