rosapulchra-0
10.08.12, 20:15
i zapytałam czy ten bandycki kot, który każdego poranka wchodzi do mojego domu i zżera miskę kociej karmy, jest ich.
No nie jest.
Nikt tego kota nie zna, choć go widzą codziennie, nie wiedzą, jakie ma imię, czasem wchodzi do ich ogrodu, czasem niektórzy mu coś dają do jedzenia, ale nic poza tym.
Przychodzi kilka razy dziennie, wchodzi do kuchni, od strony ogrodu, przez werandę i zajada się kocim jedzeniem. Ale nie da do siebie podejść. Gdy jestem sama w kuchni i coś niej robię, to się nie boi, ani mojego głosu, ani mnie samej, dopóki się do nie zwrócę wprost. Wtedy ucieka. Za chwilę wraca, bo w misce ma skarby, ale jest bardziej niż bardzo ostrożny, wystarczy, że usłyszy odgłos kogoś schodzącego ze schodów - od razu zwiewa.
Jeden z moich sąsiadów stwierdził, że widzi tego kota, która przesiaduje albo na parapecie naszego okna do salonu, albo pod drzwiami werandy, innych tylko odwiedza.
Nie znam się psychologii kotów, ale strasznie bym chciała się zaprzyjaźnić z nim. Zaraz będzie jesień, a potem zima, a jak on będzie sobie radził?
Może któraś z was wie, co robić w takiej sytuacji?
Jedna z moich sąsiadek powiedziała mi, że podejrzewa, że kot był maltretowany, albo porzucony i dlatego teraz jest taki dziki.
Pomóżcie, kociary, bo strasznie, ale strasznie mi szkoda tego zwierzaczka, jest piękny, wielki kocur, cały białym ogon ma ciemny tylko. No po prostu jest słodki!!