nisar
27.08.12, 11:48
Wczoraj pół Wiadomości o tym, jak strrrrraszliwe są ceny wyprawek szkolnych. Bo dochodzą nawet do 500 zł.
Abstrahując od kwestii, czy to obiektywnie dużo czy mało, wkurza mnie niemożebnie robiony dookoła tematu szum typu: "biedni rodzice, JAK oni mają sobie poradzić z TAKIMI strasznymi wydatkami".
Z tego co się orientuję, 500 zł. to się płaci MIESIĘCZNIE za przedszkole. Ok, jest w tym wyżywienie i zajęcia dodatkowe, ale to jest co miesiąc, a nie raz do roku (Pomijam przedszkola prywatne, albo dzieci których rodzice zatrudniają opiekunkę. Ci - tak jak ja - pewne z utęsknieniem czekają na moment pójścia dziecka do szkoły).
Dlaczego więc robi się taki szum dookoła kosztów wyprawki? Temat zastępczy czy co?