Jesień się zbliża wielkimi krokami, a z nią odwieczny rajstopowy problem. Drę rajstopy na potęgę, kupowałam droższe, tańsze, trzymałam w zamrażalniku, lodówce i na półce. Wszystko na nic. Paznokcie obcięte, buty ok - no taki typ. O ile z cienkimi rajstopami nie mam obiekcji - wywalam i już, ale grubych mi żal, głównie ze względu na koszt (ładne potrafią kosztowac kilkadziesiąt zł).
Za rady: chodź zimą tylko w spodniach dziękuję. Lepiej wyglądam w spódnicy, a i praca tego wymaga.
Co robicie - zaciskacie zęby i wywalacie nawet drogie rajstopy, czy jednak pracowicie zszywacie? Zaraz się okaże, że prawdziwa ematka rajstop nie drze.....