Dodaj do ulubionych

brak akceptacji

07.07.12, 11:10
Nie wiedziałam już gdzie mogłabym porozmawiać o tym co boli przyszłe mamy które nie specjalnie czują coś do swoich "brzuszków". Napewno nie jako jedyna mam problem z zaakceptowaniem dziecka. Nie lubię go bo źle się czuję (bóle pleców, żeber, niestrawność, zgaga, itd), dlatego że ciągle musze wysłuchiwać "tego nie wolno", "tak trzeba" i wiecznych pytań ludzi "i jak się czujesz?", "myślałam że już urodziłaś", "kiedy rodzisz?", "ty powinnaś być już chyba w szpitalu" itd. Do terminu zostały mi 3 dni - ale nie czuję ŻADNYCH skurczy przepowiadających ani żadnych innych, lekarz stwierdził że "może ma pani rozwarcie na 1cm ale się nie zapowiada żeby szybko był poród". do tego dziecko jest duże 4kg. Wstydzę się go bo w rodzinie nie było takich dużych dzieci tylko same słodkie kruszynki.
Czytałam o olejku rycynowym (bo inne naturalne sposoby "ruszenia" nie działają) i poprosiłam męża żeby kupił - zaraz dzwonił i: "ty myślisz że ja głupi jestem, ogarnij się poczytaj sobie o tym i się rozłączył). Czytałam olejek rycynowy powoduje ruchy jelit które mogą pomóc w wywołaniu porodu oto link jak ktoś nie wierzy: www.edziecko.pl/ciaza_i_porod/1,79332,2806894.html
teraz jestem wściekła, czuję taką nienawiść do męża i tego dziecka, że nie mogę sobie sama z tym poradzić.
Próbowałam rozmawiać z przyjaciółką, mężem, ciotkami itp i .... koleżanka stwierdziła "ale jazda" (ze śmiechem) , mąż "przesadzasz i to ostro" (tonem jak w kłótni), ciotki "o boże co ty wygadujesz" (dziwne że po egzorcyste nie pobiegły).
nie chcę znowu słuchać "jak tak możesz" tylko czy któraś z was miała podobnie? i jak sobie z tym poradziła?
Obserwuj wątek
    • taka-sobie-mysz Re: brak akceptacji 07.07.12, 11:39
      różne humory i zmiany nastrojów to norma w ciąży, jesteś juz zmęczona ciążą, a do tego są upały, można to wszystko zrozumieć.

      Mnie tylko zastanawia, o co ci chodzi z tym wstydem, że dziecko waży 4 kg. Nijak nie mogę tego pojąć.
      • chomiczkami Re: brak akceptacji 07.07.12, 12:09
        Bo to prowokuje komentarze "o, jakie duże, moje to było taką słodziuchną kruszynką, a to jaki chabas i jakoś tak dziwnie czerwony na twarzy, na pewno jest zdrowy? Nóżki tez ma takie krzywawe, widzisz? Może powinnaś..."

        Nie jest miło być ciągle ocenianym i pouczanym, no i ten obowiązek - musisz pokochać już od pierwszej chwili bo inaczej jesteś dziwaczką.
        • twoj_aniol_stroz Re: brak akceptacji 07.07.12, 12:56
          Komentarze będa tak czy siak albo w jedną stronę, albo w druga, bo a to dziecko za grube, a to za chude, a to noga jedna bardziej rozbrykana a druga spokojniejsza, a to łapki nierówno machają, a to spojrzenie zbyt jasne/zbyt przymulone, a to za energiczne, a to za bardzo ospałe... Tego można wymyślić setki a odpowiedź jest jedna: spadaj! Nie podoba się to nie patrz.
        • eidoz Re: brak akceptacji 07.07.12, 12:59
          dziewczyny jesteście naprawdę kochane. W końcu czuję że nie jestem taka samotna, że jednak ktoś mnie rozumie. kiss
          właśnie o to chodzi z tą wagą, że każdy komentuje, a przecież nie ma się na to wpływu jak dziecko rośnie. Tym bardziej kuzynka tydzień temu urodziła dziewczynkę 3300 i kruszynka i będzie porównywanie jak się patrzy..;/
          • niutaki Re: brak akceptacji 07.07.12, 13:04
            A wez to olej kobieto co inni gadaja, zawsze sie znajdzie ktos chetny do komentarza, a to za duze, za male - byle zdrowe bylokiss trzymaj sie i szybkiego rozwiazania zyczesmile
          • ga-ti Re: brak akceptacji 07.07.12, 13:06
            Mój syn według obliczeń z usg miał być taaaki duży a ważył 3700, normalnie raczej. Córka za to urodziła się maleńka, 3200, a miała być całkiem spora. Większe, według mnie lepsze w "obsłudze", nie strach wziąć na ręce, przebrać itp. poza tym, kupa nogawkami pieluchy nie przelatuje (u córki przelatywała, bo takie chude nóżki miała) big_grin
            A ludzie gadać będą, nie wagę to co innego do porównania sobie znajdą. Olać trzeba i już! Choć to nie łatwe, ale uodpornić się trzeba.
            Pomyśl sobie, że hormony u Ciebie szaleją i te wszelkie myśli są normalne i zdarzają się u nie jednej matki, i nie przejmuj się za bardzo.
            Powodzenia!
          • zuwka Re: brak akceptacji 07.07.12, 21:30
            weź przestań big_grin mnie gadali że dziecko będzie wielkie a urodziło się 3300. Te pomiary przed porodem sa z dupy wzięte. A nawet ja urodzi się pięciokilowe to co komu do tego??? byle poród znośny był a dzieciak zdrowy. Wybacz, ale problem z dupy. Serio!
            • chipsi Re: brak akceptacji 10.07.12, 10:50
              Dokładnie. Mnie straszył lekarz dzieckiem 4,5 kg, młoda ważyła 3,03 kg. Za to wiele koleżanek i kuzynek urodziło dzieci powyżej 4 kg i wszystkie żyją i nikt im dziecka nie wypomniał, co najwyżej współczuł wrażeń z porodu.
    • deelandra Re: brak akceptacji 07.07.12, 13:05
      ja tam akceptowałam swoje dzieci, dopiero jak miały poi około pół roku, więc uspokój się, to nie jest obowiązkowe - znaczy eksplozja uczuć przy zajściu/w ciąży/zaraz po narodzinach, luz, oto czego ci potrzeba
      a jak urodziłam mojego klocka nr 2 (ponad 4 kg) to taki fajny był przy tych okruchach na sali (od 2,5 do 3 kg) mogłam go spokojnie wziąć na ręce i w ogóle, a jak jedna z dziewczyn poprosiłą mnie o pomoc przy takiej malutkiej (2,5 kg) dziewczynce to ja - doświadczona matka drugiego dziecka - nie wiedziałam jak to maleństwo złapać, miałam wrażenie, że mi między rękami przeleci, albo wiatr to uniesie.... duże dzieci mają swoje zalety big_grin
      • alyeska Re: brak akceptacji 07.07.12, 13:15
        Moj pierwszy synek wazyl 4,3 i byl bardzo dlugi ( 2 tyg po terminie). Urodzilam za granica i lezal jeden on i 4 azjatyckich noworodkow- miniaturek przy nim. Wszyscy mi gratulowali jakie duze piekne dziecko i jaka ja dzielna jestem, ze urodzilam naturalnie. Jedna Azjatka mnie pytala co jadlam w czasie ciazy, ze mam takiego pieknego duzego chlopczyka. Bardzo dumna bylam , bo tyyyle w tym mojej zaslugi. Ani przez sekunde nie pomyslalam , ze to wada ,ze duzy, no ok pomyslalam raz , bo z niektorych przygotowanych spiochow wyrosl od razu smile).
        Daj spokoj z olejami termin porodu to tylko przyblizona data mozesz jeszcze troche poczekac...
    • twoj_aniol_stroz Re: brak akceptacji 07.07.12, 13:11
      Ależ Ci współczuję! Byłam w końcówce ciąży z synkiem w takie upały,mało się nie rozpuściłam. Synek urodził się 5 kg żywej wagi i jedynym plusem porodu w taki upał było to, że dostawałam kroplówki i one chłodziły mój organizm...
      Masz pełne prawo czuć się źle, być rozdrażnioną i mieć serdecznie dość. Mężowi i szurniętym ciotkom powiedz, że nie jesteś inkubatorem, który cichutko szemrze zapewniając dziecku właściwe warunki do rozwoju, ale żywym człowiekiem, który czuje i ma prawo czuć się źle, mieć dość i nic nikomu do tego. I wcale Ci się nie dziwię, że jesteś rozdrażniona, bo do furii może doprowadzić takie ciągłe napięcie i czekanie, czy to już i dodatkowo jeszcze teksty wszystkich wokoło pełne zniecierpliwienia i "mądrych" rad. Święty by tego nie wytrzymał, a jeszcze dodatkowo takie wyczuwalne popędzanie,jakby to od Ciebie zależało... Pocieszające jest, że najdalej za trzy tygodnie będziesz miała z głowy przynajmniej głupie gadanie w temacie dopytywania się o to kiedy urodzisz. Niestety zacznie się inne gadanie i poszukiwanie dziury w całym, ale na to odpowiedź jest jedna i niezmienna: spadaj!
      Dla mnie dużą ulgą było tkwienie w wannie z letnią wodą, zabierałam do wanny jakąś wesołą książkę,kubek z piciem i miałam gdzieś co się dzieje wokoło. Poszukaj czegoś co Cie teraz rozpieści, idź do fryzjera, do kosmetyczki, na basen - gdziekolwiek gdzie dla Ciebie będzie to przyjemnością. Zrób coś dla siebie wyłącznie i olej durne gadanie.
      A wielkością dziecka się nie przejmuj, bo mój 5 kg syn teraz jest najchudszy z rodziny i wygląda przy nas jakbyśmy go objadali wink Często jest tak, że dzieci duże później wolniej przybierają na wadze, więc duże dziecko nic nie znaczy... Pilnuj tylko, czy nie masz cukrzycy ciążowej, bo to może być problemem, ale tylko może a nie musi, więc jeśli badania w normie to ten temat też olej smile
    • koza_w_rajtuzach Re: brak akceptacji 07.07.12, 13:21
      Wiesz... bo prawda jest taka, że jak nosi się dziecko w brzuchu, to niezależnie od tego czy czuje się euforię czy wręcz przeciwnie, to nie kocha się tego dziecka, można kochać wyobrażenia o nim, można myśleć, co będzie się z tym dzieckiem robić, jak będzie się je tulić, ale miłość? Nie wierzę w to. Chciałam mieć dzieci, cieszyłam się z obu ciąż, ale żadnych wspaniałych uczuć nie czułam do tego, co tam noszę w brzuchu. Na szczęście w żadnej z ciąż nie doświadczyłam nudności, złego samopoczucia, ogólnie wielki brzuch nie za bardzo mi przeszkadzał w normalnym funkcjonowaniu, ale nawet gdyby tak było, to wątpię, żebym miała o to pretensje do dziecka, raczej do siebie samej, że się zdecydowałam na to, ale rozumiem to, co czujesz i nie oceniam negatywnie. Po porodzie wszystko się okaże.. Mam nadzieję, że doświadczysz wielkiej miłości do dziecka. Pamiętaj, że ten malec nie jest niczemu winien.
      • nangaparbat3 Re: brak akceptacji 07.07.12, 13:36
        Prawdy sa rożne. Ja sobie niczego, ale to niczego nie wyobrazalam, do brzucha nie gadalam, natomiast milość do tej istoty w moim brzuchu czulam, od kiedy poczulam ruchy, bezmierną.
        • koza_w_rajtuzach Re: brak akceptacji 07.07.12, 13:50
          no tak, każdy czuje inaczej.. dla mnie coś poruszające się w brzuchu (co było przyjemnym uczuciem), a tulenie do piersi noworodka, takie prawdziwe dziecko z krwi i kości, to zupełnie inna sprawa.
          • eidoz Re: brak akceptacji 07.07.12, 14:38
            gdy czułam ruchy tak bardziej na początku to było takie kochane maleństwo, teraz nie traktuje tego dziecka jako dziecko tylko coś co we mnie siedzi. Mam nadzieję że to się zmieni jak je zobaczę.. Jak na razie chciałabym się tylko jak najszybciej tego pozbyć ze środka. Najgorsze jest w tym to że nie mam żadnych oznak żeby poród się zbliżał..
            • niutaki Re: brak akceptacji 07.07.12, 14:57
              nie denerwuj sie, koncowka tak sie lubi ciagnac, jak juz "obcy"wink sie pojawi tez nastroje mozesz miec rozne, tak jest po prostu, wiele kobiet potrzebuje czasu zeby sie do dziecka przyzwyczaic, glowa do gorysmile
            • koza_w_rajtuzach Re: brak akceptacji 07.07.12, 18:29
              Najgorsze jest w tym to że nie mam żadnych ozna
              > k żeby poród się zbliżał..

              W końcu nadejdzie, całe życie w ciąży chodzić nie będziesz smile). Mi się bardzo dłużyło, do tego rodziłam sporo po terminie, w dodatku przez CC, bo dzieci naprawdę nie chciały wyleźć i to był jedyny sposób, żeby się urodziłysmile
            • asia_i_p Re: brak akceptacji 07.07.12, 18:34
              Będzie się zmieniało wiele razy. Ja pamiętam, że pod koniec ciąży odbierałam dziecko jako istotę żywą i stanowczą, więc jak się urodziła kruszynka (2610 - nikomu nie życzę, nikt nas nie raczył poinformować, że wagowo to wcześniak i pod względem karmienia tak by ją trzeba było traktować, prawie nie ssała - twoje dziecko będzie przynajmniej, prawdopodobnie, jadło), przeważnie spała i ogólnie była taka jakaś biedna, to nijak nie przypominała tego dziecka, co je miałam w sobie. Dopiero gdzieś tak jak miała 2 miesiące i zrobiła się silniejsza i bardziej wymagająca, zaczęłam poznawać swoje dziecko.
              A potrzebę pozbycia się ze środka rozumiem jak najbardziej, zwłaszcza w trzydziestostopniowym upale.
        • ata99 Re: brak akceptacji 09.07.12, 21:17
          Potwierdzam, kochałam już w brzuchu i co więcej, wiedziałam, że to chłopak. A poród odbierałam jako jedyny sposób, żebyśmy mogli się poznać, zobaczyć itp. Tylko mnie łatwo gadać bo miałam cesarkę, serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki smile
    • edelstein Re: brak akceptacji 07.07.12, 14:49
      Moj syn wazyl ponad 4kg i nie uslyszalam ani jednego komentarza na temat jego wagi.Jak mial 3miesiace wazyl ponad 7kg i tez nikt nic nie mowil.
    • 1alfa1 Re: brak akceptacji 07.07.12, 18:15
      a nie wstydzisz się pisać na forum, że dziecko będzie takie duże? - 4 kg ? to kolos?
      ROTFL
      • verdana Re: brak akceptacji 07.07.12, 18:27
        Bardzo byłam dumna z dziecka 4 kg, tym bardziej, że mało przytyłam i lekarze chwalilismile Ale z dziecka 3200 też byłam dumna, bo takie drobne. Ze wszystkiego można być dumnym.
        A miłość do dziecka w brzuchu to uczucie, które wcale nie jest powszechne. Byłam w ciąży trzy razy, mam troje dzieci i wiem jedno - uczucie do dziecka przed urodzeniem nijak się ma do tego po urodzeniu.
        • ledzeppelin3 Re: brak akceptacji 07.07.12, 19:55
          4 kg - to super, a i tak waga okaze sie po porodzie.
          Miłość do dziecka w brzuchu to mit.
          Wściekłość, niechęć do dziecka i całego świata to bardzo typowy objaw zblizajacego sie porodu.
          • zuwka Re: brak akceptacji 07.07.12, 21:37
            zwłaszcza w taką pogodę smile
            lubiłam być w ciąży, nie miałam dolegliwości, ale jakichś super uczuć macierzyńskich do dziecka w brzuchu przed porodem nie miałam. Ot rosło sobie moje dziecko. Przenosiłam 11 dni wink
    • w-za-duzym-swiecie Re: brak akceptacji 07.07.12, 21:54
      "Wstydzę się go bo w rodzinie nie było takich dużych dzieci tylko same słodkie kruszynki. "- ??? Przepraszam, ale - mimo wyjaśnień forumek - nie rozumiem. Dziewczyny napisały, że to chodzi raczej o Twój wielki brzuch. Ty im przytaknęłaś jak zrozumiałam. Że się siebie wstydzisz rozumiem, ale czemu napisałaś, że się wstydzisz dziecka???
      Powiem Wam dziewczyny szczerze, czytam czasem takie posty tutaj i to jest jedna z tych rzeczy dla mnie, których nie ogarniam moim małym rozumkiem. Byłam w mega zagrożonej ciąży, z totalną ilością powikłań, porzucona samotna matka - i w każdej sekundzie mantrowałam tylko jedno - żeby moje dziecko urodziło się zdrowie i żeby przeżyło... Nie mogłam się doczekać, kiedy je zobaczę. Z mojej perspektywy Twoje doznania są kosmicznie niezrozumiałe...sad
      Gdy leżałam w szpitalach podczas ciąży, zauważyłam, że najbardziej, przepraszam za słowo "rozpuszczone" były dziewczyny, które miały luksusową sytuację- zdrowe dziecko, zdrowe one, troskliwy mąż. Miewały fochy i kaprysy... Te, które przeżyły strach o życie dziecka, nie miewały problemów z akceptacją, miłością od pierwszego wejrzenia itd. Takie jest moje doświadczenie (spore, należałam się), nie twierdzę, że nie bywa inaczej. Ale nie spotkałam żadnej "królewny" wśród tych, które musiały leżeć plackiem 4 miesiące, żeby nie stracić dziecka...
      • zurawinka12 Re: brak akceptacji 07.07.12, 22:17
        Podpisuję się pod Twoim postem łapami i nogami. Też tego nie rozumiem... Byłam w ciąży zagrożonej i dzień w dzień modliłam się tylko o zdrowe maleństwo, nie bałam się nawet przenosić - akurat moje samopoczucie nie było wtedy dla mnie ważne. Chyba nikt, kto nie musiał się bać o życie dziecka (nawet nienarodzonego jeszcze) nie zrozumie, że tak - takie "coś" w brzuchu można już kochać.
        • nangaparbat3 Re: brak akceptacji 07.07.12, 22:36
          Moje nie było zagrożone, ostatnie tygodnie w upaly jak teraz, przenoszone 19 dni, koszmarny patologiczny poród, ale nawet najgorszy bol nie zamienił sie we wścieklość na dziecko czy ciążę. Kiedy czytam watki jak ten zaczynam miec wrażenie, ze podobnie jak wcześniej wmawiano każdej kobiecie obowiazujacą milość do dziecka od pierwszej chwili, tak teraz z co najmniej równym zaangażowaniem wmawia sie, że normą jest niechęć, zlość, obojętność, depresja. Bywa i tak, i tak, najwazniejsze żeby mloda matka miala wokoł siebie ludzi ktorzy naprawdę pomogą i wesprą, ktorych nie musiałaby sie bać, wstydzić, przed ktorymi nie musialaby sie bronić ani udawać, że jest inaczej niz jest.
    • spacey1 Re: brak akceptacji 07.07.12, 21:56
      Ja się tylko do wagi odniosę. Mój syna w chwili urodzenia ważył 4.560 a córka 4.040. Teraz mają 12 i 10 lat i syn jest drobnej budowy i raczej niski, a córka przeciętna. Na to, jak będzie dziecko wyglądało w życiu późniejszym waga urodzeniowa nie ma praktycznie żadnego wpływu.
      A co do braku akceptacji, to tak, jak pisała któraś z moich przedmówczyń - więź często powstaje później. Czasem dużo później. Nie dziwi mnie to, że na razie podchodzisz do dziecka dość obojętne. Może to trwać jeszcze dość długo po porodzie. I nie każda miłość matczyna wygląda tak samo. Nie jest to tylko sama słodycz, często dzieci wkurzają, czasem mamy ochotę wysłać je na drugi koniec świata. Moje jak są na wakacjach, to nawet niespecjalnie tęsknię za nimi. Powoli zaczyna się o tym mówić. Wyszła teraz ksiażka "Macierzyństwo non-fiction", która jest taką właśnie szczerą wypowiedzią matki. Może zerknij?
      • nangaparbat3 Re: brak akceptacji 07.07.12, 23:09
        Chcesz powiedzieć, że matki, u których milość i radość przeważają nad obojetnoscią i frustracja, sa nieszczere? Bo tak to zabrzmiało.
        • ledzeppelin3 Re: brak akceptacji 08.07.12, 08:42
          Wszystkie cztery ciąże znosiłam bardzo źle.
          Fatalne samopoczucie, wymioty 9 miesięcy, leżenie etc.
          Teraz lubię być z moimi dziećmi. Tak, zachwycają mnie.
          Nie pojmuję euforii wysyłania ich do dziadków, byle mieć spokój.
          Nie widzę problemu w zajmowaniu się czwórką dzieci sama przez 10 godzin dziennie
          Wolę pogadać z córką niż gadać o bzdurach z koleżankami.
          W ciąży natomiast, szczególnie tuż przed porodem, gdy miałam serdecznie dosyć dźwigania ich w brzuchu, zdarzało mi się czuć dużą niechęć- czort wie, czy do dziecka, czy do faktu bycia inkubatorem. Uczucia nie są dobre albo złe. Nie nalezy ich cenzurować, stawiać za przykład te, którym w ciąży rosły anielskie skrzydła. Dla mnie wysłanie 4-latka, który nie chce się rozstać z matką, na siłę, w imię więzi mających (w przyszości tongue_out) połączyć go z dziadkami, to skazanie go na poczucie odrzucenia. Niechęć do brzucha nie jest od tego lepsza.
        • twoj_aniol_stroz Re: brak akceptacji 08.07.12, 09:58
          A dla mnie wcale tak nie zabrzmiało. Dla mnie ta wypowiedź brzmiała mniej więcej tak: słuchaj, nie martw się, że teraz nie czujesz miłości do dziecka, bo czasem ona rodzi się później.
          Który konkretnie fragment uważasz za stwierdzenie, że kobiety czujące miłość do dziecka już w ciąży są nieszczere?
          • eidoz Re: brak akceptacji 09.07.12, 11:45
            widocznie są kobitki które od razu kochają swoje brzuszki i takie którym to tak łatwo nie przychodzi.
            Co do sposobów na wywołanie porodu - to żaden z nich na mnie nie działa a : piję napar z liści malin (jeśli nie przyśpieszy akcji to podobno pomaga już w trakcie), sprzątam codziennie (dźwiganie prania z piwnicy, jak gotuję obiad to też non stop latam po schodach, podłogi, okna, sprzątałam nawet samochód wink, mocna kawa rano, codziennie chodzę nad jezioro i pływam) tak więc pojutrze mam zgłosić się na ktg to będę prosić o oxy chyba...
            • lauren6 Re: brak akceptacji 09.07.12, 14:06
              A seks z mężem uprawiacie? Naturalna oksytocyna, a w męskim nasieniu znajdują się prostaglandyny rozmiękczające szyjkę macicy. Goń męża do łóżka kilka razy dziennie. Jak dziecko się urodzi to i tak będziecie mieli wymuszoną przerwę.
        • spacey1 Re: brak akceptacji 09.07.12, 18:58
          użyłam słów: czasem, nie każda, często.... Czy to świadczy o generalizowaniu z mojej strony? Chyba nie. tak więc nie, nie chciałam powiedzieć tego, co insynuujesz.
          • spacey1 Re: brak akceptacji 09.07.12, 19:01
            czytam mój wpis i widzę, ze zabrzmiał on tak, jakbym odczuwała tylko niechęć wobec moich dzieci. Oczywiście nie jest tak, szaleję za nimi, ale nie jest to stan permanentny smile Bywa, że wysłałabym ich w kosmos smile
    • sanrio dobra rada na wywołanie porodu 08.07.12, 09:02
      sperma. Działa kurczo-pędnie, zalecam bzyknięcie się z mężem i powinno pomóc. Drugi sposób to wysiłek: umyj okna czy coś w tym stylu, ja np.wieczorem produkowałam nowo zbudowaną kuchnię (tony kurzu, upychanie wszystkiego do szafek, mycie okna, wchodzenie i schodzenie ze stołka i blatu) a o 4 zaczęły się skurcze i lały wody płodowesmile A, ważna rzecz: mi też lekarz dzień wcześniej (!) nie przepowiedział rychłego porodu, poza tym nastraszył mnie że moje dziecko ma guzy w czaszce! i urodzi się za jakiś miesiąc ew.2 tygodniebig_grin
      • ga-ti Re: dobra rada na wywołanie porodu 08.07.12, 09:52
        Ja miałam skurcze całą noc, rano na ktg okazało się, że nic, absolutnie nic się nie dzieje i spokojnie jeszcze z tydzień pochodzę. Urodziłam dokładnie za 23 godziny. Ledwie do szpitala zdążyliśmy dojechać.
        Przy drugim dziecku kładłam się spać normalnie wieczorem, przespałam do szóstej i stwierdziłam, że coś się zaczyna dziać, o 15 miałam już dzidziusia przy sobie.
        Także z tymi terminami, ustaleniami, przewidywaniami lekarzy, a chęcią wyjścia na świat dziecka bywają duże rozbieżności. smile
    • 1alfa1 Re: brak akceptacji 09.07.12, 09:50
      czyżby trol się znudził?.. szkoda.... liczyłam na cd tej historii
      • beti222 Re: brak akceptacji 09.07.12, 12:53
        Mi do porodu zostały niecałe 2 miesiące, brzuch mam wielki, gorąco mi strasznie, spuchłam jak balon, a tu czekać trzeba wink Cieszę się bardzo, że już niedługo córka będzie z nami, ale do brzucha nie gadam, bo nie czuję takiej potrzeby. Rozumiem całkowicie Twoje uczucia, gorąco Ci, ciężko, hormony też swoje robią. Najgorsze chyba jest jednak to gadanie wszystkich naokoło. U mnie dotyczy karmienia. Zdecydowałam się na butelkę od początku, mąż nie miał wyjścia i zaakceptował, ale teściowie chyba do dziś nie wierzą, że podjęłam taką decyzję. Cały czas tylko słyszę o tym super matczynym mleku, a z własnego doświadczenia i doświadczenia ludzi wokół mnie, lepiej sprawdza(ła) się butelka i to pod każdym względem. Z resztą mm to nie jest jakaś krzywda straszna, ot zwykły pokarm, od tego się nie umiera, dostarcza wszystkich niezbędnych składników i nasyca dziecko. Moi rodzice doskonale to rozumieją, moja mama też karmiła mnie mm od początku, jestem zdrowa i bardzo odporna na wszelkie choroby i alergie. Gadaniem przestałam się przejmować, chociaż ciśnienie skacze mi jak tylko teściowie zaczynają temat, ale staram się szybko ucinać rozmowę. Prawie każda z nas ma jakieś nerwy i niedogodności związane z ciążą, porodem i akceptacją różnych spraw. Nie przejmuj się, miłość się pojawi, rozdrażnienie zniknie i wszystko będzie tak jak trzeba. Co do wagi, moja koleżanka niedawno urodziła córeczkę, śliczna i drobniutka z niej dziewczynka, jak dla mnie super, też bym chciała aby moja była taka drobniutka, no i chwalę do koleżanki, że taka śliczna, że drobna, że modelka jej rośnie, mówiłam to z prawdziwym zachwytem, ale koleżanka moja, mimo iż cieszy się, że jej dziecko jest zdrowe i śliczne to jak się okazało chyba wolałaby aby córcia była jednak bardziej pulchna, także nie dogodzisz wink
        • eidoz Re: brak akceptacji 09.07.12, 13:43
          też byłam karmiona butelką - i to nie jakimś specjalnym mlekiem tylko krowim i to od razu praktycznie bo zajmowała się mną babcia ( na wsi wiadomo jak było dawniej ) a mama była w szkole z internatem tak że widziała mnie w weekendy przez pierwszy rok a tata też mleka specjalnego nie kupował tylko od dziadków brał krowie dla mnie i raczej nie brakowało mi niczego. tak że karmienie piersią wcale nie jest takie konieczne (dodać mogę że moją siostrę mama karmiła piersią około pół roku i ona non stop jest na coś chora, a ja już nie pamiętam jak to jest być chorą)
    • totorotot Re: brak akceptacji 09.07.12, 15:27
      Długa droga przed Tobą.

      Nie chce mi się Ciebie nawracać, po prostu czytaj, co Ci dziewczyny napiszą.

      Dziecko polubisz za jakiś czas. Albo i nie polubisz, znienawidzisz i spuścisz po śliskim kocyku, zamkniesz w wersalce albo chociaż będziesz okładać jak Cię cała rodzina wku....

      Obudź się dziewczyno- za chwilę zostaniesz matką. Najważniejszą cechą i umiejętnością matki nie jest karmienie cycem, przewijanie dziecku dupy ani nawet prasowanie śpioszków. Najważniejszą umiejętnością jest zdolność do wykrztuszenia: SPIERDALAJ na wszystkie mądre (w mniemaniu radodawcy) rady. Po czym poznać 'mądrą' radę? Po słowie POWINNAŚ. Jak słyszysz "powinnać" to Twój język powinien jak u psów Pawłowa składać się w fakera i syczeć wspomniane przeze mnie słówko.

      Od tego może zacznijmy.
    • iceland.3 Re: brak akceptacji 09.07.12, 19:35
      Kiedy sie urodziłam ważyłam bodajże 4400gwink. Teraz jestem drobnej budowy. Mężczyźni 1 klasa zawsze zwracali na mnie uwagę, nie chwaląc się. Rodzice dumni i to bardzo. Podobno wiele sie mama nasluchała, ze jestem wielka, tłuściutka z szyderczym uśmiechem. Kiedyś dziecko ważace ponad 4kg to było widowisko. Teraz wiele dzieciaków rodząc się wazy ponad 4kg.
      A twoje nastroje sa normalne w ciazywink. Urodzisz to się zakochasz w brzdacu.
    • majenkir Re: brak akceptacji 09.07.12, 20:03
      eidoz napisał(a):
      > musze wysłuchiwać "tego nie wolno", "tak trzeba" i wiecznych pytań ludzi "i jak się czujesz?", "myślałam że już urodziłaś", "kiedy rodzisz?", "ty powinnaś być już chyba w szpitalu" itd.


      Ma to swoja dobra strone - teraz Ty jestes w centrum uwagi, ktora po porodzie przeniesie sie na "dzidzie", a czasem tez (co mnie zdumiewa tongue_out) na mlodego tate big_grin.

      Duzego dziecka sie nie wstydz - moj wazyl 4990, a ja bylam dumna jak cholera (tylko szkoda,ze byl tez koszmarnie brzydki, potrzebowal pare m-cy, zeby wypiekniec dla mamy big_grin.
    • policjawkrainieczarow Re: brak akceptacji 09.07.12, 20:22
      Mąż ma rację z olejkiem, rewelacje z edziecka są z gatunku jedna pani drugiej pani, oczywiscie, jesli grupa kobiet, które powinny urodzic lada moment sie go nałykają, to część z nich urodzi zaraz potem, ale bez oleju też by urodziły.
    • water_mcg Re: brak akceptacji 09.07.12, 20:40
      eh przyjdzie z czasem zobaczysz - leżałam z taka dziewczyna co ja nic nie wzruszało, wściekła była na maluszka za poród, ból, pocięte krocze a w drugiej czy ntrzeciej dobie nie umiała się nim nacieszyć. Swoją drogą ja urodziłam malego sn. 4,7 mój poród był bardzo szybki i wspominam go naprawdę miłosmile)) obecnie mały ma 12 kgsmile
      • eidoz Re: brak akceptacji 10.07.12, 09:53
        to jest tak. te wszystkie "powinnaś" i inne pytania nie są skierowane na moją osobę tylko na dziecko. Czuję się jak trefny inkubator bo "powinnam" czuć chociaż skurcze przepowiadające. Wczoraj poszłam pobiegać z psem i grałam w tenisa - nadal nic, seks też gó... daje. Powiem szczerze że teraz jako towarzystwo toleruję tylko psa.
        • chipsi Re: brak akceptacji 10.07.12, 10:56
          Za te wszystkie "powinnaś" potrafiłabym teraz zabić. W ciąży też mnie to strasznie denerwowało i nic nie potrafiłam na to zaradzić ani się debilom odgryźć.
          Irytuje mnie ten nacisk na kobietę ze musi i już a potem zdziwienie że przecież kochała dziecko to dlaczego je utopiła?
          Przykład może i drastyczny ale gdyby nie mój mąż to bym kota dostała po porodzie. Byłam tak zdołowana że nie ręczę za siebie co by było gdyby on nie wykazał zrozumienia. A reszta rodziny powtarzała tylko co muszę jako kobieta i matka.
          Teraz kocham córkę nad życie i zmagam się z naciskami rodziny na kolejne dziecko.
          • beti222 Re: brak akceptacji 10.07.12, 11:46
            A reszta rodziny powtarzała tylko co muszę jako kobieta i matka.
            > Teraz kocham córkę nad życie i zmagam się z naciskami rodziny na kolejne dziecko.

            Na samą myśl ciśnienie mi skacze. Ja też jako kobieta i matka MUSZĘ czuć chęć karmienia piersią i MUSZĘ to robić, teściowie nie mogą sobie darować, że podjęłam inną decyzję i nie zamierzam jej zmieniać. Zanim zaszłam w ciążę, to przez kilka lat, mnie i mojemu mężowi, przy każdej okazji życzono potomstwa, no bo jak to tak, 3 lata po ślubie, a tu dzieci nie ma. Nie przyszłoby mi do głowy naciskać kogoś w kwestiach prywatnych, rodzinnych, bo sama tego nie lubię.
        • fajnykotek Re: brak akceptacji 10.07.12, 11:23
          mój syn ważył 4300g, ja raczej była z tego dumna, nie przyszłoby mi na myśl, żeby się wstydzić wagi dziecka big_grin.
          Też się czułam jak inkubator, trudno, to minie. A synka pokochałam dopiero po paru miesiącach. Pamiętam jak Mu się w szpitalu po porodzie przyglądałam i zastanawiałam po kim On taki brzydki? Wyładniał z czasem wink.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka