Dodaj do ulubionych

Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem.

27.08.12, 11:48
Wczoraj pół Wiadomości o tym, jak strrrrraszliwe są ceny wyprawek szkolnych. Bo dochodzą nawet do 500 zł.
Abstrahując od kwestii, czy to obiektywnie dużo czy mało, wkurza mnie niemożebnie robiony dookoła tematu szum typu: "biedni rodzice, JAK oni mają sobie poradzić z TAKIMI strasznymi wydatkami".
Z tego co się orientuję, 500 zł. to się płaci MIESIĘCZNIE za przedszkole. Ok, jest w tym wyżywienie i zajęcia dodatkowe, ale to jest co miesiąc, a nie raz do roku (Pomijam przedszkola prywatne, albo dzieci których rodzice zatrudniają opiekunkę. Ci - tak jak ja - pewne z utęsknieniem czekają na moment pójścia dziecka do szkoły).
Dlaczego więc robi się taki szum dookoła kosztów wyprawki? Temat zastępczy czy co?
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Ależ oczywiście, że jak przed Bożym Narodzieniem 27.08.12, 11:52
      musi być temat o szalonych - i jakże, nieprawdaż, zaskakujących - wydatkach na święta - no i o niezbędnym urobieniu się po pas przy okazji, jak przed Sylwestrem jest o kreacjach i fryzurach z brokatem i jak celem wbicia się w kieckę o 6 rozmiarów za małą schudnąć po świętach te 15 kg, o których się od marca nie myślało (czyli od czasu akcji medialnej "trza schudnąć na wiosnę przed bikini"), tak we wrześniu musi być o tym, że do szkoły dziecko posłać to drogo. No i przede wszystkim - kompletnie niespodziewanie. wink
      • czarnaalineczka Re: Ależ oczywiście, że jak przed Bożym Narodzien 27.08.12, 11:54
        a w zimie co roku snieg muuusi zaskoczyc drogowcow
        • iwoniaw Re: Ależ oczywiście, że jak przed Bożym Narodzien 27.08.12, 12:00
          No, jak w moim mieście w ubiegłym roku nie zaskoczył, tylko przy pierwszym opadzie na miasto ruszyły pługi z piaskarkami, to dziennikarze radiowi brzmieli na antenie na autentycznie rozczarowanych wink Co nie zmienia faktu, że robili program "z miasta" pod hasłem "zima NIE zaskoczyła drogowców" - na tyle im inwencji starczyło big_grin
    • kropkacom Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 11:55
      Mało ludzi wysyła dzieci do przedszkola. Także koszt 500 co miesiąc to dla nich jakby coś czego nie poznali.

      Dziwi to, ze wiekszość państw byłego bloku komunistycznego nadal współuczestniczy w wyprawce dla dzieci szkół podstawowych i nie chodzi o biedne dzieci.
      • chipsi Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:01
        "Zerówki" są obowiązkowe ale to akurat koszt niewielki.
        Mnie akurat wkurza coś innego. Koszty kosztami ale zamiast wszelakich dotacji (na koszt podatników) wystarczyła by możliwość odkupowania książek. Za to mamy praktycznie co roku nowe. Kolejna sprawa to książki w pakietach - fajna sprawa z tym że nauczyciele wymagają dodatkowych książek, rezygnując z tym zawartych w pakiecie - i w ten oto sposób moja córka do 1 klasy musi mieć 2 książki do informatyki z tego jedną na makulaturę.
    • beatulek Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:00
      Przedszkole nie jest obowiązkowe. Do szkoły dziecko chodzić musi.
    • lauren6 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:00
      500 zł miesięcznie za przedszkole płacą ci, których na to stać. Są też tacy, którzy muszą wziąć kredyt w Providencie by tą wyprawkę dzieciakom kupić.
      • chipsi Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:10
        > 500 zł miesięcznie za przedszkole płacą ci, których na to stać.

        Także ci, którzy muszą pracować by żyć.

        >Są też tacy, którzy muszą wziąć kredyt w Providencie by tą wyprawkę dzieciakom kupić

        Bo właśnie się dowiedzieli że dziecko idzie do szkoły?
        • wuika Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 16:06
          Ech, niedawno był taki temat. Pisałam o znikomej świadomości ekonomicznej Polaków. Święta to co roku kilkaset zł, z których trzeba wyskoczyć w grudniu, wyprawka to też zawsze zaskoczenie. Nie ma świadomości, że część kosztów jednorazowych, ale wybitnie powracających - święta, wyprawki, wakacje, można spokojnie umieścić w budżecie jako pozycje stałe, bo zawsze się coś znajdzie. Założenie, że się utrzymamy za X zł miesięcznie jest spoko, pod warunkiem, że kwota Y na 'niespodziewane - spodziewane' wydatki też tam jest uwzględniana. Jak się wyprawkę rozłoży na cały rok, to już nie poraża konieczność wydania na raz kilkuset zł, jak się człowiek nagle (co roku!) budzi, że zaraz 1 września, a tu z 5 stów trzeba wyskoczyć, to cóż, można być niemiło zaskoczonym.
          • kiniox Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 16:30
            Ludzie miewają dzieci w liczbie przekraczającej JEDEN. Na przykład niektórzy posyłają jednocześnie do szkoły (na różnych poziomach edukacji) CZWORO dzieci. To daje jednorazowy wydatek 2000zł. Na taki wydatek oczywiście powinno się składać pieniądze cały rok, jednak - dla niektórych może to być niespodzianką - są rodziny, które nie mogą sobie pozwolić na odłożenie czegokolwiek co miesiąc. Tak, tak, rodziny te nie powinny były sobie tych dzieci robić, skoro ich na nie nie stać. Ale zrobiły. Niejednokrotnie w lepszych czasach, które im się zrobiły nieoczekiwanie gorsze. A gorsze się zrobiły także dlatego, że nagle musieli zacząć wykarmiać, ubierać, leczyć i edukować czworo dzieci. Ale zaraz! Toż na tym forum panuje trynd, że kolejne dzieci to właściwie nic nie kosztują, a na każdą życiową okoliczność powinno sie być przygotowanym, a najlepiej ubezpieczonym. Na szczęście czy nieszczęście życie często uczy pokory.
            • wuika Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 16:40
              Wcale nie twierdzę, że wyprawki są tanie. Tak samo, jak nie twierdzę, że przy większej ilości dzieci to nawet dobrze zarabiających rodziców może zdziwić, że ot tak, poszło sobie kilka tysięcy na wyprawkę. Tak samo, jak nie twierdzę, że dzieci mogą mieć tylko ci, którzy na wywalenie we wrześniu kilku stów na dziecko ot tak, mogą sobie pozwolić. Twierdzę, że robienie z tego afery pod koniec sierpnia, kiedy wiadomo, że rok szkolny zaczyna się we wrześniu, kiedy wiadomo, że koszty posłania do szkoły to nie tylko zestaw podręczników, to brak podstawowej świadomości ekonomicznej. Nagle otwierają szkoły we wrześniu? Od tego roku poza książkami trzeba też zeszyty u stroje na w-f?
              • kiniox Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 16:47
                Odniosłam jednak wrażenie (być może mylne), że to nie rodzice robią aferę, tylko dziennikarze. A rodzice zapytani o zdanie oczywiście przyznają, że to dla nich duży wydatek i że im ciężko. Dlaczego nie? Słusznie ktoś pod spodem napisał - odkładaj na kolonie, na dentystę, na wyprawkę - pensji zabraknie na samo odkładanie, a co dopiero na życie. No, niestety, życie tanie nie jest. Świadomość ekonomiczna ważna rzecz, zgadzam się, ale z pustego i Salomon nie naleje.
              • gaja78 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 16:51
                wuika napisała:

                > Twierdzę, że robienie z tego afery pod koniec sierpnia, kiedy wiadomo, że rok szkolny zaczyna się we wrześniu, kiedy wiadomo, że koszty posłania do szkoły to nie tylko zestaw podręczników, to brak podstawowej świadomości ekonomicznej.

                A może ta cała afera medialna służy m.in. temu, żeby uświadomić nieuświadomionych. Jeśli ktoś wysyła dziecko do pierwszej klasy dopiero za rok, to obecnym szumie medialnym - być może - zacznie myśleć o pieniądzach na wyprawkę już teraz.
                • wuika Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 17:33
                  To by wystarczyła jedna akcja na 5 lat. A akcja pt. wyprawka jest droga - jest co sierpień. Akcja: święta kosztują majątek, jest w każdy grudzień. Normalnie, jak Kevin sam w domu. Nie twierdzę, ze próba uświadomienia, że bezpłatna nauka w szkole potrafi kosztować kilkaset zł miesięcznie (jak się to rozłoży na miesiące), nie jest ważna, ale udawanie, że oto odkryliśmy coś niesamowitego, jakby chodziło co najmniej o nowe amber gold, to przegięcie.
      • lily-evans01 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:10
        Przedszkole jest odpłatne. Edukacja szkolna teoretycznie bezpłatna. Do przedszkola iść nie trzeba, o ile rodzic ma alternatywną formę opieki/nie pracuje - ale jest obowiązek szkolny i przymus.
        Ceny podręczników są chore i nie uwierzę, że nie da się zrobić pakietu dla np. klas nauczania zintegrowanego za mniej niż te przeciętne 200-250 zł. Są więc rodziny ubogie, w trudnej sytuacji losowej, których nie stać na kilka kompletów podręczników + resztę wyposażenia ucznia, a jest to konieczność. O ile faktycznie można kupić najtańszy piórnik czy plecak z jakiegoś tesco czy innego reala, o tyle suma za podręczniki bywa kwotą nie do przeskoczenia. I bardzo dobrze, że istnieje możliwość dofinansowania podręczników dla najbiednejszych rodzin.
        Skończyłam podstawówkę w 1990 r. Pamiętam, że większość podręczników była za darmo, albo może i wszystko. Wypożyczane z biblioteki i do zwrotu. I o to się naprawdę dbało, ze stanu książek rozliczała nas wychowawczyni. A teraz... Nauczyciel potrafi po półroczu zmienić podręcznik. Albo przychodzi nowy i wprowadza inny, zwłaszcza do języków (Cena kompletu rzędu 120-150 zł). To jest czysta kpina.
        After all this time? - Always
        • lauren6 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:21
          Rząd coś tam wspomniał o epodręcznikach, a już podniósł się lament wydawców podręczników. Dla mnie pomysł świetny, wydatki rodziców sprowadzałyby się jedynie do zakupu czytnika ebooków + zeszytów do ćwiczeń. Dzieciaki nie musiałyby nosić ze sobą do szkoły tony książek itd. Tylko, że pewnie jak zwykle cała idea zostanie udupiona przez lobby, któremu finansowo się to nie opłaca.
        • kura28 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:40
          Dziwne. Ja skończyłam podstawówkę w tym samym czasie i pamiętam jak moja mama przez całe wakacje stopniowo kupowała podręczniki dla mnie. Nie przypominam sobie książek za darmo.
          • sylki Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 14:07
            hmmm, ja miałam wtedy 10 lat i pamiętam możliwość wypożyczania z biblioteki.
            • lily-evans01 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 16:05
              No właśnie, może nie podkreśliłam tak super wyraźnie, że były za darmo, ale do zwrotu. Było mnóstwo tych kompletów. I lektury na każdego ucznia, przynajmniej w podstawówce, do wypożyczenia. Nie wiem, co się dzieje teraz w bibliotekach szkolnych.
              • soha2 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 17:34
                to wyglądało tak:
                na koniec roku oddawało się swoje książki - szło się do młodszej klasy i układało się w rzędach - matematyka, polski, rosyjski, geografia itd
                do nas przychodził starszy rocznik i tak samo je układał
                nr pierwszy w dzienniku podchodził i brał z góry po książce, potem nr 2, 3 itd
                dostawało się tez talony na jedną, jak ktoś był super uczniem to i na dwie nowe książki, szło się do składnicy i tam z niewielką dopłatą dostawało się tą jedną czy też dwie nowe książki, które i tak na koniec roku oddawało się
                siostra - młodsza o 3 lata korzystała z tych samych książek
                i jakoś można było
                teraz już widać nie można
          • lily-evans01 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 16:03
            U mnie były, ale naprawdę nie znam przyczyn. Koszty podręczników nie były dla mojej matki obciążeniem. Jak szkoła to robiła - nie mam pojęcia. Pamiętam, jak biegałam i kupowałam dopiero podręczniki do LO, właśnie w lecie 1990, byłam zafascynowana tym, że są moją własnością... Część zostawiłam, przydały mi się do przygotowania do egzaminów na polonistykę i romanistykę potem. A resztę szczęśliwie i sukcesywnie sprzedawałam w antykwariacie, bo nie zmieniały się tak często. I kogo nie było stać, to sobie kupił używane.
            Z innej beczki - bardzo krótko pracowałam jako nauczycielka. Klasa II gimnazjalna przyszła po wakacjach z dwoma różnymi kompletami do polskiego, bo mądrale w wakacje zrobili nową edycję podręcznika... I zrobiło się zamieszanie, jedni mieli stary, drugi nowy. Po cwaniacku zmieniono układ tekstów, ciut inaczej napisane polecenia, ze 2 wiersze wymienione na inne. Poprzednia nauczycielka podała tytuł, a przegapiła, że wchodzi update. Miałam niezłe zamieszanie. A jak oglądałam uczniów podręczniki do angielskiego... nóż się w kieszeni otwierał na te ceny. Zwłaszcza, że obecnie to niestety książki jednorazowego użytku.
          • kozauwoza Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 22:04
            kura28 napisała:

            > Dziwne. Ja skończyłam podstawówkę w tym samym czasie i pamiętam jak moja mama p
            > rzez całe wakacje stopniowo kupowała podręczniki dla mnie. Nie przypominam sobi
            > e książek za darmo.

            A ja odkupowałam za pół darmo uzywane podręczniki, wiekszość była w bardzo dobrym stanie. Nauczyciele pilnowali żeby ksiązki szanować po to by służyły innym. Teraz dzieci ksiazek szanowac nie muszą, nóz sie w kieszeni otwiera jak wszystkie ksiązki po zakończeniu roku szkolnego ida na przemiał. Ile to drzew? nie mówiąc juz o kosztach czysto finansowych.
            • lola211 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 22:08
              Co roku moja córka czesc podrecznikow kupuje uzywanych-w naprawde dobrym stanie.
        • sofija_biala Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 14:10
          > Ceny podręczników są chore i nie uwierzę, że nie da się zrobić pakietu dla np.
          > klas nauczania zintegrowanego za mniej niż te przeciętne 200-250 zł.

          Ależ jestem pewna,że można. Problem w tym, że cena podręcznika zawiera w sobie darmowe książki i poradniki dla nauczycieli.
          Jakby w szkole było normalnie, to by nauczyciele komplet narzędzi dostali od pracodawcy - a dzieci nie musiałyby za to płacić. Ale jest jak jest...
          • lady_nina Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 14:27
            w klasie (I-III)jest załóżmy 20 dzieci i 1 nauczyciel - ile w cenie kompletu ucznia może stanowić darmowy zestaw nauczyciela?? nie demonizujmy! dla wydawnictwa taki darmowy komplet nauczycielski to wydatek marketingowy - jeśli te pieniądze nie trafią do nauczyciela w postaci darmowej książki, to wydadzą je na bzdurną reklamę, żebyś kupiła właśnie ten a nie inny podręcznik, za którą to reklamę i tak zapłacisz
            poza tym pracodawcą nauczyciela jest samorząd, który też utrzymujesz.
            rozumiem, że najlepiej by było, gdyby nauczyciele opłacali sobie te materiały z własnej pensji, albo właściwie płacili za szczęście nauczania naszych genialnych pociech ...
          • lily-evans01 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 16:08
            Ale to jest znikoma kwota. Nauczyciel dostanie ten poradnik po zakupieniu ze dwudziestu paru podręczników. Przecież nie jest tak, że w koszcie każdego wyprodukowanego podręcznika zawiera się jeden poradnik. Zresztą poradniki metodyczne nie są wcale bardzo drogie w stosunku do podręczników - na własny koszt kupowałam do podręcznika językowego, jak dawałam korepetycje.
            Nauczyciel naprawdę nie robi na podręcznikach jakiegoś specjalnego biznesu. Wydawca - owszem. A już wdrażanie co roku kolejnej wersji, z kosmetycznymi poprawkami, to chamstwo.
      • aneta-skarpeta Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:15
        ooo i nieśmiertelny provident sie pojawił
        nie mamy, zeby odłozyć 100 miesiecnzie na wrzesień, ale na rate kredyty 120 juz mamysuspicious
        poza tym takie osoby sa zawsze zaskoczone 20 sierpnia, ze trzeba i plecak i zeszyty itd
        jakby nie mozna bylo kupowac od czerwca
        • lily-evans01 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 16:15
          Co Ty, właśnie teraz dobrze się kupuje. To potrwa jakiś tydzień, ale właśnie kupiłam licencyjny plecak, śniadaniówkę, bidon za połowę ceny. Jestem wykończona, pół godziny temu weszłam do domu, ale polowanie opłaciło się. I super zeszyty od połowy sierpnia. Pluję sobie w brodę, że inne rzeczy kupowałam w lipcu, teraz mogłabym kupić ze 2 razy tyle artykułów papierniczych za tę kwotę wink.
          A tak na serio, to pewnie, że te wydatki trzeba wcześniej planować. Tylko, że rodzice przez cały rok płacący np. za przedszkole czasem naprawdę nie mają z czego odkładać... Nie wszyscy jesteśmy wykształceni i korpo. A w szkole, bezpłatnej, też co rusz jakieś wydatki i opłaty... Najbardziej to mnie jednak podkurza ta sytuacja z podręcznikami.
          • aneta-skarpeta Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 12:15
            wytłumaczcie mi jedno
            skoro nie ma jak odkładac 100 zł miesiecznie, to jakim cudem jest na spłacanie providenta od września, gdzie poza kosztem zakupów trzeba opłacic odsetki etc?
    • babsee Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:04
      Uwazaj,ja kiedys poruszylam tą kwestie to zostalam zakrzyczana na forum.Ze przeciez do przedskzola nie musi chodzic a do szkoly musi.I ze w szkole mnostwo innych wdatkow typu zielona szkola,wycieczki, teatrzyki itp.
      I wreszcie poslalam dziecko do szkoly..i jednak odetchnelam z ulga.Nie ma porownania najmniejszego z wydatkami przedszkolnymi.Bo w przedszkolu tez jest wyprawka plastyczna, tez sa wycieczki, teatrzyki, kino, zoo itp.
      Szkola jest tania jak barszcz w porownaniu z przedszkolem.
      A juz najgorzej bylo jka jedno poslzo do zlobka a drugie konczylo przedszkole-oba panstwowe, bez zadnych zajęc dodatkowych-380 zl i 420 zl.Co miesiąc.
      • chipsi Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:12
        > Uwazaj,ja kiedys poruszylam tą kwestie to zostalam zakrzyczana na forum.Ze prze
        > ciez do przedskzola nie musi chodzic a do szkoly musi

        Tez mnie to bawi. No nie musi dziecko chodzić do przedszkola, jego rodzic nie musi wtedy pracować, nie będzie miał za co jeść, będzie szczuplejszy i bardziej estetyczny tongue_out
        • lauren6 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:49
          Można żyć z jednej pensji, na jedzenie mieć, przedszkole uznać za drogi i zbędny wydatek.
          • chipsi Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:55
            Żart czy zwyczajna ignorancja?
            • lauren6 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 14:18
              Życie.
              • chipsi Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 09:25
                Jakie życie?! Założenie że ludzi stać na to by pracował tylko jeden rodzić w imię tego by dziecko kisiło się z matką w domu jest co najmniej bezczelne i zwyczajnie chamskie.
                • lauren6 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 09:45
                  Sama jesteś bezczelna i chamska pisząc takie rzeczy. Piszę z perspektywy osoby, która by wrócić do pracy musiała wydawać miesięcznie 1700 zł na żłobek, do tego trzeba dodać pieniądze na dojazdy do pracy, lepsze ubrania służbowe itd. A przecież mówimy o jednym dziecku. Mnie było stać, ale ile młodych matek zarabia tyle, by nie oddawać swojej pensji + kawałek pensji męża na nianię? Jak się ma to szczęście i niepracującą babcię pod ręką lub dziecko dostało się do państwowego przedszkola za 150 zł miesięcznie to łatwo pisać bzdury, że ludzi stać na zawodową pracę matki. Wyobraź sobie, że w obecnych czasach, w obecnej Polsce nie każdego stać.
                  • chipsi Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 11:06
                    Kobieto! Przecież to TY napisałaś że można żyć z jednej pensji a przedszkole to zbędny wydatek. Rozdwojenie jaźni czy schizofrenia? Po co piszesz takie bzdury skoro sama przerabiasz taka sytuację? Skoro wiesz ile kosztuje przedszkole? Nie stać mnie by nie pracować, tak jak wiele innych rodzin nie stać na to by utrzymywać się z jednej pensji. Myślisz że jak złapałaś jelenia, który Cię utrzymuje to możesz innych obrażać?
                    Tak jak zauważyłaś, mnie przedszkole kosztowało niewiele ale koleżanka płaciła 500/msc zarabiając 1100. Ty uważasz to za zbędny wydatek a ona za konieczny by z głodu nie zdechnąć.
                    • lauren6 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 11:50
                      Umiesz napisać posta, żeby nie obrażać mnie przy okazji, a mojego męża nie nazywać jeleniem czy przerasta to twoje umiejętności? W domu też taka jesteś? Takiego chamstwa i niskiej kultury dyskusji uczysz dzieci?

                      Nie pisałam, że przedszkole to zbędny wydatek. Pisałam, że są rodziny, których nie stać na wydanie 500 zł na przedszkole i żeby budżet domowy się dopiął bardziej opłaca im się, żeby matka siedziała w domu z dzieckiem, a nie pracowała za grosze, gdy dziecko jest w przedszkolu. Zrozumiałaś, czy mam moją wypowiedź rozłożyć na jeszcze drobniejsze fragmenty by w końcu dotarło? Może jesteś tak zapatrzona w siebie, własną rodzinę, własny nos, że nie widzisz tego co się dzieje wokół. Ja widzę babki, które pracują za 1000 zł na rękę na umowach śmieciowych lub pensję minimalną w budżetówce. I teraz pytanie za 100 punktów. Co takiej bardziej się opłaca po urodzeniu dziecka: wrócić do pracy za 1000 zł miesięcznie i wydać 1500 zł na prywatny żłobek, bo państwowych jak na lekarstwo, czy być utrzymywaną przez męża i zaoszczędzić 500 zł w domowym budżecie. Wierzę w ciebie, że uda ci się to policzyć.
                      • chipsi Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 12:19
                        > Nie pisałam, że przedszkole to zbędny wydatek.

                        Nie? A to czyja wypowiedź?:
                        "Można żyć z jednej pensji, na jedzenie mieć, przedszkole uznać za drogi i zbędny wydatek".
                        To się leczy, naprawdę. Nie zamierzałam obrażać Twojego męża ale jak inaczej mam Ci zobrazować że nie każdej mąż zarabia tyle żeby ona nie musiała pracować?
                        Naprawdę masz problem z czytaniem ze zrozumieniem. Opisujesz sytuacje ludzi zarabiających niewiele, sama do takich należę więc mnie nie pouczaj w tej kwestii. I sama wiem że muszę pracować bo z pensji mojego męża nie dalibyśmy razem a Ty masz dziwny problem ze zrozumieniem tego. Po co podajesz przykłady gdzie koszt przedszkola przekracza dochód, przecież nie o tym rozmawiamy. Powtarzam, jeśli ja/sąsiadka/koleżanka zarabiamy 1000 a przedszkole kosztuje 500 to zostaje nam 500 na życie. Gdybym nie pracowała miałabym o te 500 zł mniej. Gdzie ten zbędny wydatek na przedszkole? No chyba że zakładasz że dziecko nosimy w plecaku albo zamykamy same w domu na te 8h.
                        • ciociacesia nie kazda kobieta zarobi tyle 28.08.12, 12:43
                          zeby jej powrot do pracy sie kalkulowal rodzinie. zwlaszcza jak dzieci jest dwoje. ona jedna sie nimi zajmie w domu taniej niz byloby je poslac do przedszkola. i jak czytam ze dziecko sie 'kisi' w domu to mnie krew zalewa
                          • chipsi Re: nie kazda kobieta zarobi tyle 28.08.12, 12:57
                            Przepraszam bardzo ale rozmawialiśmy o koszcie przedszkola wynoszącym 500 zł (co wyżej przyjęła sama Lauren pisząc "500 zł miesięcznie za przedszkole płacą ci, których na to stać."). Koleżanka tyle płaci za prywatne więc jest to miarodajne. Minimalna płaca wynosi 1111 zł., więc po opłaceniu tegoż przedszkola sporo (jak dla mnie) zostaje. Tak więc na nie posyłanie dziecka do przedszkola musi człowieka być stać a nie, jak pisała Lauren by posyłać.
                            Stać Cię by zostać w domu - super. Mnie nie stać i krew mnie zalewa gdy ktoś tego nie rozumie.
                            • ciociacesia gratuluje kolezance 28.08.12, 13:21
                              bo prywatne u mnie kosztuje 1000zl z wyzywieniem (plus kolacja w domu i jedzenie w wekendy)
                              i szczescie ze mi zostaje i mnie stac. przy płacy minimalnej by mnie stac nie bylo. do panstwowego to sama wiesz jak łatwo sie dostac i jakie tam warunki sa czasem
                              • chipsi Re: gratuluje kolezance 28.08.12, 14:24
                                To też tego nie neguję. Wiem że niełatwo się do przedszkola państwowego dostać ale jak już się uda, albo mieszka się w mieście gdzie przedszkole kosztuje połowę pensji to wtedy ta druga połowa wypłaty jest niezbędna właśnie na te kolacje i jedzenie w weekendy. I wyłącznie w tym kontekście rozpatruję to czy płacenie za przedszkole jest dla mnie koniecznością czy zbędnym wydatkiem.
                                • ciociacesia ale musisz miec perspektywe na ta pensje 28.08.12, 14:30
                                  a nie ze jedyna mozliwosc to w sklepie na czarno za 600zl plus opłac sobie dojazdy i odlicz mozliwosc przygotowania w domu np przetwórów bo w sklepie bedziesz pracowac i czasu nie bedzie
                                  • chipsi Re: ale musisz miec perspektywe na ta pensje 28.08.12, 14:44
                                    Oczywiście, to też o takiej sytuacji nie piszę.
                                    Wiesz, tak jak Ciebie drażnią uwagi o siedzeniu w domu tak mnie o pracujących matkach smile Mam w rodzinie osoby, które mają możliwość pracować, nie robią tego, płaczą że mają mało a mnie nazywają wyrodną matka bo pracuję. Do tego wytykają mi że robię za grosze i lepiej bym w domu siedziała a tak jeszcze za przedszkole płacę (vide Lauren). Tylko że te grosze, które mi zostaną, to dla mnie naprawdę dużo.
                                  • nowi-jka Re: ale musisz miec perspektywe na ta pensje 28.08.12, 14:49
                                    ciociacesia napisała:

                                    > a nie ze jedyna mozliwosc to w sklepie na czarno za 600zl plus opłac sobie doja
                                    > zdy i odlicz mozliwosc przygotowania w domu np przetwórów bo w sklepie bedziesz
                                    > pracowac i czasu nie bedzie

                                    przecież jeśli 600zł to niepełen etat to i na przetwory starczy czasu
                                    a w ogóle o czym ty do mnie rozmawiasz, nie opłaca sie pracować bo przetworów nie ma czasu zrobić

                                    • gaja78 Re: ale musisz miec perspektywe na ta pensje 28.08.12, 15:26
                                      nowi-jka napisała:

                                      > > a nie ze jedyna mozliwosc to w sklepie na czarno za 600zl plus opłac sobi
                                      > e doja
                                      > > zdy i odlicz mozliwosc przygotowania w domu np przetwórów bo w sklepie be
                                      > dziesz
                                      > > pracowac i czasu nie bedzie
                                      >
                                      > przecież jeśli 600zł to niepełen etat to i na przetwory starczy czasu

                                      600 zł w sklepie na czarno to raczej nie jest pół etatu, niestety.

                                      > a w ogóle o czym ty do mnie rozmawiasz, nie opłaca sie pracować bo przetworów n
                                      > ie ma czasu zrobić

                                      Ludzie potrafią korzystać z dobrodziejstw natury, żeby zaoszczędzić co najmniej te 100 zł miesięcznie. Głupi przecier pomidorowy daje spore pole do popisu.
                                    • ciociacesia sa miejsca gdzie dostaniesz 600zl za pelen etat 28.08.12, 15:28
                                      i pojdziesz do tej pracy bo babcia z dzieckiem w domu zostanie
                                    • soha2 Re: ale musisz miec perspektywe na ta pensje 29.08.12, 10:01
                                      jak ktoś dojeżdża do pracy łącznie ze 2 godziny minimum, przedszkole jest nie po drodze, wiec dochodzi czas dojazdu do przedszkola, pracuje się 8 ha oficjalnie plus z godzinka, bo trzeba sklep posprzątać, rozstawić towar, to wraca się do domu nie po 8 ha ale po 12 ha. I zgadnij co wtedy taka matka wybierze - przygotować obiad na następny dzień, pranie, lekcje z dzieckiem czy przetwory?
                            • soha2 Re: nie kazda kobieta zarobi tyle 29.08.12, 09:41
                              no....dochodzi do tego bilet m-ny za 150 albo i 200 zł, dojazdy - tak ze dwie godziny plus 8 w pracy, plus "no bo trzeba zostać dziś dłużej pani Agnieszko" i kobieta wychodzi z domu o 6 - a jeszcze trzeba zawieźć do przedszkola - i wraca tak plus minus o 18.
                              Do pracy też trzeba coś do jedzenia kupić bo nikt o jednej herbacie i kajzerce siedzieć nie będzie więc dodajmy ze 100 zł i wychodzi tak ze 300 zł "na czysto"
                              Z tym, że przedszkole do 17 otwarte, więc trzeba kogoś wynająć, bo babci nie ma a i cioci za free takoż, więc trzeba tej sąsiadce zapłacić te 200 czy tam 300 zł na miesiąc za przyprowadzenie dziecka i posiedzenie z nim tej godziny albo i półtorej
                              i wychodzi na to, że za free pracuje się uncertain
                              • chipsi Re: nie kazda kobieta zarobi tyle 29.08.12, 10:24
                                No i? Piszesz że niebo jest niebieskie smile
                                A tak na marginesie - bawi mnie liczenie posiłku w pracy. Rozumiem że niepracujące kobiety nie jedzą w domu nic albo mają za darmo? big_grin
                                • soha2 Re: nie kazda kobieta zarobi tyle 29.08.12, 11:30
                                  pewnie że jedzą tongue_out
                                  ale powiem szczerze, że nigdy nie robiłam i nie robię sobie kanapek do pracy
                                  kupuję w barze jakowąś zupę albo drugie danie - wymiennie i tyle
                                  a co do nieba to ja nie wiem czy dziś jest niebieskie tongue_out raczej bure tongue_out
                                • lauren6 Re: nie kazda kobieta zarobi tyle 29.08.12, 11:35
                                  Niektóre pracujące kobiety nie mają czasu żeby gotować po pracy, więc muszą kupować gotowy lunch, a to zawsze drożej wyjdzie niż domowe jedzenie.
                                  • chipsi Re: nie kazda kobieta zarobi tyle 29.08.12, 11:42
                                    Aj tam, u mnie gotują i sprzątają krasnoludki, zapytaj mojego szwagra big_grin
                                    (przepraszam, dowcip dla wtajemniczonych tongue_out)

                                    Czyli kolejny przykład na to ze jest to bardzo indywidualny problem. Jednemu opłaca się pracować i jeszcze opłacić gosposię a drugi do pracy musiałby dokładać. Wiesz, gdy pisałam o opiekowaniu się niepełnosprawnym rodzeństwem każdy tutaj zalecał opłacenie opiekunki no i lepiej płatnej pracy. Przy dzieciach widzę takich propozycji nie ma smile
                        • lauren6 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 13:37
                          chipsi napisała:

                          > > Nie pisałam, że przedszkole to zbędny wydatek.
                          >
                          > Nie? A to czyja wypowiedź?:
                          > "Można żyć z jednej pensji, na jedzenie mieć, przedszkole uznać za drogi i z
                          > będny wydatek".


                          Po raz kolejny, jak małemu dziecku. Przedszkole nie jest nikomu potrzebne do oddychania i do przeżycia i w tym kontekście to JEST zbędny wydatek. Jeśli matka i tak jest bezrobotna, bez bliższej perspektywy na pracę, to dla mnie jest oczywiste, że dla takiej rodziny żyjącej z jednej pensji przedszkole ma prawo być zbędnym wydatkiem.
                          Sam fakt, że posłałam swoje dziecko do żłobka/przedszkola zamiast zostawiać je pod opieką niańki może świadczyć o tym, że nie uważam przedszkoli za zbędne instytucje. Ty natomiast wiesz lepiej co uważam, dlatego uparcie przytaczasz wyrwany z kontekstu cytat.

                          > Nie zamierzałam obrażać Twojego męża ale jak inaczej ma
                          > m Ci zobrazować że nie każdej mąż zarabia tyle żeby ona nie musiała pracować?

                          Nosz k., przecież wyraźnie napisałam, że dziecko oddałam do żłobka by wrócić do pracy. Skąd u ciebie ta mania wmawiania mi, że żyję na utrzymaniu męża-jelenia. Jeśli ktoś ma inne zdanie niż ty z definicji musi być niepracującą matką?

                          > I sama wiem że muszę pracować bo z pensji mojego męża nie dalibyśmy razem a Ty
                          > masz dziwny problem ze zrozumieniem tego.

                          Nie. To ty masz problem ze zrozumieniem tego, że w ani jednym miejscu nie odniosłam się do ciebie, twojej rodziny, twojej sytuacji rodzinnej, bo w gruncie rzeczy mnie g... interesują.

                          > Po co podajesz przykłady gdzie koszt
                          > przedszkola przekracza dochód, przecież nie o tym rozmawiamy.

                          Nie wiem o czym sobie ty wypisujesz pod moim postem jak beztroskie dziecko szczęścia. Ja od początku jasno i wyraźnie piszę, że dla osób o niskich dochodów przedszkole/żłobek w Polsce może się po prostu nie kalkulować, bo ich koszty są stosunkowo wysokie do wysokości zarobków.

                          > No chyba że zakładasz że dziecko nosimy w plecaku alb
                          > o zamykamy same w domu na te 8h.

                          ?!
                          • chipsi Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 13:52
                            lauren6 napisała:
                            > Nie. To ty masz problem ze zrozumieniem tego, że w ani jednym miejscu nie odnio
                            > słam się do ciebie, twojej rodziny, twojej sytuacji rodzinnej, bo w gruncie rze
                            > czy mnie g... interesują.

                            Że też trzeba Ci przypominac co pisałaś linijke wyżej, no ale cóż, proszę:
                            "Może jesteś tak zapatrzona w siebie, własną rodzinę, własny nos, że nie widzisz tego co się dzieje wokół".
                            Więc napisałam że widzę i dlaczego.

                            > Po raz kolejny, jak małemu dziecku. Przedszkole nie jest nikomu potrzebne do od
                            > dychania i do przeżycia i w tym kontekście to JEST zbędny wydatek.

                            No to po raz kolejny się z Toba nie zgodzę. Gdyby nie to przedszkole nie mogłabym wrócić do pracy i nie miałabym na chleb. Nie przeżyłabym i nie oddychała jak to ujęłaś więc kontekst się zgadza. Sama piszesz że oddałaś dziecko do żłobka - to nie był zbędny wydatek? Co zrobiłabyś z dzieckiem gdyby nie wydane na żłobek/przedszkole/opiekunkę pieniądze? I nie pisz tu teraz o matkach bezrobotnych z przyczyn losowych bo nie o tym była mowa. Pisałaś że lepiej życ z jednej pensji niż wydawać niepotrzebnie 500 zł na przedszkole, sama płacąc za żłobek, więc sie teraz nie wypieraj i niepotrzebnie nie wykłócaj.
                            • ciociacesia ale dlaczego nie? 28.08.12, 14:33
                              > z przyczyn losowych bo nie o tym była mowa. Pisałaś że lepiej życ z jednej pens
                              > ji niż wydawać niepotrzebnie 500 zł na przedszkole, sama płacąc za żłobek, więc
                              > sie teraz nie wypieraj i niepotrzebnie nie wykłócaj.

                              przeciez własnie tego dotyczyła wypowiedz inicjujaca ten of top. ze sa ludzie ktorym przedszkole jest zbednym wydatkiem bo i tak dla matki pracy nie ma wiec czy da dziecko do przedszkola czy nie to na chleb nie zarobi
                              • chipsi Re: ale dlaczego nie? 28.08.12, 14:50
                                No właśnie że nie było mowy o bezrobotnych. Było że to zbędny wydatek, ja napisałam o pracujących, ona że można żyć z jednej pensji a ja że za jedną wiele osób by nie wyżyło. O to chodzi, że dla wielu jest to wydatek konieczny.
                            • lauren6 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 15:18
                              > to ujęłaś więc kontekst się zgadza. Sama piszesz że oddałaś dziecko do żłobka
                              > - to nie był zbędny wydatek? Co zrobiłabyś z dzieckiem gdyby nie wydane na żłob
                              > ek/przedszkole/opiekunkę pieniądze?

                              Napiszę jeszcze raz. Posłałam dziecko do prywatnego żłobka, bo było mnie na to stać. Gdybym pracowała za najniższą krajową za 1100 zł na rękę (do tego dochodzą koszty dojazdu do pracy i inne koszty pracy) to nie kalkulowałoby mi się posyłanie dziecka do prywatnego żłobka za 1700 zł, tym bardziej nie korzystałabym z usług niani za 2000zł+ tylko poszłabym na wychowawczy. Dlatego, że mojej rodzinie bardziej opłaciłoby się żyć z 1 pensji niż z 2, gdy wysokie opłaty zżerają 1,5 pensji.
                              Nie mogę, czego tu można nie rozumieć?
                              • chipsi Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 29.08.12, 08:47
                                Zwyczajnie rozmawiamy o dwóch różnych sytuacjach.
                                • lauren6 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 29.08.12, 11:36
                                  Zwyczajnie, tak. Ale to ty poleciałaś inwektywami i zaczęłaś obrażać mnie i mojego męża.
                                  • chipsi Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 29.08.12, 11:46
                                    Mnie obraziło stwierdzenie że niepotrzebnie wydaje 500 na przedszkole zamiast żyć z jednej wypłaty. Skoro jednak sama pracujesz to tekst o utrzymywaniu przez męża nie powinien był Cie urazić.
                  • ciociacesia dziecko sie kisi w domu z matką 28.08.12, 12:04
                    to jest dopiero chamskie i bezczelne załozenie
                    • chipsi Re: dziecko sie kisi w domu z matką 28.08.12, 12:21
                      A Ty potrafisz czytać ze zrozumieniem czy tylko wyrywać zdania z kontekstu?
                      Ale nie, racja, chamskie jest stwierdzenie że mam siedzieć w domu z dzieckiem i głodować zamiast iść do roboty by zapracować na życie.
                      • ciociacesia krew ci oczy zalewa 28.08.12, 12:24
                        albo czytasz inny tekst
                        • chipsi Re: krew ci oczy zalewa 28.08.12, 13:00
                          Z moimi oczami wszystko ok, Ty pisałaś że Cie krew zalewa bo się kisisz. Wtrąciłaś się w moją dyskusję z Lauren, która nie rozumie że mnie nie stać na siedzenie w domu z dzieckiem, żeby co pokazać właściwie?
                          • lauren6 Re: krew ci oczy zalewa 28.08.12, 13:24
                            Ty na prawdę masz jakieś problemy z oczami lub z przyswajaniem tekstu pisanego.
                            Jak krowie na rowie piszę, że chodzi mi o bliżej nieokreśloną grupę kobiet, której bardziej opłaca się samym zająć dziećmi niż wysłać je do przedszkola, a ta dalej: a mi, a ja. W którym miejscu piszę, że ciebie konkretnie stać na siedzenie z dzieckiem w domu?

                            Widzę, że to któryś temat z rzędu gdzie ktoś stara się przetłumaczyć coś dużymi literami chipsi, a ta dalej idzie ślepo w zaparte i udaje, że nic nie rozumie albo rzeczywiście ma aż takie problemy z rozumieniem słowa pisanego. Z mojej strony koniec dyskusji, jeśli dotąd nie zrozumiała to pewnie nie zrozumie nigdy.
                          • ciociacesia rozumiesz pojecie bezrobocia? 28.08.12, 13:28
                            nie rozumiesz ze kogos moze nie byc stac na przedszkole bo jest za drogie w stosunku do pracy jaka moze dostac? super ze masz kwalifikacje i mieszkasz w miejscu gdzie praca dla ciebie sie znalazla, ale rozmawiamy o ludziach ktorzy tego szczscia nie maja i bardziej im sie kalkuluje zostac z dzieckiem w domu niz oddac 500zl na przedszkole a zarobic 600

                            kiszenie dziecka w domu to sformułowanie ktore razi mnie potwornie jako niesparwiedliwe i wredne ocenianie. podobnie jak zarzucanie komus wyrodnosci bo dziecko we złobie a on sam we pracy
                            • chipsi Re: rozumiesz pojecie bezrobocia? 28.08.12, 13:41
                              Przepraszam, nie miałam zamiaru Cie urazić tym kiszeniem, naprawdę. Cała dyskusja właśnie o to że rozumiem że kogoś może nie być stać na cokolwiek i naprawdę znam mnóstwo osób, które nie maja pracy bo z pracą jest problem (dlatego też irytuje mnie gdy często tu piszą "to zmień pracę na lepszą"). Ja pracuję i nie stać by mnie było na rezygnację z niej, co właśnie sugerowała Lauren pisząc że zawsze można żyć z jednej pensji. A przecież o to chodzi że nie można. Wyskoczyłam z kiszeniem bo komuś wydawało się że chodzę do pracy niepotrzebnie i niepotrzebnie wydaje na przedszkole. Ot, wyrodna matka jestem. Zobacz od czego zaczęła się moja pyskówka z Lauren.
                              • ciociacesia mysle ze potraktowalas to zbyt osobiscie 28.08.12, 14:37
                                i zaczelas sie bronic bez sensu. dla ciebie, mnie i laurel przedszkole nie jest zbednym wydatkiem tylko koniecznoscia, ale jest calkiem spora grupa rodzin dla ktorej jest to wydatek bez sensu bo i tak nie ma pracy dla matki, i to nie chodzi o to ze ich 'stac' na to zeby byla w domu, bedac w domu moze oszczedzic na czym sie da, dyrdac do biedronki i lidla i kombinowac robiac szczaw w sloikach na zime
                                • chipsi Re: mysle ze potraktowalas to zbyt osobiscie 28.08.12, 14:55
                                  Racja, potraktowałam to dosyć osobiście. Dlaczego - wyjaśniłam Ci wyżej smile
                                  Po prostu logiczne wydało mi się że bezrobotna i niebogata kobieta nie wysyła dziecka do płatnego przedszkola tak jak ślepy nie kupuje aparatu foto.
                                  • ciociacesia i wtedy: 28.08.12, 15:30
                                    'Można żyć z jednej pensji, na jedzenie mieć, przedszkole uznać za drogi i zbędny wydatek'
                                    i takie sa niestety realia bardzo wielu rodzin
                                    • chipsi Re: i wtedy: 29.08.12, 11:49
                                      Gdybyśmy żyli z jednej pensji nie miałabym na jedzenie, jak i wiele innych rodzin. W sumie obie piszemy o tym samym smile
                              • lauren6 Re: rozumiesz pojecie bezrobocia? 28.08.12, 15:24
                                > komuś wydawało się że chodzę do pracy niepotrzebnie i niepotrzebnie wydaje na przedszkole.

                                Poprawka. Wyskoczyłaś z wyzywaniem mnie od chamek, bo tobie się coś wydawało i w moim poście dotyczących nisko zarabiających lub bezrobotnych kobiet dostrzegłaś siebie. Nie narzucaj mi intencji, które sobie wymyśliłaś.
                                • chipsi Re: rozumiesz pojecie bezrobocia? 29.08.12, 08:51
                                  Jeśli pisałaś ogólnie, nie odnosząc tego do bezrobotnych matek, to nie mogłam tego inaczej odebrać niż ogólnie, do wszystkich właśnie a więc i do tych na początku rzeczonych 500 za przedszkole i chociażby minimalnym wynagrodzeniu. I w tym kontekście to było chamskie. Myślę że już sobie wyjaśniłyśmy kto co miał na myśli i za co kto się obraził smile Idę zakopać topór tongue_out
                            • nowi-jka Re: rozumiesz pojecie bezrobocia? 28.08.12, 13:44
                              odda
                              > c 500zl na przedszkole a zarobic 600

                              ale wciaz ci zostaje to 600
                              siedzac w domu nei masz ani 500 zaoszczedzone na przedszkola ani 600 co zostało
                              • ciociacesia w domu moge siedziec w dresie 28.08.12, 14:39
                                jezdzic nigdzie nie musze, moge gotowac obiady, cerowac, polowac na promocje z lidla, albo uprawiac pomidory w ogódku
                                kiedy roznica miedzy wydatkami a przychodami wynosi te 100 czy 200zloty to naprawde trzeba sie dobrze zastanowic co sie bardziej opłaca rodzinie
                                • chipsi Re: w domu moge siedziec w dresie 28.08.12, 14:58
                                  To już grubsza dyskusja i bardzo indywidualna. Można by powiedzieć że nie każdy ma ogródek a 100 zł więcej faktycznie niewiele ale do tego dochodzi opłacony ZUS, staż pracy i zdobywane doświadczenie, którego może zabraknąć gdy dziecko podrośnie i mogłybyśmy spokojnie iść do pracy. Mam znajomą, która aktualnie wychodzi na zero (po opłaceniu dojazdów, przedszkola, żłobka itd).
                                  • lauren6 Re: w domu moge siedziec w dresie 28.08.12, 15:12
                                    Nie wszystkie kobiety pracują w korporacjach, żeby rok przerwy oznaczał załamanie kariery zawodowej. Nie powiesz mi, że sprzedawczyni czy sprzątaczka straci tak wiele doświadczenia zawodowego siedząc na wychowawczym. A takie panie też mają dzieci.
                                    Po drugie, są kobiety które z własnej nieprzymuszonej woli chcą zająć się własnymi dziećmi w domu, bo uważają że lepiej się nimi zajmą niż przedszkolanki. I mają do tego święte prawo. Dla nich też przedszkole to zbędny wydatek. Nie oznacza to, że takie panie mają z definicji męża bogatego jelenia. Rodzina ma tradycyjny światopogląd i chce żyć skromnie, ale zgodnie z nim.
                                    • chipsi Re: w domu moge siedziec w dresie 29.08.12, 08:53
                                      To tez napisałam że to sprawa bardzo indywidualna i każdy sam wie co mu się bardziej opłaca. Wyjaśniłam tylko przykład koleżanki, której też wiele osób dziwi się dlaczego pracuje.
                                      • ciociacesia bo ludzie sie lubią dziwowac 29.08.12, 10:40
                                        i dowartosciowywac oceniajkac wybory innych. kolezance sie dziwią ze pracuje innej sie dziwia ze sie odmóżdża w domu z dziecmi. ludziom nie dogodzisz
                                  • ciociacesia jeden nie ma ogródka 28.08.12, 15:33
                                    inny nie ma szans na prace. kazdy orze jak moze. odda dziecko do przechowalni na 12 godzin, albo kisi je w domu
                                    jak nie masz szns na prace to okazuje sie ze wydatków zbednych jest wiecej niz myslalas. z perspektywy kogos kto te prace ma te wydatki to moze byc cos co odroznia zycie od wegetacji, ale predzej obetniesz wytaki niz polozysz sie i umrzesz z głodu, nie?
                                  • ciociacesia staz pracy zus i doswiadczenie 28.08.12, 15:35
                                    to niekoniecznie przy pracy na czarno sie zdobywa. co to za doswiadczenie pani ekspedientka w sklepie?
                                    • chipsi Re: staz pracy zus i doswiadczenie 29.08.12, 08:58
                                      To już oczywiście inna bajka z praca na czarno. Patologia i tyle (to o pracodawcy, nie pracowniku oczywiście). Co do ekspedientki - jeśli to nie praca "po znajomości" to zawsze pytają o doświadczenie. Jeśli na pytanie "gdzie pani pracowała" odpowiesz "nigdzie" to zwyczajnie Ci podziękują. Żeby było jasne - gdybym nie miała matki do pomocy i nie robiła uprawnień do d.py bym chodziła nie do pracy. Tez chwilę kisiłam się w domu z dzieckiem więc naprawdę wiem o czym piszesz.
                                      • ciociacesia kisi jak kisi :) 29.08.12, 10:43
                                        ja wiem ze matka moze sie kisic w domu i chcialaby isc do ludzi (moj ideał to 4 godziny pracy najlepiej 5 minut od domu) ale za obrazliwe uwazam rzucanie ze dziecko sie w domu 'kisi'. dzieci sie w domu z rodzicielkom nie kiszą
                                        • chipsi Re: kisi jak kisi :) 29.08.12, 11:52
                                          Moje się kisiło razem ze mną tongue_out Kisi, siedzi... zwał jak zwał. Nie miało być obraźliwe tylko kąśliwe z mojej strony. Dostane rozgrzeszenie? big_grin
                                          • ciociacesia no nie wiem 29.08.12, 13:26
                                            zastanowie sie.
                                            uwazam za szkodliwe spolecznie eskalowanie antagonizmów i deprecjonowanie roli matek pozostajacych w domu z dziecmi. zwlaszcza ze sa dzieci ktore do przedszkola nie nadaja sie w wieku 3 a nawet 4 lat, a te dla których jest rownie dobre zostanie z matkom jak zaliczanie instytucji to całkiem liczna grupa
                                            • chipsi Re: no nie wiem 30.08.12, 08:57
                                              Cóż, ja odnoszę dokładnie odwrotne wrażenie. Czy to w życiu czy na tym forum wręcz gnoi się kobiety pracujące za to że nie siedzą w domu i nie rodzą dzieci tylko oddają jedynaka do "przechowalni" itd. Rodzina i znajomi po mnie jeżdżą że skoro pracuje to jestem matka wyrodna i zła żona. Widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Niepotrzebnie jesteś przewrażliwiona.
          • lily-evans01 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 16:20
            Ale po co zaraz te ekstrema wink. Sporo rodziców chyba ma jednak pomoc przy dzieciach w wieku przedszkolnym, bo mamy ponoć jeden z najniższych wskaźników uczęszczania do przedszkoli w Europie. Gdzieś jednak istnieją te kochające babcie emerytki wink. A ze szkołą... nie ma zmiłuj.
            Nie wiem, na ile szkoła jest tańsza niż przedszkole. Ale chyba płaci się za obiady, komitet, świetlicę, zajęcia pozalekcyjne, wycieczki? Pytanie może głupie, ale naprawdę nie wiem, jak to wygląda w publicznym szkolnictwie.
            Myślę, że tu chodzi o zasadę - coś, co z założenia jest obowiązkowe, przymusowe i bezpłatne, wcale takie nie jest. A chociażby to nieszczęsne wypożyczanie podręczników wiele by zmieniło. Przecież w starszych klasach to idzie z 500-700 zł na to! Nie do odzyskania w żaden sposób potem.
            ---
            After all this time? - Always
            • chipsi Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 09:30
              Oczywiście że dochodzą koszty wycieczek, komitetu itd. Jednak w przedszkolu także są wycieczki, komitet i podobne wydatki jak w szkole. Podręczniki są tańsze ( w zerówce płaciłam ok. 70 zł) ale za to trzeba było płacić za każdą godzinę ponad 5 darmowych co w przypadku rodziców pracujących jest konieczne. Tak więc przedszkole publiczne kosztowało mnie miesięcznie 160 zł +wycieczki, komitet itd. Szkoła jednak taniej smile
      • pade Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:46
        Nie jest tania jak barszcz. Mam dwoje dzieci szkolnych, do przedszkola też chodziły.
        Komplet podręczników do 2 gimnazjum prawie pięćset złotych, do 3 podstawowej 340zł bo dwa języki, ubezpieczenie, składki na duperdele, a to się plecak rozwali (a kosztuje więcej niz plecak przedszkolaka), a to buty zmienne są za małe (rozmiar 36 w 3 klasie sp, koszt wyższy niż rozm. np.30), dwa razy w roku zielona szkoła, plus wyjścia do kina, teatru itd., w klasach I-III wyprawka plastyczna jest obowiązkowa. Na zajęcia dodatkowe dzieci szkolne też chodzą!smile
        Ich ubrania są droższe, wymagania większe, do tego wszystkiego dochodzą jeszcze kolonie, etc. Nie łudź się, że jak Twoje dzieci pójdą do szkoły będzie Ci lżej finansowo, nie będzie.
        Dzieci kosztują w każdym wieku, z tego co widzę u siebie, z roku na rok coraz więcejsmile
    • deelandra Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:04
      sępie media czekają aż posły z wakacji wrócą big_grin a na razie wyprawki! no i rocznica oczywiście a potem hajda na sejmowe kuluary!
    • twoj_aniol_stroz Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:06
      Myślę, że jakaś część prawdy w tym temacie zastępczym jest, ale tu chodzi o coś jeszcze. Mam akurat dzieci z różnicą wieku 4 lata i niestety okazuje się, że jest to wystarczający czas na to by książki starszego dziecka stały się nieaktualne i trzeba nabyć nowe. Przy czym róznice nie są duże, ale dotyczą na tyle ważnych kwestii (treść zadań, kolejność itd), że jeśli nie kupię dziecku nowej książki to utrudnię mu życie. Jest to świadome działanie wielu wydawnictw po to by zmusić rodziców do kupowania co roku nowych książek dla dzieci do szkoły.
      Kolejna kwestia to rzeczy potrzebne dziecku: tego jest tak dużo, że właśnie wychodzi jakaś dzika kwota do zapłacenia. Przy czym jeśli mamy jedno dziecko, to jest to wydatek niezbyt wielki, ale już przy dwójce dzieci, czy trójce ten wydatek zaczyna być naprawdę spory. Do tego dochodzą jeszcze absurdy wymyślane przez nauczycieli. Każda szkoła coś takiego ma i niestety to tylko zwiększa frustrację przy zakupach wyprawki.
      Ja właśnie policzyłam, że na dwoje dzieci już wydałam 1900 zł (książki, plecaki, buty na zmianę do szkoły, buty na wf, wszelkie zeszyty, kredki, długopisy itd) i to nie jest koniec, bo jeszcze jest strój na wf - w zależności od tego kto ten wf będzie prowadził to są inne wymagania, więc póki co czekam na pierwsze zajęcia, książki do języków - to też jest zagadka na razie, bo mają zostać podane na początku roku.
      Faktycznie aż tyle szumu to jest przesada, choć faktem jest również, że ten sierpniowo - wrześniowy szał wydawniczo - nauczycielski też zaczyna przybierać dziwne kształty.
      • iwoniaw Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz, 27.08.12, 12:12
        która mnie fascynuje w kontekście rozważań okołowyprawkowych. No wiadomo, że dzieciaki z ubrań wyrastają, że jesień idzie i zima i nowe odzienie muszą najczęściej mieć. Wiadomo, że kredki czy nawet linijki nie są wieczne i od czasu do czasu coś trzeba dokupić/wymienić. No ale przecież gdyby dziecko nie chodziło do szkoły, to chyba nie siedziałoby w domu gołe bawiąc się patykiem znalezionym na spacerze? Zatem o ile się zgodzę, że życie (w tym utrzymanie dziecka) faktycznie jest nietanie (a w dodatku coraz droższe), to podciąganie pod wyprawkę i wątek "co oni sobie w tej szkole wyobrażają" każdych kapci i t-shirta zakupionych w okolicach września uważam za przesadę.
        • twoj_aniol_stroz Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 27.08.12, 12:27
          No i tu jest właśnie drobny szczegół, który trzeba brać pod uwagę: otóż u mnie w domu jest tak, dzieci mają kalosze, sandały, klapki, adidasy, ew jakieś buty eleganckie i kapcie w domu. Dodatkowo do szkoły muszę kupić: tenisówki do szkoły na białej podeszwie i buty wiązane na sznurowadła na wf również na białej podeszwie. Nie mogą to być te same buty, ponieważ wedle nauczyciela wf-u jest to niehigieniczne i dziecko z brakiem drugiej pary butów w oddzielnym worku na wf jest nieprzygotowane do lekcji. A jeśli będzie nauczycielem jeden z wf-istów, to będzie potrzebna trzecia para butów do gimnastyki na świeżym powietrzu. Czyli razem trzy pary dodatkowych butów, których normalnie bym nie kupiła i to podwójnie mając dwoje dzieci.
          Podobnie choć mniej drastycznie cenowo wychodzi strój na gimnastykę, ponieważ mają to być bawełniane czarne spodenki, biały gładki bawełniany t-shirt i białe bawełniane skarpetki, które są przeznaczone wyłącznie na gimnastykę (z powodów higienicznych tak jak buty). Całość oczywiście razy dwa.
          To nie jest zakup butów i T-shirt'u, które tak czy siak bym kupiła, ale dodatkowy wydatek wcale niemałych pieniędzy.
          • gryzelda71 Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 27.08.12, 12:36
            Masz szczęście,ze dziecko nie w klasie sportowej np.Jakbyś dodała koszt stroju,czepka okularków płetw i łapek,klapek,że o ręcznikach nie wspomnę poszłabyś z torbamiwink
            • ga-ti Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 27.08.12, 12:40
              Moje nie w sportowej, a na basen chodzi. Kupiłam kąpielówki, czepek, okulary, klapki, ręcznik (ten akurat w domu był wink ) i jakiś worek na to wszystko. Starczyło na 2 lata, teraz muszę wymienić, bo młody wyrósł.
              • gryzelda71 Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 27.08.12, 12:48
                No ale nie chodzi na basen 2 razy dziennie.To i strój się nie zużyje.A przecież profili sportowych mnóstwo.....
            • twoj_aniol_stroz Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 27.08.12, 12:43
              Basen mają oboje, więc dochodzi czepek (no ale ten na szczęście jest i zdecydowanie rzadziej się go wymienia), kostium (no to też może być z zeszłego roku), klapki (i tak mają z lata, choć pewnie wiosną wyrosną i trzeba będzie nabyć większe), okularki (póki nie zgubią to mają), płetw nie muszą, ufff, ręcznik z definicji jest. Do kupienia tylko jakaś torba na to wszystko, ale to też nie jest wydatek co roku.
              • gryzelda71 Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 27.08.12, 12:50
                No pacz,torby na basen nie trzeba raz na rok nowej,a plecak już takwink
                I zapewniam,ze w klasie pływackiej strój szybciej się zuzywa,niż dziecko z niego wyrasta.
                • twoj_aniol_stroz Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 27.08.12, 12:55
                  Owszem plecak nosi dużo cięższe rzeczy i urywają mu się ramiączka, torba na basen znacznie mniej dźwiga i dzięki temu nie musi być nowa.
                  • gryzelda71 Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 27.08.12, 13:03
                    Sama nosiłam plecaki,dzieci tez od kilku juz lat,ale nigdy nie oderwały się ramiączka od cięzaru.Nie wiem jak tego dokonała twoja córka.
                    • twoj_aniol_stroz Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 27.08.12, 13:07
                      Normalnie. Plecak był noszony (około 1,5 km dziennie) a nie wożony i ważył sporo, więc taki efekt miało sporo dzieci w szkole, nie tylko moja córka.
                      • gryzelda71 Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 27.08.12, 13:17
                        Bez złośliwości.Pierwszy raz słyszę ze ramiączka się oderwały.
                        • pitahaya1 Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 27.08.12, 13:19
                          Potrafią się urwać/naderwać zwłaszcza w gorszej jakości plecaku.
                          • twoj_aniol_stroz Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 27.08.12, 13:31
                            Kupiłam plecak za jakieś 60 - 70 zł. Nie był to tani plecak z cyklu najtańszy wybór. Ale nie moja córka jedna zaliczyła tego typu atrakcję w gimnazjum. To dość częste. Dzieci mają dużo lekcji, ponieważ mają dodatkowe języki i naprawdę sporo noszą książek. Plecak który waży 6 kg codziennie nie należy do najlżejszych.
                            • gryzelda71 Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 27.08.12, 13:34
                              Mam córkę w gimnazjum,także problem ciężkiego plecaka znam.Nowy kupiła po 3 latach,bo stary już jej się znudził.Posłuży do innych celów.
                              • twoj_aniol_stroz Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 27.08.12, 13:43
                                No to się ciesz smile ja nie mam tyle szczęścia stąd zakup plecaka, który nie jest fanaberią, ale faktyczną potrzebą
                        • policjawkrainieczarow Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 27.08.12, 16:06
                          No ale co, to jej zakup plecaka dla dziecka to fanaberia, bo twojemu sie ramiaczka nie urwaly?
                          • gryzelda71 Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 27.08.12, 16:14
                            pisałam,że nie zdarzyło się jeszcze,że w jakimkolwiek plecaku oberwały się ramiączka.Nic o fanaberii nie było.
                      • paskudek1 Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 27.08.12, 14:02
                        błagam, nie będę podważała konieczności kupowania tych czy innych rzeczy ale.. w czasach szkolnych miałam plecak. Kupiony gdzieś w pierwszej technikum (pięcioletniego) przezyl te 5 lat szkoły średniej ( a chuchany i dmuchany nie był, oj nie) oraz wszystkie możliwe wyjazdy gdzie sie dało. Pakowany "pod korek" milion razy, rzucany gdzie popadnie. Wytrzymał jakieś 8 lat. Wypłowiał i zaczęły się wreszcie te nieszczęsne uszy rwać, a właściwie szwy puszczały.
                        Obecnie moje dziecko ma tornister kupiony w pierwszej klasie, idzie teraz do trzeciej. Owszem, wtedy to był dla nas wydatek bo szukaliśmy solidnego i LEKKIEGO tornistra. Jeżeli uda się kupić teraz nowy plecak to ok, młody dostanie cos nowego, ale jak nie będzie kasy to za tydzień popyli do szkoły z tym samym tornistrem co w zeszłym roku. Lekko wyblakł ale trzyma się nieźle. A uwierz, szanowany przesadnie nie jest. No fakt, zazwyczaj wożony do szkoły. Za to w szkole.... lepiej nie widzieć co dzieciarnia robi z plecakami smile
                        • twoj_aniol_stroz Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 27.08.12, 14:14
                          Syna plecak tez jest wożony, nie jest jakoś przesadnie chuchany i uszy się nie urwały. Rozwalił się za to suwak i stąd nowy plecak. Natomiast córka nosi plecak codziennie i stąd taka sytuacja.
                          Wybacz, ale fakt, że z Twoim synem tak się dzieje, czy z Tobą nie jest tożsame ze stwierdzeniem, że nigdy nie dzieje się inaczej. Dyskusja była w temacie tego, że plecak nowy jest potrzebny i nie jest to fanaberia. Ot i wszystko. Bardzo się cieszę, że plecak zarówno Twój jak i Twojego syna ma się świetnie i tylko lekko wypłowiał, niestety w przypadku moich dzieci tak nie jest. Tylko co to ma do rzeczy w kwestii dyskusji nad koniecznością zakupu nowego i wydania sporych pieniędzy na wyprawkę dla dwójki dzieci to nie bardzo rozumiem.
                        • ciociacesia ja mialam 6 plecakow 27.08.12, 15:00
                          przez 4 lata liceum
                          fakt dwa byly wygrzebane w starociach po ojcu i rozpadly sie szybko mimo moich rozpaczl;iwych prób ratowania
                          w podstawowce mialam ten sam chyba tylko w 7 i 8 klasie
                          niszcza sie plecaki dosc intensywnie sa jednak eklpoatowane. 2 km w jedna strone noszone
                          • twoj_aniol_stroz Re: ja mialam 6 plecakow 27.08.12, 15:04
                            Myślę, że właśnie to noszenie jest dla plecaka "zabójcze". Obserwuję różnicę pomiędzy plecakiem syna i córki. Jeden jest wożony, drugi noszony i właśnie ten noszony znacznie szybciej się rozpada.
                          • nutka07 Re: ja mialam 6 plecakow 27.08.12, 15:26
                            Ja mialam jeden plecak w klasach 1-4 i byl baaaardzo intensywnie uzywany, nikt nie cackal sie z plecakami, kiedys cos stalo sie z suwakiem to mama naprawila. W 5klasie mialam kolejny, skradziony poza szkola, w 6 klasie dostalam nowy SemiLine i byl nie do zdarcia, chodzilam w nim jeszcze w 1 i 2 klasie liceum, potem juz z torebkami wink

                            Mam wrazenie ze weszlismy do blednego kola, w ktorym wszystko musimy miec nowe, najlepsze, najladniejsze, przeciez to jest bezsensu.


                            • soha2 Re: ja mialam 6 plecakow 27.08.12, 17:28
                              podpisuję się
                              suwak wymieniła mi mama
                              poszła do sklepu, kupiła, wypruła stary, wszyła nowy
                              a w plecaku jak mi się coś nie zapinało, to tata coś tam podłubał i tak jeszcze z kolejny rok chodziłam
                              tornister - klasy 1-3
                              plecak - 2 w podstawówce - tej z ośmioma klasami
                              liceum - dwie torby - ale jedną to sobie kupiłam po zbiorze truskawek, chciałam zaszpanowac tongue_out
                              czyli na 12 lat 1 tornister, 4 torby (w tym jedna, z którą chodziłam jeszcze do policealnej szkoły)
                              a teraz okazuje sie, że jak ktoś ma przetarcie gdzieś z boku, to zaraz leci po nowy plecak
                              • iin-ess Re: ja mialam 6 plecakow 28.08.12, 22:37
                                soha2 napisała:


                                > a teraz okazuje sie, że jak ktoś ma przetarcie gdzieś z boku, to zaraz leci po
                                > nowy plecak
                                Teraz są takie czasy, a łatami na spodniach tez nikt nie chodzi ani nie ceruje rajstop..
                                • soha2 Re: ja mialam 6 plecakow 29.08.12, 10:13
                                  no to moje dziecko jest "biedne" bo jak dzirka na skarpecie się zrobiła, to zacerowałam a jak w miesiącu trzecie spodnie na kolanach zrobiły się dziurawe, to z dwóch dziurawych par poszyłam łaty i naszyłam na te najmniej podziurawione i mam dwie pary łat na następne spodnie, które jak nic podziurawią się na kolanach tongue_out
                                  I na pewno nei pognam do sklepu po nowy plecach, jak się gdzie ten "stary" z boku przetrze
                                  oczywiście nie żałuję kupowania komuś co pół roku nowego bo ten stary coś nie teges, każdy ma inną wizję co zrobić z jakimś przetarciem, dziurą itd
                                  • ciociacesia i chodzi w tych łatanych spodniach do szkoly? 29.08.12, 10:45
                                    ja tez chodziłam z dziurami w plecaku dopuki nie zaczynałam gubic dobytku, wyjatkowo ładny harcerski plecak po wujku łatałam i kombinowałam zeby go jeszcze ponosic ale ilez mozna
                                  • iin-ess Re: ja mialam 6 plecakow 29.08.12, 12:13
                                    w dzisiejszych czasach to chyba trochę odstaje?
          • lady_nina Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 27.08.12, 12:37
            ale w przypadku, który opisujesz, problemem nie jest wyprawka jako taka, problemem są "od czapy" wymagania wuefisty - bo to są czyjeś widzimisie, czy pseudo-higieniczne urojenia, a nie rzeczywiste potrzeby
            w moim przypadku kosztem dodatkowym jest kupno książek i paru zeszytów; no i jeszcze instrument będę musiała nabyć, bo panna wymyśliła sobie szkołę muzyczną.
            inne rzeczy kupiłam, bo chciałam - nowy plecak, piórnik, długopisy - spodobały nam się, więc będą nowe, ale spokojnie mogłaby używać zeszłorocznych. Ubrania, buty - i tak bym kupiła, więc pod potrzeby szkolne wybierałam tylko np. kolory czy fasony.
            • twoj_aniol_stroz Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 27.08.12, 12:52
              Ale ja nie mam wpływu na wymagania wf-isty. Oczywiście, że są durne podobnie jak wymagania pani od świetlicy, żeby dziecko miało oddzielny zeszyt do korespondencji z rodzicami wychowawczyń na świetlicy. Temat tych strojów na gimnastykę był dyskutowany już tysiące razy i z marnym skutkiem. wymusiliśmy na razie brak dresów do gimnastyki na dworze jak jest zimno. Przy czym sala gimnastyczna jest, ale pan ma fanaberię gimnastykowania na wietrze i śniegu, bo to hartuje. Niewątpliwie tak jest, ale niekoniecznie muszę to ćwiczyć w ramach zwiększania kosztów wyprawki szkolnej.
              A co do plecaka to niestety plecak córki (gimnazjum) uległ kompletnemu zniszczeniu (urwane oba ramiączka), syna plecak (3 klasa podstawówki) też wygląda jakby po nim czołg jeździł wink Piórniki od biedy mogłyby zostać, ale to akurat oszczędność rzędu 40 zł, więc przy wydatku 2000 to już bez różnicy. Worki też wyglądają jakby je psy szarpały, zwłaszcza syna, więc zostały nabyte nowe. Ja naprawdę nie kupuję rzeczy na zasadzie "bo musi być nowe" ale niestety plecaki sa tak ciężkie, że dość szybko się niszczą. Gorzej jest z córki plecakiem, bo ona chodzi do szkoły piechotą, więc plecak jest niesiony, a co za tym idzie więcej musi znieść. Plecak syna jest wożony, więc ramiączka mają mniej ciężaru do udźwignięcia, ale to kwestia czasu, bo jak zacznie chodzić do gimnazjum to sytuacja się zmieni.
              • gryzelda71 Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 27.08.12, 12:58
                Urwane ramiączka w plecaku?O rany,ale chyba nie od cięzaru sie urwały.
                • twoj_aniol_stroz Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 27.08.12, 13:04
                  Tak właśnie uncertain Plecak córki ważył 6 kg w porywach do 7 kg,natomiast jej koleżanka rekordzistka miała plecak ważący 8 kg uncertain Jeśli codziennie tyle jest noszone w plecaku to nie dziwne, że mu się urywają ramiączka. Tyle ważą pięknie wydane książki na papierze kredowym, zeszyty i ćwiczenia do każdego przedmiotu. I bardzo pilnuję by zeszyty były 60 kartek (mniej nie mogą być, bo nauczyciele sobie nie życzą) i by nie były w twardych okładkach. Córka codziennie się przepakowuje, więc to nie jest kwestia noszenia wszystkich podręczników na raz. To byłoby chyba z 10 kg jak nie więcej, bo wiem ile dźwigałam po zakupie w księgarni uncertain
              • ewa-krystyna Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 28.08.12, 00:54
                wybacz,ale ja nie rozumiem wymagan tego nauczyciela od w-f'u.... zwyczajnie bym mu powiedziela,ze higienicznie znaczy czyste i dopoki ja bede placic za rzeczy dla mojego dziecka,to beda tylko takie jakie ja uznam za stosowne,a jak mu sie to nie podoba to niech idzie uczyc w szkole prywatnej... rowniez bym go poprosila o jakies wytyczne ministerstwa edukacji dotyczace ubioru na zajecia z w-f'u.... na prawde nie rozumiem takich nauczycieli jak i rodzicow,ktorzy pozwalaja mu na takie fanaberie....
                • policjawkrainieczarow Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 28.08.12, 02:01
                  to moja szkola 30 lat temu byla jakas naprawde dziwna, bo ni edosc, ze nauczyciele sie angazowali w kserowanie brakujacych podrecznikow, to jeszcze zamienne buty i skarpetki na wf to bylo cos oczywistego.
                  • iwles Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 28.08.12, 08:31

                    a ja 30 lat temu nie wiedziałam, co to jest ksero.

                    Powielacz - tak, ale ksera chyba nikt jeszcze nie znał.
                    • gryzelda71 Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 28.08.12, 09:10
                      Ufff myślałam,ze tylko w moich stronach ksero było nieznane 30lt temuwink
                • twoj_aniol_stroz Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 28.08.12, 09:49
                  Powiem Ci tak: może byś i poszła się kłócić,może i byś nawet wymusiła, że Twoje dziecko nie musi mieć drugiej pary butów,natomiast razem z tym wymuszeniem dziecko miałoby nieciekawą opinię wśród nauczycieli i problemy z kilku przedmiotów tylko dlatego, że mamusia poszła się kłócić. I mówię to, bo widzę co dzieje się w szkole. Niestety małe gminy i małe szkoły mają to do siebie, że tam ręka rękę myje i pewne osoby są nieusuwalne. Tzn, może i są usuwalne, ale nerwy i zdrowie stracone na walce z burmistrzem, dyrektorem szkoły i gronem pedagogicznym nie są tego warte. Dodatkowe buty i skarpetki mniej kosztują. Szkoła jest na dobrym poziomie, uczy dzieci tak, że są dobrze przygotowane do dalszej nauki,więc rachunek zysków i strat wykazuje, że nie warto pienić się o te buty. Zostały natomiast tu wspomniane jako przykład ubrań kupowanych specjalnie do szkoły,gdyby dziecko do niej nie chodziło nie byłoby tego wydatku. To odpowiedź na zarzut jednej z forumek,że dziecko gołe w domu nie siedzi i wliczanie w wyprawkę butów jest bez sensu. Owszem z sensem jeśli takie są wymagania nauczyciela.
                  • bbkk Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 28.08.12, 12:42
                    ale buty na wf to chyba coś normalnego przecież
                    moje po szkole będzie chodziło w sandałach a na wf ma adidasy
                    • iwles Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 28.08.12, 12:55

                      jesteś pewna, że tak można? bo u nas absolutnie nie. Po szkole obuwie miękkie, a na wf na sali gimnastycznej absolutnie adidasów nie można. Dodatkowo w ubiegłym roku dzieciaki miały tenis, więc jedna para butów (własnie adidasy) była przeznaczona tylko na tenis. Wychodzi jak nic 3 pary.
                      • bbkk Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 28.08.12, 13:39
                        mają być buty sportowe - adidasy do takich się zaliczają
                        co to jest obuwie miękkie? sandały mojego syna twarde nie są wink
                        skoro dziecko chodziło na tenis to rodzic do ubogich się nie zalicza, ten tenis był obowiązkowy?
                        • iwles Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 28.08.12, 13:56

                          tenis był obowiązkowy, w ramach wf. Obuwie miękkie, to nie sandały, ale trampki, tenisówki itp. z przeznaczeniem do chodzenia tylko po szkole.
                          • bbkk Re: Buty, stroje, nawet kredki - to kolejna rzecz 28.08.12, 14:08
                            sandały mojego syna też będą tylko po szkole
                            i jakoś mnie nie wzrusza że mogą komuś się nie podobać

                            a gdzie jest taka fajna szkoła że w ramach wf jest wynajmowany kort (i przez kogo?)
    • ga-ti Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:09
      Co roku to samo.
      Ale faktycznie, gdy trzeba kupić w tym samym terminie,za tą samą wypłatę, książki, plecak, piórnik, wszystko kredkowe i papierowe, zeszyty, worek, strój na wf, kapcie, jakieś spodnie, bo dzieciak wyrósł z ciuchów wiosennych to koszt robi się duuuży, większy niż 500 zł.
      No ale z drugiej strony, plecaka, piórnika itp. nie kupuje się co roku, nie trzeba robić jakiś olbrzymich zapasów, bo wszystko na bieżąco dostępne, zakupy można było rozłożyć na czerwiec, lipiec i sierpień.
      W mediach mogliby poruszyć temat drogich podręczników i tego, za co tak faktycznie rodzic płaci kupując zestaw. A może w części książek można by nie pisać, a co za tym idzie odsprzedać, odkupić? Tylko w tym nie ma interesu dla wydawców.
      • lily-evans01 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:17
        Hmmm, właśnie zajrzałam i zobaczyłam, co moja 6-latka zrobiła z ubiegłorocznym plecakiem i piórnikiem, używanymi w zerówce (licencyjne Hello Kitty, żeby nie było, że badziewie). Po wyczyszczeniu plecaka, nadal wygląda żałośnie, jest poprzecierany. Idziemy więc kupić tym razem Monster High, póki są przeceny wink.
        Plecaki kolegów i koleżanek córki z klasy w czerwcu też już wyglądały dość żałośnie...

        Część książek faktycznie nie jest przeznaczona do pisania, to niby 1/4 całego zestawu, ale o tyle mógłby on być tańszy. Niestety wydawcy lubią "aktualizować" swoje podręczniki co roku. O ile jakaś tam kwota za porządny plecak i buty wydaje mi się sensowna, o tyle wqu...a mnie wywalenie 200 zł na coś, co wyląduje po roku w śmietniku. A to dopiero pierwsza klasa... Dobrze, że chociaż książka do religii jest tania wink.
        • ga-ti Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:24
          U mojego zeszłorocznego pierwszaka,książka w której nie pisali była 1 taka czytaneczka, a książek było dużo, na każdy miesiąc 2, do tego dodatkowa do pisania, liczenia, testów z czytania ze zrozumieniem i informatyki, 2 do angielskiego i 1 do religii. Na ten rok podobnie.
          Nie wiem, jak w starszych klasach, ale twierdzę, że to trochę nie fair jednak.
          • lily-evans01 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 18:46
            W starszych jest gorzej, padają kwoty od 500 do 700 zł za podręczniki...
        • soha2 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:38
          dobrze, że choć za książkę do religii nie będę musiała płacić tongue_out
    • triss_merigold6 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:24
      Mało osób (w skali kraju, a nie Warszawy) wysyła 3-4-latki do przedszkola więc wydatków tak nie odczuwają.
      Żłobek publiczny kosztuje nas prawie 5 stów miesięcznie i nie ma, że boli.
    • thorgalla Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:28
      A nie było by problemu z wydatkami gdyby zapobiegliwi rodzice przez cały rok odkładali pewną sumę na wyprawkę.
      Albo rozłożenie zakupów na kilka miesięcy.Przecież zeszyty,ołówki,farby,tornistry to nie mleko,można kupić wcześniej bo się nie zepsują.A tak rodzice budzą się w sierpniu i płacz,że na wyprawkę pieniędzy nie ma.
      • gaja78 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:57
        thorgalla napisała:

        > A nie było by problemu z wydatkami gdyby zapobiegliwi rodzice przez cały rok od
        > kładali pewną sumę na wyprawkę.

        Nie, to nie jest rozwiązanie problemu. Gro rodziców nie ma z czego odłożyć.

        Ja problem widzę gdzie indziej - za kilka papierowych, solidnych teczek z gumką oraz kilka bloków technicznych i rysunkowych (białych i kolorowych, format A3 i A4) zapłaciłam w zeszłym tygodniu 50 zł (sic!).

        O cenach wyprawek szkolnych powinno być głośno, jeszcze głośniej niż teraz, żeby zaznaczać jasno istnienie problemu, jakim są skandaliczne ceny niektórych towarów. Warto przyjrzeć się producentom "wyprawkowych" towarów w marketach - jest ich zaskakująco niewielu. Kredki różnej maści - obecnie w jednym z gdańskich hipermarketów ponad połowa asortymentu pochodzi od jednego producenta. Nic dziwnego, że w takich warunkach - prawdopodobnie nieuczciwej konkurencji - ceny są jak z kosmosu.

        Natomiast mały sklep papierniczy w sąsiedztwie hipermarketu też ma ceny z kosmosu, żeby jakoś przeżyć w takich okolicznościach przyrody.
        • lady_nina Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 13:55
          a na czym miałoby polegać przyjrzenie się producentom tych towarów i kto miałby się przyglądać?
          w zdecydowanej większości są to producenci zagraniczni i towary importowane z Chin. Za kredki niszowego polskiego producenta zapłacisz pewnie dużo więcej - rzeczy, które kupuję w sklepie dla plastyków wychodzą mnie drożej niż w hipermarkecie - no ale mam taką fanaberię i już.
          nie pracuję u producenta kredek i nie znam jego kosztów produkcji, ale np. w koszcie zeszytu dużą pozycją są prawa autorskie płacone za te wszystkie postacie z bajek, kreskówek etc., które pojawiają się na okładkach. Zeszyt byłby dużo tańszy (tak samo pewnie piórnik, plecak, worek etc) bez Hanny Montany czy innego bakugana itp. tylko, że tych zwykłych nikt nie chce kupować - no dobra, mało kto chce
          • gaja78 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 14:06
            lady_nina napisała:

            > a na czym miałoby polegać przyjrzenie się producentom tych towarów i kto miałby
            > się przyglądać?

            Tak z ciekawości zachęcam do przyjrzenia się. Można sobie wówczas zrobić prywatny bojkot danego producenta-"monopolisty". Jak też czynię.

            > w zdecydowanej większości są to producenci zagraniczni i towary importowane z C
            > hin. Za kredki niszowego polskiego producenta zapłacisz pewnie dużo więcej - rz
            > eczy, które kupuję w sklepie dla plastyków wychodzą mnie drożej niż w hipermark
            > ecie - no ale mam taką fanaberię i już.

            Niszowego ? 75% kredek w gdańskim Kerfurze pochodzi od tego samego polskiego producenta. Z blokami rysunkowymi jest podobnie. Duży wybór (a więc i konkurencyjne ceny) w dużym sklepie to przeszłość - niestety. Stąd biorą się wysokie ceny.

            > nie pracuję u producenta kredek i nie znam jego kosztów produkcji, ale np. w ko
            > szcie zeszytu dużą pozycją są prawa autorskie płacone za te wszystkie postacie
            > z bajek, kreskówek etc., które pojawiają się na okładkach. Zeszyt byłby dużo ta
            > ńszy (tak samo pewnie piórnik, plecak, worek etc) bez Hanny Montany czy innego
            > bakugana itp. tylko, że tych zwykłych nikt nie chce kupować - no dobra, mało kt
            > o chce

            Na żadnej z zakupionych przeze mnie teczek oraz bloków nie widnieje licencjonowana postać bajkowa.
            • lady_nina Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 20:56
              a - świadomy bojkot to rozumiem; też tak miewam z rozmaitymi rzeczami

              gaja78 napisała:

              Niszowego ? 75% kredek w gdańskim Kerfurze pochodzi od tego samego polskiego pr
              > oducenta. Z blokami rysunkowymi jest podobnie. Duży wybór (a więc i konkurency
              > jne ceny) w dużym sklepie to przeszłość - niestety. Stąd biorą się wysokie ceny
              > .
              nie sądzę, żeby biznes kredkowy był lukratywny - podejrzewam, że jest wręcz przeciwnie; stąd wśród producentów doszło do koncentracji i liczy się pewnie paru graczy. Poza tym taki kefur może organizować przetarg na tego typu towar i wtedy kupuje większość od 1 producenta.
              a małych wytwórców nie stać na akceptację warunków handlowych marketów
      • policjawkrainieczarow Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 16:25
        Jasne, jasne. W miedzyczasie maja przez caly rok odkladac na wakacje, na prezenty swiateczne i urodzinowe, na wyprawke i zycie, jesli planuja kolejne dziecko, na emeryture, na studia dzieci no i na obowiazkowa poduszke finansowo trzymiesiecznych zarobkow.
        • pitahaya1 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 16:35
          Zapomniałaś o mieszkaniu lub kredycie, pomocy rodzicom na nędznej emeryturze.
          Jak się ma z czego odłożyć to ok. Gorzej jak się nie ma z czego.
        • thorgalla Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 17:32
          Jak się nie ma pieniędzy to się nie produkuje dzieci albo ostro bierze się do zarabiania pieniędzy.
          • pade Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 17:38
            bzdury totalne
          • policjawkrainieczarow Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 17:47
            mi nie chodzi o niemanie pieniedzy, tylko o brednie "nalezy gospodarowac finansami i odkladać na zaś", bo jakiego poradnika dotyczącego finansowania jakiegokolwiek wydarzenia bys nie przeczytała, to zawsze tam będzie, że ooo zima zaskoczyła drogowców, a wiedziało się wczesniej, to trzeba było odkładać. Tyle, ze takei wydarzenie, o którym się wie wcześniej, a które jest drogie, to w przecietnej rodzinie jest co miesiąc. Ferie zimowe, wakacje, wyprawka szkolna, Boże Narodzenie, urodziny srednio razy 4, ubezpieczenie samochodu lub dwóch.
          • soha2 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 18:52
            o matko, naprawdę musisz takie cuda pisać?
            a bierzesz pod uwagę, ze często dzieci się ma jak jest trochę lepiej a potem można stracić pracę i dochody nagle spadają a drugiej nie można znaleźć latami?
          • lily-evans01 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 18:55
            No wiec, masz te pieniądze i obowiązkowo super małżonka... Rodzi ci się wcześniak, miesiące spędzasz przy nim w szpitalu, po macierzyńskim wylatujesz z roboty. Dziecko ma MPD, retinopatię, przetrwały przewód Bottala, mogę wymienić jeszcze kilka problemów wcześniaczych. Albo - rodzi ci się dziecko niepełnosprawne, z MPD w wyniku uszkodzeń okołoporodowych. Jeszcze fajniej - rodzi ci się autystyk. Cudowny mąż spier... od was byle dalej albo przepracowany, skołowany wpada pod duże auto na przejściu dla pieszych. Zostajesz z chorym dzieckiem/dziećmi, ze skromną rentą albo groszami z funduszu alimentacyjnego. Kontynuować? Nie wiesz, co ci życie przyniesie, nad niektórymi rzeczami nie przejdziesz do porządku dziennego. A tak się składa, że wielu biednych w Polsce to samotne matki lub rodziny z niepełnosprawnym dzieckiem lub rodzicem. I co, dalej im każemy ostro brać się do zarabiania?
            • thorgalla Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 22:00
              >>I co, dalej im każemy ostro brać się do zarabiania?
              To jaką masz radę dla takich kobiet?
              Sprzedać nerkę,dziecko?Powiesić się,ukraść?
              Czy płakać na forum i nic nie robić?

              >>skołowany wpada pod duże auto na przejściu dla pieszych.
              A słyszałaś o ubezpieczeniu na życie?
              Aaaa tak,pewnie napiszesz,że skoro kogoś na wyprawkę nie stać to tym bardziej na ubezpieczenie.

              >> No wiec, masz te pieniądze i obowiązkowo super małżonka
              Jak się je ma to nie warto wszystkiego wydawać ale zaoszczędzić na gorsze czasy.
              Aaaa tak,pewnie napiszesz,że skoro kogoś na wyprawkę nie stać to tym bardziej na odłożenie.

              Więc wychodzi,że pozostało tylko żalić się na rząd,przepisy i ciężki życie,nie robiąc nic.
              • gaja78 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 22:55
                thorgalla napisała:

                > A słyszałaś o ubezpieczeniu na życie?
                > Aaaa tak,pewnie napiszesz,że skoro kogoś na wyprawkę nie stać to tym bardziej n
                > a ubezpieczenie.

                No jasne, bo kwota ubezpieczenia to takie kokosy, że jak już się wyda co trzeba na leczenie i rehabilitację, to ma się high life oraz miód i orzeszki.
              • policjawkrainieczarow Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 23:30
                > Więc wychodzi,że pozostało tylko żalić się na rząd,przepisy i ciężki życie,nie
                > robiąc nic.

                Juz tu ktos napisał, że np. w USA wyprawki w sensie podręczników sie w ogóle nie kupuje.
                Kazde dziecko na początku roku zanosi do szkoły ryzę lub dwie papieru ksero, podręczniki są w szkole, do domu przynosza skserowane ćwiczenai do zrobienia, raz na ruski rok przed jakims większym testem ewentualnie pozyczają podręcznik do domu i chwatit. Ze tak ematkowo polecę "Można? Mozna".
                • lola211 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 07:34
                  Gdzies czytalam, ze amerykanie płaca podatek edukacyjny, dlatego rodzice nie musza kupowac wyprawek.
                  Nic nie ma darmo- jedynie w innej formie sie płaci.
                  • policjawkrainieczarow Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 14:20
                    Owszem, Amerykanie placa podatki, z ktorych sa utrzymywane szkoly, ale Polacy rowniez, prawda?
              • soha2 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 07:01
                jeśli ktoś mając 50 zł na tydzień do przeżycia zastanawia się jak je mądrze wydać, to chyba nie myślisz, że odłoży je na święta albo na przyszłą wyprawkę, gdy w domu dosłownie nie ma nic do jedzenia
                porozglądaj się dookoła, wyjdź ze swojego klimatyzowanego i szklanego biura uncertain
        • lily-evans01 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 18:48
          Jakbym ojca mojej córki słyszała... I to wszystko powinno cyć wygospodarowane z jego alimentów na dziecko wink
    • ewasuwek Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:30
      bo wyprawki szkolne (400-500 zł) to względnie mało, ale przy JEDNYM dziecku. Jeśli ktoś ma dwoje i więcej to bardzo dużo. Do tego dochodzą ubezpieczenia, opłaty za dodatkowe zajęcia, opłaty za obiady, składki klasowe itp. to uzbiera się tego trochę.
      Kiedyś nie było bzdurnych ćwiczeń do każdego przedmiotu (czasami dzieci nie wykorzystują ich nawet w 50%), książek do religii, 3 rodzajów kredek, 2 rodzajów farb, cienkich pisaczków, grubych pisaczków i innych sraczków.
      Życie ucznia było prostsze, a tornister lżejszy...
    • karra-mia Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:33
      przesadzasz, za przedszkole miesięcznie płacę maksymalnie 150 zł a nie 500.
      • ga-ti Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:37
        karra-mia napisała:

        > przesadzasz, za przedszkole miesięcznie płacę maksymalnie 150 zł a nie 500.

        Szczęściara!
        • karra-mia Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:51
          żadna szczęściara, po prostu dziecko chodzi do przedszkola państwowego, siedzi do 13, bo potem zawsze ktoś z rodziny może się nim zając, to i wydatek na przedszkole to tylko kwestia wyżywienia.
          • chipsi Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 13:00
            No to jednak szczęściara tongue_out (jak zresztą ja sama)
            Koleżanki córki nie przyjęli do państwowego przedszkola więc połowa wypłaty szła na przedszkole prywatne bo nie miała do dyspozycji nikogo z rodziny.
          • lily-evans01 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 18:58
            No widzisz, a mnie dziecko niemal z takiego układu wywalili z przedszkola... Pani dyrektor stwierdziła, że nic nie wnoszę do ich budżetu, bo było tylko na podstawie... I znalazła jakieś wytyczne urzędu miasta, że pierwszeństwo mają dzieci na 8,9 godzin...
      • soha2 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:43
        ja tyle płacę za dwa tygodnie wakacyjnego przedszkola
        normalnie ponad 400 zł
      • joanna.pio Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:53
        Ja płaciłam około 300zł (w tym zajęcia dodatkowe płatne, wyżywienie, kilka godzin poza bezpłatnymi). Syn idzie do pierwszej klasy, nasza wyprawka, w najtańszej opcji - 300zł (koszt samych podręczników). Jeśli ktoś nie pokombinuje z darmową dostawą i zakupami książek przez internet, może zapłacić w stacjonarnej księgarni niecałe 500zł.
        Ale zgadzam się z ogólną myślą autorki - to są wydatki zaplanowane, w sumie jednorazowe. Jeszcze tylko kilka stówek na ubezpieczenie, komitet rodzicielski i inne wyłudzacze i w sumie spokój na resztę roku szkolnego. Przynajmniej taką mam nadzieję.
    • tempera_tura Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:34
      Moje dziecko nie dostało się do przedszkola państwowego. Poszło do niepublicznego za które płacę 1100 zł miesięcznie. Już nie mogę się doczekać zakupu wyprawki szkolnej, taki wydatek jednorazowy to pikuś...za rok przedszkola zapłacę 13.000!
    • lechasia Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:37
      Sama mam dwoje dzieci w wieku szkolnym, wiem co to znaczy " wyprawka", ale do szału doprowadzają mnie rodzice (np ze szkoły mojego młodzszego syna), którzy zawsze krzyczą, że nie mają pieniędzy na książki itp, a palą papierosy i na papierosy mają.
      • ga-ti Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:43
        Bo to artykuł pierwszej potrzeby smile Na książki może jakieś dofinansowanie dostaną, na pety nie.
    • soha2 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:41
      nie każdy płaci 500 zł co miesiąc
      ja płacę 400 z groszami, są też tacy, co są z części opłat zwolnieni, są też tacy, co płacą około 300 zł
      nie kazde dziecko chodzi do przedszkola, nie każde siedzi w nim do 17
      gro dzieci znika o 13, więc płaci się tylko za wyżywienie - 130-150 zł
      z kuzynką jesteśmy po rajdach zakupowo-szkolnych - za książki zapłaciła 410 zł. Przybory typu kredki, zeszyty, bloki, nożyczki, gumki, kredki, mazaki, piórnik, ołówki, plasteliny i cała reszta innych - 140 zł - z tym, że zeszytów naprawdę dużo - do przedmiotów typu polski, języki - po kilka brała - coby później nie dokupować.
      Następnie strój na wf - dres, buty, koszulki - dwie, spodenki - raz - 190 zł, najwięcej za buty, potem dres.
      będzie jeszcze wydatek typu mundurek czy jak to tam zwie - po dwie, trzy sztuki - ale tu już zaliczkę 100 zł dała w czerwcu.
      Buty na zmianę - 30 zł.
      dojdzie ubezpieczenie i rada - nie wiem ile
      aha - plecak - jest już ale to też niezła kwota była - coś ze 100 zł z groszami
      więc na pewno wyjdzie tego dobrze ponad 1000 zł
      no i dochodzi to, co i przedszkolakowi się kupuje - kurtka jesienna, zimowa, buty jesienne, zimowe itd itd
      plus to wszystko co w ciągu roku jest - a to dzień nauczyciela a to teatrzyk, kino, przecież dziecku się nie odmówi, nie będzie samo siedziało w klasie czy tam świetlicy
      choc fakt, że na kilka imprez i w przedszkolu się składaliśmy ale to były naprawdę drobne kwoty - coś ze 25-30 max - imprezy w przedszkolu
      plus wycieczka całodniowa - 50 zł
      wizyta zwierzątek - dwa razy - nie pamiętam ale to były małe kwoty typu kilka zł
      no i jakieś chusteczki suche i mokre - co miesiąc - ale pewnie w szkole trzeba papier toaletowy przynosic, mydła i inne ręczniki papierowe tongue_out
    • empirical Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:43
      A ja nie rozumiem, czemu dzieciakom nie mozna kupic jednorazowo czytnika typu kindle, ministerstwo niech oplaci autorow podrecznikow i zapewni odpowiednie tresci elektronicznie (to duzo tansze niz drukowanie ksiazek). Od razu koszty poszlyby w dol, i dzieciaki nie musialyby dzwigac.
      A jak sie podrecznik zmieni, to cyk! zmiana pliku i nowa ksiazka bylaby na kindle'u.

      Ale wiadomo - wydawnictwa bylyby nieszczesliwe surprised
      • soha2 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:45
        dobry pomysł - raz, ze plecy dziecka odetchnęłyby, dwa, że wydawnictwa walcząc wtedy o przetrwanie, zmniejszyłyby ceny książek i okazałoby się, że książka do ang nie kosztuje aż 50 zł tylko góra 30 a w wersji ebookowej - 10 zł.
        • bbkk Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:51
          jak na razie ebooki są praktycznie w takich samych cenach jak książki papierowe
          • gaja78 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 13:01
            bbkk napisała:

            > jak na razie ebooki są praktycznie w takich samych cenach jak książki papierowe

            A ich ceny wcale by nie wzrosły po wprowadzeniu czytników do szkół, wcale a wcale smile
        • thorgalla Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 13:04
          >>a w wersji ebookowej - 10 zł.
          Chyba w marzeniach ....
        • pitahaya1 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 13:08
          A co z samymi czytnikami? Mam w domu dwa kindle, obydwa z uszkodzoną matrycą. Jeden noszony przez syna w plecaku, w etui, drugi noszony przeze mnie w torebce, też w etui. Uszkodzenia matrycy nie podlegają gwarancji.
          Czytniki są bardzo wrażliwe na uszkodzenia mechaniczne, zwłaszcza na rzucanie ich przez kurierów w czasie transportu.
          • lauren6 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 14:15
            pitahaya1 napisał:

            > A co z samymi czytnikami? Mam w domu dwa kindle, obydwa z uszkodzoną matrycą. J
            > eden noszony przez syna w plecaku, w etui, drugi noszony przeze mnie w torebce,
            > też w etui. Uszkodzenia matrycy nie podlegają gwarancji.

            Żarty sobie robisz, czy taka nieświadoma jesteś? Z realizacją gwarancji Kindle nie ma żadnego problemu, nawet przy uszkodzonej matrycy.
            • pitahaya1 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 14:29
              Nie żartuję. Kindle kupiłam przez polską firmę, żebym w razie czego nie musiała odsyłać za granicę. Dopiero potem przyszło mi do głowy, żeby sprawdzić, jak ta firma wywiązuje się z reklamacji. Moja wina, przyznaję. A w necie aż huczy od ich odmów. Otrzymałam odmowę z powodu "uszkodzenia mechanicznego nie podlegającego gwarancji". Teraz zastanawiam się, czy czasem nie napisać do producenta ale ponoć Kindle nie honoruje ich czytników kupionych w Polsce.

              Nie żartuję. Zanim więc na forum skrytykujesz lub zarzucisz nieświadomość, warto ostudzić nieco emocje. Chyba, że poradzisz, jak rozgryźć ten problem, czyli co zrobić, żeby tę gwarancję jednak uznali. Aha, sięgałam po poradę rzecznika. Niestety, ręce rozłożył i sam nie bardzo wie co z tym zrobić. Sugerował powołanie rzeczoznawcy ale sam przyznał, że oni takiego nie mają.
              • lauren6 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 14:34
                pitahaya1 nie reklamuj u polskiego dostawcy tylko bezpośrednio w Amazonie. Najwyżej każą Ci dopłacić różnicę w cenie między Kindlem bez reklam, a Kindlem z reklamami, jeśli kupiłaś Kindla z reklamami, a mieszkasz w PL. Poczytaj sobie na ten temat w sieci, jest mnóstwo tego typu wątków. Amazon bez problemu rozpatruje reklamacje Kindli kupionych u pośredników.
                • pitahaya1 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 14:45
                  Tak, mam Kindla z reklamami. No właśnie do tego etapu doszłam, czyli ominąć Polskę. Przeczytałam już wiele komentarzy odnośnie firmy, przez którą kupiłam i wiem, że przez nich nic już nie załatwię. Odrzucają 90% reklamacji i chyba wszystkie dotyczące matrycy.
                  Diabli by trafili, bo akurat Kindle uchodzą za solidne urządzenia a jeden z nich kupiliśmy jako prezent dla syna. Radość trwała niecałe 2 miesiące.

                  Gdzieś wyczytałam, że jedyna szansa na uznanie polskiej reklamacji to rozmowa z nimi na czacie. Jeśli się ich przekona to można wysłać Kindla do polskiej firmy i oni muszą uznać reklamację. Chyba, że znów coś się zmieniło. Myślałam, że prościej będzie jak w Polsce kupię.

                  Dzięki za wyprostowanie i cień szansysmile
                  • ha-ya Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 15:24
                    Pitahaya1,
                    pogadaj z nimi na czacie albo zadzwoni do nich. Ja wczoraj zlapalm kindla, wskoczylam do lozka a tu niespodzianka - pol matrycy nie dziala. Kindle zarestrowany, kupiony w amazon, ale wyslany w ramach oszczednosci w US wink. Odpalilam kompa, pogadalam z panem na czacie ( pytal tyllko czy nie byl zalany, uderzony albo zgnieciony), nowy juz jest w drodze do mnie ( tzn. niestety,, do kuzyna do US, bo do Irlandii nie chcieli mi wyslac). Mam 30 dni na odeslanie starego, bo inaczej obciaza mi karte kredtowa ( musisz miec chyba przy reklamacji). I to tyle. Reklamuj- koszt wysylki zawsze tanszy niz nowy kindle smile
                    • pitahaya1 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 15:54
                      No właśnie, w odmowie reklamacji napisali, że musiał być uderzony lub zgnieciony, dlatego uznać nie mogą.
                      Szczerze mówiąc na 100% nie mogę potwierdzić, że tak się nie stało. Tzn. nie byłam świadkiem sytuacji, w której na Kindla coś upadło, on sam upadł, został zgnieciony. Mój używany jest tylko przeze mnie, syn też sam z niego korzystał. Ale to jest taka właśnie furtka, kiedy to druga strona twierdzi, że uszkodzenie jest mechaniczne a Ty siedzisz i zastanawiasz się, czy czasem nie położyłaś torebki na lewym boku, bo tam oprócz kindla był jeszcze portfel i parasolka.

                      Nie żartuję ale taką rozmowę odbyłam z panem z serwisu. On twierdził, że nawet portfel położony obok mógł przygnieść matrycę. A mówimy o czytniku w solidnym etui.
                      Zapytałam więc, w jaki sposób mam z czytnika korzystać skoro byle co jest w stanie go zniszczyć.
                      "Najlepiej ostrożnie kłaść go na szafce obok".

                      Sęk w tym, że o ile Kindle u mnie w domu był traktowany jak jajko wielkanocne, o tyle dojechał do mnie w zwykłej, szarej torebce foliowej. Oczywiście był również w pudełku tekturowym. Ale widziałam, jak traktowane są pozostałe Kindle (rzucone na fotel pasażera) i gwarantuję, że niejeden został jakoś uszkodzony na etapie transportu.

                      I mówimy tu o urządzeniu, które mają dzieciaki w szkole nosić!!!!

                      Nie strasz mnie tą kartą kredytowąsad Ale nic to, trzeba sprawdzić. W razie czego może oni sami coś wymyślą. Przy zakupie nie było wymogu posiadania karty.
                      • lauren6 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 16:16
                        Ja mojego Kindla noszę w torebce, moje dziecko nie raz zrzuciło go np. z nocnego stolika i wszystko śmiga. Jak nie rzuciłaś nim specjalnie o beton to wcale nie musi chodzić o uszkodzenie z Twojej winy. Olej polskiego pośrednika i rozmawiaj bezpośrednio z Amazonem. Ludzie kupujący czytniki na Allegro zazwyczaj piszą, że kupili Kindla z reklamami na wycieczce w USA i teraz korzystają z niego w Polsce.
                      • ha-ya Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 16:34
                        No ale ja wlasnie mowie, zebys bezposrednio do Amazon uderzyla ( rozmowa krotka, potwierdzenie adresu, nr karty, pytanie co sie stalo |( w sensie czy nei da sie tego rozwiazac zdalnie - tu wadomo, ze nie), pan zapytal czy nie byl jakos uszkodzony mechanicznie ( powiedziala, ze w torebce byl- jak zawsze zreszta) i bez wnikania w szczegoly i dodatkowe wyjasninienia + sugerowanie, ze portfel czy cos inne polozylam od razu info, ze wlasnie zlozyl zamowienie na nowy i mam odeslac stary w ciagu m-ca smile Szybko, sprawnie i bez traktowania mnie jak zlodzieja. Na bank ci wymienia smile
                        • zuzanna56 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 20:10
                          Też reklamowałam poprzez czat.
      • gryzelda71 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:55
        > A ja nie rozumiem, czemu dzieciakom nie mozna kupic jednorazowo czytnika typu k
        > indle,

        A jak dzieciak zniszczy(oj bardzo prawdopodobne)to co dalej?
        • solaris31 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 13:10
          a jak dziecko oprócz czytnika zniszczy tez oczy przy okazji?
          • bbkk Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 13:13
            smile
            jak poseł Kłopotek big_grin
          • lauren6 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 14:21
            solaris31 napisała:

            > a jak dziecko oprócz czytnika zniszczy tez oczy przy okazji?

            Mowa o Kindlu z matrycą eInk. Poczytaj sobie najpierw co to takiego, zanim popełnisz posta na forum.
            • nutka07 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 15:05
              Zeszyty papierowe tez mozna zlikwidowac, sa programy w ktorych mozesz pisac recznie po ekranie.
              Pozniej wystarczy klawiatura.
            • ciociacesia eink jest super, ale 27.08.12, 15:47
              jak sprawdza sie w przypadku ilustracji i np tabelek ktore sa raczej niezbedne w podrecznikach?
            • solaris31 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 16:01
              a czymże się toto różni od tableta albo innego elektronicznego badziewia? i dla mnie rypie oczy tak samo jak komórka, komputer, tablet i inny e-badziew. czy tez raczej - i-badziew.
              • ira_07 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 16:17
                Czytniek ebooków nie rypie po oczach, bo się nie świeci. Jak cię rypie po oczach to możesz mieć coś z oczami, bo na czytnik z tech. e-papieru patrzy się jak na zwykłą książkę. Może po prostu nigdy nie widziałaś takiego czytnika z prawdziwego zdarzenia? W empiku był w "promocji" taki właśnie ledowy, świecący.

                > a czymże się toto różni od tableta albo innego elektronicznego badziewia?
                • solaris31 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 16:27
                  fakt, że się niespecjalnie tym interesuję, bo nie mam potrzeby wink widziałam parę czytników w realu, może i rzeczywiście nie były za dobre. a oczy fakt, mam zjechane i to mocno sad nawet na GPS-a po kilku godzinach nie mogę patrzeć.

                  nie wydaje mi się, że jakikolwiek i-sprzęt będzie lepszy od zwykłej ksiązki. a jeśli ma być najwyższej jakości - to kogo będzie na to stać?

                  mam rodzinę w Stanach, dzieci kuzyna mają szkolne laptopy i inne cudeńka - i okuliści maja raj na ziemi. niestety - taka prawda.

                  u nas to nie wejdzie ze względów finansowych - i ja bynajmniej nie płaczę. czy kupię książkę, czy e-booka - jeden kij. zapłacić frycowe i tak będzie trzeba.
                  • lauren6 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 17:52
                    > nie wydaje mi się, że jakikolwiek i-sprzęt będzie lepszy od zwykłej ksiązki. a
                    > jeśli ma być najwyższej jakości - to kogo będzie na to stać?

                    Najtańszy czytnik z wyświetlaczem eink można kupić za 400 zł. Na dzień dzisiejszy, bo chińczycy nie śpią i myślę, że po tanich tabletach przyjdzie czas na podrabianie e-papieru. W tym momencie odchodzą Ci koszty lektur szkolnych, bo pewnie do 99% utworów wygasły już prawa autorskie i możesz sobie takie Dziady czy inne Przedwiośnie ściągnąć legalnie i za darmo z sieci np. z bookini.pl. Jakby do tego doszły tanie epodręczniki - marzenie rodzica.

                    > mam rodzinę w Stanach, dzieci kuzyna mają szkolne laptopy i inne cudeńka - i o
                    > kuliści maja raj na ziemi. niestety - taka prawda.

                    Taka prawda, że Twoje dziecko też pewnie będzie za 30 lat pracowało przy komputerze i będzie sobie od tego niszczyło wzrok i kręgosłup. W takiej epoce żyjemy.

                    • gaja78 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 17:58
                      lauren6 napisała:

                      > Najtańszy czytnik z wyświetlaczem eink można kupić za 400 zł. Na dzień dzisiejs
                      > zy, bo chińczycy nie śpią i myślę, że po tanich tabletach przyjdzie czas na pod
                      > rabianie e-papieru.

                      Co w przypadku usterki czytnika i oddania go do reklamacji ? Dziecko zostanie bez narzędzia do nauki przez tydzień, dwa albo i miesiąc ? Jak sobie to wyobrażasz ?
                      • lauren6 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 19:16
                        W przypadku Kindle najpierw Amazon wysyła ci nowy czytnik, a ty masz 30 dni na odesłanie starego.
                        Książki też można zniszczyć/zgubić.
                        • gaja78 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 20:23
                          lauren6 napisała:

                          > W przypadku Kindle najpierw Amazon wysyła ci nowy czytnik, a ty masz 30 dni na
                          > odesłanie starego.

                          Ile czasu czekasz na przesyłkę od Amazon ? Tydzień ?

                          > Książki też można zniszczyć/zgubić.

                          Ile książek podręczników zgubiłaś przez całą szkołę średnią ?
                          Ile urządzeń elektronicznych "zepsuło ci się" przez ostatnie 10 lat ?

                          No więc ja do końca liceum zgubiłam jeden, słownie: JEDEN podręcznik.
                          Komputery przenośne - niech pomyślę .... 2 razy wymieniałam klawiaturę w swoim laptopie z powodu zalania jej kawą, 2 razy - wentylator. Telefony komórkowe - w sumie serwis odwiedzałam 3 razy, z różnymi modelami. I to w wieku dorosłym, za dzieciaka/nastolatka byłam dużo większą fleją.

                          Tylko książek nie niszczyłam. Widocznie stara komunistyczna szkoła, jak się obchodzić z książkami i jak o nie dbać, coś dawała.
                    • policjawkrainieczarow Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 21:07
                      akurat lektury szkolne to sa w bibliotece, a poza tym, w przeciwienstwie do ebookow, mozna je pozyczac.
                      Tanie e-podreczniki raczej nei powstana, ceny e-bookow sa zblizone do cen zwyklych ksiazek. A dzieci czytniki moga zgubic, zniszczyc, dac se ukrasc.
              • ciociacesia nie rypie oczu 27.08.12, 16:22
                bo nie swieci.
                jesli rypie to tak jak i ksiazka pap[ierowa, a ma te przewage ze mozna powiekszyc czcionke

                tylko dla mnie jesli to nie jest powiesc dochodzi problem 'patrzenia na ksiazke przez male okienko', przewaga podrecznika pierowego jest to ze widzisz cala strone, obr4azki i odpowiednio rozp[lanowany tekst pomaga przyswajac wiadomosci
                • solaris31 Re: nie rypie oczu 27.08.12, 17:26
                  także i o to mi chodzi - ksiązka zawsze będzie wygodniejsza.
              • agni71 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 16:23
                solaris31 napisała:

                > a czymże się toto różni od tableta albo innego elektronicznego badziewia? i d
                > la mnie rypie oczy tak samo jak komórka, komputer, tablet i inny e-badziew. cz
                > y tez raczej - i-badziew.

                Właśnie różni się, bo nie świeci jak ekrany tabletów itp. Najpierw poczytaj, póżniej sie wypowiadaj.
                • solaris31 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 17:31
                  a Ty czytaj dokładnie zanim co napiszesz wink

                  pisałam już jakie czytniki oglądałam a jakich nie, i dlaczego ogólnie jestem przeciw. nawet jeśli czytnik nie świeci/ wierzę na słowo/, to rozmiar takiegoż tez ma swoje znaczenie dla oczu.
                  • lauren6 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 17:59
                    > zeciw. nawet jeśli czytnik nie świeci/ wierzę na słowo/, to rozmiar takiegoż t
                    > ez ma swoje znaczenie dla oczu.

                    Przecież masz możliwość powiększenia czcionki.
      • ciociacesia na kindlu z pewnoscia 27.08.12, 15:40
        super sie bedzie okladalo rysunki pogladowe, ilustracje oraz tabelki rozmaite. i zawsze mozna czytac tekst a jednoczesnie patrzec na obrazek, prawda?
    • aagnes Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:44
      Tez mnie to wkurza, tak jakby dzieciaki przez pierwsze 6 lat zycia (a wczesniej 7) siedzialy w domach na golasa, czy ktos sie zastanawia ile placa miesiecznie rodzice, ktorym konczy sie macierzynski? przez 6 kolejnych lat??? zwykle przedszkole panstwowe to koszt dochadzacy do 500 zl miesiecznie, o prywatnych nie wspomne.
      wyprawka to smiech na sali, zeszyty po 20 groszy, dlugopisy, kredki pare zl. na ksiazki 200-czy 300 zl, mozna ogarnac nawet odkladajac co miesiac po 50 zl jak ktos ma mniej pieniedzy, ale to jest akcja raz w roku, albo kupic uzywane ktore jeszcze sa rzecz jasna aktualne.
      • lily-evans01 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 16:24
        Tia.. zwłaszcza te z klas I-III? Weź no kobieto, się ogarnij, widziałaś w ogóle takie podręczniki kiedyś? Uważasz, że można kupić używane?
    • bbkk Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:48
      Ja też jak słucham że trzeba kupić kredki czy farby to myślę jak dobrze dla tego dziecka że chociaż do szkoły jego rodzic jest zmuszony do zakupu w/w przedmiotów.
      Ja w domu mam np. kilka temperówek czy nożyczek i nie muszę kupować nowych na 1 września bo chodzi o to żeby dziecko je miało.

      Do przedszkoli w skali kraju uczęszcza ok.70% dzieci z tego co pamiętam więc nie tylko dzieci z Warszawy.

      Można kupować co miesiąc coś albo odkładać pieniądze - co miesiąc 50zł i nie będzie takiego płaczu.

      Książki do młodszych klas nie są drogie tylko jest ich dużo. Ale to sami rodzice wymusili żeby dzieci nie dźwigały ciężkich plecaków.
      • kropkacom Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 13:50
        Na pewno nie 70 procent. Kredki nie kosztem, ale razem z podręcznikami robi się chyba spora suma.
        • kropkacom Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 13:57
          Według informacji MEN w roku szkolnym 2009/2010 odsetek dzieci 3-letnich w przedszkolach wyniósł 45,7 proc., podczas gdy w 2008/2009 - 41,1 proc.; 4-letnich wzrósł z 53,2 proc. do 59,4 proc.
          • bbkk Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 13:35
            ale 5latków 100%
    • nowi-jka Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:50
      bo czy naprawde konieczne sa te wszystkei zeszyty cwiczeń skoro kiedys szlaczki malowało sie zwyczajnei w zeszycie za 1,50?
      No i zeszyt cwiczen do religi mnei rozwalił. Nie kupie, no enie kupie i niech mnie palcami wytykają. Juz religi bez zeszytu cwiczen przekazac nei mozna??
    • solaris31 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 12:58
      ksiązki sa bardzo drogie, i niestety to jednorazówki / mam dziecko w 2 klasie/. wszystkie pierdółki tez kosztują, i kwota się robi.

      ja nie kupowałam wszystkiego od nowa, bo część rzeczy jest w stanie do użycia, a i tak wydałam na dwójkę dzieci grubo ponad 1 tys.

      co będzie, jak będę miała jedno dziecko w klasie 6, a drugie w 4? ksiązki są podwójnie droższe, a nawet i więcej. i jest to komasacja wydatków, więc dlatego ludzie narzekają. a często ceny nie są adekwatne do jakości tych wszystkich ksiązek i ćwiczeń confused

      ja wydaję na szkołę starszej latorośli dużo więcej niż na przedszkole młodszej. niestety confused w szkole też są teatrzyki, wyjścia, inne głuoty, zrzutki klasowe, komitety i rady rodziców. wiecznie coś płacę. i mam porównanie, bo jak wspomniałam - jedno dziecko w szkole, drugie w przedszkolu. / państwowym/.
      • gryzelda71 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 13:01
        Na podręczniki gimnazjalistki wydałam mniej niż dla 3klasisty.Bo mogę nabyć uzywane.
        Chyba,że masz pecha i rocznik ma nową podstawę programową to muszą być nowe.
        • solaris31 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 13:09
          nie wiem, jak będzie, bo moja jest w 2 klasie, i na razie leci tą nową podstawą. a czy jej nie zmienią - kto to wie smile

          w każdym razie, na chwilę obecną też nastawiam się na kupno ksiązek z 2 ręki, i nowych ćwiczeń. i oby mi wyszło.

          coś się zresztą ruszyło w sprawie ksiązek , bo jest jakiś przepis o niewydawaniu nowych ksiązek bez zmiany podstawy programowej, a jeśli podstawa jest zmieniona ale treści zostają bez zmiany, to też można kupić stare książki. chodzi o te książki, które miały zmienione 2 lub 3 obrazki, treść bez zmian - ale wydanie nowe, do nowej podstawy - no i oczywiście, nowa cena wink

          potrzebne sa regulacje, bo wydawcy robią, co chcą. a my płacimy.
    • zaradna.mama Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 13:00
      Od września będę miała dwoje przedszkolaków w domu, z ustęsknieniem czekam na szkołę smile
      • iwles Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 13:20

        oby ta tęsknota cię nie zadziwiła.

        Kupowanie wyprawek odbywa się w tym samym czasie, co organizowanie wakacji dzieciom. A to kosztuje, kolonie, obozy, wczasy, czy tez jakieś półkolonie, czy inna opieka dla dzieci.
        Z przedszkolakami w czasie wakacji/ferii jest o tyle łatwiej, że przedszkola mają dyżury, przedszkolaka samego na kolonie też jeszcze nie wysyłasz.

        Może też i w tym tkwi problem, w nałożeniu się w czasie sporych wydatków.

        A co do porównywania opłat w przedszkolu i szkole, to: w przedszkolu dziecko ma w cenie pełne wyżywienie. Jakby dodać obiady w szkole + drugie śniadanie i picie dla dziecka, to też są wydatki.
        I nie ma co porównywać opłat za prywatne przedszkole do wydatków w państwowej szkole, bo i szkoły prywatne też są. Nie wiem, skąd ci się wzięło 500 zł. za przedszkole, ja 3 lata temu mieściłam się w 200 (razem z zajęciami dodatkowymi), a w tym roku koleżanka płaci max. 250-270 razem z nadliczbowymi godzinami.
        • pade Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 13:27
          Ja też się dziwię takim komentarzom. Muszą je pisac matki, które mają tylko przedszkolaki a o wydatkach szkolnych słyszały od znajomej znajomejsmile

          • zaradna.mama Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 13:40
            Zeszyty, plecaki, art. papiernicze można kupić wcześniej, na wyprzedażach a nie na koniec sierpnia, kiedy sklepy mają żniwa. Podręczniki są najdroższe, ale to jednorazowy wydatek, za przedszkole płaci się co miesiąc. Komitet, ubezpieczenie, wyjścia do kina/teatru/wycieczki, są tu i tu.
            U mnie dwójka dzieci wynosi 600zł/mies (same opłaty), nikt z mojej rodziny i znajomych, z dziećmi w wieku szkolnym tyle nie płaci miesięcznie. Ale racja, znam to tylko z opowiadań, na własnej skórze przekonam się za 2 lata smile
            • soha2 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 14:08
              naprawdę myślisz, że 3 czy 4-latki mają kilkudniowe wycieczki, zielone szkoły i inne cuda typu wyjścia do kin czy teatrów raz w miesiącu?
              owszem, moje dziecko miało jedną, całodniową wycieczkę - koszt 50 zł - plus jakąś książeczkę jeszcze dostało w ramach tejże wycieczki
              kuzynka - składała się na dzień nauczyciela po 15 zł, ja po 5
              ubezpieczenie - jednorazowe we wrześniu - coś około 30 zł z tego co pamiętam
              30 zł zapłaciłam za wyprawkę, którą kupowało przedszkole, nie ja
              i 30 zł co miesiąc na komitet

              • zaradna.mama Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 14:20
                Soha2 - w grupie maluchów (3 latków), w przedszkolu mojego syna, były po 4 wycieczki na semestr. Co przedszkole to obyczaj smile Najstarsza grupa wyjeżdża na zielone przedszkole, bodajże na 3 dni.
                600zł to minimalna kwota, jaką musimy zapłacić, na dodatkowy angielski, tańce czy szachy już nie mamy sad
                Nadal uważam, że szkoła wychodzi taniej od przedszkola, trzeba tylko rozsądnie rozplanować wydatki, a nie kupować wszystko na jeden raz, pod koniec sierpnia.
                • soha2 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 17:21
                  u nas też starszaki miały zieloną szkołę
                  ups, tzn przedszkole tongue_out
                  nie licze wycieczek do zoo czy też do stadniny, gdzie dzieci pojeździły na kucykach - ale to nie była wycieczka całodniowa
                  co do wydatków na szkołę - to faktycznie wcześniej tego nie napisałam
                  ale wiem, że lista podręczników do następnej klasy jest podawana pod koniec roku, listy też są wywieszone w szkole, przecież można te książki już w czerwcu zakupić a przynajmniej połowę
                  choć będą w Matrasie słyszałam jak pani proponowała kupującej zakup całego pakietu a jako premia była jakaś jedna książka za free
                • lola211 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 07:46
                  > Nadal uważam, że szkoła wychodzi taniej od przedszkola,

                  Oczywiscie,ze wychodzi taniej.
              • lady_nina Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 16:42
                soha2 napisała:

                > naprawdę myślisz, że 3 czy 4-latki mają kilkudniowe wycieczki, zielone szkoły i
                > inne cuda typu wyjścia do kin czy teatrów raz w miesiącu?

                well - czy wyjście do kina czy teatru to jakieś cudo? raz w miesiącu to za często? wycieczka czy zielona szkoła to jakieś fanaberie?
                tzn. że szkoła to na czym powinna polegać? li i wyłącznie na siedzeniu tych 5 godzin w klasach i tłuczeniu wiedzy z podręczników odziedziczonych po 30-letnim ojcu?; żeby tanio było; na basen w barchanowych gaciach, a w-f w pocerowanych dresach?
                • soha2 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 17:38
                  zielona szkoła czy tam przedszkole dla trzylatków? bez przesady
                  teatrzyki? - te przyjeżdżają do przedszkola - czasem i dwa razy w miesiącu
                  kino dla trzylatka? ile trzylatek wysiedzi przed ekranem? tzn ponoć są trzylatki, które tak i z pół dnia ale ja nie znam takich tongue_out
                • lola211 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 09:39
                  Tym bardziej, ze jak dziecko pojdzie z klasa do kina czy teatru,muzeum i gdzie tam, to rodzic zaoszczedzi na bilecie dla siebie.Moje wyjscie z córka=50 zł,jej wyjscie z klasa=12 zl.
              • e_r_i_n Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 09:02
                soha2 napisała:

                > naprawdę myślisz, że 3 czy 4-latki mają kilkudniowe wycieczki, zielone szkoły i
                > inne cuda typu wyjścia do kin czy teatrów raz w miesiącu?

                Po pierwsze nie każdy szkolniak, niestety ma. A jednocześnie tak, są takie przedszkola, gdzie jest raz w mcu jakieś wyjście, gdzie są zielone przedszkola.

                > 30 zł zapłaciłam za wyprawkę, którą kupowało przedszkole, nie ja i 30 zł co miesiąc na
                > komitet

                Ja za komitet płace 12 zł miesięcznie, a zakupy we wrześniu w przedszkolu to jakieś 100 zł było (teczka, książki, chusteczki itp).
              • nowi-jka Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 11:55
                soha2 napisała:

                > naprawdę myślisz, że 3 czy 4-latki mają kilkudniowe wycieczki, zielone szkoły i
                > inne cuda typu wyjścia do kin czy teatrów raz w miesiącu?

                uwielbiam takie teksty "naprawde myslisz?" nie, nie musze wymyslać znam z autopsji smile tzn kilkudniowe nie ale i w szkole kilkudniowe obowiazkowe nie są a wyjscia do kina teatru itd raz w miesiacu to standard w przedszkolu mojego syna
                czesne miesieczna 340zl (b.mało w porówbaniu z innymi przedszkolami w miescie) + wyzywienie.
                Co to jest w porównaniu do jednorazowego zakupu ksiazek za 340zł
                • iwles Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 12:06

                  > czesne miesieczna 340zl (b.mało w porówbaniu z innymi przedszkolami w miescie)
                  > + wyzywienie.


                  mówisz o czesnym w państwowym przedszkolu ?
          • lady_nina Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 14:20
            ja mam drugoklasistkę smile
            ok, jestem w szczęśliwej sytuacji, że ani przedszkolne ani szkolne wydatki mnie zbyt dotkliwie nie dotykają - jest potrzeba, kupuję. ale jestem w stanie się wczuć w sytuację osoby o innym statusie materialnym. Tyle, że generalnie to można powiedzieć, że życie samo w sobie jest drogie - bo wszystko kosztuje. Jak dziecko jest niemowlakiem są wydatki na pieluchy, kaszki, wózki etc, potem nianie, przedszkole, potem szkoła - jak nie szkoła to co? do pełnoletności w przedszkolu? a w tej szkole to co? ma nie malować, nie ćwiczyć, nie czytać? przecież większość tych rzeczy i tak by się dzieciom kupiło - i można je kupować w ciągu roku, naprawdę nie ma potrzeby robić w sierpniu zapasu zeszytów na cały roku (kłania się zarządzanie kapitałem pracującym wink ), wymiany połowy garderoby etc.. Pomijam absurdalne wymagania poszczególnych nauczycieli - typu opisany powyżej wuefista - tutaj należy kwestionować to co pan może wymagać, a czego nie - ale trudno oczekiwać, że dzieciak będzie skakał na sali czy pływał w basenie w tym samym wełnianym swetrze i bamboszach, w których łazi po szkolnych korytarzach. Co prawda, jak siedzi w domu, to może pływać na golasa w wannie, ale gonić się po parku w starych dresach - ale chyba nie o to chodzi?
            generalnie zgadzam się i nie miałabym nic przeciwko temu, żeby życie było tańsze, ale nie zwalałabym winy na szkołę
            • iwoniaw Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 14:25
              No dokładnie o to chodzi.
          • e_r_i_n Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 09:00
            Ja nie mam przedszkolaka, tylko szkolaniaka zaawansowanego już i też uważam, że ten drugi kosztuje mniej smile (mówię o porównaniu kosztów przedszkola + wycieczek + rzeczy do tegoż z wydatkami na wyprawkę + jedzenie w szkole + koszty inne szkolne - bez zajęć dodatkowych, kolonii, ubrań itd, bo to związane z wiekiem dziecka.
            Mnie przedszkole 6-7 lat temu kosztowało średnio 350 zł miesięcznie, czyli 3,5k rocznie.
            Obiady w szkole to średnio 700 zł rocznie, wyprawka i dodatkowe rzeczy kupowane w trakcie roku to jakieś 500 zł rocznie. Nijak do 3,5k nie dobiję.
        • soha2 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 14:04
          może stąd, że np w takim Grudziądzu czy innym Gródku płatna godzina kosztuje 1,70 a w W-wie na ten przykład 3,65 - jest różnica? Jest
          • iwles Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 14:11

            porównywalnie obiad w szkole. W takim Gródku czy Grudziądzu będzie to kwota 4,70 zł. a w Warszawie np. 10-12 zł.
            • soha2 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 17:16
              o, fakt, dzięki za przypomnienie i ujęcie tego w kosztach tych różnic smile
            • e_r_i_n Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 09:04
              Nie znam szkół w Warszawie, gdzie obiad kosztowałby 10-12 zł. Raczej 3-5 zł. Akurat tego typu koszty w Wwie są naprawdę w dolnej granicy średniej krajowej.
              • pade Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 09:19
                we Wrocławiu obiad kosztuje 8zł
              • miedzymorze Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 09:29
                No to już znasz: zupa + drugie 9,50

                pozdr,
                mi
                • e_r_i_n Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 09:33
                  No u mnie teraz od września też będzie kosztował ok. 7 zł, ponieważ zapadła decyzja o likwidacji finansowanej przez miasto stołówki (jak w większości dzielnic).
                  Ale do tego czasu jednak normą był koszt rzędu właśnie 3-5 zł, nie 10-12.
                  Tak jak przedszkola, za czasów mojego dziecka - nie wiem, jak teraz, po zmianach wywalczonych przez rodziców wink - były też raczej z tych tańszych.
              • soha2 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 10:06
                naprawdę??? szkoła na Targówku - obiad 9 zł
                no chyba, ze te 3-5 zł to za jedno z dań obiadowych trzeba płacić
                • e_r_i_n Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 10:16
                  W szkole mojego dziecka stawka żywieniowa od początku jego edukacji wynosiła 3,5 zł za obiad dwudaniowy plus deser (owoc, jogurt itd).
                • bbkk Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 10:28
                  a w szkole mojego syna nadal 4,5zł za obiad (2daniowy)
                  • agni71 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 21:13
                    U nas w miejscowości podwarszawskiej w zeszłym roku obiad dwudaniowy z deserem (owoc, jogurt itp.) kosztował 4 zł.
                    • pade Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 21:21
                      ale to o niczym nie świadczy, widocznie gmina dopłaca
                      no i sama piszesz, w zeszłym roku...
                      • agni71 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 29.08.12, 10:18
                        pade napisała:

                        > ale to o niczym nie świadczy, widocznie gmina dopłaca

                        No, świadczy o tym, ze ceny moga byc niskie, bo gmina moze doplacać smile O ile wiem, u nas o to walczyc nie trzeba było, ale warto, tam gdzie ceny są wyższe, wystepowac z takimi propozycjami do władz lokalnych ...

                        > no i sama piszesz, w zeszłym roku...

                        Bo nie wiem, czy w tym roku cena nie wzrośnie. A ty wiesz juz jaka będzie cena obiadu w waszej szkole w tym roku szkolnym?
                        • pade Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 29.08.12, 13:10
                          dobrze, że teraz dopisałaś, że w roku szkolnymsmile
        • babsee Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 14:39
          Zlobek panstwowy-Wroclaw, ul. Dokerska, oplata 428 zl.
    • esi1 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 13:37
      Przedszkole nie jest obowiązkowe, a szkoła - tak.
      • gryzelda71 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 13:47
        O waśnie.
        I to rodzice,co do szkoły dziecię dopiero posyłają tak płaczą zapewne.
        • iwoniaw Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła była 27.08.12, 13:54
          nieobowiązkowa. I ilu rodziców uznałoby wobec tego posyłanie tam potomka za "fanaberię". Dziwnie często ci płaczący w temacie kosztów jakoś potrafią zorganizować środki na papierosy (i nie ja jedna to zauważam, lecz więcej osób, więc to nie jest wyjątek, a raczej reguła), zaś posiadanie przez dziecko kredek i plasteliny to wydumane (przez nawiedzonych nauczycieli oczywiście) zbytki...
          • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 27.08.12, 14:00
            Patologia zawsze była i będzie. Generalnie jak spojrzeć na płace w różnych sektorach to naprawdę nie dziwi, że wydatek na książki raz w roku i teoretycznie nieobowiązkowe komitety robi swoje. Tu naprawdę nie chodzi o te kredki...
            • iwoniaw Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 27.08.12, 14:23
              Toteż ja nie piszę, że "dziecko nie kosztuje", tylko że podciąganie wszystkich wydatków okołojesiennych pod etykietkę "niepotrzebna fanaberia szkoły" jest przegięciem w drugą stronę.
              Każdy widzi, że wszystko drożeje i patrząc na płace w różnych sektorach rzeczywiście gołym okiem można stwierdzić, że bardzo wielu rodzinom niestety nie ma prawa starczać na wszystko i to w rozsądnym standardzie. No ale to nie "wina" faktu, że dziecko do szkoły idzie, na litość! To, że dziecko idzie do szkoły, to tak naprawdę jeden z nielicznych rzeczywistych bonusów - tylko mało kto na to patrzy w ten sposób.
              • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 27.08.12, 17:02
                Skąd takie myślenie? Teoretycznie w Polsce jest darmowa edukacja podstawowa. I tak, szkoła mogłaby coś oprócz budynku (w różnym stanie) i kadry (także w różnym stanie) dać chociaż część wyprawki wszystkim dzieciom. Jak do tego dodać te komitety, ubezpieczenia, przyniesione papiery do ksero, chusteczki to potem głupi strój do ćwiczeń (koniecznie w wybranych kolorach) robi się problemem. Tak trudno to pojąć?
                • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 27.08.12, 17:03
                  I tak, mnie to nie dotyczy. Co nie znaczy, ze tego nie rozumiem.
                • e_r_i_n Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 09:06
                  Jakbyś miała zapłacić za utrzymanie tego budynku, nauczycieli i innych, to dopiero byś zrozumiała, że faktycznie edukacja JEST darmowa.
                  • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 09:11
                    Oh, oh.. big_grin Wcale się nie dziwię, ze nie wiesz na czym polega darmowa powszechna edukacja.
                    • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 09:33
                      Nie ma darmowej edukacji.Ktos i tak za nia placi.
                      • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:06
                        Tak, składają się na nią podatnicy. Happy?
                    • e_r_i_n Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 09:35
                      Oh, oh, opieka zdrowotna też jest 'darmowa', a leki wykupujesz, tak?
                      Ogromna część wydatków na edukację JEST finansowana, czy to rozumiesz, czy nie.
                      I pomyśl - wiem, trudno może być smile - dlaczego w szkołach, gdzie nie ma dotacji/subwencji, miesiąc kosztuje grubo ponad tysiąc złotych.
                      • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 09:37
                        Otóz to.I albo bedzie jak jest, czyli ta nieszczesna wyprawka raz do roku albo obłozenie ludu pracujacego podatkiem-jesli mam wybierac to wole sponsorowac tylko swoje dziecko, niech kazdy rodzic placi na swoje.
                        • iwles Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 09:47

                          ale chodzi własnie o to, że sponsorujesz, te ciągłe zmiany w szkolnictwie, reformy, nowe programy nauczania itd. itd., a są one na kija wprowdzane. A kosztują i to nie malo: państwo za to płaci, czyli my wszyscy podatnicy, a także każdy rodzic ucznia dodatkowo ponosi koszty.

                          Wyobraź sobie rodzeństwo: jedno dziecko teraz zdało do 6 klasy, młodsze do 3. Chodzą do tej samej szkoły. Jedyną książką, z jakiej młodszy będzie mógł korzystać po starszym bracie to podręcznik do religii. Koniec tematu, dziękuję za uwagę.
                          • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:14
                            Moja córka co roku swoje podreczniki sprzedaje, kupuje z tej kasy uzywane plus kilka nowych.No jak to mozliwe?
                            • iwles Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:21

                              trafiła na dobry rocznik, po niej jeszcze idą chyba 2 roczniki starym programem. Ale dzieci z 2003 i młodsze pójdą nowym programem i książki np. twojej córki już się nikomu nie przydadzą.
                              • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:30
                                A swoich tez nie beda mogly sprzedac?
                        • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:09
                          Pisałam już, ze wiekszość państw sponsoruje opr ócz budynku, prądu i kadry także wyprawkę (nie całą) i nie wiąże się to z dodatkowym opodatkowaniem. I mówię o państwach byłego bloku komunistycznego.
                          • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:11
                            Ale to idzie z podatkow tak czy siak.Wole, zeby szlo na budowe dróg,zamiast na podreczniki szkolne, bo szum wokol wyprawki uwazam za coroczna histerie.
                            • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:17
                              Coroczną histerię? No cóż, masz jedno dziecko i niezłe zarobki ponoć. Twierdzisz, ze ludzi o niskich dochodach jest mało... Dla ciebie to zawsze tylko będzie histeria.
                              • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:26
                                Owszem, bedzie.Ameryke ludziska odkrywaja co roku- dzieci kosztuja.
                                • iwles Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:30

                                  lola211 napisała:

                                  > dzieci kosztuja.


                                  no przecież właśnie o tym jest cały wątek, a niektórzy wmawiają, że kosztują tylko dopóki chodzą do przedszkola.
                                  • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:32
                                    Przedszkolaki kosztuja duzo wiecej.O to chodzi.
                                  • e_r_i_n Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:39
                                    Nie, nikt niczego takiego nie stwierdził. Co najwyżej to, że koszty wysłania dziecka do przedszkola są wyższe, niż wysłania do szkoły.
                                • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:33
                                  Dzieci kosztują i dlatego będzie ich coraz mnie. Taka konsekwencja. Dla ciebie to zaradność, a dla państwa? Jak myślisz?
                                  • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:37
                                    Szpitale pelne rodzacych.
                                    • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:41
                                      ?? Mogłabyś jaśniej formować swoje myśli? Jeśli myślisz o tym, ze dzieci nadal rodzi się dużo to już nie raz udowodniłaś, ze guzik o życiu poza własnym podwórkiem wiesz.
                                      • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:46
                                        To mam na mysli, ze dzieci nadal sie rodza.
                                        Mniejsza dzietnosc jest głownie wynikiem postepu cywilizacyjnego,dostepu do antykoncepcji.
                                        Im biedniejszy kraj tym rodziny liczniejsze statystycznie.Wiec nie ma co marzyc, ze jak sie materialnie poprawi to nagle wszyscy zaczna sie na potege mnozyc.Nie,nie beda, bo wiekszosc woli miec dzieci mniej niz wiecej.Bez wzgledu na status materialny.
                                        • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:48
                                          Widzę, ze nadajesz się do parlamentu ze swoim rozumieniem ekonomii big_grin Miłego dnia Lola.
                                          • e_r_i_n Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:53
                                            W porównaniu z Twoimi wypowiedziami na całkiem niezłym poziomie są.
                                            I w temacie zależności status społeczeństwa/dzietność ma 100% racji.
                                            • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:58
                                              A co masz biedaku napisać? No co? W końcu pijecie sobie z lola w tym watki z dziobków big_grin Odnieś się do tego co Lola napisała.
                                              • e_r_i_n Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:06
                                                Nie mam żadnych problemów z wypowiedziami w tym wątku i z Lolą raczej generalnie mamy rozbieżne poglądy.
                                                Ale proszę Cię bardzo:
                                                www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/rankorder/2127rank.html
                                                • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:16
                                                  Tak, Afryka jest biedna.
                                                  • e_r_i_n Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:18
                                                    Demografia jest elementem w liceum na geografii.
                                                    Pamięć krótka? smile
                                                  • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:20
                                                    Widać krótka.
                                        • iwles Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:09

                                          no tak, zajmujemy zaszczytne 208 miejsce, w bardzo szacownym towarzystwie, a te wszystkie kraje za nami to bardzo ucywilizowane państwa :

                                          www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/rankorder/2127rank.html
                                          • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:14
                                            No przeciez widac, kto nas wyprzedza, taka Uganda np..
                                            • iwles Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:34

                                              Francja, Wielka Brytania, USA, Kanada, Norwegia, Luxemburg... itd.,
                                              Lola, obudź się, bo przespałaś ładnych kilka lat, na świecie nastąpiły pewne zmiany.
                                              Weź poczytaj trochę:

                                              praca.gazetaprawna.pl/artykuly/502568,rosnacy_wskaznik_dzietnosci_sposobem_na_gnebiacy_europe_problem_niewydolnosci_systemow_emerytalnych.html
                                              • e_r_i_n Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:37
                                                Nie aż takie, żeby demograficzny trend znany od zawsze zmienić - im kraj bogatszy, tym dzietność mniejsza i już.
                                                Różnice w poziomie około 2 są naprawdę marginalne. Mowa o przepaści typu ponad 7 i niecałe 2.
                                              • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:45
                                                że w miarę bogacenia się ludzie mają coraz mniej dzieci. Okazuje się jednak, że w społeczeństwach, które przekroczyły pewien poziom zamożności, posiadanie potomstwa staje się oznaką statusu społecznego

                                                To raz.A dwa- czy aby do tego nie przyczyniaja sie imigranci?
                                                • lady_nina Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 12:11
                                                  niekoniecznie.
                                                  w pełni zgodzę się z tym zdaniem, "że w społeczeństwach, które przekroczyły pewien poziom zamożności, posiadanie potomstwa staje się oznaką statusu społecznego". Potwierdzają to moje osobiste obserwacje (nie zajmuję się tym naukowo, nie prowadzę badań, proszę mnie o statystyki nie pytać
                                                • iwles Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 13:09

                                                  może i imigranci, tego nie wiem, ale duża ich część to np. Polacy czy inne narody cywilizowane. Tylko czemu więc wzrasta chęć posiadania więcej dzieci tam, a w Polsce nie ?
                                                  • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 13:23
                                                    Moze dlatego, ze wyjechalo gros mlodych ludzi,lat im kilka przybylo i nadszedl czas.Gdyby nie wyjechali, dzieci rodziłyby sie tu.Mimo wszystko.
                            • iwles Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:17

                              Może chodzi właśnie o to, że pieniądze na oświatę są źle wydatkowane ? Że może z większym pożytkiem dla wszystkich byłyby tańsze podręczniki, niż kolejna nieudana reforma ? Może i o to, że gdyby nie wprowadzony vat na artykuły dla dzieci i na książki, to te wyprawki byłyby o ok. 20% tańsze ?
                              Może tak ogólnie ludzie mają po mału dość, że w państwie, które o sobie samym mówi, że ma ambicje prowadzić politykę prorodzinną, każdym swoim ruchem temu zaprzecza ? A świadczą o tym chociażby ceny wyprawek do szkoły.
                              • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:31
                                Ludziom zawsze bedzie za drogo.Te 20% mniej nikogo i tak nie zadowoli.
                                • lady_nina Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 12:16
                                  rację masz i Ty iwles, ze pieniądze na oświatę są beznadziejnie wydatkowane; rację ma też lola, bo z tej dyskusji dla mnie wynika, że większość 20% potraktowałaby jak rzucony jej nędzny ochłap - bo albo wszystko (za darmo, bo tak! bo dlaczego utrzymanie dziecka w wieku szkolnym ma cokolwiek poza strawą i podstawowym przyodziewkiem kosztować) albo nic.
                          • e_r_i_n Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:19
                            Ale nie jest to jedyny i najlepszy model.
                            Kiedyś była gdzieś kalkulacja, ile z każdej złotówki wpłaconej w formie składek/podatków wraca do płacącego w formie usług świadczonych przez państwa. Wraca bardzo niewiele, ponieważ ogromna część pożerają koszty 'obsługi' dystrybucji.
                            Dużo korzystniejsze byłoby płacenie minimalnych podatków i finansowanie samodzielne ogromnej części wydatków teraz 'darmowych', z dobrze zaplanowaną i rozdzielaną uczciwie pomocą dla osób w trudnej sytuacji (nie leni).
                            • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:30
                              Nie jesteś w stanie ominąć kosztów dystrybucji. Mniejsze podatki to także mniejsze pieniądze na ta pomoc biedniejszym. Ja rozumiem państwa, gdzie zarobki pozwalają obywatelom żyć godnie i nie liczyć na państwo. Bo to nie musi być model skandynawski. Naprawdę nie musi. Jednak Polska to tylko patrząc na Europę biedny kraj i nie rozumiem dlaczego jako jeden z nielicznych zrezygnował z dokładania się do wyprawki.
                              • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:34
                                Mniejsze podatki to także mniej
                                > sze pieniądze na ta pomoc biedniejszym

                                No tak, nie ma to jak pracujacych obłozyc maksymalna danina po to, by wspierac tych co sobie gorzej radza.
                                No wlasnie niskie podatki powinny byc, zas wiekszy nacisk polozony na pomoc tym biednym w zdobyciu lepiej oplacanej pracy.
                                • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:46
                                  > No wlasnie niskie podatki powinny byc, zas wiekszy nacisk polozony na pomoc tym
                                  > biednym w zdobyciu lepiej oplacanej pracy.

                                  A konkretnie?
                                  • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:11
                                    Konkretnie to sensowne szkolenia/kursy pozwalajace na uzyskanie umiejetnosci potrzebnych do wykonywania pracy potrzebnej na rynku.Pomoc wefektywnym szukaniu pracy oraz przekwalifikowaniu sie.
                                    • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:14
                                      wyborcza.biz/Firma/1,101618,12337101,Miliony_utopione_w_pseudoszkoleniach_dla_bezrobotnych_.html?bo=1
                                      • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:16
                                        Az wytłuscilam- sensowne szkolenia.Zalinkowany artykuł wskazuje,ze tego wlasnie brak.
                                        • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:17
                                          Ale sensowne to hasło wytrych. Najprawdopodobniej nawet nie wiesz o czym mówisz.
                                          • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:26
                                            Sensowne to znaczy -zgodne z zapotrzebowaniem rynkowym i realnie dajace mozliwosc zarobkowania.
                                            Doskonale wiem o czym pisze,bo widze z czym ludzie szukajacy pracy maja problem.
                                            • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:32
                                              Podziel się forunmkami tą wiedzą. Może skorzystają.
                                              • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:33
                                                Z forumkami - miało być.
                                              • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:50
                                                Zapomnialas,ze jestem egoistka.

                                                To co kuleje,to zsynchronizowanie popytu rynkowego z podaza.Brak dostepnego sensownego doradztwa, w jakim kierunku sie przekwalifikowac.Ludzie szukaja po omacku, nie wiedza jak sie do zmian zabrac- tkwią wiec w przeswiadczeniu,ze pracy nie ma i ze zarobic nie sposob.
                                                • gaja78 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 12:05
                                                  lola211 napisała:

                                                  > Zapomnialas,ze jestem egoistka.
                                                  >
                                                  > To co kuleje,to zsynchronizowanie popytu rynkowego z podaza.Brak dostepnego sen
                                                  > sownego doradztwa, w jakim kierunku sie przekwalifikowac.Ludzie szukaja po omac
                                                  > ku, nie wiedza jak sie do zmian zabrac- tkwią wiec w przeswiadczeniu,ze pracy n
                                                  > ie ma i ze zarobic nie sposob.

                                                  Lolu, obudź się. Pracy naprawdę nie ma. Bo i skąd ma być ?

                                                  Przeszłam się niedawno jedną z głównych gdańskich ulic i przeżyłam lekki szok.
                                                  Ulicę tą pamiętam ze studiów jako pełną punktów usługowych i prywatnych sklepów.
                                                  Gdy skończyłam studia 10 lat temu, punkty usługowe zamieniły się w banki, ale prywatne sklepy jeszcze istniały. W tej chwili wzdłuż ulicy kwitną: bank, udzielanie pożyczek, lumpeks, bank, udzielanie pożyczek, lumpeks. Dla mnie jest to obrazek przykry i żenujący, dowód na to, że jest naprawdę źle. "Ludzie nie potrafią szukać pracy" - jasne. Była opiekunka moich dzieci skończyła dwa kierunki studiów plus jakieś kursy i nie może znaleźć BEZPŁATNYCH praktyk uncertain
                                                  • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 12:28
                                                    Praca to nie tylko sklepy.
                                                    W zakladach produkcyjnych potrzebuja pracownikow.W mojej branzy takze.Tyle, ze trzeba konkretnej wiedzy i umiejetnosci.
                                                  • lady_nina Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 12:37
                                                    lola211 napisała:

                                                    > Praca to nie tylko sklepy.
                                                    > W zakladach produkcyjnych potrzebuja pracownikow.W mojej branzy takze.Tyle, ze
                                                    > trzeba konkretnej wiedzy i umiejetnosci.

                                                    to prawda. Kształcenie zawodowe leży i kwiczy. A my wciąż jesteśmy państwem uprzemysłowionym i niech tak pozostanie.
                                                    czy konieczne jest posiadanie kilku fakultetów, skoro na ich absolwentów nie ma żadnego popytu (tak to widzę, skoro nie ma szans na bezpłatne praktyki)?
                                                    a z drugiej strony to co pisze lola - przemysł poszukuje pracowników na stanowiska operatorskie - ale właśnie z konkretnymi umiejętnościami, czy też potencjałem na zdobycie tych umiejętności - i wiesz mi, nie jest to łatwe, a nie rozbija się o liczbę chętnych, a właśnie jakość i zasób posiadanych umiejętności
                                                  • gaja78 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 12:43
                                                    lady_nina napisała:

                                                    > to prawda. Kształcenie zawodowe leży i kwiczy. A my wciąż jesteśmy państwem upr
                                                    > zemysłowionym i niech tak pozostanie.

                                                    To chyba żart smile

                                                    Właśnie nasz problem polega na tym, że nie jesteśmy już państwem produkcyjnym.

                                                    > czy konieczne jest posiadanie kilku fakultetów, skoro na ich absolwentów nie ma
                                                    > żadnego popytu (tak to widzę, skoro nie ma szans na bezpłatne praktyki)?

                                                    Kiedy zaczynała te fakultety, popyt był - jak najbardziej.
                                                  • gaja78 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 12:38
                                                    lola211 napisała:

                                                    > Praca to nie tylko sklepy.
                                                    > W zakladach produkcyjnych potrzebuja pracownikow.W mojej branzy takze.Tyle, ze
                                                    > trzeba konkretnej wiedzy i umiejetnosci.

                                                    Jakich konkretnie pracowników ?
                                                  • lady_nina Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 12:58
                                                    np maszynistów lokomotyw
                                                    i nie, nie jest to praca na kolei/PKP za najniższą krajową, a w wielkim zakładzie przemysłowym z dobrą pensją i pakietem socjalnym

                                                  • lady_nina Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 12:30
                                                    gaja - ale lola ma dużo racji. Ważne jest, abyśmy (znaczy się system oświaty) wyposażał ludzi w umiejętności przydatne na rynku pracy - czyli żeby był sensowny. Moim zdaniem ani oświata ani dalsze szkolenia zawodowe, co to niby mają służyć aktywizacji, nie dają sensownych umiejętności szerokiej grupie ludzi.
                                                    a z drugiej strony jest to, o czym piszesz - brakuje pracy. I tu się pojawia pytanie, co państwo robi, aby gospodarka się rozwijała? ważne ustawy (np. pakiet energetyczny) uchwali (jak dobrze pójdzie) z 2 letnim poślizgiem - uważasz, że to sprzyja inwestycjom? tworzeniu nowych miejsc pracy? kto poważny zdecyduje się zainwestować kilka - kilkadziesiąt-kilkaset milionów nie wiedząc, jaki będzie za chwilę stan prawny, bo że się ma zmienić to wiemy

                                                    przestańmy się podniecać tą niby "zieloną wyspą" - i co z tego, że nam PKB nie spadł - ile lat musiałby PKB spadać np. Niemcom czy Francji, czy Włochom w kryzysie, a nam róść i w jakim tempie, żebyśmy się choćby zrównali poziomem rozwoju? zapytajmy się czy robimy wszystko, by wykorzystać swój potencjał, bo taki mamy
                                                  • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 12:31
                                                    Była opiekunka moich dzieci skończyła dwa kierunki st
                                                    > udiów plus jakieś kursy i nie może znaleźć BEZPŁATNYCH praktyk uncertain

                                                    Mozliwe,ze zle szuka.Mnie wlasnie chodzi o pomoc takim ludziom- widac na jej kierunek wyksztalcenia nie ma popytu.Trzeba sie przekwalifikowac.
                                                  • gaja78 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 12:49
                                                    lola211 napisała:

                                                    > Była opiekunka moich dzieci skończyła dwa kierunki st
                                                    > > udiów plus jakieś kursy i nie może znaleźć BEZPŁATNYCH praktyk uncertain
                                                    >
                                                    > Mozliwe,ze zle szuka.Mnie wlasnie chodzi o pomoc takim ludziom- widac na jej ki
                                                    > erunek wyksztalcenia nie ma popytu.Trzeba sie przekwalifikowac.

                                                    Ty Lolu napradę żyjesz w jakimś innym świecie.

                                                    Na co konkretnie proponujesz się przekwalifikować specjaliście chemii, specjaliście aparatury medycznej oraz specjaliście ekonomii w jednym, jeśli mieszka on w województwie z dużą firmą farmaceutyczną, 2 firmami wytwarzającymi produkty spożywcze, 1 firmą wytwarzającą produkty kosmetyczne oraz kilkoma firmami zajmującymi się dystrybucją sprzętu medycznego ?
                                                  • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 13:02
                                                    Nalezy sprawdzic, kogo szukaja pracodawcy.

                                                    Sama nie pracuje w zawodzie zgodnym z wykształceniem,zamiast bezproduktywnie wysylac cv, po prostu przeszlam do branzy,gdzie praca była.I tak juz enty rok kontynuuje.A w miedzyczasie zajmowalam sie roznego typu inna dzialalnoscia,gdzie mozna było zarobic.To wymaga ode mnie elastycznosci oraz ustawicznego poglebiania wiedzy, to generuje tez jakis tam poziom stresu- ale wiem jedno, nie ma nic gorszego niz bierne czekanie az ktos nas zatrudni.
                                                  • gaja78 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 13:11
                                                    lola211 napisała:

                                                    > Nalezy sprawdzic, kogo szukaja pracodawcy.

                                                    No i sprawdzała 3 lata temu, jak zaczynała drugą specjalność big_grin
                                                    Tak, trzeba było 3 lat, żeby wykształcić się jako specjalista, który był na rynku poszukiwany. Tak, po 3 latach nikt nie chce jej przyjąć na bezpłatną praktykę.

                                                    > Sama nie pracuje w zawodzie zgodnym z wykształceniem,zamiast bezproduktywnie wy
                                                    > sylac cv, po prostu przeszlam do branzy,gdzie praca była.I tak juz enty rok kon
                                                    > tynuuje.

                                                    Ale zaczynałaś tą pracę X lat temu, w innych realiach.
                                                  • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 13:21
                                                    Ale prace zmienilam 10 misiecy temu.W obecnych realiach.
                                                    W trakcie studiow powinna była praktyki szukac.
                                                    W mojej rodzinie ostatnio 2 absolwentki od razu po studiach znalazły zatrudnienie- jedna po biochemii, druga po prawie.

                                                    Panstwo poprzez doradców powinno wskazywac kierunki, w jakich mlodzi ludzie powinni sie ksztalcic- z uwzglednieniem prognoz, a nie stanu na dzis.
                                                  • gaja78 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła 28.08.12, 15:24
                                                    lola211 napisała:

                                                    > Ale prace zmienilam 10 misiecy temu.W obecnych realiach.

                                                    Ale nie jako amator na rynku pracy.

                                                    > W trakcie studiow powinna była praktyki szukac.

                                                    Oczywiście że miała praktyki w trakcie studiów. Nie przez cały czas ich trwania rzecz jasna, wiesz jak wygląda robienie dwóch kierunków dziennych na studiach technicznych ?

                                                    > W mojej rodzinie ostatnio 2 absolwentki od razu po studiach znalazły zatrudnien
                                                    > ie- jedna po biochemii, druga po prawie.

                                                    Oczywiście że jacyś absolwenci dostają pracę zaraz po studiach. Ale jest ich znacznie mniej, niż 10 lat temu. Ja nie miałam takiej świadomości dopóki nie zaczęłam rozmawiać z obecnymi absolwentami. Zwłaszcza ta opiekunka moich dzieci utkwiła mi w głowie, bo 10 lat temu studenci (przynajmniej na mojej uczelni) pukali się w czoło, kiedy ktoś im oferował "wolontariat" po studiach. A teraz sami proszą pracodawców, żeby mogli u nich pracować za darmo ...

                                                    I to jest sytuacja absolwentów szkół wyższych w dużych miastach. A gdzie sytuacja ludzi ze średnim wykształceniem na prowincji ? Te ładne zdania o konieczności dokształcania się tak nie przystają do prowincjonalnej rzeczywistości, że aż boli.
                                                  • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła 28.08.12, 21:59
                                                    Zaczynałam prace zawodowa w czasie, gdy rowniez bylo bardzo ciezko ja znalezc.Moglam do us..nej smierci trzymac sie wyksztalcenia,wysylac cv i biadolic, ze nie ma pracy.Nie bylo- w tym sektorze, gdzie szukalam.Gdzie indziej była- i tam ja znalazłam.
                                                  • gaja78 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła 29.08.12, 09:01
                                                    lola211 napisała:

                                                    > Zaczynałam prace zawodowa w czasie, gdy rowniez bylo bardzo ciezko ja znalezc.M
                                                    > oglam do us..nej smierci trzymac sie wyksztalcenia,wysylac cv i biadolic, ze ni
                                                    > e ma pracy.Nie bylo- w tym sektorze, gdzie szukalam.Gdzie indziej była- i tam j
                                                    > a znalazłam.

                                                    Dobrze, niech ci będzie. Bezrobocie w Polsce bierze się stąd, że ludzie szukają pracy nie tam, gdzie trzeba.
                                                  • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła 29.08.12, 09:06
                                                    Miedzy innymi wlasnie tak.Zreszta to zadne odkrycie, o tym sie trąbi od dawna.Uczelnie wypuszczaja na rynek stada absolwentów, dla których pracy w zawodzie nie ma.Nie ma korelacji pomiedzy zapotrzebowaniem rynku a oferta edukacyjną.
                                                  • gaja78 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła 29.08.12, 09:49
                                                    lola211 napisała:

                                                    > Miedzy innymi wlasnie tak.Zreszta to zadne odkrycie, o tym sie trąbi od dawna.U
                                                    > czelnie wypuszczaja na rynek stada absolwentów, dla których pracy w zawodzie ni
                                                    > e ma.Nie ma korelacji pomiedzy zapotrzebowaniem rynku a oferta edukacyjną.

                                                    Uważasz, że to najważniejsza przyczyna ?
                                                  • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła 29.08.12, 09:57
                                                    Napisalam- miedzy innymi.
                                                  • gaja78 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła 29.08.12, 10:06
                                                    lola211 napisała:

                                                    > Napisalam- miedzy innymi.

                                                    A istnieją ważniejsze przyczyny, czy nie ?
                                                  • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła 29.08.12, 10:44
                                                    Istnieja tez inne przyczyny, wcale nie wazniejsze.
                                                  • iwles Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła 29.08.12, 09:51

                                                    bo czasami ta korelacja jest tylko chwilowa, a szkoła wypuści kilka roczników absolwentów, z czego pracę znajdzie 10-20 %.

                                                    W moim mieście tak było. Z pielęgniarkami kilkanascie lat temu, a ostatnimi laty z masażystami. najpierw brakowało, a ostatnio od dwóch - trzech lat NFZ ucina refundację i masażystów się zwalnia, co powoduje, że pacjent na masaż czeka kilka miesięcy. Błędne koło, no ale kogo to... uncertain
                              • e_r_i_n Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:41
                                Sorry, ale to jakiś bełkot.
                                Dla mnie nie jest priorytetem pomoc biednym. Jeśli już, to niesamodzielnym z powodów niezawinionych. I dlatego jakiś poziom podatków i składek być musi.
                                I zdecydowanie wolę sama mieć kasę na pomoc tym, którzy wg mnie na pomoc z MOJEJ kasy zasługują, niż widzieć, jak idą grube miliony na wspieranie takich, co to im się 'nie opłaca' dojechać na miasta kawałek dalej, mimo lepszej pensji.
                                • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:44
                                  Rozumiem ten egoizm ekonomiczny. Więcej biedy tez przełoży się na twoje życie i twojego syna. Dobrze sobie z tego zdać sprawę. Zresztą sama pisałaś o jakieś tam tongue_out pomocy biednym. To o co chodzi? Żyjesz na bezludnej wyspie?
                                  • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:48
                                    To nie jest zaden egoizm.To jest niezgoda na ciemięzenie tych,ktorzy sobie radza.
                                    Ty jak widze masz socjalizm w glowie.
                                  • e_r_i_n Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:48
                                    Nie, to nie jest egoizm ekonomiczny, tylko zdrowy rozsądek, który wie, że zapewniane przez państwo jest droższe w ogólnym rozrachunku, niż zapewniane prywatnie.
                                    I uważam, że państwowa pomoc powinna być kierowana wyłącznie do faktycznie potrzebujących i niesamodzielnych lub z samodzielnością ograniczoną, a nie takich, co im się nie chce.
                                    Oraz powinna być czasowa i weryfikowana, a nie stała i dożywotnia.
                                    Dotyczy to też darmowej opieki zdrowotnej itd.
                                    Owszem, bardzo chętnie wspieram osoby potrzebujące. Faktycznie potrzebujące.
                                    • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:49
                                      Żyjesz na bezludnej wyspie?
                                      • e_r_i_n Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:53
                                        O co Ci chodzi? Tylko tak, wiesz, z treścią.
                                        • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:56
                                          Była treść, ze ja pominęłaś to nie moja wina, ale prosz:

                                          Rozumiem ten egoizm ekonomiczny. Więcej biedy tez przełoży się na twoje życie i twojego syna. Dobrze sobie z tego zdać sprawę. Zresztą sama pisałaś o jakieś tam tongue_out pomocy biednym. To o co chodzi? Żyjesz na bezludnej wyspie?

                                          Pomiń tym razem ten egoizm. big_grin
                                          • e_r_i_n Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:08
                                            Ja proszę o wyjaśnienie sensu pytania o bezludną wyspę.
                                            • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:12
                                              Jestem trochę zmieszana. Mam cie nauczyć czytać?
                                              Więcej biedy tez przełoży się na twoje życie i twojego syna
                                              • e_r_i_n Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:17
                                                Nie, nie musisz mnie uczyć czytać - wystarczy, że zacznie pisać logicznie, nie bełkotać smile
                                                I odpowiadać na posty, nie wyimaginowane treści.
                                                • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:19
                                                  Przepraszam, ale chyba nie ma sensu kontynuować z tobą dyskusji.
                                                  • e_r_i_n Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:22
                                                    Standardowa reakcja, gdy się prosi o konkrety.
                                                  • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:24
                                                    Ale ja już napisałam wszystko co chciałam. Brak ci konkretów? Jak chcesz...
                                            • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:33
                                              Erin- w ramach tego,ze zyjesz w spoleczenstwie, masz jego czesc utrzymywac.Bo jestes zaradniejsza i lepiej ci sie wiedzie.Masz ich sponsorowac po to,by nie biednieli jeszcze bardziej,bo to sie odbije na tobie i twoim synu.
                                              Zatem Erin-zmykaj z forum , zakasuj rekawy i pracuj jeszcze wiecej, by moc jeszcze bardziej wspomagac tych niezaradnych.
                                              • e_r_i_n Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:35
                                                Bez żartów - ja mam świadomość, co to solidaryzm społeczny itd i wiem, że jako część społeczeństwa muszę część swoich 'dóbr' oddawać osobom, które ich nie wypracowują/wypracowują w stopniu niewystarczającym.
                                                Natomiast nie godzę się na to, żeby uznawać za słuszne 'równo dla wszystkich'. Niestety, tak się nie da.

                                                A teraz w nosie mam pracę - korzystam z urlopu i pustej chaty big_grin
                                              • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:39
                                                Nie w interesie twoim i koleżanki jest biedne społeczeństwo. Tylko tyle. Jak na razie widać nie zdajesz sobie nawet sprawy jak wygląda życie poza centrum Wrocka. Wracając do szkoły, szkoła powszechna ma w założeniu nie dzielić dzieci i wyciągać je "za uszy". Tak, darmowe podręczniki, które szkoła dystrybuuje na dalsze pokolenia taki mały krok w stronę dobrej, nie dzielącej szkoły.
                                                • lola211 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 11:52
                                                  A bo to nie znam nikogo spoza Wrocławia? Rodzine mam w podkarpackim,kieleckim, jezdze i widze.
                                      • kropkacom Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:54
                                        O tych nieszczęsnych podręcznikach myślę nie w sensie pomocy dla ludzi w trudnej sytuacji. Uważam, ze szkoła powinna współuczestniczyć w wyprawce każdego dziecka.
                                        • e_r_i_n Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 10:58
                                          No dobrze. I co to ma wspólnego z moim wpisem nt podatków/pomocy itd?
                                          Kolejna furtka wypływy pieniędzy a propos - dofinansowanie do wyprawki mają rodziny z trójką i więcej dzieci niezależnie od dochodów. Osoby z jednym/dwójką tylko do 351 zł (o ile pamiętam) miesięcznie na osobę. Faktycznie osoba z minimalną krajową ma lepiej, niż rodzina z trójką dzieci ze sporymi dochodami.
                                          To jest bezsensowne wydawanie kasy. Nie to, że każdy nie dostaje podręczników.
                                        • lady_nina Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 12:53
                                          kropkacom napisała:

                                          > O tych nieszczęsnych podręcznikach myślę nie w sensie pomocy dla ludzi w trudne
                                          > j sytuacji. Uważam, ze szkoła powinna współuczestniczyć w wyprawce każdego dzie
                                          > cka.


                                          Powinna, gdyż?
                                          bo pomoc w trudnej sytuacji materialnej rozumiem, skąd ta powinność wobec każdego dziecka?
                                          a taka wyprawka to niby co miała by zawierać? książki tylko, czy te buty na w-f na białej podeszwie też?
                                          zgadzam się w pełni z tym co wyżej napisała erin o roli państwa, podatkach i dystrybucji.
                                          osobiście uważam, że rola państwa w naszym życiu powinna ograniczać się do minimum; nie ma ochoty cedować na państwo mojej odpowiedzialności rodzicielskiej w zamian za wyprawkę
                                          państwo niech zadba o bezpieczeństwo obywateli i ramy prawne do prowadzenia działalności gospodarcze i da ludziom żyć i się bogacić. zdecydowana większość ludzi potrafi zadbać o siebie i swoje pociechy lepiej, skuteczniej i taniej niż zrobi to za nich najlepszy nawet urzędnik
                                          • iwles Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 13:03

                                            no i własnie w ramach "pomocy" rodzicom wprowadzono vat na ksiażki i artykuły dla dzieci, które, jak wiadomo, są konieczne i jak wiadomo, rodzice muszą je kupić. W ramach "pomocy" rodzicom też wprowadza się co jakiś czas "niezbędne" reformy w oświacie, zmiany w programach nauczania, a więc zmiany i samych podręczników.
                                            I żeby chociaż te zmiany wnosiły coś dobrego.... ale wszyscy specjaliści wypowiadają się, że idzie to w złym kierunku. No ale cóż, każdy rząd może się pochwalić, że "coś" robi. A my rodzice za wszystko płacimy, bo przecież edukacja jest obowiązkowa. Skoro obowiązkowa, to wiadomo, że rodzic musi zapłacić, kasa z podatku obrotowego jest i interes państwa się kręci, tak ?
                                            • e_r_i_n Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 28.08.12, 13:32
                                              iwles napisała:

                                              > no i własnie w ramach "pomocy" rodzicom wprowadzono vat na ksiażki i artykuły dla dzieci,

                                              To był wynik obecności w UE i brak możliwości obłożenia tych dóbr obniżonym VATem.
                                              --
                                              Oddaj 1% na Dom Misi
                                              ZOSTAŃ DAWCĄ SZPIKU
                                            • soha2 Re: Strach pomyśleć, co by było, gdyby szkoła był 29.08.12, 09:44
                                              podpisuję się
                                              za taką "pomoc" państwa ja także dziękuję
                                              a jeszcze najbardziej mnie wkurza jak mi państwo tłumaczy, że Luksemburg i Norwegia to jeszcze wyższy podatek na takie artykuły mają więc powinniśmy cicho siedzieć i nie narzekać
                                              że też komuś - tak na marginesie - nie przyjdzie do głowy szukanie oszczędności poprzez likwidację bezproduktywnego senatu i zmniejszenie sejmu do powiedzmy góra 100 osób - ale to już tak na marginesie tego wątku tongue_out
    • olena.s Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 14:03
      I masz rację, i nie masz.
      Edukacja w naszym pięknym kraju zgodnie z prawem ma być darmowa. I to mają w podświadomości rodzice posyłający dzieci do pierwszej klasy. To raz.
      Dwa: ja w pierwszej klasie musiałam kupić dwa podręczniki. Do polskiego - elementarz, plus do matematyki. Dziś są boxy - po trzy i więcej ćwiczeń, parę podręcznikow dla pierwszaków - - same wiecie. A im dalej, tym gorzej.
      Trzy: jeżeli jeszcze dziecko faktycznie zużywa wszystko, robi ćwiczenia, to rodzic ma przynajmniej świadomość, że pieniądze nie zostały zmarnowane. Ale często jest inaczej.
      Cztery: zaginął przyjemny obyczaj handlu używanymi szkolnymi książkami. Zmieniająca ise podstawa, różnorodna oferta.
      Pięć: szkoły nie prowdzą przejrzystej gospodarki finansowej, rodzice nie uczestniczą jako wolontariusze w szkole, ergo wielu ma poczucie, że ciągle "płaci się na szkołę" i nie wiadomo, co z tego dziecko ma.
      Sześć: pomijając wszystkie te kwestie rzeczywiście dziwi, jak rodzicie funkcjonujący w tym samym społeczeństwie nie są w stanie przewidzieć wydatków. Zauważcie, że nie ma opcji bankowej "odkładaj 50 pln co miesiąc na przyszłoroczną wyprawkę dziecka".
      • heca7 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 14:44
        Mam dwójkę dzieci w szkole (4kl i 2 kl) i jeszcze jedno w przedszkolu. Dawno już przekroczyłam 1000zł a konca nie widać. Jak na razie mam komplet podręczników do obu klas- kupione po cenie hurtowej przez całe klasy. Nowy plecak dla córki, trochę zeszytów dla obojga na sam początek. Nowe kredki, flamastry, długopisy, gumki. A gdzie książki dla przedzskolaka? Książka do religii - niezbędna, hmmmm jakim cudem myśmy się uczyli?- oooo! to właśnie jest cud! Bez książek do religii a jakoś wiemy kto co i jak wink A gdzie ubezpieczenia i RR ? Nie wiem jeszcze jaki kolor koszulki na wf będzie miała klasa córki. Dotąd była biała i nie miałam z tym problemu. Teraz pewnie niebieska , żółta, czerwona lub zielona. I jeszcze smarkula zgubiła gdzieś nowe kapcie do szkoły, które kupiłam pod koniec maja wink
        • soha2 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 17:24
          to ja jeszcze dodam, że nie miałam książek do muzyki i plastyki a sama widziałam, że takowe są tongue_out
          i też jakoś ekhm tę plastykę zdawałam z klasy do klasy tongue_out
      • pade Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 16:40
        Tiaaa, odkladaj na jedną kolonie, odkładaj na drugą, odkładaj na wczasy dla siebie (w końcu dorosły to też człowiek), odkładaj na wyprawkę dla jednego dziecka, potem dla drugiego odkładaj na Mikołaja, na prezenty pod choinkę, na urodziny, na dzień dziecka...na samochód, na remonty....itd.itd. Mnie by wypłaty zabrakłosmile
        • gryzelda71 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 16:52
          Zabraknie pensji na odkładanie,ale starczy na zakup za jednym zamachem hmmmmwink
          • pade Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 17:24
            jest jeszcze druga na szczęściesmile
        • lady_nina Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 16:57
          no dobra - jeśli chcemy mieć te wszystkie rzeczy i obskoczyć te wszystkie miłe okazje, to co poza odłożeniem/zabudżetowaniem/rozłożeniem w czasie można rozsądnego zaproponować?
          czy można oczekiwać, że spadnie z nieba, że ktoś nam podaruje, że w Lotto 6 trafimy? no można, tylko prawdopodobieństwo tych zdarzeń jest dość niskie

          co niby szkoła powinna proponować? uczyć bez podręczników, bo za drogie? (zgadzam się natomiast, że nie jest konieczne, żeby się zmieniały co roku). z plastyki zrezygnować, bo kredki, farby i bloki za drogie; w-f wyrzucić, bo tylko stroje dodatkowe trzeba kupować; do kina i teatru nie ciągać biednych maluczkich, bo kto to widział takie fanaberie, tylko kasa leci bez sensu; na wycieczki nie zabierać, bo komu to potrzebne.

          a tak w sumie można przejść na nauczanie domowe - samemu nauczyć dzieciaczka mądrości wszelakich bez potrzeby wydawania kasy na te wszystkie zbędne bajery; ba nawet składki na komitet i dzień nauczyciela nie trzeba płacić. W końcu jeśli nie będzie potrzeby kupować tego wszystkiego, co szkoła wymaga, to nie trzeba będzie zarabiać na to kasy
          • pitahaya1 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 17:09
            Mimo wszystko ja widzę róznicę między tym co "za moich czasów" trzeba było przynieść do szkoły a tym czego teraz szkoła wymaga.
            Kto 30 lat temu biegał po sklepach dla plastyków w poszukiwaniu pasteli i gumki chlebowej? Za kryzą biegałaś? Za arkuszami specjalnie dla plastyków?

            Prawda jest taka, że teraz rzadko kogo interesuje, jaką masz sytuację w szkole.

            Ja raz próbowałam wytłumaczyć pedagogowi (absolutnie nie chodziło o finanse), że w danej chwili nie mogę czegoś tam zrobić i zrobię jak tylko będę w stanie, czyli w miarę szybko. Nie zdążyłam ust zamknąć jak dostałam kontrę "nie interesuje mnie pani sytuacja domowa".

            I może właśnie o to chodzi, że nikogo to nie obchodzi. Najbiedniejsi dostaną wsparcie a ci lepiej sytuowani po prostu mają sobie poradzić i tyle.
            • lady_nina Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 17:46
              a nie uważasz, że za "naszych czasów" nikt wielu rzeczy nie kazał przynosić, bo ich po prostu nie było, fizycznie nie można ich było dostać. Problemem było kupno chińskiej gumki, piórnika, nawet kredek, bloków i farb; a nie ich cena. Częściowo to samo z podręcznikami - nie wymieniano ich, bo nie było na czym drukować; w kraju nie produkowano wystarczająco dużo papieru; innych rzeczy zresztą też. Mimo narzekań na dzisiejszą drożyznę, nie chciałaby aby moje dziecko dorastało w "dobrobycie" jaki ja pamiętam z lat 70 i 80-siątych

              Brak zainteresowania sprawami ucznia czy sytuacją domową to temat na odrębną dyskusję.
              • kropkacom Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 17:57
                W szkole młodych książki są przekazywane z pokolenia na pokolenie. Dziecko dba o nie, bo wie że książka ma posłużyć kilku dzieciom i to jest bardzo dobry system. Ja też tak miałam jak byłam w wieku dzieciaków. Czemu w Polsce z tego zrezygnowano? Nie wiem. I żeby było jasne, dawne czasy mnie generalnie nie rajcują.
              • iwles Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 18:08

                Nieprawda, że nie drukowano, bo nie bylo papieru. Akurat w tamtym czasach (komunistycznych) wydawnictwa i drukarnie mialy sie bardzo dobrze i bardzo dobrze prosperowaly. Tylko że był jeden podręcznik, zatwierdzony przez ministra, który obowiązywal w całej Polsce, a nie tak jak teraz jest dowolność i każdy nauczyciel, nawet w jednej szkole, może wybrać taki, jaki on uważa za najlepszy.
                A nawet w antykwariatach ceny podręczników używanych nie są wcale niskie.
                I nieprawdą jest, że te 30 lat temu nauczyciele nie wymagali, bo znali sytuację na rynku. Niestety - odpowiedni strój na wf był obowiązkowy, nikogo nie interesowalo, że w sklepach pustki, tak samo z zeszytami, okładkami i wszystkimi innymi przyborami. Musiały być i nikogo nie obchodzilo skąd. Ale ceny - faktycznie były niższe, jakoś nie pamiętam, by te wyprawki były takim wielkim obciążeniem dla rodzicow, bo i wyjazdy wakacyjne też zawsze mialam zorganizowane.
                • iwoniaw Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 18:31
                  Cytat I nieprawdą jest, że te 30 lat temu nauczyciele nie wymagali, bo znali sytuację
                  > na rynku. Niestety - odpowiedni strój na wf był obowiązkowy, nikogo nie intere
                  > sowalo, że w sklepach pustki, tak samo z zeszytami, okładkami i wszystkimi inny
                  > mi przyborami. Musiały być i nikogo nie obchodzilo skąd. Ale ceny - faktycznie
                  > były niższe, jakoś nie pamiętam, by te wyprawki były takim wielkim obciążeniem
                  > dla rodzicow


                  Otóż to, dokładnie tak to pamiętam - w szkole wymagano wszystkiego, co akurat było potrzebne i nikogo nie obchodziło, skąd ktoś ma to wziąć, bo nie ze sklepu, to pewne. Obciążeniem finansowym ta wyprawka istotnie nie była aż tak dużym, za to logistycznym - jak najbardziej. Kapcie miały być konkretnego typu, strój na wf też i jakoś nie przypominam sobie, by nauczyciele pochylali się nad sytuacją domową ucznia i jego rodziców bardziej niż obecnie, powiedziałabym, że wprost przeciwnie.
                  • kropkacom Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 18:43
                    Bo czymś innym jest lenistwo, a czymś innym sytuacja gdzie dziewczyna sama wychowuje i utrzymuje dzieci i nie ma możliwości odłożyć w ciągu roku na wyprawkę. A pomoc sięga tylko skrajnie biednych i meliny. No tak jest.
                    • iwoniaw Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 18:58
                      Ale o jakim lenistwie piszesz?

                      Tego, że życie kosztuje, nikt tu nie neguje. Natomiast przesadą jest twierdzenie, że wydatki szkolne to WIĘKSZOŚĆ wydatków na dziecko i że są one SZCZEGÓLNIE dotkliwe (w porównaniu z takim jedzeniem, ubraniem, leczeniem - że wspomnę tylko kategorie najbardziej podstawowe).
                      Jak również wcale nie jest tak, że 30 lat temu było LEPIEJ i ŁATWIEJ - mimo że akurat wypożyczane ze szkoły książki używane przez kolejne roczniki uczniów były dobrym rozwiązaniem. Było po prostu inaczej i jednak z mojej perspektywy i moich dzieci - gorzej.
                      • kropkacom Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 19:04
                        Lenistwo to może nietrafione określenie. Nachodzić się to jednak inny problem niż nie stać mnie. Jak pisałam nie ekscytuje się tym było kiedyś.
                  • policjawkrainieczarow Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 21:14
                    iwoniaw napisała:

                    > [quote] I nieprawdą jest, że te 30 lat temu nauczyciele nie wymagali, bo znali
                    > sytuację
                    > > na rynku.

                    Rly?
                    30 lat temu nauczyciele se mogli wymagać - książek nie było tyle, żeby dla wszystkich starczyło, również zeszytów ćwiczeń do np. matematyki, przeciez się ich nie wysrało, jak nie było.
                    Książki się losowało między uczniami albo były rotacyjne i sie pozyczało, albo nauczyciele rozdzielali książki według adresów zamieszkania (Krzysio mieszka na klatce z Zosią, to Krzysio dostanie podręcznik od polskiego, a Zosia od matematyki i se będą pozyczać), a zeszyty ćwiczeń odbijało na ksero (współpraca nauczycieli i rodziców)
                    • gryzelda71 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 21:21
                      Kompletnie nie pamietam takich rzeczy.Zwłaszcza zeszytów ćwiczeń.Za to obowiązkowe białe koszulki i granatowe spodenki na w-f i owszem.
                      • policjawkrainieczarow Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 23:26
                        To, że nie pamiętasz, nie znaczy, że ich nie było. Może było ich tak mało, ze w Twojej szkole w ogóle nie zafunkcjonowały, bo nie starczyło dla Was. Zeszytów ćwiczen było niewiele, na bank był np. do matematyki (ten był gruby, poziomy, kobaltowoniebieski z jakimis duzymi, białymi i czerwonymi cyframi na okładce) w drugiej czy trzeciej klasie.
                        • gryzelda71 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 07:28
                          Masz rację,po prostu nie starczyło dla mojego województwa hehe.
                          Za to książki KAŻDY miał własne.I też nie pamiętam takich układów z podręcznikiem na spółkę z kimś innym(wiem,wiem kiepska pamięć bo tak właśnie było).
                          • ciociacesia podrecznik na spółke 28.08.12, 10:32
                            to sie przynosilo do szkloly tak zeby jeden na ławke był zeby nie dzwigac bez sensu. w domu kazdy mial własne (ale to 25 lat temu bylo)
                          • pitahaya1 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 28.08.12, 13:43
                            Podręcznik był jeden na ławkę. Jak kogoś było stać na zakup, były dwa. Ja książki zawsze miałam i dlatego obok mnie siedziała ZAWSZE Beata, która miała pięcioro rodzeństwa i której na książki nie stać było. Beata zaś po lekcjach miała Gosię, która mieszkała dwa domy dalej. I Gosia miała książkę, żeby Beata miała z czego odrobić pracę domową.

                            Tak się wtedy organizowało lekcje i prace w domu. Nauczyciele bardzo dbali, żeby każde dziecko miało dostęp do książki. A teraz za brak podręcznika przed własnym nosem dziecko, o ile nie kwalifikuje się do pomocy społecznej, dostaje pałę i nauczyciel ma to w nosie.

                            Tak samo jest z lekturami. Każdy ma mieć swoją książkę. Na słowa dziecka, że w bibliotece jest 15 egzemplarzy z trzy klasy jednocześnie omawiają tę samą lekturę, pani stwierdziła, że to jego sprawa jak ma książkę zdobyć. Na szczęście kilka egzemplarzy było w bibliotece osiedlowej i na szczęście pobliska szkoła akurat tej lektury nie omawiała.

                            Tak jest teraz, ze nikogo nic nie obchodzi.
              • pitahaya1 Re: Ceny wyprawki szkolnej, nie rozumiem. 27.08.12, 19:15
                To trochę tak jak teraz z zabawkami. Kiedyś inaczej a dziś inaczej.

                Prosty przykład z ostatniego roku. Pani na następną lekcję kazała kupić blok, taki specjalny, ze sklepu plastycznego, kartki marszczone w kolorze żółtym.
                Z tego bloku potrzebna była JEDNA kartka, przy czym każdy uczeń miał mieć osobny blok. Dopiero po interwencji u wychowawczyni i dyrekcji pani zgodziła się na zbiórkę po 5zł i zakup jednego bloku, który wystarczył na całą klasę. Wyliczyliśmy z rodzicami, że taki jednorazowy zakup to od KAŻDEGO z dzieci po około 36-40zł, tylko na jedną lekcję!! Na kolejną lekcję dzieci miały przynieść maski, takie plastikowe, żeby robić z papieru kopię. Byłam święcie przekonana, że wystarczy starym sposobem zrobić maskę i ją pomalować. Ale nie, syn został odesłany do Empiku, gdzie w sprzedaży były maski plastikowe za...kolejne 30zł. Bo na tych plastikowych papier z mąką ładnie się trzymały i maska wychodziła równiutka. Dla mnie ten zakup problemu nie stanowił ale szlag mnie trafił na bezsens takiego wydatku. Część rodziców wybrała pałę z plastyki niż wydatek jednorazowy.
                I tak to jest. Bezsensowne wydatki, bezsensowne zakupy...bo to nie pani płaci tylko ja i reszta klasy.
                Świetnie, że dzieciaki uczą się nowych rzeczy, sięgają po nowe materiały ale dobrze byłoby, jak w przypadku tych podręczników, żeby ktoś najpierw głową ruszył zanim każe nową rzecz kupić.

                Ja też nie chciałabym, żeby moje dzieci cofnęły się do lat 70-tych co nie zmienia faktu, że pewne rzeczy w tamtych czasach całkiem dobrze wychodziły. Nie wszystko było złe.
    • shellerka w sumie to masz rację :) 27.08.12, 14:45
      masz rację kobito...
      nigdy tak o tym nie myślałam...
      zwłaszcza, że przecież tą wyprawkę kupuje się po wakacjach, na które też trochę kasy idzie
      (miałam na ten przykład opłacony nocleg i wyżywienie na tydzień na kaszubach i i tak wydałam 600 zł na mnie i dwójkę dzieci)

      wyprawka mnie tym czasem nie przeraża jakoś specjalnie. ubezpieczenie i takie tam można zawsze rozłożyć na raty, a zeszyty, książki i inne pierdy kupuje się też jakoś do października wink

      fajnie niefajnie mają ci najbiedniejsi, którym zwrócą koszty wyprawki..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka