Mam wrażenie, że dla wielu młodych dziewczyn, które są w miarę elokwentne i błyskotliwe nie jest problemem, że facet jest prostym jak budowa cepa kibolem, który pije piwo na budowie i mimo pracy na budowie od iluś tam lat nadal jest tylko pomocnikiem, bo nie jest w stanie nauczyć się fachu. A gdzie te wyrafinowane dziewczyny, które na takiego by nawet nie spojrzały?