atowlasnieja
28.07.12, 00:23
Mąż się wybiera na pogrzeb znajomego. Ja w charakterze osoby towarzyszącej. Nie znałam człowieka. Ponuro mi. Ech. Mąż jak zwykle przy pogrzebach plecie bzdury o bezsensie życie i zazdrości, że tamten nie ma już problemów.