eidoz
07.07.12, 11:10
Nie wiedziałam już gdzie mogłabym porozmawiać o tym co boli przyszłe mamy które nie specjalnie czują coś do swoich "brzuszków". Napewno nie jako jedyna mam problem z zaakceptowaniem dziecka. Nie lubię go bo źle się czuję (bóle pleców, żeber, niestrawność, zgaga, itd), dlatego że ciągle musze wysłuchiwać "tego nie wolno", "tak trzeba" i wiecznych pytań ludzi "i jak się czujesz?", "myślałam że już urodziłaś", "kiedy rodzisz?", "ty powinnaś być już chyba w szpitalu" itd. Do terminu zostały mi 3 dni - ale nie czuję ŻADNYCH skurczy przepowiadających ani żadnych innych, lekarz stwierdził że "może ma pani rozwarcie na 1cm ale się nie zapowiada żeby szybko był poród". do tego dziecko jest duże 4kg. Wstydzę się go bo w rodzinie nie było takich dużych dzieci tylko same słodkie kruszynki.
Czytałam o olejku rycynowym (bo inne naturalne sposoby "ruszenia" nie działają) i poprosiłam męża żeby kupił - zaraz dzwonił i: "ty myślisz że ja głupi jestem, ogarnij się poczytaj sobie o tym i się rozłączył). Czytałam olejek rycynowy powoduje ruchy jelit które mogą pomóc w wywołaniu porodu oto link jak ktoś nie wierzy: www.edziecko.pl/ciaza_i_porod/1,79332,2806894.html
teraz jestem wściekła, czuję taką nienawiść do męża i tego dziecka, że nie mogę sobie sama z tym poradzić.
Próbowałam rozmawiać z przyjaciółką, mężem, ciotkami itp i .... koleżanka stwierdziła "ale jazda" (ze śmiechem) , mąż "przesadzasz i to ostro" (tonem jak w kłótni), ciotki "o boże co ty wygadujesz" (dziwne że po egzorcyste nie pobiegły).
nie chcę znowu słuchać "jak tak możesz" tylko czy któraś z was miała podobnie? i jak sobie z tym poradziła?